Forum Strony Dzieci

Tematyczne => Chelatacja według A. Cutlera => Wątek zaczęty przez: favorita w Listopad 22, 2011, 17:07:59

Tytuł: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Listopad 22, 2011, 17:07:59
Jak wiemy, po początkowych postępach u chelatowanych dzieci może nastąpić okres stagnacji (stall period), który jest naturalnym etapem usuwania rtęci. W czasie stall period może wręcz wystąpić kilkumiesięczny regres - wtedy nie wolno przestać chelatować, gdyż po tej stagnacji postępy powinny wrócić i to o wiele dynamiczniejsze niż na początku. Trzeba to po prostu wytrzymać.
Istotne informacje (wycedzone z różnych postów AC):
1) stall period może wystąpić w różnym czasie, gdyż usuwanie Hg jest uwarunkowane stanem danego organizmu, nie ma tu sztywnych zasad dotyczących ilości cykli, po których może nastąpić stagnacja.
2) najczęściej trwa 6-9 miesięcy, ale może być dłużej lub krócej. Wszystko zależy od organizmu, stopnia zatrucia, wydolności organów wydalniczych (głównie wątroby).
3) najważniejsze jest nie przestawać chelatować, nawet jeśli długo nie widzimy postępów - jeśli była jakakolwiek początkowa reakcja na chelator, oznacza to, że problem rtęci istnieje u naszego dziecka i tego się trzymamy. Wywalanie rtęci jest procesem mozolnym, trudnym, dyskomfortowym i może powodować czasowe pogorszenia, ale są one pozorne, bo prowadzą do poprawy stanu organizmu, jeśli nie do pełnego wyzdrowienia.

Podam kilka linków (in english) do wypowiedzi Cutlera na ten temat (z wielką prośbą do Donny i Jinxa o odcedzenie najważniejszych informacji lub ewentualne przetłumaczenie co ciekawszych).

http://onibasu.com/archives/am/129558.html (http://onibasu.com/archives/am/129558.html)
http://onibasu.com/archives/am/129543.html (http://onibasu.com/archives/am/129543.html)
http://onibasu.com/archives/am/128770.html (http://onibasu.com/archives/am/128770.html)

Zwłaszcza tutaj jest mnóstwo istotnych informacji:
http://onibasu.com/archives/am/178468.html (http://onibasu.com/archives/am/178468.html)
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: olka_78 w Marzec 05, 2012, 09:01:36
U nas stall period chyba zaczął się wyjątkowo wcześnie bo mam wrażanie że nic się nie dzieje. Jest ok, ale szału nie ma. Zresztą ani na plus ani na minus. Totalna stagnacja a to dopiero 13 cykl. Za tydzień zwiększam dawke do 16.5 mg.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Marzec 06, 2012, 11:01:03
olka - u mnie chelatacja wlasnie sie zaczela od takiego "stall period", najpierw bylo zupelnie nic, potem dopiero progres (i to cos dopiero po 20tym cyklu).

szkoda ze andy nie moze sie szerzej wypowiedziec o stall periodach.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: Krzemyki w Marzec 06, 2012, 11:25:41
jinx, mam wrażenie, że właśnie u nas jest tak samo. Zrobiliśmy 14 cykli i na razie nic. Reakcja była tylko negatywna w zachowaniu i samopoczuciu na trzeci dzień cyklu (zmęczenie i rozdrażnienie). Z pozytywów nie zauważyłam nic. Przy następnym cyklu zwiększę z 5 do 7-8mg i zobaczymy.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: kasia191 w Marzec 06, 2012, 16:10:54
pewnie sie powtorze alew co tam musze :)

chodzi mi o to czy np stala chelatacja np na dawce zauzmy 10 mg ciagnaca sie przez ilestam dobrych cykli jest zarowno dobra jak podnoszenie dawki co iles cykli???

Chdzi o to ze jak np dziecko toleruje dawke 10mg cheltujemy,cheltujemy,widzimy efekty badz nie i nadsal ciagniemy ta dawke to dobrze czy nie??

Czy by widziec progres i chelatacja przebiegala dobrze trzeba jednak dawke ZWIEKSZAC ?

Moze glupie pytanko ale chetnie poslucham odpowiedzi :)
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: olka_78 w Marzec 06, 2012, 16:30:33
Kasiu ja tez chętnie się dowiem czy ta dawkę to właściwie trzeba zwiększać bo wówczas więcej rtęci schodzi?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: anaza w Marzec 06, 2012, 17:23:58
 ja też mam wrażenie, że u mojej Młodej stall period jest w sumie od początku chelatacji.
W pierwszych 3 cyklach była bardzo silna reakcja fizyczna - opisywałam to w wątku tasiemcu,
potem w jednym cyklu (jakiś 4-ty czy coś kolo tego) byłojakieś kilka dosłownie kilka dni -super, jak na możliwości Młodej,kontaktu,
no a potem to już żadnych dobrych efektów nie odnotowałam - tylko wciąż szalejący grzyb, czy inne jakieś g...
więc tak jakby stall period od prawie samego początku.
Myślałam, że nam akurat chelatacja nie pomaga, że coś robię nie tak, ale po przeczytaniu Waszych wpisów, widzę, że niektórzy też tak mają.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: sezamek w Marzec 06, 2012, 17:32:00
ja juz nie mam wyjscia-i tak nie podniose mu ALA powyzej 25 mg :). A DMSA nie toleruje za bardzo na razie... (7,5 mg). Tez nie wiem do jakiego momentu podosic dawkę. U nas tez mialam wrzenie zastoju-a nawet lekkiego regresu i wycofania młodego (wróciło kilka drobnych stimów, stal sie apatyczny, przestał eysowac -taki osowiały się zrobil..) Ale po włączeniu DMSA-mlody odzył na nowo. Juz wole jak jest nadpobudliwym diabełkiem -niz smutną kukiełka=ą, która spelnia plecenia i mowi w kółko "dobrze mamo"
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Styczeń 17, 2013, 16:55:20
Mam pytanie do osób, które już długo chelatują - ile trwały wasze stall periods?
Cutler mówi o 6-9 miesiącach, no to załóżmy, że rok to by było najdłużej, czy u któregoś dziecka był jeszcze dłuższy przestój? Wiem, że u Anazy, bo ostatnio dzieliłyśmy się doświadczeniami w innym wątku, no a u nas chyba też...

Frapuje mnie jednak jeszcze coś innego. U nas przebieg chelatacji wyglądał mniej więcej tak (jadę z pamięci, więc mogę się mylić co do szczegółów w liczbach cykli):

1. pierwsze 4-5 cykli był zauważalny progres w samoobsłudze (3 tygodnie po rozpoczęciu chelatacji porzuciliśmy pieluchę, a młoda miała już 4 lata i do tamtej pory nie było mowy o nocniku, trening czystości kończył się kilkakrotnie totalnym fiaskiem)
2. potem rozszalał się grzyb (czy inne cholerstwo) i nie było widac żadnych pozytywów
3. następnie po około 40 cyklach w oczy rzuciła sie poprawa fizyczna, poprawiło się napięcie mięśniowe, dziecko nabrało normalnych proporcji, poprawił się bardzo (już nawet wcześniej) stan włosów
4. po około 50 cyklach grzybek został opanowany, poprawił się stan jelit
5. następnie znów nic ciekawego się nie działo, jakiś tam powolniutki postęp był, ale myślę, że raczej związany z wiekiem niż z chelatacją, tak dojechaliśmy do 85 cyklu
6. na początku września urodziłam najmłodszą córę, co doprowadziło do przymusowej przerwy w chelatacji, bo fizycznie nie dałabym rady. W tym czasie nastapił pewien progres, zaczęło się spontaniczne powtarzanie słów, poprawiło się rozumienie mowy, kontakt wzrokowy. Zastanawiam się, czy to prostu nie od tego, że grzybek  przestał być stymulowany przez ALA.
7. chelatację wznowiłam na przełomie listopada i grudnia, jutro zaczynam 90 cykl. Dobre rzeczy w rozwoju utrzymują się, zauważyłam natomiast, że dawka 50 mg, na której skończyłam we wrześniu, okazała się za wysoka, musiałam zejść aż do 10 mg, bo były negatywne reakcje. Od najbliższego cyklu spróbuję nieco podnieść.

No i właśnie co mnie zastanawia. Obserwuję dziecko bardzo uważnie, żeby mieć pewność, że ALA jakoś na nią rzeczywiście działa, bo jednak fajerwerków w rozwoju nadal nie ma. Doszłam do niezbitego wniosku, że działa na 100%, bo przed dawką robi się niespokojna, a uspokaja się, jak dostanie kolejną porcję draga  :P , poza tym przy zbyt dużej dawce wpada w totalny odlot. Czyli kontynuować trzeba. Jednak czy mam rozumieć, że to jest jeszcze nadal stall period? Możliwe, żeby trwał aż tak długo? Chelatujemy od sierpnia 2010, u Perlai czy Sezamka po mniejszej ilości cykli super efekty, dzieci już niemal zdrowe (z czego cieszę się serdecznie razem z wami), a u nas jakoś tak opornie... A może u mojego dziecka wyraźny progres, widoczny po okresie "stall", nie wchodzi w grę, tylko musimy iść małymi krokami? (tylko że wtedy jak mieć pewność, że bez chelatacji by tego nie było?)

Druga rzecz - ta nasza przerwa. Czy Cutler nie mówi przypadkiem czegoś na temat przerwy w chelatacji? (tzn, że czasami może być potrzebna?) U nas 3-miesięczna przerwa jakby młodej dobrze zrobiła, może to zbieg okoliczności, bo w tym czasie robiliśmy też Tinusa, sama nie wiem. Ma ktoś jakąś koncepcję?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: anaza w Styczeń 17, 2013, 20:41:09
to ja, "żeby porządek jakiś był", przekleję moje wnioski z chelatacji, które zamieściłam wczoraj w wątku oTinusie:

U nas 62 cykl chelatacji i od długiego już czasu szarpię się z myślą,  czy to dla nas w ogóle dobra droga, bo nic szczególnego się nie poprawia - niestety.
Jak miałam dzikie dziecko - skorbione nie do wytrzymania, bleblające, wrzeszczące histerycznie, stymulujące się masakrycznie, społecznie wyautowane zupełnie, tak  dalej takie mam.
Najgorsze jest to że prawie się nie poprawiają (może jest tylko takie małe ciut lepiej) 3 objawy fundamentalne (korbisko, wybudzanie się w nocy i złe nieuformowane kupy),czyli ciągle jest źle u podstaw.
Nie wiem czy to przeciągający się ponad granice przyzwoitości stall period (już 18-sty miesiąc mija) czy jej może tym szkodzę, czy nie wiem co jeszcze. Nadal jestem na bardzo niskiej dawce (6 mg ALA),bo ta korba się nasila, gdy podnoszę.
Nie muszę  wam chyba dodawać że jestem jej stanem absolutnie wykończona psychicznie, już niedługo skończy 7 lat a próbuję ją ratować odkąd skończyła 2,5 roku.

U nas BCG było odtruwane od sierpnia do grudnia. W sierpniu dziecko prawie mi się zastymulowało - myślałam wtedy,że zwariowała kompletnie i straciłam ją zupełnie.
Ciągle mi się wydawało że widzę jakieś reakcje, dlatego podawałam kulki dalej. Nie jestem teraz pewna czy tak było czy mi się wydawało.
Ale od mniej więcej tego czasu jest jeden pozytyw,  który się utrzymał - dzielenie pola uwagi,tj.Natalia się chwali tym co zrobiła,woła mnie, żeby pokazać co się dzieje akurat w bajce. To mnie bardzo cieszy,bo to społeczne krok naprzód, no ale liczę na więcej, zwłaszcza, że to leczenie już tyle trwa....
Zasatnawiam się czy nie popełniam jakiegoś podstawowego błędu, czy co...

Favorita, ja tez nie zamierzam na razie przerywać chelatacji. Nie wiem na ile mi jeszcze wystarczy sił ale też karmię się myślą, że może kiedyś to zatrybi jakoś. Chcę tez zrobić w niedługim czasie badanie włosa i zobaczyć czy nadal jest zatrucie.
Moja nie wykazuje takich jasnych reakcji na chelator jak twoja Ania. Mam tylko takie niejasne przemyślenia, że gdy zaczynamy w piątek- jest znośnie, we sobotę jest trudno a w niedzielę jest masakra w zachowaniu i kupach.
Bardzo jasną, przejrzystą i ostrą reakcję za to miała w pierwszych 4 cyklach (opisywalam to w tasiemcu),stąd podjęłam decyzję o rozpoczęciu chelatacji.

Chętnie poczytam wasze uwagi do tego co napisałam, jakieś pomysł jeśli ktoś ma, co jeszcze mogłabym zrobić dla mojego dziecka...
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: Koniak w Styczeń 21, 2013, 11:17:33
Dziewczyny, zaglądam na ten wątek codziennie, mając nadzieję, że  ktoś mądry i obeznany w temacie odpisze, Tobie Faworito i Tobie Anzo.
Pytanie, kiedy przestać chelatować? jak długo ciągnąć jeśli nie ma oczekiwanych rezultatów? rok? dwa? Czy po takim okresie gdy nie ma spektakularnej poprawy można powiedzieć, że problem rtęci nas nie dotyczy. Nie mówię o sobie,  dopiero 4 miesiące za nami i mam w sobie jeszcze entuzjazm neofity, ale znam blisko dwóch chelatowanych już półtora roku chłopców i nie widzę jakiś wspaniałych efektów ,, zdrowiejących dzieci". Trochę wydorośleli, ale nadal są ,,autystyczni", a rodzice coraz bardziej zrezygnowani.
Tu na forum są przykłady, że chelatacja działa, ale jest też grono, całkiem spore dzieci, na  które chelatacja nie działa lub działa tak, że trudno określić czy to chelatacja, czy terapie, czy poprostu dziecko się rozwija. Nie są to puste słowa, bo jeszcze jakiś czas temu można było powiedzieć, że rodzice przerwali chelatację przedwcześnie, to po 18 miesiącach, chyba już nie  (zresztą rodzice  chelatują dalej) i jak nie ma , użyję tego wyrażenia, dramatycznej poprawy to jak długo jeszcze ciągnąć.......
W przedszkolu dla autystów mojego syna jest dużo dzieciaków i są to dzieci tylko autystyczne. Większośc tych  dzieci pamiętam jak rozpoczynały terapię, większość tych dzieci nie ma  chelatacji  i rozwijają się  różnie, czasem nawet bardzo dobrze i po roku terapii przechodzą do integracji, gdzie  wspaniale  sobie radzą. Pamiętam dzieci zaburzone, niemówiące, stymulujące się, które poszły jak ,,burza", to te dzieci z ,,potencjałem" jak mówią terapeutki, dzieci bez diet, bez suplementacji, bez chelatacji i ,żeby było jasne dzieci z diagnozą   autyzm wczesnodziecięcy", bo tylko takie są przyjmowane do ośrodka. Mój syn do nich nie należy.
My walczymy od lat ( uśmiecham się do ciebie Anza) a efekty niewspółmierne do ,,nakladów" i wiecie co, zauważyłam, że najmocniej walczą rodzice dzieci najbardziej zaburzonych. 
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: borsooq w Styczeń 21, 2013, 12:14:54
Ja jestem na początku drogi. Nie wiem jeszcze, jak się to wszystko rozwinie, ale dodam od siebie, że wyczytałem w książce Jacqueline McCandless, że przyczyny zaburzeń, mogą być także w wyniku wirusów, grzybów, bakterii, czy pasożytów. Wyszukajcie sobie nazwisko Stan Kurtz + autism w google. Facet wyleczył swoje dziecko, które było zaburzone przez w/w problemy.

Może dla waszych dzieci nie tędy droga? Może spróbować jeszcze czegoś?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Styczeń 21, 2013, 12:16:43
Cytuj
. Czyli kontynuować trzeba. Jednak czy mam rozumieć, że to jest jeszcze nadal stall period? Możliwe, żeby trwał aż tak długo? Chelatujemy od sierpnia 2010, u Perlai czy Sezamka po mniejszej ilości cykli super efekty, dzieci już niemal zdrowe (z czego cieszę się serdecznie razem z wami), a u nas jakoś tak opornie...

mysle ze jest to mozliwe ze stall period tak dlugo trwa,  ale w pelni rozumiem twoja frustracje.

chelatuje sie na tym forum najdluzej i sam mam cos w stylu 'stall period' od polowy 2011r. po prostu b malo odczuwalnych efektow z cyklu na cykl ze az sie zastanawialem - czy to w gole jeszcze dziala? (bo dzialalo bez watpliwosci). ale chelatowalem dalej i z czasem zauwazalem ze niepostrzezenie znikaly kolejne dolegliwosci - np na swieta robilem sobie frytki na oleju rzepakowym, a zawsze fatalnie na niego reagowalem ze wzgledu na jego duza zawartosc kwasow tluszczowych PUFA (wielonienasycone) ktore latwo sie utleniaja pod wplywem temperatury. symptomy zwykle polegaly na mocnych reakcjach alergicznych, immunologicznych, rozdraznieniu, smiechawkach, depresji zmeczeniu, sennosci zaraz po spozyciu. mialem tak przez caly okres choroby.
wiec ostatnio sprobowalem te gleboko smazone frytki - i nic, zero negatywnej reakcji.

to moze sie wydawac błahe ale w kontekscie wplywu rteci na organizm to duzy przelom, bo sztandarowym zaburzeniem rteciowym jest blokowanie gospodarki kwasami tluszczowymi.
i nie robie nic innego poza chelatacja chociazby przez organiczenia finansowe - wiec musial to byc na bank efekt chelatacji a nie czegos innego.

tego typu popraw zanotowalem jeszcze kilka w ciagu 1,5 roku, w roznych obszarach organizmu, np wieksze opanowanie i spokoj psychologiczny.

Natomiast fakt jest taki ze postepy sa baardzo wolne i odbywaja sie "po cichu", kiedy kiedys byly b widoczne. Czy to jest jeszcze element stall periodu? Nie wiem. Wiem ze:

1. niektorzy ludzie z doswiadczenia musieli o wiele dluzej sie chelatowac, albo swoje dzieciaki....
2. ... bo u niektorych rtec wychodiz dluzej. Andy mowi ze ludzie ktorych badania wlosa wychodza jako "all low" czyli "wszystkie pierwiastki sa niskie" musza sie chelatowac najdluzej - mieliscie tak w badaniu wlosa favorita ?
3. co do mnie: u mnie glownym problem symptomatologicznie  jest zaleczenie jelit : mam podwojne uszkodzenie jelit, sluzowki jelita tak jak dzieciaki plus miesniowki z powodu pewnego wypadku. To spowodowalo za duzy stan zapalny w obrebie jelit i wywolalo lawine problemow: pogorszylo przesiekliwe jelit ---> a to z kolei bardziej obciazylo organizm.---> a to z kolei pewnie...
4. ----> bardziej obciazylo procesy detoksyfikacyjne i mniej rteci wychodzi przez to.

a rtec jest problemem ktory powoduje problemy i im wiecej ktos ma komplikacji odrteciowych, tym dluzej trwac bedzie chelatacja bo organizm slaby. nie pamietam co andy mowil na ten temat ale wydaje sie logiczne.

wiec dzieciaki ktore wolno ida z chelatacja moga miec ukryte dodatkowe obciazenia.

Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Styczeń 21, 2013, 12:19:47
jeszcze jedno:

Andy niejednokrotnie powtarzal ze problemy jelitowe czesto "przykrywaja" efekty zwiazane z chelatacja.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Styczeń 21, 2013, 12:21:16
Cytuj
Druga rzecz - ta nasza przerwa. Czy Cutler nie mówi przypadkiem czegoś na temat przerwy w chelatacji? (tzn, że czasami może być potrzebna?) U nas 3-miesięczna przerwa jakby młodej dobrze zrobiła, może to zbieg okoliczności, bo w tym czasie robiliśmy też Tinusa, sama nie wiem. Ma ktoś jakąś koncepcję?

tak, mowi! mowi ze czasem trzeba zrobic dluzsza przerwe by organizm mogl "nadgonic" zmiany biochemiczne wynikajace z chelatacji. by mogl sobie "poukladac" wszystko na nowo gdy jest mniej rteciw organizmie.

jestem pewien ze kiedys hen dawno o tym wspominalem, ale potem zesmy z donna zapomnieli o tym. swietnie ze o tym wspomnialas favorita, to b. wazna kwestia. good catch!
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: apple w Styczeń 21, 2013, 12:46:49
 
Cytuj

tak, mowi! mowi ze czasem trzeba zrobic dluzsza przerwe by organizm mogl "nadgonic" zmiany biochemiczne wynikajace z chelatacji. by mogl sobie "poukladac" wszystko na nowo gdy jest mniej rteciw organizmie.

jestem pewien ze kiedys hen dawno o tym wspominalem, ale potem zesmy z donna zapomnieli o tym. swietnie ze o tym wspomnialas favorita, to b. wazna kwestia. good catch!

Wlasnie tez to zauwazylam u corki, ze organizm muso sobie jakby poukladac wszustko, tak jakby miejsca z ktorych wyszla rtec, musialy sie zagoic?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: apple w Styczeń 21, 2013, 12:51:47
 
Cytuj
to moze sie wydawac błahe ale w kontekscie wplywu rteci na organizm to duzy przelom, bo sztandarowym zaburzeniem rteciowym jest blokowanie gospodarki kwasami tluszczowymi.

Jinx, niedawno w watku badania kontrolne w czasie chelatacji  wkleilam porownawcze wyniki organix mojej cory, i tam wlasnie jedna z rzeczy, ktora sie "naprawila" bylo po 9 miesiacach chelatacji, bylo wlasnie fatty acid metabolism
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Styczeń 21, 2013, 14:18:42
Jinx, dzieki za fachową odpowiedź.


mysle ze jest to mozliwe ze stall period tak dlugo trwa,  ale w pelni rozumiem twoja frustracje.

Jest to w istocie dość frustrujące :)

chelatuje sie na tym forum najdluzej i sam mam cos w stylu 'stall period' od polowy 2011r. po prostu b malo odczuwalnych efektow z cyklu na cykl ze az sie zastanawialem - czy to w gole jeszcze dziala? (bo dzialalo bez watpliwosci). ale chelatowalem dalej i z czasem zauwazalem ze niepostrzezenie znikaly kolejne dolegliwosci - np na swieta robilem sobie frytki na oleju rzepakowym, a zawsze fatalnie na niego reagowalem ze wzgledu na jego duza zawartosc kwasow tluszczowych PUFA (wielonienasycone) ktore latwo sie utleniaja pod wplywem temperatury. symptomy zwykle polegaly na mocnych reakcjach alergicznych, immunologicznych, rozdraznieniu, smiechawkach, depresji zmeczeniu, sennosci zaraz po spozyciu. mialem tak przez caly okres choroby.
wiec ostatnio sprobowalem te gleboko smazone frytki - i nic, zero negatywnej reakcji.

to moze sie wydawac błahe ale w kontekscie wplywu rteci na organizm to duzy przelom, bo sztandarowym zaburzeniem rteciowym jest blokowanie gospodarki kwasami tluszczowymi.
i nie robie nic innego poza chelatacja chociazby przez organiczenia finansowe - wiec musial to byc na bank efekt chelatacji a nie czegos innego.

To wcale nie jest błahe - ja też obserwuję u małej takie "drobiazgi", które jednak drobiazgami nie są, bo bardzo ułatwiają życie. Np. z grzybkiem problemy nadal jakieś tak sa, ale to niebo a ziemia w porównaniu z tym, co było na początku chelatacji. Poza tym młoda coraz bardziej rozszerza jadłospis, kiedyś jadła tylko niektóre rzeczy i zawsze proste (np. jeśli makaron, to tylko sam, bez niczego), teraz już daje sobie pokombinować na talerzu i je o wiele więcej rzeczy.

fakt jest taki ze postepy sa baardzo wolne i odbywaja sie "po cichu", kiedy kiedys byly b widoczne. Czy to jest jeszcze element stall periodu? Nie wiem.

A przez jaki czas te postępy były u ciebie widoczne, tzn. kiedy wszedłeś w stall period? (po ilu cyklach?) U nas to były jakieś 4-5 cykli zaledwie tuż po rozpoczęciu, a potem jak się grzyb nie rozszalał... I już niewiele było widać.

1. niektorzy ludzie z doswiadczenia musieli o wiele dluzej sie chelatowac, albo swoje dzieciaki....
2. ... bo u niektorych rtec wychodiz dluzej. Andy mowi ze ludzie ktorych badania wlosa wychodza jako "all low" czyli "wszystkie pierwiastki sa niskie" musza sie chelatowac najdluzej - mieliscie tak w badaniu wlosa favorita ?

Nie powiem ci dokładnie, bo nie mam teraz przy sobie tego dokumentu z badania włosa (zostawiłam w innym mieszkaniu, przeprowadziliśmy się i niektóre rzeczy są tam), ale z tego, co pamiętam, ona miała różne poziomy tych pierwiastków, jedne dużo za nisko, drugie dużo za wysoko, np. potas na bank miała za wysoki (i to mocno), to mi akurat utkwiło. Jak wykopię to badanie, to dopiszę, jak było dokładnie, ale na pewno nie "all low".

a rtec jest problemem ktory powoduje problemy i im wiecej ktos ma komplikacji odrteciowych, tym dluzej trwac bedzie chelatacja bo organizm slaby. nie pamietam co andy mowil na ten temat ale wydaje sie logiczne.

wiec dzieciaki ktore wolno ida z chelatacja moga miec ukryte dodatkowe obciazenia.

No mogą, wiem. Moja jest mocno zatruta, dostała tych pieprzonych szczepionek cały komplet, a miała słabszy układ od początku, bo w ciąży miałam potworne zapalenie oskrzeli z antybiotykiem.

Cytuj
Druga rzecz - ta nasza przerwa. Czy Cutler nie mówi przypadkiem czegoś na temat przerwy w chelatacji? (tzn, że czasami może być potrzebna?) U nas 3-miesięczna przerwa jakby młodej dobrze zrobiła, może to zbieg okoliczności, bo w tym czasie robiliśmy też Tinusa, sama nie wiem. Ma ktoś jakąś koncepcję?

tak, mowi! mowi ze czasem trzeba zrobic dluzsza przerwe by organizm mogl "nadgonic" zmiany biochemiczne wynikajace z chelatacji. by mogl sobie "poukladac" wszystko na nowo gdy jest mniej rteciw organizmie.

jestem pewien ze kiedys hen dawno o tym wspominalem, ale potem zesmy z donna zapomnieli o tym. swietnie ze o tym wspomnialas favorita, to b. wazna kwestia. good catch!

Tak właśnie myślałam, nawet wydaje mi się, że sama gdzieś o tym czytałam w wypowiedziach Cutlera, ale nie byłam pewna. Tak mnie zastanowiło to, że młoda poszła dość wyraźnie do przodu akurat w czasie, kiedy na 3 miesiące przerwałam chelatację, którą ciągnęłam już 2 lata. Samo wycofanie ALA jako czynnika grzybogennego mnie nie przekonało, więc pomyślałam, że może właśnie ta przerwa jej dobrze zrobiła, bo organizm w jakimś sensie "odpoczął". Co ciekawe, skończyłam na 50 mg, a po przerwie musiałam obniżyć dawkę, obecnie jesteśmy na 15 mg, bo wyzsze dawki ją zbytnio buzują. Tak jakby trzeba zaczynać od zera, ale jeśli chodzi o stan organizmu, jest to zdecydowanie wyższy pułap niż 2 lata temu. Wtedy to była tragedia przez duże T.

Czyli co, wniosek jest taki, że mogę uznać, że u nas po (ponad) 2 latach jednak nadal trwa stall period? (bo reakcje na chelator są)
Hehe, może za kolejne 2 lata coś w końcu konkretniej ruszy :)
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Styczeń 21, 2013, 14:23:44
Ja jestem na początku drogi. Nie wiem jeszcze, jak się to wszystko rozwinie, ale dodam od siebie, że wyczytałem w książce Jacqueline McCandless, że przyczyny zaburzeń, mogą być także w wyniku wirusów, grzybów, bakterii, czy pasożytów. Wyszukajcie sobie nazwisko Stan Kurtz + autism w google. Facet wyleczył swoje dziecko, które było zaburzone przez w/w problemy.

Może dla waszych dzieci nie tędy droga? Może spróbować jeszcze czegoś?

Borsooq, Stan Kurtz miał fuksa, bo trafił w sedno z leczeniem przeciwwirusowym, jego synek świetnie zareagował na Valtrex.
U nas z wirusami coś może być, już robiłam kurację ViraStop i Heviranem, reakcje było widać, ale miałam wrażenie, że kręcimy się w kółko, tak jakby coś blokowało albo może leki były za słabe. Rewelacji w każdym razie nie widziałam, moja córa w ogóle nie reaguje na nic spektakularnie, jeśli już to bardzo powoli. No ale cieszę się, że teraz już w ogóle na coś reaguje, bo kiedyś dosłownie nic się nie działo, tak jakby organizm był za słaby, żeby podjąć JAKĄKOLWIEK walkę.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: borsooq w Styczeń 21, 2013, 14:30:57
Sam się bardzo boję tego, jak to się zacznie u mojego aniołka. Bardzo się boję tego, że nie będzie reagował dobrze na leczenie. Dlatego też szukam jakiś możliwości, bo chciałbym wiedzieć, że wszystkie dzieci z tego wychodzą, a kwestią jest tylko i wyłącznie znalezienie dobrego sposobu/leczenia.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Styczeń 21, 2013, 14:56:41
Cytuj

tak, mowi! mowi ze czasem trzeba zrobic dluzsza przerwe by organizm mogl "nadgonic" zmiany biochemiczne wynikajace z chelatacji. by mogl sobie "poukladac" wszystko na nowo gdy jest mniej rteciw organizmie.

jestem pewien ze kiedys hen dawno o tym wspominalem, ale potem zesmy z donna zapomnieli o tym. swietnie ze o tym wspomnialas favorita, to b. wazna kwestia. good catch!

Wlasnie tez to zauwazylam u corki, ze organizm muso sobie jakby poukladac wszustko, tak jakby miejsca z ktorych wyszla rtec, musialy sie zagoic?

tak, plus to ze jak wychodiz rtec z jakiegos miejsca to odblokowuja sie pewne biochemiczne reakcje i organizm pracuje jakby w 'nowym trybie' i musi sobie na nowo 'poukaldac' parametry, "przetasowac" to i owo. ja tak to rozumiem.

moze sobie musi tez 'przypomniec' po dluzszym okresie bezczynnosci jak wygladaja bardziej normalne procesy biochemiczne?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Styczeń 21, 2013, 15:05:42
Czyli co, wniosek jest taki, że mogę uznać, że u nas po (ponad) 2 latach jednak nadal trwa stall period? (bo reakcje na chelator są)

albo ze stall period sie slonczyl i poprawy sa, ale w sferach ktore nie widac na zewnatrz. zatrucie to nie tylko mowa i zachowanie, ale wiele, jesli nie glownie, procesow patologicznych jest wewnatrz organizmu.

nam bardzo zalezy na pogresie przy " mowa/zachowanie/procesy poznawcze " bo jestesmy przyzwyczajeni ze to jest 'twarz' autyzmu, ale jesli patrzec na autyzm jak chorobe biochemiczna to tylko jeden z wielu smptomow - i matka natura dokladnie tak to widzi. Nasz organizm czy rtec nie rozrozniaja miedzy problmem z tarczyca czy problemem z mowa  - wiec nie beda sie starac by sie skupic bardziej na mowie albo na innych rzeczach - bo akurat ludziom najbardziej na tym zalezy.

wszystko bedzie sie dzialo w swoim porzadku i tempie, wiec organizm moze 'chciec' odtruwac sie tak ze najpierw poprawia sie inne parametry zanim te poznawcze. u pewnej grupy osob tak bedzie, a u innej na odwrot.

dla nas, z oczywistych wzgledow, wolelibysmy miec opcje nr 2, ale matce naturze zapewne to wisi.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Styczeń 21, 2013, 16:23:02
albo ze stall period sie slonczyl i poprawy sa, ale w sferach ktore nie widac na zewnatrz
Ja właśnie rozumiałam, że podczas stall period coś się naprawia wewnątrz, dlatego na zewnątrz tego nie widać. A potem stall period mija i WIDAĆ dynamiczne postępy... (głównie właśnie w funkcjach poznawczych i mowie).

No ale i tak nie rezygnuję, chelatuję dalej, bo ona mimo wszystko reaguje na ALA. Gdybym nie widziała reakcji, to już bym pewnie odpuściła, ale widzę, że to na nią jakoś działa, więc pewnie cholerna rtęć tam jest. Czy tylko rtęć, nie wiem, może ma jakieś inne uszkodzenia (np. od odry z MMR, prof. Majewska o tym pisała, powołując się bodajże na Wakefielda), nie wiadomo zresztą czy i na ile odwracalne. Jednak każda poprawa stanu, nawet niewielka, jest mile widziana, więc będziemy walczyć dalej.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Styczeń 22, 2013, 06:01:01
albo ze stall period sie slonczyl i poprawy sa, ale w sferach ktore nie widac na zewnatrz
Ja właśnie rozumiałam, że podczas stall period coś się naprawia wewnątrz, dlatego na zewnątrz tego nie widać. A potem stall period mija i WIDAĆ dynamiczne postępy... (głównie właśnie w funkcjach poznawczych i mowie).


wiesz, przyznam ci sie ze sam do konca nie zrozumialem na czym polega stall period - czy jest tak jak mowisz, czy ze w ogole nic sie nie dzieje.
to jest jeden z przykladow sytuacji gdzi zawiły jezyk andiego wprowadza wiecej zamieszania niz rozjasnienia:) pewnie trzeba by sie dokladniej doszukac w jego postach.

Cytuj
No ale i tak nie rezygnuję, chelatuję dalej, bo ona mimo wszystko reaguje na ALA. Gdybym nie widziała reakcji, to już bym pewnie odpuściła, ale widzę, że to na nią jakoś działa, więc pewnie cholerna rtęć tam jest.

ba! ja ci powiem nawet cos wiecej. ja juz reakcji porzadnej na ala nie widze juz od bodaj roku, to tego az stopnia ze podnioslem dawke do 300mg ala (kids! dont try it at home!;) ). tzn reakcje sa ale bardzo bardzo subtelne, nie wiem czy rodzic by wylapal takie u cos u dzieciaka.

w kazdym razie ciagnalem chelatacje przy tak subtelnych reakcjach - i na nich mialem dalej progres.

spotkalem sie na forach zagranicznych  z innymi doroslymi zatrutymi ktorzy mieli tak samo. i chyba duzo wskazuje na zaleznosc ze im bardziej organizm 'zablokowany' przez zatrucie tymbardziej moze wizualnie nie "reagowac" na ala, chociaz cos tam moze sie dziac w tle.

w kazdym razie, moje doswiadczenie z rtecia jest takie ze wszystko jest mozliwe.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: p w Styczeń 23, 2013, 12:01:59
my teraz mamy taki okres odpoczynku. mała zakatarzona, ma jakieś dziwne wysypki, my też w nie najlepszym stanie, nie ma motywacji do wstawania w nocy. i tak sobie wykombinowałam, że dam jej teraz spokój z cyklami, a właściwie będę robić je rzadziej przez ten zimowy okres.
wydaje mi się, że agę też dopadł "stall period", bo od iluś-tam cykli przestało być widać jakiekolwiek reakcje, nawet po zwiększeniu dawki do 80 mg...
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Styczeń 30, 2013, 12:19:14
wydaje mi się, że agę też dopadł "stall period", bo od iluś-tam cykli przestało być widać jakiekolwiek reakcje, nawet po zwiększeniu dawki do 80 mg...

Ja bym powiedziała, że nie stall period, tylko już końcówka odtruwania :) Gdzieś czytałam, że w ostatniej fazie można jechać bez problemu na bardzo wysokich dawkach, a efekty już nie są takie spektakularne, bo naprawiają się te mniej widoczne zaburzenia, tak jakby "szlifują" się drobiazgi.

Perlai, ja nigdy nie wiem, a zawsze zapominam zapytać - czy twoja Aga mówi?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: p w Styczeń 31, 2013, 14:10:14
zależy co uznamy za mówienie:) o to mówienie cały czas walczymy.
na razie aga mówi w normalny sposób kilka podstawowych słów: mama, tata, paula (i uwaga) kółko, kulka, kredka, kartka
potrafi powiedzieć kilka słów, ale nie spontanicznie, tylko w odpowiedzi na pytanie
potrafi powiedzieć wiele sylab i głosek, i generalnie gada cały czas w swoim narzeczu. niektóre sylaby mają swoje znaczenie, które znamy. i tyle.
zdarza jej się powiedzieć jednorazowo jakieś konkretne słowo, gdy jest bardzo zmotywowana.
np. parę dni temu aga jako jedyna w grupie zjadła zupę (jedzenie nie jest dla niej problemem) i pani chwaląc ją poprosiła, by powiedziała innym dzieciom, by też zjadły wszystko. (bo choć aga jest niemówiąca, wszyscy w przedszkolu zwracają się do niej jak gdyby nigdy nic: powiedz, opowiedz) i - wg słów nauczycielki - aga wstała, nabrała oddechu, widać było, że nad czymś mocno kmini i wypaliła: WSZYSTKO  :)
ale to był incydent, bo jej normalna "mowa" to: pfipfie, fira, mikafika, lukamoka ....


Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Styczeń 31, 2013, 16:57:29
zależy co uznamy za mówienie:) o to mówienie cały czas walczymy.

To tak jak my - moja potrafi nadawać echolalicznie, np. teksty z bajek oglądanych ze 2-3 lata temu :) , ale jestem pewna, że większości tych słów nie rozumie, bo bardzo je zniekształca, zresztą to czuć po złej intonacji.

na razie aga mówi w normalny sposób kilka podstawowych słów: mama, tata, paula (i uwaga) kółko, kulka, kredka, kartka
potrafi powiedzieć kilka słów, ale nie spontanicznie, tylko w odpowiedzi na pytanie

No to u nas bardzo podobnie. Młoda ma wyćwiczone np. "co to jest? - to jest...", ale z reguły trzeba jej podpowiedzieć chociaż pierwszą sylabę, bardzo opornie idzie jej zapamiętywanie. Kiedy mówi "to jest..." i nie pamięta słowa, super patrzy w oczy z oczekiwaniem na podpowiedź. Mówi "tata", "mama", "Ania", "Ela"... :) rozpoznaje członków rodziny i potrafi wskazać, kto jest kto i powiedzieć imię. Pamięta zwierzęta i potrafi je naśladować, w sumie jeszcze niedawno tego nie było.

np. parę dni temu aga jako jedyna w grupie zjadła zupę (jedzenie nie jest dla niej problemem) i pani chwaląc ją poprosiła, by powiedziała innym dzieciom, by też zjadły wszystko. (bo choć aga jest niemówiąca, wszyscy w przedszkolu zwracają się do niej jak gdyby nigdy nic: powiedz, opowiedz) i - wg słów nauczycielki - aga wstała, nabrała oddechu, widać było, że nad czymś mocno kmini i wypaliła: WSZYSTKO  :)

Kurczę, widać, że czai i kombinuje :) U nas z tym największy problem, jest lepiej, rozumie coraz więcej, ale i tak większość jej umyka, dużo domyśla się z gestów, kontekstu sytuacyjnego, wiele razy ją sprawdzałam i jednak sporo poleceń wykonuje automatycznie, na czuja, czasami trafi w to, o co chodziło, a czasami nie, czyli nie ma pełnego rozumienia, tylko jakieś przebłyski.

Wczoraj zrobiła na narzucie na swoim łóżku wielką plamę, ja do niej z groźną miną: "Anka! Co to jest?!", a ona pokazała palcem plamę i w dobrej wierze: "To jest..." - nie wiedziała co, więc patrzy na mnie z wyczekiwaniem, co jej podpowiem :) 

ale to był incydent, bo jej normalna "mowa" to: pfipfie, fira, mikafika, lukamoka ....

U nas tak samo, chociaż teraz jest więcej echolalii, możemy skapować, skąd to wzięła, ale kiedyś też było ciągle "cije-cije, bije-bije, tu-ta-ciu", itp. :)

Kurczę, pomyślałam sobie, że może z tą moją młodą jednak nie jest tak tragicznie, jak sobie popatrzę, co było rok temu, to jednak postęp jest. Tyle że ciągle są te spektakularne stimy, schematyzmy, zdarzają się (chociaż już dużo rzadziej) napady nerwów bez powodu z wrzaskiem i tupaniem, więc to wygląda tak nienormalnie. Zwłaszcza, że to już nie jest małe dziecko, ma 6,5 roku, więc to tupanie głupio wygląda, w wieku 3 lat widok młodej wrzeszczącej i tupiącej z częstotliwością młota pneumatycznego nie był taki bardzo dziwny, dzisiaj jednak wygląda to nieciekawie, szczególnie jak zdarzy się np. w sklepie. Może to jakoś tam przysłania postępy, które - jak się naprawdę zastanowię - są całkiem spore, zwłaszcza w ostatnich miesiącach.

Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: p w Styczeń 31, 2013, 18:32:10
no, u agi jest trochę inny problem z mówieniem niż u twojej ani. ona nie ma problemu z komunikacją i rozumieniem (testowane setki razy, przez specjalistów również ;) )

ona nie potrafi tego mówienia zrobić jakby mechanicznie. chce powtarzać, ale jej wychodzi coś zupełnie innego. logopedka twierdzi, że to takie czysto motoryczne zaburzenie mowy (przynajmniej teraz) i rzeczywiście, wypowiadanie sylab w konkretnej kolejności sprawia małej ogromny wysiłek fizyczny.
dlatego wielkim sukcesem jest, że gada po swojemu takim swoistym sylabotokiem.

jak zaczynaliśmy pracę z logopedą, to nie potrafiła w ogóle układać ust i języka w różne "kształty". teraz buzia jej "się rozruszała", ale musimy długo myśleć, by ułożyć ją odpowiednio do danej głoski/sylaby. dlatego potrafi spontanicznie mówić tylko kilka mocno wyćwiczonych słów, których pojedyncze głoski wcześniej tylko skandowała.

teraz uczymy ją poszczególnych słów, wykorzystując każdą okazję/sytuację do powtarzania. stosujemy daktylografię, by podpowiadać głoski.

te kilka słów, które zna, stosuje jako kategorie, czyli "kredka" to jest wszystko co pisze i rysuje, kulka/kółko wszystko okrągłe. ostatnio wzbogaciła słownik o "oko" i "lampa", więc te kategorie nieco zawężają się i pojawiają się nowe. bo "oko" to teraz nowa kategoria np. nie tylko oczy, ale też czujnik podczerwieni w pilocie i czujce alarmu (babcia naopowiadała, że gdy świeci się czerwone, to mikołaj patrzy, czy dzieci są grzeczne, więc teraz dla niej to raczej oko, a nie lampka  ;) )

co do napadów nerwów i buntów, to też to mamy :) z tym że zwykle jest powód i nie uważamy tego za przejaw zaburzeń. takie bunty i nerwy pojawiły się, gdy zaczęła normalnieć. zwróciły na to uwagę już w zeszłym roku nauczycielki, że aga zaczęła się buntować i ogólnie normalnie reagować na różne sytuacje. przedtem była taka "bezwolna" i to jest określenie nauczycielek, bo ja się cieszyłam, że mam grzeczne dziecko :)

wydaje mi się, że trudno tak na bieżąco zauważyć progres, gdy dużo czasu spędza się z dzieckiem i chciałoby się nie mieć tych problemów na głowie. mi postępy agi głównie uświadamiają nauczycielki w przedszkolu, albo rodzice koleżanek dziewczyn na jakiś imprezach
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Styczeń 31, 2013, 18:49:46
wydaje mi się, że trudno tak na bieżąco zauważyć progres, gdy dużo czasu spędza się z dzieckiem

No, to fakt, to się dzieje tak jakoś płynnie i niepostrzeżenie.

U nas właśnie najwiekszym probemem jest rozumienie, przed regresem wszystko kapowała, wykonywała w lot całkiem trudne polecenia, a potem wszystko sie cofnęło, dziś rozumie mniej więcej tyle co niespełna roczne dziecko, plus rzeczy wyuczone na pamięć i to, co wykombinuje z kontekstu. Jednak nie mogę powiedzieć, że nie ma tu postępu, jest coraz lepiej.

Aha, z tymi problemami z ułożeniem sylab coś musi być, bo Ania też często odwraca, nawet nie kolejność sylab tylko kolejność liter w sylabie, zwłaszcza jak powtarza nowe słowo (np. zamiast "piesek" mówi "piekes" albo zamiast "język" mówi "jekyz"). Ciekawe, z czym to jest związane.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: borsooq w Styczeń 31, 2013, 19:48:49
@perlai, a jak jest z małą motoryką u Agi? My myśleliśmy, że Dawidek ma super wyćwiczone rączki, panie logopeda powiedziała, że tylko chwyt pęsetowy jest bardzo dobry, a rwszta leży. Faktycznie tak jest. Teraz ćwiczymy puzzle, przewlekanie, klocki drewniane itp. Może to jest trop? Przepraszam, jeśli prawię oczywiste oczywistości.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: anaza w Styczeń 31, 2013, 21:31:05
favorita  - to twoja Ania aż tyle gada??!!
po  twoich wpisach myślałam, że w ogóle nie albo sylaby tylko.
No to rewelacja!! Gratuluję tych echolalii! to pewnie wstęp do mówienia a potem prawdziwej komunikacji! Skoro ona jest w stanie wyczaić z KONTEKSTU o co chodzi -to super! to bardzo nieautystyczne!

Perlai,favorita - ale wam zazdroszczę....
u nas dalej lipa...
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Styczeń 31, 2013, 21:43:35
Anaza - ja bym tego gadaniem nie nazwała, ale jakiś zalążek jest, echolalie w większości niestety bez zrozumienia i zniekształcone, trochę wyuczonych schematów i słów, ale i tak w porównaniu z tym, co było nawet pół roku temu, jest o wiele lepiej. Nabrałam nadziei, że jednak kiedyś z nią pogadam :)

Czego zazdrościsz? :)  Twoja młoda -jak zrozumiałam - gada, czai, tylko zakręcona, może powoli jakoś z tego wyjdzie... Ona w ogóle była kiedykolwiek głęboko autystyczna? Miała jakiś regres?
Moja przeszła masakryczny regres, w najgorszym momencie niemal 100% objawów autyzmu (z wyjątkiem agresji i autoagresji), nie mówiła nic oprócz słowa "nie", pełne pieluchowanie do 4 roku życia, a jakby ją zostawić samej sobie, to chyba zastymulowałaby się na śmierć. Nadal w sumie jest dość mocno zaburzona, ale mimo wszystko robi jakieś postępy (ostatnio zrobiła całkiem spore) i to mnie bardzo pociesza.

Na czym polega u was "lipa"?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: p w Styczeń 31, 2013, 22:03:58
z małą motoryką jest nieźle. przez parę lat był to olbrzymi problem. jednak po rozpoczęciu chelatacji motoryka mała stopniowo poprawiała się i dziś aga nie ma problemu z klockami, puzzlami, przewlekaniem, nawlekanie koralików. kłopot sprawia jej jeszcze zapinanie guzików i niektórych zamków w ubraniach, wiązanie kokardek. nacisk kredki przy rysowaniu też już jest ok. jest teraz bardzo zainteresowana rysowaniem, malowaniem, kolorowaniem, lepieniem ciastoliny, itp. i wychodzi jej to coraz lepiej. jej prace plastyczne odbiegają od prac rówieśników, przypominają prace dzieci o rok młodszych.

masz rację, borsooq, rozwój motoryki małej ma wiele wspólnego z rozwojem mowy :) choć niekoniecznie jest decydujący. nasza psycholog opowiadała, że w swojej praktyce miała osoby bardzo ładnie rysujące i ogólnie sprawne ruchowo, lecz niemówiące nie wiadomo z jakiego powodu.

logopeda tłumaczyła mi, dlaczego niektóre dzieci przekręcają kolejność sylab, ale nie pamiętam dokładnie i nie chcę zmyślać. to jest jakiś naturalny proces rozwoju mowy i nie trzeba się tym martwić. synek mojej koleżanki (całkowicie zdrowy) też fajnie przekręcał słowa (np. koczelada zamiast czekolada)

u agi jest trochę inaczej (ciężko to wytłumaczyć), ona przy każdym niewyćwiczonym słowie, przy każdej sylabie zastanawia się jak ułożyć buzię i język, by wyszło co powinno wyjść, czasami widać, jak zmienia ułożenie języka do zębów, by wyszło "T" a nie "L".
nie potrafi fizycznie zrobić pewnych przejść w ustawieniach buzi i języka. np. swoje imię do tej pory mówiła pojedynczymi głoskami A-G-A. sylaba/połączenie GA jest dla niej jeszcze za trudne. ale od tygodnia nazywa siebie już A-GI (te myślniki to przerwy, które robi przy wypowiadaniu tych głosek) i to już jest sukces, bo jest sylaba:) a ja często się do niej tak zwracam, więc poszła na łatwiznę.
aga uczy się teraz słów, które po iluś powtórzeniach (wg logopedy po ok. 100 powtórzeniach) powinny przejść w automatyzm. przykładowo w zeszłym roku uczyła się imienia siostry: PA-UUUU-LA-LA  - przerwy między sylabami były bardzo długie, nienaturalne. teraz mówi to już płynnie PAuLA (to U jest takie "zawieszone"). 



Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 01, 2013, 09:18:41
jej prace plastyczne odbiegają od prac rówieśników, przypominają prace dzieci o rok młodszych.

Eeee, no to rewelacja! Chciałabym, żeby u mojej rysunek był na poziomie chociaż 3-latka...
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: Koniak w Luty 01, 2013, 09:54:20
...ech, każdy ma marzenia. Mój 7,5 letni synek dopiero od niedawna zaczął rysować w miarę proste kreski. Ale podzielę się tu swoją radością.... jak wiecie chelatujemy dopiero parę miesięcy i pojawiło się coś fajnego: Synu zaczął śpiewać piosenki; ,,Jadą, jadą misie" czy ,,Przytulaki' To nie są echolalia, śpiewamy zupełnie świadomie, najpierw było takie <<jadą misie?>> z  patrzeniem w oczy, więc spiewałam nawet po 100 razy, do zachrypnięcia, (był zachwycony, reszta domowników nie bardzo, włączając psa). Potem zaczął się włanczać, a teraz sam śpiewa i tylko czasami podpowiadam. Słowa wypowiada wyraźnie i to nie jest recytowanie tylko rzeczywiscie próba śpiewu.
Dla mnie wymiata wszystkich piosenkarzy świata, mogłabym go słuchać na okrągło.
 
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: anaza w Luty 01, 2013, 13:37:57
favorita - sprecyzuję - zazdroszczę wam postępów w leczeniu. Wg moich wyobrażeń daje to prawie pewność,że twoja droga leczenia przynosi dobre rezultaty i służy mlodej. Opisywałaś ogromne postępy u Ani - od wyrównania zaburzonych proporcji ciała do teraz przełamania blokady w mówieniu.

u nas lipa, bo postępów nadal  albo nie ma albo są jakieś tylko śladowe. mam wrażenie, że fundamentalnych objawów młodej nic do tej pory na dłużej nie ruszyło - tj. hiperaktywności-korby (wykańczającej dla mnie), ciągle złych  od wielu lat nieuformowanych kup i wybudzania się w nocy (choć tu jest mały postęp, bo obecnie jak się wybudza, to nie wyje ani nie jęczy tylko sama przychodzi do naszego łóżka i śpi dalej,no ale marzę o tym, żeby w ogóle przestała się wybudzać).

Ja nadal nie wiem co jest u podstaw zaburzen Natalii i nadal nie wiem czy droga, którą obrałam w jej leczeniu (tj. chelatacji i tinusa) jest słuszna i dla niej właściwa. ciągle żyję nadzieją, że kiedyś jakiś postęp uzyskamy (trwały! bo krótkotrwałe się już zdarzały) i że utwierdzę się w przekonaniu, że mój niemały wysiłek ma sens i należy to kontynuować.

aha -u nas nie było regresu - młoda od początku była z problemami - wrzaski nie do ukojenia, złe kupy (za częste i nieuformowane) chyba od zawsze.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 01, 2013, 14:00:24
Kapuję - zgadza się, najważniejsze to mieć jakieś przesłanki do uznania, że leczenie coś daje i trzeba "tylko" czasu. Ja do tej pory mam jeszcze wątpliwości i doły, zwłaszcza jak młoda ma gorszy okres, każdy postęp oczywiście cieszy, ale często mam wrażenie, że owszem, coś tam można naprawić, ale że rówieśników to i tak nigdy nie dogoni :( Niemniej mam sporo przesłanek, żeby jednak trzymać się tej chelatacji i nie odpuszczać.

Ty miałaś za to niesamowity trop z tym augmentinem, który prawdopodobnie coś jej wybił czasowo, a to poskutkowało fajną poprawą zachowania. Zgłębiasz to jakoś?

Jeśli chodzi o chelatację, to wątpię, żeby jej mogła zaszkodzić w cutlerowskim wydaniu, co najwyżej wzmocni odporność i zmniejszy stres oksydacyjny, a to zawsze coś. Ja bym jednak na twoim miejscu szperała głównie w toksycznych bakteriach i wirusach, jesli nie było regresu, tylko od początku zaburzony rozwój, to może ona ma jakąś wrodzoną infekcję, albo nabytą zaraz po porodzie? Te luźne kupy też mi jakoś podpadają pod bakterię... Może jakiś panel bakteriologiczny? Kurde, nie znam się na tym, ale intuicyjnie węszyłabym w tę stronę.

Chelatacja i Tinus są interwencjami głównie pod katem szczepionek, które w waszym przypadku mogły być czynnikiem obciążającym, ale tylko dodatkowo, a główna przyczyna może być inna. Z drugiej strony masz jeszcze zdrowego synka, który być może jest zdrowy, bo nie był szczepiony, algorytm sie komplikuje :) Jednak nie można wiedzieć do końca, czy np. młoda nie złapała jakiejś upierdliwej szpitalnej infekcji zaraz w pierwszych dobach życia, jakiegoś zjadliwego gronkowca, strepa albo czegoś w tym stylu. Sprawdzałaś może, na jakie szczepy bakterii działa augmentin?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: Koniak w Luty 01, 2013, 14:28:09
Co to za trop z tym augmentinem? Można prosić coś bliżej?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 01, 2013, 15:03:17
Córka Anazy zdumiewająco znormalniała raz na augmentinie zapisanym na jakąś infekcję, potem augmentin podany bez infekcji nie przyniósł takich efektów. Bardzo to dziwne, ale trop ewidentny.

Anaza, a może ten patogen jakoś sie uodpornił na augmentin, więc za drugim razem nie zadziałało?  ???

ciągle żyję nadzieją, że kiedyś jakiś postęp uzyskamy (trwały! bo krótkotrwałe się już zdarzały) i że utwierdzę się w przekonaniu, że mój niemały wysiłek ma sens i należy to kontynuować.

I tu sobie pomyślałam, że ten "krótkotrwały postęp" to jednak dobry znak, u mojej młodej tak jest z tą mową - najpierw były sporadyczne przebłyski, potrafiła przez kilka dni reagować werbalnie, powtórzyć jakieś słowo na komendę raz albo nawet dwa, coś tam echolalicznie "pogadać", a potem znów długie miesiące nic, po prostu milczenie owiec albo jakiś kosmiczny bełkot. Jakiś rok temu te przebłyski zaczęły być częstsze i dłuższe, ale nadal to były tylko jakby "niechcący" powtórzone słowka, czasami i nie za każdym razem. Jakieś 3 miesiące temu zaczęło się mega powtarzanie i wysyp echolalii, odpowiadanie na pytania o odgłosy zwierząt (typu "jak robi kotek? - miau"), potem liczenie palców do 10 (liczy tylko palce, nie przenosi tego jesczze na inne rzeczy), a ostatnio hitem jest "co to jest? - to jest /cośtam/". Teraz już powtarza na komendę natychmiast i za każdym razem, np. mówię jej w przedszkolu "powiedz pani do widzenia", a Ania "do widzenia" (ale nie mam pewności, czy wie, o co chodzi, bo czasami patrzy przy tym nie na panią, z którą się żegna, tylko na mnie :) ), nawet ostatnio zapamiętała "dziękuję", ale też nie jest to spontaniczne, np. daję jej coś i pytam "co się mówi?", a ona "dziękuję" (to i tak nieźle, bo jeszcze niedawno powtórzyłaby za mną "co się mówi?"). Oczywiście te słowa nie są tak ładnie wymówione, tylko dość mocno zniekształcone, artykulacja jeszcze słabiutka, ale to już coś. Jednak zaczęło się właśnie od przebłysków (i to baaardzo rzadkich). Może jednak ta chelatacja (albo Tinus, albo jedno i drugie) działa jakoś i u Natalki, skoro jakieś przebłyski są? Ja myślę, że nie ma opcji, żeby z twoich wysiłków nic nie było, to MUSI coś w końcu dać!
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: anaza w Luty 01, 2013, 23:12:49
no pamiętam favorita, jak pisałas że Ania nie gada i już i nie masz już nadzieji, że kiedykolwiek z nią pogadasz - a tu proszę jak można się pozytywnie zadziwić! Ja jakoś mam nadzieję, że te jej echolalie to wstęp do Gadania prawdziwego, tj. komunikacji przez mowę.

Też tak sobie myślę, że skoro jednak jakieś krótkotrwałe przebłyski się zdarzają, to Natalia ma potencjał, który czeka na uruchomienie.
Od "zdumiewającego znormalnienia" jak to trafnie bardzo ujęłaś:), po augmentinie przepisanym na zapoalenie oskrzeli - minął właśnie już rok. I zonk - nie wiem jak to ugryźć - z jakimkolwiek lekarzem czy terapeutą rozmawiam na temat ewentualnego Pandas - wszyscy robią na mnie wielkie oczy (niemo pytające: ale co to jest i czym się to je). No ale znów podanie samowolne augmentinu bez infekcji w czerwcu ubiegłego roku  nie wywołała  żadniutkiej reakcji- więc nie wiem co o tym sądzić. Może kiedyś trafię na jakiegoś lekarza, który ją zdiagnozuje pod kątem Pandasa- mam już nawet kolejny namiar do sprawdzenia. Ale jak inaczej zabrać się za "panel bakteriologiczny" - to nie mam fioletowego pojęcia - niestety :(

A o dziwo w sobotę w ubiegłym tygodniu miałam powtórkę ze "zdumiewającym znormalnieniem" mojej corki. Było to podczas cyklu zaczętego w piątek po południu, czyli drugi dzień cyklu nr chyba 63, ALA ciągle 6mg. natalia całą sobotę była spokojniutka, skoncentrowana (przesiedziała na pupie w jednym miejscu i przeczytała na głos calą nową książkę!), skupiona,obecna, jakaś taka przytomna w zwykłych sprawach, uczestnicząca w życiu rodzinnym - to nie było zupełnie neurotypowe dziecko ale (jak przy pierwszym augmentinie) zniknęło jej ok. 60-70% objawów! Byłam zdumiona jej zachowaniem i często musiałam podnosić własną szczękę z podłogi. W kolejnym dniu wróciła zwykła szajbo-korba  -może ciut mniejsza. Nie wiem czy to łączyć zcyklem czy może z odtruwanym WZW, bo czasowo się to nakłada. Od tego czasu już takich rewelacji nie było. A w ten weekend odpuszczam cykl, bo jadę do stolicy zawieźć mocz i kupska do  badania w vegamedice. Wysłałam tez nareszcie włosy do DD-może coś te wyniki podpowiedzą.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: borsooq w Luty 02, 2013, 08:06:35
anaza, może odkrywa Amerykę w puszce po konserwie, ale...
1. augmentin, to antybiotyk. Zapewne wyrżnął wszystkie bakterie łącznie z grzybami i mikroflorą jelitową.
2. dziecku dzięki temu przestała przeszkadzać kolejna 'pinezka w tyłku', więc mogło się skupić na tym, co by chciało normalnie robić.

Jak dla mnie, to tu jest coś na rzeczy z jelitami i wątrobą. Może większe przerwy między cyklami i gruntowniejsze leczenie jelit by co pomogło.

Jeśli chcesz sprawdzić ten trop, to
może postarać się o flukonazol? Jeśli będzie poprawa, to zastosować gruntowne leczenje jelit?

Cały temat śmierdzi mi grzybem, szczerze powiedziawszy.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 02, 2013, 13:48:18
wyrżnął wszystkie bakterie łącznie z grzybami

Na to bym niestety nie liczyła :)
Zwykle po antybiotyku grzybki rosną jak po deszczu.

Jeśli chcesz sprawdzić ten trop, to może postarać się o flukonazol? Jeśli będzie poprawa, to zastosować gruntowne leczenje jelit?
Cały temat śmierdzi mi grzybem, szczerze powiedziawszy.

Z tego, co wiem, Anaza bije grzyba od dawna (m.in. nystatyną), jakby to był tylko grzyb, to chyba już by to było widać po reakcjach.
Ja obstawiam jakąś upierdliwą bakterię.

Anaza, czy ty kiedykolwiek próbowałaś podać młodej nifuroksazyd?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: borsooq w Luty 02, 2013, 14:34:23
Problem z grzybami jest taki, że one właśnie po wyrżnięciu antybiotykiem wzrastają elegancko po zakończonej kuracji. Ale, rzeczywiście, jeśli w użyciu jest nystatyna, to
może hyc jakas bakteria.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: anaza w Luty 02, 2013, 22:36:34
nie używałam nigdy flukonazolu ani nikofurazydu. Nystatyny też już od bardzo dawna nie używam.
Za to  od początku chelatacji podaję młodej naturalne antygrzybole - naprzemiennie kwas kaprylowy, olejek z oregano, candidę clear, pau d'arco, liść oliwny. No i trzymam dietę bez cukrów i niskosiarkową (oprócz bezglutenowej i bezmlecznej).
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: anaza w Luty 03, 2013, 10:08:05
borsooq- a co masz na myśli pisząc o "gruntownym leczeniu jelit"?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 03, 2013, 10:31:36
Nifuroksazyd bije bakterie w jelitach, a nie jest antybiotykiem. Jest bezpieczny, nawet niemowlętom sie podaje na biegunkę.
http://www.przychodnia.pl/el/leki.php3?lek=1543
Jeśli twoja młoda ma ciągle luźne, nieuformowane kupy, to może jakieś bakterie tam grasują? Od jakiegoś czasu nifuroksazyd można kupić bez recepty w każdej aptece - może spróbuj, czy bedzie jakakolwiek reakcja? Gdyby była, miałabys kolejny trop "bakteryjny", chociaż brak reakcji i tak by tego tropu nie wykluczał, bo wiadomo, że ten lek nie działa na wszystkie szczepy świata :)

Pamiętam, jak Costos pisała, że u jej synka żadna nystatyna i inne przeciwgrzybicze nie działały nic a nic, a podanie nifuroksazydu było objawieniem. U nich też były luźne kupy, a pogarszały się po chelatacji, więc niby wszystko wskazywało na grzyba, jednak nie był to grzyb.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: apple w Luty 03, 2013, 11:03:20
U nad to samo. Po nifuro byl spokoj jak nigdy.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: anaza w Luty 03, 2013, 22:03:43
favorita, apple - dzięki za sugestie-  jak zwykle są mile widziane :) i pewnie wkrótce spróbuję z nich skorzystać,zwłaszcza, że jest to bez recepty.

a czy możecie mi podpowiedzieć jak długo ten Nifuroksazyd powinnam podawać młodej i jakie jest dawkowanie?? czytałam ulotkę i tam jest że co 6 godzin ale czy wy też tak podawałyście?

no i oczywiście ciekawa jestem jak długo trwały dobre efekty i cobyło potem,czyli po zakończeniu dobrych efektów - czy powrót do sytuacji wyjściowej??
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: apple w Luty 03, 2013, 22:41:44
Anaza, napisalam na prv.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 04, 2013, 06:19:22
a czy możecie mi podpowiedzieć jak długo ten Nifuroksazyd powinnam podawać młodej i jakie jest dawkowanie?? czytałam ulotkę i tam jest że co 6 godzin ale czy wy też tak podawałyście?

Co 6 godzin to zgięcie pały, dotyczy tylko mega biegunek.

no i oczywiście ciekawa jestem jak długo trwały dobre efekty i cobyło potem,czyli po zakończeniu dobrych efektów - czy powrót do sytuacji wyjściowej??

Akurat u nas to nie działa ani trochę, więc długo nie podawałam.

To nie jest bardzo mocny lek, więc ja bym to traktowała tylko jako sprawdzenie tropu bakterii, myślę, że jakiegoś gaga wrzepionego od lat nie wybije tak, żeby był trwały spokój. Myślałam raczej o podaniu dla sprawdzenia, czy będzie reakcja. No i jest to lek stosunkowo bezpieczny.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: Du-czki w Luty 04, 2013, 11:21:21
Ja nadal nie wiem co jest u podstaw zaburzen Natalii i nadal nie wiem czy droga, którą obrałam w jej leczeniu (tj. chelatacji i tinusa) jest słuszna i dla niej właściwa. ciągle żyję nadzieją, że kiedyś jakiś postęp uzyskamy (trwały! bo krótkotrwałe się już zdarzały) i że utwierdzę się w przekonaniu, że mój niemały wysiłek ma sens i należy to kontynuować.

aha -u nas nie było regresu - młoda od początku była z problemami - wrzaski nie do ukojenia, złe kupy (za częste i nieuformowane) chyba od zawsze.

Anaza -  a próbowałaś enhanse ?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: anaza w Luty 04, 2013, 16:51:04
Dzięki dziewczyny za odzew - pewnie wkrótce spróbuję nifuroksazydu. Na razie muszę stopniowo wrócić do supli- młoda  miała przerwę, bo robiliśmy badania.

Du-czki - samej enhansy nie próbowałam ale podawałam curcumę razem z sylimaryną http://www.iherb.com/Now-Foods-Silymarin-Milk-Thistle-Extract-150-mg-120-Vcaps/794 i nie widziałam nic szczególnego. Mam wrażenie, że na nią wyraźnie nie wpływa żaden supel. Jedynie zdecydowane reakcje zaobserwowałam na ten styczniowy augmentin i kiedyś na próbę wprowadzenia enzymów Trienza - rozpętała się wtedy klasyczna biegunka. Reszta supli  - to jakby po niej spływało.
Jak ma totalny odpał, tj. miota się tak jakby się miała zaraz zapalić, to nie pomaga NIC -wypróbowałam wszystkie sposoby polecane na forum na uspokojenie: ani krem HC, ani Inosytol, ani Mg+Ca - jestem bezradna.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Luty 04, 2013, 20:30:15
anaza, sorry za prawdopodobnie powtarzajace sie i juz nuudne pytanie, ale probowalas wywalic siarke z diety?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: anaza w Luty 04, 2013, 21:01:25
jinx -oczywiście!
jesteśmy na diecie bez siarki, bez cukrów,bez glutenu,bez mlecznych i prawie bez wyjątków. to już ponad 1,5 roku. zaczęłam tą dietę ok. 2 tygodnie przed początkiem chelatcji. podawałam też wtedy candidę clear. Efekt -młoda była SPOKOJNIUTKA przez prawie miesiąc - to chyba najdłuższy w życiu spokojny czas Natalii -dla  mnie - inna jakość życia. Przy ok. 4 cyklu chelatacyjnym-rozpętało się zwykłe piekiełko - myślałam  wtedy, że to moja wina,bo podałam jej bezcukrowy, kwaśny dżem z czarnych porzeczek (no ale to też jakiś owoc i pewnie jakieś rodzaje cukrów naturalnyh w tym były). Potem przestałam obwiniać o to dżem a zaczęłam winić grzyba i czekałam z utęsknieniem na 50-ty cykl,żeby grzyb (wg przepowiedni) minął. A tu nie mija u nas, albo przyczyną jest coś innego niż grzyb, a ja nie wiem co :(
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: apple w Luty 04, 2013, 22:06:23
Przepraszam za off topic. To mozemy podawac dzieciakom kurkumę???
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: anaza w Luty 04, 2013, 22:09:39
apple - kurkuma jest siarkowa, ale niektorym ponoć pomaga.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: borsooq w Luty 05, 2013, 08:53:23
Anaza, chodziło mi, mówiąc o 'gruntownym leczeniu jelit', o dietę BC/BG/BK/BS + suplementację. Widzę, że u Was to opanowane, więc moja rada jest martwa. Jeśli masz taką możliwość, to może przeczytaj sobie książkę A. Janusa i candidzie. Tam jest sporo przepisów nawet. Może tym tropem pójść? Facet sporo opisuje. Może coś w diecie jest, co ewidentnie karmi tego grzyba. A może jednak to nie grzyb?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 05, 2013, 09:21:04
Anaza, ja ci jeszcze coś powiem z naszego doświadczenia - jak wiele razy pisałam, najgorszym schizem mojej córy były zawsze makabryczne śmiechawki, były dni, że potrafiła się recholić jak pijana niemal cały dzień, po prostu nerwy siadały i ręce opadały. Pomimo scisłej diety bezcukrowo-bezglutenowo-bezmleczno-bezsiarkowej apogeum smiechawek przypadło na okolice 50-60 cyklu, mimo że wtedy kupy poprawiły sie diametralnie i widać było, że grzybek odpuszcza (jesli to był on). Śmiechawki były od tego jakby niezależne. I wiesz co? Ostatnio prawie ich nie ma, aż nie mogę w to uwierzyć. Wracają tylko - uwaga :) - kiedy młodej chce się kupę, jakieś pół godziny wcześniej zaczyna się "kał-dance" ze śmiechawkami na maxa, potem idzie kupa i spokój. Od zawsze kiedy te śmiechawki się pojawiały, wygląda to tak samo - tzn. twarz jak naćpano-pijana, obłedne spojrzenie, nic nie dociera. Teraz tylko przed kupą, po jej zrobieniu dziecko normalnieje. Czyli to musi i zawsze musiało mieć związek z sytuacją w jelitach - ale jaki, do tej pory nie wiem. Nie wiem też, dlaczego jest tego teraz znacznie mniej. W każdym razie raczej to nie grzyb, a na pewno nic z diety. Tak jakby same ruchy jelit, kiedy zbiera jej się na kupę, wyzwalały mechanizm tych śmiechawek - kto wie, może to taka specyficzna reakcja na dyskomfort? Nie wiem.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: apple w Luty 05, 2013, 12:15:44
Favorita, rety pamietam jaka zmora byly dla Was te smiechawki. Super, ze zanikaja.
Ha ha, dobre powiedziane: kał-dance
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: anaza w Luty 05, 2013, 19:04:32
Favorita-ja tez pamiętam Wasze zmory-śmiechawki. Zawsze to łączyłas z grzybem. Fajnie, że mijają.  Przedziwne, że wracają przed  kupami.
U nas zmora nr 1 to korbo-miotactwo.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: denuo w Luty 05, 2013, 22:44:00
favorita, u nas występuje podobny mechanizm. Mały jest przed kupą poddenerwowany, miałczący, marudny, niespokojny. Po kupie wszystko mija, wycisza się, jest w stanie skoncentrować się na zabawie.
Coś w tym musi być.

A powiedzonko 'kał dance' rozbawiło mnie niesamowicie. 
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 06, 2013, 06:21:08
Mały jest przed kupą poddenerwowany, miałczący, marudny, niespokojny

No to jest jakoś tam zrozumiałe. Ale żeby się śmiać do rozpuku w takiej sytuacji? :)
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: Du-czki w Luty 06, 2013, 08:45:11
moze ją to łaskocze ?:)
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: apple w Luty 06, 2013, 08:46:15
To ma związak pewnie z serotoniną, która ma z kolei ścisły związek z jelitami.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: Koniak w Luty 06, 2013, 09:28:02
Coś musi być na rzeczy, bo mój syn też rechocze przed kupą.
Apple, możesz coś więcej na temat tej serotoniny, bo nie bardzo rozumiem zależności.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: apple w Luty 06, 2013, 10:04:32
80% albo 75% serotoniny powstaje w jelitach
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: zosia_ w Luty 06, 2013, 13:18:28
Ale skoro to chwile przed wypróżnieniem, to pewnie ma jakiś związek z końcowym odcinkiem jelita?
A może chodzi o nerw błędny? On w tych okolicach ma zakończenia (a jest bezpośrednio połaczony z mózgiem)
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 06, 2013, 14:15:38
Ale skoro to chwile przed wypróżnieniem, to pewnie ma jakiś związek z końcowym odcinkiem jelita?
A może chodzi o nerw błędny? On w tych okolicach ma zakończenia (a jest bezpośrednio połaczony z mózgiem)

Zosiu, masz coś więcej na temat tego nerwu?

Tylko wiesz, ona wcześniej się tak recholiła niemal całymi dniami, a dopiero ostatnio zostało jej tylko w kontekście "ekskremalnym" :)
Ważne jest też to, że kiedy tak się śmieje, wygląda jak naćpana, nic do niej nie dociera, mam wrażenie, że coś się wtedy wydziela i wali na podsufitkę. Ale dlaczego akurat najbardziej przy kupie? Dużo bym dała, żeby jakoś połączyć te fakty.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: zosia_ w Luty 06, 2013, 15:53:05
Na temat tego nerwu było juz sporo na forum. Poszukaj w tematach, to były artykuły o drugiem, jakby niezaleznym układzie nerwowym, łaczącym jelita z mózgiem. Własnie poprzez nerw błędny. On ma swój poczatek w czaszce (okolice ucha), biegnie w dół rozgałęziajac się, obejmuje jame brzuszną, własnie jelita a kończy sie przy odbycie.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: apple w Luty 06, 2013, 21:24:53
A czkawka jak się do tego ma? To też coś z nerwem błędnym ma wspólnego?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: zosia_ w Luty 06, 2013, 21:27:57
Nie mam pojecia.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Luty 09, 2013, 17:09:29
apple - kurkuma jest siarkowa, ale niektorym ponoć pomaga.

kurkuma sama w sobie nie jest siarkowa, ale podnosi ilosc tioli w organizmie. ma b duzo pozytywnych wlasciwosci i nie jest "przekreslona" w ksiazce cutlera jako zakazany suplement (jak np chlorella) wiec  jak ktos b chce to sprobowac mozna - ale ostroznie. na pewno duza jest szansa ze osoby z nietolerancja siarki moga ja nietolerowac.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Luty 09, 2013, 17:13:34
jinx -oczywiście!
jesteśmy na diecie bez siarki, bez cukrów,bez glutenu,bez mlecznych i prawie bez wyjątków. to już ponad 1,5 roku. zaczęłam tą dietę ok. 2 tygodnie przed początkiem chelatcji. podawałam też wtedy candidę clear. Efekt -młoda była SPOKOJNIUTKA przez prawie miesiąc - to chyba najdłuższy w życiu spokojny czas Natalii -dla  mnie - inna jakość życia. Przy ok. 4 cyklu chelatacyjnym-rozpętało się zwykłe piekiełko - myślałam  wtedy, że to moja wina,bo podałam jej bezcukrowy, kwaśny dżem z czarnych porzeczek (no ale to też jakiś owoc i pewnie jakieś rodzaje cukrów naturalnyh w tym były). Potem przestałam obwiniać o to dżem a zaczęłam winić grzyba i czekałam z utęsknieniem na 50-ty cykl,żeby grzyb (wg przepowiedni) minął. A tu nie mija u nas, albo przyczyną jest coś innego niż grzyb, a ja nie wiem co :(

probowlas zwiekszyc suple przecwgrzybowe ?

( ten 50 cykl to taka umowna granica. u niektorych nastepuje to wczesniej u niektorych pozniej. nie ma jednej reguly na wszystkich )
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 09, 2013, 18:40:47
( ten 50 cykl to taka umowna granica. u niektorych nastepuje to wczesniej u niektorych pozniej. nie ma jednej reguly na wszystkich )

Jinx, a u ciebie jak było/jest z tym grzybem? Chelatujesz się najdłużej ze wszystkich.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: donna w Luty 09, 2013, 19:50:56
U mojej Ingi jest TAK SAMO jak u Ani favority
Dzięki dziewczyny za trop z serotoniną, trzeba będzie pomyśleć nad tym
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: anaza w Luty 09, 2013, 20:08:22
probowlas zwiekszyc suple przecwgrzybowe ?

jinx - dotąd nie przekraczałam dawki dziennej 2 kapsułek każdego antygrzybola, tj. 2 x dziennie po 1 kapsułka (kwasu kaprylowego czy oil oregano,czy liścia oliwnego, czy candidy clear). Jakoś wydawało mi się przesadą podawać więcej niż 2 kapsuły dziennie (zwłaszcza, że wg etykietek jest to dawka dla dorosłego).
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: apple w Luty 09, 2013, 21:23:03
U mojej Ingi jest TAK SAMO jak u Ani favority
Dzięki dziewczyny za trop z serotoniną, trzeba będzie pomyśleć nad tym

Alez Donna, piszac o serotoninie, cytuje Ciebie wlasnie:)
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 09, 2013, 21:33:31
U mojej Ingi jest TAK SAMO jak u Ani favority

Chodzi ci o śmiechawki przed aktem wydalniczym?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Luty 09, 2013, 21:35:07
probowlas zwiekszyc suple przecwgrzybowe ?

jinx - dotąd nie przekraczałam dawki dziennej 2 kapsułek każdego antygrzybola, tj. 2 x dziennie po 1 kapsułka (kwasu kaprylowego czy oil oregano,czy liścia oliwnego, czy candidy clear). Jakoś wydawało mi się przesadą podawać więcej niż 2 kapsuły dziennie (zwłaszcza, że wg etykietek jest to dawka dla dorosłego).

wiec moze sprobuj dodac jakis inny antyfungal, albo zwiekszyc probiotyki.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: Koniak w Luty 19, 2013, 09:02:00
 Czy w okresie stall period możliwy jest regres?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: p w Luty 19, 2013, 11:40:45
raczej nie, stangacja to stangancja, nie dzieje się nic: ani dobrego ani złego
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: no vaccination w Listopad 11, 2014, 22:03:58
U mojego syna bylo  tak samo ze smiechawkami ,ale wygladalo to tak ze wpierw smiechawki a później oddawal gazy .wiec moja teoria jest taka w gazy to odpady  ktore organizm usuwa tak jak i kal i te toksyny poprzez nieszczelne jelita dostaja sie do organizmu i dalej do mózgu powodujac korby i nie zawsze swiadczy to o jakimiś mega przeroscie złej flory poprostu zle funkcjonuja jelita watroba i czasem nawet prawidlowa flora moze byc problemem gazy u każdego wystepuja  ,czy nie mieliście tak ze objawy wskazywaly ewidentnie na grzyba lub bakterie robimy badania i nic wszystko w normie podanie antybiotyku powodowalo poprawe dlaczego a dlatego ze antybiotyki wybily wszystko do 0 ,po odstawieniu flora sie odbudowuje i znow mamy problem u mnie tak bylo bo u swojego syna oprocz lekko podniesionych poziomów clostridy i czasem grzyba to nic innego w jelitach nie wykrylem co ciekawe w Oat clostrida wychodzila mi zawsze w normie a w badaniu kału już nie ale nie byly to ilosci ktore powodowaly zaparcia lub biegunki.
Sprobujcie na grzyba i bakterie zioła o nazwie Andrographis gorzkie jak diabli ale mój to pije .pozatym lepsze na wątrobę od ostropestu
Co do antybiotyków to nie do końca tak jest ze musialo coś byc bo antybiotyk pomógł ,antybiotyki oprócz dziala nia na bakterie ma działanie przeciw zapalne czasem przeciw bólowe. ,wplywaja na uklad odpornościowy .np fluconazole ma dzialanie na kretka boleriozy ,podajemy na grzyba a on tlucze bolerioze
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: apple w Listopad 12, 2014, 02:36:40
Cytuj
co ciekawe w Oat clostrida wychodzila mi zawsze w normie a w badaniu kału już nie

No wlasnie, u nas tez w oat ok, w kale tez ok, a w polskim metabolicznym wyszla...
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: no vaccination w Listopad 12, 2014, 23:54:23
Cytuj
co ciekawe w Oat clostrida wychodzila mi zawsze w normie a w badaniu kału już nie

No wlasnie, u nas tez w oat ok, w kale tez ok, a w polskim metabolicznym wyszla...
Polskiemu bym nie wierzył. Oat jest bardzo czuly ale mysle ze błędy moga wynikac ze zlego pobrania moczu np dziecko zrobilo siku w nocy lub wypilo dużo wody i poprostu wyplukalo netabolity z moczu i pobieramy rano mocz ale nie jest on pierwszym z nocy wiec logiczne jest ze metabolitow bedzie mniej
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: apple w Listopad 13, 2014, 02:24:57
Co do oat zawsze dokladnie pobieralismy wedlug zalecen. Trzy razy nic nie wyszlo. W polskich clostridia wlasnie wyszla, wiec akurat w tym przypadku ufam.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: no vaccination w Listopad 13, 2014, 02:35:09
Co do oat zawsze dokladnie pobieralismy wedlug zalecen. Trzy razy nic nie wyszlo. W polskich clostridia wlasnie wyszla, wiec akurat w tym przypadku ufam.
y
A ile wyszlo ?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: no vaccination w Listopad 13, 2014, 21:34:57
A kto w kraju robi badania zbliżone do Oat?
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: apple w Listopad 13, 2014, 22:21:14
Nie, nie to nie były zblizone do OAT, tylko przy okazji metabolicznych na NFZ, zbadano tez te kwasy i wyszedl podwyzszony hipurrowy i krezol. Nie podano o ile.
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: no vaccination w Listopad 14, 2014, 22:11:15
Oczywiscie nasi genialni lekarze nie wiedzieli co od czego bo jak by inaczej
Tytuł: Odp: Stall period
Wiadomość wysłana przez: moija w Czerwiec 16, 2015, 09:02:23
może na te jelita pomogłaby Wam betaina HCl? ja planuję podawać młodemu, ale jest jeszcze za mały aby przełknąć tabletkę. Można też rozpuścić w wodzie ale wtedy jest zbyt kwasne a z tego co wiem to nie należy za bardzo kwasu solnego rozcieńczać (jest to zresztą jedna z podstawowych zasad zdrowego żywienia - nie pić dużo do jedzenia). W składzie zawiera kwas solny i betainę - aminokwas. Działa cuda np. na cukrzyce (brana do każdego posiłku obniżyła mojemu tacie cukier) i chyba wszystkie choroby metaboliczne.