Autor Wątek: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych  (Przeczytany 1531987 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Ankas1986

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 47
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3855 dnia: Wrzesień 07, 2016, 19:07:16 »
Będę się zastanawiać nad tym...na razie przez die offy nie mam sily myśleć i planować;)

Arn

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3856 dnia: Wrzesień 07, 2016, 19:08:38 »
No właśnie z tymi dietami trzeba uważać na reakcje organizmu bo to nie jest takie proste. Prawie zawsze jak zmienie się dietę tak znacząco to są reakcje i to czasem nie przyjemne. Trzeba mieć wiedzę i determinację oraz zrozumienie co się dzieje w organizmie. Dlatego też nie zmieniam swojej diety i jem w zasadzie tylko z wykluczeniem nabiału. Nabiał jest łatwo zastąpić innymi pokarmami tak aby nie spowodować niedoborów.
Odstawiając papierosy też można mieć ciężkie objawy;) A np. nadmiar cukrów nie wychodzi na badaniach, chyba że ktoś swoim życiem wyhoduje sobie cukrzyce. Zwykła dieta eliminująca pewne grupy (gluten, produkty mleczne i cukry proste czyli syf + wysokocukrowe owoce) nic złego zrobić nie może a już diety bardziej hardkorowe z liczeniem konkretnych składników są mniej przewidywalne.

brother

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1075
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3857 dnia: Wrzesień 10, 2016, 12:46:35 »
Zacząłem następny cykl wreszcie po 7 miesiącach przerwy. Zobaczymy jak będzie ale mam nadzieję że powoli skończy się ten dump phase i to co było to najgorsze  mam za sobą.
53# ALA 5 mg

per aspera ad astra
Andy Cutler - lepszego życia diler :D
pdm.org.pl
bioautyzm.pl

Arn

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3858 dnia: Wrzesień 12, 2016, 20:58:20 »
Podsumowując swoją sytuację napiszę, że raczej zatruty nie byłem chociaż ekspozycję mogłem mieć dużą (nie wiem dokładnie co się działo z tym termometrem). Dopóki mi starczyło cierpliwości to zrobiłem 20 cykli w dawkach rosnących co jeden cykl. Na początku 4 cykle ALA, później 12 cykli ALA+DMSA kończąc na dawce 200 mg ALA + 100 mg DMSA, później jeszcze chelatowałem samym ALA kończąc na 300 mg co 2 godziny, czyli dawało to jakieś 4000mg na dzień. Do tego trzy z tych cykli były tygodniowe czyli można by uznać że zrobiłem 23 cykle. Kompletnie było to dla mnie obojętne, jakbym sobie łykał placebo. Może miałem okres kiedy się o dziwo czułem lepiej tyle że takie okresy miewałem też będąc śmieciożercą, a im bardziej zaczynałem dbać o zdrowie tym było gorzej. Nie będę dokładniej opisywał sytuacji bo i tak jest zbyt specyficzna żeby ją ktoś ogarnął. To już chyba 10 raz kiedy mi się wydaje że coś działa aż się nie przekonuje że jednak nie działa, bo dalej stosuje i jest ciulowo.

Przy tej końskiej dawce supli miałem po pewnym często jasny stolec i seledynowy mocz. Po odstawieniu wszystko OK. Do tego ostra dieta. Badania mam OK poza tym, że wychodziły mi ciała ketonowe w moczu najpierw 15 ml/dL, później 50 ml/dL więc teraz odpuszczam trochę dietę. Do tego schudłem jakieś 10 kg, 20 cm w pasie, cerę mam najlepszą odkąd pamiętam i w ciągu roku leciutko napsuł mi się jeden ząb a normalnie to miałem zatrzęsienie próchnicy choćbym nie wiem jak dbał o żeby. Być może dla kogoś to są najważniejsze problemy, więc zaoszczędzić na dentystach, dermatologach (jak ktoś chodzi), jedzeniu można dużo.

Taki pewien rytuał chelatacji moim zdaniem pomaga zachować dietę i choćby jako placebo to fajna rzecz dopóki motywacja nie spadnie.

Dzięki wszystkim za pomoc przy różnych pytaniach (donna, brother i inni, którzy mi odpowiadali), szczególnie że to były pytania jak zawsze zadawane po raz n-ty. Teraz zostaje mi już tylko faszerowanie się jakimiś antydepresantami, bo zrobiłem "naturalnie" wszystko co mogłem i najlepiej jak umiałem ale mnie brak rezultatów tak sponiewierał, że w sumie to mam dość.

Pozdrawiam.

bonam

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 593
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3859 dnia: Wrzesień 12, 2016, 22:29:27 »
Arn moja córka przez ok. 30 cykli na dawkach rzędu 30 mg nie miała żadnych objawów. Teraz przy 15 mg po 10 min od pierwszej dawki zaczyna ją bardzo boleć głowa. Przybiega przed każdą następną dawką i woła, że już chce, bo zaczyna być gorzej.
Chelatacja jest pełna tajemnic  ;)
Wpadaj czasem i pisz jak u Ciebie  :)
Młody  X.2010   
106 # ALA, DMSA, DMPS
zniżka iHerb QZN478

brother

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1075
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3860 dnia: Wrzesień 12, 2016, 22:31:51 »
Arn dalej jest ciulowo bo zrobiłeś tylko 20 cykli. Może i owszem stosowałeś duże dawki i tolerancje na ALA ma świetną w porównaniu do mnie, za to ja czuje różnicę na/po cyklach. Ta różnica to u mnie jest różna tj. raz czuje się wyraźnie lepiej a raz czuje się wyraźnie gorzej. Taką mam wrażliwość na proces. Ty masz wrażliwość mniejszą i może u ciebie tego nie widać. Dodatkow zrobiłeś tylko 20 cykli. Zrób chociaż jeszcze 10 cykli a najlepiej żeby być pewnym to zrób 15 cykli tak żeby było te 9 miesięcy chelatacji o których mówi Cutler i z resztą wielu ludzi pisze że czuło różnicę. Cholerka chciałbym mieć taką tolerancję jak ty. Z drugiej strony ty nie czułeś żadnego pogorszenia ? Chociaż ono też nie musiało przyjść.
A z innej beczki to ci powiem że ja właśnie dzięki chelatacji mam tak że:
1. wpierw nie miałem depresji
2. potem była lekka
3. potem była gorsza
4. potem czułem mega poprawę
teraz od jakiegoś czasu czuje pogorszenie itd. U mnie jest taka huśtawka w tym zakresie. Powinieneś czuć jakąś wyraźną huśtawkę. No zwyczajnie koło 30 cyklu ludzie mają takie huśtawki bo to jest dump phase i okres stagnacji.
53# ALA 5 mg

per aspera ad astra
Andy Cutler - lepszego życia diler :D
pdm.org.pl
bioautyzm.pl

brother

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1075
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3861 dnia: Wrzesień 12, 2016, 22:39:15 »
Arn moja córka przez ok. 30 cykli na dawkach rzędu 30 mg nie miała żadnych objawów. Teraz przy 15 mg po 10 min od pierwszej dawki zaczyna ją bardzo boleć głowa. Przybiega przed każdą następną dawką i woła, że już chce, bo zaczyna być gorzej.
Chelatacja jest pełna tajemnic  ;)
Wpadaj czasem i pisz jak u Ciebie  :)
No to co piszesz to klasyczny przejaw zrzutu rtęci gdzie przy małych dawkach organizm reaguje bardzo wrażliwie.
Ja przedostatni cykl skończyłem na 5 mg i czułem się potwornie zmęczony. Na ostatnim cyklu na 7 mg za to czułem się spokojnie ;)
Z resztą teraz też czuje się dobrze po cyklu a po poprzednich 3 cyklach to czułem potworne zmęczenie właśnie. Domyślam się że to właśnie wtedy wychodzi najwięcej rtęci (bo nie w każdym cyklu wychodzi jej tyle samo) i dlatego tak się czujemy.
53# ALA 5 mg

per aspera ad astra
Andy Cutler - lepszego życia diler :D
pdm.org.pl
bioautyzm.pl

Arn

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3862 dnia: Wrzesień 12, 2016, 23:30:14 »
Dla mnie chelatacja to było raczej pewne "hobby". Razem z dietą i z suplementacją to się zazębiało i sobie od początku wszystko tak rozplanowałem, żeby to trwało minimum 3-4 miesiące choćbym się czuł jakbym łykał mąkę. Nawet jeszcze znalazłem DMSA na allegro w dobrej cenie i to dwa razy.  No i to mnie zmobilizowało żeby tą dietę zaplanować, suplementy rozłożyć i wstawać w nocy. Miałem sobie nawet wziąć 600 mg ale już uznałem, że szkoda mi zużywać pół paczki na cykl skoro sprawdziłem 300 co 2 godziny.

Teraz już na razie straciłem zapał. Już ostatnie cykle miałem problem ze wstawaniem i musiałem budzik ustawiać co minutę po danej godzinie żebym miał pewność że to łyknę bo po prostu podświadomie miałem to gdzieś. Dodatkowo bardzo dużo tutaj jest oparte na pewnych przypuszczeniach, obserwacjach, empirycznych doświadczeniach niż na realnych twardych faktach. A u mnie jest tak, że im bardziej dbam o zdrowie tym coraz mniej mam momentów kiedy jest nawet średnio. To powinno działać wprost proporcjonalnie, ale nie w tą stronę...

Ale chelatacji jako takiej na pewno bym nikomu nie odradzał. Taki pewien rygor pomaga w takim holistycznym podejściu do zdrowia, bez względu na efekty. Nawet jak to gówno da to i tak całościowo pomaga, na pewno nie zaszkodziła a to już plus w porównaniu do wielu leków;)

Jedyny objaw jaki czułem to w szczytowym momencie supli i ala mnie piekło w mostku, ale jak odstawilem suple to już tego nie było. Organizm mi się po prostu już nażarł a łykałem tego od groma czyli tyle ile zaleca Cutler. Już mi sie niedobrze robiło jako miałem to łykać.

Uważam, że wśród ludzi dorosłych obojętnych na chelatacje i tak jestem w czołówce wytrwałości. Na pewno wytrwalsi byli, ale na razie coś we mnie pękło. Zresztą ja i mój dziwny problem to też sytuacja kompletnie unikalna więc nie mam specjalnie punktów odniesienia. Ja nawet muszę mieć depresję ale na takiej zasadzie, że muszę rozwiązać inny problem żeby w ogóle o depresji rozmawiać. Na razie jakiś chemiczny syf od "lekarza" zwanego psychiatrą z którym zwlekałem kilka miesięcy bo uważam że to niczego nie leczy no ale już chyba to wezmę z ciekawości, jak pomoże to cud a jak nie to będę miał z głowy. A później jak dożyje to może do chelatacji wrócę.

ewa27

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 105
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3863 dnia: Wrzesień 12, 2016, 23:33:08 »
Na fb ktoś ostatnio pisał o gościu, którego dziecko zaczęło reagować na chelatacje po KILKU LATACH... Głowy nie dam czy to nie było 6 lat, w każdym razie dużo. Smutno czytać Arn to co piszesz... dużo wysiłku i czasu wlozyles w walkę o swoje zdrowie a tu takie rozczarowanie. Ja bym chelatowala mimo wszystko, może nawet na malych dawkach jak pisała bonam, coby portfel tak nie odczuł. Gdzieś przecież musi być przyczyna.

Ja też jestem rozczarowana. Bo myślałam, że to wszystko będzie takie proste i oczywiste; usunę plomby, 3 miechy na dmps, potem ala, od razu zacznę się czuć lepiej (wtf,  w ogóle skąd mi się to uroiło), dzięki czemu do października będę nową, szczęśliwą i wydajną umysłowo osobą -->zacznę sobie lepiej radzić na studiach, zapanuję nad zaburzeniami odżywiania i moje życie odzyska smak. No cóż,  zacytuję tylko brothera: oczywiście gowno z tego wyszło ^^ Nie ogarnęłam rzeczywistości już po pierwszym cyklu, łącznie zrobiłam 3, ostatni chyba ponad miesiąc temu i dopiero teraz zaczynam się czuć względnie ok. Zawalilam studia i będę powtarzała 2 semestr gdzie powinnam isc już na 5. Przymierzam się do kuracji flukonazolem i zależnie od samopoczucia wrócę do chelatacji ale na 2.5mg bo się zwyczajnie i po ludzku boję. Generalnie brother jak Ciebie czytam to widzę sporo podobieństw z tym że Ty jesteś chyba bardziej zaangażowany. Mi szybko opadły skrzydła, zniechecilam się i wróciłam do życia o niskiej jakości,  aczkolwiek znowu się zabieram za siebie

Renata1342

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 60
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3864 dnia: Wrzesień 13, 2016, 15:10:56 »
Arm z tym gorzej byc nie moze po chelatacji, to ja sie nie zgadzam. Ja tak jak Ty lykalam sobie ala i dmsa jak cukierki w wysokich dawkach przez 4 miesiace i nic nie czulam kompletnie, no to Darek i Ewa doradzili,zebym edta zrobila i powyciagala to z glebokich tkanek,i wyciaglam - to bylo ponad rok temu, a ja przechodze istne pieklo.Po roku zrobilam ala mini dawka i jest jeszcze gorzej. Moje objawy to: bezsennosc, duze problemy ze spaniem, zolte stolce,biegunki,garsciami wyciagam wlosy z glowy,bole zoladka,jelit, nietolerancja wszystkich suplementow i ziol objawiajaca sie bezsennoscia i brakiem apetytu. Po ala doszedl jeszcze problem z pecherzem, czyli zapalenie pecherza od czerwca. Takze ku przestrodze ludzie badzcie ostroznie.
Arm - czy moglbys cos wiecej napisac jak dlugo byles na tej ciezkiej diecie keto - ile miesiecy? I jakie towarzyszyly Ci objwy?
Bede musiala wyprobowac tez,bo zyc sie nie da.

ewa27

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 105
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3865 dnia: Wrzesień 13, 2016, 16:15:36 »
Renato zajrzyj do skrzynki, jakis czas temu wyslalam Ci PW ;)

brother

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1075
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3866 dnia: Wrzesień 13, 2016, 17:51:12 »
Arm z tym gorzej byc nie moze po chelatacji, to ja sie nie zgadzam. Ja tak jak Ty lykalam sobie ala i dmsa jak cukierki w wysokich dawkach przez 4 miesiace i nic nie czulam kompletnie, no to Darek i Ewa doradzili,zebym edta zrobila i powyciagala to z glebokich tkanek,i wyciaglam - to bylo ponad rok temu, a ja przechodze istne pieklo.Po roku zrobilam ala mini dawka i jest jeszcze gorzej. Moje objawy to: bezsennosc, duze problemy ze spaniem, zolte stolce,biegunki,garsciami wyciagam wlosy z glowy,bole zoladka,jelit, nietolerancja wszystkich suplementow i ziol objawiajaca sie bezsennoscia i brakiem apetytu. Po ala doszedl jeszcze problem z pecherzem, czyli zapalenie pecherza od czerwca. Takze ku przestrodze ludzie badzcie ostroznie.
Arm - czy moglbys cos wiecej napisac jak dlugo byles na tej ciezkiej diecie keto - ile miesiecy? I jakie towarzyszyly Ci objwy?
Bede musiala wyprobowac tez,bo zyc sie nie da.
Ja przechodziłem przez nie małe piekło na po ALA 5 mg (przedostatni cykl). Można ? można ;) Tu nie tyle dawka jest kluczowa co ilość cykli. Przychodzi moment że organizm zaczyna masowo zrzucać z siebie tak że po prostu nie wyrabia i wtedy pojawia się to piekło. Dlatego właśnie małe dawki są zalecane po to aby tego piekła nie było aż tyle. Można sobie niemałego problemu narobić chelatując na zbyt dużych dawkach.
53# ALA 5 mg

per aspera ad astra
Andy Cutler - lepszego życia diler :D
pdm.org.pl
bioautyzm.pl

Arn

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3867 dnia: Wrzesień 13, 2016, 18:08:38 »
To nie jest takie wielkie rozczarowanie, bo już byłem raczej "pogodzony z losem". Tak na prawdę to takie zdrowe odżywianie z różnymi modyfikacjami to stosuje jakieś 14 miesięcy, jakieś grzeszki miałem w maju i grudniu wiec to nie działało na zasadzie, że jest dieta, później jej nie ma później jest i później nie ma bo to w sumie byłoby na szkodę organizmu. Poza jakimiś konwencjonalnymi rzeczami miałem okres kiedy sobie sam robiłem domięśniowo zastrzyki homeopatyczne licząc na iniekcyjny efekt placebo, a chelatacje sobie dodałem na listę też ponad rok temu tylko nie chciałem łączyć różnych rzeczy.

Co ciekawe najlepiej się czułem kiedy po śmieciożerczym weekendzie przeszedłem na tą dietę niskotilową (to nie dało efektu 2 tygodnie) i później sobie dowaliłem siary bazując na jajkach z cebulą, brokułach, kalafiorze i po 3-4 dniach jakoś czułem że jest w miarę OK. (Jakieś kilka dni wcześniej włączyłem takie różne miksturki biosłone). Jakiś czas temu spróbowałem skopiować ten wariant (tylko bez śmieciowego jedzenia) i przerobiłem dokładnie taki sam schemat i żadnej różnicy. To już chyba 10 czy 15 raz kiedy myślałem że "coś" pomogło tylko że to znowu jest przypadek.

Niestety nie mam kilku lat na testowanie każdej cudownej metody i każdej cudownej diety (a jak się wejdzie w internet to można zabłądzić na różnych portalach, niektórych sponsorowanych które sprzedają to i owo). Starałem się pogodzić to wszystko w jedną całość. No ale jak nie znajdę jakiegoś cudownego rozwiązana, to ogólnie nie wiem co będzie. Bo co to za życie jak nawet jest chwilę lepiej, to nie mogę się z tego cieszyć tylko muszę drżeć o to co jaka trywialna czynność spowoduje że się znowu „rozchoruje” (i bynajmniej nie chodzi tu o libacje alkoholowe czy bieganie maratonów).  Na razie sobie łyknę te antydepresenty które miałem przepisane od czerwca, bo może faktycznie w pewnym momencie już się za bardzo zacząłem sam nakręcać, bo nie ma w tym wszystkim jakiejś spójności i logiki. 

Arn

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3868 dnia: Wrzesień 13, 2016, 18:24:08 »
Arm - czy moglbys cos wiecej napisac jak dlugo byles na tej ciezkiej diecie keto - ile miesiecy? I jakie towarzyszyly Ci objwy? Bede musiala wyprobowac tez,bo zyc sie nie da.
Ja bym ogólnie EDTA unikał. Planowałem nawet na zakończenie sobie właśnie wziąć, bo jest tani jak barszcz ale doszedłem do wniosku że przy zatruciu rtęcią nie ma praktycznie żadnego zastosowania, więc u Ciebie to musiał być inny efekt (być może inne metale). Niekoniecznie bym to łączył z rtęcią ale to moja opinia.

A co do diety to ja nawet nie wiedziałem, że taka dieta istnieje. Po prostu jadłem węglowodany tylko w postaci kaszy i warzyw + szczątkowe w jakiś orzechach i innych produktach. To i tak dużo więcej niż zaleca ketogeniczna i nie jadłem wcale aż tak dużo tłuszczu. Ogólnie to nie liczyłem każdego posiłku, moja dieta polegała raczej na tym że wyeliminowałem pewne produkty. No ale jak kiedyś zrobiłem badania to mi wyszły ciała ketonowe. Po kilku dniach zrobiłem jeszcze raz rano (wieczorem sobie zjadłem sporo kaszy jaglanej) i wyszło ich trzy razy więcej. Wtedy uznałem, że dołożę owoce i inne węgle złożone, bo skoro i tak ta dieta w długiej perspektywie nie dała mi tego co oczekiwałem to nie będę jeszcze się "ketonował" skoro ważę tyle ile ważyłem w gimnazjum. W podstawowce jak miałem problemy z wagą to byłem chyba tylko odrobinę chudszy.

A co do objawów to moim problemem jest to że mnie większość życia boli gardło. Może mnie zawiać, mogę coś wypić a mogę po prostu rano wstać i mnie będzie np. boleć rok, później chwila przerwy i od nowa, a może być nawet długa przerwa jaka mi się zdarzyła. Więc wszystko było podyktowane pod to, nie interesowało mnie specjalnie nic innego. A dieta zupełnie neutralna. Jak ponad rok temu nagle odstawiłem cukry (słodycze, kawy itp.) to mnie 2-3 dni bolał łeb i czułem taki głód na to, ale później to minęło. Teraz bo przejściu na dietę ketopodobną nie czułem nic niekomfortowego. Przestały mi się psuć zęby, bardzo poprawiła mi się cera (kiedyś np. wychodziła mi taka kaszka na plecach jak się spociłem i od razu nie umyłem zmieniając koszulkę), dużo schudłem chociaż właśnie nie kilogramowo a obwodowo i to tam gdzie właśnie bym chciał gdybym się odchudzał. Tak więc osiągnąłem coś co wielu ludzi chce osiągnąć a nie zanotowałem jakiś efektów ubocznych tej diety.

A jadałem bardzo prosto (po prostu nie mam chęci do wirtuozerii bo mam to gdzieś), czyli np. zmielone różne pestki, siemię z wodą, jajka z warzywami, mięso, różne zupy na zasadzie skrojenia byle czego zagotowania tego i zjedzenia, kaszę jaglaną/gryczaną z surowymi warzywami. A czasem jak się chciałem "nażreć" to np. sobie smażyłem cukinię i boczek i to była moja uczta albo wypasiona jajecznica.

Renata1342

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 60
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #3869 dnia: Wrzesień 13, 2016, 19:49:41 »
a probowales entitis probiotyk na to gardlo?
No nic dzieki za odpowiedz. Az dziwne ze nic z tego nie pomoglo Tobie.