Autor Wątek: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych  (Przeczytany 1523135 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

ania2011

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 89
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3090 dnia: Czerwiec 03, 2015, 23:52:02 »
U mnie zatrucie silne na pewno. Jako małe dziecko miałam wstawionych 4 albo5 plomb amalgamatowych. Miałam wtedy 7-8 lat chyba. Zaraz potem pojawiło się ostre zapalenie trzustki, problemy z tarczycą, problemy neurologiczne(złe zapisy eeg z podejrzeniem padaczki, ostatecznie chyba niepotwierdzone). w wieku 14 lat miałam z powodu pogryzienia przez psa zastrzyk przeciwtężcowy. Pamiętam, że przez miesiąc z miejsca wkłucia sączyła się żółta maż. W wieku dwudziestu paru lat była seria zastrzyków przeciw wzw b a kilka lat potem usuwanie plomb amalgamatowych więc znowu się zatrułam. W międzyczasie był jeszcze rozbity termometr obok łózka, który wpadł między klepki podłogowe i dwukrotny epizod stłuczonej żarówki energooszczędnej, było też cięcie cesarskie w narkozie. Mój ojciec miał w garażu zakład rzemieślniczy gdzie była różna chemia a świetlówki czasem się tłukły.

Dużym problemem jest u mnie grzyb, przerost jest na pewno duży. W  dzieciństwie wielokrotnie faszerowano mnie antybiotykami a o konieczności stosowania probiotyków moja mama nie miała pojęcia. W badaniach mam grzyba  na +++. Na tiole jestem bardzo wrażliwa, grzyb odzywa się u mnie szczególnie po kapustnych, kalafiorze  czy brokułach nawet bardziej niż po słodyczach

timi121

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 44
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3091 dnia: Czerwiec 04, 2015, 21:46:35 »
niespo chelatujesz sie jeszcze?

woda-mineralna

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 197
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3092 dnia: Czerwiec 05, 2015, 01:00:01 »
Ja po usunieciu plomby jestem koszmarnie wrazliwa na tiole.. Wcześniej nie bylam na nie wrazliwa kompletnie.
Jutro zaczynam 4 runde dmps,  przeskok z 4mg do 12.5mg. Trzymajcie kciuki   bo sama w strachu jestem ;P

brother

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1075
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3093 dnia: Czerwiec 05, 2015, 16:05:50 »
Pisaliście tu gdzieś o grupie na facebooku o chelatacji. Możecie mi podac link?
Nie mogę ci podać linka bo to grupa zamknięta  o ! :P
Po prostu jak jesteś na facebooku to w wyszukiwarke facebookowa wpisujesz Andy Cutler Chelation Think Tank.
Potem ktoś z adminów cię przyjmie do grupy. Grupa jest zamknięta więc to co piszesz w postach do grupy widzi tylko grupa
a więc nikt z twoich znajomych nie widzi tego co piszesz. Dodam że można tam zadać pytanie samemu Cutlerowi który jest
aktywny na tej grupie i widzi wszystkie posty i często sam zabiera głos i odpowiada na jakieś trudniejsze sprawy. W ten sposób ma się Cutlera "na wyciągnięcie ręki". Jest wyszukiwarka i moduł śledzenia tematów na tablicy. Chyba nawet forum Cutlera trochę zubozało lub spustoszało bo ludzie wolą kontakt właśnie przez tą grupę na facebooku. No i facebook bardziej przejrzysty i dostępny niż forum na yahoo.
Boże dziękuję ci za facebooka   ;D
53# ALA 5 mg

per aspera ad astra
Andy Cutler - lepszego życia diler :D
pdm.org.pl
bioautyzm.pl

zdrowie

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 329
  • jedz warzywa i łap słońce
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3094 dnia: Czerwiec 05, 2015, 21:59:14 »
Skarbuś, łap https://www.facebook.com/groups/acfanatics/

Niespo, podziwiam, że chce Ci się tłumaczyć takie oczywiste rzeczy.

niespo

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 348
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3095 dnia: Czerwiec 06, 2015, 12:04:18 »
Ciekawy test znalazłam pozwolę sobie wkleić:
Test na sprawdzenie stanu nadnerczy:
Jest to test reakcji źrenicy na światło (inaczej test odruchu źrenicznego). Aby przeprowadzić ten test w domowych warunkach potrzebujesz:

    ciemny pokój x 1
    lustro x 1
    latarkę x 1

Wykonanie testu:

    Stajesz w ciemnym pokoju naprzeciw lustra.
    Po około 2-3 minutach, kiedy już Twój wzrok przyzwyczai się do ciemności świecisz latarką w jedno z oczu (najlepiej od spodu) przez około 1 minutę.
    Obserwujesz w lustrze oświetloną źrenicę.

Jeśli wszystko jest w porządku, źrenica zawęzi się i taka pozostanie przez cały czas eksperymentu. Jeśli jednak po około 30 sekundach zacznie „nerwowo” kurczyć się i rozkurczać to może być (ale nie musi) oznaka niedoczynności nadnerczy lub niskiego poziomu innego hormonu produkowanego przez nadnercza – aldosteronu.

Niski poziom aldosteronu powoduje brak właściwej ilości sodu oraz nadmiar potasu w mięśniach zwierających źrenicę przez co nie potrafią skutecznie i trwale utrzymać zacisku źrenicy (a źrenica uwidacznia najmniejsze obserwowalne gołym okiem zwieracze w ludzkim ciele).
Szymuś - rok 2007(stan na 11.04.2015)
~#18 Ala 60 mg
Michaś - rok 2010
#16 Ala 50 mg
Ja #7 ALA 60 mg
mąż #? ALA 50 mg

ania2011

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 89
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3096 dnia: Czerwiec 06, 2015, 21:32:01 »
Syn jest w trakcie czwartego cyklu, jest na dawce dmsa 1 mg. W czwartek nawiązał super relację z przypadkową dziewczynką na placu zabaw. Bawił się z nią jak z najlepszą kumpelą. Wczoraj z kolei w autobusie zagadywał do dziewczynki siedzącej naprzeciwko. śmiali się i żartowali. To on inicjował kontakt. To się nie zdarza, zwykle jest bierny, brakuje mu pewności siebie i bardziej obserwuje, przygląda się. Terapeutka SI twierdzi, że to zasługa zwiększenia intensywności terapii. Od półtora miesiąca synek chodzi na terapię dwa razy w tygodniu a nie raz jak wcześniej. Ale ja myślę, że chelatacja dużo tu zrobiła chociaż Si też pomogło.

ja z kolei chodzę ciągle wkur...a. (drugi dzień cyklu dmsa 3 mg) Mąż uważa, że nie długo mnie zamkną bo ciągle gadam do siebie. Jak mnie ktoś zdenerwuje to potem chodzę jak opamiętana, rozpamiętuję to i ciągle wymyślam co ja mu powiem dosadnego następnym razem. Wróciło przejmowanie się pierdami, czepliwość do ludzi i świata. Wszystko widzę w czarnych barwach. Nic mi się nie chce.


Czy  w czasie chelatacji można przyjmować biostyminę (aloes) laryngolog kazał to dawać przez miesiąc seriami na obkurczenie trzeciego migdała u synka

donna

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 4334
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3097 dnia: Czerwiec 06, 2015, 21:43:45 »
Syn jest w trakcie czwartego cyklu, jest na dawce dmsa 1 mg. W czwartek nawiązał super relację z przypadkową dziewczynką na placu zabaw. Bawił się z nią jak z najlepszą kumpelą. Wczoraj z kolei w autobusie zagadywał do dziewczynki siedzącej naprzeciwko. śmiali się i żartowali. To on inicjował kontakt. To się nie zdarza, zwykle jest bierny, brakuje mu pewności siebie i bardziej obserwuje, przygląda się. Terapeutka SI twierdzi, że to zasługa zwiększenia intensywności terapii. Od półtora miesiąca synek chodzi na terapię dwa razy w tygodniu a nie raz jak wcześniej. Ale ja myślę, że chelatacja dużo tu zrobiła chociaż Si też pomogło.

ja z kolei chodzę ciągle wkur...a. (drugi dzień cyklu dmsa 3 mg) Mąż uważa, że nie długo mnie zamkną bo ciągle gadam do siebie. Jak mnie ktoś zdenerwuje to potem chodzę jak opamiętana, rozpamiętuję to i ciągle wymyślam co ja mu powiem dosadnego następnym razem. Wróciło przejmowanie się pierdami, czepliwość do ludzi i świata. Wszystko widzę w czarnych barwach. Nic mi się nie chce.


Czy  w czasie chelatacji można przyjmować biostyminę (aloes) laryngolog kazał to dawać przez miesiąc seriami na obkurczenie trzeciego migdała u synka

Aniu, co do biostyminy nie ma przeciwwskazań, co do Twoich objawów - czym wzmacniasz nadnercza i jak wygląda Twoja dieta i suplementacja?
----
Inga ur. 13.05.2007 - od 2011 chelatacja ALA,DMSA,DMPS ,lacznie ponad 100cykli
Michał ur. 15.06.2012
www.bioautyzm.pl
www.dietaoptimum.com
http://fotoforum.gazeta.pl/5,2,donna28.html

ania2011

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 89
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3098 dnia: Czerwiec 06, 2015, 22:28:36 »
Niestety siebie na cyklach zaniedbuje. Synowi podaje wszystko jak trzeba ale u siebie suple wybiórczo. teraz mi się kończą i oszczędzam dla dziecka. Na iherb nie chcą mi zaakceptować karty choć jest w porządku. zamawiałam chelatatory na livingnetwork i z karta nie było problemów. Nie wiem o co chodzi.
 Pije kawę, wiem że źle robię ale bez niej usypiammna stojąco. No i czasem pojawi się coś słodkiego.

donna

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 4334
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3099 dnia: Czerwiec 07, 2015, 09:49:30 »
Niestety siebie na cyklach zaniedbuje. Synowi podaje wszystko jak trzeba ale u siebie suple wybiórczo. teraz mi się kończą i oszczędzam dla dziecka. Na iherb nie chcą mi zaakceptować karty choć jest w porządku. zamawiałam chelatatory na livingnetwork i z karta nie było problemów. Nie wiem o co chodzi.
 Pije kawę, wiem że źle robię ale bez niej usypiammna stojąco. No i czasem pojawi się coś słodkiego.

No to niedobrze, Aniu. Ja ze swojego już kilkuletniego doświadczenia zawsze powtarzam, że nie powinno się chelatować bez uprzedniego przejścia na konkretną dietę i znalezienia sposobu na swoje nadnercza, bo one przy chelatacji "oberwą" najbardziej. Ja przeżyłam dużo różnych cykli - też i takich podczas których łamałam dietę - i to był kosmos. Rozdrażnienie, ból głowy... po co to sobie robić? Chelatacja jest wyrazem dbania o swój organizm, chęci oczyszczenia go i jednoczesne podawanie mu szkodliwych pokarmów (głównie mówię o glutenie, cukrze i kazeinie, ewentualnie o siarce bo wiadomo, wiele osób też jest na nią wrażliwych) jest po prostu bez sensu.
Ja nie zaczęłam chelatacji od razu, jako pierwszą rzecz u siebie. Wyszłam od diety, ale takiej ścisłej, jaką mają nasze dzieci. Dałam sobie 2-3 tygodnie, żeby się w tę dietę wdrożyć w 100%, przeżyć pierwsze dieoffy. Brałam wtedy tylko nystatynę i flukonazol. Po 2-3 tygodniach dołączyłam suple, ale też takie minimum z uwagi na koszty, wiadomo. Głównie to cynk, wit D, wit. E i C. Magnez na mnie bardzo usypiająco działa, to tak różnie go brałam. Kawy nie piłam już wcześniej, ale gdybym piła to bym odstawiła - zamieniając ją na poranne DHEA albo adrenal cortex albo chrom czy b5 - zależnie co by na mnie działało (akurat na mnie działa DHEA) + dodałabym zieloną herbatę. Po jakimś miesiącu, kiedy byłam już na diecie i brałam suple i wiedziałam jak one na mnie działają - zaczęłam cykl. Masa ludzi pisze do mnie i pyta o różne rzeczy związane z chelatacją, na szczęście coraz więcej dorosłych się tym interesuje, ale niestety przeważa podejście "chelatacja to takie pigułki, co się je bierze żeby wyciągnęły metale ciężkie i tyle." No nie. Tu chodzi o zmianę stylu życia, o zmianę sposobu odżywiania, o taką rozmyślność w działaniu - zanim włożę do buzi jakiś pokarm to się muszę zastanowić, czy to jest dla mnie korzystne, czy też pogłębi tylko zasyfienie toksynami. Dla mnie szczerze Ci powiem to kosmos chelatować się + pić kawę +jeść słodkie. Pomyśl, jak w tym układzie jest obciążona Twoja wątroba. Wg mnie wątroba osoby dorosłej, zatrutej metalami (a zatem już na wejściu działająca słabiej, z zatkanymi drogami żółciowymi) po prostu nie jest w stanie tego uciągnąć i pogarsza się jeszcze swój stan zdrowia. Naprawdę nie dziwię się, że chodzisz wnerwiona na cyklu.
Moja rada jest taka, przerwij chelatację, póki nie będziesz mentalnie gotowa na to, że zmieniasz swój styl odżywiania i życia w kierunku totalnego dbania o siebie, nie obciążania siebie i oczyszczania ze wszystkiego co się w Tobie przez lata nazbierało. Potem wprowadź dietę małymi krokami - eliminuj jedną rzecz naraz, planuj posiłki z wyprzedzeniem. W międzyczasie spróbuj zaopatrzyć się w przynajmniej podstawowe suplementy (jeśli Ci karta nie działa na iherb , spróbuj zakupów na vitacost), odstaw kawę i bierz coś na nadnercza (Stress Control z Olimpu? DHEA?). Po jakimś czasie (byłoby super, gdybyś jeszcze choć minimalnie zadbała o wątrobę, ja już nie mówię o takim pełnym detoksie, ja nawet nie mówię o oczyszczaniu wg Moritza - ale choćby rano szklanka wody z cytryną i szklanka soku z buraków a ok 22.00 szklanka soku z wyciśniętego grejpfruta plus 2 łyżki oliwy - taki sobie "reżim" narzucić, żeby jakoś te złogi rozpuszczać) - po jakimś czasie dopiero, nie wiem może po miesiącu, może dwóch - chelatacja. Organizm musi być do niej przygotowany, tzn. jelita i wątroba, bo o nadnercza trzeba będzie w trakcie dbać i je wspierać (i to nie tylko tabletką z rana, a dbaniem o stały poziom cukru we krwi w ciągu dnia). Uważam, że taka chelatacja jak teraz, bez przygotowań i zmian, może Ci zaszkodzić. Rtęć jest w Twoim organizmie od 3 lat i nic się nie stanie, jak poczeka jeszcze miesiąc, podczas którego zmienisz swój styl życia na zdrowszy. Mówię tylko o odżywianiu i suplach, ale jest już ładna pogoda, a ruch na świeżym powietrzu też doskonale wpływa na nadnercza. Nasze organizmy nie zostały zaprojektowane na picie kawy i jedzenie słodkiego, a na wsuwanie owoców, warzyw, ryb, orzechów i mięsa oraz bieganie po świeżym powietrzu i polowanie na mamuty ;) więc myślę, że dobrze sobie o tym przypomnieć.
----
Inga ur. 13.05.2007 - od 2011 chelatacja ALA,DMSA,DMPS ,lacznie ponad 100cykli
Michał ur. 15.06.2012
www.bioautyzm.pl
www.dietaoptimum.com
http://fotoforum.gazeta.pl/5,2,donna28.html

ania2011

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 89
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3100 dnia: Czerwiec 07, 2015, 12:15:42 »
Donna masz rację. Twoja wypowiedź zmobilizowała mnie do zmian.
Planowałam teraz przerwę w chelatowaniu ze względu na dość ingerujący zabieg na moje rozstępy pociążowe i obwisłą skórę. Dłużej nie zniosę widoku swojego brzucha. Stwierdziłam, że uwalnianie rtęci do krwiobiegu w czasie gdy komórki skóry będą się tworzyć-dzielić nie jest najlepszym pomysłem.

Najgorzej jest z mężem. U niego zatrucie jest chyba jeszcze większe bo we włosie wyszło mu praktycznie zerowe uwalnianie wszystkich toksycznych pierwiastków. Nic nie wydala. jest na tej dawce co i ja i twierdzi, że on nie czuje żadnej zmiany w samopoczuciu. On za nic na świecie nie przejdzie na dietę. Musiałby być chyba umierający, żeby zmienił podejście. Za każdym razem gdy podaje mu dawkę dmsa jest walka - słyszę, że  on nie potrzebuje i jak długo będę go męczyć. Z suplami to samo, udaje mi się tylko wcisnąć mu sylimarol i vit c.
Kawę pije litrami i prędzej się ze mną rozwiedzie niż z niej zrezygnuje. Może ta dawka 3 mg dmsa jest dla niego tak niska, że mimo braku diety nie wpływa to na niego tak negatywnie jak na mnie

niespo

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 348
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3101 dnia: Czerwiec 07, 2015, 12:49:58 »
Ania no cóż, ja też swojego brzucha nie znoszę przez te rozstępy, właśnie dlatego pisałam o tej diecie dąbrowskiej, bo ona takie zmiany może zreperować. Ale nie o tym chciałam pisać. Jeśli mąż nie chce się leczyć, to lepiej go nie ruszać i nie zmuszać, człowiek musi do tego dorosnąć, a z organizmem jest jak z puszką pandory. Obserwując społeczeństwo widzę, że organizm ma jakby dwa tryby działania, choć tak anprawdę może działać i w trybie "kortyzolowym na bazie strachu". chodzi mi o to że jak organizm jest zatoksyczniony i non stop dokarmia się toksynami to jest w trybie zbierania toksyn i ten stan jest obarczony jedynie objawami w momencie gdy organizm przestaje sobie radzić z nadmairem toksyn, a drugi stan to jak ja to nazywam puszka pandory kiedy mobilizujemy organizm do przejścia w tryb oczyszczania i np.podanie chelatora, przejście na nową dietę, albo jakikolwiek impuls dający "oddech" organizmowi mobilizuje go do radzenia sobie i sprzątania syfu w organizmie. Niby fajnie, ale niestety ruszenie puszki pandory jest często katastrofalne w skutkach i lepiej bez zgody tej osoby tego nie robić.
Szymuś - rok 2007(stan na 11.04.2015)
~#18 Ala 60 mg
Michaś - rok 2010
#16 Ala 50 mg
Ja #7 ALA 60 mg
mąż #? ALA 50 mg

brother

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1075
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3102 dnia: Czerwiec 07, 2015, 13:03:03 »
Ania no cóż, ja też swojego brzucha nie znoszę przez te rozstępy, właśnie dlatego pisałam o tej diecie dąbrowskiej, bo ona takie zmiany może zreperować. Ale nie o tym chciałam pisać. Jeśli mąż nie chce się leczyć, to lepiej go nie ruszać i nie zmuszać, człowiek musi do tego dorosnąć, a z organizmem jest jak z puszką pandory. Obserwując społeczeństwo widzę, że organizm ma jakby dwa tryby działania, choć tak anprawdę może działać i w trybie "kortyzolowym na bazie strachu". chodzi mi o to że jak organizm jest zatoksyczniony i non stop dokarmia się toksynami to jest w trybie zbierania toksyn i ten stan jest obarczony jedynie objawami w momencie gdy organizm przestaje sobie radzić z nadmairem toksyn, a drugi stan to jak ja to nazywam puszka pandory kiedy mobilizujemy organizm do przejścia w tryb oczyszczania i np.podanie chelatora, przejście na nową dietę, albo jakikolwiek impuls dający "oddech" organizmowi mobilizuje go do radzenia sobie i sprzątania syfu w organizmie. Niby fajnie, ale niestety ruszenie puszki pandory jest często katastrofalne w skutkach i lepiej bez zgody tej osoby tego nie robić.
Niespo słuszne słowa z tą puszką pandory. Bo ona się na początku chelatacji dopiero otwiera.
53# ALA 5 mg

per aspera ad astra
Andy Cutler - lepszego życia diler :D
pdm.org.pl
bioautyzm.pl

donna

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 4334
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3103 dnia: Czerwiec 07, 2015, 17:30:31 »
Donna masz rację. Twoja wypowiedź zmobilizowała mnie do zmian.
Planowałam teraz przerwę w chelatowaniu ze względu na dość ingerujący zabieg na moje rozstępy pociążowe i obwisłą skórę. Dłużej nie zniosę widoku swojego brzucha. Stwierdziłam, że uwalnianie rtęci do krwiobiegu w czasie gdy komórki skóry będą się tworzyć-dzielić nie jest najlepszym pomysłem.

Najgorzej jest z mężem. U niego zatrucie jest chyba jeszcze większe bo we włosie wyszło mu praktycznie zerowe uwalnianie wszystkich toksycznych pierwiastków. Nic nie wydala. jest na tej dawce co i ja i twierdzi, że on nie czuje żadnej zmiany w samopoczuciu. On za nic na świecie nie przejdzie na dietę. Musiałby być chyba umierający, żeby zmienił podejście. Za każdym razem gdy podaje mu dawkę dmsa jest walka - słyszę, że  on nie potrzebuje i jak długo będę go męczyć. Z suplami to samo, udaje mi się tylko wcisnąć mu sylimarol i vit c.
Kawę pije litrami i prędzej się ze mną rozwiedzie niż z niej zrezygnuje. Może ta dawka 3 mg dmsa jest dla niego tak niska, że mimo braku diety nie wpływa to na niego tak negatywnie jak na mnie

Super, masz teraz naturalną przerwę, którą możesz wykorzystać na ogarnięcie tematu.
Co do Twojego męża, to jakbym widziała mojego parę lat temu ;) (na szczęście nie czyta tego wątku ;)). Ok 9-10 bardzo mocnych kaw dziennie, dieta - samo słodkie, nic odżywczego, oczywiście zero suplementów itd. Nie dało się go do niczego przekonać, do żadnej zmiany na lepsze. Choroba Ingi była dla niego okazją, żeby iść do przodu ze swoim zdrowiem. W pewnym momencie (jesień dwa lata temu) dojrzał sam z siebie do tego, żeby przejść na dietę, suplementację. Zrobił to dosłownie z dnia na dzień. Schudł 35kg, od razu inaczej się poczuł. Oczyścił jelita i wątrobę i zaczął się chelatować, już z innym nastawieniem i innym poziomem energii do życia. Zaczął regularnie ćwiczyć. W tym czasie robił też studia z dietetyki i dużo różnych książek razem czytaliśmy o wszystkim - o metabolizmie, hormonach itp i wszędzie się powtarzało, że kawa jest niekorzystna dla zdrowia (na wiele różnych sposobów). Rok temu przestał pić kawę i do dziś nie wrócił do niej. W życiu bym sobie nie wyobraziła kiedyś, że do tego dojdzie. A jednak był taki moment, że to się po prostu wydarzyło. Tych zmian nie ma co popędzać. Lepiej popracować nad sobą, żeby mąż zobaczył, co pozytywnego takie zmiany mogą wnieść.
----
Inga ur. 13.05.2007 - od 2011 chelatacja ALA,DMSA,DMPS ,lacznie ponad 100cykli
Michał ur. 15.06.2012
www.bioautyzm.pl
www.dietaoptimum.com
http://fotoforum.gazeta.pl/5,2,donna28.html

niespo

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 348
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3104 dnia: Czerwiec 07, 2015, 18:59:57 »
Mam pytanie bo wiem że ktoś z was prowadzi tu stały intermittent fasting i je tylko kilka godzin w ciągu dnia. Chciałabym coś takiego wprowadzić u siebie, bo już wiele razy próbowałam, ale w zasadzie tylko do rana czyli te 15 h do południa by sobie poćwiczyć(wiadomo hormon wzrostu i te sprawy), ale mam problem z rozłożeniem tych godzin tak żeby moje dzieci też się do tego mogły dostosować. Ktoś ma jakiś schemat jak to wprowadzić bez szwanku w praktykę? Chciałabym wiedzieć co się u was sprawdziło i do jakiego stopnia dało to się wprowadzić? Bo niby można to tylko wprowadzić na 16h dla kobiet i 14h dla facetów według martin berkhan'a(o ile dobrze pamiętam), ale na youtubie ludzie to wydłużają czasami i też jest ok, i jeszcze w jakich godzinach robicie tą przerwę na papu :) ?
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 07, 2015, 19:05:22 wysłany przez niespo »
Szymuś - rok 2007(stan na 11.04.2015)
~#18 Ala 60 mg
Michaś - rok 2010
#16 Ala 50 mg
Ja #7 ALA 60 mg
mąż #? ALA 50 mg