Forum Strony Dzieci

Tematyczne => Chelatacja według A. Cutlera => Wątek zaczęty przez: oleczek555 w Styczeń 02, 2012, 12:35:40

Tytuł: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: oleczek555 w Styczeń 02, 2012, 12:35:40
mam pytanie jak w temacie- ile trzeba odczekać po ospie, żeby wznowić chelatację?
miałam dziś małą zaprowadzić do przedszkola, rozbieram ją z piżamek, patrzę jakieś 3 dziwne krosty, w tym jedna z płynem. od razu pomyślałam, że to ospa. doszłam do lekarza, a krost już chyba z 10 było, wróciłam do domu i już ze 20 miejsc wysmarowałam pudodermem - Jezu jak to szybko się rozprzestrzenia, tym bardziej, że wczoraj dziecko zdrowe.
chyba donna pisała, że Inga ma/miała ospę-  ile donna wstrzymujesz się z chelatacją?
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: saly w Styczeń 02, 2012, 13:32:36
 rozprzestrzenia się to to w astronomicznym tempie przez pierwsze 2 dni, potem ( oczywiście kwestia indywidualna) ok 3-4 zajmuje przejście do stanu zasychania i od zaschnięcia krostek dziecko już nie zaraża. standardowa procedura trzymania dziecka w domu to do zaczęcia się gojenia krostek plus jeszcze z 5 dni posiedzenia w domku żeby ospy absolutnie nie przeziębić bo powikłania bywają bardzo groźne.
Nie znam się na chelatacji ale wiem, że ospa jest w gruncie rzeczy osłabiającą organizm infekcją.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: sezamek w Styczeń 02, 2012, 14:08:04
Ola-na podkarpaciu ospa szalała na wakacjach-widac dotarła nad morze...
Moje dzieci mialy po trzy krostki na tylku i dwie na glowie-takze mi nie spedzalo to snu z powiek... Życze małej szybkiego dojscia do siebie...
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: donna w Styczeń 02, 2012, 21:18:13
mam pytanie jak w temacie- ile trzeba odczekać po ospie, żeby wznowić chelatację?
miałam dziś małą zaprowadzić do przedszkola, rozbieram ją z piżamek, patrzę jakieś 3 dziwne krosty, w tym jedna z płynem. od razu pomyślałam, że to ospa. doszłam do lekarza, a krost już chyba z 10 było, wróciłam do domu i już ze 20 miejsc wysmarowałam pudodermem - Jezu jak to szybko się rozprzestrzenia, tym bardziej, że wczoraj dziecko zdrowe.
chyba donna pisała, że Inga ma/miała ospę-  ile donna wstrzymujesz się z chelatacją?

Moja dostała pierwsze 3 krostki w trzecim dniu cyklu, więc doczekałam do końca cyklu, co jej nie zaszkodziło.Potem wyszło parę następnych - łącznie miała jakieś kilkanaście krost, w tym 4 takie duże i grudkowe, reszta niewielka. I tak ma od tygodnia. W weekend odpuściłam cykl i chyba w ten teraz też odpuszczę. Mam zamiar poczekać, aż strupy zaczną odpadać, wtedy uznam dziecko za zdrowe i zaczynam kolejny cykl. Młoda fajnie ospę znosi, dała sobie wytłumaczyć, że nie wolno drapać, tylko już marudzi, że chce "do dzieci" "na konie" i "do Lidla" :) no ale po tygodniu siedzenia nonstop w domu to ma prawo być marudna.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: oleczek555 w Styczeń 02, 2012, 21:36:36
to ja pewnie dłużej będę musiała poczekać, bo dopiero 1 dzień mamy, a mała obsypana- na samej głowie, pod włosami ma chyba z 5 (tzn tak było 2 godz temu, teraz śpi, ale pewnie przybyło krost) dużych krost, na tułowiu to już nie zliczę, na pupie to samo... na razie jeszcze nie drapie, choć jak zasypiała, to już coś kombinowała przy głowie. miała też przez chwilę stan podgorączkowy.
ale czytam, że po ospie jest osłabiona odporność przez dłuższy czas i boję się wtedy wskoczyć z chelatacją.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: donna w Styczeń 03, 2012, 07:11:45
to ja pewnie dłużej będę musiała poczekać, bo dopiero 1 dzień mamy, a mała obsypana- na samej głowie, pod włosami ma chyba z 5 (tzn tak było 2 godz temu, teraz śpi, ale pewnie przybyło krost) dużych krost, na tułowiu to już nie zliczę, na pupie to samo... na razie jeszcze nie drapie, choć jak zasypiała, to już coś kombinowała przy głowie. miała też przez chwilę stan podgorączkowy.
ale czytam, że po ospie jest osłabiona odporność przez dłuższy czas i boję się wtedy wskoczyć z chelatacją.

Aha, co ważne - jak uświadomił mi jinx, Cutler na wirusowe infekcje (a w szczególności ospę i inne herpeswirusy) poleca lizynę. Inga od pierwszego dnia dostaje 1 kapsułkę dziennie i może też dlatego przechodzi to wszystko naprawdę lekko. Lizyna jest w każdym sklepie dla sportowców i u nas też w zielarskich bywa. My mamy taką: http://allegro.pl/l-lizyna-100kaps-500mg-swanson-i2021113139.html (http://allegro.pl/l-lizyna-100kaps-500mg-swanson-i2021113139.html)
Miałam akurat w domu bo wyleczyła mnie z opryszczki parę miesięcy temu.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 05, 2012, 09:42:47
No to teraz nas ospa dopadła :( Młoda wczoraj miała kilka krostek, mówię do męża, że cholera wie, czy to nie ospa, dzisiaj już jest zsypana po całości, więc ospa na bank. Jutro pokażę ją pediatrze, ale do tego czasu macie może jakieś "domowe" patenty na zmniejszenie swędzenia? Boję się, że porozdrapuje to kompletnie, zawsze się drapie, głupie ukąszenie komara leczę jej tygodniami, a po tych krostach mogą zostać paskudne ślady :( A dopiero co uporaliśmy się z zapaleniem pęcherza, 2 tygodnie nie chodziła do przedszkola, myślałam, że jutro wróci, a tu klops.

Teraz czekam na bonus w postaci ospy u dwojga pozostałych, bo żadne jeszcze nie przechodziło  >:(

Chelatację dociągnęłam do końca cyklu, bo na szczęście zaczęłam w czwartek, więc już były 3 doby. A co do następnego cyklu, to  chyba lepiej poczekać, aż całkiem wyzdrowieje?

Donna, a tę lizynę to można też normalnie w aptece kupić? Bo zanim sprowadzę wysyłkowo, choćby z allegro, to już będzie musztarda po obiedzie.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: donna w Luty 05, 2012, 10:02:39
Lizyna jest super. Szukalabym raczej w zielarskim lub w sklepie dla kulturystow. U nas po podawaniu lizyny nowe krostki się nie pojawily i nie drapala się już. Smarowalam też takim plynem octanisept czy jakoś tak. Wiecej nic nie robilam.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 05, 2012, 10:17:28
Aha, dzięki, to ja zapytam w takim razie w butiku z suplami dla kulturystów :)
Młoda ogólnie spokojna jest wyjątkowo przy tej ospie, ale już widzę, że ją swędzi, a boję się strasznie tego rozdrapywania :(
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: donna w Luty 05, 2012, 10:39:12
A przy okazji: młodej po ospie zostały dwie czerwone plamki w miejscach największych pryszczy - niestety na czole. Nie jest to blizna, tkanka jest normalna tylko zaczerwieniona i to się już z 3 tydzień utrzymuje. Zniknie?
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: gonzallo w Luty 05, 2012, 10:55:01
moja pani dr powiedziała,że zniknie w wakacje- gdy dziecko się opali
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 05, 2012, 11:11:16
Donna, jak nie drapała, to ślady nie powinny być trwałe. Ja sama miałam ospę w dzieciństwie, zdrapałam kilka krostek i do tej pory mam ślady  8) , dlatego tak się tym stresuję u młodej.
Ale niesamowite jest to, jak to szybko się rozkręca, normalnie co na nią spojrzę, to ma 5 nowych czerwonych plamek, a te poprzednie szybko zamieniają się w pęcherzyki, normalnie w czasie realnym  :o
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: donna w Luty 05, 2012, 12:24:07
Dawaj lizyne. U nas pojawilo się najpierw - 2 krostki, potem 4 nowe, dalam lizyne i wiecej nic nie wylazlo
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 05, 2012, 12:36:58
Będę dawać, tylko muszę ją skądś wytrzasnąć :) W domu nie mam niestety, a dzisiaj niedziela, jutro postaram się kupić. Młoda i tak już cała zsypana, ale może jej to złagodzi przebieg na dalszym etapie, no i kolejnych dwoje się szykuje do akcji, im też się przyda. Już sami sobie brzuchy oglądają, czy krochy nie wyłażą, ale na razie jeszcze nic nie ma :)
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: obrazki w Luty 05, 2012, 13:03:23
Małe dzieci zazwyczaj przechodzą lekko ospę i bez lizyny :)
Potwierdzam, że odporność jest obniżona nawet przez pół roku, moje dzieci chorowały po ospie na wszystko jak leci, łącznie z pierwszym i ostatnim w życiu zapaleniem ucha.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: saly w Luty 05, 2012, 13:26:15
.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: donna w Luty 05, 2012, 13:39:30
Wlasnie mojej kolezanki dzieci przechodzily ospe w wieku 3 lat i to byl ponoc koszmar, wysypane na maksa. Jej trzeci synek przechodzil teraz (w wieku 1,5 roku) i było już lepiej. Wiec mysle że nie ma reguly, że 3-4 latki przechodza ospe super i komfortowo, pewno niektore tak. U nas się nie zapowiadalo dobrze bo tych krost przybywalo szybko i od razu takie duze i grudkowe się robily.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 05, 2012, 13:39:52
No ja to tak właśnie odbieram - lizyna nie jest cudownym lekiem, który skasuje chorobę w 5 minut, ale jeśli ma choć trochę złagodzić objawy, to warto. Lekarze o tym nie mówią, za to zalecają szczepienie  ::)
Fakt natomiast, że są dzieci (ale nie wszystkie!), które przechodzą ospę bardzo łagodnie. Mój brat chorował 3-4 dni i pod koniec sam sobie szukał krostek, żeby nie iść do przedszkola. Ja byłam zsypana całkowicie, a młodsza siostra (miała ze 2 lata) miała w sumie może z 5 krostek, wyglądało, jakby się wcale nie zaraziła. Teraz moja Ania ma już tych krost i plamek bardzo dużo, plecy zsypane kompletnie, buzia też, na rękach i nogach najmniej, ale też są, a jeszcze doba nie minęła, odkąd się pojawiły pierwsze objawy, więc wcale nie mam pewności, że przejdzie to lekko i łagodnie.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: Du-czki w Luty 05, 2012, 14:11:31
Starszą córkę (zdrowa) zaszczepiłam na ospę (!@%$$@!!!), synek jest nieszczepiony. Jak narazie (4,5r) pomimo ze chodzi do przedszkola na ospę nie chorował:((. Nie przechodził tez tzw trzydniówki:((( 
Szczerze mówiąc martwię się tym. Nie wiem jak to "ugryźć":(
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: obrazki w Luty 05, 2012, 14:24:21
Duczki spokojnie, jeszcze ma szansę zachorowac :) mój siostrzeniec złapał ospę w pierwszej klasie dopiero (tez chodzil do przedszkola).
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 05, 2012, 14:34:43
Moja najstarsza ma 9,5 i chodzi do III klasy, no i właśnie dopiero teraz ją dorwie. Jeszcze nie ma objawów, ale zakładam, że szanse na uniknięcie ospy ma w tym momencie zerowe.
Podobno w dorosłym wieku przechodzi się dużo ciężej.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: donna w Luty 05, 2012, 14:36:25
Mój maz mial ospe w wieku 10 lat i źle przechodzil, albo moze tak tylko to pamieta
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: Du-czki w Luty 05, 2012, 15:12:17
Duczki spokojnie, jeszcze ma szansę zachorowac :) mój siostrzeniec złapał ospę w pierwszej klasie dopiero (tez chodzil do przedszkola).

szansę ma, owszem... i szczerze mówiac czekam niecierpliwie, a jak się ospa pojawi w rodzinie to go od razu tam zaprowadzę licząc że "załapie" :)

Tym niemniej niepokoi mnie jego "odporność" na wirusy.

Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 05, 2012, 15:17:43
Myślisz, że to odporność? Może po prostu jeszcze nie miał okazji?
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: oleczek555 w Luty 05, 2012, 20:50:03
ja do smarowania polecam gencjanę na wodzie (szybciej się goi niż po pudrze i jest bezpieczniejsza- chodzi o uniknięcie wtórnych zakażeń bakteryjnych), dodatkowo małą kąpałam w nadmanganianie potasu (do nabycia w każdej aptece), wsypujesz kilka kryształków do wanny, tak żeby woda była różowa, nie ciemnofioletowa i też pomaga na szybsze gojenie i suszenie krost. ja dawałam małej leki homeo, przez cały czas byłam na telefonie z jej lekarką, przez chwilę miała stan podgorączkowy, ale przeszło po kulkach. nie dawałam żadnych leków przepisanych przez pediatrę, a dostaliśmy receptę na neosine. po 7 dniach od wysypania byłam na kontroli i już było ok, krosty pogojone, mała nie zarażała. tylko przez następny tydz nie mogłam z nią z domu wychodzić. no i nie chelatowałam jeszcze tydzień po wizycie kontrolnej, gdzie już było ok. moja też ma trochę blizn, głownie na tułowiu i pupie.
a na włosach nie domyłam jeszcze gencjany, choć minął miesiąc od końca ospy.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: Du-czki w Luty 05, 2012, 23:14:19
Myślisz, że to odporność? Może po prostu jeszcze nie miał okazji?

od wrzesnia chodzi do zwykłego przedszkola /no fakt, malutkiego - w jego budynku jest ok 25 dzieci) ..az mi się wierzyć nie chce żeby nie przyniósł stamtąd żadnego wirusa.
 
Jedyna choroba na jaką systematycznie zapada moje dziecko to zapalenie płuc i oskrzeli..
Przechodził już to ponad 10 x.
...I w zasadzie mały nie choruje na nic innego.

Rotawirus - jezeli juz to jedna luxniejsza kupa i koniec.
moj maułż miewa straszliwą opryszczę - Krzys nie.
Trzydniówki też nie miał.
Coś mi tu śmierdzi...

Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: Lilianna22 w Luty 05, 2012, 23:31:21
To podejrzane faktycznie, ale po 30 cyklach powinien sie juz "odblokowac" immunologicznie, chociaz u mojego najwieksze efekty namacalne byly jednak po homeo. Ostatnio przeszedl rota jak nalezy, ze wszystkimi atrakcjami  ;), wczesniej zawsze tylko wymiot.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: Du-czki w Luty 06, 2012, 00:42:07
on mi się tak rozchorował właśnie po chelatacji.. Tylko dlaczego ciągle zapalenia płuc, a nie nic innego???

Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: Lilianna22 w Luty 06, 2012, 01:45:33
Nie mam pojęcia, może on jakąś bakterię ma w drogach oddechowych i się regularnie uaktywnia? Jak leczysz homeopatycznie to homeopata będzie miał homeopatyczną teorię  ;). A tak poważnie, zawsze można zrobić wymaz z gardła jeśli dzieciak regularnie choruje, po drugie czasem jest tło alergiczne, zazwyczaj mleko, ale zakładam, że mały jest na diecie.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: saly w Luty 06, 2012, 08:01:04
Mojej córci kiedyś w szpitalu robili wymaz z plwociny i wyszły niezłe klocki,ale nie wiem czy tego nie robią tylko w szpitalu.Zawsze można zrobić wymaz z gardła i nosa oraz spirometrię by wykluczyć astmę.Może ma jakaś zakamuflowaną alergię wziewną albo krzyżową z jakimś produktem pokarmowym.Pewnie podczas ataku choroby robiłaś CRP więc wiesz czy to spastyczne czy infekcyjne zapalenia,ale dobry pediatra wypatrzy w rozmazie krwi coś w eozynofilach. Próbowaliście kiedyś takie zapalenie pluc leczyc inhalacjami z pulmicortu i beredualu?
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: Du-czki w Luty 06, 2012, 09:39:51
Nie mam pojęcia, może on jakąś bakterię ma w drogach oddechowych i się regularnie uaktywnia? Jak leczysz homeopatycznie to homeopata będzie miał homeopatyczną teorię  ;). A tak poważnie, zawsze można zrobić wymaz z gardła jeśli dzieciak regularnie choruje, po drugie czasem jest tło alergiczne, zazwyczaj mleko, ale zakładam, że mały jest na diecie.

Wszystko zrobione, z wymazu nic nie wychodzi, tylko flora fizjologiczna, młody jest na restrykycynej diecie...a te incydenty (Ha...!) występują tylko po chelatacji - jak miałam przerwę w chelatacji - był spokój.

Po kolejnei infekcji zrobię mu chyba wymaz z wydzieliny z nosa, bo może to coś w zatokach.. Tylko dlaczego po cyklu???

Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: Du-czki w Luty 06, 2012, 09:44:39
Mojej córci kiedyś w szpitalu robili wymaz z plwociny i wyszły niezłe klocki,ale nie wiem czy tego nie robią tylko w szpitalu.Zawsze można zrobić wymaz z gardła i nosa oraz spirometrię by wykluczyć astmę.Może ma jakaś zakamuflowaną alergię wziewną albo krzyżową z jakimś produktem pokarmowym.Pewnie podczas ataku choroby robiłaś CRP więc wiesz czy to spastyczne czy infekcyjne zapalenia,ale dobry pediatra wypatrzy w rozmazie krwi coś w eozynofilach. Próbowaliście kiedyś takie zapalenie pluc leczyc inhalacjami z pulmicortu i beredualu?

Z badan nie wychdzi nic co mogło by być przyczyną comiesięcznych zapaleń płuc i oskrzeli.
Kiedy młody był leczony "akademicko" - na każdą infekcję - oprócz antybiotyków miał inhalacje z w/w combo.
Przez rok leczenie wyłącznie u homeopaty udało się nam zejść ze sterydów, zniknęły duszności,  i - jeżeli nie chelatuje - nie ma też infekcji. Ale nie chcę przerwać chelatacji. Wiem , że w naszym przypadku jest kluczowa, tylko niestety nie jestem wstanie zrozumieć mechanizmu tych zachorowań.
Przepadają nam zajęcia w przedszkolu, u logopedy, na SI..nie mówiac o tym, że chciałąbym aby młody chodził na basen i na koniki - a przy takich infekcjach nawet nie ma sensu go tam zapisywać:(((

dawałam mu transfer factor - nic to nie pomogło. teraz daje cat's claw - i widzą lekką poprawę.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: Costos w Luty 06, 2012, 14:26:40
A słuchaj, Dudziaczki, a spróbuj może takie kropelki GALIUM z firmy homeopatycznej HEEL. Przez pierwsze 1,5 roku działało nieprawdopodobnie rewelacyjnie w zatrzymywaniu infekcji żeby nie schodziły "w dół" tj do płuc
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: Du-czki w Luty 06, 2012, 16:56:16
Dzięki Aniu, teraz co prawda będzie mi trudno, bo leczymy u homeopaty klasyka. Ale na wakacje chcę zrobic przerwę, i wtedy wypróbuję:)
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: saly w Luty 06, 2012, 20:41:40


Z badan nie wychdzi nic co mogło by być przyczyną comiesięcznych zapaleń płuc i oskrzeli.
Kiedy młody był leczony "akademicko" - na każdą infekcję - oprócz antybiotyków miał inhalacje z w/w combo.
Przez rok leczenie wyłącznie u homeopaty udało się nam zejść ze sterydów, zniknęły duszności,  i - jeżeli nie chelatuje - nie ma też infekcji. Ale nie chcę przerwać chelatacji. Wiem , że w naszym przypadku jest kluczowa, tylko niestety nie jestem wstanie zrozumieć mechanizmu tych zachorowań.
Przepadają nam zajęcia w przedszkolu, u logopedy, na SI..nie mówiac o tym, że chciałąbym aby młody chodził na basen i na koniki - a przy takich infekcjach nawet nie ma sensu go tam zapisywać:(((

dawałam mu transfer factor - nic to nie pomogło. teraz daje cat's claw - i widzą lekką poprawę.

Że badań nic nie wyszło...hm, sama wiesz jak jest....To jeszcze niestety żadna gwarancja. Pytałam właśnie o leczenie sterydami, ale zamiast antybiotyku. Jeśli sterydy pomagają należy podejrzewać astmę. Niestety wielu pediatrów nie dostrzega różnicy w "zwykłym " zapaleniu płuc a spastycznym, osłuchowo brzmią podobnie( choc nie tak samo) i wdrażają klasyczne leczenie. A spastyczne ma niestety zupełnie inne przyczyny.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: p w Luty 06, 2012, 20:56:34
Mojej córci kiedyś w szpitalu robili wymaz z plwociny i wyszły niezłe klocki,ale nie wiem czy tego nie robią tylko w szpitalu.Zawsze można zrobić wymaz z gardła i nosa oraz spirometrię by wykluczyć astmę.
moja córka miała astmę, każdy katar powodował obturacyjne zapalenie płuc. w szpitalu nie raz robiono jej posiew z plwociny i za każdym razem ordynator (pulmonolog) stwierdzał, że to na nic nie wskazuje, bo bakterie w dolnych drogach oddechowych są zupełnie inne, niż te co "wychodzą" na zewnątrz. generalnie sam specjalista podważył sensowność robienia takich "powierzchownych" badań przy określaniu przyczyny zapaleń płuc.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: p w Luty 06, 2012, 21:05:40
Z badan nie wychdzi nic co mogło by być przyczyną comiesięcznych zapaleń płuc i oskrzeli.
Kiedy młody był leczony "akademicko" - na każdą infekcję - oprócz antybiotyków miał inhalacje z w/w combo.
Przez rok leczenie wyłącznie u homeopaty udało się nam zejść ze sterydów, zniknęły duszności,  i - jeżeli nie chelatuje - nie ma też infekcji. Ale nie chcę przerwać chelatacji. Wiem , że w naszym przypadku jest kluczowa, tylko niestety nie jestem wstanie zrozumieć mechanizmu tych zachorowań.
Przepadają nam zajęcia w przedszkolu, u logopedy, na SI..nie mówiac o tym, że chciałąbym aby młody chodził na basen i na koniki - a przy takich infekcjach nawet nie ma sensu go tam zapisywać:(((


mieliśmy podobnie. mała była wyciągnięta z astmy przez homeo i odgrzybianie, duszności już sie nie zdarzały, zapalenia płuc też nie. jak rozpoczęliśmy chelatację, zaczęła znowu chorować i to cyklicznie, co weekend. stała się w dodatku bardzo zaśluzowana, znowu wrócił wysiłek oddechowy, często duszności. homeo miał mnie chyba dosyć, bo zawsze w sobotę rano słałam rozpaczliwe sms-y, że aga ma wysoką temp, duszności i coś jej rzęzi w płucach. podejrzewałam nawet jakiegoś aspergilusa w zatokach albo gdzieś indziej. chelatacji jednak nie przerywałam i... wszystko minęło. prawie rok to trwało. teraz chodzi wprawdzie też zakatarzona, ale oddechowo wydolna i bez stanu infekcyjnego.
może jest jakaś teoria, że organizm oczyszcza się właśnie przez płuca i ta rtęć wychodzi jakoś tą drogą?!

Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: Du-czki w Luty 07, 2012, 10:40:07
Perlai, u nas to tez tak wyglada:) I też mam podejrzenia co do zawartości synkowych zatok.


Cieszę się że u Was minęło, mam nadzieję ze i my to przetrzymamy. Zchodzę z dawki chelatora, bo ewidentnie za duza dawka powoduje nawroty choroby. Gdzies (w kilku miejscach) wyczytalam  ze zatrucie rtęcia może podowac atypowe zpalenie płuc / młody miał takie w zeszłym roku, i myslę że nadal ma..co ciekawe każde zapalenie płuc zaczyna się u młodego w dolnej części lewego płuca/ Próbowałam zainteresowac tym tematem pulmunologow, którzy leczyli synka, ale dowiedziałam się "że dzieci z autyzmem tak mają", i wbiło mnie w ziemie i odechciało się jakielkowiek konwersacji.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: p w Luty 07, 2012, 11:29:49
to nie "dzieci z autyzmem tak mają". aga załapała pierwsze zapalenie płuc w wieku 2 miesięcy. zaczęło się od lewego płuca w okolicy serca. i każde kolejne zapalenie płuc rozpoczynało się w tym miejscu. pulmonolodzy mówili mi, że to jest takie już słabsze miejsce. tkanka płucna potrzebuje min. pół roku na rekonwalescencję. a mała miała zapalenia płuc średnio co miesiąc. zresztą nawet teraz jak mała trafia z infekcją do homeo, to najpierw dokładnie osłuchuje właśnie to miejsce.
te informacje uzyskałam, gdy nie było jeszcze mowy o żadnych zaburzeniach i lekarze inaczej rozmawiali...później też wszystko było zrzucane na problemy rozwojowe małej. usłyszałam nawet, że zapalenia płuc ma od tego, że nie siedzi
wierz mi nt zapaleń płuc, zwykłych i obturacyjnych i astmy wiem niestety wiele. mała była leczona w standardowy sposób: antybiotyki i sterydy, a ciężkie zapalenia płuc przechodziła później tylko na lekach homeo. mam za sobą wiele nocy spędzonych przy inhalatorze i na liczeniu oddechów.
teoria co do odporności organizmu i zapaleń płuc od dr Ś.: gdy organizm jest bardzo osłabiony to wpuszcza każdą infekcję do środka i kończy się to zapaleniami dolnych dróg oddechowych, przy bardzo słabym organizmie przechodzi to w astmę. zapalenia płuc mogą wówczas przebiegać albo z bardzo wysoką temp. i dusznościami, albo bez temperatury (organizm się nie broni). gdy organizm się wzmacnia, to linia obrony przesuwa się wyżej i wówczas mamy zapalenia gardła, krtani, anginy, później może przejść na uszy. gdy organizm się wzmocni, to infekcja równa się katarek i kaszelek, który przechodzi po wit. c i odpoczynku - ale do tego etapu jeszcze trochę potrzebujemy;)
znam też teorię o problemach z dolnymi drogami oddechowymi wywołanymi przez zatrucie rtęcią i chyba u nas się potwierdza...
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 07, 2012, 16:09:39
U nas z ospą już nieco lepiej, młoda dostała heviran, od dzisiaj praktycznie przestało ją wysypywać, a do wczoraj nowe krochy wyskakiwały w czasie realnym i w dużych ilościach. Teraz tylko pilnujemy w miarę możliwości, żeby nie drapała, na razie nie jest źle.

Co do tych zapaleń płuc, o których piszecie, że mogą mieć związek z Hg i chelatacją, to ja myślę, że jak najbardziej, a do tego pewnie nie tylko płuca. U nas odkąd odtruwamy, nawracają zapalenia dróg moczowych, może to jest ten nasz słaby punkt, inne dzieci mają zapalenia płuc, inne coś tam jeszcze innego... Natomiast faktem jest, że choroby w czasie chelatacji są zdecydowanie częstsze i to nie może być przypadek.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: Lilianna22 w Luty 07, 2012, 21:03:22

Wszystko zrobione, z wymazu nic nie wychodzi, tylko flora fizjologiczna, młody jest na restrykycynej diecie...a te incydenty (Ha...!) występują tylko po chelatacji - jak miałam przerwę w chelatacji - był spokój.

Po kolejnei infekcji zrobię mu chyba wymaz z wydzieliny z nosa, bo może to coś w zatokach.. Tylko dlaczego po cyklu???

Mój syn też czasem łapie po chelatacji jakąś infekcję, ale nie od razu zapalenie płuc. Myślałam, że tak się dzieje, bo zaczyna się od podrażnionego gardła po ALA a później na tym tle rozwija się jakaś bakteria czy cóś.
Przypomniało mi się jeszcze, co kiedyś zresztą pisałam w innym wątku - mój syn regularnie łapie infekcję po leczeniu nystatyną, po najpóźniej tygodniu jest zawsze chory. Wcześniej myślałam, że to przypadek, ale gdy zachorował już 4 raz to raczej należy powiązać odgrzybianie z chorowaniem. Nie wiem tylko czy odgrzybianie ewentualnie chelatacja osłabia organizm i ten łapie chorobę czy wręcz przeciwnie, "odsyfienie' organizmu powoduje, że system immunologiczny zaczyna lepiej działać. Ja bardziej skłaniam się ku tej drugiej teorii.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: zosia_ w Luty 07, 2012, 22:37:36
Łapanie "infekcji" to działanie naprawcze organizmu. Dzięki nim usuwa uszkodzone komórki i wymienia na nowe. Tak w dużym uproszczeniu.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: favorita w Luty 10, 2012, 08:18:40
My już kończymy ospę. Powiem szczerze, że nastawiałam się na jakąś masakrę, bo w weekend krosty wychodziły jej jak grzyby po deszczu, byłam podłamana. W poniedziałek dostała heviran, a we wtorek zdobyłam wreszcie lizynę i serio, te leki działają niesamowicie. Już po pierwszej dawce heviranu nowe krosty przestały wychodzić, a strupki bardzo szybko się goją. Teraz już dostaje tylko lizynę i dosłownie niewiele już widać, żałuję, że nie miałam tych leków od razu (akurat był weekend, młoda jak zwykle ma pecha), pewnie by nie miała nawet połowy tych krostek. 

No i zdecydowałam się chelatować w ten weekend, młoda świetnie się czuje, chyba nie ma co tracić cyklu.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: natalia1985 w Listopad 20, 2012, 23:15:50
My mamy ospe, a raczej już końcówkę. W sumie to na początku nie zorientowałam się że to ospa:( ponieważ te "kropki" wychodziły na początku po 1 na nodze , potem doszło na plecach, w sumie dobrze że pewnego dnia obudził się cały obsypany ....

Ale mamy za sobą już 10 dni siedzenia w domu, już nic nie wychodzi , wszystko zaschnięte , maleje, ale nie odpadło jeszcze. Nathan już wrócił do sił. I myślę, kiedy by tu zacząć chelatacje. Sądzicie że poczekać aż wszystko zejdzie mu z ciałka? Czy wcześniej? Już jest ponad 2 tygodnie bez chelatacji i niestety ospa sprawiła że Nathana zachowanie a także koncentracja i cała reszta pogorszyło się .ehhh
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: zosia_ w Listopad 21, 2012, 00:53:52
Nawet jak już maleje i przysycha, to ospa się jeszcze nie skończyła. Ja bym poczekała kilka tygodni i dała się dziecku porządnie wychorować a nastepnie wrócić do pełnej formy. Chelacja jest ważna, ale po pierwsze nie szkodzić.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: p w Listopad 21, 2012, 09:47:56
uważam, że trzeba poczekać,aż wszystko odpadnie i nie będzie śladów.
ospa jest długotrwałą chorobą, a raczej okres rekonwalescencji jest długi. sama na sobie to odczułam, gorączka i wysypka znikła dość szybko, ale objawy neurologiczne, bóle i zawroty głowy utrzymywały się 2 miesiące! i to jest norma. dzieci szybciej "dochodzą do siebie", niemniej jednak zbytni pośpiech w rozpoczynaniu przerwanej chelatacji nie jest wskazany, wirus ospy "siedzi" w układzie nerwowym i może dość długo dawać objawy, których u dzieci nie rozpozna się w jednoznaczny sposób. pogorszenie zachowania i koncentracji może być właśnie objawem działania wirusa ospy, a nie przerwanej chelatacji.
moje córki miały miesięczną przerwę w chelatacji z powodu ospy. dla przykładu podam, że aga zaczęła w tym okresie zezować jednym okiem i nie kontrolowała potrzeb fizjologicznych. druga córka na pierwszy rzut oka była całkowicie zdrowa, ale jeszcze przez ok. 2 tygodnie po zniknięciu krostek szybko się męczyła i musiała godzinę zdrzemnąć się w ciągu dnia (a nie sypia już od 3-4 lat w ciągu dnia)
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: natalia1985 w Listopad 21, 2012, 21:23:21
kurczę macie racje , tak zrobię, lepiej mieć pewność ,że będzie zdrowy. Dziękuję Wam bardzo mocno za odpowiedzi:)
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: hulahop w Grudzień 03, 2012, 09:18:57
Mam pytanie.
Aktualnie, po sześciu cyklach, mamy przerwę w chelatacji z powodu ospy. Pomimo że małemu zostało raptem 3 strupy które jeszcze nie odpadły, to chyba musimy poczekać z powrotem do chelatacji. Problemem jest kaszel który pojawił się u małego na trzy tygodnie przed wykluciem się ospy. Ja ten kaszel wiązałam z podrażnieniem gardła od ALA (nasilał się podczas cyklu), oraz z refluksem (częściowo pewnie wynikającym z podrażnienia). Lekarz pediatra powiedział że refluks owszem, ale że jest on wtórny w stosunku do kaszlu "odospowego" i że taki kaszel miał się prawo pojawić na kilka tygodni przed wysypaniem. Dodał jeszcze że pewnie na "wstęp do ospy" nałożyła się alergia na pleśnie i grzyby. Lekarz nie dał póki co leków na refluks uznając że kaszel powinien się wygłuszyć razem z ospą. Tymczasem od wczoraj, po kilku dniach przerwy, mały miewa znów 5-6 epizodów mokrego kaszlu (a jest 12 dni od pierwszego wysypu zmian).
O tym, że chelatujemy małego lekarz nic nie wie, ale zastanawiam się czy jej nie powiedzieć. Samowolną decyzję o podawaniu lizyny (rada wyczytana tu na forum) bardzo pochwaliła.
Jakie są wasze doświadczenia? Czy ktoś rzeczywiście zaobserwował kaszel który można byłoby powiązać z ospą? A może kaszel który powstał w towarzystwie chelatacji ale ciągnął się pomimo przerwy w chelatowaniu?
Proszę o odpowiedź.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: p w Grudzień 03, 2012, 11:31:27
u agnieszki ospa wyglądała jak b. ciężkie nietypowe dla niej zapalenie oskrzeli. miała silny kaszel jak przy zapaleniu oskrzeli, zmiany w całych oskrzelach, itp. nietypowe było tylko wielkie osłabienie, senność i wymioty. nic nie wskazywało na ospę. gdyby nie moja choroba i choroba drugiej córki (typowy przebieg) lekarz nie stwierdziłaby ospy. agnieszka nie dostała krost, a może były tylko we włosach (sugestia lekarki), a nikt wpadł na to, żeby dokładnie przejrzeć głowę. zresztą prawie w ogóle nie była czesana w tym czasie, bo nie dała sobie dotknąć głowy (to tez było dziwne)...
całe to "ospowe zapalenie oskrzeli" trwało jakiś miesiąc
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: hulahop w Grudzień 03, 2012, 13:21:14
czyli jest coś na rzeczy w kwestii zależności kaszlu od wirusa ospy... współczuję perlai takich przejść ospowych...
w ubiegłą środę (gdy byliśmy na kontroli) młody był osłuchowo czysty. Ale teraz wróciłam z pracy i widzę że odkasłuje na wilgotno i też coś mu się wilgocić zaczyna pod nosem. chyba trzeba zarejestrować się na wizytę do przychodni...

perlai a pamietasz moze jakie leczenie zostalo zastosowane u Agnieszki? Przeciwirusowe (takie klasyczne jak przy ospie) czy moze zostalo dolozone przeciwbakteryjne i przeciwkaszlowe (antybiotyk, jakas rutyna, tantum verde itd.?)
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: p w Grudzień 03, 2012, 13:52:15
z tego co mi mówiła lekarka, ospa może dawać takie objawy, tzn. kaszel, katar, zap. oskrzeli/płuc. po prostu wirus atakuje to, co najsłabsze w organizmie.
u agi mamy przetrenowane zap. płuc i oskrzeli, więc to nic strasznego  ;)
tylko przy tej dziwnej ospie, lekarka stwierdziła, że oskrzela (jak na agę) nie są w złym stanie (często słyszała gorzej), a zachowanie wskazywało na b. ciężką chorobę, dlatego to było takie nietypowe. wszystko wyjaśniło się, gdy u pauli wyskoczyły krostki ospowe. jak pisałam wcześniej, wirus ospy daje też objawy neurologiczne (bóle głowy, zawroty głowy, senność, itp), ale nie musi tak być.
po przejściu ospy odporność organizmu jest bardzo nadwyrężona, nasi lekarze twierdzą, że ok. pół roku trzeba czekać na odbudowanie pełnej odporności. my na szczęście przechodziliśmy ospę na przełomie kwietnia/maja.

wilgotny, odkrztuszający kaszel nie jest zły. początek infekcji zwiastuje zwykle suchy męczący kaszel. gdy ten kaszel zmienia się w wilgotny, taki "brzydki" to już jest lepiej. organizm walczy z infekcją i się oczyszcza. tak samo jest z katarem. poprzez katar organizm oczyszcza się. najlepiej w takiej sytuacji zastosować inhalacje z soli fizjologicznej, dużo wit. c i odpoczynku. lizyna (przeciwwirusowa w końcu) też nie zaszkodzi.
do przychodni można się przejść, jak cię to niepokoi, ale ja bym rozważyła ryzyko podłapania w przychodni w takim stanie czegoś innego.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: p w Grudzień 03, 2012, 13:55:38
perlai a pamietasz moze jakie leczenie zostalo zastosowane u Agnieszki? Przeciwirusowe (takie klasyczne jak przy ospie) czy moze zostalo dolozone przeciwbakteryjne i przeciwkaszlowe (antybiotyk, jakas rutyna, tantum verde itd.?)

aga jest leczona homeopatycznie, i tak była leczona też w tej chorobie. dodatkowo dostawała tylko berodual w nocy w inhalacjach, bo chwytały ją duszności. oprócz tego aga dostaje standardowe suple, ale w trakcie choroby z uwagi na senność i całkowity zanik apetytu dostawała tylko wit. c i lizynę (gdy udało się podać)
druga córka przeszła ospę też na samej homeopatii, dodatkowo swoje zwykłe suple w tym wit. c i lizynę.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: hulahop w Grudzień 03, 2012, 14:12:00
inhalalatora moje dziecko boi sie bardziej niz obcinania wlosow. niestety :( jest jakis sposob na zrobienie inhalacji bez inhalatora? siedzenie nad miska parujaca tez raczej nie wchodzi w rachube...
lizyne nasza pediatra kazala dawac az do odpadniecia ostatniego strupa, a suplementy maly dostaje caly czas cutlerowskie. moze powinnam mu zostawic tylko wit c i lizyne a cala reszte odstawic? no i jeszcze lyka moje dziecko izopatyki ogolnowzmacniajaco-przeciwcandidowe. Ale to juz od jakis 5 miesiecy.
a tak wogole maly przechodzi podczas tej ospy skok rozwojowy. mam jakies niejasne podejrzenia ze moze miec to zwiazek z walka z innymi wirusami (maly ma przewleklego mieczaka zakaznego i wirus ospy - obydwa przeciez spokrewnione blisko z ospa). nie wiem czy to lizyna czy organizm malego sam z siebie, ale cos na pewno jest na rzeczy.
a juz na marginesie: moje dziecko  reaguje fenomenalnie na chelatacje. mam nadzieje ze jak juz wrocimy do ALA to nie okaze sie ze ospa przyblokowala ta wrazliwosc na odtruwanie z rteci :(
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: p w Grudzień 03, 2012, 14:22:08
każde dziecko boi się inhalatora na początku. my używaliśmy go od 3 miesiąca życia, więc problem przyzwyczajania mamy "z głowy". gorzej było z druga córką, ale ona też, jak się przekonała (jako dwulatka), że jej to pomaga, to już nie protestuje a w chorobie nawet sama prosi o inhalacje ;D
nie sądzę, by trzeba było w chorobie odstawiać wszystkie suple. ja tak zrobiłam, bo aga była całe dnie nieprzytomna i toczyliśmy walkę o każdy łyk i kęs, by cokolwiek do buzi przyjęła i nie wypluła. dlatego odstawiłam to, co nie było niezbędne. lizynę podawałam przez cały okres zimowo-wiosenny. odstawiłam na lato i teraz znowu podaję całej rodzinie.
przy chorobach wirusowych dzieci (nawet te dobrze rozwijające się) często robią "skoki" rozwojowe. związane jest to z tym, (wg tego co słyszałam od lekarza) że organizm ogólnie mobilizuje się do walki z wirusem i przy okazji pokonuje inne trudności.
moja lekarka bardzo się cieszyła, że aga złapała ospę, choć tak nietypową. paula przeszła właśnie teraz bostonkę (znowu jak przy ospie tylko wysypka), aga nie złapała, albo też przeszła bez wysypki bo w tym samym czasie nieco kaszlała i była dziwnie przemęczona. lekarka znowu ucieszona i teraz dopytuje się, czy czasem świnki w przedszkolu nie ma, bo "dobrze by było, gdyby podłapała". wiem, kontrowersyjne podejście :)

a co do ALA po ospie, nie wiem, czy to zbieg okoliczności, ale po miesięcznej przerwie wznowiłam chelatację i zaczęłam podnosić dawki. okazało się, że znacznie zwiększyła się tolerancja małej na wielkość dawki. być może to zbieżność w czasie, bo to był ok. 60 cykl, ale przed ospą nie mogłam przekroczyć 6 mg. 
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: zosia_ w Grudzień 03, 2012, 14:28:23
To wcale nie jest kontrowersyjne podejście. Jka najbardziej zdroworozsądkowe i poparte doświadczeniem i wiedzą. Te wirusowe choroby wieku dziecięcego budują odporność, cwiczą system odpornościowy. Nie ma nic lepszego :) Skoki rozwojowe to też typowe po takich "chorobach". Wirusy atakują najsłabsze miejsca, tam gdzie tkanka jest zdgenerowana. Nastepuje wymiana komórek na nowe, zdrowe. Najlepiej nie dawac wtedy nic przeciwwirusowego, jeli nie jest to absolutnie konieczne i dac się organizmowi "wychorować", zregenerowac bez wspomagania i popedzania. Najwazniejszy jest spokój, wylezenie, dużo snu i picie wody. Suple na ten czas też lepiej odstawić.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: p w Grudzień 03, 2012, 15:15:56
inhalalatora moje dziecko boi sie bardziej niz obcinania wlosow. niestety :( jest jakis sposob na zrobienie inhalacji bez inhalatora? siedzenie nad miska parujaca tez raczej nie wchodzi w rachube...

chyba nie ma sposobu na zrobienie inhalacji bez inhalacji, ale myślę, że warto popracować i przyzwyczaić dziecko do tego strasznego urządzenia. przyzwyczajanie pauli trochę trwało, nie stało się to w ciągu jednej infekcji. ale stopniowo pokazywałam jej, że to nic strasznego. pokazywałam, że robię to agnieszce i ona się potem lepiej czuje, sama sobie robiłam te inhalacje (rzeczywiście fajne to nie jest), a pauli robiłam na początku trzymając maseczkę z daleka, gdzieś ok. 20 cm od twarzy, powoli zmniejszając ten dystans na tyle, na ile ona pozwalała. nic na siłę. po jakimś czasie, przy którejś infekcji pozwoliła sobie już normalnie robić inhalacje, a wkrótce potem przekonała się, że to pomaga przy kaszlu.
teraz w chorobie mamy bitwę o inhalator, bo każda chce w tym samym czasie go używać ;D

zosiu, dokładnie :) właśnie tak mówi nasza lekarka. przy tej ospie nawet nie zmieniła zaleceń odnośnie leku głównego. właściwie nic nie zmieniła, zaleciła tylko dużo pić, odpoczywać, itp. nawet tych krostek nie kazała smarować (paula nie drapała). a najbardziej podobała mi się reakcja, gdy zadzwoniłam z pytaniem co mam robić, bo paula ma ospę. powiedziała: "o super! to aga też najprawdopodobniej przeszła ospę, szkoda tylko, że jej nie wysypało." później na wizycie dodała, że może aga przejdzie drugi raz ospę z wysypką, bo to "byłoby lepiej"
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: hulahop w Grudzień 03, 2012, 18:41:31
Dziekuje za wszystkie odpowiedzi i rady!
Pozostaje nam podawac malemu to co do tej pory, obserwowac i czekac na rozwoj wypadkow. Do lekarza na razie nie dzwonilam, poczekam co sie bedzie dzialo do jutrzejszego poranka. Na razie od jakiejs godziny cisza.
A wiec intuicja dobrze mi podpowiadala ze obecny skok rozwojowy jest zwiazany z "przewalczeniem" infekcji wirusowej.
A i jeszcze wyciagniemy inhalator na wierzch i bedziemy przyzwyczjac malego do jego widoku, bo cos mi mowi ze na wiecej nie mozemy poki co liczyc.
perlai odlotowa macie ta lekarke. ona prowadzi calosciowo biomedyczne leczenie Agnieszki czy to po prostu pediatra z rejonu?
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: ToTa w Grudzień 04, 2012, 04:55:39
u nas nie da sie nic zalozyc, inhalator to byl by jakis totalny kosmos, o sluchawkach tez mozemy zapomniec, niestety, ale jezeli do inhalacji ma byc cos neutralnego co wszyscy moga wdychac, to mozna pokoj zamienic w inhalator  ;) , tak zrobilismy ostatnio jak maly byl chory, rozpylalismy olejki dyfuzerem u niego w pokoju, po 15;20 minutach wchodzilo sie do inhalatora... wszyscy korzystali...
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: p w Grudzień 04, 2012, 11:10:37
perlai odlotowa macie ta lekarke. ona prowadzi calosciowo biomedyczne leczenie Agnieszki czy to po prostu pediatra z rejonu?
nie prowadzimy leczenia biomedycznego. a ta lekarka to lekarz rodzinny homeopata, bardzo doświadczona, zdroworozsądkowa. dla nas jest wyjątkowo cenna, bo doskonale osłuchuje i ma spore doświadczenie w leczeniu problemów dolnych dróg oddechowych.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: apple w Luty 19, 2013, 21:31:33
Dziewczyny,

jestem w szoku, bo moja córa zachorowała na ospę i wysypało ją jak na razie (dopiero początek) bardzo równomiernie na tułowiu. Nigdy, ale to nigdy nie miała nic na skórze (no może oprócz opuchlizny po ugryzieniach komara) ale nigdy żadnej wysypki ani po żadnej interwencji ani ot tak, gładziutka jak manekin

Chyba powinnam się cieszyć, że przechodzi ospę "normalnie"?
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: p w Luty 19, 2013, 21:33:01
a to na pewno ospa? bo wysypka w ospie zaczyna się od głowy i schodzi niżej...
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: apple w Luty 19, 2013, 21:39:47
na bank, bo w przedszkolu panuje, poza tym na szyi też miała chyba nawet najpierw
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: p w Luty 19, 2013, 21:41:05
no, to możesz się cieszyć, że będziecie mieć to za sobą ;)
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: apple w Luty 19, 2013, 21:44:52
To też, ale bardziej chyba się cieszę z normalnej reakcji organizmu. Mam nadzieję.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: apple w Luty 20, 2013, 14:33:44
czym najlepiej smarowac nasze dzieciaki podczas ospy?
Taki zwykly pudroderm jest ok?

Skład:
100,0 g zawiera 1,0 g benzokainy, 1,0 g mentolu, 25,0 g tlenku cynku, 25,0 g talku, 25,0 g gliceryny.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: ania2008 w Luty 20, 2013, 14:51:47
moj wlasnie w swieta mial ospe,i mial w glowie,w buzi,na twarzy najwiecej,na cialo mu nie wyszlo tylko pare,nie mial goraczki,starszy mial pol roku przed nim i nie zarazil sie od niego ale az w szkole.Starszy zdrowy mial goraczke przez 3 dni,a maly nic a nic.Ja smarowalam zwyklym pudrem takim bialym,pozniej kupilam taki plyn przezroczysty tez dobry.
Tytuł: Odp: ospa a chelatacja
Wiadomość wysłana przez: ricorete w Luty 20, 2013, 18:36:51
Znajoma mojej znajomej mówiła mi, że jej lekarz, który prowadzi syna i zalecił chelatację odradzał chelatacje w czasie choroby oraz 6 miesięcy po... podobno wirus utrzymuje się w organizmie tak długo. Ona dowiedziała się tego dopiero po fakcie, tzn. dopiero jak syn zaczął mieć straszne fiksacje i zachowywał się jak dziecko z ADHD do kwadratu. Akurat ona nie skonsultowała chelatacji ze swoim lekarzem(mają u niego wizyty raz na kilka miesięcy), nie podam nazwiska lekarza bo nie zapamiętałam. Wiem, że to tylko zasłyszany tekst, ale akurat zapamiętało mi się, nie wiem ile w tym prawdy.