Autor Wątek: Gdzie te chłopy  (Przeczytany 7641 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

kopcia

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 2
Gdzie te chłopy
« Odpowiedź #30 dnia: Grudzień 14, 2004, 02:52:39 »
Hmmm, jestem tzw. terapeutą - rzadko, ale jednak widuję "na wizytach" ojców. Jeden z nich był tym, który jako jedyny odwiedzał córeczkę na oddziale intensywnej terapii...Mama wprost powiedziała mi, że dla niej to było za trudne...
Może nie warto dzielić ludzi na kobiety i mężczyzn...
Są po prostu RODZICE! Z zupełnie "zewnętrznego" oglądu widzę, że bywa różnie. Tatusiowie zarabiają pieniądze...
A ile z Was, Mamy, zostawia dzieci z Tatusiami na cały, spędzony z koleżankami /zakupami, kinem/ wieczór? Ile z Was mówi o tym wprost? Ile chce, by Tata "się domyślił"?
Nie próbuję nic udowadniać! Zawłaszczamy przecież nasze macierzyństwo do "bycia matką" gdy nasze dzieci są w zdrowe - gdy coś nie dzieje się tak, jak przewiduje historia rodziny (naszej i Jego) to staramy się jeszcze bardziej!!!!
W mojej rodzinie jest takie powiedzenie: Syberia jest w nas.
Nosimy w sobie wiele trosk, niepokojów... Często ich źródła szukamy zewnątrz... Ale jest także to, co tkwi w nas, w naszych lękach, domysłach...
Tak jak w każdym byciu razem powinnyśmy rozmawiać ze sobą i mówić o swoich uczuciach. Nie jest to łatwe dla kobiet potrafiących wypłakać się w pociągu przygodnie spotkanej współpodróżniczce - mężczyźnie jest to sytuacja nieznana... On nie płacze przed nikim... Nawet przed Mamą swojego Dziecka...
kopcia

E.T.

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 432
Gdzie te chłopy
« Odpowiedź #31 dnia: Grudzień 14, 2004, 03:26:34 »
Kopciu, przypomniałaś mi jednego Tatę, którego jak raroga ogladał i personel kliniki i mamy dzieci z oddziału, gdzie leżała malutka dziewczyna z zespołem Edwardsa.
Gdzieś kiedyś opisywałam historię małej Ady, która przeżyła niespełna 3 miesiące, jej walkę o życie.
Wspomniałam tez o Tacie Ady, Adamie.
Przychodził kilka razy dziennie do córki, głaskał ją po szczuplutkiej nóżce, przemawiał do niej, nawet przewijał kruche ciałko. Chciał też karmić (była karmiona mlekiem matki za pomoca sondy), ale pielęgniarki nie bardzo się chciały zgodzić...
Byłam świadkiem tego wszystkiego - moja dziesięciodniowa Goska leżała na jednej sali z Adą.
Raz pojawiła się matka - jedna kupka nieszczęścia. Załamana, skurczona w sobie, zatrwożona.... Przyszła z siostrą Adama...
Nie mogłam wytrzymac ciśnienia sytuacji. Wyszłam z salki...
Adam tłumaczył mi, ze żona nie może się psychicznie pozbierać, że najbardziej boi się samego aktu odejścia Małej .... w jej obecności ...

Maleńka Ada, ze zniekształconym ciałkiem, bez szans na przeżycie niezbędnej do dalszego istnienia operacji serca .... Odeszła niecały miesiąc po naszym (mojej Małgosi) wypisie ze szpitala ...

Pamiętam słowa Adama:
- jeśli zechcesz jeszcze marudzić na temat Małgosi, popatrz na moją Adę, wspomnij ją - a zapomnisz o swoich obawach ...

Często wspominam Adę, Adama i jego żonę. Obiecywałam kiedyś odwiedzić Go z Gośką w miejscu pracy.
Najpierw obawiałam się odpowiedzi na pytanie, co z Adą, potem (gdy tę odpowiedź poznałam od personelu oddziału) nie mogłam się zdobyć na odwagę rozmowy o odejściu Ady, później ... sklep ze sprzetem audio, gdzie pracował, został zlikwidowany ...
Mała Czarodziejka, pozdrawiam, Mama Czarodziejki  '<img'>  dlaczego link do stronki nie działa? Jest na "dzieciach" www.dzieci.bci.pl/strony/gj/  przeciez ...

achwalek

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 80
Gdzie te chłopy
« Odpowiedź #32 dnia: Grudzień 14, 2004, 09:51:00 »
Dawno nie pisałam. serdecznie dziękuję za wasze rady dotyczące mego męża i próby przekonania go do Kuby. Powiem tylko jedno jestem już zmęczona ciągłym załatwianiem przeróżnych spraw związanych mówiąc ogólnie z Kubą,meczącymi mnie wyżutami sumienia jeśli chodzi o zaniedbanie Weroniki i chyba nie mam już siły aby próbować walczyć o męża. On mnie nie słucha jeśli wspomne o psychologu który przydałby się nam rodzicom - jest kolejna awantura.Wydaje mi się że najlepsze co mogę zrobić to robić swoje na tyle na ile starcza sił i czasu.Ideałem nie jestem i wszystkiemu nie podołam z czegoś trzeba zrezygnować.Mimo wszystko serdeczne dzięki za słowa wsparcia bardzo mi pomogły.

isia

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 340
Gdzie te chłopy
« Odpowiedź #33 dnia: Grudzień 14, 2004, 12:12:44 »
Dlaczego na mężczyzn słowo "psycholog" działa jak płachta byka ??
Achwałek, czy Wy jesteście wierzący, to co napiszę nie ma nic wspólnego z wiarą i pomaga również zagorzałym ateistom, ale jeśli Twój mąż jest wierzący,  wiara może być dobrym argumentem.

Spotkania małżeńskie www.spotkaniamalzenskie.pl
Wejdz na stronę, może uda Ci się mężą przekonać...

Pozdrówki
isia

achwalek

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 80
Gdzie te chłopy
« Odpowiedź #34 dnia: Grudzień 14, 2004, 13:38:10 »
Niestety ta droga też odpada. Mąż nie jest wierzący.Jeśli wspokina Boga to z pretensją i ironią "no bo gdzie on jest skoro..."itd.

isia

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 340
Gdzie te chłopy
« Odpowiedź #35 dnia: Grudzień 14, 2004, 13:51:56 »
Dobrze, to  inaczej. Ma pretensje do świata, bo nie tak wyobrażał sobie sowje życie, prawda ? Dzieci miały być zdrowe, usmiechnięte i nie sprawiać żadnych problemów. Pieniądze najlepiej żeby zarabiały się same i to duże..  ogólnie wszystko SAMO miało się dobrze układać. To bardzo typowe dla mężczyzn, że kiedy napotykają na problemy nie potrafią się z nimi zmierzyć. Uciekają i przeklinają los za wszystko co im się przydarzyło.
Mogę się domyśleć, że Twój mąż dziesiątki razy pytał losu, Boga, wszystkich wokoło dlaczego ja, dlaczego mi, i co ja jestem winien ?
No to niech z tym losem się zmierzy..niech temu  losowi wybaczy. Jego, Wasze życie miałby szanse się zmienić

Domyślam się, że nie pójdzie na żadne spotkanie, na żaden wykład, ale może gdybyś kupiła mu książkę z tej strony www.radykalnewybaczanie.pl
i położyła w domu, w widocznym miejscu, wogóle nie namawiająć go do czytania,. może by po nią sięgnął.

Jeśliby to zrobił, zaręczam Ci, że na życie spojrzałby inaczej. Wasza rodzina miałaby swoją szanse.


Powodzenia !!!!!
 '<img'>
isia

isia

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 340
Gdzie te chłopy
« Odpowiedź #36 dnia: Grudzień 14, 2004, 13:53:05 »
Albo wiesz co ? Ty ją najpierw przeczytaj. To działa w obie strony. A Tobie pewnie też potrzeba "pokrzepić serce"
isia

achwalek

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 80
Gdzie te chłopy
« Odpowiedź #37 dnia: Grudzień 14, 2004, 14:01:48 »
Dzięki spróbuję.

andrzeja

  • Global Moderator
  • Kreatywny
  • *****
  • Wiadomości: 322
Gdzie te chłopy
« Odpowiedź #38 dnia: Styczeń 29, 2005, 00:56:44 »
natknalem sie na ten ciekawy watek i sam sie zastanawiam, jak opisac to, co chcialbym od siebie przekazac ... To sa sila rzeczy moje subiektywne przemyslenia.

Pierwsze, co wydaje mi sie istotne to fakt, ze kobiety sa po prostu znacznie silniejsze psychicznie od mezczyzn. Przyklad z mojego podworka - mielismy w pracy kolezanke, calkiem mloda kobieta, ktora zachorowala na raka. Jej walka trwala ok 2 lat, niestety nie udalo sie, choroba okazala sie silniejsza. Rozmawialem o tym z kilkoma kolegami w pracy, o jej walce, wytrwalosci, uporze. Bylismy w tym malym gronie zgodni - nie dalibysmy sobie z tym rady tak, jak potrafila to zrobic Joasia, zaden z nas nie mialby tyle sily. I to wlasnie wtedy jeden z kolegow powiedzial, ze kobiety sa po prostu silniejsze psychicznie od facetow, i to jest moim zdaniem prawda.
To mit, maska, poza, presja otoczenia - mezczyzna ma byc silny, twardy, nieugiety - w rzeczywistosci naprawde malo ktory facet jest taki. Za to zachowanie pozorów wychodzi nam zapewne latwiej :)

Wiele trafnych uwag przewinelo sie juz w tym watku, popieram w duzej mierze Pawła, chcialbym dodac jeszcze pare rzeczy od siebie.

Chcialbym zwrocic Wam drogie Panie uwage na istotny moim zdaniem fakt - od samego poczatku rozwoju dziecka, jeszcze przed jego przyjsciem na swiat, macie bardzo duza "przewage" nad nami. Przez caly okres ciazy macie sila rzeczy kontakt z dzieckiem, czujecie je w sposob, ktory nam nigdy nie bedzie dany. Dlatego tez wydaje mi sie, ze (w wiekszosci przypadkow) Matka kocha swoje dziecko od pierwszej chwili po narodzinach. My musimy sie tego po prostu nauczyc, jedni szybciej, drudzy wolniej, ale zawsze.
To sie przeklada dalej, dziecko ma tez z Matka kontakt emocjonalny taki, jaki z ojcem moze nawiazac dopiero po jakims czasie.

Piszac o tej Waszej "przewadze" mam jeszcze na mysli istotne zagrozenie - znajac i czujac swoje dziecko lepiej, niz jego Tata, bardzo latwo jest wytworzyc schemat, ktory ja sobie nawalem "Kobiety doskonalej i wszechwiedzacej". Widac, to czasami w niektorych rodzinach - Matka wie wszystko najlepiej, facet sie w ogole nie zna, nie ma o niczym pojecia, jest po prostu odsuwany na bok. Przejaskrawiam troche, ale tak to czasami bywa. A jak sie jeszcze do tego na horyzoncie pojawi Tesciowa, ktora wlasne dzieci odchowala, to juz w ogole jest super.

Szanuje wysilek Mam na tym forum, bardzo poruszyl mnie watek "warto o nie walczyc" - ale zwroccie uwage, ze w tle tego watku pojawia sie Ojciec, i choc jest na drugim planie, to zapewne jego pomoc i zaangazowanie bylo zapewne bardzo wazne. Taka jest czesto nasza rola i takie sa tez czesto realia naszego zycia - pracujacy mezczyzna latwiej zapracuje na utrzymanie rodziny niz pracujaca kobieta.

Wiele by mozna jeszcze na ten temat napisac, temat jest zbyt obszerny i trudny, aby moc go zamknac w kilku krotkich wypowiedziach.

Pozdrawiam wszystkie Mamy i wszystkich Tatusiow z tego forum.
Najwazniejsze jest jedno - wspolna praca i opieka nad dzieckiem, ktore tego potrzebuje.

Andrzej
Małgosia 2001, Maciuś 2008

matt

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 2
Gdzie te chłopy
« Odpowiedź #39 dnia: Styczeń 29, 2005, 03:45:22 »
WITAM. MAM DOŚWIADCZENIA JAKO FACET I OJCIEC DWOJGA DZIECI W LECZENIU A CO NAJWAŻNIEJSZE W SZUKANIU DOSTEPU DO LECZENIA TZN. SZUKANIU NAJLEPSZYCH KLINIK, LEKARZY W KRAJU NO I OCZYWISCIE CZYNNYM BRANIU UDZIA£U W TYM WSZYSTKIM. SZCZEGÓLNIE CHODZI MI O PRZYPADEK CÓRKI....NIE DLATEGO ŻE JESTEM TATUSIEM ALE DLATEGO ŻE TAK NAM ZACHOROWA£A BARDZO POWAŻNIE W CI¡GU NAPRAWDÊ JEDNEJ ZWYK£EJ NOCY. CHOÆ MAM  DOPIERO 36 LAT TO NAPRAWDÊ WIELE JUZ PRZESZED£EM.! CHYBA BYM KSI¡ŻKÊ NAPISA£.!!!! POWAŻNIE MÓWIÊ.!!!! A BY£Y TO LATA 1992-93 GDZIE JESZCZE NIE BY£O TAK WIELE GABINETÓW PRYWATNYCH I £ATWEGO DOSTÊPU DO DOBRYCH PROFESORÓW.... I LECZENIA W KRAJU.!!! PROSZÊ MI WIERZYÆ.!!!  POTRAFI£EM 4 DNI DZWONIÆ PRZEZ 7 GODZIN DZIENNIE I PROSIÆ... I CZEKAÆ... O KRÓTK¡ ROZMOWÊ I POMOC Z JEDN¡ Z NAJLEPSZYCH W TYM KRAJU OKULISTEK.!! POTRAFI£EM ZNALE¬C, ZADZWONIÆ .. I WYB£AGAÆ... I POJECHAÆ Z DZIECKIEM DO JEDNEJ Z LEPSZYCH...MOŻE NAJLEPSZYCH HEMATOLOGÓW W TYM KRAJU.!!!.  TAK JESTEM DUMNY Z MOICH POCZYNAÑ I Z MOJEJ WALKI O GODNE LECZENIE NAJPIERW MOJEJ CÓRKI...POWAŻNY PRZYPADEK...A PÓ¬NIEJ SYNA- ...Z SYNEM BY£O £ATWIEJ BO ŚCIEŻKI JUŻ BY£Y PRZETARTE... NO I DOŚWIADCZENIE W RADZENIU SOBIE.!!! NADMIENIE, ŻE MOJE ZAANGAŻOWANIE NIE POLEGA£O TYLKO NA ZA£ATWIENIU SPRAW ALE TEŻ BY£EM WSZÊDZIE NA MIEJSCU TZN. W KLINIKACH...NO I DODAM TEŻ ŻE PRACOWA£EM W TYM CZASIE. ŻONA RÓWNIEŻ. CHOCIAŻ PRZYZNAM SZCZERZE ŻE RÓŻNIE KOMBINOWA£EM W PRACY ...ZA PRZYZWOLENIEM KIEROWNICTWA ODNOŚNIE DNI WOLNYCH.!!! IM DZIÊKI WIELKIE..ALE SIÊ ROZPISA£EM . ... PONIEWAŻ JEST PÓ¬NA PORA MUSZÊ KOÑCZYÆ WYPOWIED¬. PRZEPRASZAM ZA STYLISTYKÊ. PODOBA£Y MI SIÊ TU WYPOWIEDZI. SZCZEGÓLNIE FACETÓW. NP. ANDRZEJA.!!!! NAPEWNO JESZCZE W NAJBLIŻSZYCH DNIACH TU NAPISZÊ. POZDRAWIAM SERDECZNIE I GOR¡CO WSZYSTKICH.

matt

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 2
Gdzie te chłopy
« Odpowiedź #40 dnia: Styczeń 29, 2005, 03:58:24 »
ACHA, ŻEBY BY£A JASNOŚÆ TO LECZENIE CHOÆ MNIEJ CZÊSTOTLIWE DALEJ TRWA....A DZIŚ DOWIEDZIELIŚMY SIÊ Z ŻON¡ ŻE CÓRA....A W£AŚCIWIE PANIENKA ...BO MA 16 LAT.!!!! MUSI ZNOWU PODDAÆ SIÊ MEDYCYNIE....CHOÆ JUŻ BY£O TAK FAJNIE I TAK SPOKOJNIE....BEZ KLINIK I STRESU...TYLKO TYLE ŻE WCZEŚNIEJ MUSIMY ZA£ATWIÆ WIZYTÊ W PRYWATNYM GABINECIE PROFESORA I USTALIÆ SZCZEGÓLY. ALE PRZECIEŻ CZ£OWIEK JUŻ JEST BOGATY...ALE NIE FINANSOWO LECZ TYLKO W DOŚWIADCZENIE...I JAKO RODZIC WIE CO MA ROBIÆ. NAPRAWDÊ POZDRAWIAMY Z ŻON¡ WSZYSTKICH LUDZI, KTÓRZY MAJ¡ CHORE DZIECI. ŻYCZYMY CHOLERNEJ WYTRWA£OŚCI. I ZDRÓWKA...I JEDNO JEST ZAWSZE PEWNE...ŻYCIE JEST PIÊKNE.!!!!