Autor Wątek: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych  (Przeczytany 1523863 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

p

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 498
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #300 dnia: Listopad 29, 2011, 21:29:45 »
Costos-kiedyś dr Bross słuchając naszych jęków pod adresem Franka (który z mega spokojnego i nieruchawego -stał się małym wariatem ciekawym absolutnie wszystkiego) powiedziała:
"Chcieliscie mieć normalne, upierdliwe, wścibskie, pyskujące, ZDROWE dziecko?"
Niepewnie pokiwalismy wtedy głowami
" No to-NIE NARZEKAĆ-MACIE!!!"

Od tamtej pory-młody nie ozdrowiał-ale nam-skutecznie pozamykały się usta ;)

hehe, też czasami marzy mi się córka sprzed 2-3 lat. totalny spokój, niemobilna, zajęta jedną zabawką przez wiele godzin, można było czasem zapomnieć o jej obecności;)... teraz to żywe srebro z wyjątkowo głupimi i szybko podchwytywanymi przez siostrę pomysłami na zabawę. na chwilę nie można dwójki z oczu spuścić, a jak siedzą cicho w drugim pokoju, to już jest skrajnie niebezpiecznie podejrzane. no, ale to w końcu jest normalne:)

donna

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 4334
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #301 dnia: Listopad 30, 2011, 09:10:23 »
Oj tak mam tak samo :) szczegolnie że teraz chwili mi nie da odpoczac, tylko ciagnie na sile wszedzie, chocby zebym tylko w pokoju z nia pobyla :)
----
Inga ur. 13.05.2007 - od 2011 chelatacja ALA,DMSA,DMPS ,lacznie ponad 100cykli
Michał ur. 15.06.2012
www.bioautyzm.pl
www.dietaoptimum.com
http://fotoforum.gazeta.pl/5,2,donna28.html

p

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 498
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #302 dnia: Listopad 30, 2011, 21:37:39 »
u nas teraz kolejna masakra, zachowanie małej jest tak złe, że dziś nauczycielka wezwała mnie na rozmowę. mała przestała współpracować, na wszystko kręci głową na nie, nie chce wykonywać zadanych zadań, bawi się jedzeniem (brak apetytu) i co najgorsze pojawiła się u niej fascynacja wodą (nigdy przedtem tego nie miała). w łazience dzisiaj 3 razy zrobiła powódź, ku uciesze reszty dzieciaków :-\ przy obiedzie przelewała swoją zupę, do talerza kolegi, a potem z powrotem, co zaskutkowało tym, że obiadu nie zjadła, bo przerażone panie zapobiegawczo zabrały jej "skażoną" zupę (z uwagi na dietę)
w szatni biegała jak wolny elektron, zaglądała wszystkim rodzicom torby, przestawiała siatki z zakupami - nabiegałam się za nią strasznie.
do tego ma wysypki na rękach (a drapie się po całym ciele), czyli grzyby, grzyby..., i opryszczkę na ustach (nigdy przedtem) nie wiem skąd to ostatnie, bo nikt w domu i w najbliższej rodzinie nigdy nie miał opryszczki. albo złapała coś w przedszkolu, bo zrobiła się dodatkowo bardzo całuśna, albo organizm coś wyrzucił.... :( :( :(
aga jest po 44 cyklu, 8 mg ALA...

anaza

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 791
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #303 dnia: Listopad 30, 2011, 22:25:51 »
Perlai - no to faktycznie masz masakrę.

Donna, sezamek - ale Wam zazdroszczę, ja zwykle muszę walczyć o każdy kontakt z córką.
Natalka IV 2006, 65 cykl 6mg ALA
Mareczek IX 2009 - zdrowy nieszczepiony

noviutek111

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 526
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #304 dnia: Grudzień 01, 2011, 00:10:58 »
Wiecie co mnie martwi, to, że niestety coraz więcej pojawia się głosów, że podczas chelatacji dziecku się niestety pogarsza i to również u osób, które mają za sobą kilkadziesiąt cykli, gdzie teoretycznie, powinno być już coraz lepiej (część metali wywalona, grzyb nie daje się już tak we znaki). Niestety sami również doświadczyliśmy pogorszenia podczas chelatacji, dlatego, pomimo mojej wiary w tę metodę leczenia, mam coraz więcej wątpliwości, zwłaszcza, że tak dużego pogorszenia to jeszcze chyba nigdy nie mieliśmy. Często było u nas tak, że jak była poprawa w jednej sferze to zazwyczaj w innej coś się pogorszyło, ale to było pogorszenie któtkotrwałe, zazwyczaj w sferze sensorycznej (odnowienie starej stymulacji, pojawienie nowej), albo pogorszenie zachowania, nigdy utrata jakichś umiejętności. Teraz to pogorszenie już trwa niepokojąco długo i dochodzą coraz to nowe rzeczy (pojawiły się mega echolalie odroczone, ciężko jest przywołać jego zainteresowanie tym co się dzieje jest tak pochłonięty odtwarzaniem dialogów, pewnych sytuacji, gestów, tonu głosu pewnych osób, pojawiło się jąkanie, chrząkanie). Odnoszę wrażenie, że wcześniej dużo szybciej się uczył, wystarczyło czasami raz powiedzieć jak coś się nazywa już wiedział, a teraz widzę że zapomniał nawet jak się nazywają poszczególne literki, chociaż znał je od dawna i to bardzo dobrze. Martwi mnie to wszystko.
Oliwier - III 2006 - Razem#45
DMSA - 6,25mg#10
ALA - 25mg#30
Combo - 16,5mg#5

Lilianna22

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3747
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #305 dnia: Grudzień 01, 2011, 01:17:38 »
Noviutek, czy leczysz czymś grzyba czy tylko chelatujesz? I drugie pytanie czy próbowałaś ALA czy używasz tylko DMSA i jak syn się zachowuje w czasie cyklu?
U mojego syna pogorszenia są po wszelakich infekcjach, zwłaszcza wirusowych, im bardziej zjadliwy wirus tym dłużej dochodzi do siebie w sensie powrotu do "starego poziomu". W ogóle można poznać po nim klującą się chorobę jak zaczyna gorzej budować zdania jak coś mówi, w skrajnych przypadkach też wracają echolalie, ale to powtarza się w trakcie i po chorobach. Nie zauważyłam żeby u niego miało to związek z chelatacją. Myślę też, że warto dbać o dawanie dużej ilości i różnorodnych probiotyków. Co do efektów chelatacji to nie są teraz (po roku) tak spektakularne jak na początku, ale wiele cykli przepadło przez choroby (ok. 12 w skali roku) i myślę, że też mój syn jest na stosunkowo małej dawce (10 mg ALA). Każdy przypadek jest indywidualny, ale myślę, że wciąż należy kontrolować stan jelit, bo zwłaszcza u małych dzieci, do dobrego stanu i równowagi flory bakteryjnej to jeszcze daleka droga. Ja jestem przekonana, że u mojego syna jak jelito zaczyna źle działać, obojętnie, czy to grzyb, pasożyty, alergie, infekcje to natychmiast to się przekłada na zachowanie i funkcjonowanie, nasilają się nieprawidłowości w odbiorze bodźców (mój syn np. zaczyna się dociskać oraz zatyka uszy w sytuacjach wcześniej opanowanych) co za tym idzie stymulacje, dekoncentracja i widoczne pogorszenie.
Noviutku, ja bym szukała jeszcze przyczyn poza chealtacyjnych, możesz zawiesić chelatacje i zbadać małego np. na grzyby i robale, zrobić organix jak leczysz DAN. Może zmiana suplementacji jest potrzebna? Czegoś jest za dużo, z mało, albo dziecko coś źle toleruje. Jesteście na diecie bm/bg?

favorita

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2090
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #306 dnia: Grudzień 01, 2011, 06:31:24 »
U mojego syna pogorszenia są po wszelakich infekcjach, zwłaszcza wirusowych, im bardziej zjadliwy wirus tym dłużej dochodzi do siebie w sensie powrotu do "starego poziomu"

Ja jestem przekonana, że u mojego syna jak jelito zaczyna źle działać, obojętnie, czy to grzyb, pasożyty, alergie, infekcje to natychmiast to się przekłada na zachowanie i funkcjonowanie

Mogłabym się pod tym podpisać, tylko wstawiając "córka" :) A ona jest mocno zaburzona, nie mówi, u niej funkcjonowanie to głównie zachowanie, kontakt z nami i uczenie się nowych rzeczy (w sensie np. reakcji na polecenia, bo spontanu nie ma w niej prawie żadnego).

Co do chelatacji i pogorszenia - Noviutku, pisałaś też kiedyś (o ile dobrze pamiętam) o pogorszeniu po homeopatii u dr Bross, z której chyba zrezygnowałaś właśnie z tego powodu (popraw mnie, jeśli mylę cię z kimś innym). Może twój synek po prostu zawsze mocno reaguje na różne formy leczenia? Może to wcale nie jest źle? Początkowo często może być pogorszenie, byle potem byl postęp - i tu rozumiem cię dobrze, bo przecież nie ma gwarancji, że ten postęp będzie, nigdy nie ma takiej gwarancji  :( 
Niemniej Cutler mówi wyraźnie, że 1) chelator aktywuje pasożyty, a inwazja pasożytów może skutecznie maskować efekty chelatacji, 2) przy wywalaniu rtęci jest zawsze okres stagnacji, który może się nawet wiązać z pewnym pogorszeniem. Na to drugie u was chyba za wcześnie, więc tak jak Lilianna, stawiałabym na to pierwsze.
Ania (2006) 131 # ALA 20 mg

favorita

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2090
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #307 dnia: Grudzień 01, 2011, 06:32:29 »
Perlai, a odpuściłaś coś z biciem grzyba?
W tym cyklu podnosiłaś dawkę, czy już wcześniej?
Ania (2006) 131 # ALA 20 mg

donna

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 4334
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #308 dnia: Grudzień 01, 2011, 07:34:10 »
Chelatacja nie powinna przynosic aż takich negatywnych efektow. Zwykle - jeśli tak jest - jest to efekt 1) grzyba, pasozytow, clostridii i innych robali w jelitach 2) za slabych nadnerczy (proponuje chrom i B5, u nas lepiej dzialaja niż np lukrecja) 3) za duzej dawki - moze zjechac o 1 mg i zobaczyc czy bedzie lepiej.
----
Inga ur. 13.05.2007 - od 2011 chelatacja ALA,DMSA,DMPS ,lacznie ponad 100cykli
Michał ur. 15.06.2012
www.bioautyzm.pl
www.dietaoptimum.com
http://fotoforum.gazeta.pl/5,2,donna28.html

noviutek111

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 526
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #309 dnia: Grudzień 01, 2011, 10:45:00 »
Lilianna, oczywiście tłukę grzyba, podaję 120 mld bakterii probiotycznych dziennie i planuję podwyższyć tę dawkę do 200 mld. Jak już pisałam wielokrotnie, myślę, że grzyba trzymamy skutecznie w ryzach od 4 lat z nim walczymy i nam nie wychodzi nawet w organixie, zresztą odgrzybowych świrów jakiś szczególnie uciążliwych nie obserwuję, czasami, rzadko pojawią się śmiechawki, ale pierwsze słyszę, żeby od grzyba dziecko zaczęło się jąkać, nie zakładam żeby to było od grzyba. Zadnej infekcji nie podejrzewam, ostatnio miał ospę przed Wiekanocą, od bardzo dawna już nie był chory, co mnie martwi. Oczywiście podaję te wszystkie suplementy zalecane przy chelatacji, ALA podaję jutro po raz pierwszy. Ja naprawdę od bardzo dawna planowałam chelatację, od ok. 4 lat, bo zawsze wierzyłam, że jest to tak naprawdę najważniejsza terapia, która może pomóc dziecku, tak więc pomimo całej masy wątpliwości i strachu nie zamierzam się tak szybko poddać. Martwi mnie tak naprawdę to, że  sporo osób pisze o pogorszeniach i mam wrażenie, że tak naprawdę to my wszyscy bardzo chcemy wierzyć, że to pomoże naszym dzieciom i niestety nie dopuszczamy myśli, że może być inaczej. Myślę, że wiele osób ma takie wątpliwości, tylko nie wszyscy o tym piszą. Ja też bardzo chcę wierzyć, że chelatacja pomoże mojemu dziecku, zwłaszcza jak czytam o tych wszystkich dzieckiach wyleczonych dzięki tej metodzie, chociaż z drugiej strony to jak się czyta o tych wszystkich cud metodach które mają w Stanach (relacje lekarzy Dan na konferencjach, szkolenia w Instytucie Opcji, itp.), to się wydaje, że to jest takie proste, każda metoda działa, każdy zachwala swoje, a to niestety w praktyce nie jest takie proste.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 01, 2011, 11:03:56 wysłany przez noviutek111 »
Oliwier - III 2006 - Razem#45
DMSA - 6,25mg#10
ALA - 25mg#30
Combo - 16,5mg#5

noviutek111

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 526
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #310 dnia: Grudzień 01, 2011, 11:07:31 »
Oczywiście jesteśmy na wszystkich koniecznych dietach.
Favorita, nigdy nie leczyłam u dr. Bross. Tak jak już wielokrotnie pisałam, rozwój małego to "dwa kroki do przodu jeden do tyłu", pogorszeń mieliśmy wiele, ale głównie w sferze zachowania, czy sensoryki i to bardzo szybko rotowało.
Zobaczymy co będzie jak zaczniemy podawać ALA, bo przyznam się, że bardzo się bałam podawać DMSA i wielokrotnie nie spałam wcale, sprawdzałam czy oddycha, czy jest ciepły (bo czasami robił się zimny), baaardzo mnie to dużo kosztowałao, jak kiedyś sobie myślałam o chelatacji to wygłądało to mniej więcej tak "chelatacja=zdrowe dziecko", ale nie miałam pojęcia, że to taki ogromny stres i odpowiedzialność, zwłaszcza jak to się robi samemu. Czasami, zwłaszcza w nocy, jak mały strasznie smierdział siarą, albo robił się zimny, to sobbie myślałam "o k.....wa co ja robię, przecież jak coś by mu sie stało to poszłabym siedzieć, podaję leki sama, których nie zalecił mi żaden lekarz, do tego nie zatwierdzone do użytkowania w PL". Wszyscy zazwyczaj boją się podawania ALA, a ja przyznaję, że jutro z ulgą zaczynam podawać ALA.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 01, 2011, 11:23:52 wysłany przez noviutek111 »
Oliwier - III 2006 - Razem#45
DMSA - 6,25mg#10
ALA - 25mg#30
Combo - 16,5mg#5

p

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 498
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #311 dnia: Grudzień 01, 2011, 11:13:00 »
u agi długookresowe pozytywne efekty chelatacji widoczne są na co dzień, mała "znormalniała",  i takie wypadki nie zniechęcą mnie do jej kontynuowania. jasne, na początku ta terapia wydawała mi się prosta i łatwa: wystarczy podawać ALA wg protokołu, suplementy, coś na grzyby i będzie super. w praktyce są pogorszenia spowodowane różnymi czynnikami i sztuką jest odgadnąć jakimi :( jestem przygotowana psychicznie na przeprowadzenie 100-130 cykli i dopiero wówczas będę analizować, czy jest sens to ciągnąć dalej.
dziś jest już lepiej. mała nie poszła dziś do przedszkola, choć bardzo chciała. jest spokojniejsza i rozumniejsza, kontaktowa, stymulacje zniknęły i ładnie się bawi. niestety po zwymiotowaniu śniadania, wiem, że kryzys jeszcze nie minął.
bicia grzyba nie odpuściłam, mała cały czas dostaje antyfungale. ale to był pierwszy cykl na wyższej dawce ALA i tak, jak mówi donna, muszę ją zmniejszyć w kolejnym cyklu.
wczoraj po popołudniu podawałam bardzo często leki na grzyby, dostawała też je w nocy przy każdym przebudzeniu. lekarz zmienił jej także lek z powrotem na tuberculinę.
u agi grzyby były zawsze olbrzymim problemem i czasami już o tym zapominam. u niej również każda infekcja to wzmożony atak grzybów i pogorszenie apetytu lub/i zachowania.przez ostatnie pół roku reakcje pogorszeniowe nie są już takie silne jak kiedyś (myślę że to właśnie dzięki chelatacji), ale teraz zbiegło się za dużo negatywnych okoliczności: podwyższona dawka chelatora i kaszel/katar od dłuższego czasu. w przedszkolu dzieciaki chorują, a ona jeszcze walczy.... to też jedna z pozytywnych zmian, w ubiegłym roku tygodniami chorowała w domu...

sezamek

  • Gość
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #312 dnia: Grudzień 01, 2011, 11:33:28 »
perlai-dzięki za te ostatnie zdania..Moje dziecko choruje ostatnio prawie bez przerw-non stop siedzimy w domu...Juz mnie trafia z powodu stagnacji...zaraz -znowu lekarz-to juz 5 wizyta od października...Właśnie skończyliśmy jelitówkę-za to katar maja oboje do pasa i znowu chyrlaja jak stare rury... BLLLEE--ale-mam nadzieję-w końcu minie...

Co do pogorszeń-po jazdach F. jeszcze rok czy dwa temu-chyba nic juz mnie nie przerazi hehe. Ostatnio przypomniałam sobie jego faze z upychaniem kuleczek z papieru toaletowego we wszystkie szczeliny , auta , pod szafki. Potem robił to samo z jedzeniem.Wiecie-ile autek, lalek,BUTÓW wyrzuciłam odkrywajac w nich poupychane,niezbyt dobrze pachnące resztki czegoś i robaczki? :P :-[ (nie wiem kiedy on to robił-nocami chyba...)Potopy tez były-właściwie-nadal sie zdarzają...Jedyną rzeczą jaka minęła to wrzaski do ochrypniecia/zapalenia krtani (utraty głosu na kilka dni) przez całą dobę ...(odkąd gada-po prostu pyskuje , twierdząc, że "mamka nie rządzi  BO JEST ZA NISKI") -No i to fruwanie po domu całymi dniami...Zebym ja miała 1/3 tej energii-HEH-chałupa by lśniła ;)

DAMY RADĘ KOBITKI!!!

oleczek555

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 893
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #313 dnia: Grudzień 01, 2011, 12:23:21 »
perlai- a co aga dostaje z homeopatii?
moja też nigdy nie miała opryszczki, a jak dostała sulfur to na drugi dzień wywaliło jej gigantyczne opryszczki na nosie (do dziś ma małą bliznę- a minęło prawie 1,5 roku) w nosie i pod okiem- ta na nosie to miała średnicę prawie 2 cm.
ja miałam coś podobnego, jak leczyłam się w danmedzie, dostałam joalisy chyba na oczyszczenie nerek i dostałam opryszczkę- pierwszy raz w życiu. wtedy lekarka z danmedu powiedziała mi, że większość z nas jest nosicielem wirusa opryszczki i on czeka na osłabienie organizmu, żeby się uaktywnić.
mi jak dziecko zaszalało na chelatacji bardzo pomogła homeopatia, w ciągu chwili młoda przestała rozbierać się do naga (w złości robiła to co chwilę), przestała rzucać jedzeniem (chociaż jednocześnie krzykiem się go domagała)...
teraz jest ok, chociaż mamy przerwę w chelatowaniu, młoda "zacharchana" ,ma kilometrowe gile ale bardzo fajnie się zachowuje, ma apetyt, wczoraj jak ją coś zdziwiło to mówiła "O BOŻE!", ale takim tonem, że pękałam ze śmiechu, na wszystkie psy mówi "kundel bury", jest dużo bardziej świadoma wszystkiego, np w weekend moja mama jej cukrowała, że jest jej najkochańszą, najwspanialszą wnusią, że ją kocha najbardziej na świecie... i tak jej cukrowała i cukrowała, a Oliwia do mamy "a Witoria?"- Wiktoria to moja bratanica, normalnie moja mama wzruszyła się taką postawą Oliwii i nawet nie przyszło jej do głowy(mi również), że Oliwia tak sobie połączy fakty, że ona wnuczka i Wiktoria wnuczka i że obie babcia powinna kochać.
ale mnie też martwią relacje o pogorszeniach po sporej ilości cykli, kurcze już kilka takich relacji się pojawiło. a ja myslałam, że to już raczej z górki będzie.

p

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 498
Odp: Z frontu - czyli aktualności z cykli chelatacyjnych
« Odpowiedź #314 dnia: Grudzień 01, 2011, 12:58:46 »
aga przez ponad dostawała tuberculinę jako lek podstawowy, oprócz tego dostawała wiele innych w zależności od problemów, które były najbardziej dokuczliwe. były to leki, które w obrazie mają problemy z płucami i duszności z uwagi na historię chorobową małej. we wrześniu dr Ś zmienił lek podstawowy na thuję, bo teraz głównym problemem somatycznym jest zapchany nos. aga choruje teraz gardłem i nosem, tzn. infekcja nie schodzi niżej. ale przy ostatniej infekcji "gardłowej" mała dostała calcareę carbonikę. i ta opryszczka wyszła na tym leku (już dziś jej nie ma - jednodniowa sprawa), po ok. 2 tygodniach przyjmowania. wczoraj po 2 miesiącach wróciliśmy do tuberculiny. mała dostała jedną dawkę i czekamy do wieczora na dalsze dyspozycje.
my chelatujemy nawet przy katarze i kaszlu (co pewnie dodatkowo ją obciąża), bo gdybym miała opuszczać cykle z tego powodu, to w ciągu roku zrobiłabym może maks. 10 cykli tylko. odpuszczam przy wysokiej temperaturze, której towarzyszą inne dolegliwości i złe zachowanie.
aga stała się też bardzo empatyczna (np. potrafi siostrze przynieść chusteczkę, gdy ta płacze), spontaniczna w reakcjach, skończyły się jazdy z histerycznym krzykiem, można jej już wiele rzeczy wytłumaczyć/przekonać, doskonale komunikuje się pozawerbalnie, itp. itd. aga jeszcze nie mówi, uczy się mówić metodą MTG od lipca, bo dopiero w lecie stała się zainteresowana mówieniem, zna już wiele głosek (i odpowiadających im liter), ale problemem jest łączenie ich w sylaby. logopedka uważa, że aga bardzo szybko się uczy, chociaż dla mnie tempo jest ślimacze.
problemem jest nadal motoryka mała, brak mowy, no i te jazdy grzybowe, które zdarzają się przy obciążeniu układu immuno. ale porównując te regresy grzybowe do tych sprzed roku, to jest lepiej, tzn. to co uznawaliśmy wtedy za stan średnio-dobry, teraz nazywamy mega-pogorszeniem :D punkt odniesienia się zmienił :D
ja taż uczepiłam się myśli, że po 50 cyklu będzie lepiej, i chyba dlatego każde pogorszenie mnie przybija, ale patrząc na to z boku, czytając swoje dawne notatki, to jest lepiej: pogorszenia trwają krótko, zdarzają się nie często i można uchwycić ich przyczynę, a między pogorszeniami dziecko (przynajmniej moje) funkcjonuje świetnie.