|
|
[PAP]
Implant pnia mózgu przywraca słuch
Dwie niesłyszące Amerykanki (19 i 42 lata)
jako pierwsze na świecie przebyły ryzykowny zabieg wszczepienia
implantu stymulujacego bezpośrednio pień mózgu - informuje "New
Scientist".
Elektrody implantu mają stymulować bezpośrednio nerwy. W
porównaniu z dotychczasowymi implantami, umieszczanymi poza pniem
mózgu, nowa metoda powinna dawać lepsze wyniki. Jednak ponieważ w
pniu przebiegają nerwy przewodzące sygnały dla całego ciała, każdy
błąd grozi kalectwem.
Aby się odważyć na taki zabieg, zespół Boba Shannona z House Ear
Institute w Los Angeles poświęcił 15 lat. Operacja jest znacznie
niebezpieczniejsza niż na przykład wszczepianie implantów do kory
mózgowej dla przywrócenia wzroku. Uszkodzone fragmenty kory może
zastąpić reszta, natomiast w pniu każdy uszkodzony neuron może
spowodować upośledzenie funkcji nerwowych.
Większość przypadków utraty słuchu wiąże się z uszkodzeniem
komórek rzęsatych, występujących w ślimaku ucha wewnętrznego. To
właśnie te komórki przekształcają mechaniczne drgania w sygnały
elektryczne. Implanty ślimakowe omijają komórki rzęsate i
bezpośrednio pobudzają nerw słuchowy. Jednak przy uszkodzonym
ślimaku lub nerwie słuchowym implant ślimakowy nie pomaga. Takie
uszkodzenia to częsty skutek łagodnych nowotworów tej okolicy,
występujących na przykład w neurofibromatozie typu II.
Gdy nie można było wszczepić implantu ślimakowego, zakładano
implant pobudzający z zewnątrz pień mózgu. Jednak działał on
równocześnie na różne włókna nerwowe, co nie pozwalało rozpoznawać
częstotliwości dźwięku. W rezultacie pacjent nie mógł rozróżniać
słów. W implancie ślimakowym nie ma takiego problemu, gdyż nerwy
odpowiadające poszczególnym częstotliwościom są ułożone wzdłuż
ślimaka. Wystarczy pobudzać je w ośmiu lub więcej miejscach, aby
można było rozumieć na przykład rozmowę telefoniczną.
W nowym implancie pnia osiem elektrod o różnej długości wprowadza
się na rozmaite głębokości do pnia i pobudza różne włókna nerwowe,
odpowiadające poszczególnym częstotliwościom. Dzięki temu pacjent
powinien słyszeć na tyle dokładnie, aby rozumieć co się do niego
mówi.
Elektrody musiały mieć specjalny kształt - za ostre przecinałyby
włókna nerwowe, natomiast tępe by je zgniotły. Po wielu
eksperymentach na zwłokach i zwierzętach wybrano elektrody podobne
do końcówki ołówka.
Jeśli metoda okaże się skuteczna, można będzie wszczepiać
implanty pniowe także dzieciom niesłyszącym od urodzenia - na
przykład urodzonym bez nerwu ślimakowego.
Informacje |
Kultura i Nauka |
Przegląd prasy
|
|
Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za działalność wymienionych fundacji, stowarzyszeń i organizacji,
oraz treść ogłoszeń i apeli zamieszczonych przez osoby trzecie.
Serwis jest niezależny, a informacje publikowane są bezpłatnie i za zgodą ich autorów.
Wszelkie prawa zastrzeżone
© 1998-2004 Bożena i Wojciech Nowakowscy
adres: www.stronadzieci.org www.dzieci.org.pl
monitoring poprzez:
|