Jesteśmy po kilkustopniowych badaniach genetycznych. Wyniki czyste, a autyzm jak był, tak jest ze wszystkimi jego "dobrodziejstwami". Szukamy dalej. Może analiza mitochondrialna? Może wytwarzanie energii w komórkach jest na tyle małe, że nie wystarczy jej na odbudowanie tego co się popsuło? Szukam, nie odpuszczam. To siedzi gdzieś w środku i nie pozwala normalnie funkcjonować mojemu kochanemu Jasiowi.
W ośrodklu patrzą na mnie jak na wariatkę. Kiedyś mi to przeszkadzało, ale teraz już nie. Bawi mnie patrzenie na miny neurologów, jak pokazuję im badania genetyczne. Zrobili EEG,TC, rezonans, metaboliści zrobili kwasy, immunolg testy i wszystko OK. Wszystko siedzi w przewodzie pokarmowym. I chociaż Janek je już wszystko i w sporych ilościach, to jest ten jeden element, który nie pozwala na powstawianie składników pokarmowych w swoje miejsce.