Autor Wątek: Pierwsza w życiu chelatacja - proszę o pomoc i odpowiedź na kilka pytań.  (Przeczytany 11610 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

bulletskater

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 53
Witam.

Chciałem w skrócie opisać co mi dolega i zadać kilka ważnych pytań. Też wolę mieć założony swój wątek by w razie problemów na cyklach zwracać się do was tutaj, bo w innych rzadko kto odpisuje i wiele pytań zostaje bez odpowiedzi.

Mam 25 lat. Od 15 lat choruję na astmę, alergię - katar sienny, zapalenie spojówek. Miałem zapalenie opon mózgowych jak byłem malutki. W podstawówce i początkach gimnazjum okrutnie dużo chorowałem. Przeziębienia, zapalenia gardła/oskrzeli i różne infekcje bakteryjne. Bywało, że w ciągu miesiąca brałem 3 różne antybiotyki, bo lekarze rodzinni przepisują je jak cukierki. Nawet pulmonolog stwierdziła, że astmę mam na 90% przez to iż brałem taką ilość antybiotyków. Słodycze też uwielbiam, jest to mój największy nałóg. Jestem spokojnie w stanie zjeść w ciągu dnia kilka kilogramów wszelkiej maści czekoladowych batonów, cukierków itd. Gdyby nie to, że za młodu non stop biegało się i bawiło na zewnątrz, trenowałem kilka lat sporty walki i mam szybką przemianę materii to pewnie ważyłbym już ze 100-120 kg, a nie 70. Potem w liceum do kolekcji doszło wieczne zmęczenie, mgła umysłowa itd. Na studiach biegunki i diagnoza gastrologa - zespół jelita drażliwego. Na pewno jelita drażliwe mają też związek z tym, że od dzieciństwa zmagam się z fobią społeczną, którą zawdzięczam ojcu. Jestem strasznie nerwowy i wszystkim się przejmuję mimo iż nic po mnie z zewnątrz NIBY nie widać. Nawet za sprawą fobii rzuciłem filologię angielską na 2 roku i wydaje mi się, że coś tu ma jeszcze wpływ na moją psychikę. Coś co zaostrza moje wieczne stany lękowe i depresyjne, a nie tylko zniszczona przez ojca psychika. (candida, pasożyty, metale ciężkie?)
W 2014 wyjechałem do Anglii do swojej pierwszej pracy, niestety po niecałym pół roku musiałem wrócić na początku 2015, bo dostałem czegoś co doprowadza mnie już do szału, a mianowicie egzemy/atopowego zapalenia skóry. Kilku różnych dermatologów, kilka różnych antybiotyków i innej maści syfu. Nie pomagało więc potem szpital 2 tygodnie, w którym jeszcze pogorszyli mój stan i egzema objęła jeszcze większą część ciała. No i tak od roku siedzę w Polsce, głównie przez tą skórę... W listopadzie już miałem zaklepaną przez kumpla pracę, zarezerwowany lot ale najpierw odwołali wszystkie loty przez mgłę (to chyba był znak żebym nie leciał), a potem w przeciągu kilku tygodni czekając na kolejny lot tak się posypałem zdrowotnie, że zdecydowałem się zostać w Polsce i dałem sobie czas do wiosny żeby się wyleczyć.

Od 1 stycznia jestem na ścisłej, rygorystycznej diecie paleo/scd z tą różnicą, że jem kaszę jaglaną/gryczaną i ryż basmati w niewielkich ilościach. Żadnych słodyczy, żadnych czekolad, cukru pod żadną postacią nie tknąłem. Zero glutenu, zero nabiału. Póki co sukcesy tej diety i suplementów to: brak konieczności brania leków na astmę od 2 miesięcy(pierwszy raz w życiu wytrzymałem bez leków dłużej niż 2 tygodnie!), zniknął mi okropny łupież tłusty i zamienił się w suchy, trochę mniej pryszczów mi wychodzi i nie mam już biegunek, że siedzę na kiblu 3-4 razy dziennie (zespół jelita drażliwego mam stwierdzony) tylko załatwiam się raz na 1-2 dni. Ale czuję, że coś stanęło w miejscu bo od miesiąca więcej zmian na plus nie ma, a czas leci.
Dalej doskwiera mi choroba którą mam od roku czyli atopowe zapalenie skóry, wieczne zmęczenie, zamulenie, niewyspanie, mgła umysłowa, brak sił i energii, stany depresyjne i lękowe, ucisk dookoła czaszki i ogólne samopoczucie na poziomie dna - jakby mi ktoś dał w łeb. Zbliża się wiosna/lato, a skóra dalej w lipnym stanie, chciałbym w maju polecieć do pracy... dlatego chyba pora chelatować.

W dzieciństwie rozbiłem raz termometr rtęciowy w kuchni (chciałem "mieć" gorączkę, żeby nie iść do szkoły  ;D), kilka kuleczek wpadło nawet do bigosu. Poza tym, że mama jak mnie już rodziła to miała już amalgamaty w zębach. innych kontaktów z rtęcią chyba już "oficjalnie" nie miałem. Szczepiony byłem ostatni raz w 2 klasie liceum na tężca i od tej pory nic. Siłą mnie ludobójcy nie zaciągną na kolejne szczepienie... Prędzej mnie szlag trafi niż dam się zaszczepić.

Pierwotnie miałem w planach rozpocząć chelatację od DMSA w dawce 25 mg i potem po 2 cyklach dodać ALA w dawce 50 mg. Zagłębiłem się jednak dużo dokładniej w temat i stwierdziłem, że to zbyt ryzykowne + naczytałem się tu na forum o DMSA, że okrutnie karmi grzyba, a kandydozę jelita grubego to ja mam na 100% więc stwierdziłem, że to DMSA sobie poczeka jeszcze na swoją kolej.

Pytanie brzmi więc - 12,5 mg ALA na początek dla kogoś, kto nie ma większej lipy od jedzenia siarkowych jest ok?

Pytanie nr 2 - co sądzicie o grzybku tybetańskim i kefirze z niego? Bo póki co jogurt SCD odpada u mnie. Brak środków przez brak zdrowia, siedzę i się staram wyleczyć w Polsce. Dopiero jak na jesień wrócę zza granicy to sobie może sprawię takie cacko. Nietolerancji laktozy nie mam ale i tak wolałem odstawić nabiał na czas diety.

Pytanie nr 3 - jak z marihuaną? (leczniczą oczywiście...  ;) ) Odpada? Jest to jedna z niewielu rzeczy, która pozwala mi chociaż na chwilę zapomnieć o problemach... Sporadycznie raz na miesiąc/dwa sobie lubię zaaplikować, żeby nie było, że codziennie!

Pytanie nr 4 - najważniejsze. Co jeśli jednak u mnie nie ma to związku z metalami ciężkimi i to za sprawą przerostu candidy z innego powodu, czy też pasożytów (była dziewczyna twierdziła, że moje problemy zdrowotne to na 100% od pasożytów, brałem nawet kilka miechów jakieś specyfiki, które we mnie wciskała Paraprotex itp. - gó... mi dały) i chelatacją ALA/DMSA tylko dokarmię grzybka i moje sukcesy na obecnej diecie (np. brak astmy) się cofną  :(?

Ogólnie przepraszam was bardzo za chaotyczność mojego wywodu ale jestem straszliwie zamulony dziś, a nie chcę już z tym czekać, bo chciałem ten temat założyć już ze 2 tygodnie temu. Idę chyba na jakiś spacer, bo mam taką mgłę umysłową dziś, jakbym się czymś ućpał. Mam już tego wszystkiego dość  :(. Całe życie pod górkę, wieczne choroby i ta fobia (wykańcza mnie ona...). Dziwię się, że jeszcze sobie nie palnąłem w łeb, bo jestem już na skraju wyczerpania nerwowego. Jestem 25 letnim chodzącym wrakiem i psychicznym i zdrowotnym. Dzięki za to forum i za kopalnię wiedzy, dowiedziałem się mnóstwa rzeczy i będę dalej czytał.

Z góry dzięki za pomoc. Zdrowia wam życzę, a przede wszystkim waszym dzieciom.
« Ostatnia zmiana: Marzec 14, 2016, 18:22:30 wysłany przez bulletskater »

brother

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1075
Odp: Pierwsza w życiu chelatacja - proszę o pomoc i odpowiedź na kilka pytań.
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 15, 2016, 11:54:07 »
Co ci mogę powiedzieć pierwsze to to że twoja historia jest "prawie" kopią mojej więc bardzo podobnie.
Nie będę się zagłębiał w szczegóły ale bardzo podobnie i objawy i ogólnie. Przeczytaj sobie mój pierwszy post tutaj na forum ;)
Dalej jest mój raport po 30 cyklach. Dalej jestem dzisiaj w miejscu gdzie leci bodajże drugi dump phase i po ostatnim cyklu powróciły mi stare objawy i też mnie "muli". Pomimo to czuje się wiele wiele lepiej i wszelkie depresje i nerwice czyli to co kiedyś głównie mnie męczyło i też powodowało skraj wyczerpania. Chelatacja to jest po prostu roller coster raz lepiej raz gorzej i jest nastawiona raczej na okres czasu. Po jednych cyklach czujesz się jak młody bóg a po innych wszystkiego ci się odechciewa. Nie mniej jak zrobisz kilka początkujących cykli to zobaczysz że powinno na początku to cię wciągnąć. Mnie motywowało niesamowicie. Dopiero dump phase trochę mi podcieło skrzydła i spowolniłem ale nie rzuczam chelatacji tylko po prostu teraz chelatuję kiedy mogę i czasem stoduje po prostu dłuższe (takie nawet miesięczne) przerwy.
Co do sposobu postępowania dla początkujących - to na tym forum było to już wiele razy omawiane musisz tylko przerzeć tych trochę stron i poczytać.
Odp na pytania:
1. Musisz spróbować dawkę jakąkolwiek na początek. Ja pierwsze cykle robiłem na 25 mg (3) potem spadłem do 10 mg a i tak przez długi czas jechałem na 7 mg by spaść na 5 mg (bo dump phase). 12,5 - 10 mg rozsądna dawka na początek (przy czym nastaw się raczej na zmniejszanie dawki a nie na zwiększanie)
2.Nie znam specyfiku więc się nie wypowiadam.
3. W tej kwestii to też nie znam się więc nie wypowiadam.
4.Candida/pasożyty "lubią" zatruty i osłabiony organizm więc prawdopodobne że jesteś zatruty i to bardzo (choćby po objawach), dalej jak patrzymy to część problemów to po prostu słabe nadnercza. Przetestuj betainę hcl i zobacz jak na ciebie działa. Powinny lecieć herxy.
Ogólnie to miałem/mam bardzo podobnie do ciebie i dzięki chelatacji wiele spraw o których pisałem wcześniej się poprawiło/poprawia. Ostatnim moim progresem jest chociażby to że z mojego życia zniknęła nuda a były takie dni że kompletnie nie wiedziałem co z sobą zrobić bo wszystko wydawało mi się bez sensu. Pomimo tego że np. dzisiaj czuje się zmęczony to jednak wiele rzeczy wróciło do tego "jak kiedyś" więc progres jest.
53# ALA 5 mg

per aspera ad astra
Andy Cutler - lepszego życia diler :D
pdm.org.pl
bioautyzm.pl

donna

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 4334
Odp: Pierwsza w życiu chelatacja - proszę o pomoc i odpowiedź na kilka pytań.
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 16, 2016, 18:12:20 »
Bulletskater, co do Twoich pytań to tak:
1) ja bym na początek spróbowała 5mg ALA, ale ja wolę zaczynać na małych dawkach (12,5 mg np nie toleruję), a ewentualnie zwiększać w kolejnych cyklach
2) grzybek ok
3) nie polecałabym, to jednak zawsze jakieś dodatkowe obciążenie dla wątroby + nie wiem z czym mieszasz i jaki to ma skład, ale to tez jakieś dodatkowe substancje obciążające wątrobę
4) objawy wskazują na zatrucie. Podzielam swoją drogą zdanie byłej dziewczyny, bo też widzę u Ciebie charakterystyczne dla pasożytów objawy. Ale tym bardziej jest coś nie tak, skoro organizm sam nie potrafi sobie poradzić z pasożytami czy przerostem candidy. Jest 90% szans na moje oko, że to "coś nie tak" to zatrucie metalami, ale póki nie spróbujesz chelatacji nie będziesz wiedział co jest co. Chelatacją się nie dokarmia grzyba tak bezpośrednio, na małej dawce i przy dużym wsparciu wątroby będzie ok
« Ostatnia zmiana: Marzec 16, 2016, 18:14:16 wysłany przez donna »
----
Inga ur. 13.05.2007 - od 2011 chelatacja ALA,DMSA,DMPS ,lacznie ponad 100cykli
Michał ur. 15.06.2012
www.bioautyzm.pl
www.dietaoptimum.com
http://fotoforum.gazeta.pl/5,2,donna28.html

donna

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 4334
Odp: Pierwsza w życiu chelatacja - proszę o pomoc i odpowiedź na kilka pytań.
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 16, 2016, 18:19:47 »
Aha - AZS to choroba o podłożu alergicznym - próbowałeś diety rotacyjnej?
----
Inga ur. 13.05.2007 - od 2011 chelatacja ALA,DMSA,DMPS ,lacznie ponad 100cykli
Michał ur. 15.06.2012
www.bioautyzm.pl
www.dietaoptimum.com
http://fotoforum.gazeta.pl/5,2,donna28.html

kasiagrzeg

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 123
Odp: Pierwsza w życiu chelatacja - proszę o pomoc i odpowiedź na kilka pytań.
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 17, 2016, 08:45:46 »
AZS to choroba o podłożu zatrucia rtęcią. nazywajmy rzeczy po imieniu.

donna

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 4334
Odp: Pierwsza w życiu chelatacja - proszę o pomoc i odpowiedź na kilka pytań.
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 17, 2016, 18:43:50 »
Nazywamy, ale stosujmy tez inne metody lecznicze, które pozwolą na złagodzenie paskudnych i utrudniających życie objawow.
AZS to schorzenie wymagające specjalnej diety, która doradzam. Tak jak przy grzybicy również musi być specjalna dieta, tak jak przy nietolerancji histamin itp. A chelatacja swoją droga.
To forum nie o semantyce, a o praktycznych rozwiązaniach.
----
Inga ur. 13.05.2007 - od 2011 chelatacja ALA,DMSA,DMPS ,lacznie ponad 100cykli
Michał ur. 15.06.2012
www.bioautyzm.pl
www.dietaoptimum.com
http://fotoforum.gazeta.pl/5,2,donna28.html

lucky.pl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3858
Odp: Pierwsza w życiu chelatacja - proszę o pomoc i odpowiedź na kilka pytań.
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 18, 2016, 13:04:33 »
hej bulleskater.  glowa do gory , wszyscy tutj przechodzili to przez co ty przeszedles  wiemy jak to jest. jestes imho na dobrej drodze bo twoje dolegliwosci pasuja jak ulal do zatrucia. co do pytan

1) zgadzam sie z donna, najlepie zaczac od 5mg ale chcesz sie przekonac czy masz zatrucie po reakcji na chelatacje to moze celowo zacznij od tej swojej wiekszej. idea malych dawkach dopasownaych jest taka zeby wlasnie nic nieczuc podczas cyklu z efektow ubocznych, wiec zalezy jakie masz cele na poczatku.

2) nie wiem ale jak jak donna mowi ze ok to sie zgadzam:)

3) zalezy czy wiesz z jakiegos zrodla pochodzi, czy czysta. kiedys slyszalem ze arsen i innego typu syfy sa w marihuanie, pewnie z powodu jakis lipnych upraw.
o watrobie jak mowi donna tez warto pomyslec. wszystko zalezy od tego jak jestes wrazliwy jak dobrze tolerujesz rozne zwiazki chemiczne, czy masz nadwrazliwosci chemiczne etc

4) wszytsko jest mozliwe, ale jak znamy zycie tutaj na tym forum to masz zatrucie metalami, wygladasz na klasyczny przypadek.  z reszta sam sie przekonasz obserwujac siebie na/po chelatacji

tez sie zgadzam ze pachnie to pasozytami wiec rade tamtej laski byla dobra. tylko tlem tych problemow sa oczywiscie zaburzenia odpornosci na tle metali ciezkich. kwestia znalezienia takiej terapii antypaso ktora na ciebie dziala. ja bym sprobowal leki farm. typu vermox i zentel.
a moze byc tak ze dopiero po odblokowaniu organizmu przez chelatacje i wspieranie/oczyszczanie/ watroby dzialania paraprotexow i innych lekow dopiero 'zaskocza' u ciebie i zobaczysz ze miales jednak problem pasozytow. tak to po prostu bywa.
« Ostatnia zmiana: Marzec 18, 2016, 13:06:55 wysłany przez lucky.pl »
Uprzejmie proszę o stosowanie wyszukiwarki forum przed zadawaniem pytan. Dużo informacji jest w przeszłych postach.
Nie jestem lekarzem. Moje posty maja charakter informacyjny o zagadnieniach związanych z chelatacja Cutlera. Więc peace ;)

www.bioautyzm.pl

fight the future

bulletskater

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 53
Odp: Pierwsza w życiu chelatacja - proszę o pomoc i odpowiedź na kilka pytań.
« Odpowiedź #7 dnia: Marzec 19, 2016, 23:33:56 »
Po pierwsze - dzięki wszystkim za odpowiedzi!

Po drugie - zapomniałem dodać, do moich objawów i chorób, że przecież pomimo braku biegunek od przejścia na dietę dalej mam wzdęcia, bulgotania, przelewania, "pękanie baniek" i cuchnące gazy - co bym nie zjadł praktycznie kończy się jelitową masakrą.

@brother -  oczywiście zaraz zapoznam się z Twoją historią i całym tematem, który podbiłeś jak widzę do góry. :) To ogólnie mówisz, że niebo, a ziemia jeśli chodzi o stan Twojej psychiki i chęci do życia jeśli porównasz go ze stanem sprzed chelatacji, a teraz już po wielu cyklach? Myślisz, że 10 cyklów coś w ogóle da i poczuję po nich już jakąś większą radość z życia, a objawy fobii/lęków/depresji będą mi mniej doskwierać czy to wróżenie z fusów? Co do Betainy HCL, mam ją w enzymach z Now Foods Super Enzymes, w styczniu/lutym zażywałem je do każdego posiłku, czasem 5 razy dziennie i nie odczułem jakichś szczególnych cudów. Ogólnie czuję, że te enzymy mi chyba bardziej szkodzą niż pomagają więc póki co odstawiłem ale sam już nie wiem...

@donna - a czy to, że robiąc kefir z grzybka tybetańskiego, zawiera on też różne szczepy drożdzaków, też tych z rodzaju candida, nie będzie dokarmiać Candidy w jelicie? Czy Hepatil i Sylimafort wystarczy jako wsparcie wątroby czy to za mało? Nie próbowałem diety rotacyjnej ale zapoznam się z tematem. Jednak zauważyłem, że u mnie raczej chyba niewielki wpływ ma dieta na chorobę. Jest po prostu ciągle ciulowo ale stabilnie, od czasu to czasu z odchyleniami od normy czyli masakrycznymi, nagłymi wysypami - głownie na dłoniach.

@kasiagrzeg - uwierz mi, że chciałbym żeby tak właśnie było. Mam dosyć już leczenia objawów swoich chorób, chciałbym w końcu pozbyć się ich przyczyny i zacząć żyć jak normalny 25 latek, a nie chorować jak emeryt... przy całym szacunku do emerytów oczywiście.

@lucky.pl - dzięki. To w takim razie, pozostaje już tyko zacząć z tym ALA za tydzień i w końcu się okaże, czy to będzie moja droga do sukcesu. Mam nadzieję, że tak. Zentel/Vermox już po iluś cyklach, czy od razu teraz? Zwykły lekarz rodzinny jest w stanie przepisać te leki, czy tylko specjalista ma taką możliwość?

W takim razie zaaplikuję sobie przed świętami ostatni raz tą leczniczą ekhym, a jak już zacznę chelatować to koniec z tym, no chyba że będę miał 100% pewność, że to czysta jak łza uprawa - ale to dopiero po dłuższym czasie.

Teraz takie pytanie - mam zamiar zacząć chelatować w Wielkanoc w okolicach godzin wieczornych. Czy jeśli rano na śniadaniu Wielkanocnym zjem sobie z 2-3 gotowane jajka do sałaty to mogę normalnie chelatować już wieczorem, czy za sprawą tego, że to mocno siarkowe pożywienie lepiej poczekać z ALA do poniedziałku?
Jeśli np. cykl będę miał od niedzieli wieczorem, do środy wieczorem - to już w czwartek mogę bez stresu zjeść sobie jakieś jajko, kaszę gryczaną czy tam kawałek cebuli? Jak to jest dokładnie z tymi tiolami/siarkowymi w przerwach od cyklów? Dodam, że sprawdzałem już 2 razy u siebie z tą siarą i raczej wydaje mi się, że większych szkód mi ona nie wyrządza. Mam tylko trochę większe wzdęcia niż zwykle po zjedzeniu jajek/cebuli ale w sumie przecież te produkty z natury są wzdymające czyż nie?

Pozdrawiam  :)

PS. Byłbym zapomniał! Czy Raw Adrenal Grandular firmy Swanson do wspierania tych nadnerczy mam używać tylko w dni cyklu czy ciągle? Bo czytałem kiedyś sporo o tym i natknąłem się, że w ogóle nie powinno się zbyt dużo i często zażywać, bo nadnercza wtedy już całkiem przestaną produkować to co powinny bo się uzależnią od suplementu. Co o tym sądzicie? Maść z hydrokortyzonem mam pod dostatkiem, będąc egzemowcem/atopowcem to wiadomo, że mam ją w apteczce domowej. Czyli w dni cyklu nacierać ją w nadgarstki?

I przekleję też tutaj moje pytanie z wątku o suplach, bo nikt mi nie odpowiedział:

"Hej, czy pomógł by mi ktoś w wyborze magnezu, selenu i cynku? Czyli podstawowych supli niezbędnych przy chelatacji jak sami wiele razy tu pisaliście.

Magnez:
http://www.aptekagemini.pl/magnez-chelat-aminokwasy-100-tabletek.html

czy

http://www.aptekagemini.pl/jablczan-magnezu-swanson-60-kapsulek.html

Selen:
http://www.aptekagemini.pl/selen-100mcg-100-tabletek.html

czy

http://www.aptekagemini.pl/selen-100mcg-x-200-kaps-swanson.html

Cynk:
http://strefamocy.pl/pl/cynk/2175-now-foods-zinc-cynk-250-tabl.html

czy

http://www.aptekagemini.pl/cynk-chelat-aminokwasy-100-tabletek.html

Innych suplementów biorę już tyle, że jak mi jeszcze dojdą te 3 to już nie będę miał kiedy ich połykać ale skoro te 3 to podstawa to muszę w nie zainwestować. Dieta rygorystyczna jest. Witaminę C, D3, K2/MK7, E, B-Complex, witaminy/minerały prenatalne Solgar, Adrenal Cortex (Raw Adrenal Grandular), eye q/omega 3, ostropest, hepatil, raphaholin, enzymy trawienne Super enzymes(ale one to mi chyba szkodzą, a nie pomagają), błonnik Colon C w razie zaparć, candida support i az medica candistop już mam. Jeszcze dokupić muszę porządny węgiel leczniczy/aktywny na zakończenie każdego cyklu. Czy czegoś mi jeszcze brakuje do kolekcji?

Dzięki"

« Ostatnia zmiana: Marzec 19, 2016, 23:39:26 wysłany przez bulletskater »

bonam

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 592
Odp: Pierwsza w życiu chelatacja - proszę o pomoc i odpowiedź na kilka pytań.
« Odpowiedź #8 dnia: Marzec 20, 2016, 01:53:48 »
Co do Betainy HCL, mam ją w enzymach z Now Foods Super Enzymes, w styczniu/lutym zażywałem je do każdego posiłku, czasem 5 razy dziennie i nie odczułem jakichś szczególnych cudów. Ogólnie czuję, że te enzymy mi chyba bardziej szkodzą niż pomagają więc póki co odstawiłem ale sam już nie wiem...
W składzie jest papaja i ananas (wysokotiolowe nieznacznie) i pochodzące z nich enzymy bromelaina i papaina (wysokotiolowe).
Jeśli robiłeś próbę z odstawieniem wysokotiolowych a brałeś 5 kapsów dziennie to sam wiesz co  ;)
Poza tym w składzie są też proteazy, które jak wiadomo rozpuszczają otoczki wirusów, wirusy padają, a ich resztkami pożywia się grzybek  :) Przy 5 sztukach dziennie tych proteaz jest całkiem sporo i to też może "rozkładać" jelita, szczególnie jeśli masz je wrażliwe.
Jeśli mnie pamięć nie myli są też dzieci, na które bardzo źle działa amylaza. Przynajmniej na początku chelatacji.
Betaina też może pośrednio wymuszać pewne zachowania organizmu, szczególnie nasilenie problemów gastrycznych.
Młody  X.2010   
106 # ALA, DMSA, DMPS
zniżka iHerb QZN478

lucky.pl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3858
Odp: Pierwsza w życiu chelatacja - proszę o pomoc i odpowiedź na kilka pytań.
« Odpowiedź #9 dnia: Marzec 20, 2016, 17:00:46 »
Cytuj
@lucky.pl - dzięki. To w takim razie, pozostaje już tyko zacząć z tym ALA za tydzień i w końcu się okaże, czy to będzie moja droga do sukcesu. Mam nadzieję, że tak. Zentel/Vermox już po iluś cyklach, czy od razu teraz? Zwykły lekarz rodzinny jest w stanie przepisać te leki, czy tylko specjalista ma taką możliwość?

Mozesz zaczac teraz, nawet bym radzil i potem powtarzal po ilus cyklach. Raz ze leczenie na pasozyty trzeba powtarzac, dwa ze wywalanie metali moze polepszyc szlaki dzialania lekow (mozesz miec lepsze efekty potem)
Zwykly rodzinny ci to przepisze. Jak masz mozliwosc to popros o oba plus pyrantel. zacznij od pyrantela kilka dni a potem vermox plus zentel. Po prostu im wiecej lekow tym szersze spektrum dzialania. oczywiscie nie bierz jednoczesnie.

zentel i vermox lepiej sie wchlaniaja jak bierze sie z posilkiem zawierajacym tluszcz. tak bym radzil ci brac dla najlepszej efektywnosci. byc moze ze pyrantel dotyczy ta sama zasada ale nie wiem.
« Ostatnia zmiana: Marzec 20, 2016, 17:08:02 wysłany przez lucky.pl »
Uprzejmie proszę o stosowanie wyszukiwarki forum przed zadawaniem pytan. Dużo informacji jest w przeszłych postach.
Nie jestem lekarzem. Moje posty maja charakter informacyjny o zagadnieniach związanych z chelatacja Cutlera. Więc peace ;)

www.bioautyzm.pl

fight the future

bulletskater

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 53
Odp: Pierwsza w życiu chelatacja - proszę o pomoc i odpowiedź na kilka pytań.
« Odpowiedź #10 dnia: Marzec 27, 2016, 03:14:09 »
@bonam, odstawiłem też enzymy na czas próby siarkowej. Ogólnie jednak zmieniam zdanie, jedząc dużo siarki mam dużo większe wzdęcia i bulgotania, to znaczy, że zapewne dokarmia niestety ona u mnie grzyba :/ No cóż. W takim razie na cyklu zero tioli, a poza cyklem będę coś tam jadł bo uwielbiam np. grykę, jajka, cebulę, ser cheddar - ale w niewielkiej ilości i rozsądnie.

@lucky gadałem już z lekarką rodzinną, powiedziała że mi bez problemu przepisze wszystkie tabletki. Także za jakiś czas się za to wezmę, dzięki za informację. Ostatnio robiłem badania krwi i jak zwykle igE mam z kosmosu, ponad normę - niby wiadomo, egzema/astma/alergia to NIBY powód aczkolwiek ja myślę, że powód to pasożyty. Jakbym miał zastosować tą dietę antyhistaminową to bym już nie wiedział sam co mam jeść, chyba tylko wodę pić... Mam nadzieję, że to pasożyty rzeczywiście robią mi taką alergiczną siekę w organizmie, a wywalając rtęć w końcu moje wnętrzności dostaną kopa w tyłek i zaczną robić porządek z tym wszystkim.

W poniedziałek zaczynam swój pierwszy cykl, z jednej strony mega ekscytacja, z drugiej lekki strach ale tak czy siak już się nie mogę doczekać.  :)

Odpowiedziałby mi ktoś więc na pytania z wcześniejszego postu? Bardzo proszę i już nie będę zawracał gitary  ;)

Wesołych świąt tak w ogóle.
« Ostatnia zmiana: Marzec 27, 2016, 03:16:08 wysłany przez bulletskater »

Arn

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: Pierwsza w życiu chelatacja - proszę o pomoc i odpowiedź na kilka pytań.
« Odpowiedź #11 dnia: Marzec 31, 2016, 01:30:10 »
Witam

Przyglądając się tematu chelatacji jakoś trafiłem na ten wątek i ten temat i mam bardzo podobny wiek i charakterystykę problemów. Różnica polega tylko na tym, że moim zasadniczym i nadrzędnym problemem jest ból gardła i ten problem mnie tak sponiewierał że wszystkie inne jestem w stanie przetrwać i nie stanowią dla mnie problemu chociaż zdaje sobie sprawę że nie powinno ich też być.

Nie będę się tutaj rozpisywał, bo i tak pewnie niewiele osób to przeczyta, więc nie będę zanudzał ale dosyć powoli to wszystko we mnie ewoluowało. Kiedyś myślałem, że to musi przejść i chce sobie chodzić na piwo, uprawiać sport i na nic nie uważać tak jak prawie każdy w moim wieku, później myślałem że jak już mnie boli to chociaż sobie zjem coś niezdrowego, niecały rok temu jak miałem kolejne nawroty bólu już sobie zdałem sprawę, że muszę do tego podejść na poważnie. Przeszedłem na z grubsza zdrową dietę bez cukrów (poza owocami), zboża, smażonego, alkoholu, słodyczy, czipsów itd. ale jak było lepiej to było tak jak wcześniej a jak ma być gorzej to jest. Schudłem 15 kilogramów, jem zdrowo ale efekt zerowy. Ogólnie rzecz biorąc to już psychicznie tego nie wytrzymuje, bo może mnie złapać deszcz, później owiać i będę sobie przez rok wyrzucał że niepotrzebnie wyszedłem z domu bo dobrze się czułem i trzeba było nie ryzykować. Albo zaśpię i i wyjdę za wcześnie po umyciu włosów, zgrzeje się biegnąć na autobus itd.

Tak czy siak obecnie jestem na etapie, że jest źle. Od strony medycznej to przeanalizowałem na wszystkie strony, udało mi się nawet wytępić candide, która mi ciągle wychodziła w jednym laboratorium, przeszedłem przez homeopatię, która nawet samie sam aplikowałem domięśniowo. Szkoda pisać, ale tak czy siak z grubsza od strony medycznej zrobiłem wszystko na co mnie stać i co ma racjonalne podstawy.

Pozostało mi tylko liczyć na cud że po raz kolejny od tak przejdzie nawet jeśli będę żył niezdrowo albo jeszcze spróbować chelatacji. Zaznajomiłem się przez dłuższy czas z tym w ogóle mi nieznanym tematem i też zdecydowałem że zacząć od ALA, dawkę 12,5 mg (czyli podzielić tabletkę na 4, ewentualnie na 3) i zobaczyć czy to coś pomoże stopniowo zwiększając dawkę do powiedzmy jednej tabletki w postaci 50 mg. Wiem, że na efekt można czekać długo także będę cierpliwy, nie liczę na żadną poprawę, najwyżej się mile zaskoczę.

Jak to w niczym nie pomoże to zostanie mi co najwyżej psychiatra (tutaj wątpię w rozwiązanie bo doskonale pamiętam okresy kiedy się czułem lepiej i fatalne samopoczucie raczej nie jest żadnym moim wytworem) albo znachor. No a w następnej kolejności to już chyba pożegnanie z tym światem bo taka wegetacja na zasadzie że muszę żyć mnie nie przekonuje.

Jedyne pytanie wyprzedzające jakie mam to ile cykli powininem minimalnie wytrzymać? 5,10,30? Sam wiem że jak nie będzie żadnego efektów to ciężko mi będzie wytrzymać to wstawanie co trzy godziny. 

I drugie pytanie z gatunku tych bardziej głupich - czy jeśli po sumiennej chelatacji przy zdrowej diecie brak jakiejkolwiek poprawy będzie oznaczał że nie mam problemy z rtęcią czy ew. innymi metalami ciężkimi?

Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.

brother

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1075
Odp: Pierwsza w życiu chelatacja - proszę o pomoc i odpowiedź na kilka pytań.
« Odpowiedź #12 dnia: Marzec 31, 2016, 12:59:35 »
Witaj Arn
1.Ile cykli zrobić? Zrobisz na początek 5 żeby zobaczyć jak wogóle reagujesz. Następnie zalecane jest przynajmniej pół roku czyli gdzieś tak 30 cykli. Dlaczego ? Bo duża część osób wszelkie zmiany na lepsze (w tym moja skromna osoba) ma w tym okresie.
Powinieneś mieć z pewnością reakcje. Bo jeśli będą reakcje negatywne to na pewno też doświadczysz reakcji pozytywnych.
Wstawanie co 3 godziny jest problematyczne kiedy się tego jeszcze nie doświadczyło. Z resztą jak się jest na cyklu to organizm inaczej funkcjonuje i to co ci się teraz wydaje a to jak będzie to często dwie różne sprawy.
2. Wiesz kto zwykle nie odczuwa poprawy nawet w okresie pół roku ? Osoby mocno i bardzo mocno przytrute. Ty raczej nie wyglądasz na bardzo mocno przytrutą (miałeś kiedyś amalgamaty ?). Osoby mocniej przytrute to te z problemami zazwyczaj po wieloletnim noszeniu amalgamatów lub zbitych termometrach rtęciowych. Jednakże i takie osoby wychodzą z tego więc czemu ty miałbyś nie wyjść. I to jest po prostu to że jakiekolwiek toksyny które nie wiążą się z białkami są usuwane z organizmu (nie zatrutego rtęcią). Natomiast rtęć zostaje w organizmie przez wiele wiele lat a nawet na zawsze. Dlatego wszelkie przewlekłe i potencjalnie nieuleczale problemy są łączone z rtęcią.
53# ALA 5 mg

per aspera ad astra
Andy Cutler - lepszego życia diler :D
pdm.org.pl
bioautyzm.pl

Arn

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: Pierwsza w życiu chelatacja - proszę o pomoc i odpowiedź na kilka pytań.
« Odpowiedź #13 dnia: Marzec 31, 2016, 15:01:08 »
Też kiedyś rozbiłem termometr dlatego pisze że w zasadzie mam wiele bliźniaczych problemów z autorem wątku. Tzn nawet nie wiem czy jakim cudem rozbiłem bo znalazłem go "pustego" za szafką niedaleko okna. Nie słyszałem momentu rozbicia a jest to fizycznie niemożliwe, ktoś inny tego też nie mógł zrobić, sam nie wiem jak to było. Wcześniej już miałem problemy ze zdrowiem - bóle brzucha, problemy z gardłem, jakiegoś doraźnego zatrucia rtęcią nie czułem.

Ze wstawaniem nie tyle problemy mam ja bo ja jestem już w stanie zrobić wszystko dla zdrowia, co mój organizm. Jeśli śpię poniżej 3-4 godzin to zdarza mi się po prostu "nieprzytomnym" wyłączyć budzik i iść spać, a z drugiej strony wolno zasypiam więc ciężko mi będzie zmusić organizm na zasadzie "śpij teraz bo mam 3 godziny" ale nastawie sobie dwa budziki i liczę że się przyzwyczaje.

Dzięki za odpowiedź. Pytanie tylko skąd znaleźć tyle silnej woli, żeby się chelatować przez pół roku jeśli nie będzie żadnych efektów ani pozytywnych ani nawet negatywnych. Ja też nie jestem pewien bo moje objawy są bardzo niespecyficzne - zasadniczy problem to ból gardła, wcześniej powiązany z innymi problemami laryngologicznymi. Mam tam jakieś inne drobne problemy ale od zawsze byłem "słaby" i bardziej nadrabiałem ambicją. Jak nie mam problemów z gardłem to jestem w stanie żyć zupełnie normalnie i nie mam ochoty niczego leczyć ani potrzeby jakiegoś wielkiego uleczenia.

Zamówiłem sobie ALA i R-ALA w Swansonie. Pytanie czy to wystarczy + dieta czy tak jak w przypadku każdej niespecyficznej choroby mogę wyczytać na forach miliony suplementów które "na pewno pomogą" czy po prostu trzeba się skupić na zdrowym odżywianiu i po prostu na sumiennej realizacji kolejnych cykli?

brother

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1075
Odp: Pierwsza w życiu chelatacja - proszę o pomoc i odpowiedź na kilka pytań.
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 31, 2016, 15:29:46 »
Ha ha to nie tak.
1. Doraźnego zatrucia to ja też nie czułem. Bo zatrucie działa powoli i często niezauważalnie. Dopiero dłuższy okres czasu od ekspozycji pokazuje wybitnie działanie rtęci (coś nam co chwilę lub przez dłuższy czas dolega i organizm nie może sobie z tym poradzić).
2. A jeśli ci powiem że ja na cyklu nie potrzebuję wogóle spać i nastepnego dnia mam energię pomimo niewyspania ?
Musisz przełamać to przekonanie w głowie że jak nie będziesz spał to następnego dnia będzie okropny dzień i nie przeżyjesz.
Kiedy nie chelatujesz to tak może rzeczywiście być. Kiedy chelatujesz to efekt antyoksydacyjny ALA daje ci potężnego kopa (pomimo stresu jaki wywołuje chelatacja swoją drogą). Nie ma się co przejmować tylko trzeba próbować i nie ma się czego bać.
Wiesz kiedy minie ci lęk i kiedy chelatacja stanie prostą i jasną opcją dla ciebie ? Kiedy zrobić właśnie tych kilka cykli.
Bo co masz do stracenia ? Gorzej już być nie może, a na pewno nie od chelatacji (w dłuższym okresie czasu bo chelatacja często robi regresy np. na miesiąc czy dwa).
3 Zakładasz że nie będzie żadnych efektów i to cię przeraża. Ja zakładam że ty prędzej odpadniesz bo będziesz miał negatywne efekty i się przestraszysz czym ... możesz zaniechać swoje wyzdrowienie. Btw. ty piszesz tylko o tym gardle ale nie miałeś z pewnością nigdy żadnych objawów ze strony układu nerwowego, psychiki, jelit, relacji z ludźmi.
Jeśli nie masz żadnych tych problemów a jedynie te związane z układem odpornościowym (te nieszczęsne gardło) to teoretycznie chelatacja może doprowadzić że zachorujesz na infekcję z 39 stopni gorączki przez 3 dni np. i jak to przejdziesz to ból zniknie.
Ja podczas chelatacji już na początku miałem zapalenie gardła i przeszło bez antybiotyku. Teraz za to łapię co chwilę infekcje wirusowe i z nich się oczyszczam.
R-ALA nie jest częścią protokołu więc absolutnie to odradzam zgodnie z tym co mówi Cutler.
Milionów suplementów nie musisz brać. Najważniejsze to magnez, cynk, wit. C, wit. E. Reszta jest opcjonalna ale magiczna 4 supli jest wymagana. Odpowiednia dieta jest też bardzo pomocna, tak jak odpowiednio niska dawka ALA (5-10 mg na początek).
53# ALA 5 mg

per aspera ad astra
Andy Cutler - lepszego życia diler :D
pdm.org.pl
bioautyzm.pl