Autor Wątek: Stall period  (Przeczytany 23791 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

apple

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2253
Odp: Stall period
« Odpowiedź #15 dnia: Styczeń 21, 2013, 12:46:49 »
 
Cytuj

tak, mowi! mowi ze czasem trzeba zrobic dluzsza przerwe by organizm mogl "nadgonic" zmiany biochemiczne wynikajace z chelatacji. by mogl sobie "poukladac" wszystko na nowo gdy jest mniej rteciw organizmie.

jestem pewien ze kiedys hen dawno o tym wspominalem, ale potem zesmy z donna zapomnieli o tym. swietnie ze o tym wspomnialas favorita, to b. wazna kwestia. good catch!

Wlasnie tez to zauwazylam u corki, ze organizm muso sobie jakby poukladac wszustko, tak jakby miejsca z ktorych wyszla rtec, musialy sie zagoic?
'08
2 lata#ALA
DMSA, COMBO
'11
zdrów, nieszczepiony


www.bioautyzm.pl
www.pdm.org.pl

apple

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2253
Odp: Stall period
« Odpowiedź #16 dnia: Styczeń 21, 2013, 12:51:47 »
 
Cytuj
to moze sie wydawac błahe ale w kontekscie wplywu rteci na organizm to duzy przelom, bo sztandarowym zaburzeniem rteciowym jest blokowanie gospodarki kwasami tluszczowymi.

Jinx, niedawno w watku badania kontrolne w czasie chelatacji  wkleilam porownawcze wyniki organix mojej cory, i tam wlasnie jedna z rzeczy, ktora sie "naprawila" bylo po 9 miesiacach chelatacji, bylo wlasnie fatty acid metabolism
'08
2 lata#ALA
DMSA, COMBO
'11
zdrów, nieszczepiony


www.bioautyzm.pl
www.pdm.org.pl

favorita

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2090
Odp: Stall period
« Odpowiedź #17 dnia: Styczeń 21, 2013, 14:18:42 »
Jinx, dzieki za fachową odpowiedź.


mysle ze jest to mozliwe ze stall period tak dlugo trwa,  ale w pelni rozumiem twoja frustracje.

Jest to w istocie dość frustrujące :)

chelatuje sie na tym forum najdluzej i sam mam cos w stylu 'stall period' od polowy 2011r. po prostu b malo odczuwalnych efektow z cyklu na cykl ze az sie zastanawialem - czy to w gole jeszcze dziala? (bo dzialalo bez watpliwosci). ale chelatowalem dalej i z czasem zauwazalem ze niepostrzezenie znikaly kolejne dolegliwosci - np na swieta robilem sobie frytki na oleju rzepakowym, a zawsze fatalnie na niego reagowalem ze wzgledu na jego duza zawartosc kwasow tluszczowych PUFA (wielonienasycone) ktore latwo sie utleniaja pod wplywem temperatury. symptomy zwykle polegaly na mocnych reakcjach alergicznych, immunologicznych, rozdraznieniu, smiechawkach, depresji zmeczeniu, sennosci zaraz po spozyciu. mialem tak przez caly okres choroby.
wiec ostatnio sprobowalem te gleboko smazone frytki - i nic, zero negatywnej reakcji.

to moze sie wydawac błahe ale w kontekscie wplywu rteci na organizm to duzy przelom, bo sztandarowym zaburzeniem rteciowym jest blokowanie gospodarki kwasami tluszczowymi.
i nie robie nic innego poza chelatacja chociazby przez organiczenia finansowe - wiec musial to byc na bank efekt chelatacji a nie czegos innego.

To wcale nie jest błahe - ja też obserwuję u małej takie "drobiazgi", które jednak drobiazgami nie są, bo bardzo ułatwiają życie. Np. z grzybkiem problemy nadal jakieś tak sa, ale to niebo a ziemia w porównaniu z tym, co było na początku chelatacji. Poza tym młoda coraz bardziej rozszerza jadłospis, kiedyś jadła tylko niektóre rzeczy i zawsze proste (np. jeśli makaron, to tylko sam, bez niczego), teraz już daje sobie pokombinować na talerzu i je o wiele więcej rzeczy.

fakt jest taki ze postepy sa baardzo wolne i odbywaja sie "po cichu", kiedy kiedys byly b widoczne. Czy to jest jeszcze element stall periodu? Nie wiem.

A przez jaki czas te postępy były u ciebie widoczne, tzn. kiedy wszedłeś w stall period? (po ilu cyklach?) U nas to były jakieś 4-5 cykli zaledwie tuż po rozpoczęciu, a potem jak się grzyb nie rozszalał... I już niewiele było widać.

1. niektorzy ludzie z doswiadczenia musieli o wiele dluzej sie chelatowac, albo swoje dzieciaki....
2. ... bo u niektorych rtec wychodiz dluzej. Andy mowi ze ludzie ktorych badania wlosa wychodza jako "all low" czyli "wszystkie pierwiastki sa niskie" musza sie chelatowac najdluzej - mieliscie tak w badaniu wlosa favorita ?

Nie powiem ci dokładnie, bo nie mam teraz przy sobie tego dokumentu z badania włosa (zostawiłam w innym mieszkaniu, przeprowadziliśmy się i niektóre rzeczy są tam), ale z tego, co pamiętam, ona miała różne poziomy tych pierwiastków, jedne dużo za nisko, drugie dużo za wysoko, np. potas na bank miała za wysoki (i to mocno), to mi akurat utkwiło. Jak wykopię to badanie, to dopiszę, jak było dokładnie, ale na pewno nie "all low".

a rtec jest problemem ktory powoduje problemy i im wiecej ktos ma komplikacji odrteciowych, tym dluzej trwac bedzie chelatacja bo organizm slaby. nie pamietam co andy mowil na ten temat ale wydaje sie logiczne.

wiec dzieciaki ktore wolno ida z chelatacja moga miec ukryte dodatkowe obciazenia.

No mogą, wiem. Moja jest mocno zatruta, dostała tych pieprzonych szczepionek cały komplet, a miała słabszy układ od początku, bo w ciąży miałam potworne zapalenie oskrzeli z antybiotykiem.

Cytuj
Druga rzecz - ta nasza przerwa. Czy Cutler nie mówi przypadkiem czegoś na temat przerwy w chelatacji? (tzn, że czasami może być potrzebna?) U nas 3-miesięczna przerwa jakby młodej dobrze zrobiła, może to zbieg okoliczności, bo w tym czasie robiliśmy też Tinusa, sama nie wiem. Ma ktoś jakąś koncepcję?

tak, mowi! mowi ze czasem trzeba zrobic dluzsza przerwe by organizm mogl "nadgonic" zmiany biochemiczne wynikajace z chelatacji. by mogl sobie "poukladac" wszystko na nowo gdy jest mniej rteciw organizmie.

jestem pewien ze kiedys hen dawno o tym wspominalem, ale potem zesmy z donna zapomnieli o tym. swietnie ze o tym wspomnialas favorita, to b. wazna kwestia. good catch!

Tak właśnie myślałam, nawet wydaje mi się, że sama gdzieś o tym czytałam w wypowiedziach Cutlera, ale nie byłam pewna. Tak mnie zastanowiło to, że młoda poszła dość wyraźnie do przodu akurat w czasie, kiedy na 3 miesiące przerwałam chelatację, którą ciągnęłam już 2 lata. Samo wycofanie ALA jako czynnika grzybogennego mnie nie przekonało, więc pomyślałam, że może właśnie ta przerwa jej dobrze zrobiła, bo organizm w jakimś sensie "odpoczął". Co ciekawe, skończyłam na 50 mg, a po przerwie musiałam obniżyć dawkę, obecnie jesteśmy na 15 mg, bo wyzsze dawki ją zbytnio buzują. Tak jakby trzeba zaczynać od zera, ale jeśli chodzi o stan organizmu, jest to zdecydowanie wyższy pułap niż 2 lata temu. Wtedy to była tragedia przez duże T.

Czyli co, wniosek jest taki, że mogę uznać, że u nas po (ponad) 2 latach jednak nadal trwa stall period? (bo reakcje na chelator są)
Hehe, może za kolejne 2 lata coś w końcu konkretniej ruszy :)
Ania (2006) 131 # ALA 20 mg

favorita

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2090
Odp: Stall period
« Odpowiedź #18 dnia: Styczeń 21, 2013, 14:23:44 »
Ja jestem na początku drogi. Nie wiem jeszcze, jak się to wszystko rozwinie, ale dodam od siebie, że wyczytałem w książce Jacqueline McCandless, że przyczyny zaburzeń, mogą być także w wyniku wirusów, grzybów, bakterii, czy pasożytów. Wyszukajcie sobie nazwisko Stan Kurtz + autism w google. Facet wyleczył swoje dziecko, które było zaburzone przez w/w problemy.

Może dla waszych dzieci nie tędy droga? Może spróbować jeszcze czegoś?

Borsooq, Stan Kurtz miał fuksa, bo trafił w sedno z leczeniem przeciwwirusowym, jego synek świetnie zareagował na Valtrex.
U nas z wirusami coś może być, już robiłam kurację ViraStop i Heviranem, reakcje było widać, ale miałam wrażenie, że kręcimy się w kółko, tak jakby coś blokowało albo może leki były za słabe. Rewelacji w każdym razie nie widziałam, moja córa w ogóle nie reaguje na nic spektakularnie, jeśli już to bardzo powoli. No ale cieszę się, że teraz już w ogóle na coś reaguje, bo kiedyś dosłownie nic się nie działo, tak jakby organizm był za słaby, żeby podjąć JAKĄKOLWIEK walkę.
Ania (2006) 131 # ALA 20 mg

borsooq

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1212
Odp: Stall period
« Odpowiedź #19 dnia: Styczeń 21, 2013, 14:30:57 »
Sam się bardzo boję tego, jak to się zacznie u mojego aniołka. Bardzo się boję tego, że nie będzie reagował dobrze na leczenie. Dlatego też szukam jakiś możliwości, bo chciałbym wiedzieć, że wszystkie dzieci z tego wychodzą, a kwestią jest tylko i wyłącznie znalezienie dobrego sposobu/leczenia.
Dawid - 08.2009 - w trakcie diagnozy
Piotr - 09.2012

zniżka na iherb: VCP976

lucky.pl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3858
Odp: Stall period
« Odpowiedź #20 dnia: Styczeń 21, 2013, 14:56:41 »
Cytuj

tak, mowi! mowi ze czasem trzeba zrobic dluzsza przerwe by organizm mogl "nadgonic" zmiany biochemiczne wynikajace z chelatacji. by mogl sobie "poukladac" wszystko na nowo gdy jest mniej rteciw organizmie.

jestem pewien ze kiedys hen dawno o tym wspominalem, ale potem zesmy z donna zapomnieli o tym. swietnie ze o tym wspomnialas favorita, to b. wazna kwestia. good catch!

Wlasnie tez to zauwazylam u corki, ze organizm muso sobie jakby poukladac wszustko, tak jakby miejsca z ktorych wyszla rtec, musialy sie zagoic?

tak, plus to ze jak wychodiz rtec z jakiegos miejsca to odblokowuja sie pewne biochemiczne reakcje i organizm pracuje jakby w 'nowym trybie' i musi sobie na nowo 'poukaldac' parametry, "przetasowac" to i owo. ja tak to rozumiem.

moze sobie musi tez 'przypomniec' po dluzszym okresie bezczynnosci jak wygladaja bardziej normalne procesy biochemiczne?
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2013, 15:11:53 wysłany przez jinx.pl »
Uprzejmie proszę o stosowanie wyszukiwarki forum przed zadawaniem pytan. Dużo informacji jest w przeszłych postach.
Nie jestem lekarzem. Moje posty maja charakter informacyjny o zagadnieniach związanych z chelatacja Cutlera. Więc peace ;)

www.bioautyzm.pl

fight the future

lucky.pl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3858
Odp: Stall period
« Odpowiedź #21 dnia: Styczeń 21, 2013, 15:05:42 »
Czyli co, wniosek jest taki, że mogę uznać, że u nas po (ponad) 2 latach jednak nadal trwa stall period? (bo reakcje na chelator są)

albo ze stall period sie slonczyl i poprawy sa, ale w sferach ktore nie widac na zewnatrz. zatrucie to nie tylko mowa i zachowanie, ale wiele, jesli nie glownie, procesow patologicznych jest wewnatrz organizmu.

nam bardzo zalezy na pogresie przy " mowa/zachowanie/procesy poznawcze " bo jestesmy przyzwyczajeni ze to jest 'twarz' autyzmu, ale jesli patrzec na autyzm jak chorobe biochemiczna to tylko jeden z wielu smptomow - i matka natura dokladnie tak to widzi. Nasz organizm czy rtec nie rozrozniaja miedzy problmem z tarczyca czy problemem z mowa  - wiec nie beda sie starac by sie skupic bardziej na mowie albo na innych rzeczach - bo akurat ludziom najbardziej na tym zalezy.

wszystko bedzie sie dzialo w swoim porzadku i tempie, wiec organizm moze 'chciec' odtruwac sie tak ze najpierw poprawia sie inne parametry zanim te poznawcze. u pewnej grupy osob tak bedzie, a u innej na odwrot.

dla nas, z oczywistych wzgledow, wolelibysmy miec opcje nr 2, ale matce naturze zapewne to wisi.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2013, 15:15:01 wysłany przez jinx.pl »
Uprzejmie proszę o stosowanie wyszukiwarki forum przed zadawaniem pytan. Dużo informacji jest w przeszłych postach.
Nie jestem lekarzem. Moje posty maja charakter informacyjny o zagadnieniach związanych z chelatacja Cutlera. Więc peace ;)

www.bioautyzm.pl

fight the future

favorita

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2090
Odp: Stall period
« Odpowiedź #22 dnia: Styczeń 21, 2013, 16:23:02 »
albo ze stall period sie slonczyl i poprawy sa, ale w sferach ktore nie widac na zewnatrz
Ja właśnie rozumiałam, że podczas stall period coś się naprawia wewnątrz, dlatego na zewnątrz tego nie widać. A potem stall period mija i WIDAĆ dynamiczne postępy... (głównie właśnie w funkcjach poznawczych i mowie).

No ale i tak nie rezygnuję, chelatuję dalej, bo ona mimo wszystko reaguje na ALA. Gdybym nie widziała reakcji, to już bym pewnie odpuściła, ale widzę, że to na nią jakoś działa, więc pewnie cholerna rtęć tam jest. Czy tylko rtęć, nie wiem, może ma jakieś inne uszkodzenia (np. od odry z MMR, prof. Majewska o tym pisała, powołując się bodajże na Wakefielda), nie wiadomo zresztą czy i na ile odwracalne. Jednak każda poprawa stanu, nawet niewielka, jest mile widziana, więc będziemy walczyć dalej.
Ania (2006) 131 # ALA 20 mg

lucky.pl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3858
Odp: Stall period
« Odpowiedź #23 dnia: Styczeń 22, 2013, 06:01:01 »
albo ze stall period sie slonczyl i poprawy sa, ale w sferach ktore nie widac na zewnatrz
Ja właśnie rozumiałam, że podczas stall period coś się naprawia wewnątrz, dlatego na zewnątrz tego nie widać. A potem stall period mija i WIDAĆ dynamiczne postępy... (głównie właśnie w funkcjach poznawczych i mowie).


wiesz, przyznam ci sie ze sam do konca nie zrozumialem na czym polega stall period - czy jest tak jak mowisz, czy ze w ogole nic sie nie dzieje.
to jest jeden z przykladow sytuacji gdzi zawiły jezyk andiego wprowadza wiecej zamieszania niz rozjasnienia:) pewnie trzeba by sie dokladniej doszukac w jego postach.

Cytuj
No ale i tak nie rezygnuję, chelatuję dalej, bo ona mimo wszystko reaguje na ALA. Gdybym nie widziała reakcji, to już bym pewnie odpuściła, ale widzę, że to na nią jakoś działa, więc pewnie cholerna rtęć tam jest.

ba! ja ci powiem nawet cos wiecej. ja juz reakcji porzadnej na ala nie widze juz od bodaj roku, to tego az stopnia ze podnioslem dawke do 300mg ala (kids! dont try it at home!;) ). tzn reakcje sa ale bardzo bardzo subtelne, nie wiem czy rodzic by wylapal takie u cos u dzieciaka.

w kazdym razie ciagnalem chelatacje przy tak subtelnych reakcjach - i na nich mialem dalej progres.

spotkalem sie na forach zagranicznych  z innymi doroslymi zatrutymi ktorzy mieli tak samo. i chyba duzo wskazuje na zaleznosc ze im bardziej organizm 'zablokowany' przez zatrucie tymbardziej moze wizualnie nie "reagowac" na ala, chociaz cos tam moze sie dziac w tle.

w kazdym razie, moje doswiadczenie z rtecia jest takie ze wszystko jest mozliwe.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 22, 2013, 08:33:27 wysłany przez jinx.pl »
Uprzejmie proszę o stosowanie wyszukiwarki forum przed zadawaniem pytan. Dużo informacji jest w przeszłych postach.
Nie jestem lekarzem. Moje posty maja charakter informacyjny o zagadnieniach związanych z chelatacja Cutlera. Więc peace ;)

www.bioautyzm.pl

fight the future

p

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 498
Odp: Stall period
« Odpowiedź #24 dnia: Styczeń 23, 2013, 12:01:59 »
my teraz mamy taki okres odpoczynku. mała zakatarzona, ma jakieś dziwne wysypki, my też w nie najlepszym stanie, nie ma motywacji do wstawania w nocy. i tak sobie wykombinowałam, że dam jej teraz spokój z cyklami, a właściwie będę robić je rzadziej przez ten zimowy okres.
wydaje mi się, że agę też dopadł "stall period", bo od iluś-tam cykli przestało być widać jakiekolwiek reakcje, nawet po zwiększeniu dawki do 80 mg...

favorita

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2090
Odp: Stall period
« Odpowiedź #25 dnia: Styczeń 30, 2013, 12:19:14 »
wydaje mi się, że agę też dopadł "stall period", bo od iluś-tam cykli przestało być widać jakiekolwiek reakcje, nawet po zwiększeniu dawki do 80 mg...

Ja bym powiedziała, że nie stall period, tylko już końcówka odtruwania :) Gdzieś czytałam, że w ostatniej fazie można jechać bez problemu na bardzo wysokich dawkach, a efekty już nie są takie spektakularne, bo naprawiają się te mniej widoczne zaburzenia, tak jakby "szlifują" się drobiazgi.

Perlai, ja nigdy nie wiem, a zawsze zapominam zapytać - czy twoja Aga mówi?
Ania (2006) 131 # ALA 20 mg

p

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 498
Odp: Stall period
« Odpowiedź #26 dnia: Styczeń 31, 2013, 14:10:14 »
zależy co uznamy za mówienie:) o to mówienie cały czas walczymy.
na razie aga mówi w normalny sposób kilka podstawowych słów: mama, tata, paula (i uwaga) kółko, kulka, kredka, kartka
potrafi powiedzieć kilka słów, ale nie spontanicznie, tylko w odpowiedzi na pytanie
potrafi powiedzieć wiele sylab i głosek, i generalnie gada cały czas w swoim narzeczu. niektóre sylaby mają swoje znaczenie, które znamy. i tyle.
zdarza jej się powiedzieć jednorazowo jakieś konkretne słowo, gdy jest bardzo zmotywowana.
np. parę dni temu aga jako jedyna w grupie zjadła zupę (jedzenie nie jest dla niej problemem) i pani chwaląc ją poprosiła, by powiedziała innym dzieciom, by też zjadły wszystko. (bo choć aga jest niemówiąca, wszyscy w przedszkolu zwracają się do niej jak gdyby nigdy nic: powiedz, opowiedz) i - wg słów nauczycielki - aga wstała, nabrała oddechu, widać było, że nad czymś mocno kmini i wypaliła: WSZYSTKO  :)
ale to był incydent, bo jej normalna "mowa" to: pfipfie, fira, mikafika, lukamoka ....



favorita

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2090
Odp: Stall period
« Odpowiedź #27 dnia: Styczeń 31, 2013, 16:57:29 »
zależy co uznamy za mówienie:) o to mówienie cały czas walczymy.

To tak jak my - moja potrafi nadawać echolalicznie, np. teksty z bajek oglądanych ze 2-3 lata temu :) , ale jestem pewna, że większości tych słów nie rozumie, bo bardzo je zniekształca, zresztą to czuć po złej intonacji.

na razie aga mówi w normalny sposób kilka podstawowych słów: mama, tata, paula (i uwaga) kółko, kulka, kredka, kartka
potrafi powiedzieć kilka słów, ale nie spontanicznie, tylko w odpowiedzi na pytanie

No to u nas bardzo podobnie. Młoda ma wyćwiczone np. "co to jest? - to jest...", ale z reguły trzeba jej podpowiedzieć chociaż pierwszą sylabę, bardzo opornie idzie jej zapamiętywanie. Kiedy mówi "to jest..." i nie pamięta słowa, super patrzy w oczy z oczekiwaniem na podpowiedź. Mówi "tata", "mama", "Ania", "Ela"... :) rozpoznaje członków rodziny i potrafi wskazać, kto jest kto i powiedzieć imię. Pamięta zwierzęta i potrafi je naśladować, w sumie jeszcze niedawno tego nie było.

np. parę dni temu aga jako jedyna w grupie zjadła zupę (jedzenie nie jest dla niej problemem) i pani chwaląc ją poprosiła, by powiedziała innym dzieciom, by też zjadły wszystko. (bo choć aga jest niemówiąca, wszyscy w przedszkolu zwracają się do niej jak gdyby nigdy nic: powiedz, opowiedz) i - wg słów nauczycielki - aga wstała, nabrała oddechu, widać było, że nad czymś mocno kmini i wypaliła: WSZYSTKO  :)

Kurczę, widać, że czai i kombinuje :) U nas z tym największy problem, jest lepiej, rozumie coraz więcej, ale i tak większość jej umyka, dużo domyśla się z gestów, kontekstu sytuacyjnego, wiele razy ją sprawdzałam i jednak sporo poleceń wykonuje automatycznie, na czuja, czasami trafi w to, o co chodziło, a czasami nie, czyli nie ma pełnego rozumienia, tylko jakieś przebłyski.

Wczoraj zrobiła na narzucie na swoim łóżku wielką plamę, ja do niej z groźną miną: "Anka! Co to jest?!", a ona pokazała palcem plamę i w dobrej wierze: "To jest..." - nie wiedziała co, więc patrzy na mnie z wyczekiwaniem, co jej podpowiem :) 

ale to był incydent, bo jej normalna "mowa" to: pfipfie, fira, mikafika, lukamoka ....

U nas tak samo, chociaż teraz jest więcej echolalii, możemy skapować, skąd to wzięła, ale kiedyś też było ciągle "cije-cije, bije-bije, tu-ta-ciu", itp. :)

Kurczę, pomyślałam sobie, że może z tą moją młodą jednak nie jest tak tragicznie, jak sobie popatrzę, co było rok temu, to jednak postęp jest. Tyle że ciągle są te spektakularne stimy, schematyzmy, zdarzają się (chociaż już dużo rzadziej) napady nerwów bez powodu z wrzaskiem i tupaniem, więc to wygląda tak nienormalnie. Zwłaszcza, że to już nie jest małe dziecko, ma 6,5 roku, więc to tupanie głupio wygląda, w wieku 3 lat widok młodej wrzeszczącej i tupiącej z częstotliwością młota pneumatycznego nie był taki bardzo dziwny, dzisiaj jednak wygląda to nieciekawie, szczególnie jak zdarzy się np. w sklepie. Może to jakoś tam przysłania postępy, które - jak się naprawdę zastanowię - są całkiem spore, zwłaszcza w ostatnich miesiącach.

Ania (2006) 131 # ALA 20 mg

p

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 498
Odp: Stall period
« Odpowiedź #28 dnia: Styczeń 31, 2013, 18:32:10 »
no, u agi jest trochę inny problem z mówieniem niż u twojej ani. ona nie ma problemu z komunikacją i rozumieniem (testowane setki razy, przez specjalistów również ;) )

ona nie potrafi tego mówienia zrobić jakby mechanicznie. chce powtarzać, ale jej wychodzi coś zupełnie innego. logopedka twierdzi, że to takie czysto motoryczne zaburzenie mowy (przynajmniej teraz) i rzeczywiście, wypowiadanie sylab w konkretnej kolejności sprawia małej ogromny wysiłek fizyczny.
dlatego wielkim sukcesem jest, że gada po swojemu takim swoistym sylabotokiem.

jak zaczynaliśmy pracę z logopedą, to nie potrafiła w ogóle układać ust i języka w różne "kształty". teraz buzia jej "się rozruszała", ale musimy długo myśleć, by ułożyć ją odpowiednio do danej głoski/sylaby. dlatego potrafi spontanicznie mówić tylko kilka mocno wyćwiczonych słów, których pojedyncze głoski wcześniej tylko skandowała.

teraz uczymy ją poszczególnych słów, wykorzystując każdą okazję/sytuację do powtarzania. stosujemy daktylografię, by podpowiadać głoski.

te kilka słów, które zna, stosuje jako kategorie, czyli "kredka" to jest wszystko co pisze i rysuje, kulka/kółko wszystko okrągłe. ostatnio wzbogaciła słownik o "oko" i "lampa", więc te kategorie nieco zawężają się i pojawiają się nowe. bo "oko" to teraz nowa kategoria np. nie tylko oczy, ale też czujnik podczerwieni w pilocie i czujce alarmu (babcia naopowiadała, że gdy świeci się czerwone, to mikołaj patrzy, czy dzieci są grzeczne, więc teraz dla niej to raczej oko, a nie lampka  ;) )

co do napadów nerwów i buntów, to też to mamy :) z tym że zwykle jest powód i nie uważamy tego za przejaw zaburzeń. takie bunty i nerwy pojawiły się, gdy zaczęła normalnieć. zwróciły na to uwagę już w zeszłym roku nauczycielki, że aga zaczęła się buntować i ogólnie normalnie reagować na różne sytuacje. przedtem była taka "bezwolna" i to jest określenie nauczycielek, bo ja się cieszyłam, że mam grzeczne dziecko :)

wydaje mi się, że trudno tak na bieżąco zauważyć progres, gdy dużo czasu spędza się z dzieckiem i chciałoby się nie mieć tych problemów na głowie. mi postępy agi głównie uświadamiają nauczycielki w przedszkolu, albo rodzice koleżanek dziewczyn na jakiś imprezach

favorita

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2090
Odp: Stall period
« Odpowiedź #29 dnia: Styczeń 31, 2013, 18:49:46 »
wydaje mi się, że trudno tak na bieżąco zauważyć progres, gdy dużo czasu spędza się z dzieckiem

No, to fakt, to się dzieje tak jakoś płynnie i niepostrzeżenie.

U nas właśnie najwiekszym probemem jest rozumienie, przed regresem wszystko kapowała, wykonywała w lot całkiem trudne polecenia, a potem wszystko sie cofnęło, dziś rozumie mniej więcej tyle co niespełna roczne dziecko, plus rzeczy wyuczone na pamięć i to, co wykombinuje z kontekstu. Jednak nie mogę powiedzieć, że nie ma tu postępu, jest coraz lepiej.

Aha, z tymi problemami z ułożeniem sylab coś musi być, bo Ania też często odwraca, nawet nie kolejność sylab tylko kolejność liter w sylabie, zwłaszcza jak powtarza nowe słowo (np. zamiast "piesek" mówi "piekes" albo zamiast "język" mówi "jekyz"). Ciekawe, z czym to jest związane.
Ania (2006) 131 # ALA 20 mg