Autor Wątek: Diety, chelatacje ale przede wszystkim byle NIE SZKODZIĆ  (Przeczytany 5052 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Kashka

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 2
Diety, chelatacje ale przede wszystkim byle NIE SZKODZIĆ
« dnia: Marzec 02, 2018, 17:13:47 »
Szanowni Państwo,
Wstęp (można pominąć jak ktoś nie ma czasu czytać;)
Jestem mamą Oskara. Od ponad 10 lat choruję. Na co? Prościej było by powiedzieć na co nie ;P Podobnie jak wielu z Was szukam informacji w internecie ponieważ lekarze często nie potrafią pomóc, a jak to bywa my Polacy zawsze szukamy rozwiązania i rzadko akceptujemy stan rzeczy, który nam nie pasuje, wolimy działać. Motywacją do zwiększenia wysiłków w poszukiwaniu odpowiedzi na tematy zdrowotne był mój syn, którego organizm od urodzenia nie funkcjonował jak powinien. Mieliśmy 10 pkt w skali Apgar, dziecko z idealnie gładką skórą, żadnych wyprysków, pięknie przybierał na wadze. Jednak coś było nie tak. Niemowlę które praktycznie nie śpi w dzień, dużo płacze? Nie dałam się zbyć argumentami pediatrów, że mam pierwsze dziecko i jestem przewrażliwiona. Swoją historię postaram się kiedyś gdzieś opublikować w całości, bo każdy krok do diagnozy wykonaliśmy jako
rodzice praktycznie sami dlatego może ktoś skorzysta i przyspieszy dzięki temu swój proces.
Sedno sprawy:
APELUJĘ do WAS WSZYSTKICH O ROZSĄDEK!
Czytam wiele wpisów z tego forum i jestem przerażona.
Wiele osób podejmuje decyzje o zastosowaniu okropnie wyniszczających diet i protokołów chelatacji BEZ PODSTAW medycznych. Nie chcę z nikim się kłócić ani nikogo prowokować. Chce podzielić się moim doświadczeniem i obserwacjami i namówić Państwa na postawienie właściwej diagnozy ZANIM niechcący wyrządzicie Państwo dzieciom lub sobie krzywdę.

1. Objawy wielu chorób i schorzeń nakładają się na siebie. Jedna choroba przypomina drugą. Jeden problem wywołuje kolejny. Na dzień dzisiejszy NIKT nie jest w stanie określić dokładnie jak działa organizm ludzki, procesy biochemiczne ujęte całościowo są dalej zagadką (Nawet dr House ma czasem problem z postawieniem diagnozy mając objawy ;) Owszem lekarze wiedzą już dużo. Medycyna osiągnęła taki postęp, że masowo nie umieramy dziś na zapalenie płuc jak to było chociażby jeszcze przed stu laty. Leczenie jest potrzebne ALE możemy śmiało przyjąć założenie że organizm ludzki jest mądry i z większością rzeczy umie poradzić sobie sam. Dlatego ważne jest żeby wiedzieć kiedy interweniować, a kiedy dać po prostu organizmowi czas na usunięcie problemu. Koleżanka w szkole połknęła szpilkę wieszając plakat - lekarze od razu nie otwierali jej by gmerać w brzuchu, tylko poczekali bo akurat oddała ją ze stolcem.Inny przykład Dziewczyna wypijała przez kilka lat tygodniowo 10 buteleczek lakieru do paznokci. I wyobraźcie sobie że nie umarła. Lekarz jedynie zalecił psychoterapię i zaprzestanie tego. Żadnej chelatacji i tak po prostu wystarczy przestać pić lakier? No tak. (wpiszcie w wyszukiwarce uzależnienie od jedzenia lakieru do paznokci-mnóstwo ludzi to robi i po zaprzestaniu wraca do zdrowia)

2. Dużo piszecie o chelatacji dzieci "proszkami", które potem dostają biegunek i innych dolegliwości. A próbowaliście osiągnąć efekt mniej szkodliwymi substancjami typu CHLORELLA??? Chlorella posiada właściwości wiązania metali ciężkich i usuwania ich z organizmu. Posiada właściwości przeciwnowotworowe. Zwalcza bakterie, wirusy, substancje chemiczne i obce białka. Warto zacząć od metod nie mających skutków ubocznych!

3. Wybudzacie dzieci w nocy by je chelatować... NIE BUDŹCIE DZIECI W NOCY!!! Brak snu u dzieci powoduje zaburzenia rozwojowe m.in cechy autyzmu. Dzieci cierpią przez Was na chroniczne zmęczenie. Błagam poczytajcie o tym - przy stawianiu diagnozy w Anglii lekarze na noc montują kamerkę w pokoju dziecka by ocenić jak usypia i jak śpi. Dziecku podejrzewanemu o autyzm całkowicie wyeliminowano symptomy, gdy zaczął przesypiać całe noce, organizm mógł się zregenerować (uleczyć sam). Sprawdźcie czy dziecku nie za zimno/gorąco w nocy -nie śpi zbyt blisko okna lub grzejnika, zwierzęta domowe go nie wybudzają lub nie daj Boże wy sami!

4. NIE IDŹCIE NA SKRÓTY. Wiąże się to z prowadzeniem dzienniczka obserwacji i wykonywaniem szeregu kosztownych badań. Organizm ludzki działa tylko jako całość. Nie można interpretować pojedynczych sygnałów/wyników. Np. moje dziecko ma autyzm to na pewno zatruło się szczepionkami =muszę zrobić chelatację.
Po pierwsze przeczytajcie :
http://niegrzecznedzieci.org.pl/asperger/swiat-nauki/to-nie-szczepionki-wywoluja-autyzm/
Po drugie:
Szczepiłam dziecko prywatnie wydając kupę kasy na szczepionki żeby były najlepszej jakości= nie były przeciążone rtęcią, a moje dziecko i tak ma Zespół Aspergera.
Po trzecie: ja mam fibromialgię i nie jestem zatruta rtęcią. (czytałam na tym forum że podobno wszyscy z objawami fibromialgi są zatruci rtęcią. Ołowiem zatruta też nie jestem - aktualne wyniki badań)
Wykonajcie wszystkie kosztowne badania żeby potwierdzić czy jesteście zatruci rtęcią/ołowiem. Dla mnie badanie biorezonansem podobnie jak badanie włosa nie jest wystarczające do uznania, że jestem zatruta. Są badania z krwi i moczu które można śmiało wykonać by potwierdzić diagnozę. Opinia lekarska nt. badania włosa jako metody diagnostycznej zatrucia metalami ciężkimi jest jednoznaczna - BADANIE WŁOSA NIE JEST WIARYGODNE W KONTEKŚCIE ZATRUĆ (http://eurovipnet.9com.pl/artykuly/prawdy_i_mity_1)
Krótko dlaczego:
"Ilość biopierwiastków we włosach jest znacznie wyższa niż w surowicy, np. zawartość wapnia we włosach jest około dwieście razy większa, magnezu około trzydzieści razy, cynku około sto razy, miedzi kilkanaście razy. Dzięki temu we włosach można oznaczać stężenia biopierwiastków, których ilość w organizmie jest bardzo mała."
Jeśli ILOŚĆ JEST BARDZO BARDZO MAŁA to może warto organizmowi dać szansę samemu przeprowadzić biochemiczny proces oczyszczenia?
Zwłaszcza jak w krwi i moczu nie ma rtęci czy ołowiu !!! Już nie mówię o osobach które chelatują dzieci, które nie mają objawów zatrucia rtęcią czy ołowiem. Bo nie leczy się wyniku tylko objawy!
http://newelska-bejsment.patatay.com/2014/09/03/regeneracja-organizmu/

5. DZIENNICZEK OBSERWACJI to podstawa przy wyborze diety.
Nie zależy Wam przecież na usunięciu objawów tylko przyczyny choroby/dolegliwości/zaburzeń.Długo nie mogłam dojść do tego czemu mój syn ma dni w których zachowywał się całkowicie normalnie - były to ze 3 dni w roku w których syn był tak spokojny, uśmiechnięty i komunikatywny że szok. Nie wierzyłam, że to przypadek tylko coś w tych dniach musiało być co wpłynęło na jego organizm. Od tej pory obserwuję wszystko. Co je, pije, jakie ma aktywności w ciągu dnia itp. I sukcesywnie eliminuję problemy. Ustalaliśmy na bieżąco nowe zasady np. że zajęcia stymulujące jak oglądanie krótkiej bajki na tablecie mamy tylko do godz.18 -lepiej zasypia, nie je cukru - mniej go nosi itp. Po 3 latach doszłam do tego, że najważniejsza jest DIETA. Dużo ludzi stosuje gotowe protokoły. Ja dopiero od tygodnia siedzę z moim dzienniczkiem i czytam forum w poszukiwaniu pomysłów na zbilansowane posiłki. I wiecie co? NIE MA GOTOWEJ DIETY którą mogę zaproponować w całości mojemu synowi ani sobie. Ba, suplementy które na tym forum są polecane często mają składniki których muszę z synem unikać. Nie kierujcie się więc zasadą, że jak coś jest ogólnie przyjęte za zdrowe to będzie to dobre dla Was i Waszych dzieci. Dwa przykłady z tego tygodnia jak dzienniczek się przydał:
Jesteśmy na diecie bezglutenowej i niskohistaminowej.
Oskar dwa dni z rzędu miał nasilone histerie i zachowania agresywne. Wyszły mu delikatne krostki na buzi. Pierwsze podejrzenie padło na sok jabłkowy. Tłoczony z jabłek kwaśnych. Od razu pomyślałam o histaminie, że przekroczyliśmy próg tolerancji, bo pewnie kwaśne jabłka mają dużo histaminy. Ale na drugi dzień nie pił soku. Myślę..myślę.. To musiał być ibuprom podany na wieczór bo miał lekką gorączkę. Ibuprom zblokował DAO więc histamina się nie rozłożyła i mamy efekt. Ale i drugi strzał był nie trafiony. Minęło dużo godzin, a dziecko dalej było niespokojne. Patrzę co jadł. Pierogi bezglutenowe. No więc zaczęłam czytać i znalazłam informacje o niedawno odbytej konferencji w Synapsis i przeczytałam że BEZGLUTENOWA PSZENICA I BEZGLUTENOWA SOJA nie są ok (opiatują silnie do mózgu) podobnie jak bezglutenowa skrobia pszenna. I w naszej mące do wyrobu pierogów była w składzie.
Polecam najpierw robić obserwację a potem sprawdzać czy raczej upewniać się co do przyczyny szukając informacji w internecie. Bo mam wrażenie że wielu z Was działa tak zwanie z du*y strony. Organizm ludzki to dalej zagadka. Do tego każdego organizm działa inaczej. Mój syn jako jedyny w przedszkolu ma alergię na marchew. Tak silną że śladowe ilości powodują u niego wymioty (jako dziecko wypisany ze szpitala z diagnozą refluks-to jest
właśnie przykład diagnozy z du*y wziętej). Lekarze Wam tego nie powiedzą, ale wrzuca się wszystkich do jednego wora. Wy tego nie róbcie sobie i swoim dzieciom. Przykład z grudnia 2017r. Byłam leczona na anginę. 100% objawów. Antybiotyk. I wiecie co? Jakby mi ktoś powiedział, że jak zapłacę 18 zł to mogę się upewnić przed zażyciem antybiotyku (w ciągu 15min mam wynik) czy na pewno mam anginę to bym zapłaciła. Bo jak się okazało później to była mononukleoza i o mało mi serce nie siadło, a do tego zaraziłam syna! (byłam pewna że go nie zarażę, bo po 24h od rozpoczęcia leczenia anginy przestaje się zarażać, a zaraziłam syna mononukleozą bo pocałowałam go już 3 dnia leczenia "anginy") Nikt z Was nie życzy dziecku wysokiej gorączki trudnej do zbicia...
Tak więc upewnijcie się po pierwsze : czy na pewno macie objawy i dobrą diagnozę, ustalcie co jest przyczyną, a co skutkiem.
Czasem związek przyczynowo - skutkowy to długi łańcuch zdarzeń. Jako osoba dorosła nie zachorowałabym na mononukleozę gdyby organizm nie był obciążony od lat walką z za wysokim poziomem histaminy. Nie mam pretensji do lekarza, że nie zdiagnozował u mnie mononukleozy, tylko o to że nie wykluczył anginy.
Bądźcie cierpliwi i obserwujcie. Stosujcie zasadę: po pierwsze nie szkodzić. Lepiej nie robić nic niż dołożyć objawów. (zaburzenia snu, biegunki, zagrzybianie organizmów i tak już obciążonych dzieci)
Powtarzam pytanie: czy zrobiliście już wszystkie badania które potwierdzą lub wykluczą diagnozę ?(np. przy rozpoznaniu celiakii nie liczy się tylko badanie p/ciała/p/transglutaminazie tkankowej ale należy koniecznie zrobić Immunoglobulin IgA bo może być wynik fałszywie negatywny)

6. SUPLEMENTACJA MOŻE SZKODZIĆ.
To że połykanie tabletek może się skończyć źle - wiemy na przykładzie dziecka Ewy Błaszczyk. Ale to nie wszystko na co trzeba uważać.
Przede wszystkim uważajcie na witaminy z grupy B, żelazo, witaminę C które tak nonszalancko wszystkim polecacie powołując się na badania jakie korzyści może przynieść ich suplementacja. Można je przedawkować i jest to bardzo niebezpieczne zwłaszcza dla dzieci!!! Jak widzę wpisy na forum- "daję dziecku dotąd Witaminę C zwiększając dawkę aż się nie posra" (no ok- było napisane aż nie dostanie biegunki ;) to rwę włosy z głowy. Dziecko mając biegunkę przy Wit. C  = przedawkowało = przeciążyliście Rodzice dziecku nerki. Zaraz mu wysiądą. Odstawcie na jakiś czas wit.C i każcie dużo pić, a nie zmniejszajcie dawki !!! Wit. z  grupy B i Żelazo też tylko pod kontrolą lekarza suplementujcie.
Nie musicie się martwić o przedawkowanie : Probiotyków, Magnezu i DHA. Zawsze przy suplementacjach trzeba dużo pić. Na suplementach z USA macie zalecenie: nawet 4l dziennie płynów żeby było bezpiecznie. Zwłaszcza jeśli w suplementach jest Jod. Bezpieczne suplementy zawierają konkretnie jodki i gdy się dużo pije to nadmiar powinien ładnie z moczem się sam usunąć.

7. TO NIE PORAŻKA JEŚLI NIC Z BADAŃ NIE WYJDZIE. To znaczy że to nie to. Szereg lat bujałam się po ginekologach, alergologach, dermatologach, neurologach, endokrynologach, kardiologach itp. z diagnozą "taka Pani uroda" więc rozumiem przez co przechodzicie. To piekło.
Dlaczego warto poczekać na ostateczną diagnozę?
Gdybym nie poczekała łykała bym silne leki przeciwbólowe do końca życia lub psychotropowe żeby lepiej spać. A okazało się że po prostu nikt nigdy wcześniej nie wpadł na diagnozę NIETOLERANCJA HISTAMINY. Z moich wątków medycznych wybiorę rehabilitację jako przykład. Diagnoza z du*y strony: ortopeda po 1 badaniu (RTG kręgosłupa) + objawach: b.silny ból przepisał tabletki Sirdalud. Zalecił ergonomię pracy, spanie na dobrym materacu. Nie ujęło go że dbam o siebie i od lat mnie kręgosłup boli. Powiedział, że nie zna nikogo kogo kręgosłup nie boli.
Nie wykupiłam tabletek, a za miesiąc po kolejnych badaniach okazało się że mam niestabilność kręgosłupa i nie wolno mi zażywać leków zwiotczających mięśnie (np.Sirdalud) bo pogorszę sprawę. Czekam na rehabilitacje. Zastanowiło mnie wtedy to dlaczego moje mięśnie już nie trzymają kręgosłupa i po kolejnych badaniach odkryłam nadmiar histaminy w organizmie.
Ponieważ histamina działała szkodliwie na moje mięśnie przez lata dorobiłam się niestabilności kręgosłupa, zwyrodnień itp. Wszystko bardzo boli, ale jest to do odkręcenia (rehabilitacja + dieta - żadnych leków) W zasadzie na diecie ból przechodzi. Jak widzicie wszystko jest bardzo skomplikowane i mimo że wydaje Wam się że już wiecie co Wam jest - zachęcam do dalszych poszukiwań. Musicie być pewni co robicie sobie i swoim dzieciom. Na efekty czasami trzeba poczekać. Nie wszystko na raz.
Przejdźcie na dietę jeśli trzeba i dajcie sobie pół roku aby nieobciążony organizm mógł zacząć funkcjonować i sam się naprawiać. Nie bądźcie hipokrytami (nie chodźcie tylko z dzieckiem do psychologa- sami kopsnijcie się na psychoterapię, to może tylko pomóc, bo na pewno jesteście zestresowani i przemęczeni) Nie ulegajcie presji otoczenia. Może wcale nie będzie potrzebne chelatowanie, oczyszczanie ozonem krwi itp. Dzieciom potrzebne jest przede wszystkim: zdrowe, zbilansowane, nie szkodzące im jedzenie, zdrowy SEN, czasem terapie (np. integracji sensorycznej) i Miłość rodziców. Wierzę, że to najbardziej pomoże.
DZIAŁAJCIE MĄDRZE.
Pozdrawiam
K.

Lola-Lola37

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 738
Odp: Diety, chelatacje ale przede wszystkim byle NIE SZKODZIĆ
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 07, 2018, 12:38:33 »
Dobrze, że w to co napisałaś wierzysz pomimo, że twoje dziecko jest chore.

Ja w to co napisałaś nie wierzę :)

Ale fajnie, że każdy ma rożne spojrzenie na świat i na choroby swoich dzieci.

bonam

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 593
Odp: Diety, chelatacje ale przede wszystkim byle NIE SZKODZIĆ
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 23, 2018, 13:32:20 »
Kashka mam wrażenie, że czytasz jednocześnie kilka for (w dodatku trzy po trzy) a później próbujesz pouczać innych. W swojej wypowiedzi sama sobie przeczysz.
Młody  X.2010   
106 # ALA, DMSA, DMPS
zniżka iHerb QZN478

Dolce

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 23
Odp: Diety, chelatacje ale przede wszystkim byle NIE SZKODZIĆ
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 24, 2018, 10:35:29 »
A mi się podobała wypowiedź Kashki. I nie widzę tam specjalnie wielkich nieścisłości.
W zasadzie to mądrze napisała o 2 sprawach - pierwsza to kwestia obserwacji dziecka, żeby go z kąpielą nie wylać.
W kwestii chelatacji opieramy się w zasadzie w większości na protokole Cutlera. Sam rozpocząłem chelatację dziecka ale jeśli nie będzie poprawy w ciągu kilkunastu cykli to sobie odpuszczę. Czyli obserwacja czy coś działa i jak.
A drugą mądrą rzecz, którą Kashka napisała to właśnie o wybudzaniu dziecka. Nikt tego jakoś wcześniej nie poruszył ale faktycznie jest to problem. Przerywanie snu nie jest za dobre.
Trzeba więc obserwować i starać się na ile to możliwe mądrze postępować.
Nasze dzieci są i będą w większości mniej "sprawne" niż inne i trzeba to zrozumieć i starać się z tym najnormalniej jak się da żyć.
Należy próbować "rzeczy" typu chelatacje, suplementacje itd. Byle się zwariować nie dać. W moim przypadku zajob wyglądał tak, że zaczynam się stresować, że czegoś dziecku nie podałem, jakiejś witaminy. A może podałem dwie naraz, które się wykluczają? Zaraz, jak to było, cynku nie można z magnezem? Itd itp. Bez sensu, tak się nie da. Szukałem wszystkiego naraz, widocznie to było mi potrzebne. Czy dziecku też? Hmmm. Teraz staram się podchodzić do sprawy spokojniej. Nic nie jestem mądrzejszy ale spokojniejszy.
I o tym też pisała zdaje się Kashka, przynajmniej tak zrozumiałem sens jej wypowiedzi.
Mi bardzo trudno jest określić, na ile dana metoda poprawia funkcjonowanie dziecka, ponieważ ewentualne efekty są widoczne za jakiś czas. Tak naprawdę to nie wiem nigdy do końca czy pomogła jakaś konkretna dieta, suplementacja czy też bez tego też bylibyśmy w podobnym punkcie.

P.S. Odnośnie witaminy C to Zięba pisze, że nie szkodzi na nerki. Jednak załóżmy, że coś się nieciekawego wydarzy w tym kierunku po braniu witaminy C. Co odpisałby w takiej sytuacji Zięba? Pewnie, że coś nie tak było robione itp. Ostatecznie i tak z problemem zostaniemy sami. Mam tu na myśli to, że teorie się zmieniają i naprawdę nie ma co komu ślepo wierzyć, tak do końca.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 24, 2018, 10:55:01 wysłany przez Dolce »

wandzia222

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 147
Odp: Diety, chelatacje ale przede wszystkim byle NIE SZKODZIĆ
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 01, 2018, 11:57:48 »
Dolce,mnie tez kilka razy z tego powodu odrzuciło od Zieby. Nawet w 2 czesci Ukrytych Terapii tłumaczy sie z tego, jak to wielu ludzi go zle zrozumialo i jakie były tego skutki. Dobrze,ze zwróci luwage na problem szczepien w naszym kraju i ogolnie na filmikach w bardzo prosty sposób potrafi wytlumaczyc co sie dzieje w organizmie. Ale tak jak napisales, czlowiek zostaje z tym wszytskim sam. I ma tylko wlasna intuicje do pomocy.

Mnie tez te wybudzenia przy chelatacji denerwuja. Mloda juz sie przyzwyczaila,ale ja w poniedzialki  nie wiem jak sie nazywam. W trakcie snu ponoc mozg zmniejsza swoja objetosc i wtedy zaczyna sie czyscić. Protkól Cutlera jest mocno wymagający. Ale dopóki nie spróbujemy,to nie bedziemy wiedziec.

Kashka

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 2
Odp: Diety, chelatacje ale przede wszystkim byle NIE SZKODZIĆ
« Odpowiedź #5 dnia: Lipiec 19, 2019, 01:26:02 »
Przyznam z ręką na sercu, że nie wchodziłam na to forum, bo chociaż jestem indywidualistką i zawsze robię to co uważam za słuszne mimo krytyki innych, jakoś nie umiem sobie z nią radzić. Cieszę się jednak, że ktoś zrozumiał przekaz - mam na myśli Dolce.
Odpowiem sceptykom, że nie mieszam faktów tylko odwołuje się do sytuacji opisywanych na tym forum, a wiedzę i owszem czerpię z wielu źródeł m.in z portali polskich, zagranicznych, tweetów lekarzy z całego świata oraz bezpośrednich spotkań z ludźmi chorymi na choroby autoimmunologiczne oraz rodzicami dzieci autystycznych. W tym roku poznałam w Hiszpanii kobietę, matkę dwójki dzieci z problemami natury neurologicznej w tym jeden syn tej Pani dostał w wieku 4 lat diagnozę Autyzm i zupełnie przez przypadek okazało się że ta kobieta (również biegle mówiąca po angielsku) dotarła do tych samych informacji i stosuje dokładnie te same rozwiązania i dietę co ja i mój syn. To znaczy:
1. zdrowe, świeże, zbilansowane posiłki dostarczające witamin i minerałów naszym dzieciom. Zazwyczaj dzieci jedzą 5 posiłków dziennie. (poza wit.D praktycznie nie zażywamy suplementów i leków, bo zawierają olbrzymie ilości histaminy lub blokują jej rozkład w organizmie- uważamy też, że jedno jabłko/owoc dziennie dostarcza dziecku odpowiednią ilość wit.C, nasze dzieci nie cierpią na jej niedobory; co na pewno wpływa na to, że mój syn ma najwyższą frekwencję z całego żłobka, przedszkola i szkoły, praktycznie nigdy nie choruje )
2. jak najwięcej snu (nasze dzieci jak mają ochotę śpią w ciągu dnia)
3. dieta niskocukrowa i niskohistaminowa (dieta niskohistaminowa to też bez mleka,soi, pszenicy i zbóż glutenowych - wielu rodziców stosując dziennik obserwacji sama wpadła na to że laktoza, kazeina i gluten "opiatują" do mózgu i trzeba je wyłączyć z diety ale mam wrażenie że nigdy nie łączyli tego z reakcją organizmu na histaminę)
4. staramy się obniżać poziom histaminy poprzez zapewnienie dzieciom ruchu na świeżym powietrzu, picie wody, przebywanie na słońcu (oczywiście smarujemy dzieci kremami z wysokimi filtrami :) i zajadanie się produktami naturalnie obniżającymi histaminę.
5. Terapię sensoryczną czy wizyty u specjalistów traktujemy jako uzupełnienie.

I to by było na tyle. Powiem Państwu, że mój syn jest już określany jako wysoko funkcjonujący. Wszyscy nie mogą się nadziwić jakie zrobił postępy, a kobieta z Hiszpanii, którą poznałam (jak i jej syna) powiedziała że jej zdaniem jeszcze rok, dwa i wyprowadzę dziecko z autyzmu, bo jej synowi COFNIĘTO DIAGNOZĘ AUTYZM gdy skończył 8 lat i spina się to z czasem odkąd ja rozpoczęłam dietę niskohistaminową.
Życzę Państwu również takich sukcesów i takich spotkań, które utwierdzą Państwa w wierze, że robicie dobrze. Polecam wszystkim rodzicom aby zbadali swoje dzieci w celu wykluczenia lub potwierdzenia nietolerancji histaminy. O nietolerancji histaminy piszę na Twitterze - jeśli ktoś ma ochotę poczytać lub o coś zapytać to tam jestem #HistamiNovaMama . Od 2017 roku trwają badania nad histaminą i jej powiązaniami z licznymi chorobami w tym z autyzmem. Trzymajmy kciuki.
Na koniec ponownie apeluję o nie budzenie dzieci w nocy. Podrzucam Państwu świeże linki o tym jak brak snu lub niewystarczająca jego ilość uszkadza geny i mózg:
https://nt.interia.pl/raporty/raport-medycyna-przyszlosci/medycyna/news-brak-snu-uszkadza-dna,nId,2832242
https://www.tvp.info/10225762/dbaj-o-geny-spij-dluzej

Pozdrawiam i życzę miłych snów
K.