| |
29 października 2001
Prof. Krzysztofek: nowoczesna technika spłyca odbiór kultury
Korzystanie ze zdobyczy najnowszej techniki - telewizji, telefonu komórkowego, Internetu - niesie ze sobą niebezpieczeństwo ograniczenia się tylko do konsumpcji kultury - uważa prof. Kazimierz Krzysztofek z Instytutu Kultury.
Według specjalisty, nowe technologie nie wyeliminują jednak kultury "na żywo". "Ludzie tak są zaprogramowani biologicznie, że potrzebują komunikacji bezpośredniej, dlatego na przykład dużą popularnością cieszą się imprezy stadionowe. Już teraz jednak możemy zaobserwować proces łączenia się mediów i żywego planu: rzesze ludzi uczestniczą w widowiskach na żywo, ale z udziałem efektów medialnych czy laserowych" - powiedział PAP prof. Kazimierz Krzysztofek, członek zarządu Europejskiej Sieci Badań i Informacji o Kulturze CIRCLE.
Zdaniem Krzysztofka, przykład krajów zachodnich pokazuje, że wciąż można przyciągnąć publiczność do tradycyjnych instytucji kulturalnych jak filharmonia czy teatr - pod warunkiem odpowiedniej ich promocji. "Pocieszające jest np. to, że zorganizowana przez Muzeum Narodowe wystawa obrazów impresjonistów przyciągnęła tłumy zwiedzających" - mówi.
Według profesora, nie sposób przywrócić tradycyjnej hierarchii w kulturze, gdyż brakuje elit, które by taką hierarchię kształtowały.
"Ich rolę przejęli producenci i dystrybutorzy, którzy będą kształtować masowe gusta, dopóki szkoły nie potraktują poważnie roli wychowawcy odbiorców kultury wysokiej. Młodzież wciąż jeszcze potrzebuje autorytetów, ale znajduje je wśród ludzi ze swojego pokolenia. Skończyły się czasy, kiedy starszy wiek był synonimem mądrości. Starsi ludzie często są bezradni wobec współczesnej rzeczywistości i młodzi to widzą" - podkreśla Krzysztofek.
Specjalista uważa, że dużą rolę w popularyzacji kultury mogłyby odegrać kanały tematyczne w mediach publicznych. "Szefowie telewizji publicznej twierdzą, że otrzymują z abonamentu mniej niż 30 proc. ogólnych wpływów i uważają, że wystarczająco wypełniają swój obowiązek wobec kultury dofinansowując filmy, ambitniejsze programy. Ratunkiem dla bardziej wymagających widzów mogą być kanały tematyczne, które powinny być publiczne".
Krzysztofek podkreśla także wagę wspierania indywidualnych inicjatyw kulturalnych. "Jeśli grupa profesjonalnych producentów kultury będzie nas zaopatrywać we wszystko, pozostanie niewiele miejsca na naszą własną inicjatywę w tworzeniu kultury dla siebie. Potrzebne jest więc wspieranie inicjatyw indywidualnych, takich jak teatry amatorskie czy studenckie" - mówi.
Według Krzysztofka, ludzie ukształtowani w epoce słowa drukowanego nie rozumieją świata podawanego w języku multimedialnym. "Jednocześnie rośnie pokolenie, które biegle nim włada. Może się okazać, że dzięki temu językowi człowiek pełniej wykorzysta swoją naturalną multimedialność, a nawet wzbogaci duchowość i ekspresję. W sporze o przyszłość polskiej kultury narodowej naukowcy starszej generacji stoją na stanowisku, że młodzież powinna przejmować kulturę w tradycyjny sposób, np. poprzez czytanie lektur szkolnych. Młodsi profesorowie proponują przełożenie jej na język bliższy uczniom. Jako przykład podają wykorzystanie gier komputerowych do przybliżania historii".
Od października w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie odbywają się spotkania pod hasłem "Życie w okablowanym społeczeństwie". W najbliższym czasie zaplanowano wykłady: "Człowiek w środowisku informacji totalnej; narodziny społeczeństwa informacyjnego" (8 listopada) i "Internet: sezam czy śmietnik kultury?" (22 listopada).
[PAP}

PAP-Copyright
|
| |
Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za działalność wymienionych fundacji, stowarzyszeń i organizacji, oraz
treść ogłoszeń i apeli zamieszczonych przez osoby trzecie. Serwis jest niezależny, a informacje publikowane są
bezpłatnie i za zgodą ich autorów.
Wszelkie prawa zastrzeżone -
prawo
(c) 1998-2001 Bożena i Wojciech Nowakowscy
|
|
|
|