Autor Wątek: poczekalnia  (Przeczytany 26402 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

kasia191

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1231
Odp: poczekalnia
« Odpowiedź #15 dnia: Grudzień 31, 2011, 08:15:32 »
saly-kochana :)

dokladnie masz tak samo z synkiem jak ja z mlodszym swoim,moj etz szczepiony byl tylko do 8 msc zycia i uwaga,zaczelam chelatowac go gdy mial 16 miesiecy!!!

tez sie balam-ale bardzie balam sie ze tez go moge stracic

suple wcale nie sa takie drogie naprawde,nie trzeba zadnych mega badan by zaczac chelatacje,ja dla maluszka zrobilam tylko badanie wlosa,teraz kal w Poznaniu,i suplementy kupuje np w Iherbie,sa naprawde nie drogie,starczaja na 2-3 msc jak nie dluzej,dla takiego maluszka wszystko dajesz w malch ilosciach,ja np suplementyjemu daje tylko raz dziennie,plus dodatkowow tez lecze ho u homeo(klasycznego),plus odrobaczam,plus daje tran,plus ma diete,plus cwiczymy w domku

takze im szybciej tym lepiej-jasne z rozwaga:-)jak masz pytanka pisz na pw ;)

donna

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 4334
Odp: poczekalnia
« Odpowiedź #16 dnia: Grudzień 31, 2011, 11:49:52 »
A napisz jak funkcjonuje synek? U nas rozwój społeczny zerowy- rodzice służą do stymulacji. Poznawczo lepiej, fajnie robi zadania dopasowywanie, układanie puzzli, zapamiętuje pojęcia itp.Ale własnie coś go blokuje:(

Gonzallo to był właśnie główny powód, dla którego myśmy zaczęli chelatować młodą.
U nas było tak, że po mega regresie psychiatra rozpoznała autyzm (zresztą gołym okiem było go widać, brak mowy, brak komunikacji jakiejkolwiek, stereotypie, zerowa niemal percepcja itd itp) i pokierowała nas m.in. na badanie włosa i na badanie pod kątem grzybów (tak, tak, mamy taką fajną światłą psychiatrę w Szczecinie :) ). Z badań wyszła rtęć -100% i rozchwianie pierwiastków, z kału wyszły grzyby i lamblie. Wiedziałam już wtedy, że chelatować zacznę na pewno i to w miarę niedługo, tylko muszę przeleczyć jelita i zaczęłam tłuc grzyba i pasożyty. Dało to w sumie bardzo dobry efekt - percepcja się poprawiła, poznawczo było super, trzaskała puzzle, dopasowywała wszystko, czytała proste słowa, koncentracja była super. Ale my dla niej nie istnieliśmy, społecznie mogłoby nikogo nie być wokół, miała kompletnie puste emocjonalnie życie, i ogólnie zero normalnych dziecięcych reakcji - mowa wróciła, ale raczej w formie wyuczonych echolalii, zero własnej inicjatywy, spontaniczności. Stwierdziłam, że samo wybicie grzyba to nic, to jej nie naprawi. A że jelita były już w miarę podleczone, to zaczęliśmy czym prędzej chelatować. I teraz mam sytuację odwrotną, tzn: grzyba trudno wybić, raczej jedynie go "trzymamy w ryzach" aby się bardziej nie rozrósł - czyli poznawczo nie jest źle, postęp cały czas jest, umie robić te wszystkie zadania an terapiach, ale szału intelektualnego nie ma :) za to jest w totalnie super kontakcie z nami, cieszy się z naszej obecności, tęskni za nami, wymyśla zabawy dla nas wspólne, ma poczucie humoru, kombinuje, rozwiązuje sama swoje różne problemy, coraz bardziej zauważa inne dzieci, uwielbia wszystkie swoje ciocie, wujków, babcie, dziadków i autentycznie cieszy się z tego, że jest z innym człowiekiem. Jest pogodna, spokojna, bardzo elastyczna, da się jej wszystko wytłumaczyć i dogadać, przyjmuje racjonalną argumentację, dotrzymuje zawartych umów. Fizycznie - niesamowita poprawa, zarówno w wynikach badań jak i ogólnie w kwestiach zaburzeń snu, wzrostu (urosła przez pierwsze 3 miesiące chelatacji aż 12 cm, wcześniej przez ponad rok nie rosła w ogóle), sprawności fizycznej, odporności. Stereotypie w zasadzie zaniknęły zupełnie. Nie ma agresji, autoagresji, histerii, stawiania na swoim, rzucania się głową w dół ze stołu itp (piszę, bo to wszystko było i to bardzo znacznie nasilone). Ale dużo jeszcze przed nami, ja się z góry nastawiałam na 200 cykli chelatacji (dwa lata), za nami jakaś 1/5 tego okresu i myślę, że jak na tak krótki czas to jest duży postęp.

I oprócz wieku dziecka trochę przeraża mnie aspekt finansowy tej formy leczenia, kosmicznie drogie badania zagraniczne i suplementy na które po prostu na dzień dzisiejszy nas nie stac. A  z drugiej strony wszelkie terapie tylko maskują trochę problem jeśli Antek jest zatruty.

Niech Cię nie przeraża. To jest akurat najtańsza interwencja, jaką stosujemy. Badania kosmicznie drogie nie są niezbędne. Ba, nawet badanie włosa jest oczywiście kompletnie zbędne na początku, tzn. fajnie je zrobić ale nie trzeba. Bo ono też nie zawsze jest w 100% miarodajne, w 100% miarodajne jest po prostu rozpoczęcie chelatacji i obserwacja podczas pierwszych paru cykli. Znam osoby, które zaczęły chelatować bez badania włosa i spoko. Suplementy - jakiś czas temu (ale ceny się aż tak nie zmieniły) zamawiałam z iherba wszystkie podstawowe suple + trochę probiotyków + lukrecję i koszt takiej ilości, żeby starczyła nam na pół roku wyniósł na nasze polskie trochę ponad 600 zł, czyli jakaś stówka miesięcznie - czyli tyle co półtorej godziny terapii prywatnej mniej więcej. Do tego koszt ALA - niewielki, jeśli sama dzielisz kapsułki, większy jeśli kupujesz podzielone. Co 3-4 miesiące robię podstawową morfologię + próby wątrobowe (no i ja jeszcze robię tarczycę, bo z tym akurat Inga miała problem). Cała reszta jest opcjonalna - jak kogoś stać, to robi. Pewnym kosztem jest bicie grzyba i bakterii jelitowych, bo nie zawsze udaje się trafić z lekiem i trzeba próbować, poza tym czasem dziecko wymaga dużych dawek probiotyków i to wychodzi drogo (chyba że się zaweźmiesz i robisz fermentowane warzywa, to naturalne probiotyki i tanio wychodzi). W każdym razie na grupie yahoo poświęconej chelatacji jest dużo pytań i sposobów na oszczędne, ekonomiczne chelatowanie. Weźcie pod uwagę, że duża grupa osób chelatujących się w USA to dorośli zatruci rtęcią - a dorosły zatruty rtęcią w większości przypadków ma dochody minimalne albo zerowe bo zatrucie uniemożliwia mu jakąkolwiek pracę a do tego na zatrucie rtęcią renty się nie dostanie. Więc na tej grupie piszą ludzie, którzy raczej starają się minimalizować koszty i mimo niewielkich dochodów dają radę się chelatować. Więc z tymi kosztami to bym jednak nie przesadzała.
Myślę Saly, że potrzebujesz jeszcze chwilkę czasu. Myśmy regres i diagnozę mieli w lipcu rok temu, chelatację zaczęłam w lutym tego roku (przełom stycznia i lutego). Od sierpnia do listopada trwała diagnostyka, w grudniu były ostatnie badania pod kątem grzyba, wyszło czysto, w styczniu zgromadziłam niezbędne suple i zaczęłam.

Saly, regresu nie musi być. On jest wtedy jak jest jakiś czynnik, który go spowoduje. To jest tak, że organizmy naszych dzieci są bardzo wrażliwe na różne obciążenia. Każdy antybiotyk, każda szczepionka, każda zmiana diety powodująca rozrost grzyba - jest takim obciążeniem. Dla bardzo wielu dzieci takim mega obciążeniem jest szczepionka MMR i one mają regres po tej szczepionce. Ale inne - jak moja - jeszcze jakoś sobie radzą z tymi obciążeniami, jeszcze ich organizmy próbują jakoś tam funkcjonować. Aż nadchodzi taki czynnik, który już po prostu "przelewa czarę" i następuje regres. U nas były szczepionki skojarzone, antybiotyki dwa razy - po każdym takim zdarzeniu były opóźnienia w rozwoju, ale Inga to jakoś tam nadrabiała. Dopiero w wieku około trzech lat już nie wyrobiła - po pierwsze zaczęła dostawać dużo glutenu, kazeiny i cukru w diecie (ale naprawdę BARDZO dużo) i grzyb się rozrósł ponad wszelką miarę i po drugie - w okolicach tego czasu odstawiłam ją od piersi i straciła swoją ochronę (mleko z piersi jest tłuste, zawiera neuroochronne substancje które chronią neurony, budują mielinę). Wcale nie musi tak być, jeśli zachowujesz ostrożność, nie dajesz antybiotyków i nie szczepisz.

suple wcale nie sa takie drogie naprawde,nie trzeba zadnych mega badan by zaczac chelatacje,ja dla maluszka zrobilam tylko badanie wlosa,teraz kal w Poznaniu,i suplementy kupuje np w Iherbie,sa naprawde nie drogie,starczaja na 2-3 msc jak nie dluzej,dla takiego maluszka wszystko dajesz w malch ilosciach,ja np suplementyjemu daje tylko raz dziennie,plus dodatkowow tez lecze ho u homeo(klasycznego),plus odrobaczam,plus daje tran,plus ma diete,plus cwiczymy w domku
Kasiu wszystko OK co piszesz, ale PLEASE nie dawaj supli raz dziennie, Cutler milion razy pisał o tym, że trzeba dawać przynajmniej 4 razy dziennie, aby utrzymywać stały poziom we krwi + dużo tych supli (magnez, selen, witamina C chociażby) to przeciwutleniacze i one się zużywają szybko, trzeba dbać o to, aby dawać choćby po troszkę suplementu ale co parę godzin a nie raz dziennie.
Ja np widzę ogromną różnicę kiedy Inga jest w przedszkolu i ma długą przerwę w podawaniu supli (dostaje wtedy suple o 7 i 10 a potem o 16 dopiero i dalej o 18 i 20) - ciut gorzej funkcjonuje a gdy np teraz jest w domu (bo ospa) i dostaje elegancko co 3 godziny albo co 2 po troszku - funkcjonuje dużo lepiej. W przedszkolu panie dają jej tylko magnez, bo widzą same różnice po podaniu magnezu i mimo, że generalnie nie powinno się dawać leków w przedszkolu, to posypią jej jedzenie tym magnezem i jak ona to zje, to się dużo bardziej wycisza.
Ogólnie po funkcjonowaniu Ingi w przedszkolu widać, jak fajnie działa chelatacja. Najpierw nadawała się tylko do przedszkola specjalnego, w miarę postępów przeniosłam do integracyjnego, gdzie odnajduje się super, na każdej zabawie przedszkolnej, na terapii, na posiłkach jest po prostu ok. Generalnie trzyma się raczej na uboczu, obserwuje dzieci ale coraz częściej się włącza w zabawy i widać, że ją to cieszy. A najfajniej jest jak ją odbieram, stanę w drzwiach i mnie zauważy z drugiego końca sali - leci i krzyczy "mamusia przyszla". Ostatnio było tak, że ruszyła do mnie, ale jej pani zatrzymała ją i poleciła jej najpierw posprzątać po sobie zabawki, młoda posłusznie zatrzymała się, położyła każdą książeczkę i grę na miejsce i dopiero wtedy ruszyła do mnie z powrotem. Właśnie o to mi chodzi, że ona w dużej mierze coraz normalniej funkcjonuje społecznie, mogę z nią iść do znajomych, do kościoła, do sklepu, do restauracji, polecieć 2500 km na wakacje - ogólnie można zrobić z nią wszystko, bez jakichś stresów i kombinowania. To było wcześniej nie do pomyślenia, zwykle po prostu biegała w kółko jak zwierzątko w dowolnym miejscu, gdzie się ją zaprowadziło. Wiem, że to na pewno nie wyłącznie w 100% chelatacja sama w sobie ale też i dieta, suple, które dajemy i na pewno w dużej mierze terapia RDI, którą z nią robimy w domu i oczywiście praca pań w przedszkolu (ogólnie trafiliśmy z przedszkolem rewelacyjnie). Jedyne, co uporczywie jest i nie chce odejść to grzyb, którego mimo niemal półtorarocznych wysiłków nie udało się całego wybić, kombinujemy cały czas różne nowe sposoby.
----
Inga ur. 13.05.2007 - od 2011 chelatacja ALA,DMSA,DMPS ,lacznie ponad 100cykli
Michał ur. 15.06.2012
www.bioautyzm.pl
www.dietaoptimum.com
http://fotoforum.gazeta.pl/5,2,donna28.html

kasia191

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1231
Odp: poczekalnia
« Odpowiedź #17 dnia: Grudzień 31, 2011, 12:07:03 »
donna-ok a czy mozna zrobic mieszanke suplowa taka ktora w swoim skladzie bedzie miala dobowa ilosc i dzielic ta gotowa breje-bo inaczej tego nazwac nie mozna na 4 dawki? wciaz mam problem z dzieleniem,Krystek ma przedszkole,jakos tego tak duzo,rano cale pol godziny a wstaje po 5 zajmuje mi robienie miksturek,nie polykaja kapsulek moi wiec wszystko dziele

donna

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 4334
Odp: poczekalnia
« Odpowiedź #18 dnia: Grudzień 31, 2011, 12:42:50 »
donna-ok a czy mozna zrobic mieszanke suplowa taka ktora w swoim skladzie bedzie miala dobowa ilosc i dzielic ta gotowa breje-bo inaczej tego nazwac nie mozna na 4 dawki? wciaz mam problem z dzieleniem,Krystek ma przedszkole,jakos tego tak duzo,rano cale pol godziny a wstaje po 5 zajmuje mi robienie miksturek,nie polykaja kapsulek moi wiec wszystko dziele
Kasia, ja mam tak, że mam pudełko z przegródkami i co wieczór wkładam tam suple - do jednej przegródki antygrzybowe, do innej minerały (selen, cynk, magnez itp), do jeszcze innej witaminy, do kolejnej resztę (np. koenzym Q10, jakieś antyoksydanty). Moja kapsułek też nie połyka. Rano jak wstaję, to biorę mały kieliszek czy malutką filiżankę jak do espresso i wsypuję do niej po 1/4 (na oko) z tych kapsułek i zalewam sokiem. Drugą dawkę przygotowuje mamie - tzn wsypuję sam proszek a ona to zalewa i daje Inguni przed przedszkolem. Po południu wsypuję znowu po trochu z każdej kapsułki do kieliszka i zalewam.
Oczywiście to znaczne uproszczenie procedury, bo są jeszcze suple w płynie (tran np, colostrum) i kropelkach a do tego niektóre daję na czczo, a niektóre np nie na czczo, poza tym witaminy B6 nie można dać za późno po południu a najlepiej rano i niuansów trochę jest, ale można to spokojnie ogarnąć.
Po prostu nie radziłabym wysypać rano każdej kapsułki i narobić mega dawkę proszku, bo jednak niektóre się utleniają i powinny być w kapsułkach raczej. Ja wysypuje po ciutke z kapsułki, potem ją zamykam z powrotem i odkładam do pudełka.
A tak naprawdę, to piszę "ja" ale to wszystko pakuje wieczorem i dzieli mój mąż ;) muszę to napisać, żeby uczciwie było :)
----
Inga ur. 13.05.2007 - od 2011 chelatacja ALA,DMSA,DMPS ,lacznie ponad 100cykli
Michał ur. 15.06.2012
www.bioautyzm.pl
www.dietaoptimum.com
http://fotoforum.gazeta.pl/5,2,donna28.html

gonzallo

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 633
Odp: poczekalnia
« Odpowiedź #19 dnia: Grudzień 31, 2011, 14:57:18 »
donna dzięki za Twoje cenne rady.Gdy się to czyta , to człowiek odzyskuje nadzieję,że będzie normalniej..
dzban Brity wylany na podłogę...
Liliana- u nas było idętiko:) brak nabywania nowych umiejętności plus ryk gdy coś było nie po jego myśli..ucieczki na spacerkach, i ogólnie "samowystarczalność"...non stop musiała grać muzyka w domu bo jak skończyła się płyta wpadał w szał..nie było nadpobudliwości- wyciszenie i samotne spędzanie czasu. W zasadzie reagował tylko na ...Jasiu pipapepi! (tak nazywał swinkę peppę).Więc zamiast wołać go "Jasiu obiad" bo nie reagował, wolałam "chodź na Pippępeppi".I przybiegał. Gdy miał 2lata zdałam sobie sprawę,że ciągle noszę go na rękach, bo nigby nie wykona polecenia-chodź, przyjdż, przynieś.Jest oporny i jakiś taki niekumaty...przestał nasladować rozmowę przez telefon, wołać na nasz widok...a proba nauczenia go czegokolwiek,np pokazywania w ksiązeczkach kończyła się wrzaskiem i ucieczka..
06. 2009

Hiox

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1549
Odp: poczekalnia
« Odpowiedź #20 dnia: Grudzień 31, 2011, 18:19:39 »
Ja bym sie nie odwazyla na chelatacje bez badan wczesniejszych, za bardzo bym sie bala. Ogolnie soe boje, jak to bedzie z tym podawaniem dawek i szalem palem ... Przyjda wyniki badan wlosa, reszta supli idzie i czekamy na chelatacyjny cud :)

Donna bosko sie to czyta :)
Kubuś' 2008

ALA 10 mg # 30

TS: Infanrix 30ch, 200ch, 1M
      Infanrix IPV +HIB 30ch, 200ch, 1M

Czy mam dość odwagi by, móc obronic swoje sny...

favorita

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2090
Odp: poczekalnia
« Odpowiedź #21 dnia: Grudzień 31, 2011, 18:33:00 »
ja się z góry nastawiałam na 200 cykli chelatacji (dwa lata)

Donna, nie chce cię dołować, ale 200 cykli to 4 lata ;)
Ale w sumie co za różnica, ja mogę i 10 lat chelatować, byle mała się z tego wyciągnęła.
Ania (2006) 131 # ALA 20 mg

donna

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 4334
Odp: poczekalnia
« Odpowiedź #22 dnia: Grudzień 31, 2011, 19:49:52 »
Wiem favorita :) podzielilam już sobie 200 przez 50 :)
Spoko, 4 lata to luz. Byleby zdazyc przed szkola.
----
Inga ur. 13.05.2007 - od 2011 chelatacja ALA,DMSA,DMPS ,lacznie ponad 100cykli
Michał ur. 15.06.2012
www.bioautyzm.pl
www.dietaoptimum.com
http://fotoforum.gazeta.pl/5,2,donna28.html

kasia191

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1231
Odp: poczekalnia
« Odpowiedź #23 dnia: Grudzień 31, 2011, 19:55:18 »
Może to nie ten watek ale.............

chcialabym zyczyc wam wszystkim jak i sobie abysmy za rok,mieli mnustwo sukcesow,

Dużo zdrówka...... dla mnie to na chwile obecna priorytet :)

gonzallo

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 633
Odp: poczekalnia
« Odpowiedź #24 dnia: Grudzień 31, 2011, 20:04:58 »
ja się dołaczam do życzeń- i żeby jak najwięcej dzieci wróciło na naszą planetę...
06. 2009

saly

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 544
Odp: poczekalnia
« Odpowiedź #25 dnia: Grudzień 31, 2011, 22:26:36 »
.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 30, 2012, 00:34:26 wysłany przez saly »

donna

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 4334
Odp: poczekalnia
« Odpowiedź #26 dnia: Styczeń 01, 2012, 00:01:52 »
Wszystkiego najlepszego w nowym roku dla wszystkich nas i dzieciakow :) miejmy nadzieje że bedzie lepiej, bez nadziei nigdzie nie zajdziemy
----
Inga ur. 13.05.2007 - od 2011 chelatacja ALA,DMSA,DMPS ,lacznie ponad 100cykli
Michał ur. 15.06.2012
www.bioautyzm.pl
www.dietaoptimum.com
http://fotoforum.gazeta.pl/5,2,donna28.html

Hiox

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1549
Odp: poczekalnia
« Odpowiedź #27 dnia: Styczeń 01, 2012, 00:26:58 »
wszystkiego najpiekniejszego w nowym roku, co najwazniejsze zdrowka garniec!!!
Kubuś' 2008

ALA 10 mg # 30

TS: Infanrix 30ch, 200ch, 1M
      Infanrix IPV +HIB 30ch, 200ch, 1M

Czy mam dość odwagi by, móc obronic swoje sny...

gonzallo

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 633
Odp: poczekalnia
« Odpowiedź #28 dnia: Styczeń 01, 2012, 11:48:57 »
saly z ta odpornością ponoć jest tak,że zaburzone dziecko ma albo b.wysoką (jak Jasiek- nie choruje wcale) lub niską...Może być tak,że zatrucie metalami ciężkimi upośledza odporność.
Mój Jasiu też jadł wszystko i nadal nie wybrzydza.Jako roczne dziecko domagał się np lazanii z talerza rodziców,a niedoprawionymi obiadkami ze słoika pluł...natomiast jego żarłoczność nie przekładała się wcale na masę ciała.Wychudzony z wieelkim brzuchem  jak dziecko z Etiopii.Teraz się "poprawił "- myślę,że po kulkach dr Bross i po diecie. Choć duży brzuszek nadal jest- i nie przekonują mnie zapewnienia lekarzy, "że taka jego uroda".
Czekam na wyniki włosa. Ale z filmów, które nagrywalismy od urodzin Janka wynika,że rozwijał się dobrze. Nie pokazwał jedynie palcem, ale spoglądał w kierunku osoby czy rzeczy o którą pytaliśmy. Gesty społeczne też były w porządku. Wydaje mi się,że po MMR zaczął robić się "trudny" , zaczął fascynować się zegarami i pojawiła się niedowrazliwosc słuchowa i wzrokowa.
Saly Twoje dziecko naprawdę jest malutkie - a im wcześniej tym lepiej.A czasami jest tak,że 3,5letnie dziecko zaczyna dopiero terapię, która pomaga.Więc głowa do góry.
06. 2009

Hiox

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1549
Odp: poczekalnia
« Odpowiedź #29 dnia: Styczeń 01, 2012, 12:12:46 »
nam badanie wlosa nie bylo potrzebne do podjecia decyzji o chelatacji. Mi ono jest potrzebne aby miec punkty odniesienia jak dziecko na nia reaguje. To badanie ma mi podpowiadac jak to dzialanie przeprowadzac. A ze moje dziecko nie wydala chocby aspartanu czy benzoesanow itd ktore jadl miesiace temu to juz wiemy z innego badania. Jak z takim byle czym sobie nie radzi, jak ma udzwignac rtec ...
Kubuś' 2008

ALA 10 mg # 30

TS: Infanrix 30ch, 200ch, 1M
      Infanrix IPV +HIB 30ch, 200ch, 1M

Czy mam dość odwagi by, móc obronic swoje sny...