| |
|
"Żegnaj telewizorku"
jak nauczyć swoją rodzinę rozsądnie korzystać z telewizora,
gier komputerowych i Internetu.
Joan Anderson i Robin Wilkins
Wydawnictwo Adamantan s.c.
02-376 Warszawa
ul. Dobosza 7/7
tel./fax (0-22) 822-52-67
www.adamantan.com.pl
|
"Zaletą tej książki jest to, że nie walczy z wiatrakami, nie straszy pozornymi lub wtórnymi
zagrożeniami związanymi z natłokiem przemocy w mediach, choć i na ten aspekt zwraca uwagę.
Autorzy trafnie - moim zdaniem - wskazują głównego winowajcę. Jesteśmy nim my sami." -
prof. Janusz Czapiński, psycholog (fragment przedmowy).
Jest to wyjątkowy poradnik krótkoterminowej "terapii odwykowej", chociaż autorzy nie namawiają nikogo
do całkowitego odcinania się od masmediów. Proponują zachować umiar. Oglądanie programów
telewizyjnych musi być regulowane, kontrolowane i limitowane. Książka adresowana jest do rodziców,
którzy oczywiście "wiedzą lepiej", a mimo to ich dzieci są uzależnione od telewizora,
gier komputerowych. Przedstawione są alternatywne rozwiązania wobec telewizji oraz
zajęcia pośrednio z nią związane. Autorzy proponują łatwy i wielokrotnie sprawdzony czterotygodniowy
plan pozwalający wyzwolić się z elektronicznego nałogu. Ułatwi nam, bo przecież w jakimś stopniu
wszyscy obcujemy z tymi urządzeniami, odzyskać równowagę życiową i znalezienie czasu na inne
ważne poczynania. To co bowiem ważne to właściwy dystans do telewizji i mediów w ogóle z korzyścią
dla dobra nadrzędnego - czasu dla rodziny, bliskich i przyjaciół oraz swobody cieszenia
się sobą i rozwijania swoich zainteresowań; w tym naturalnego poznawania świata.
Czytelnikom "Strony Dzieci Sprawnych Inaczej" polecamy także tą część książki, która w dwuznacznym
tytule "Dwa oblicza mikroprocesora" omawia zagadnienia związane z komputerem czy internetem.
Jak słusznie zauważono "komputery są cennym narzędziem wzbogacającym zakres środków dydaktycznych
dostępnych uczniom. W każdym programie szkolnym, który je wykorzystuje, stosowne oprogramowanie
powinno być odpowiednie do wieku". Nie jest więc celem "samym w sobie" - jego nagminne wykorzystywanie
na każdym etapie rozwoju wyłącznie dla samej idei obcowania z komputerem jest szkodliwe dla naturalnego
rozwoju dziecka. Komputer nie zastępuje świata w tym - myśląc owym kontekstem - nauczyciela.
Jest środkiem dydaktycznym "uzupełniającym książki" - nie zaś "zastępującym odręczne pisanie i osobistą
współpracę z nauczycielem". Internet w oczach autorów słusznie oczywiście kojarzy się z edukacją,
gdzie np. "poczta elektroniczna umożliwia chociażby grupom szkolnym i pojedynczym osobom tworzenie
i wymianę korespondencji. Uczniowie mogą również włączać się do ogólnokrajowych grup dyskusyjnych
skupiających się na tematach związanych na przykład z badaniem kosmosu czy ochroną środowiska naturalnego".
Wskazują także na rolę stron WWW w tym zakresie ważnym i merytoryczny,. Jednak także z drugiej strony
na niebezpieczeństwa - "dla niektórych młodych ludzi jest on pretekstem do ucieczki w inny świat,
w którym panuje niczym nie skrępowana wolność słowa. W rezultacie dzieci mogą znaleźć miejsca,
gdzie seks i przemoc przedstawia się w sposób, który wielu rodziców uznałoby za nieodpowiedni".
I dalej: "rodzice muszą starannie nadzorować posługiwanie się internetem czy mediami w ogóle
przez dzieci".
To co więc najważniejsze - dzieciom potrzebny jest opiekun, wychowawca, rodzice nade wszystko.
To oni kształtują właściwe poczucie oceny "dobra i zła". Tylko wtedy dzieci świadomie korzystać
będą bez zagrożeń z nowości technicznych - w tym mediów. One świata i rodziców nie zastąpią...
BSN, WN
|
| |
Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za działalność wymienionych fundacji, stowarzyszeń i organizacji, oraz
treść ogłoszeń i apeli zamieszczonych przez osoby trzecie. Serwis jest niezależny, a informacje publikowane są
bezpłatnie i za zgodą ich autorów.
Wszelkie prawa zastrzeżone -
prawo
© 1998-2000 Bożena i Wojciech Nowakowscy
|
|
|
|