Autor Wątek: Walka z rakiem  (Przeczytany 3019 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

bozena

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1345
Walka z rakiem
« dnia: Marzec 15, 2004, 11:39:17 »
Witam,

Ratuje życie wielu ludziom
  


 Walka z rakiem

Gen, który ostatnio odkryliśmy, jako odpowiedzialny za predyspozycje do raka jelita grubego, ma znaczenie nie tylko dla Polaków, ale i całego świata. Jest to pierwsze tego rodzaju odkrycie, które publikujemy w renomowanym czasopiśmie Cancer Research.
  
  
ANNA LESZKOWSKA 2004-03-15
  
  
 - Ile Pana zespół w ośrodku szczecińskim opracował testów DNA dla genów odpowiedzialnych za określone choroby?

- Sześć, z których w trzech genach zidentyfikowaliśmy po kilka mutacji charakterystycznych dla Polaków. Gen, który ostatnio odkryliśmy, jako odpowiedzialny za predyspozycje do raka jelita grubego, ma znaczenie nie tylko dla Polaków, ale i całego świata. Jest to pierwsze tego rodzaju odkrycie, które publikujemy w renomowanym czasopiśmie Cancer Research. Początkowo badaliśmy tylko jeden gen - RB1 - będący przyczyną rzadkiego nowotworu złośliwego - siatkówczaka. W owym czasie nie była jeszcze znana jego sekwencja. Po moim powrocie z USA w 1995 r. rozpoczęliśmy sekwencjonowanie genów BRCA1, BRCA2, MSH2, MSH1 - które predestynują do raka piersi, macicy, jelita grubego, jajnika. Mutacja genu BRCA1 jest przyczyną 3% wszystkich kolejnych raków piersi i 14% raków jajnika, mutacje genów MSH2/MLH1 odpowiadają za ok. 5% przypadków raka jelita grubego. W Polsce na raki piersi/jajnika wywołane mutacją genu BRCA1 zachoruje 50-100 tys. kobiet.

- Z badań, jakie przeprowadził Pan ze swoim zespołem wynika, że Polacy, pod względem genetycznym, należą do najbardziej homogennych narodów Europy. Jakie to ma znaczenie dla prowadzonych w szczecińskim ośrodku badań?

- W Szczecinie mamy największy na świecie rejestr nosicieli mutacji genu BRCA1 - zdiagnozowaliśmy ponad 2 tys. przypadków. Nie byłoby to możliwe bez wykorzystania zjawiska homogenności polskiej populacji, czego nie mają np. Amerykanie czy mieszkańcy Europy Zachodniej. My nie musimy badać całego genu, wystarczy nam analiza zaledwie trzech miejsc na nim. W związku z tym nasze badanie jest 50 razy tańsze (na BRCA1 kosztuje ok. 300 zł), szybkie i proste.

- Jak Pan ocenia pojawiające się co jakiś czas doniesienia o szkodliwości stosowania środków hormonalnych przez kobiety?

- Zdecydowana większość naukowych opracowań dotycząca zależności między rodzinną agregacją np. raków piersi a stosowaniem środków antykoncepcyjnych czy hormonalnej terapii zastępczej (HTZ) mówi o tym, że środki te zwiększają ryzyko wystąpienia raka piersi. Jestem ich zwolennikiem, ale tylko w sytuacji, kiedy sprawdzi się, że środki te nie zwiększą ryzyka zachorowania na raka. U nosicielek genu BRCA1 ryzyko wystąpienia raka piersi wzrasta, jeśli stosują środki hormonalne przed ukończeniem 25.rż.

Dlatego młode kobiety z grupy wysokiego ryzyka powinny stosować inną antykoncepcję niż hormonalna. Ale już po 30. rż. doustna antykoncepcja u nosicielek zmutowanego genu nie budzi wątpliwości genetyków, mało tego - udowodniono, że zmniejsza ryzyko zachorowania na raka jajnika! Stąd kobiety w tym wieku i starsze powinny poważnie brać pod uwagę tę metodę antykoncepcji. Jeżeli chodzi o HTZ, to w przypadku, kiedy kobieta ma - oprócz mutacji BRCA1 - inne schorzenia, które wymagają leczenia hormonalnego, to wówczas należy spróbować terapii przezskórnej, estrogenowej, krótkoterminowej - bo może one wystarczą. Bo wszystkie dane mówią o tym, że terapia doustna może być ryzykowna, nawet w przypadku środków nowej generacji, więc po co ryzykować? Do dzisiaj ginekolodzy nie chcą o tym słyszeć.

- Bo zupełnie dobrze żyją z tego sposobu leczenia...

- We wszystkich wysoko uprzemysłowionych krajach zwiększa się ryzyko raka piersi, co w części jest rezultatem nadmiernego stosowania hormonów. Oczywiście, nasza kultura też tu dokłada swoje cegiełki w postaci późnego rodzenia dzieci, mniejszej ich liczby, nie karmienia ich piersią, etc. A przecież jeżeli nosicielka BRCA1 o ryzyku 50% zachorowania na raka piersi karmi dziecko piersią przez rok, to zmniejsza ryzyko zachorowania na tę chorobę o połowę! Jeden miesiąc karmienia piersią to obniżenie ryzyka raka piersi o 2%. To wynika z naszych najnowszych badań. Moim dążeniem jest, aby ginekolodzy robili wywiady z pacjentkami w celu ustalenia ewentualnych obciążeń dziedzicznych rakiem i w razie wykrycia takiego obciążenia – kierowali je do poradni genetycznych na badanie genu BRCA1. To nie jest badanie skomplikowane, ani drogie, wiele natomiast może pomóc w ustalaniu HTZ, czy metod antykoncepcji. Można je wykonać w każdej wojewódzkiej poradni genetycznej, podobnie jak wkrótce możliwe będzie badanie genu odpowiedzialnego za 15% przypadków raka jelita grubego. To ostatnie badanie jest jeszcze tańsze - ok. 70 zł i na dobrą sprawę każdy z Polaków powinien je zrobić.


- Gdyby Pan miał oceniać wagę dotychczasowych swoich osiągnięć, co postawiłby Pan na pierwszym miejscu: odkrycia mutacji kilku genów, zorganizowanie systemu opieki nad osobami zagrożonymi rakiem, czy stworzenie bazy danych w całym województwie obejmującej dane populacji zagrożonej chorobami nowotworowymi?

- Jestem przede wszystkim lekarzem i najwięcej satysfakcji sprawia mi fakt, iż wraz ze swoim zespołem uratowałem życie wielu ludzi. Dzięki naszej pracy tysiące ludzi nadal żyje - czy może być większe osiągnięcie? Oczywiście, nie zaniedbujemy pracy naukowej - bez niej nie mielibyśmy tych sukcesów, ale jesteśmy przede wszystkim lekarzami wdrażającymi osiągnięcia naukowe do praktyki. Staramy się doprowadzić do tego, aby człowiek nie umierał niepotrzebnie. Drugą sprawą dla mnie ważną jest doprowadzenie do tego, że w takim ośrodku jak nasz rutynowo publikuje się w renomowanych czasopismach zachodnich, jak Cancer Research, Journal of the National Cancer Institute czy American Journal of Human Genetics. W grudniu ub.r. rozpoczęliśmy wydawanie Hereditary Cancer in Clinical Practice - drugiego na świecie (po holenderskim) specjalistycznego pisma dotyczącego genetyki klinicznej nowotworów genetycznie uwarunkowanych. Oczekuję, że po kilku latach będzie ono notowane na liście filadelfijskiej. Czekam też na moment, kiedy dzięki naszym patentom międzynarodowym spłyną do nas pierwsze pieniądze zza granicy. Mamy cztery patenty zgłoszone w USA i myślę, że stosunkowo szybko przyniosą rezultaty.

- Czego dotyczą  te patenty?

- Głównie genów, o jakich mówiłem, ale i preparatu selenu, który opracowaliśmy w PAM, i który - jak się okazało po wielu latach badań - obniżył w badaniu pilotażowym częstość zachorowania na raka u nosicielek genu BRCA1. Myślę, że w ciągu paru miesięcy powinien się pojawić na rynku. Nb. na te badania nie dostaliśmy z KBN ani złotówki, co kłóci się z publicznymi deklaracjami dotyczącymi wspierania przedsiębiorczości naukowców, ich aktywności związanej z wdrożeniami. A przecież moglibyśmy się uniezależnić od firm farmaceutycznych, które w przypadku przejęcia produkcji czerpałyby z tego ogromne zyski.  Oczywiście, ja umiem się w takich sytuacjach ratować grantami lokalnymi lub międzynarodowymi. Tych międzynarodowych mamy całkiem sporo.

Dochody z sześciu patentów, jakie już mamy ( w przygotowaniu dwa następne) pokrywają nam 20-30% kosztów utrzymania ośrodka. Ponadto sprzedajemy licencje, usługi, zarabiają na tym autorzy patentów i pracownia PAM, która zajmuje się wykonywaniem tych badań i wzmacnia cały ośrodek.

- Do tego dochodzą korzyści z międzynarodowych programów badawczych?

-  W 1995 r. wystąpiłem  z propozycją ustanowienia w 5. PR projektu (na 3 lata), dotyczącego rejestru osób o podwyższonym ryzyku zachorowania na nowotwór. Takie badania mogły potwierdzić moją koncepcję, iż ludność Europy Wschodniej jest homogenna. W związku z tym, właśnie tu był sens robić rejestry nowotworów dziedzicznych, aby uzyskać postęp w diagnostyce, metodach opieki nad rodzinami z wysoką dziedziczną predyspozycją.

Następny, który otrzymaliśmy w I konkursie 6. PR (mamy w nim dwa projekty) i w którym uczestniczy 40 ośrodków z całej Europy, napisałem dla przedłużenia tego pierwszego rejestru z 1999r. A trzeci projekt, jaki zgłosiłem, dotyczy identyfikacji nowych genów raka piersi i jelita grubego z zastosowaniem  markerów pokrywających cały genom. Czyli analizy, jakiej w Polsce się chyba nie robi. Pomysł ten lansowałem z tej przyczyny, że w poprzednim zbudowaliśmy ogromny rejestr rodzin z agregacją nowotworów (kilka tysięcy osób), bardzo dokładnie udokumentowany, stanowiący znakomitą bazę do szukania nowych genów. Projekt ten już realizujemy. Trudność polega na tym, że trzeba znaleźć bardzo dużo rodzin, w których materiał biologiczny będzie dostępny od co najmniej 5 osób. Liczę na to, że wkrótce gwałtownie wzrośnie liczba wykrywanych guzów o podłożu molekularnym. Obecnie w 15 ośrodkach krajowych testujemy mutację BRCA1 u 3,5 tys. kobiet z całej Polski z rakiem piersi poniżej 50.rż. i śledzimy skutki  różnych metod terapii.

- Skoro Pana ośrodek w genetyce klinicznej nowotworów osiągnął bardzo wysoki poziom, a Pan - choćby z racji ponad 100 publikacji z nowotworów dziedzicznych na liście filadelfijskiej - uważany jest za autorytet w tej dziedzinie - nie byłoby wskazane stworzyć  narodowy program zwalczania nowotworów dziedzicznych?

- Może i tak, ale wcześniej konieczne byłoby wprowadzenie systemu rotacji stanowisk  w placówkach naukowych, tak jak to jest za Zachodzie: 5-letnie kontrakty, jasne kryteria wyboru na stanowiska, wynikające z osiągnięć naukowych, etc.

W genetyce jest taka sytuacja, że w tej chwili trzeba opracować testy DNA dla polskiej populacji dla wszystkich chorób. Da to szanse na niezwykle skuteczne programy profilaktyczne, szansę udziału w biznesie biotechnologicznym w UE i USA, gdzie jest ludność polskiego pochodzenia (bo testy DNA są dostosowane do etnicznego pochodzenia) i szanse na nasze wejście do światowej nauki, a co za tym idzie – dodatkowe pieniądze na badania. A wszystko to dałoby super rejestr, jakiego nikt nie będzie miał, bo jesteśmy dużym krajem i homogennym. Na bazie takich rejestrów można z kolei robić wszystkie próby kliniczne, łącznie z substancjami do celów prewencji. I wystarczy tylko to wszystko zaplanować i ustawić. Ale musi to zrobić ktoś, kto wie, o co w tym wszystkim chodzi. I tu nie trzeba wielkich nakładów finansowych. Mogę to powiedzieć, bo się na tym znam.

- Dziękuję za rozmowę.

Z prof. Janem Lubińskim, genetykiem z Katedry Patologii Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie, rozmawiała Anna Leszkowska.

Prof. Jan Lubiński kieruje Centrum Nowotworów Dziedzicznych w Szczecinie. Jest członkiem Komitetu Ekspertów na Europę i Afrykę w programie "Familiar Cancer and Prevention", autorem i koordynatorem projektu rozwoju ogólnopolskiej sieci Onkologicznych Poradni Genetycznych, autorem pierwszego w Polsce projektu UE, w którym Polska została koordynatorem (2000-2002). Pierwszy na świecie zorganizował badania przesiewowe w kierunku wykrywania nowotworów dziedzicznych dla liczącego 1,5 mln ludności województwa zachodniopomorskiego. Jest konsultantem krajowym do spraw genetyki klinicznej.

¬ródło: Sprawy Nauki
Zgoda Redakcji na publikację.
Bożena Nowakowska
"Strona Dzieci Sprawnych Inaczej"
http://www.dzieci.org.pl/

marian4

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 7
Odp: Walka z rakiem
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 15, 2019, 11:35:36 »
Ja ostatnio na stronie internetowej https://www.zaufane-apteki.pl/blog/antykoncepcja-dla-mezczyzn-118.html bardzo dużo czytałem na temat antykoncepcji. Sam nawet uważam że ten temat zainteresuje bardzo dużo osób.

fugazi

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 31
Odp: Walka z rakiem
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 21, 2019, 14:14:01 »
dentysta Wałbrzych
Trzeba walczyć i nie poddawać się!