Autor Wątek: Turnusy rehabilitacyjne.  (Przeczytany 5971 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

IwonaAtik

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 343
Turnusy rehabilitacyjne.
« dnia: Wrzesień 08, 2002, 14:15:34 »
Do rozpoczęcia tego wątku skłonił mnie mój pobyt z Krzysiem na turnusie rehabilitacyjnym w Wągrowcu. Dla nie wtajemniczonych w temacie. Jest to turnus dla dzieci z MPD - ćwiczenia w kombinezonach, logopeda, terapia ręki, hydromasaż, masaż suchy,pająk, basen, jeżeli ktoś był w Wiatrowie, to wie  o co chodzi.( dawna ekipa z Wiatrowa tam się przeniosła). Jestem b. zadowolona z pobytu na tym turnusie, z zabiegów, ćwiczeń, ale nie o tym chciałam pisać. Na innych turnusach w tym samym ośrodku byli też inni ludzie, z innymi problemami , chorobami ;ci ludzie zadawali nam ( matkom dzieci chorych na Mpd) przeróżne pytania, np. czy porażenie mózgowe spowodowane jest porażeniem prądem? Dlaczego te dzieci nie chodzą , dlaczego te dzieci są takie szczupłe, dlaczego te dzieci nie mówią, i tak dalej. Przyznam się , że te pytania były dla nas bardzo męczące, po pewnym czasie miałyśmy ich szczerze dosyć. Większość tych pytań wynika z niewiedzy, z braku zrozumienia tego problemu. Moja koleżanka np usłyszała, że jej dziecko jest chore, bo z pewnością nie chciała go urodzić. Potem strasznie płakała, bo oczywiście prawda jest inna. Albo coś innego- taki śliczny chłopczyk, a taki biedny, bo nie chodzi. Kogo to obchodzi, że pewnymi słowami można kogoś zranić?  W zasadzie niewiadomo jak z takimi  ludźmi postępować , co do nich mówić. Chyba tylko jedno- Ludzie dajcie nam żyć!  Co sądzicie o tym problemie ? Jak sobie z tym radzicie? ':angry:'
Mama Krzysia (1996) Mpdz i epi .


admin

  • Administrator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1130
Turnusy rehabilitacyjne.
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 08, 2002, 15:15:51 »
Witam,

Poruszyłaś ważny temat - bardzo ważny i cenny do dyskusji. Dziękuję. Sadzę, że to jest jednym z celów i priorytetów naszego społeczeństwa aby zmieniać tego typu nastawienia i mentalności ludzi. To rola mediów, internetu - ale przede wszystkim - nas samych w naszym otoczeniu. Podobnych przykładów ja osobiście znam wiele - często z własnych doświadczeń.

Tak - jak myślę sobie - to nasze działania wobec naszych znajomych i przyjaciół; w rodzinie i pracy przyniosą skutek - może za 10 lat ale należy zacząc od nas samych.

Zapraszam do dyskusji tych, któym problem leży na sercu

Pozdrawiam,
Administratorzy
"Strona Dzieci Sprawnych Inaczej"
www.dzieci.org.pl

Karolina

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3894
Turnusy rehabilitacyjne.
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 08, 2002, 15:25:09 »
Tak, to przykre....i ja się z tym spotykam czasami. Zdarza nam się będąc właśnie na turnusach, że w poblizu są gupy dzieci i młodzież z tzw "zielonych szkół". Akurat jeździmy w porach roku , kiedy szkoły organizują takie wyjazdy - maj, październik.

Kiedyś Michał szedł na czworakach korytarzem i pewnien gimnazjalista zaczął go wołać: :Azor, do nogi...
Po prostu nie wytrzymałam - poza tym obudziła się we mnie pedagogiczna dusza...chłopak nawet zwątpił, dlaczego zachowuje się jak jego pani.

Ale mnie wtedy naszła smutna refleksja...bardzo smutna. Ten chłopak miał 14 lat...powinien znać ze szkoły czy ze środowiska problem niepełnosprawności. A on zachował się okropnie, z ignorancją, złośliwością.

W ogóle często jego koledzy czy koleżanki przechodzili obok nas nie zauważając, nie przytrzymuąc drzwi lub wręcz czasem mialam obawę czy Michała albo inne dziecko nie zadepcą. A Michał pogodny, naiwny troszkę...skąd ma wyczuć, że ktos taki...

To problem etyczny i moralny. O ile ci strasi ludzie są po prosu źle poinformowani, nie wyedukowani wręcz w tej tematyce...(np tv przedstawia niepełnosprawnych przez pryzmat litości i współczucia albo wręcz sensacji....niebawem otworzę taki wątek, ponieważ otarłam się w tej kwestii niedawno o tvn)....to młodzież....mnie niepokoi bardziej.

Martwię się całokształtem tego zjawiska, bo pracuję w szkole i obserwuje reakcje, kometarze (akutrat jestem wychowawczynią klasy III gimnazjum i obserwuję kto  jest cool a kto...., jak sie wyrażają). Wielka tu rola nas wychowawców, nauczycieli, rodziców....

Młodzież powinna być uświadamiana, edukowana - a przede wszystkim powinna być w jednym środowisku. Polityka państwa jednak w tym względzie i segregacyjny charakter szkolnictwa temu niestety nie sprzyja.

I przykre to i bolesne dla nas....i smutne nawet w taki piekny dzień jak dziś pisać o tym
Pozdrawiam, Karolina

E.T.

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 432
Turnusy rehabilitacyjne.
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 08, 2002, 15:45:19 »
Na mnie jak płachta na byka (dla zadających pytanie jest to niezamierzony efekt, zdaję sobie z tego sprawę, ale nic nie poradzę, że tak to na mnie działa) działa pytanie o wiek Małgosi.
Ona jest malutka, nie mówi (coś tam mówi, ale nie tyle, ile wg ocen społeczeństwa powinno mówić czteroletnie dziecko), stwarza wrażenie dziecka dwuletniego.

Może nie samo pytanie, co reakcja na moją odpowiedź. Jednak jak słyszę: "ile Gosia ma lat?", wiem, jak będzie wyglądał mój rozmówca za moment.

Macie jakieś sposoby na radzenie sobie z tym?
Bo to przecież ja muszę z tym poradzić, nie pytający. A nie mam ochoty podawać nieprawdziwego wieku Goni.
Mała Czarodziejka, pozdrawiam, Mama Czarodziejki  '<img'>  dlaczego link do stronki nie działa? Jest na "dzieciach" www.dzieci.bci.pl/strony/gj/  przeciez ...

IwonaAtik

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 343
Turnusy rehabilitacyjne.
« Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 08, 2002, 16:10:35 »
':angry:' I jeszcze jedno na  ten temat. Często , gdy schodzę na dół po schodach z wózkiem, nikt mi nie pomaga, młodzi ludzie zbiegają szybko na dół , tak jakby nas nie widzieli. Na szczęście jeżdżę samochodem i nie muszę czekać tak jak moja kumpela , która jeździ autobusem na czyjąś łaskawą pomoc.Często mi opowiada, że "ludzie jej nie widzą, przyglądają sie tylko Marcinkowi i robią dziwne miny". Niestety ciągle obserwuje się zanik wrażliwości, jakiejś delikatności i wyczucia. Kiedy słyszę podobne pytania na temat naszych dzieci chce mi sie warczeć, ale po co? Nie chcę zniżać się do takich zachowań, ale też nie chce mi się robić komuś wykładów na temat, dlaczego te dzieci są takie , jakie są.
Mama Krzysia (1996) Mpdz i epi .


mama Beata

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 67
Turnusy rehabilitacyjne.
« Odpowiedź #5 dnia: Wrzesień 25, 2002, 00:11:10 »
Hmm.. Mam nieco inne doświadczenia.

Kiedyś musiałam pojechać z Antkiem do ortopedy do Poznania(z Torunia). Mąż nie mógł nas zawieźć, więc pojechałam pociągiem tazem z moją teściówką. Nie ma u nas w rodzinie takiej młodzieży, więc zupełnie niezorienowane czekałyśmy na peronie. Trochę zdziwił nas widok policjantów z psem. Wjechał pociąg i wtedy okazało się, że jest po brzegi wypełniony młodzieżą jadącą na przystanek Woodstock!!! Spali w przejściach, na stopniach leżały plecaki. Bezszansie, jesli chodzi o wejście do pociągu. Moja teściówka już chciała odpuścić, ale nagle w tego zatłoczonego pociągu wyjrzałą drobna dziewczyna i jak nas zobaczyła, krzyknęła na śpiących cłopaków, wstali, następnych przygnała z przedziału i... miałyśmy miejsca siedzące! '<img'>  Gdy wysiadaliśmy w Poznaniu, pomogli wysiąść, a wózek podali nam przez okno. Z teściówką obiecałyśmy więcej nie narzekać na "dzisiejszą młodzież".;)

A drugi przykład, żeby nie było tak słodko. Koleżanka ma dziecko z rozszczepem kręgosłupa-2 latka. Była u LEKARKI, która zaczęła wypytywać o plany, o następne dziecko. "Niech państwo nie czekają aż ona zacznie chodzić, bo to jeszcze hohoho. Bo chyba nie chcecie zostać przy jednym NIEPE£NOWARTOŚCIOWYM dziecku." No!

Myślę, że wszelkie uogólnienia są fałszywe, ale ja raczej spotkałam się z "dyskryminacją" u tych, którzy z urzędu powinni traktować nas dobrze. I nie chcę narzekać na wszystkich doktorków, bo wielu znam wspaniałych, bez których Antka po prostu nie byłoby. '<img'>

I przyznam się, że dopóki nie miałam Antka, to ja też nie wiedziałam jak powinnam się zachować widząc dziecko niepełnosprawne. Najprościej było ominąć. Więc nie oskarżałabym tak łatwo innych. Niby skąd ludzie maja to wiedzieć, jak niepełnosprawni do niedawna siedzieli zamknięci w swoich czterech ścianach, a i teraz też nie za często widać ich na ulicach.