| |
30 marca 2002
Dawne wielkanocne zwyczaje na Podkarpaciu
Potrząsanie drzewami owocowymi przed rezurekcją, jadanie śniadań świątecznych na miedzach, rzucanie kośćmi za siebie to zapomniane już zwyczaje wielkanocne, bardzo popularne dawniej na podkarpackich wsiach.
Niezwykle ciekawym, obecnie zapomnianym już zwyczajem, a popularnie stosowanym 100 lat temu było jedzenie śniadania wielkanocnego na miedzach i polach. Zwyczaj ten z uwagi na obfitość i lepszą jakość pożywienia miał zapewnić urodzaj. Dodatkowym zabiegiem było rzucanie za siebie przez ramię kostek z mięsa, kruszenie na polu specjalnego pieczywa świątecznego, nazywanego paską.
Inny charakter niż obecnie, bardziej magiczny miał także bardzo popularny śmigus-dyngus, współcześnie traktowany jako zabawa, rodzaj zalotów kawalerów do panien.
"Dawniej polewanie wodą miało bardziej magiczne znaczenie. Wówczas, kiedy ta przyroda budziła się do życia, trzeba było ją różnymi sposobami przywołać. Polewanie wodą miało zapewnić odpowiednią ilość wilgoci w ziemi. Woda zresztą pojawia się też w innych zwyczajach, np. kropieniu pasterza i bydła przed lub po pierwszym wypasie. To nie było oblewanie ludzi dla samego oblewania, ale miało magiczne znaczenie" - opowiadał dyr. Muzeum Etnograficznego w Rzeszowie, Krzysztof Ruszel.
Etnograf dodał, że woda jest jednym z czterech symboli związanych z wiosennym kalendarzem obrzędowym. W czasie budzenia się wiosny duże znaczenie miało także jajo, jako symbol życia, leczniczy i oczyszczający ogień i zielona gałąź, symbolizująca ciągłe odradzanie się życia, zamieniona obecnie na palmę.
"W kulturach słowiańskich taką rolę pełniła gałąź wierzbowa, która specjalnie wcześniej była wycinana i przygotowywana, aby rozwinęła się do świąt, gdy wiosna była spóźniona. Ten, kto się pierwszy obudził w niedzielę palmową, powinien się uderzyć, a nawet dotknąć tą gałązką, aby przekazać sobie moc życiową" -mówił Ruszel.
Gałąź lub palmę poświęconą w kościele w specjalny sposób -trzymaną do dołu, aby bydło się nie rozchodziło po pastwisku -stawiano w oknie w czasie burzy, aby chroniła domostwo. Do dziś w okolicach Rzeszowa zachował się zwyczaj wtykania w niedzielę lub poniedziałek wielkanocny palmy w róg pola uprawnego, aby chroniła przed gradem, klęskami i aby zapewniła urodzaj. Palmą zanurzoną w wodzie święconej kropiło się bydło, a nawet nawóz w celu zapewnienia urodzaju i uchronienia przed chorobami i zarazami.
Znacznie większe znaczenie dawniej niż obecnie przywiązywano także do poświęconego ognia - uważa dyrektor. "Dawniej starano się przynieść z kościoła do domu jeszcze żarzące się więgielki, od których rozpalano na nowo to domowe ognisko, płomień pod kuchnią. Ponadto ogniska te nie były palone z byle jakiego drzewa, ale z tarniny, która miała szczególne znaczenie. Wypicie wody z węgielkiem miało moc uzdrawiania przestrachu, lęku. Węgielek wrzucony do studni oczyszczał wodę" - opowiadał Ruszel.
Według niego można zaobserwować wiele podobieństw między obrzędowością wielkanocną a bożonarodzeniową.
"Święta Bożego Narodzenia są też jakby początkiem nowego roku, nieśmiałą zapowiedzią przeobrażeń w przyrodzie. A na Wielkanoc to przeobrażanie się już następuje. Stąd te podobieństwa, bo są to święta jakiegoś początku, nowego życia, wszystkiego co było ważne dla człowieka" - uważa etnograf.
Podobnie jak przed wigilią, także przed rezurekcją nim zaczną bić dzwony należało iść do sadu i potrząsnąć drzewami owocowymi, zwłaszcza jabłoniami, aby dobrze owocowały.
Podobieństwa widoczne są także w Wielkim Tygodniu, który -podobnie jak okres Bożego Narodzenia - ma charakter zaduszkowy, żałobny i jest związany z kultem zmarłych.
W związku z odwiedzinami dusz, w Wielki Czwartek obowiązywał zakaz wykonywania hałaśliwych prac, czyli np. tłuczenia kaszy, rąbania drewna, mielenia w żarnach, używania dzwonów, aby nie wystraszyć tych, którzy przebywają w strefie ciszy i godnie ich przyjąć. W piątek zakazywano pieczenia chleba w piecach, ponieważ jest to dzień żałoby, a ponadto piece były siedliskiem dusz zmarłych.
Zapomnianym dawno, a znanym z XIX-wiecznej relacji z miejscowości Giedlarowa zwyczajem jest oprowadzanie po wsi w niedzielę wielkanocną młodego chłopca przez starca. Chłopiec był przebrany za dziadka, z maską na twarzy, a na jego odzieży znajdował się mech mający imitować futro. Odwiedzanie każdej zagrody i domu miało symbolizować przychodzenie kogoś obcego, z zewnątrz.
Upodobnianiem się do zmarłych, przebywających w innym świecie było także poszczenie przed świętami.
Wszystkie te zwyczaje, w większości obecnie już zapomniane i niezrozumiałe były mieszaniną pogańskich i chrześcijańskich tradycji. Ich zadaniem było zapewnienie zdrowia i obfitości pożywienia, których często brakowało w nadchodzącym po Wielkanocy przednówku.
[PAP}

PAP-Copyright
|
| |
Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za działalność wymienionych fundacji, stowarzyszeń i organizacji, oraz
treść ogłoszeń i apeli zamieszczonych przez osoby trzecie. Serwis jest niezależny, a informacje publikowane są
bezpłatnie i za zgodą ich autorów.
Wszelkie prawa zastrzeżone -
prawo
(c) 1998-2002 Bożena i Wojciech Nowakowscy
|
|
|
|