Strona Dzieci - stronadzieci.org
logo
  Strona główna | Forum czytelników
- zaawansowane szukanie      - baza stron WWW             powered by HSE

Kto pisze i wydaje w Polsce literaturę dla dzieci

grafika Justyna Nowicka

Dla dzieci nie piszą dziś babunie w bujanych fotelach, ale absolwenci filozofii, utalentowani malarze, tłumacze obcych literatur i bardzo często dziennikarze. Są wykształceni, mają bogatą wyobraźnię i jeszcze bogatsze doświadczenie życiowe. Ale polscy wydawcy nie przepadają za promocją naszej literatury, stawiają na klasykę i tłumaczenia książek, które odniosły sukces za granicą.

Lekturę tej literatury warto rozpocząć od ostatniej strony okładki. To niezwykłe, ilu rzeczy możemy się tam dowiedzieć o autorach. Kochają zwierzęta, uwielbiają życie rodzinne, przyrodę i wycieczki rowerowe. Za czasów Wandy Chotomskiej i Ludwika Jerzego Kerna wystarczył krótki biogram, zwięzła informacja o ważnych nagrodach. Dziś autorzy opowiadają o sobie, prześcigają się w oryginalnych zainteresowaniach i niekonwencjonalnym podejściu do pisarstwa. Czasem niemało w tych krótkich tekstach niezłej literatury, czasem to zwykłe mizdrzenie się i naiwna chęć przypodobania młodemu czytelnikowi.

Najnowsza polska literatura dla dzieci ma swoich liderów i swoje wydawnictwa. Ciągle jednak należy do nieco zamkniętego obiegu, w którym rzadko pojawiają się poważni wydawcy. Jeśli już, to stawiają na klasykę, sprawdzonych autorów oraz książki, które osiągnęły sukces za granicą. Wydawnictwo Literackie bez końca wznawia Ludwika Jerzego Kerna i Stanisława Pagaczewskiego, krakowski Znak najchętniej publikuje tłumaczenia opowieści o Koszmarnym Karolku i opowieści Janoscha o Misiu i Tygrysku. Nasza Księgarnia bazuje na wznowieniach Astrid Lindgren i Tove Jansson, poznański Akapit Press uznaje właściwie tylko dwa nazwiska - Małgorzaty Musierowicz i Krystyny Siesickiej. Niezbyt wiele dla promocji polskiej literatury robi także Media Rodzina, wydawca przygód Harry'ego Pottera. Po sukcesie książek Joanne K. Rowling daje nam kolejne tłumaczenia, w tym niezbyt ambitne książki dla dziewcząt Jacqueline Wilson i kiczowate fantasy Madeleine L'Engle. Mało kto ma szansę się dowiedzieć, że poznańska oficyna publikuje także książki znakomitych, nowych polskich autorów: Wojciecha Widłaka, Małgorzaty Strzałkowskiej czy Zdzisława Domolewskiego, którego "Zosia pleciona" otrzymała prestiżowy tytuł Książki Roku, przyznawanej przez międzynarodową organizację IBBY. Promocja takich tytułów jest żadna.

Jednym z liderów skupiających zarówno młodych polskich autorów, jak i klasyków, jest łódzkie Wydawnictwo Literatura, działające od 1990 roku. Wydają tam: Wanda Chotomska, Joanna Papuzińska, Anna Onichimowska, Bohdan Butenko czy Adam Bahdaj oraz czołówka najmłodszych. Regularnie publikuje tam autor "Kacperiady" Grzegorz Kasdepke, twórca "Kocich historii" Tomasz Trojanowski, znakomita Beata Ostrowicka, autorka trylogii "Kraina kolorów". Mądre i wyróżniające się estetyką są publikacje wydawnictwa Ezop z Warszawy - m.in. Liliany Bardijewskiej i Macieja Wojtyszki - przy współpracy tej klasy ilustratorów, co Kazimierz Wiśniak, Adam Kilian i Edward Lutczyn. Wśród nowych wydawnictw warto wyróżnić także warszawskiego Muchomora (najpiękniejsza kolorowa animowana strona internetowa!), który, co prawda, stawia przede wszystkim na przekłady literatury włoskiej, ale wydaje autorów ambitnych. Dobrą propozycję dla dzieci ma także WAM, krakowska oficyna księży jezuitów, która zgodnie ze swoim profilem wydaje przede wszystkim książki o tematyce religijnej. Dzięki wspaniałym ilustracjom młodej krakowskiej malarki Anny Kaszuby-Dębskiej książki poświęcone Biblii należą do najpiękniejszych na rynku.

- Książka dla dzieci przede wszystkim powinna być wesoła - mówi Barbara Gawryluk, autorka pełnej ciepła opowieści o rudym kundlu "Kaktus, dobry pies", a także redaktorka cyklicznej radiowej audycji "Książka na szóstkę". - Zawsze kiedy przeprowadzam wywiady z najmłodszymi czytelnikami, słyszę od nich, że książka musi być pogodna i pełna humoru. Dzieci lubią także, żeby w fabule znalazła się jakaś tajemnica, ale powinna skończyć się happy endem. Są maluchy, które wybiorą opowieści fantastyczne, z elementami świata nadprzyrodzonego, ale są i takie, które wolą opowieści o świecie, dobrze im znanym.

Najnowsze pokolenie autorów niechętnie sięga po klasyczną, baśniową konwencję. Pojawiają się oczywiście ożywione przedmioty i gadające zwierzaki, ale rzeczywistości bajka bardzo mocno zakorzeniona jest w naszej współczesności. Zdecydowanie nie ma tradycyjnego moralizatorstwa, ale są wątki dydaktyczne czy edukacyjne. Mistrzynią tego gatunku jest Małgorzata Strzałkowska, której najnowsze wierszyki "Gimnastyka dla języka" są nie tylko zabawne i pełne uroku, ale także mogą być znakomitym materiałem dla logopedy. Duży wpływ na przebieg fabuły mają też zawodowe doświadczenia autorów. Piszące malarki opowiadają o barwnym i niekonwencjonalnym świecie artystów, dziennikarze chętnie umieszczają akcję powieści na redakcyjnych korytarzach. Ale przede wszystkim autorów łączy wspólny ton: rodzaj empatii wobec młodego czytelnika, która każe autorom myśleć jak dzieci i współodczuwać z nimi. Wielu z nich traktuje uprawianie literatury dla dzieci jako powrót do zagubionej krainy dzieciństwa.

Może dlatego w polskiej literaturze dziecięcej nie zadomowiły się jeszcze najboleśniejsze problemy współczesności: rozwody rodziców, przemoc w szkole, choroby. Takie wątki obecne są częściej w książkach dla młodzieży albo w tłumaczeniach. Próbę napisania mocno osadzonej w polskich realiach opowieści podjęła absolwentka ASP Dorota Suwalska, której "Znowu kręcisz, Zuzka" wydała właśnie Nasza Księgarnia. Jednak kolokwialny język i niedbały styl nie przyniosą raczej Zuzce popularności na miarę sukcesów Mikołajka czy Mateuszka. Nieudana próba szacownej oficyny pokazuje jednak ważny kierunek, którego nie powinni bać się inni. Bez kilku takich pomyłek nie pojawi się polski Harry Potter czy nowa rodzina Borejków.

Justyna Nowicka

Literatura dziecięca, podobnie jak dla dorosłych, rozwija się pokoleniowo. Było pokolenie Jachowicza, potem Konopnickiej, pokolenie Brzechwy i Tuwima, Danuty Wawiłow... Każde czymś się wyróżnia, każde coś do literatury wnosi. Również pisarze, którzy debiutowali w latach 90., tworzą nową formację. W dzisiejszych książkach dominuje specyficzny humor: dawniej dorosły wyśmiewał dziecięce wady, np. Stefek Burczymucha to ironiczny portret dziecka-samochwały, dziś wyśmiewa się nieudacznika, którym jest dorosły. To dzisiejsze "pokolenie dużych dzieci" odznacza się jeszcze jedną ważną właściwością: jest nią zdecydowana niechęć do bycia dorosłym. Kasdepke, Trojanowski, Beszczyńska, Strzałkowska dążą do ocalenia dziecka w sobie, piszą jakby "ręką dziecka", myślą dzieckiem, fantazjują dzieckiem, bawią się dzieckiem. Ocalone w sobie dzieciństwo jest z jednej strony sposobem na życie, z drugiej świetnym pomostem przerzuconym ku małemu czytelnikowi. Nie oszukujmy się: dziecko nie będzie czytało książek o naszym dorosłym widzeniu świata, chce czytać tego, kto mówi o jego świecie - zarówno zabawy i śmiechu, jak i wyobraźni i wreszcie trudu codzienności.

Grzegorz Leszczyński, znawca literatury dzieciącej, Uniwersytet Warszawski


Źródło: Rzeczpospolita - 01.06.2004


Informacje | Kultura i Nauka | Przegląd prasy
 

Autorzy serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za działalność wymienionych fundacji, stowarzyszeń i organizacji,
oraz treść ogłoszeń i apeli zamieszczonych przez osoby trzecie.
Serwis jest niezależny, a informacje publikowane są bezpłatnie i za zgodą ich autorów.
Wszelkie prawa zastrzeżone
© 1998-2004 Bożena i Wojciech Nowakowscy
adres: www.stronadzieci.org   www.dzieci.org.pl
monitoring poprzez: