Autor Wątek: niedotlenienie po operacji  (Przeczytany 14398 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

pesteczka

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 6
niedotlenienie po operacji
« Odpowiedź #15 dnia: Marzec 29, 2004, 20:32:31 »
Witam!!!
        Aniu coś mi sie pomyliło,miałam napisac na forum a tymczasem napisałam na Twoj komunikator.
        Widzę,że mamy nieco podobne problemy.Resztę przeczytasz w komunikatorze. Małgorzata
Pozdrawiam serdecznie !!

amkotwica

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 15
niedotlenienie po operacji
« Odpowiedź #16 dnia: Kwiecień 24, 2004, 13:59:09 »
Witam po małej przerwie! ':<img:'>
Zorganizowałam sobie ostatnio trochę czasu i poczytałam co nieco o padaczce. Przeczytałam też dokładnie cały wątek poświęcony temu zagadnieniu. Wiele spraw mi się rozjaśniło, ale nasunęło też wiele wątpliwości.
Pewnie już bym zamęczała pytaniami naszą panią neurolog, a może nawet już byśmy byli w szpitalu, ale mąż przytaszczył z pracy jakiegoś paskudnego wirusa (cwaniak, już się go pozbył! ':devil:' ) i leżymy (fajnie by było gdybym miała na to czas...) z Kubusiem w domku z anginą, katarem a ja dodatkowo z zapaleniem oskrzeli  '<img'> .
Właściwie to moje pytania mogłyby być skierowane do konkretnych osób, ale pomyślałam, że może ktoś inny też skorzysta, więc nie będę pisać na priv.
Coraz więcej wskazuje na to, że Bubu ma padaczkę. Długo się wzbraniałam przed tą myślą, ale dla jego dobra nie mogę chyba dłużej udawać, że nie ma problemu, albo, że on sam minie...
Pomyślałam nawet, żeby przenieść moje wątki do tego o padaczce, ale tam się tak dużo "dzieje", że boję się, że ten mój się gdzieś zgubi. (egoistka ze mnie... ':p' )
Wypiszę może w punktach, będzie łatwiej czytać i ewentualnie odpowiadać, a liczę na to.

1.sprawa braku tlenu a padaczka.
Czytałam, czytałam i widzę (czyt. wierzę), że metoda nazwana przeze mnie bardzo ogólnikowo maseczkowaniem (przepraszam Karolinę) przynosi pozytywne skutki w przeciwdziałaniu atakom, jednak nie do konća mój umysł może zgodzić się z tym, że to brak tlenu odpowiada za samą chorobę i że odpowiednie dotlenienie mózgu pomoże ją zwalczyć. Owszem padaczka pojawia się zazwyczaj w wyniku niedotlenienia i co za tym idzie uszkodzenia mózgu, ale wynika raczej wtedy z tego, że mózg posiadając zdolność tworzenia nowych komórek w miejsce uszkodzonych nie do końca ma jednak wpływ na ich dojrzewanie i tak część z nich niestety nie dojrzewa. to właśnie te komórki powodują zaburzenia i wyładowania elektryczne. Nie bardzo rozumiem jaki wpływ ma tu tlen. Czy to znaczy, że pod wpływem odpowiedniej ilości tlenu komórki te nie będą powodowały wyładowań? i dlaczego?
Wydaje mi się, że gdyby padaczka była wołaniem o tlen większość dzieci z problemami krążenia musiałaby chorować na padaczkę, a z tego co wiem tak nie jest. Moje dziecko urodziło się z wadą serca, ale do czasu operacji nie miało nic wspólnego z napadami, dopiero po operacji i zatrzymaniu krążenia jego mózg został uszkodzony.
Chociaż rzeczywiście widzę związek z napadami a stanami, kiedy organizm potrzebuje więcej tlenu, np. podczas wysokiej gorączki ataki Kubusia były częstsze, dłuższe i intensywniejsze. Jednak nie wiem czy rzeczywiście chodzi tu o tlen czy tylko o temperaturę.
Zwłaszcza, że np. nigdy nie zdarzył się atak, kiedy był rokrzyczany, rozpłakany czy nagle wystraszony, a zdarzają się kiedy zasypia...
Nie jest też po tych atakach zmęczony czy bardziej senny niż był przed...
No i dlaczego zapotrzebowanie dzieci z padaczką na tlen jest większe niż zdrowych dzieci?

2. Czy wszystkie ataki powodują uszkadzanie mózgu?
Lekarka, która przyszła do nas na wizytę z powodu naszej anginy była bardzo zdziwiona, że Kubuś nie dostał jeszcze od neurologa żadnych leków, bo przecież uszkadza sobie jeszcze bardziej mózg... '<img'>
A on tych ataków ma faktycznie czasem kilka (bywało i -naście) dziennie.
Choć ostatnio jakby coraz mniej, ale odpukać...bo bywało, że nie pojawiały się przez trzy dni a potem wracały.


3. Dieta.
Czytałam w Waszych postach, że ważna jest dieta, między innymi wykluczenie z jadłospisu cukru i soli. Nie bardzo rozumiem jaki wpływ mają te produkty na padaczkę?
I czy cukier oznacza tylko ten znany nam cukier spożywczy, czy ogólnie cukry?
Bo z tego co mi do tej pory glukoza jest jak najbardziej wskazana do prawidłowej pracy mózgu..
I jak to się wszystko ma do diety niemowlaka, którego podstawą żywienia jest mleko modyfikowane (niestety Kuba po operacji musiał się uczyć od nowa jeść i dopiero na święta zaczął jeść łyżeczką co nieco, a w tym tygodniu podczas gorączki zaczął pić płyny inne niż mleko, do tej pory wszystko rozrabiałam mu z mlekiem i ewentualnie kleikiem ryżowym lub kukurydzianym i przez butlę).

4. Rehabilitacja
Czy ktoś z Was mając dziecko z padaczką rehabilituje je metodą Vojty? -poza mną, skomentuję to moje pytanie może następnym razem, bo czas antybiotyk dziecku podać   ':cry:' .

Tyle mi na razie przychodzi do głowy.
Pozdrawiam Was gorąco (choć już bez gorączki na szczęście) i czekam na odzew.
Ania i Kubeczek (29.12.2002)

giza

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 264
niedotlenienie po operacji
« Odpowiedź #17 dnia: Kwiecień 24, 2004, 19:49:54 »
Witaj Aniu. Niestety , to co Ci powiem niewiele Ci wyjaśni .  Jest wiele, wiele postaci padaczki. Róznie dzieci się zachowują i reagują. Np. moja córka, w przeciwieństwie do Twojego synka, podczas choroby, wysokiej temperatury nigdy nie miała wzmożonych ataków , wręcz odwrotnie -zanikały .I tak jak normalnie miewała nawet po kilkanaście dziennie podczas choroby -zero, dopiero po kilku dniach od wyzdrowienia wracały! Parakoks? zgadza się ale na neurologu nie zrobiło to wrażenia, podobno tak bywa.
Jeżeli chodzi o Voitę, jestem gorącą zwolenniczką tej metody, potrafi również złagodzić ataki padaczki, z pewnością nie zaszkodzi.Jak wiesz z pewnością, jest ona skierowana szczególnie do maluchów. Ja niestety zetknęłam się z nią o wiele za pózno, dziecko miało ok 10 lat.Dlatego efekty były mierne. Ale widziałam dzieciaczki młodzieńkie, które pięknie wychodziły ze spastyki jak i wiotkości, wyciszały sie, zwalczyły ślinotok,rozwijała się u nich mowa  itd itd. Dr Jakuszko pomogła wielu dzieciom, ucząc rodziców stosowania tej metody.W tamtych latach chyba tylko Ona ją stosowała, niestety.Nie wiem co Twojemu Kubusiowi dolega, oprócz padaczki ale skoro lekarz Ci zalecił Voitę - ćwicz! Jest stosowana również u dzieci z minimalnymi uszkodzeniami, które wyłapuje przecież też diagnostyka Voity.Pozdrawiam.
Pozdrowionka

giza

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 264
niedotlenienie po operacji
« Odpowiedź #18 dnia: Kwiecień 25, 2004, 21:48:40 »
http://www.dzieci.bci.pl/cgi-bin/forum/UltraBoard.pl?Action=ShowPost&Board=03&Post=7&Idle=0&Sort=0&Order=Descend&Page=13&Session=  niestety tylko w takiej formie umiem podać adres strony. A jest tam przybliżona "teoria" maseczkowania.
Pozdrawiam.
Pozdrowionka

amkotwica

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 15
niedotlenienie po operacji
« Odpowiedź #19 dnia: Sierpień 29, 2005, 01:57:47 »
Witam wszystkich serdecznie po bardzo dłuuugiej przerwie!
Dużo się wydarzyło w naszym życiu odkąd zaglądałam tu ostatni raz.
Chce się z Wami tym wszystkim podzielić.
Przez 8 miesięcy od czasu zatrzymania krążenia rehabilitowaliśmy Kubusia i przez ten cały czas Kubuś miał drgawki.
W końcu stwierdziliśmy, że nie ma co dłużej odwlekać badań w szpitalu.
Poszliśmy na neurologię gdzie mieli stwierdzić czy ataki Kubusia to rzeczywiście padaczka i czy włączyć leczenie.
Zrobiliśmy kolejne EEG, które jak zwykle nic nie wykazało.
Ale udało nam się pokazać lekarce na oddziale jak wygląda atak.
Stwierdziła, że to padaczka i powiedziała, że Kubuś będzie musiał mieć włączoną depakinę do leczenia.
Przed wyjściem ze szpitala mieliśmy jeszcze tylko zrobić kontrolna tomografię, żeby sprawdzić czy od ostatniej zaszły jakieś zmiany w mózgu.
To co wyszło na tomografii chyba wszystkich zaskoczyło. Okazało się, że Kubuś ma ogromnego krwiaka przymózgowego.
W pierwszej chwili wszyscy zaczęli podejrzewać mnie chyba o to, że ukrywam przed nimi, że coś się stało Kubusiowi, np. ze mi gdzieś spadł z łóżeczka i nie chcę się do tego przyznać.
Po konsultacji z neurochirurgami okazało się jednak, że to przewlekły krwiak.
Natychmiast przeniesiono nas na chirurgię niemowlęcą i wyznaczono termin operacji.
Trudno opisać, co wtedy przeżyłam mając w pamięci wydarzenia z poprzedniej operacji, która to doprowadziła mojego synka do takiego stanu.
W każdym razie Kubuś został dość szybko operowany. Lekarze doszli do wniosku, że nie będą nacinać czaszki, tylko wywiercą dwa, trzy otwory i spróbują odessać krwiaka.
Tak zrobili. Jednak krwiak był na tyle duży, no i w dodatku przewlekły, więc były obawy czy  przyczyna już nie istnieje, że nie odessano go zupełnie.
Jeszcze przez dobrych parę miesięcy kolejne tomografie wykazywały jego obecność, dopiero w styczniu lekarz pokazał mi zdjęcie tk i powiedział ze w tej chwili krwiak już na tyle się zmniejszył, że nie stanowi zagrożenia dla życia Kubusia.
Ryczałam jak bóbr, kiedy to usłyszałam, poczułam niesamowitą ulgę.
Nie oznacza to, że wszystko jest w porządku, Kubuś wymaga długotrwałej rehabilitacji i wielospecjalistycznej opieki, ale pojawiło się światełko w tunelu.
Zwłaszcza, że ostatni atak padaczki miał w dzień operacji, po niej ataki ustały.
Wiem, że musimy jeszcze bardzo uważać, bo krwiak zwłaszcza taki przewlekły może się próbować wypełniać, zwłaszcza po jakimś odwodnieniu organizmu, np. gorączce, czy biegunce, ale wierzę, że będzie dobrze, przynajmniej w tej kwestii.
Aż boje się pomyśleć co by było, gdyby nie zrobiono tego tk w porę i Kubuś byłby truty depakiną..
Nie dość, że miałby dużo mniejsze szanse na rozwój, to jeszcze lek mógłby maskować tylko objawy prawdziwej przyczyny drgawek, czyli krwiaka a to mogłoby doprowadzić nawet do śmierci...
Zastanawiam się nad tym ile osób z rozpoznaną padaczką ma zrobione szczegółowe badania jej przyczyny.
Od ordynatora oddziału usłyszałam, że w Stanach prowadzono badania osób z zaburzeniami psychicznymi i okazało się, że spory odsetek tych osób ma *w głowie* przewlekle krwiaki...
Ale nie znam szczegółów, więc nie będę kontynuować.
W każdym bądź razie cieszę się i mam nadzieję, że rozdział pod tytułem padaczka mamy już za sobą. :D
Pozdrawiam wszystkich gorąco i przesyłam całuski od Kubulka
Ania i Kubeczek (29.12.2002)

amkotwica

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 15
niedotlenienie po operacji
« Odpowiedź #20 dnia: Sierpień 29, 2005, 18:51:44 »
A,
zapomniałam napisać, że ten krwiak jak stwierdzono dopiero podczas operacji był najprawdopodobniej jakąś pozostałością po zatrzymaniu krążenia, a nie jak najpierw podejrzewano wynikiem urazu fizycznego.
Ale przez parę dni w szpitalu zaglądano mi co chwilę do pokoju i sprawdzano czy aby na pewno zasunęłam boki łóżeczka, czy nie oddaliłam się zbytnio od niego i czy na pewno dobrze go pilnuję...
Ech, lepiej nie mówić, chociaż z drugiej strony ich rozumiem, w końcu zdarzają się różne matki... Jakby mało było cierpienia na tym świecie...
Ania i Kubeczek (29.12.2002)