Autor Wątek: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych  (Przeczytany 1522778 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

lucky.pl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3858
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #375 dnia: Grudzień 16, 2011, 20:53:52 »
szczerze nie wiem o czym zosiu mowisz.
raz ze nie mowie o blokowaniu symptomow jakimis aspirynami , paracetamolami ale o szybkiej i naturalnej interwencji immunologicznej ktora zapobiega rozszerzeniu sie infekcji.
to chyba tak to wyglada, chyba ze cos nie kumam: lapiesz wira z otoczenia bo sie wyziebiasz, wir dostaje sie do organizmu, zaczyna sie namnazac (i ma okazje bo wyziebienie szybko nie mija, przynajmniej u mnie), i wg tradycyjnego schematu po ilus godzinach namnozy sie na tyle ze bedzie standardowa rozwinieta infekcja (namnazanie sie ilosci wira i taki "take over" organizmu).

zwalczanie infekcji - co trwa iles dni czetso i malo jest przyjemne - z kolei polega na systematycznym zmniejszaniu ilosci wira w organizmie przez immunologie. wiec po co dac mu rozwijac swoja ilosc, skoro moge go "zlapac" kiedy zamiast armii ma jeszcze oddzial?

i czy bym bral suple czy nie, organizm i tak uzywac bedzie pewnych mechanizmow immunolgoicznych i biochemicznych. Do ktorych i tak bedzie zuzywal naturalne substancje i kofaktory wyzej wymienione.
Ktore i tak sa na niskim poziomie u osob zatrutych.
Gdzie tu mowa o blokowaniu? To tylko podkarmienie immunologii ktora i tak bedzie odwalala robote.

Jest jescze blokowanie wirusow jesli o tym mowisz, ale organizm zatruty i tak jest oslabiony wiec czemu nie przyblokwac replikacje wirusa i odciazyc organizm?

I dlaczego chorowac minimum dzien czy dni, zamiast kilku h? (np. u mnie ostatnio bylo tydzien - bez zadnych prawie supli)

(i zeby nie bylo wylacznie z wlasnego doswiadczenia: takie sa po prostu sa zalecenia cutlera)
« Ostatnia zmiana: Grudzień 16, 2011, 21:11:59 wysłany przez jinx.pl »
Uprzejmie proszę o stosowanie wyszukiwarki forum przed zadawaniem pytan. Dużo informacji jest w przeszłych postach.
Nie jestem lekarzem. Moje posty maja charakter informacyjny o zagadnieniach związanych z chelatacja Cutlera. Więc peace ;)

www.bioautyzm.pl

fight the future

zosia_

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 8011
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #376 dnia: Grudzień 16, 2011, 23:38:16 »
To tak nie działa. Niepotrzebnie staramy się być mądrzejsi od natury. To nie jest tak, że jeśli np zmarzniemy, to znaczy że złapiemy wirusa i zachorujemy. Jedni zachorują a inni nie. Dlaczego dzieci autystyczne tak rzadko łapią infekcje? Zastanawia Cię to? Odpowiedż jest prosta - bo ich organizmy są zatrute, system odpornościowy nie działa jak trzeba. Potem w  badaniach okazuje się, że są "ukryte infekcje", że są wirusy, bakterie, które pozornie nie dają objawów ale jednak blokują, zakłócają rozwój w znacznym stopniu (np. ostatnio na tapecie PANDAS/PITAND). Wirusy dostały się do organizmu ale proces odchorowania został zablokowany, nie przebiegał tak jak to zwykle w naturze bywa. Zablokowany albo sztucznie (np. przez leki, suplementy) albo przez sam organizm, którego układ odpornościowy nie działa tak jak powinien, nie zostały wysłane odpowiednie sygnały, nie zostały zmobilizowane i uruchomione odpowiednie mechanizmy. Niech będzie, że powodem jest rtęć, chociaż wiadomo, że nie u wszystkich.
I teraz co, jesli już pojawią się samoistnie objawy infekcji? Cieszyć się? Ja się cieszę. I pytanie - po co to blokować jest już chyba bardziej oczywiste. Układ odpornościowy, aby działac sprawnie - musi "ćwiczyć". Musi uruchamiać naturalne mechanizmy będące reakcją na pojawienie się wirusa czy bakterii. Tak było zawsze, odkąd istniejemy. To nic złego, wręcz przeciwnie. Tak właśnie budujemy odporność. Przebycie infekcji może trochę trwać i być niewygodne ale jest bardzo potrzebne. To jest proces, w którym poza budowaniem systemu odporności, odbywa się w organizmie „sprzątanie”. Giną komórki słabe, wadliwe, zanieczyszczone. Ich miejsce zastępują nowe, sprawne. Organizm wyrzuca w czasie „choroby” ogromną ilość toksyn. To taka samo-chelacja organizmu. Nigdzie nie jest napisane, czy ma to trwać dzień, dwa, tydzień czy dwa. Ma trwać tak długo, jak długo jest to potrzebne. Organizm wie najlepiej ile. Pewnie, że czasem, kiedy organizm jest jeszcze słaby i bardzo zatruty, infekcja przebiega zbyt burzliwie lub trwa za długo, trzeba ingerować aby nie przerodziła się w coś bardzo poważnego. To się bardzo rzadko zdarza ale trzeba być czujnym. To jednak nie znaczy, z powinno się „profilaktycznie” blokować infekcje. Trzeba się cieszyć, że organizm się oczyszcza, system działa i nie przeszkadzać bez absolutnej konieczności.
Chelacja ALA, którą robisz też jest niewygodna, długotrwała i uciążliwa. To jednak nie powód, żeby ją przerywać lub skracać jeśli nie ma ku temu bardzo ważnych powodów.
Podawanie suplementów w czasie infekcji  nie jest obojętne, mimo, że to nie są typowe leki blokujące. Sam zauważyłeś, że wziąłeś  ileś tam witaminek i infekcja „minęła”. To tylko tak wygląda. Oszukałeś, wygłupiłeś procesy biochemiczne, które naturalnie zachodziły w organizmie. Jak dla mnie, to jest jedna stracona szansa na naturalne oczyszczenie organizmu z toksyn. Jeśli będzie kolejna – wykorzystaj ją  :)  Wtedy połóż się do łóżka, spij, wypoć się, nie zbijaj temperatury, nie zmuszaj do jedzenia, pij ile trzeba i czekaj spokojnie (choć może w boleściach i niewygodach) na rezultaty  :) Spróbuj , naprawdę warto. Będziesz zaskoczony a następną odchorujesz już chętniej. Sprawdziłam ten system na sobie i dzieciach – działa  :)

sezamek

  • Gość
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #377 dnia: Grudzień 16, 2011, 23:45:06 »



czyli co? skoro moj Krystek w ciagu miesiaca jest juz 2 raz chory,tzn kaszle,ma katar a wczesniej mial kaszel majac pol roku to znak ze chelatacja dziala jak nalezy? A moze to wynik tego ze dziecko poszlo do przedszkola gdzie ma wiekszość styczność z wirusami od innych dzieci?
kasiu- moje dziecko rok temu poszło do przedszkola. Nie był chelataowany. Był za to w grupie dzieci, które non stop przychodziły na zajęcia zagilowane i kaszlace. Nie chorował nawet jeden raz. Teraz od wrzesnia-jest chory co chwilę . Przeszedł juz zapalenie jamy ustnej, zap. oskrzeli, rotawirusa. Teraz znowu-wszyscy złapalismy jakies dziadostwo i kichamy z zatkanymi nosami...
Ale widzę-to o czym pisze jinx. Pomimo ciagłych infekcji , goraczek itp. -ma się lepiej w sensie funkcjonowania FIZYCZNEGO niz rok, dwa, trzy temu...

Ja w ogóle jestem w szoku jezeli chodzi o to co się dzieje z moim dzieckiem. Zaczęłam juz wyszukiwac inne/dodatkowe przyczyny choroby(autyzmu, zaburzen neurologicznych , zaburzen rozwoju-czy nie wiem DZISIAJ jak to nazwać, chociaz podczas diagnozy niestety nie miałam żadnych watpliwości) . Dokładnie-zaczęłam szukac czegoś-czegokolwiek co moze mieć charakter PRZEJSCOWY-to znaczy wywoluje zaburzenia rozwoju, regres-na chwilę (bo ciężko mi-mamie przyjąć do świadomosci to co sie dzieje. Trudno uwierzyc ze to prawda i ze moze być trwałe...). Na razie doszłam tylko do tego-że chelatacja jest jakimś fenomenem, a doprowadzenie dziecka do stanu, w którym zostaje postrzegane jako ZDROWE-naprawdę jest mozliwe... Już pisałam w innym wątku-drewniany łeb... :P

Lilia

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 433
  • zaufanie budzi odpowiedzialność
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #378 dnia: Grudzień 17, 2011, 00:08:33 »
Lilia, Jinx pisał wielokrotnie, że są ludzie, którzy gorzej się czują na cyklu, a są też tacy, co wtedy czują się lepiej.
Jeśli biegunki są tylko przy cyklu, to pewnie znaczy, że jest to reakcja na ALA - może jakiś grzybek się w ten sposób aktywuje, a może po prostu organizm tak reaguje na metale wywalane przez jelita... Trudno powiedzieć, skąd to się bierze. Próbowałaś podawać małemu jakiegoś "wchłaniacza toksyn"? (węgiel, smecta, enterosgel, itp)?

Hugo przez pierwsze cykle świetnie znosił chelatacje, ostatnie dwa troszkę gorzej, a zachowanie nierozerwalnie połączone jest z biegunkami. Wtedy kładzie się brzuszkiem na różne zabawki i się masuje, jest pobudzony i kapryśny - na pewno go boli brzuszek:(
podaje smectę i zaostrzam dietę (rosołek wg GAPS i dużo wody niegaz. min. )
 
Lilia, favka ma racje, raczej powinnas sie "cieszyc" ze tak sie dzieje bo jest to ksiazkowa reakcja chelatacyjna przy zatruciu rtecia. Przeciez niemalze glownym problemem zatrutych sa problemy z jelitami i infekcje jelitowe i wiemy ze one sie aktywuja podczas cyklu - to ma miejsce u kazdego.
Natomiast JAK one sie aktywuja to juz sa kwestie indywidualne danego organizmu. Po prostu musisz przyjac ze taka ma juz reakcje niedolaczna od cyklu, a jesli wiazesz z nia jakies obawe to przeciwdzialaj tym roznymi metodami tak jak napisala favorita.
Jak ma biegunki pamietaj by uzupelniac mu elektrolity.


PS.
"Hugo"?? Super :)

zmieniłam sposób odżywiania ( podczas cyklu włączyłam elementy GAPS, chcę stopniowo wprowadzić tą dietę połączoną z niskotiolową, niskoszczawianową, bg,bm,bc) mam nadzieje, że to przyniesie małemu ulgę :) jeżeli jest to "prawidłowa" reakcja to będę małego wspomagać:)
a Hugo, Hugo:)

dziękuję Wam za porady :)
« Ostatnia zmiana: Grudzień 17, 2011, 00:10:39 wysłany przez Lilia »
Huguś (  5,5 :)    )
50# 65mg ALA

Krzemyki

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 448
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #379 dnia: Grudzień 17, 2011, 00:28:58 »
Skończyliśmy 7 cykl, mały zniósł go bardzo dobrze, dużo lepiej niż ostatnio. Kupy takie sobie ale bez dramatu. Nie było jakichś strasznych jazd odgrzybowych. W związku z tym w następnym spróbuję podnieść do 5 mg ALA, zobaczymy jak będzie.
Kai (03.04.2008)  16#ALA 7mg

Pozdrawiam, Kasia :)

kasia191

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1231
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #380 dnia: Grudzień 17, 2011, 07:59:59 »
wysoce prawdopodobne ze chelatacja bo to jest standard. po prostu tak to przebiega.

1) po ilu cyklach chelatacyjnych byl gdy dostal teraz te infekcje?
2) po jakim czasie od pojscia do przedszkola je dostal?

z reszta nawet jesli zlapal  przedszkola, to to sie nie wyklucza. przeciez przez ponad dwa lata przed chelatacja to nie bylo tak ze byl hermetyczny.
przedszkole jedynie zwieksza czestosc infekcji, ale nie ze bez niego nie ma infekcji.
(tak mi sie logicznie wydaje to)

no wiec maly zachorowal 1 raz jakies dwa tyg temu,bylo to po 11 cyklach,od wrzesnia chodzi do przedszkola,wczesniej majac pol roku byl chory od tamtego czasu nic a nic,a jak wiadomo wychodzimy wszedzie gdzie sie da,parki,sklepy,galerie,znajomi,rodzina,nie unikam zadnych miejsc,noi chorob bie bylo,teraz znowy od paru dni maly ma kaszel...........

ale Damian tak samo,ma poltora roku-wczesniej zadnej infekcji! Zadnej! teraz zachorowal razem z Krystkiem,


noviutek111

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 526
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #381 dnia: Grudzień 17, 2011, 10:07:41 »
Jest pewnie jakiś związek z chelatacją a infekcjami, bo mój mały też od 2 tyg. kaszle non stop, zbiegło się to dokładnie z początkiem podawania ALA, dokładnie 2 dnia zaczął kasłać, a nie miał kaszlu już z rok, pytanie tylko jaka jest tego przyczyna. Moja koleżanka która chelatowała jakiś czas temu i niedługo zresztą opowiadała, że dziecku tak spadła odporność, że ,musieli przerwać chelatację, bo mały miał anginę za anginą. To nie była chelatacja wg. Cutlera, tylko na większych dawkach.
A ja w tym cyklu zwiększyłam dawkę z 5mg na 8,33mg ALA i nie ma żadnej różnicy, za tydziń zrobię 10mg, jak znów nie będzie reakcji to już się chyba załamię po prostu.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 17, 2011, 10:14:32 wysłany przez noviutek111 »
Oliwier - III 2006 - Razem#45
DMSA - 6,25mg#10
ALA - 25mg#30
Combo - 16,5mg#5

kasia191

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1231
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #382 dnia: Grudzień 17, 2011, 10:15:48 »
Jest pewnie jakiś związek z chelatacją a infekcjami, bo mój mały też od 2 tyg. kaszle non stop, zbiegło się to dokładnie z początkiem podawania ALA, dokładnie 2 dnia zaczął kasłać, a nie miał kaszlu już z rok, pytanie tylko jaka jest tego przyczyna. Moja koleżanka która chelatowała jakiś czas temu i niedługo zresztą opowiadała, że dziecku tak spadła odporność, że ,musieli przerwać chelatację, bo mały miał anginę za anginą. To nie była chelatacja wg. Cutlera, tylko na większych dawkach.
A ja w tym cyklu zwiększyłam dawkę z 5mg na 8,33mg ALA i nie ma żadnej różnicy, za tydziń zrobię 10mg, jak znów nie będzie reakcji to już się chyba załamię po prostu.

czyzby chelatacja wg DAN?

noviutek111

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 526
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #383 dnia: Grudzień 17, 2011, 10:38:41 »
Według DAN, ale jest w tym pewna analogia, tylko że chelatacja wg. Cutlera z tej racji że jest prowadzona na niskich dawkach nie powoduje aż tak gwałtownych reakcji, ale wiadomo, że chelatcja nie jest dla organizmu obojętna i może teorytycznie powodować też spadek odporności, tak sobie gdybam, nie wiem czy tak jest, ale to może mieć sens, duzo osób ostatnio pisze, że dziecko kiedyś nie chorowało a teraz choruje często.
Oliwier - III 2006 - Razem#45
DMSA - 6,25mg#10
ALA - 25mg#30
Combo - 16,5mg#5

Lilianna22

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3747
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #384 dnia: Grudzień 17, 2011, 13:34:26 »
Noviutek, dlaczego zaraz załamię? To normalne, że masz wątpliwości i jak tu czytasz to każde dziecko inaczej reaguje na chelatacje, chociaż są oczywiście punkty wspólne. Generalnie ja widzę prawidłowość, że im bardziej zaburzone dziecko tym więcej reakcji na chelatację, nawet malutkimi dawkami. Może twój syn jest mało obciążony rtęcią, może jest bardziej obciążony innymi metalami, ale Cutler jest zdania, że jak wywali najbardziej toksyczny syf (rtęć), to reszta łatwiej się wydali. Ja tez radziłabym ci się nie zniechęcać i zobaczyć co dzieje się na wyższych dawkach. A co małemu wyszło z badania porfiryn?

donna

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 4334
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #385 dnia: Grudzień 17, 2011, 13:59:07 »
To tak nie działa. Niepotrzebnie staramy się być mądrzejsi od natury. To nie jest tak, że jeśli np zmarzniemy, to znaczy że złapiemy wirusa i zachorujemy. Jedni zachorują a inni nie. Dlaczego dzieci autystyczne tak rzadko łapią infekcje? Zastanawia Cię to? Odpowiedż jest prosta - bo ich organizmy są zatrute, system odpornościowy nie działa jak trzeba. Potem w  badaniach okazuje się, że są "ukryte infekcje", że są wirusy, bakterie, które pozornie nie dają objawów ale jednak blokują, zakłócają rozwój w znacznym stopniu (np. ostatnio na tapecie PANDAS/PITAND).
Podawanie suplementów w czasie infekcji  nie jest obojętne, mimo, że to nie są typowe leki blokujące. Sam zauważyłeś, że wziąłeś  ileś tam witaminek i infekcja „minęła”. To tylko tak wygląda. Oszukałeś, wygłupiłeś procesy biochemiczne, które naturalnie zachodziły w organizmie. Jak dla mnie, to jest jedna stracona szansa na naturalne oczyszczenie organizmu z toksyn. Jeśli będzie kolejna – wykorzystaj ją  :)  Wtedy połóż się do łóżka, spij, wypoć się, nie zbijaj temperatury, nie zmuszaj do jedzenia, pij ile trzeba i czekaj spokojnie (choć może w boleściach i niewygodach) na rezultaty  :) Spróbuj , naprawdę warto. Będziesz zaskoczony a następną odchorujesz już chętniej. Sprawdziłam ten system na sobie i dzieciach – działa  :)

Zosiu to ciekawe co piszesz i u mnie akurat "na tapecie" - młoda zakatarzona, mnie boli gardło, czyli "coś się zaczyna". W zeszłym roku na jesień Inga poszła do przedszkola i po 2 tygodniach zachorowała. Generalnie była osłabiona, wiecie takie chore leżące na kanapie dziecko, lekka gorączka, katar - nic fajnego. Stwierdziłam, że dam się organizmowi wychorować. Jak gorączka wzrastała powyżej 38,5 - zbijałam ją okładami chłodnymi na czoło i nic więcej. Mówiłam sobie właśnie, że ma leżeć i się wypocić i już. Po jakimś dniu-dwóch zaczęła lekko kaszleć. Stwierdziłam, że poinhaluję ją solą fizjologiczną, nic więcej nie będę dawać, żadnych witamin ani nic, ma sobie z tym sama radzić. Po dwóch dniach kaszel zrobił się tzw. szczekający i ją męczył. Zawołałam lekarza, który stwierdził zapalenie płuc i powiedział, że przepisze antybiotyk, jak nie dam to na własne sumienie, on uważa, że Inga sama z tego nie wyjdzie. Dałam antybiotyk i był regres w zachowaniu, na szczęście krótkotrwały. Od tego czasu chorowała dwa razy - raz w wakacje i raz we wrześniu. Ładowałam ją wówczas witaminą C o D oraz cynkiem. To wystarczało, aby choroba sobie mijała we własnym tempie - pewno że nie po 2-3 godzinach tylko po 2-3 dniach leżenia w łóżku i pocenia się - ale myślę, że bez tych witamin i cynku skończyłoby się podobnie jak rok temu, bo po prostu bakterie schodziłyby coraz niżej, doszły do płuc i wtedy zapalenie - a sorry, ale zapalenia płuc ja nie jestem w stanie zlekceważyć i jak muszę podać antybiotyk to podam.
U mnie od czasu jak pamiętam infekcje przebiegały tak samo - ból gardła, po paru dniach lekki kaszel, potem coraz mocniejszy, potem wizyta u lekarza i zapalenie oskrzeli i antybiotyk. Na początku infekcji nigdy nic nie brałam (oprócz tabletek do ssania na gardło, takich ziołowych). I nigdy mi się nie udało samej zwalczyć choroby. Ostatnio - w połowie września - miałam taką samą sytuację. Jak zaczęło boleć gardło wzięłam C, D i cynk - obyło się bez zapalenia oskrzeli.
No i teraz pytanie - aktualnie - od 2 dni - bardzo boli mnie gardło. Nauczona doświadczeniem myślę, że jak to kompletnie oleję i dam organizmowi czas, żeby sam zwalczył chorobę, to on wcale jej nie zwalczy, a tylko będzie coraz gorzej. A w moim obecnym stanie (jestem w ciąży :) stąd mniej mnie na forum, bo więcej śpię :) ) antybiotyk nie wchodzi w grę. Mam naprawdę ryzykować i czekać, czy się sama infekcja nie zwalczy? Czy jednak pomóc mojemu zatrutemu rtęcią (nie udało mi się całej wywalić a teraz chelatacja jest niemożliwa) organizmowi i "dopalić" jego naturalny system odpornościowy witaminami i cynkiem? (pytanie retoryczne, bo witaminy CD i cynk biorę od wczoraj).
Ja myślę Zosiu, że Ty masz 100% racji jeśli chodzi o podawanie leków typu paracetamol, ibuprofen - które w zasadzie nie robią NIC poza zbiciem gorączki i chwilowym komfortem. Też uważam, że tak nie można, to bez sensu, trochę jak oszukiwanie organizmu. Ale myślę też, że jinx mówi o czymś trochę innym - nie o tłumieniu objawów, ale o wspomaganiu WŁASNEGO układu odpornościowego do tego żeby ON SAM lepiej walczył z infekcją, szybciej ją zwalczył i nie doprowadził do tego, żeby mały oddziałek wirusów czy bakterii zamienił się w armię kroczącą na płuca. Jinx nie pisze o blokowaniu układu odpornościowego, a wręcz przeciwnie, o wspieraniu go. Super Zosiu, że u Ciebie podziałało samo przeleżenie i przeczekanie infekcji. U osób bardziej zatrutych (jak Inga czy jinx) to po prostu może nie wystarczyć i infekcja zamiast grzecznie sobie pójść po prostu się rozrasta, bo taki właśnie jest upośledzony układ odpornościowy. Ja np NIGDY nie gorączkowałam (serio). Nawet podczas infekcji - mam katar, kaszel, słabo się czuję i żadnej gorączki. Tak bym sobie mogła czekać i czekać aż by organizm sam coś u mnie zwalczył - nigdy to się nie zdarzyło.
A paracetamol czy inne tego typu wynalazki to do kosza od razu trzeba wrzucić , w pełni się zgodzę.
----
Inga ur. 13.05.2007 - od 2011 chelatacja ALA,DMSA,DMPS ,lacznie ponad 100cykli
Michał ur. 15.06.2012
www.bioautyzm.pl
www.dietaoptimum.com
http://fotoforum.gazeta.pl/5,2,donna28.html

Renatax

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 140
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #386 dnia: Grudzień 17, 2011, 14:15:05 »
Donna GRATULACJE :) :) :)

donna

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 4334
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #387 dnia: Grudzień 17, 2011, 14:18:21 »
Moja radosc jest dosc umiarkowana i przemieszana z duza doza strachu ale dziekuje :)
----
Inga ur. 13.05.2007 - od 2011 chelatacja ALA,DMSA,DMPS ,lacznie ponad 100cykli
Michał ur. 15.06.2012
www.bioautyzm.pl
www.dietaoptimum.com
http://fotoforum.gazeta.pl/5,2,donna28.html

Lilianna22

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3747
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #388 dnia: Grudzień 17, 2011, 14:18:45 »
Donna, przede wszystkim gratulacje  :). Jeśli chodzi o leczenie w ciąży to ja mogę powiedzieć ci z mojego doświadczenia chociaż oczywiście ty najlepiej będziesz wiedzieć jak się czujesz i czy choroba przechodzi czy się pogłębia. Ja jak byłam w ciąży złapałam dwie infekcje wirusowe z tym, że jedna sama przeszła po tygodniu leżenia w łóżku a druga rozwinęła się w zapalenie krtani. Byłam wówczas u lekarza, dostałam antybiotyk, ale go w końcu nie wzięłam na zasadzie "później jak się będę gorzej czuła" i w końcu wyzdrowiałam. Domyślam się, że jesteś w początkowym okresie ciąży, to tym bardziej trzeba wyważyć ryzyko, ja z tym zapaleniem krtani byłam już w końcówce. Namawiam cię też żebyś zainteresowała się homeopatią, bo możesz mieć dobre efekty leczenia w ciąży, ale musiałabyś znaleźć u siebie dobrego lekarza homeopatę. Pozdrawiam i jeszcze raz wszystkiego dobrego dla całej rodziny  :)

Lilianna22

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3747
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #389 dnia: Grudzień 17, 2011, 14:21:35 »
Donna to oczywiste, że się martwisz, ale trzymanie kciuków przez forumową grupę na pewno pomoże  :). Ja trzymam od dziś  :) do.....