Autor Wątek: mutyzm  (Przeczytany 21787 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

kapi

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 2
mutyzm
« dnia: Luty 22, 2004, 12:32:21 »
Poszukuję wszelkich wiadomości na temat mutyzmu. Mam w klasie pierwszej dziewczynkę z mutymem, która mówi tylko do mamy i brata. Nie wiem jak z nią pracować na lekcjach, jak sprawdzać jej wiadomości itp.

rudzielec

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 190
mutyzm
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 22, 2004, 15:31:23 »
Witaj!
Cóż, skoro minął już I semestr pewnie próbowałaś już różnych metod. Troszkę za mało informacji podałaś, żeby coś doradzić. Wybiórczy ten mutyzm, mała mówi przecież do najbliższych. Na pewno jesteś też po konsultacjach z psychologiem. Co mówi mama, dlaczego dziewczynka jest zamknięta na kontakt werbalny. Jaki ma kontakt niewerbalny z dziećmi i z Tobą w klasie? Czy próbowałaś nawiązać jakikolwiek kontakt na jej terenie, czyli w domu? Czy mama może być obecna w klasie itd... Napisz też proszę czy mała pisze i czyta. Monika
Pozdrawiam gorąco
Monika

mewa

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 63
mutyzm
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 22, 2004, 19:50:11 »
Moja niespełna 6 letnia córka rownież jest dotknięta mutyzmem wybiórczym. W domu zachowuje się zupełnie normalnie. Prawidlowo rozwija się. Blokada pojawia się zawsze, gdy  staje się obiektem zainteresowania nieznanych osób ( w tym dzieci). W przedszkolu ma trudności z nawiązywaniem kontaktow rówieśniczych. Nie odzwa się do nauczycielek.  

W badaniach psychologicznych wykonanych Miedzynarodową Wykonaniową Skalą Leitera P-23 wypadła doskonale. Tylko dlatego nauczycielki zmieniły swoje nastawienie do córki. Wcześniej traktowano ją jako dziecko upośledzone. W wieku 5 lat proponowano jej zajęcia z 4, 3 latkami.

Podczas kilkakrotnych wizyt u logopedy, pani bardzo życzliwej i otwartej na dziecko, nastapiło przełamanie blokady. Córka zaczęła prawidłowo pracować, odpowiadać na pytania. Dlatego powodzenie w szkolnej edukacji dziecka upatruję w następującym postępowaniu: nauczanie w klasie, sprawdzanie wiadomości indywidualnie w mojej obecności, byc może u nas w domu.

Serdecznie pozdrawiam.

kapi

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 2
mutyzm
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 24, 2004, 17:16:27 »
Moją uczennice traktuję tak samo jak inne dzieci w klasia. Ania w szkole nie odzywa się do nikogo, ale tak samo jak inne dzieci musi uczyć się czytać, wierszy na pamięć. Pomaga jej w tym mama przy której Ania czyta na głos. Sprawdzam jej umiejętności czytania polecając jej odnaleźć w tekście dane zdanie i podkreślić. Obserwuję wtedy tempo poruszania oczyma i odszukiwania danego fragmentu. Bardzo zdziwiła się gdy poprosiłam ją kiedyś do odpowiedzi z wiersza. Widząc jej zdziwioną minę zapytałam się czy umie? Ania pokiwała przecząco głową (tylko tak mogę się z nią porozumieć). Ale nauczyła się na następny dzień. Sprawdziłam to w taki sposób, że pocięłam jej wiersz na części i kazałam złożyć w całość, co też uczyniła dość spranie. Ania jest zamknięta, chociaż gdy nadaża się okazja lubi poszaleć, uwielbia biegi. Ma jednak problemy z dzieleniem wyrazów na głoski i co za tym idzie z ich napisaniem.

mewa

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 63
mutyzm
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 25, 2004, 15:21:11 »
Myślę, że wykazałaś się ogromną inwencją, żeby Ania poczuła sie akceptowana. To bardzo dobrze.  Tylko pojawia się tu pewne ale...  
Cytat
Bardzo zdziwiła się gdy poprosiłam ją kiedyś do odpowiedzi z wiersza.
Metoda  utrwala w Ani mutyzm. Okazuje się, że można stosować dającą bardzo dobre skutki terapię, której właśnie poddana została moja córka. (Jestem na świeżo po rozmowie z logopedą.)  Z grubsza można zastosować ową terapię w dziewięciu etapach:


Etap pierwszy.

    Terapeuta jest biernym obserwatorem kontaktu dziecka z osobą, z którą dziecko zwykle rozmawia (jest to najczęściej matka lub inny członek rodziny). Należy dokładnie obserwować, kiedy od dziecka można uzyskać odpowiedź werbalną i jaka jest to odpowiedź. Należy także zarejestrować, czy i w jaki sposób dziecko wypełnia instrukcje werbalne (np. „przynieś”, „podaj”, „weź”, „pokaż”, „narysuj” itp.), jakie są jego reakcje niewerbalne (np. ruchy głową wyrażające odpowiedź „tak/nie”; także inne gesty). Wskazany jest dystans fizyczny, tzn. terapeuta powinien prowadzić obserwacje z pewnej odległości, nie należy zbliżać się do dziecka, ponieważ może ono zareagować lękiem i nawet nie rozmawiać z matką.

Etap drugi.
    Terapeuta skraca dystans fizyczny, zbliża się do dziecka, może zacząć rozmawiać z matką (w ten sposób oswaja dziecko ze swoją obecności ale jeszcze nie zwraca się bezpośrednio do dziecka.

Etap trzeci.
    Terapeuta nawiązuje z dzieckiem bezpośredni kontakt niewerbalny (np. podaje mu zabawkę, pomaga mu układać klocki, itp.) oraz mówi do niego (np. pochwały: „dobrze narysowałeś” itp.) nie wymagając od dziecka żadnych odpowiedzi. Nadal matka pełni wiodącą rolę w rozmowie.

Etap czwarty.
    Terapeuta prosi dziecko o niewerbalną odpowiedź (np. „podaj mi”, „połóż na stole”, itp.). Matka nadal jest blisko dziecka, rozmawia z nim, chociaż terapeuta coraz częściej zaczyna ją zastępować.

Etap piąty.
    Terapeuta zwraca się bezpośrednio do dziecka z pytaniem wymagającym wykonania gestu potakującego lub zaprzeczającego bądź odpowiedzi „tak/nie” (np. „byłeś dzisiaj w szkole?”, „byłeś na spacerze?”). Matka jest jeszcze blisko dziecka ale już z nim nie rozmawia (chyba, że dziecko zwróci się bezpośrednio do niej).

Etap szósty.
    Tylko terapeuta rozmawia z dzieckiem, matka staje się biernym obserwatorem siadając nieco dalej od dziecka. Zajęcia te nie powinny wymagać od dziecka ciągle odpowiedzi werbalnych. Należy zaczynać od zabaw czy zajęć nie wymagających wypowiedzi (np. rysowanie). Podczas wykonywania (np. rysunku) terapeuta może zadawać dziecku pytania lub komentować czynności dziecka (np. „jakim kolorem pomalujesz dom?”, „gdzie narysujesz okno?” - dziecko może odpowiadać werbalnie albo pokazywać). Starsze dzieci mogą głośno czytać (ale raczej krótkie teksty np. podpisy pod obrazkami). Możemy także poprosić dziecko aby podpisało obrazek, a potem głośno przeczytało ten podpis.

Etap siódmy.
    Matka znajduje się w dalszym dystansie od dziecka. Terapeuta może stosować metody rozhamowujące mówienie (np. wyliczanki, piosenki, liczenie przedmiotów itp.). Razem z dzieckiem można omawiać obrazek (np. „co robi dziewczynka?”. Na tym etapie dziecko powinno już odpowiadać werbalnie na pytania i prośby skierowane do niego przez terapeutę.

Etap ósmy.
    W pomieszczeniu zostaje tylko terapeuta i dziecko, matka znajduje się winnym pokoju. Kontynuujemy zajęcia typu: odpowiedzi na pytania, omawianie obrazków, komentarze do czynności wykonywanych przez dziecko (np. „a co zrobisz teraz?”, „ile klocków weźmiesz?” itp.).

Etap dziewiąty.
    W pomieszczeniu znajduje się inna osoba (oprócz terapeuty i dziecka), z którą dziecko nie rozmawia (np. wychowawczyni z przedszkola lub nauczyciel). Terapeuta jest w roli matki, a więc osoby, z którą dziecko już rozmawia. Kolejno krok po kroku stosowane są takie same etapy jak poprzednio.

Moja córeczka w efekcie tej terapii zaczęłą mówić, ale bardzo cicho, czasami szeptem. Obecnie ćwiczymy siłę głosu (ćwiczenia w głośniejszym mówieniu). Można je stosować tylko wtedy, gdy dziecko już rozmawia z terapeutą (najlepszym materiałem są piosenki, wyliczanki, rysowane wierszyki, liczenie przedmiotów).

Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam Ci Kapi w pracy z Anią. Serdecznie pozdrawiam.

where is my mind

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 3
mutyzm
« Odpowiedź #5 dnia: Styczeń 20, 2005, 19:49:20 »
Wybaczcie, ze wtracam sie na Wasza dyskusje. Sama miałam problemy w szkole podstawowej, w liceum było już lepiej, chociaz nie do konca. Do dzis nienawidze podstawowki, spotkalo mnie w niej tyle przykrosci, o ktorych wciaz staram sie zapomniec. No ale przejdzmy do sedna: prawie w ogole nie odzywalam sie do rowiesnikow, nie reagowalam na ich chamskie zaczepki, w ogole nie odpowiadalam juz na zwykle pytania. Oni nienawidzili mnie od samego poczatku. Nienawidzili za to, ze bylam inna, mniejsza, niesmiala. Zawsze musza znalezc jakas ofiare, ktorej kosztem mozna sie pobawic, na ktorej mozna sie wyzyc. Coraz bardziej zamykalam sie w sobie, nie widzialam wyjscia z tamtej sytuacji. Bardzo czesto chorowalam, przyznam się, ze lubilam to. Mialam najwiecej nieobecnosci w klasie. Kolezanki mialam spoza szkoly, takze nie bylam bardzo samotna. Poza szkola bylam calkiem inna osoba ale kiedy np w miescie spotykalam kogos z klasy paralizowal mnie lek, tak jak w szkole. Szczegolnie balam sie dwoch wrednych i najbardziej dokuczliwych dziewczyn. Ponizaly mnie na rozne sposoby, czego to one nie wymyslily. Nigdy sie nie bronilam. Moje zachowanie, moja bezbronnosc zloscila niektorych nauczycieli. Psycholog nie pomogl mi nic. Ja w ogole bylam niechetna jakiejkolwiek interwencji, nie wierzylam, ze to moze pomoc. Moja meczarnia trwala 8 lat. Dopiero w liceum staralam sie zmienic, udalo mi sie to po czesci. A co najgorsze bardzo dlugo dreczyly mnie wyrzuty sumienia, wstydzilam sie za siebie, zdawalam sobie sprawe z tego, ze jestem nienormalna. Do tej pory jestem bardzo niesmiala ale staram sie otworzyc, staram sie wykonywac codzienne czynnosci typu wyjscie do sklepu, pamietam-dawniej mialam z tym ogromny problem. Powoli mi sie udaje. Nie jestem juz tak zamknieta w sobie jak dawniej, nie sprawia mi juz takich trudnosci zagadywanie obcych ludzi. Kiedy bylam dzieckiem tata zapedzal mnie sila do sklepu i kazal cos zalatwic, chcial mnei w ten sposob osmielic. Efekt byl odwrotny od zamierzonego. Sama nie za bardzo wiedzialabym jak rozmawiac z takim dzieckiem. Mysle, ze powinno sie nauczyc go stopniowo umiejetnosci spolecznych, sprawic by uwierzylo w siebie. Wazna tez jest atmosfera w domu. U mnie nie byla najlepsza-rodzice ciagle sie klocili i grozili rozwodem, przezywalam to dodatkowo.

krystynagra

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 724
mutyzm
« Odpowiedź #6 dnia: Styczeń 20, 2005, 21:27:24 »
Doroto, where is my mind, jakbym mojej Anki słuchała.....
I to milczenie prześladowanego dziecka w szkole - to się nazywa mutyzm?

iwpal

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1598
mutyzm
« Odpowiedź #7 dnia: Styczeń 20, 2005, 21:39:07 »
Wiesz, Krystyno ja też przez chwilę myślałam, ze Twoja Ania zdecydowała się zaistnieć na forum  :)
"Jeżeli nie możesz mieć tego, co najlepsze,
zrób najlepszy użytek z tego, co masz"
Pozdrawiam
IwonaP.

mavi

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 119
mutyzm
« Odpowiedź #8 dnia: Styczeń 20, 2005, 22:13:06 »
Hipokrates: ” Niechaj pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem”!

mavi

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 119
mutyzm
« Odpowiedź #9 dnia: Styczeń 20, 2005, 22:17:18 »
:)



Hipokrates: ” Niechaj pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem”!

krystynagra

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 724
mutyzm
« Odpowiedź #10 dnia: Styczeń 20, 2005, 23:34:50 »
Mavi,dzięki ,przeczytalam .Ale czy ludzi , którzy reagują tak ,ze nazywa sie to mutyzm mozna nazywać upośledzonymi ? Bo niestety, zamiast oswoić ten strach - w szkolach sie go utrwala ,często terapeuci  i nauczyciele potrafia i rozicom "wcisnąć " upośledzenie dziecka

mewa

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 63
mutyzm
« Odpowiedź #11 dnia: Styczeń 21, 2005, 11:15:43 »
Krystyno, pytasz:
Cytat
czy ludzi , którzy reagują tak ,ze nazywa sie to mutyzm mozna nazywać upośledzonymi ?


Moim zdaniem, ludzie ci są bardziej wrażliwi, a upośledzonych robi z nich  otoczenie, bardzo często nauczycielki. Moją córkę uważano za upośledzoną dopóki nie przedstawiłam doskonałego wyniku badań psychologicznych. Mimo to musiałam zmienić dziecku wychowawczynię. Ponieważ ,jak pisała where is my mind, w niektórych nauczycielach takie dzieci wzbudzają agresję.

Wiem, że można z dobrym skutkiem poddać dzieci  mutystyczne terapi. Wczoraj moja córka , która ma diagnozę "zachowania mutystyczne i stereotypie ruchowe" śpiewała, tanczyła i mówiła wierszyk na uroczystości z okazji dnia babci dziadka. Stałam wciśnięta w kącik sali i płakałam. Jeszcze rok temu byłoby to niemożliwe. Jeszcze rok temu wmawiali dziecku autyzm. Ale muszę uczciwie przyznać, że bardzo przestrzegam diety bezcukrowej i bezmlecznej ( ze względu na starszą córkę z ZA). To pomoglo wyciągnąć dziecko z wiecznych chorób, zamykania się na otoczenie, stereotypii. Terapia dopełniła reszty.  

Where is my mind - serdecznie Cię pozdrawiam. Nie daj się!!!Jesteś na pewno wspaniałą dziewczyną!!! Na pewno trafisz na ludzi, którzy docenią Twoją wrażliwość! Dla których będzie ona zaletą, a nie wadą. Takie są moje dzieci. I uważam , że są wspaniałe! :D Krystyno, trzymam mocno kciuki, za twoją Anię.  Wierzę, że nasze dzieci przy naszej pomocy poradzą sobie.

mavi

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 119
mutyzm
« Odpowiedź #12 dnia: Styczeń 21, 2005, 12:41:49 »
Pani Krystyno, takich ludzi nie można nazywać upośledzonymi i ja ich tak nie określam. Pojawił sie apel o pomoc w sprawie pracy dydaktycznej z dzieckiem mutystycznym, więc starałam się coś znaleźć i podsunąć. Ja miałam taką uczennicę i całkiem nieźle porozumiewałyśmy sie po prostu do siebie pisząc. Chodziła do klasy IV i uważam, że była mądrym, ale potrzebującym pomocy terapeutycznej dzieckiem.

http://ipe.pl/archiwu....ezy.htm

http://www.kn.p-net.pl/studia/psp/higpsy.pdf

http://www.vulcan.edu.pl/eid/archiwum/1998/09/zaburzenia.html

http://www.ckj.edu.pl/Strona%20AUP/publikacje/Ewa_Zyla_-_trudnosci.doc

http://www.profesor.pl/mat/n11/n11_s_kulij_040620_3.php?id_m=12775

http://profesor.pl/forum/read.php?f=10&i=7454&t=7454

http://autyzm.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=285

http://odn-plock.edu.pl/prv/logopeda/




Hipokrates: ” Niechaj pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem”!

where is my mind

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 3
mutyzm
« Odpowiedź #13 dnia: Styczeń 21, 2005, 16:22:11 »
Moze nawet nie wiecie co przezywaja Wasze dzieci w szkole. Ja za skarby świata nie przyznawalam się jak mnie tam traktowano. I jeszcze jedna sprawa: jak zaczynalam chodzic do 1 kl. podstawowki nie bylam az tak niesmiala, mialam kolezanke, siedzialam z nia w lawce, normalnie rozmawialam. To stalo sie pozniej, kiedy zaczeli mi tak dokuczac. Wyczuli, ze jestem slabsza, a oni musza zniszczyc takie osoby. Myslalam o zmianie szkoly ale z drugiej strony przerazalo mnie to, balam sie, ze bedzie tak jak w poprzedniej. Stalam pod sciana, nie wiedzialam co ze soba zrobic. Gromadzila sie nade mna grupka (a ja najmniejsza z tej grupki) i dokuczali mi, bylam nazywana nawiedzona, glupia, wysmiewali sie, ze jestem brzydka, rozkazywano mi, bylam posmiewiskiem calej klasy; kiedys nawet podrzucili mi petarde pod krzeslo, w 7 i 8 kl kopano mnie, tak z calej sily itp. itd... Tak strasznie bylo mi wstyd, wiedzialam, ze sobie zasluzylam, ze to moja wina. Rodzice jakims cudem dowiedzieli sie o tym, balam sie kazdego dnia, ze znowu beda chcieli o tym rozmawiac, oskarzac. Nauczycielki tylko DAWALY DO ZROZUMIENIA, że mnie nie lubia, to raczej nie byla agresja tylko niechec. Oczywiscie nie wszystkie takie byly, 2 bylo mnie zal, chcialy mnie osmielic. Inne wysyłały mnie do psycholga. Odzywalam sie do nauczycieli, przewaznie mowilam bardzo cicho. Pozniej wstydzilam sie dodatkowo, ze mam ubogi slownik, ze nie potrafie sie wyslowic, pisalam beznadziejne wypracowania. Sa osoby od ktorych wyczuwam wrogosc, niechec; czuje, ze w duchu smieja sie ze mnie, czy cos. Nie ufam im. Wlasnie jeszcze w liceum czasem zdarzyla mi sie ta blokada, rzadko co prawda ale jednak. Nie bylam w stanie sobie z tym poradzic.Dziecko wie, ze cos jest nie tak. WSTYDZI SIE KIEDY KTOS DA MU TO DO ZROZUMIENIA. Mysle, ze to nie jest wina rodzicow. To juz taki charakter, no i oczywiscie niezbyt przyjazne albo nawet wrogie otoczenie.

Pomozcie swoim dzieciom, nie pozwolcie zeby sie tak meczyly

mavi

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 119
mutyzm
« Odpowiedź #14 dnia: Styczeń 21, 2005, 16:37:51 »
Rzeczywiście przeżyłaś gehennę. Wiesz to po prostu była przemoc: fizyczna, psychiczna. Nie znam Twojej historii bliżej. Czy opisane przez Ciebie sytuacje szkolne spowodowały, że bałaś sie mówić i zamilkłaś? A czy Twoi rodzice nie starali Ci się jakos pomóc w tej sytuacji?



Hipokrates: ” Niechaj pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem”!