Autor Wątek: Aberracje chromosomowe  (Przeczytany 41195 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

ad_rem

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Aberracje chromosomowe
« Odpowiedź #15 dnia: Styczeń 05, 2012, 22:37:18 »
Dzięki, Zosiu, wiem, że chcesz dobrze {cmok}, ale znasz mnie ;) Mimo tego wszystkiego - nie zmieniłam się ani ciut ;)
Nie zaryzykuję nijak, bo WIEM, że nie mogę.

Ja potrzebuję banalnej rzeczy - bardzo dobrego psychiatry, który sobie poradzi z genetyczną panic disorder & agoraphobia. Nieproste, bo nie każdy lek może przepisać, przy tym schorzeniu, bo nie od razu będą efekty. Ale jakby mi się TO udało przejść - potem będzie z górki. Kardiolog, być może operacja, ortopeda, być może DWIE operacje... rehabilitacja, ortezy na wszystko... TAK to wygląda. Protokoły Mu nie wyprostują kręgosłupa, nie naprawią wypadającej żuchwy, barku, biodra, kostek, łokci, kolan... On na szczęście ma DOBRE podstawy (psychiczne), jego rozwaliła panic disorder & agoraphobia, stąd niechęć do JAKICHKOLWIEK zmian (włącznie z brudnymi łachami), bo On za wszelką cenę chce utrzymać status quo. Wtedy się NIE BOI. Rozumiesz. A boi się genetycznie i żadne protokoły nie pomogą, nie naprawią Mu tego genu. Nie ma medycznego dowodu na zatrucie, jakiekolwiek. Gdyby był... ale nie ma. Może nam zaszkodzić. Tak naprawdę nie wiadomo CO wychelatuje (o ile chelatuje) i oby nie za dużo. Dieta bez cukru tez miała nie zaszkodzić, a zaszkodziła... I w świetle tego wyniku miała prawo jak najbardziej. Dość już eksperymentów, bo "ASD". Może i ASD, ale tak naprawdę - choroba genetyczna. I najpierw - co to za choroba (nie chodzi o nazwę, tylko o skutki, najlepiej wszystkie, jakie się da znaleźć, nawet hipotetyczne, byle uzasadnione naukowo, badawczo), na czym polega, do bólu precyzyjnie, a potem - CO MOŻNA ZROBIĆ? I znowu precyzyjnie...
... bo dużo można zauważyć, jeżeli się.... PATRZY...

zosia_

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 8011
Odp: Aberracje chromosomowe
« Odpowiedź #16 dnia: Styczeń 05, 2012, 22:58:59 »
Dzięki, Zosiu, wiem, że chcesz dobrze {cmok}, ale znasz mnie ;) Mimo tego wszystkiego - nie zmieniłam się ani ciut ;)

Wiem, wiem, nawet liczę na to, z esię nie zmieniłaś  ;D
Dlatego, obejżyj wykłady Liptona - to genetyk.
Bruce Lipton - Nowa Biologia 1_15 (napisy PL)

No trochę się przez te lata zmieniło. Wiem, że jesteś dociekliwa. Miałas rację, z tamtą, wtedy proponowaną chelacją. Ale i protokól Cutlera to coś innego. Wiadomo co, wiadomo ile i wiadomo kiedy. Mało tego, są na to badania i cała masa ludzi, którzy to z powodzeniem stosują  ;)

Z dietą... sama wiesz, zastosowałaś wszystko na HURA, bez odstepów, bez etapów, bez obserwacji... Rzadko szkodzi ale zawsze ostrzegamy - powoli, obserwować, zapisywać itd. Wam zaszkodziło :(

No, ale nie zamierzam Cie do nieczego przekonywać - tylko zachęcam, zbadaj, teoretycznie, sprawdż informacje, dane, badania itd.

A wykłady Liptona obejzyj przede wszystkim i bez fochów. To o genach.  :)
« Ostatnia zmiana: Styczeń 06, 2012, 00:01:33 wysłany przez zosia_ »

ad_rem

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Aberracje chromosomowe
« Odpowiedź #17 dnia: Styczeń 05, 2012, 23:49:45 »
No dobrze, obejrzałam zamieszczony fragment.
oczywiście - jako matematyk {lol} - widzę sprzeczności od jasnej... ale żeby to wykazać, musiałabym sobie spisać to tłumaczenie, ekran po ekranie...  Zaczęłam oglądać część drugą - to jest wielki i bardzo zdolny manipulant, jak dla mnie, na pierwszy rzut, zaznaczam. Znakomicie prowadzi wywód, który ma do czegośtam doprowadzić (nie wiem jeszcze do czego, bo nie-do-oglądałam, ale obejrzę...). Jest powierzchowny, rzuca hasła, z którymi nie da się dyskutować (pozornie), bo żeby dyskutować (i mieć szansę wykazac sprzeczności w jego rozumowaniu) - trzeba się zatrzymać, a on jedzie dalej. Wyrywa z kontekstu jakieś "prawdy" (cokolwiek to oznacza) i robi z tego zlepek, bardzo zgrabny, bardzo inteligentny, jednakowoż do mnie nie przemawia ani ciut. Ale - zaznaczam - obejrzałam piewrszy fragment, w tle mam drugi... Obejrzę do końca, zobaczę do czego zmierza...
... bo dużo można zauważyć, jeżeli się.... PATRZY...

zosia_

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 8011
Odp: Aberracje chromosomowe
« Odpowiedź #18 dnia: Styczeń 06, 2012, 00:01:04 »
Obejżyj całe  :)
No i weż pod uwagę, że to dla amerykanów - ich językiem, ich sposobem myślenia.
Ale nie o to chodzi, chodzi o podejście  :)
No i przecież wiadomo, że to nie dogmat ani żadna prawda absolutna. Nic takiego nie istnieje  ;)
Chodzi o zmianę optyki, o nasz własny wpływ na wszystko, na to co w nas i na zewnatrz (pozornie bo okazuje się, że nie ma granic). To działa  :) No i w jakiś posób tłumaczy, dlaczego dwie osoby z tym samym "problemem" genetycznym mogą być tak różne, tak skrajnie róznie funkcjonować.

ad_rem

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Aberracje chromosomowe
« Odpowiedź #19 dnia: Styczeń 06, 2012, 00:21:37 »
Ok. Na szybko przeleciałam różne stronki, bo w części trzeciej po prostu już nie dałam rady dalej tego oglądać... Sorry.
Gość zrobi sławę i pieniądze (to przede wszystkim), sprzedając paranormalne złudzenia, ja naprawdę przepraszam - sama napisałaś Zosiu - "wtedy miałaś rację" - ale WTEDY mnie mało nie zjedliście (przysłowiowo)... tu na Forum, za moje poglądy... A dziś piszesz "miałaś rację"... ile lat minęło? Nawet nie tak dużo...

Nie znalazłam ANI JEDNEJ sensownej, poważnej publikacji tego Pana (ale jeszcze popatrzę, w sumie krótko to trwało...), poza starymi, dobrymi chwytami. Wtedy były takie same chwyty, z tą chelacją w poprzedniej wersji... teraz się trochę może poprawiły, bo nauczeni doświadczeniem poprzedników - muszą się rozwijać nowi wizjonerzy, bo jakby się nie rozwijali - nikt by ich nie kupił, Ludzie już trochę zrozumieli. A co do różnego funkcjonowania Osób z tym samym defektem - a gdzie po drodze banalne wyjaśnienie, takie jak środowisko? Sposób "prowadzenia chorego, wychowania dziecka... Znów przytoczę przykład Krysi (pozdrawiam, Krysiu) - Krysia JAKOŚ wychowała Córkę i ja jakoś wychowałam syna. Teoretycznie ten sam problem (ZA), zdiagnozowany wówczas tak samo - skąd różnica? Ano Krysia nastawiła się na coś innego, ja na coś innego. Obie byłysmy konsekwentne w "swoim". Proste. Ale oczywiście to nie wyczerpuje tematu.

Ale to nieważne. Tak naprawdę pojawiłam się Tutaj by powiedzieć, że MIAŁAM RACJĘ i Mój Syn JEST chory genetycznie, bez względu na 20-letnie zdanie Lekarzy, bez względu na 20-letnie zdanie Psychologów... Mówiłam tak od początku, nie mając dowodów - teraz je mam. Zajęło mi to trochę czasu i oczywiście zostałam na placu boju KOMPLETNIE sama, ale nie szkodzi. Wiem, jak to jest, zmagać się codziennie z tym czymś. Wiem, ze człowiek dałby WSZYSTKO za nadzieję i uczepi się każdej nitki.

Ale ja już jestem po drugiej stronie. Wciąż WIERZĘ w naukę. Prawdziwą, zweryfikowaną. Nie wierzę w ludzi, bo zbyt wielu szarlatanów spotkałam po drodze, a ta potrójna dieta - ja jej nie zastosowałam SAMA z własnej woli, mnie to ktoś zalecił, ktoś wówczas bardzo na Forum chwalony i polecany... I dałam się wpuścić w maliny, chociaż to i tak bez znaczenia, bo defekt był od zawsze. Ale kto wie... może gdyby nie ta dieta - nie byłoby tego pogorszenia, albo może byłoby PÓŹNIEJ, nie wiem... Nie mam pretensji. Ja... no cóż - podległam pewnemu "grupowemu schematowi" wówczas, przechodząc na tę dietę, pozbierałam się błyskawicznie, ale było jednak za późno.

Jestem po drugiej stronie, bo wiem, że NIE WYLECZĘ. Być może mogę jakoś pomóc, NA PEWNO mogę zaplanować przyszłość.
Tyle, ile zostało, oby jak najdłużej, a nuż coś wymyślą mądrego... w temacie...
I tyle. Wybacz, Zosiu. I wybaczcie Wszyscy.
Dla mnie to jest koniec jakiegoś okresu, bardzo długiego. Okresu niepewności i czepiania się różnych rzeczy.
Czas zacząć następny.

Ludzie potrzebują nadziei jak powietrza. Nawet złudnej, byle by była.
Może ja po prostu jestem inaczej skonstruowana.
Prawda ponad wszystko. I właśnie dlatego tak długo się nie odzywałam.
Może nie należało tego zmieniać.

TRZYMAJCIE SIĘ Tak naprawdę mało ważne w co Kto wierzy i co aprobuje, byle w ten sposób uzyskał spokój i przekonanie, że postępuje SŁUSZNIE.
... bo dużo można zauważyć, jeżeli się.... PATRZY...

zosia_

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 8011
Odp: Aberracje chromosomowe
« Odpowiedź #20 dnia: Styczeń 06, 2012, 00:38:49 »
Lipton miał być na poprawę nastroju... no nie wyszło. Zazwyczaj mi nie wychodzi :(

Wtedy chodziło o DAN. Nie napadłam na Ciebie ani wtedy ani teraz. Mnie też DAN nie przekonało.
Cutler z tymi wykładami Liptona nie ma nic wspólnego - tylko tyle, że umieściłam ich w jednym poście.
Obaj nie mają nic wspólnego z DAN.

Ale OK, przecież nie chcę Cię do niczego przekonywać, zupełnie nie. Chciałam Ci tylko coś ciekawego pokazać  :)
Wierzysz w naukę. OK. Cutler też wierzy.

A ja nadal nie. Wierzyć, to ja mogę w Boga na przykład. W naukę nigdy. Zbyt często zmienia zdanie  ;)

Pozdrawiam Cię serdecznie :)

PS
Tak naprawdę, to od poczatku miała rację Twoja INTUICJA - czyli cos zupełnie nienaukowego  ;)
« Ostatnia zmiana: Styczeń 06, 2012, 00:40:24 wysłany przez zosia_ »

Lilianna22

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3747
Odp: Aberracje chromosomowe
« Odpowiedź #21 dnia: Styczeń 06, 2012, 01:27:10 »
Jak sie okazuje na koncu rodzice zawsze wiedza lepiej bo obserwuja swoje dzieci w kazdej sytuacji i nie umyka im zaden szczegol. Lekarze maja schematy chorob i jesli cos wykracza poza to rzadko to analizuja. Nie mowiac juz o autyzmie "ktorego sie nie leczy".
Wiem Ad-rem z jaka determinacja szukalas przyczyn i mozliwosci pomocy dla twojego syna. Nie zniechecaj sie, nie wiem czy Cutler cos moglby tu pomoc, ale nie szkodzi poczytac, zawsze mozna zrobic badanie wlosa i zobaczyc co w nim siedzi. Moze to bedzie jakis nowy trop.
Wiadomo, ze genow nie da sie naprawic, ale wielu z rodzicow chelatujacych w tym ja widze po pierwsze duza poprawe w wynikach badan syna, ktore wczesniej bardzo zaburzone zaczynaja zblizac sie do normy, ale poprawa funkcjonowania jest duzo wolniejsza. Mysle, ze Cutler moze byc dla ciebie ciekawszy niz Lipton, to tez umysl scisly, fizyk i chemik  :). Poza tym nie wiem czy to ma jakis zwiazek, ale przy badaniu zatrucia metalami analizuje sie urynoporfiryny, pamietam, ze tez robilas specjalistyczne badania moczu.

favorita

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2090
Odp: Aberracje chromosomowe
« Odpowiedź #22 dnia: Styczeń 06, 2012, 07:47:20 »
Ja się skusiłam na chelatację :) To była pierwsza metoda z forum, która wyglądała jak dla mnie sensownie, uznałam, że nic mi nie szkodzi spróbować.

Moja córka w momencie regresu zatrzymała się (i cofnęła) nie tylko w rozwoju - pojawiły się objawy natury fizycznej, o których pisałam na forum od początku. Z czasem te objawy się pogłębiały. Mianowicie:
- ciastowato-plastelinowata tkanka, fałdki na rączkach i udach jak u niemowlaka,
- praktycznie brak zmiany proporcji od momentu, kiedy zaczął się regres (dziecko zwykle ok. 2 lat nabiera proporcji zbliżonych do dorosłego człowieka, moja do 4 lat wyglądała jak 16-miesięczny dzidziuś, krótka szyjka, nóżki, wielki wystający brzuszek, duża głowa, tyle że rosła, tzn. powiększała swoje rozmiary) - te proporcje plus dziwna tkanka i regres ukierunkowały mnie na latanie po genetykach i szukanie wad,
- wiecznie podwyższona temperatura ciała, po 12-stopniowym mrozie chodziła bez rękawiczek i rączki miała gorące, w domu rozbierała się do naga, wystawiała rączki przez uchylone okno, żeby się chłodzić,
- nie rosły jej włosy, w wieku 18 miesięcy wykruszyły jej się cztery przednie zęby, resztę uratowaliśmy tylko dzięki szybkiej interwencji stomatologicznej (zęby się nie zepsuły, nie sczerniały, tylko po prostu się wykruszyły, uległy pewnie jakiejś demineralizacji). Włosy były rzadkie i prawie nie rosły, grzywkę podcinałam jej raz na 8-10 miesięcy,
- miała obniżone napięcie mięśniowe, potworną niedowrażliwość jamy ustnej, stóp i dłoni oraz kilka innych zaburzeń sensorycznych.

No i zaczęłam tę chelatację. Ja tam w cudowne rozwiązania nie wierzę, no i muszę wiedzieć, co działa, jak podaję, np. do homeopatii się nie mogłam przekonać, bo to hokus-pokus :)
Faktem jest, że po kilku cyklach chelatacji moje dziecko, pieluchowane i bez perspektyw na odpieluchowanie (kompletnie nie kapowała, o co biega z nocnikiem, mogła się zlać w majty i nie zwracała na to uwagi, a prób treningu czystości podejmowaliśmy wiele), zaczęło samo siadać na nocnik, wychodzić z domu bez pieluchy i robić siusiu dopiero po powrocie. Przypadek? - możliwe. Lekarz powiedziałby jak moja teściowa, że "przyszedł na nią czas" (uwielbiam takie gadanie  ::) ). OK.
Po ok. 20 cyklach unormowała się temperatura ciała. Młoda przestała mi się rozbierać, zaczęła marznąć jak normalny człowiek, w tej chwili temperaturę ciała ma zupełnie normalną. Kolejny przypadek? Niewykluczone.
W przeciągu roku proporcje ciała wróciły do normy, zaczęły rosnąć i gęstnieć włosy, urosły jej ponad 20 cm, stały się błyszczące. Dziecko wyszczuplało, tkanka się unormowała, obecnie młoda wygląda jak zwykła 5-latka, zniknęły wszystkie anomalie, które sugerowały nam jakąś wadę genetyczną. Urosła szyja (ma już łabędzią ;) ), wydłużyły się nogi, w sumie fajna z niej laska się zrobiła :) Naturalna kolej rzeczy? Kto wie? Może i tak by się to unormowało, bo dziecko rośnie, więc mogła zwyczajnie "wyrosnąć" z dysproporcji, spoko. Włosy - no może czegoś jej brakowało i nagle przestało brakować, więc zaczęły rosnąć.
Napięcie mięśniowe praktycznie wróciło do normy, w listopadzie byliśmy z nią u neurolog, która kierowała nas 3 lata wcześniej na oddział neurologii, chorób metabolicznych i do genetyka (na podstawie objawów podejrzewała wadę genetyczną i/lub chorobę metaboliczną) - badanie wykazało, że nie ma już żadnych poważniejszych problemów, napięcie mięśniowe oceniła jako prawidłowe. Zaburzenia sensoryczne mocno się zredukowały, jeszcze czasami ma problem ze stopami, każe sobie uciskać, ale np. zupełnie zniknęła niedowrażliwość jamy ustnej. Kiedyś pakowała tam wszystko, co się da, najlepiej twarde i zimne typu monety (raz wyjęłam jej z gęby 3,67 PLN w bilonie  :P , nie wiem, skąd nazbierała, a wiadomo, jaki to syf :( ), teraz już tego nie potrzebuje.  Co ciekawe - na początku robiliśmy bardzo dużo ćwiczeń, masaży, ale bez efektu, w ciągu ostatniego roku to zniknęło samo, bez żadnych ćwiczeń. Może i też przypadek...

Żeby nie było za różowo - rozwój intelektualny nadal leży. Choć owszem, rusza opornie do przodu, nie mogę powiedzieć, poprawiło się rozumienie mowy, są próby wymawiania słów, ale dziecko nadal jest niemówiące i autystyczne. Cudu nie ma, jest za to wyraźna, choć baaaardzo powolna poprawa wszystkich parametrów, które "padły" w chwili regresu. Nie mam oczywiście żadnej 100%-owej pewności i naukowej gwarancji z pisemnym certyfikatem, że to za sprawą chelatacji, ale intuicyjnie wiem, że tak właśnie jest :) I będę kontynuować, bo nawet jeśli by się miało kiedyś okazać, że młoda "sama" się tak ponaprawiała, a chelatacja to była ściema, to przynajmniej nie będę mieć wyrzutów, że coś zaniedbałam.

Oczywiście nie jest to namawianie :) To tylko relacja kazuistyczna :) Trochę w odpowiedzi na to zdanie:

Protokoły Mu nie wyprostują kręgosłupa, nie naprawią wypadającej żuchwy, barku, biodra, kostek, łokci, kolan...

Każdy przypadek jest inny - wiadomo :)
« Ostatnia zmiana: Styczeń 06, 2012, 08:02:51 wysłany przez favorita »
Ania (2006) 131 # ALA 20 mg

obrazki

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1747
Odp: Aberracje chromosomowe
« Odpowiedź #23 dnia: Styczeń 06, 2012, 11:12:56 »
Favorita, oczywiście nie znam Twojego dziecka, ani wyników jego badań, ale...zastanawiam się, czy Twojej córce pomaga sama chelatacja (samo ALA)? raczej nie. Chyba, jak wszyscy, dajesz jej suplementy i zmieniłaś dietę itd.
1994, autyzm
"Jeśli nie poświęcisz czasu na rodzenie się, czas zajmie ci umieranie."

ad_rem

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Aberracje chromosomowe
« Odpowiedź #24 dnia: Styczeń 06, 2012, 11:33:16 »
Kochani, dzięki, ja Was rozumiem i dzięki za wsparcie i odpowiedzi.

Zrozumienie defektu mojego syna daje mi broń swego rodzaju. To znaczy, chociaż jest to w pewnym sensie wyrok - daje mi pewne podstawy do "pracy". Generalnie na dziko już nic nie zrobię. Najpierw się muszę nauczyć. Na szczęście nareszcie LEKARZE pomagają. Ręka w rękę, szukamy, przypadków, opisów, publikacji, ja wreszcie się poczułam "partnerem" a nie "namolną matką"... UNIQUE też, trochę po cichu na Nich liczę, w ogóle dużo wsparcia z UK dostałam, ale faktycznie (i to jest strasznie smutne) - paszportem do tego wsparcia jest ten wynik...... Ja mam dosyć partyzantki....

Ja nie zaryzykuję. Ja już WIEM, że jest defekt. Ja się muszę o nim nauczyć jak najwięcej. Bo ja mogę mieć dobre intencje, chcieć pomóc, skorzystać z czegoś, a to się obróci zupełnie przeciwnie, jak ta dieta BC.

Dzięki, że czytacie moje wypociny.
... bo dużo można zauważyć, jeżeli się.... PATRZY...

Hiox

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1549
Odp: Aberracje chromosomowe
« Odpowiedź #25 dnia: Styczeń 06, 2012, 13:06:44 »
ad rem kurcze nieciekawie masz, w tym wieku to juz synka nie wezmiesz na rece i choc by do wanny nie wlozysz.

Ja bardzo lubie czytac wpisy rodzicow z doswiadczeniem, przekopac twoich starych wpisow pewnie nie dam rady, wiec jak dasz rade w skrocie napisz o co chodzi z tym pogorszeniem po wprowadzeniu diet.

Ja nie ogarniem tych genetycznych spraw o ktorych piszesz, my mamy wykonany tylko podstawowy panel metaboliczny i genetyczny, a tu czysto. Pewnie u Was tez bylo tak samo.
Kubuś' 2008

ALA 10 mg # 30

TS: Infanrix 30ch, 200ch, 1M
      Infanrix IPV +HIB 30ch, 200ch, 1M

Czy mam dość odwagi by, móc obronic swoje sny...

ad_rem

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Aberracje chromosomowe
« Odpowiedź #26 dnia: Styczeń 06, 2012, 13:57:29 »
Dobra, ale ciut później, ok? :-)

Tak, to o czym piszesz też było prawidłowe. Stąd ten sajgon przez tyle lat, bo nie mogłam wywalczyć innych, bardziej szczegółowych badań.

PS: no i z tą przysłowiowa wanną - 100% racji. Niestety, ma 20,5 roku i dowód osobisty. Mogę mu kolokwialnie skoczyć. Ale... ja go rozumiem, w kontekście tej wady, naprawdę go rozumiem,
« Ostatnia zmiana: Styczeń 06, 2012, 13:59:22 wysłany przez ad_rem »
... bo dużo można zauważyć, jeżeli się.... PATRZY...

favorita

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2090
Odp: Aberracje chromosomowe
« Odpowiedź #27 dnia: Styczeń 06, 2012, 14:56:19 »
Favorita, oczywiście nie znam Twojego dziecka, ani wyników jego badań, ale...zastanawiam się, czy Twojej córce pomaga sama chelatacja (samo ALA)? raczej nie. Chyba, jak wszyscy, dajesz jej suplementy i zmieniłaś dietę itd.

Pisałam - to wszystko MOŻE być tzw. przypadek, splot okoliczności :) A może nie być :) Faktem jest poprawa, która nastąpiła, ja ją wiążę z chelatacją. Czy słusznie - czas pokaże.

AD_REM - trzymaj się, bardzo dzielna jesteś.
Ania (2006) 131 # ALA 20 mg

ad_rem

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Aberracje chromosomowe
« Odpowiedź #28 dnia: Styczeń 06, 2012, 15:22:43 »
ZOSIAAAAA!!!!!!!
jesteś tutaj?
matko... sorry! (mnie jest potrzebny psychiatra {lol})
Ja Cię strasznie przepraszam, ja Cie nie zrozumiałam, ja wiesz co - jak ten koń dorożkarski z teorią spisku w genach {LOL}

Ściskam Cię :-)
... bo dużo można zauważyć, jeżeli się.... PATRZY...

ad_rem

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 904
Odp: Aberracje chromosomowe
« Odpowiedź #29 dnia: Styczeń 06, 2012, 15:37:52 »
Pomińmy METODY. Jakieś są. Każdy z nas ma dostęp do tego czy tamtego. To nieważne.
Ale powiem Wam - teraz, z perspektywy tego wyniku, ze ja zrozumiałam zachowania "autystyczne", no przynajmniej NIEKTÓRE.
Kiedyś... kiedyś wydawało mi się tez, ze rozumiem. I faktycznie ja miałam rację, tylko to była straszna teoria, ja sobie cośtam poukładałam i się domagałam wysłuchania {lol}

Dziś mam dowód i to jest zupełnie inna sytuacja.
Uszkodzony gen (Piotrkowy) to jest ciekawy gen. On taki jest niepozorny strasznie, nie powiązano z tym genem w bazach żadnych konkretnych chorób (w sensie nazewnictwa, klasyfikacji, wiecie o co mi chodzi). Ja oczywiście jestem amatorką, ja to wszystko przemielę z Genetykami, bo ja mam za mało wiedzy, ale już to, co znalazłam jest zastanawiające.

Wychodzi na to, że ja miałam wszędzie rację, we wszystkich tych podejrzewanych chorobach, Diagnostyka padła (vide: uroporfiryny) bo ciągle brakowało jakiegoś objawu, który jest istotny dla danej choroby, który został wpasowany w schemat, który jest WAŻNY i jego brak uniemożliwia tym samy zaklasyfikowanie chorego "porfiria" albo "cośtam". tak było. Ale ja miałam wszędzie rację, tylko te braki i odmowy mnie kierowały w inne strony.

Ale jako przykład: literatura mówi, ze z tym miejscem jest wiązana panic disorder and agoraphobia. Koniecznie OBIE RAZEM mają być, że niby. I popatrzcie - taki gostek jest genetycznie chory na taki zestaw. Jaki będzie tego skutek? Facet się boi własnego cienia. I w tym kontekście wiele jego zachowań da się wytłumaczyć. Ale o tym WIEMY, Że on ma pełne prawo tak się zachowywać, bo jest genetycznie na takie coś chory. I nie leczony nijak. Jeśli nie mamy tej wiedzy - nie rozumiemy jego zachowań, nie wiemy, co jej wywołało, zaczynamy wymyślać cuda wianki (pamiętacie teorie zimnych matek itede...). Ponieważ nie mamy w zasadzie żadnego dowodu na jakąkolwiek chorobę, z gatunku tych sklasyfikowanych i opisanych - jedyne, co można w tej sytuacji zrobić, to pozestawiać te objawy, wpisać w tabelkę i stwierdzić "autyzm, no bo cóż innego? Jak inaczej wytłumaczymy? A przecież oczekujemy od lekarza, że wytłumaczy.....

Świat, od 2 stycznia, wygląda inaczej. Inaczej, bo mam dowód, którego się przez tyle lat domagałam, Do tego momentu miałam tylko i wyłącznie intuicję i przemyślenia. I chociaż jest mi ciężko, bo wiem, ze mogę przegrać - jednakowoż jest mi trochę lżej. Chociaż niekoniecznie, bo w tle się czai nowotwór... i związek tego genu z  nowotworami, wrednymi, hematologicznymi...
Może kiedyś o tym napiszę... więcej ;...
... bo dużo można zauważyć, jeżeli się.... PATRZY...