| |
24 marca 2003
Dzięki metodzie Ilizarowa mógł wstać z wózka inwalidzkiego
16 tysięcy km chce pokonać 47-letni londyńczyk podczas samotnej podróży rowerem z Londynu na Syberię. W ten sposób chce reklamować mało znaną metodę Ilizarowa, dzięki, której po wypadku wstał z wózka inwalidzkiego i może normalnie się poruszać.
Metoda Ilizarowa została opracowana w latach 50-tych przez żyjącego w Kurganie (wówczas ZSRR) profesora Gawriła Abramowicza Ilizarowa. Służy przede wszystkim do chirurgicznego wydłużania kończyn, jednak w miarę rozwoju znalazła coraz więcej zastosowań klinicznych. Metoda opiera się na opracowanych przez Ilizarowa zasadach osteogenezy dystrakcyjnej - nowa tkanka kostna tworzy się w szczelinie powstałej dzięki powolnemu rozciąganiu przeciętej chirurgicznie kości.
Stuart Green wyruszył z Londynu 10 stycznia i zamierza dotrzeć do Kurganu na Syberii w czerwcu. W Kurganie znajduje się Instytut Ilizarowa, gdzie Green zamierza poddać się rehabilitacji. "Moja podróż to przede wszystkim sposób na rozreklamowanie tej mało znanej metody w świecie. Ponadto chcę pokazać wszystkim ludziom, którzy jak ja ulegli wypadkowi, aby nie tracili nadziei. Skoro ja mogłem wstać z wózka inwalidzkiego, im też może się udać" - opowiadał Green w czwartek podczas konferencji prasowej we Wrocławiu, gdzie londyńczyk odpoczywa przed kolejnym etapem swojej podróży.
Green kilka lat temu uległ poważnemu wypadkowi drogowemu. Do szpitala trafił w śpiączce. Oprócz rozległych urazów wewnętrznych, złamał też rękę i miał poważny uraz nogi. "Noga została prawie odcięta na wysokości podudzia, lecz na moje szczęście główny nerw nie został uszkodzony" - opowiadał Green. Mężczyzna przeszedł około 30 operacji nogi, groziła mu amputacja, gdyż doszło do infekcji kości. Wtedy Green dowiedział się o metodzie Ilizarowa i postanowił poddać się leczeniu.
"Najpierw wykonujemy szereg badań oraz zdjęcia rentgenowskie, dzięki którym wiemy, jak zainstalować aparat zwany stabilizatorem. Chodzi o to, aby stabilizator przymocować do kości, nie uszkadzając np. ścięgien, choć musimy się przebić przez mięśnie" - opowiadał obecny na konferencji Leszek Morasiewicz, doktor nauk medycznych z Wrocławia, jeden ze specjalistów operujący właśnie tą metodą.
[PAP}

PAP-Copyright
|
| |
Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za działalność wymienionych fundacji, stowarzyszeń i organizacji, oraz
treść ogłoszeń i apeli zamieszczonych przez osoby trzecie. Serwis jest niezależny, a informacje publikowane są
bezpłatnie i za zgodą ich autorów.
Wszelkie prawa zastrzeżone -
prawo
(c) 1998-2002 Bożena i Wojciech Nowakowscy
|
|
|
|