Autor Wątek: Protokół Andy Cutlera  (Przeczytany 24989 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

szmaragd

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 927
Protokół Andy Cutlera
« Odpowiedź #15 dnia: Luty 27, 2005, 00:07:40 »
alicjo mój ma takie wysypki     na plecach po obu bokach na wysypke i na troche na twarzy na ramionach i udach ma bardzo małoi jest troche inna podobna ....no takie jakby białe kaszaki....te na plecach dostał jak miał 3.5 roku około a tamte inne wczesniej nie jest to swedzace znika tylko przez stosowanie masci potem ponownie

wiosno pisze raz jeszcze ....NIE PODAJE SIE MINERA£ÓW ZADNYCH PRZY PODAWANIU CHELATORA ....JESLI PODASZ CYNK CZY CHROM CZY INNE TO CHELATOR JE WYP£UKUJE £ACZY SIE Z NIMI wiem to od LEKARZA- DAN...
MUSISZ ODSTEPY ROBIC CONAJMNIEJ 6-12 GODZIN OD PODANIA w zaleznosci jaka metode stosujesz i jaki chelator i jaka dawke napewno ma to znaczenie
pytałam jakie dawki minerałów dajesz bo przeciez robi sie testy RBC mineral test co 2 -3 miesiace na zawartosc minerałów czy dziecko nie jest zabardzo wypłukane od tego


mi lekarz kazał zmienic witaminu z nuthery zawierajacej minerały na taka która ich nie ma i taka mam podawac w dzien podawania chelatora ...aminokwasy i kazdy suplement NIE ZAWIERAJACY MINERA£ÓW MOZNA PODAWAC NORMALNIE

wiosna

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 261
Protokół Andy Cutlera
« Odpowiedź #16 dnia: Luty 27, 2005, 15:51:57 »
Alexis, czyli jakie przerwy robisz między DMSA a suplementami (zwłaszcza metalami)?  Skoro daję DMSA co 4 godziny, to najwyżej mogą być to przerwy 2 godzinne, prawda? Co do posiłków, to raczej nie wypadało mi w czasie posiłków, ale z tego co pamiętam, to Andy nie robił z tego wielkiej rzeczy. Napisałam dziś post na Autism-Mercury, napiszę, jak mi odpowie.

wiosna

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 261
Protokół Andy Cutlera
« Odpowiedź #17 dnia: Luty 28, 2005, 11:01:04 »
Pomyślałam, że skoro macie nam kibicować przez najbliższe miesiące, to dobrze byłoby opisać bardziej szczegółowo przypadek Zuzi. A więc- poznajcie moją dziewczynkę:
Zuzia urodziła się w grudniu 2000 r. w 38 tygodniu przez planowane cesarskie cięcie (z powodu obciążonego wywiadu-  starszy brat Zuzi Lester ma wodogłowie i rozszczep kręgosłupa). Była mała (2670 g) i miała cechy wcześniacze- tak jakby już w życiu płodowym zbyt wolno sie rozwijała. Dostała 10 punktów w skali Apgar. W ciąży czułam się dobrze, choć martwiło mnie, że dziecko mało sie rusza. Teraz wiem, że już jako płód mała została zatruta rtęcią: wymiana amalgamatu, rozbity termometr, którego rtęci nigdy nie znaleziono...
Zuzia przez kilka pierwszych dni ciągle spała- nie mogłam jej dobudzić nawet na karmienie. Potem zaczęła płakać... i płakała przez 5 miesięcy- z niewielkimi przerwami na spanie i ssanie piersi. Wyglądało na to, że ma jakieś gigantyczne kolki, potem- w drugim miesiącu doszła biegunka, która ustawała po odstawieniu przeze mnie glutenu. Bardzo słabo rosła i prawie nie przybierała na wadze. W czwartym miesiącu przeszła infekcję dróg moczowych, dostawała antybiotyk w zastrzykach. W piatym miesiącu miała jednorazowy atak padaczki- kilka dni po szczepionce DTP (acelularnej). Zuzia była szczepiona do roku, teraz nie szczepię ani jej, ani synka.
Ponieważ miała niewielki uraz okołoporodowy i w ogóle nie rozwijała się fizycznie, od 3 m-ca życia intensywnie rehabilitowałam ją-głównie metodą Vojty. Jestem przekonana, że gdyby nie to, Zuzia dziś leżała by plackiem. Kiedy miała 7 m-cy położyłam się z nią na 10 dni na gastrologię w CZDz. Musiałam przerwać ćwiczenia i Zuzia w ciągu paru dni utraciła jedyną zdobytą już umiejętność- podnoszenie główki. Po powrocie do domu i wznowieniu ćwiczeń - umiejętność ta powróciła. Dziś Zuzia chodzi, choć chwiejnie. Ma obniżone napięcie mięśniowe i lekką asymetrię. Wciąż wymaga rehabilitacji ruchowej.
Stymulacja metodą Vojty wymusiła niejako rozwój fizyczny Zuzi, która w ogóle nie odczuwała potrzeby poruszania się i poznawania świata. Nawet gdy już umiała czworakować, ja zawoziłam synka do przedszkola zostawiając ją leżącą na dywanie z grzechotkami nad głową- wiedziałam, że się nie ruszy.
Zwiedziłam kilkanaście poradni w CZDz, wykryto u Zuzi niewielką wadę serca, wadę wzroku, niedosłuch jednego ucha, ubytki kostne w czaszce, dyskretne cechy dysmorfii- np. nisko osadzone, małe uszy, szeroką nasadę nosa, nieprawidłowe EEG. Zuzia ząbkowała dopiero po 16 m-cu. Miała problemy gastrologiczne: biegunki lub zaparcia, obfite stolce, gazy, dużo płakała, czasem po kilka godzin dziennie, widać było, że cierpi. Nie było jednak diagnozy ani pomocy- jestem rozczarowana zwłaszcza gastrologiem, doktor nauk medycznych, która nie rozpoznała u dziecka drożdżycy jelit. Potem, dla dobra innych dzieci próbowałam tą panią edukować, zaprosiłam na szkolenie o dietach do Synapsis- nie skorzystała. Stopniowo zrezygnowałam z wizyt w większości poradni, uważając to za stratę czasu.
Zaczęliśmy podejrzewać autyzm u córki około roku. Zuzia nigdy na nas nie patrzyła, nie reagowała na słowa, choć widziała i słyszała np. zabawki. Odpychała się brana na ręce. Uśmiechała się tylko w czasie masażu. Najbardziej interesowały ją własne paluszki. Godzinami kręciła główką, klaskała dłońmi lub stopami. Nie chciała nic jeść, źle spała. Dużo krzyczała.
Psychiatra w CZDz przekonywała mnie, że to nie autyzm, bo dzieci z autyzmem wchodzą do jej gabinetu na własnych nogach, a  półtoraroczna Zuzia- jeszcze nie siedziała. Dlaczego jeden problem miałby wykluczać drugi? Nie wiem. Wpisała jednak w karcie- cechy autystyczne.
We wrześniu 2002 po 9 m-cach oczekiwania na wizytę trafiliśmy do Synapsis. Dr Wroniszewski również stwierdził cechy autystyczne, dał wstępna diagnozę- rozległe zaburzenie rozwoju, zalecił dietę i kurację na candidę (dietę bezmleczną i bezglutenową Zuzia miała praktycznie zawsze). To był pierwszy krok naprzód. Potwierdziło się to, co intuicyjnie czułam- stan psychiczny mojego dziecka ma przyczynę organiczną, trzeba ją usunąć, a dziecko zacznie się rozwijać. W tym czasie odkryłam też internet i wzięłam sprawy w swoje ręce. Przyjęłam do wiadomości, że jeśli ja nie pomogę mojemu dziecku, to nie mam się co łudzić, że ktoś mu pomoże.
Po trzech miesiącach w Synapsis prawie nie poznali Zuzi- tak bardzo pomogła jej dieta przeciwgrzybicza i inne interwencje biomedyczne (w tym czasie poznałam też dr Mikołajewicz i zrobiłam rodzinie kompleksowe odrobaczanie). Po kolejnej wizycie wycofano się z diagnozy autyzmu i nie kazano więcej przyjeżdżać. Dr twierdził, że dziecko ma zaburzenia w dziedzinie mowy (zero komunikacji) i percepcji (stymulacje), ale brak zaburzeń w rozwoju społecznym- więc to nie autyzm. Nie bardzo mnie to przekonywało, bo choć rzeczywiście zaczęła się przytulać, to np. nigdy do nas nie przyszła (umiała już czworakować, szła do zabawek, nas mijała obojętnie). Dr stwierdził, że to z powodu zaburzonej percepcji.
Tak więc wizyty w Synapsis skończyły się, nie dostaliśmy żadnych zaleceń terapeutycznych. We współpracy z Centrum Wolontariatu zwerbowałam kilka wolontariuszek i zaczęłyśmy prowadzić dla niespełna trzyletniej Zuzi intensywny program edukacyjny. Zaczęłyśmy od metod behawioralnych, ale nie wychodziło. Po kilku miesiącach sfrustrowane spróbowałyśmy metod niedyrektywnych- poszło nieco lepiej, Zuzia rozwinęła się społecznie, zaczęła nawiązywać kontakt wzrokowy, nie było jednak sposobu, żeby ją czegoś konkretnego nauczyć- robiła tyko to, co chciała. Przez kilka miesięcy ćwiczyłyśmy wrzucanie piłeczki do pojemnika- nie mogła się przełamać, żeby coś gdzieś wrzucić. Umiała tylko wyjmować. Kiedyś wreszcie zaczęła wrzucać, a po kilku dniach przestała- już jej się nie chciało.
Wiosną 2004 roku wzięłam w udział w szkoleniu organizowanym przez SPOA- zrobiłam jeszcze jedno podejście do ABA- tym razem udało się! Nagrodą dla Zuzi okazały się bodźce dźwiękowe, nauczyła się wrzucać piłkę, monety, stawiać wieżę, wkładać kredki do otworów w puszce, bazgrać, rysować kropki, pionowe linie i niezgrabne kółko, segregować klocki wg. kolorów, pokazywać palcem obiekty na obrazkach, mówić samogłoski i proste sylaby (ba, la, wo, fa).
Jesienią zaczęłam prowadzać ją do przedszkola na 1-2 godziny. Pani pedagog i logopeda nawiązały z Zuzią dobry kontakt. Jedna z pań jest w trakcie kursu z terapii behawioralnej i jest chętna, by zacząć pracować z Zuzią tą metodą.
W obecnej chwili Zuzia ma cztery lata, nie mówi,  spontanicznie naśladuje tylko psa (a! a!) i kaczkę (a... a...), na żądanie powtarza proste wyrazy: lala, baba, inne bardzo niezrozumiale, bo nie umie wypowiadać wielu samogłosek. Nie sygnalizuje potrzeb fizjologicznych- trening czystości trwał całe wakacje, bez skutku. Nie potrafi pić z kubka, karmić się, ubierać, boi się nosić okulary. Wciąż utrzymuje sie wiele autostymulacji: słuchowe (we wszystko stuka, trąca, trzaska szufladami, stymuluje się własnym głosem), wzrokowe (wpatruje się w lampy, kontempluje swoje ruszające się we wszystkie strony palce i cienie na ścianie, nadusza gałkę oczną), ruchowe (kręci główką, wykonuje ruchy wahadłowe na stojąco lub na czworakach- jeździ wtedy całe łóżeczko lub dywan!)
Bardzo lubi muzykę, próbuje kończyæ wersy piosenek, choć nie brzmi to zbyt podobnie. Próbuje porozumiewać się niewerbalnie, zapytana- co chcesz? -potrafi wskazać piktogram z butelką, jeśli czegoś już nie chce- wykonuje gest- pa,pa. Rozumie i wykonuje wiele poleceń słownych, zna nazwy około 10 części ciała itp.
Na pewno przebyłyśmy długą drogę,  dla  mnie już to, jaka Zuzia jest teraz, to jest cud. Każda z interwencji przynosiła poprawę w funkcjonowaniu Zuzi: dieta, suplementacja, enzymy trawienne, jogurty kozie, przed nami chelatacja. Czego oczekuję? Dalszego rozwoju psychicznego, zwłaszcza mowy, poprawy kondycji fizycznej i rozwiązania problemów żywieniowych. W tej chwili Zuzia ma wiele nietolerancji pokarmowych, szykowanie jej jedzenia a potem karmienie zajmuje mnóstwo czasu, tak że nie zostaje go dużo na terapię. Wierzę, że po usunięciu rtęci  Zuzia zacznie się lepiej rozwijać pod każdym względem. Mam świadomość, że ze wględu tak wczesne i rozległe uszkodzenie, efekty chelatacji mogą nie być tak spektakularne, jak w przypadku dziecka początkowo normalnie się rozwijającego, ale bedę się cieszyć z każdego postępu. Chcę wiedzieć, że zrobiłam dla niej wszystko, co w mojej mocy...

wiosna

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 261
Protokół Andy Cutlera
« Odpowiedź #18 dnia: Luty 28, 2005, 11:27:12 »
Właśnie dostałam odpowiedź od Andy'ego.
-Czy należy suplementować zarówno w dni cyklu i między cyklami?
-Tak.
-Czy mogę podawać Cynk lub Selen w jednym kieliszku z DMSA?
-Myślę, że to jest OK.
-Co z innymi suplementami i witaminami? Można podawać w jednym kieliszku?
-Tak.

Ponieważ myśli, a nie jest pewien, na wszelki wypadek będę robic przerwy między metalowymi suplementami a DMSA. Mieszać bedę tylko z witaminami i innymi suplementami niemetalowymi- tak jak do tej pory.
Może chodzi o to, że każdy chelator ma jakieś preferencje np. DMSA w pierwszym rzędzie połączy się z ołowiem i rtęcią, a niekoniecznie z chromem czy selenem. No, ale mówią, że cynk wypłukuje... :down:

Megi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2891
Protokół Andy Cutlera
« Odpowiedź #19 dnia: Luty 28, 2005, 12:52:47 »
Cytat
Pomyślałam, że skoro macie nam kibicować przez najbliższe miesiące, to dobrze byłoby opisać bardziej szczegółowo przypadek Zuzi


Wiosna, przejęłam  się mocno przypadkiem Zuzi, bardzo cię podziwiam i będę wam przesyłać dobre myśli. Trzymajcie sie , dzielne dziewczyny!

szmaragd

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 927
Protokół Andy Cutlera
« Odpowiedź #20 dnia: Luty 28, 2005, 13:13:44 »
wiosno z tego co piszesz o metodzie chelatacji rozumiem ze wyglada ona ....co 11 dni zaczynasz podawac chelator przez 3 dni co 4-8 razy na dobe czy tak ? oczywiscie dmsa jesli tak to olad podawała tak samo i z sukcesem skonczyła wiec chyba opisała w watku chelatacja jak podawała dmps czy zagladałas wyddaje mi sie ze pisała ze minerałów sie w czasie dmps nie podaje musze sama spawdzic z ciekawosci
ale wydaje mi sie to bardziej efektywne niz podawanie z chelatorem ....chyba zmiejszasz w ten sposób jego działanie no coz tak mysle ....w kazdym razie na 100% jesli ktos robi dmps przez skórne to niie podaje sie minerałow 6 godzin przed i 12 po chelatorze

dorotasz

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 251
Protokół Andy Cutlera
« Odpowiedź #21 dnia: Luty 28, 2005, 15:51:27 »
Wiosno, jesteś dzielną mamą i ja też przesyłam Ci ciepłe myśli- oby Wam się udało :)  z chelacją

wiosna

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 261
Protokół Andy Cutlera
« Odpowiedź #22 dnia: Luty 28, 2005, 22:12:34 »
Dzięki za miłe słowa :<img src="http://www.dzieci.org.pl/forum/Smileys/default/wink.gif" alt=";)" title="Mrugnięcie" border="0" class="smiley" />:
Szmaragd, na początku tego wątku możesz przeczytać co napisała Moria: nie ma jednej uznanej przez wszystkich metody chelatacji i są duże rozbieżności. Jeśli nie chcesz wymyślać nowej metody (ja raczej się nie czuję na siłach), to możesz wybrać jedną z już istniejących i jej się trzymać. Ja wybrałam Andy Cutlera, bo w tej metodzie idzie się bardzo powoli, ryzyko powikłań jest znikome, dlatego mogę to robić bez lekarza i niezliczonej liczby badań, na które mnie zwyczajnie nie stać. W protokole DAN, jak zapewne zauważyłaś, dawki chelatorów są dużo większe, przerwy 8 godzinne są może wygodniejsze (nie trzeba wstawać w nocy), ale nie zapewniają stałego poziomu DMSA we krwi (okres półtrwania DMSA=3,5 godziny, więc optymalna przerwa to 3-4 godziny i Andy bardzo to podkreśla). Protokół DAN jest mniej bezpieczny, wszystko idzie szybciej, co niekoniecznie znaczy- lepiej. Obciążenie organizmu jest większe, a ilość wypłukanych metali nie rośnie wprost proporcjonalnie do dawki chelatora, tzn. jeśli dasz dwa razy większą dawkę, to wcale nie wyjdzie z dziecka dwa razy więcej rtęci.
Ktoś podał taką ilustrację: jeśli siedzisz w sadzie i ktoś rzuca do ciebie jabłka- to jeśli rzuci całą skrzynke na raz, to nie dasz rady złapać, lepiej, jak rzuca po jednym jabłku. Podobnie może być z wydalaniem rtęci. Za szybko może być niebezpiecznie.
Myślę, że jak już się na coś zdecydujesz, to trzymaj się tego. Nie można wziąć np. minimalnej liczby badań od Cutlera, bo nie lubisz kłuć dziecka, a dawek z protokołu DAN. Ja w każdym razie zamierzam się trzymać Cutlera.

szmaragd

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 927
Protokół Andy Cutlera
« Odpowiedź #23 dnia: Luty 28, 2005, 23:35:10 »
ok ....bede omijac ten watek .... :<img src="http://www.dzieci.org.pl/forum/Smileys/default/wink.gif" alt=";)" title="Mrugnięcie" border="0" class="smiley" />: trzymaj sie jakos

alexis

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 593
Protokół Andy Cutlera
« Odpowiedź #24 dnia: Marzec 01, 2005, 10:44:39 »
kochana wiosenko

ja tez - po przeczytaniu tysiecy stron - uwazam ze protokol Cutlera jest lepszy i bezpieczniejszy. Oczywiscie jest bardziej meczacy - trzeba wstawac w nocy co 3 godziny. ale jest bezpieczniejszy.
margarita

wiosna

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 261
Protokół Andy Cutlera
« Odpowiedź #25 dnia: Marzec 01, 2005, 12:14:48 »
Szmaragd, no co Ty... nie gniewaj się  :(
Chodziło mi o to, że są różne protokoły i nie sposób ich pogodzić... Ale my się... chyba możemy?  :D

szmaragd

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 927
Protokół Andy Cutlera
« Odpowiedź #26 dnia: Marzec 02, 2005, 00:26:32 »
ja sie nie gniwam tylko nie chce cie denerwowac ....masz tyle swoich problemów ....poprostu martwiłam sie o twoja chelatacje ...nie znam tej metody .. troche miałam chemi na studiach napewno mniej niz niejeden lekarz ze stanów ...organicznej nieorganicznej fizycznej analitycznej ...biofizyke ...biochemie ...itd .....i wydaje mi sie poprostu ze jesli chelator wypłukuje metale nie tylko toksyczne .....i ma swój najwiekszy sketek po np 2 godzinach bytowania w organizmie to troche bezsensu jest lac wtedy minerały bo on sie z nimi poprostu połaczy zamiast tymi z tkanki organicznej ...a juz totalnym nieporozumieniem jest zlanie tego w jednym kieliszku ale cóz moze sa rzeczy na tym swiecie jeszcze nieodkryte i ponadzmysłowe moce panuja kto wie :D  :<img src="http://www.dzieci.org.pl/forum/Smileys/default/wink.gif" alt=";)" title="Mrugnięcie" border="0" class="smiley" />:

wiosna

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 261
Protokół Andy Cutlera
« Odpowiedź #27 dnia: Marzec 08, 2005, 22:17:12 »
Wcześniej w tym wątku napisałam, że kolejne badania włosów Zuzi wychodziły niewiele lepsze. Otóż chciałam to sprostować. Wczoraj dostałam wynik jej najnowszego, trzeciego już badania włosów z Biomolu ( robione w odstępach rocznych) i porównałam wszystkie trzy, wypisując, ile pierwiastków (odżywczych, nie toksycznych) było w normie, ile powyżej, ile poniżej normy. Spośród tego wyłoniłam jeszcze wyniki ekstremalne: bardzo niskie (poniżej 95% przeciętnego poziomu dla danego pierwiastka) lub bardzo wysokie (powyżej 100%). Oto wyniki w kolejnych badaniach (wiek:2,3,4 lata):
w normie:              12;  6;  4
powyżej normy:      4;  4;   2
poniżej normy:        8; 14; 18
w tym ekstremalne: 2;  5;  2
Widać więc, że wyniki Zuzi z biegiem czasu są coraz gorsze, a nie lepsze. Jedyna poprawa, to w ostatnim badaniu mniej wyników ekstremalnych.
Trzeba pamiętać, że pierwsze badanie wykonano zanim zaczęliśmy suplementację, z jelitem zapewne mocno przeżartym przez candidę, z problemami z trawieniem. Drugie badanie było już po roku diety i walki z candidą, po pół roku enzymów trawiennych. Organizm- wydawało by się- lepiej odżywiony, codzienna dawka witamin i minerałów... i mimo to gorsze wyniki z Biomolu.
Trzecie badanie- po kolejnym roku suplementacji, enzymów, pół roku kozich jogurtów- miałam nadzieję, że jelito zaczyna się goić- a tu na 24 pierwiastki tylko 4 w normie...
Jak to wytłumaczyć?
Wg Andy Cutlera rtęć upośledza transport minerałów w organizmie. Nie wiadomo o żadnym innym czynniku, który wywoływałby taki chaos- w badaniach włosów  wszystko nie na swoim miejscu, parę pierwiastków ekstremalnie wysoko lub nisko. Nawet jeśli poziom rtęci nie jest bardzo wysoki (u Zuzi w dwóch badaniach poziom rtęci równał się zeru!), wynik taki- wg. Cutlera- świadczy o zatruciu rtęcią. Jest to dowód niejako poszlakowy, ale w tym wypadku trudno o jakiś inny- rtęć w kilka miesięcy po ekspozycji umiejscowiła się już w organach, zwłaszcza mózgu i wątrobie, i trudno by było to zbadać w bardziej bezpośredni sposób.
Na tej podstawie A.Cutler opracował tzw. 'counting rules' (reguły liczenia), niestety, dostosowane do wyników badania włosów amerykańskiego laboratorium Doctor's Data. Uwaga: jeśli ktoś robił tam badania, proszę o kontakt. Chciałabym wiedzieć np. ile pierwiastków odżywczych tam się bada- dzięki temu moglibyśmy zastosować te regułu do wyników z naszego polskiego Biomolu.
Rtęć działa powoli, ale systematycznie- po kolei atakuje kolejne układy i narządy. Ciekawe jest to, że objawy zatrucia rtęcią najczęściej zaczynają być widoczne dopiero po 2-3 miesiącach od zatrucia. Np. rtęć ze szczepionek kumuluje się w organizmie i w pewnym momencie - często dopiero w drugim roku życia- problem zaczyna byc widoczny. Nie tylko autyści cierpią z powodu rtęci. Objawy zatrucia mogą być różne. W ostatnich dwóch dekadach wzrosła też liczba zachorowań u dzieci na alergie, ADHD, depresje dziecięce. Również padaczka i mózgowe porażenie dziecięce może mieć za przyczynę zatrucie rtęcią.
Czas rozpadu rtęci jest bardzo długi- nie starczy życia, żeby pozbyć się bagażu z niemowlęcych szczepionek. Dziecko do 6 m-ca życia nie ma w ogóle żadnych mechanizmów ochrony mózgu przed rtęcią. A jak rtęć już tam się dostanie, to nie tak łatwo ją usunąć. Nadzieją jest chelatacja (prowadzona wg. bezpiecznego protokołu).
No i doszliśmy do chelatacji. Z radością donoszę, że jesteśmy po drugim cyklu- tym razem dawka była 6 mg. Bez większych efektów ubocznych (nieco rozdrażnienia), ale też nowe, małe kroczki do przodu. Wspominałam o okularach, na które ją odwrażliwialiśmy od wielu miesięcy. Ostatnio miała je już na nosie przez kilka minut, a po zdjęciu domagała się, żeby z powrotem jej założyć! (to są okulary brata, więc za bardzo nie pasują, ale w tej chwili można by już jej obstalować jej własne...) A poza tym jest słodziutka, przytula się i postękuje przy tym, co ja interpretuję jako: kocham! :<img src="http://www.dzieci.org.pl/forum/Smileys/default/wink.gif" alt=";)" title="Mrugnięcie" border="0" class="smiley" />:

wiosna

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 261
Protokół Andy Cutlera
« Odpowiedź #28 dnia: Marzec 10, 2005, 10:13:57 »
Monika, dzięki za sugestie. Też myślałam ostatnio o Bethanacolu. Gdzie to można kupić? Czy to prawda, że w godzinę po podaniu należy być w pobliżu lekarza?
Z uszami Zuzia nie miała problemów- w sensie infekcji. Miała natomiast kilka badań audiologicznych ( w tym jedno pod narkozą), bo sprawiała wrażenie dziecka głuchego. W pewnym momencie upewniłam się, że Zuzia słyszy dźwięki mowy ludzkiej (zareagowała na polecenie wyszeptane za jej plecami) i zaprzestałam dalszych badań.
Zuzia czasem chwyta się za uszy lub poklepuje je dłonią- wydaje mi się, że to rodzaj autostymulacji.

iska

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 69
Protokół Andy Cutlera
« Odpowiedź #29 dnia: Marzec 10, 2005, 11:20:34 »
Dla mnie kupiono Bethanecol w Niemczech dałam polską receptę ale wróciła do mnie więc chyba nie była potrzebna. Koszt ok 80 zł.
Mam pytanie dlaczego porzebny ma być lekarz przy podaniu tego lekarstwa. Aha i w ulotce niemieckiej pisało coś o zatrzymaniu moczu ktoś coś może wie na ten temat?
Pozdrawiam IPI
Marcel, 02.04.2002