Autor Wątek: Depresja a rtęć  (Przeczytany 10782 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

marta_k

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 31
Depresja a rtęć
« dnia: Maj 29, 2016, 12:01:50 »
Dzień dobry,
Wczoraj dopisałam się do wątku Nieustraszonej,  bo moja historia ma wiele wspólnego z jej historią, ale chyba tylko niepotrzebnie namieszałam, dlatego zakładam nowy.
Mam 42 lata, od 8 lat walczę z depresją. Początkowo wyłącznie z pomocą psychiatry, bo moja wiedza dotycząca wpływu diety na zdrowie i samopoczucie była zerowa. W czasie trwania choroby, po próbach odstawienia leków i kolejnych - coraz mocniejszych - spadków formy i powrotów na dno... zaczęłam szukać gdzie indziej. Wszelkie leki typu SSRI zaleczają tylko objawy. Od trzech lat próbuję różnych zmian w diecie, wyeliminowałam gluten, później nabiał i cukier. Pomogło na migreny, które męczyły mnie w zasadzie od kiedy pamiętam, w zasadzie zaczęło się w szkole podstawowej... Więc mam dowody, że TO DZIAŁA. Ale nie jestem w stanie zrobić nic z tą paskudną depresją. We wrześniu podjęłam kolejną - trzecią chyba - próbę odstawienia leków. Było nieźle, ale nie trwało to długo. Oczywiście dieta + ogromne ilości sumpementów - porządna multiwitamina, D+K2, B-kompleks, magnez, przeciwutleniacze przeróżne, wit. C w dużych ilościach. Wszystko fajnie, zero grypy, ale depresja wraca. Kolejny raz trafiłam do psychiatry już w mocno ciężkim stanie. Na którymś dokumencie mam wpisaną diagnozę "stany depresyjno lękowe mieszane". Dokładnie tak to wygląda, depresji towrzyszą napady lęku. Tym razem zaczęło się od lekkiego niepokoju i problemów ze snem. W pewnym momencie przestałam zupełnie spać - po tygodniu spania w kratkę i kolejnym całkowicie nieprzespanym poszłam po tabletki na sen, ale nastrój ciągle się pogarszał, już gwałtownie, nie byłam w stanie nic zrobić, pracować, podjąć jakiejkolwiek decyzji... Mam działalność gospodarczą, nie ucieknę na urlop. Od trzech tygodni jestem na zwolnieniu i nie wiem co robić... Szukając informacji trafiłam tutaj do Was i może to jest jakaś droga, bo tematu toksyn nie ruszyłam prawie wcale - może poza podleczeniem jelit. Oczywiście pamiętam z dzieciństwa zabawy z rtęcią, do niedawna sukcesywnie wymieniałam plomby amalgamatowe - nie pytajcie w jakich warunkach. Do tego standardowe szczepionki + zbite świetlówki.
Teraz odpuściłam trochę dietę, bo zwyczajnie straciłam nadzieję, że ma znaczenie, a przy takim samopoczuciu jakie mam w tej chwili, ma się wszystko w d... Dzisiaj do tego jest jeszcze gorszy dzień. Przyszło mi do głowy, że może dodatkowo dobijam się dietą wysokotiolową - z tego co tutaj się naczytałam, może tak działać.
Będę wdzięczna za każdy komentarz, wskazanie podobnych historii i tego co można z problemem zrobić i z jakim efektem. Czytając Wasze historie nabrałam odrobinę nadziei, że może jest jeszcze jakaś ścieżka, której nie znam, a która nie prowadzi do gabinetu psychiatry.


marta_k

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 31
Odp: Depresja a rtęć
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 29, 2016, 12:30:55 »
Czytając forum postanowiłam spróbować z chelatacją - i tak jak piszecie - metodą prób i błędów może do czegoś dojdę. Poniżej zapiszę to co robię i zamierzam i moje wątpliwości - z prośbą o komentarz osób bardziej doświadczonych...

Od miesiąca biorę Pramolan (trójpierścieniowy lek przeciwdepresyjny i przeciwlękowy) i nie mogę przerwać, bo z powrotem wpadnę w przepaść totalnej trzęsawki i niemocy.
Lek mnie delikatnie wycisza i jestem w stanie pracować, wprawdzie na niewielkich obrotach, ale to już coś. Niestety wszelkie terapie lekami przeciwdepresyjnymi są bardzo długie i tak na prawdę z niewiadomym skutkiem.
Zamierzam wrócić do ścisłej diety - wcześniej pisałam, że poluzowałam, bo straciłam nadzieję, że to cokolwiek może zmienić, ale czytając Wasze wypowiedzi zdecydowałam się jeszcze raz spróbować. Bg, bc i bm, a nowością jest dla mnie dieta niskotiolowa. Jak patrzę wstecz, to w mojej diecie była masa produktów wysokotiolowych, moje ulubione warzywa - kapusta, kalafior, brokuł, czosnek, cebula, por... jadłam tego masę! Do tego brałam z suplementów spore ilości MSM... Zamierzam to zmienić i spróbować wyeliminować te produkty.

Zamówiłam już ALA i suplementy do chelatacji o chciałabym rozpocząć jak tylko dostanę przesyłkę.

Jedna z moich wątpliwości jest taka - czy przestać brać wszystkie suple, które biorę teraz i tamte wprowadzać pojedynczo, żeby zauważyć ich działanie? Obecnie biorę wit C, magnez, B-kompleks, B12, od czasu do czasu żelazo, wapń, duże dawki omega (zwłaszcza EPA - niedobór jest jedną z głównych przyczyn depresji). Może jeszcze coś mi się przypomni. Nie wiem, czy mogę to wszystko dalej brać, czy powinnam dać odpocząć organizmowi. W sumie mam wrażenie, że nie czuję żadnej różnicy w zależności od tego co i ile biorę, może przy większych dawkach mg pojawia się lekka biegunka.
Aha, dodatkowo z omegami biorę urydynę i cholinę (lecytynę), podobno ułatwiają wchłanianie omeg. Z lecytyną muszę ostrożnie, bo podobno szybko rozregulowuje florę bakteryjną jelit.

Nie biorę nic na wspomaganie wątroby i nadnerczy i o ile na wątrobę od czasu do czasu pamiętam, żeby połknąć garść ostropestu, to o nadnerczach nigdy nie myślałam. Tutaj dodam, że czuję się totalnie zmęczona, bez energii, bardzo źle spałam dopóki nie weszłam na Pramolan (na nim śpię), ale wszelkie te objawy wiązałam z depresją.

Chcę zamówić jeszcze sylimarynę i Adrenal Cortex z iherb - swoją drogą właśnie widzę, że podrożały przesyłki i nie ma już opcji darmowej z Airmail... może to dobra zmiana ;)

Nie wiem co jeszcze mogę napisać... Zrobiłam masę badań, spróbuję je wkleić w kolejnym poście. Nie badałam kortyzolu, z tarczycy tylko TSH. Nie wiem, czy jest sens robić analizę włosa? Zatruta rtęcią jestem na pewno, natomiast mam wątpliwości, czy moje problemy są z tym związane czy nie.
Skupiam się głównie na depresji, bo to jest najgorsze co kiedykolwiek mnie spotkało, w zasadzie ciągle myślę o tym, jak wspaniale byłoby zniknąć i nie czuć... Mam wszystkiego dość, nie mam na nic siły, nic mnie nie cieszy, każda - absolutnie każda rzecz do zrobienia stała się dla mnie przykrym obowiązkiem - od wstania z łóżka, przez zjedzenie śniadania, pracę (co oczywiste) i rzeczy, które kiedyś sprawiały mi przyjemność. Czytanie książek traktuję jako metodę na przetrwanie dnia...
Do tego przez wieeele lat męczyły mnie migreny i innego typu bóle głowy - teraz jest ich znacznie mniej - po dokarmieniu organizmu witaminami i zmianie diety. Nie zauważam u siebie infekcji, a jeśli się pojawiają to szybko się kończą. Mam nieciekawy stan skóry (od zawsze), jest miejscami bardzo sucha, miejscami przetłuszczona, ciągle pojawiają się jakieś wypryski w różnych miejscach (nie tylko na twarzy). Bardzo często sikam - to też od niepamiętnych czasów. Mam niskie ciśnienie, mocno się pocę.
Od kilku lat bolą mnie okolice kręgosłupa lędźwiowego, do niedawna myślałam, że to wprost kręgosłup, ale tutaj piszecie, że to może być związane z nadnerczami. Wiem, że objawy kręgosłupowe są bardzo różne i mogą mylić, ale mam wrażenie jednak, że to kręgosłup - tym bardziej, że ból nasila się po wysiłku fizycznym typu joga, bieg itp.

Pozdrawiam i będę wdzięczna za wszelkie komentarze.
« Ostatnia zmiana: Maj 29, 2016, 12:34:01 wysłany przez marta_k »

lucky.pl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3858
Odp: Depresja a rtęć
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 30, 2016, 15:44:31 »
- marto, przeczytaj watek ewy o bulimii i prosze wprowadz standardowe zalecenia cutlerowskie o ktorych tam wspominalem. po prostu nie chcialbym sie powtarzac za kazdym razem jak jest nowa osoba.
- suple powinnas wprowadzac osobno, przy czym nie byle rozne ale zacznij od tych cutlerowskich. nadnercza bardzo wazne.
- pamietaj ze nie mozna sie chelatowac majac plomby amalgamatowe, lub niedawna expozycje na hg. (w ciagu 3 miesiecy)
- jesli jestes pewna zatrucia rtecia to naprawde mala szansa ze twoja depresja nie wynika  z tego.
- sprobuj koniecznie diete niskotiolowa, dzieki niej wyzbylem sie depresji. jak wracam na tiole mega deprecha (wiec btw wiem co czujesz)
- o nadnerczach ostatnio bylo w watku marianka o testosteronie
- czytaj stare posty uzywajac funkcji wyszukiwania zeby doedukowac sie
- na pewno inna sciezka jest, gwarantuje ci to.
Uprzejmie proszę o stosowanie wyszukiwarki forum przed zadawaniem pytan. Dużo informacji jest w przeszłych postach.
Nie jestem lekarzem. Moje posty maja charakter informacyjny o zagadnieniach związanych z chelatacja Cutlera. Więc peace ;)

www.bioautyzm.pl

fight the future

marta_k

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 31
Odp: Depresja a rtęć
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 30, 2016, 16:13:06 »
Witaj,
wielkie dzięki za odzew i - dobrze wiedzieć, że miałeś podobny problem i udało Ci się sobie pomóc, mam nadzieję na trwałe...
Czytam forum od jakiegoś czasu, właśnie brnę przez ten długaśny wątek o protokole Cutlera, ale żeby przerobić go ze zrozumieniem, to to musi potrwać :)
Dziękuję za pokierowanie na konkretne tematy - o to też mi chodziło, korzystam z wyszukiwarki, ale odnośników wyskakuje cała masa i zazwyczaj poruszają tylko kawałek problemu.
Będę się odzywać w miarę postępu (mam nadzieję, że właśnie podstępu...) leczenia.
Pozdrawiam.

lucky.pl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3858
Odp: Depresja a rtęć
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 30, 2016, 17:13:15 »
:)
Uprzejmie proszę o stosowanie wyszukiwarki forum przed zadawaniem pytan. Dużo informacji jest w przeszłych postach.
Nie jestem lekarzem. Moje posty maja charakter informacyjny o zagadnieniach związanych z chelatacja Cutlera. Więc peace ;)

www.bioautyzm.pl

fight the future

donna

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 4334
Odp: Depresja a rtęć
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 30, 2016, 18:55:27 »
Marto, czy znasz angielski?
http://www.livingnetwork.co.za/chelationnetwork/depression/
tu informacja na podstawie wypowiedzi Cutlera o różnych rodzajach depresji (i co na nie brać)
Jak nie poradzisz sobie z tłumaczenie, to daj znać
----
Inga ur. 13.05.2007 - od 2011 chelatacja ALA,DMSA,DMPS ,lacznie ponad 100cykli
Michał ur. 15.06.2012
www.bioautyzm.pl
www.dietaoptimum.com
http://fotoforum.gazeta.pl/5,2,donna28.html

marta_k

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 31
Odp: Depresja a rtęć
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 30, 2016, 19:53:51 »
Dziękuję, powinnam sobie poradzić, jesteście kochani! :)

donna

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 4334
Odp: Depresja a rtęć
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 30, 2016, 20:16:36 »
Spoko, z doświadczenia powiem tylko,ze przy depresji dieta niskotiolowa ma ogromne znaczenie. I oczywiście bg/bm/bc.
----
Inga ur. 13.05.2007 - od 2011 chelatacja ALA,DMSA,DMPS ,lacznie ponad 100cykli
Michał ur. 15.06.2012
www.bioautyzm.pl
www.dietaoptimum.com
http://fotoforum.gazeta.pl/5,2,donna28.html

marta_k

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 31
Odp: Depresja a rtęć
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 30, 2016, 20:43:53 »
Przeleciałam na szybko artykuł i mam takie wstępne przemyślenia (pewnie w większości znacie temat, ale może trafi tu ktoś, kto jeszcze nie zna, więc wrzucam to co sama przerabiałam w kontekście artykułu):
- omega 3 jak najbardziej, niestety dowiedziałam się o tym dosyć późno w swoich próbach dietetyczno-suplementowych, a w większości badań własnie niedobór omeg odpowiada za depresję, suplementuję się intensywnie od stycznia. Zaczynałam od oleju lnianego i przepisów buddwigowych (2 miesiące), ale to zdecydowanie za mało. Teoretycznie pochodne omega 3 jesteśmy w stanie wyprodukować sobie sami (EPA, DHA), jednak praktycznie odbywa się to bardzo powoli i w zbyt małych ilościach. Przy depresji zaleca się przyjmowanie min. 2000 j.u. EPA dzinnie. Niestety uzupełnianie trwa od kilku miesięcy do nawet kilku lat, więc będę jeszcze długo czekać... Znalazłam tu sporo postów dotyczących oleju lnianego i tego jak go kupować i przyjmować itp. Dorzucam informację, że KONIECZNIE trzeba sprawdzić w jakich warunkach olej był tłoczony i butelkowany, dobry ulej lniany będzie zawsze miał certyfikat mówiący o tym, że cała produkcja odbywała się bez udziału światła i w odpowiedniej temperaturze i niestety taki olej będzie sporo kosztował. Podobno wchłanianie omeg przyspiesza urydyna (niedostępna w Polsce, na iherb znalazłam 2 preparaty, dosyć drogie) i cholina - dużo na ten temat pisze na swoim forum tomakin - gdyby ktoś był zainteresowany,
Dieta dr Buddwig - to niestety preparaty przygotowywane na bazie twarogu, więc odpadają dla bywalców forum ze względu na wysoką zawartość siarki (odpada kurde wszystko co smaczne ech..). Dodam tylko, że w postaci zemulgowanej, olej ten dużo łatwiej się wchłania, nie sprawdzałam, czy można to zrobić np. na twarogach roślinnych...
- wydaje mi się, że dosyć trudno będzie odróżnić konkretny rodzaj depresji z tych opisanych w artykule - z moich obserwacji (siebie i znajomych) zazwyczaj występują różne objawy jednocześnie, czyli rodzaj 1 i 2 miesza się z którymś z 3-5. Zastanawiam się, czy można łączyć te kuracje i ile czasu niezbędne jest, żeby stwierdzić, czy działają. W moim przypadku nie dałam rady dłużej testować źródeł alternatywnych, bo znalazłam się już w takim miejscu, że jedyna droga prowadziła do psychiatry, ale może da się stosować te suplementy razem z lekami przeciwdepresyjnymi...? Ciekawe, czy jest możliwość w ogóle odróżnienia co działa a co nie w takich warunkach.
- próbowałam DHEA, tryptofanu i fenloalaniny z tych wymienionych przez Cutlera, ale w innych kombinacjach niż podaje. Do tego duże dawki dobrej B-kompleks i dodatkowo B12 - wśród osób depresyjnych występują duże niedobory wszystkich wit. z grupy B. Oczywiście magnez. Może za krótko, może za małe dawki, albo niewłaściwa kombinacja, ale nic z tych rzeczy nie odniosło skutku. Tryptofan dodatkowo podobno na niektórych doskonale działa nasennie - u mnie nie. Teraz testuję jeszcze inozytol w większych dawkach, ale raptem od kilku dni i jeszcze nie zauważyłam żadnego działania.
- apropo SSRI (ja akurat lepiej funkcjonowałam na SNRI) - to chyba ostatnia deska ratunku no i to czysta chemia z masą skutków ubocznych. W moim przypadku było tak, że za każdym nowym epizodem musiałam brać większe dawki, a działanie i tak za każdym razem było słabsze. Generalnie mogę napisać, że ostatni raz dobrze się czułam w 2008 roku, zanim to się zaczęło i potem - przez moment - w 2010 - pierwsza próba odstawienia. Od tamtej pory jest albo źle albo średnio. Trzech kolejnych lekarzy powiedziało mi, że prawdopodobnie do końca życia będę musiała być na dawkach podtrzymujących. Mało ciekawa perspektywa i... to chyba ostatnia deska ratunku - to że tu trafiłam i spróbuję jeszcze przejść kawałek drogą toksyn...
- może być jeszcze tak, że przy założeniu, że jestem zatruta - mój organizm nie wchłania tego, co w niego ładuję - taki wniosek mam po przeczytaniu wielu Waszych postów, a w takim razie suplementacja w tej chwili nie ma sensu, bo to są grube pieniądze wyrzucone w błoto.
Uf, do następnego razu :)

marta_k

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 31
Odp: Depresja a rtęć
« Odpowiedź #9 dnia: Maj 30, 2016, 20:45:28 »
Donna, ta dieta to dla mnie nowość, testuję od soboty :)
I o ile już jakoś udało mi się ogarnąć z pozostałymi - co nie jest łatwe - w tej chili okazuje się, że odpadają moje ulubione warzywa - masakra! Ale spróbuję :)

lucky.pl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3858
Odp: Depresja a rtęć
« Odpowiedź #10 dnia: Maj 30, 2016, 20:54:45 »
pamietaj ze musisz bezwglednie sprobowac ta diete przez tydzien minimum. z wykluczeniem wszystkich produktow. inaczej mozna zafalszowac wynik.
Uprzejmie proszę o stosowanie wyszukiwarki forum przed zadawaniem pytan. Dużo informacji jest w przeszłych postach.
Nie jestem lekarzem. Moje posty maja charakter informacyjny o zagadnieniach związanych z chelatacja Cutlera. Więc peace ;)

www.bioautyzm.pl

fight the future

marta_k

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 31
Odp: Depresja a rtęć
« Odpowiedź #11 dnia: Maj 30, 2016, 21:00:18 »
Tak, zastanawiam się jakich efektów powinnam oczekiwać? Czy po tym tygodniu trzeba wrócić do produktów tiolowych i dopiero wtedy "się okaże"?
Tak, czy inaczej spróbuję dłuższy czas i może jutro dotrą suple do chelatacji.
Wiesz, ja napisałam, że podejrzewam, że jestem zatruta, ale pewności nie mam, natomiast mało możliwe wydaje mi się nie być... Amalgamatów się pozbyłam, tak jak pisałam, ale w warunkach żadnych. Już dosyć dawno. Poza tym szczepionki (teoretycznie te na grypę bez rtęci), jakaś narkoza, żarówki, stare termometry, jest tego masa.

lucky.pl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3858
Odp: Depresja a rtęć
« Odpowiedź #12 dnia: Maj 30, 2016, 21:08:34 »
Tak, zastanawiam się jakich efektów powinnam oczekiwać? Czy po tym tygodniu trzeba wrócić do produktów tiolowych i dopiero wtedy "się okaże"?
Tak, czy inaczej spróbuję dłuższy czas i może jutro dotrą suple do chelatacji.
Wiesz, ja napisałam, że podejrzewam, że jestem zatruta, ale pewności nie mam, natomiast mało możliwe wydaje mi się nie być... Amalgamatów się pozbyłam, tak jak pisałam, ale w warunkach żadnych. Już dosyć dawno. Poza tym szczepionki (teoretycznie te na grypę bez rtęci), jakaś narkoza, żarówki, stare termometry, jest tego masa.

tak, cutler probe tiolowa radzi wlasnie eliminujac na tydzien tiole calkowicie, a potem gwaltownie je wprowadzic w duzej ilosci zeby zobaczyc jak wyglada reakcja na nie.

szczepionki na grype sa rteciowe...
« Ostatnia zmiana: Maj 30, 2016, 21:23:28 wysłany przez lucky.pl »
Uprzejmie proszę o stosowanie wyszukiwarki forum przed zadawaniem pytan. Dużo informacji jest w przeszłych postach.
Nie jestem lekarzem. Moje posty maja charakter informacyjny o zagadnieniach związanych z chelatacja Cutlera. Więc peace ;)

www.bioautyzm.pl

fight the future

marta_k

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 31
Odp: Depresja a rtęć
« Odpowiedź #13 dnia: Maj 30, 2016, 21:10:20 »
No to w zasadzie zamyka temat, ufff. Cieszę się, że w końcu do Was trafiłam :)

lucky.pl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3858
Odp: Depresja a rtęć
« Odpowiedź #14 dnia: Maj 30, 2016, 21:21:24 »
Cytuj
- próbowałam DHEA, tryptofanu i fenloalaniny z tych wymienionych przez Cutlera, ale w innych kombinacjach niż podaje. Do tego duże dawki dobrej B-kompleks i dodatkowo B12 - wśród osób depresyjnych występują duże niedobory wszystkich wit. z grupy B. Oczywiście magnez. Może za krótko, może za małe dawki, albo niewłaściwa kombinacja, ale nic z tych rzeczy nie odniosło skutku. Tryptofan dodatkowo podobno na niektórych doskonale działa nasennie - u mnie nie. Teraz testuję jeszcze inozytol w większych dawkach, ale raptem od kilku dni i jeszcze nie zauważyłam żadnego działania.

niedobor witamin grupy b sugeruje pasozyty w jelicie poniewaz one uwielbiaja b.

Cytuj
- może być jeszcze tak, że przy założeniu, że jestem zatruta - mój organizm nie wchłania tego, co w niego ładuję - taki wniosek mam po przeczytaniu wielu Waszych postów, a w takim razie suplementacja w tej chwili nie ma sensu, bo to są grube pieniądze wyrzucone w błoto.

wyrzucone pieniądze w bloto jezeli probujesz mase supli pod katem depresji ktore maja dzialac ala naturalny odpowiednik ssri. w ten sposob nigdy to nie podziala.
musisz zmienic sposob myslenia o depresji nie jako o chorobie mozgu, ale calosciowej chorobie metaboliczno-immunoloigcznej calego organizmu ktora tak sie sklada odbija sie najbardziej na mozgu.
dlatego musisz zwrocic uwage na jelita, na nadnercza, na odpowiednie poziomy cukru we krwii i odpowiednia filtrujaca prace watroby ktora ma ladnie fltrowac wszystkie zanieczyszczenia z nieszczelnego jelita tak zeby nie trafialy ci do mozgu.

podstawowe suplementacja cutlerowska nie jest droga - magnez, witamina c, cynk. te sa najwazniejsze. widze z tego co piszesz ze w ogole nie probowalas cynku. blad. imho cynk jest najwazniejszy jesli chodzi o depresje. suplement 1szego rzutu.

rtec powoduje problemy wlasnie bo uposledza reakcje biochemiczne oparte na cynku i magnezie dlatego trzeba je brac.

do tego sylimarol/karczoch na watrobe, plus moze krem hydrokortyzonowy i dhea na nadnercza. jak sie dobierze odpowiednie suple to to nie jest droga kuracja.

i wlasnie dlatego ze tak malo organizm przetwarza skladnikow odzywczych i wchlania trzeba je dostarczac we wiekszej ilosci - zwl te najwazniejsze ktore wymienilem wyzej. reszte byc moze darowac a byc moze nie. to szalenie indywidualne.
« Ostatnia zmiana: Maj 30, 2016, 21:25:00 wysłany przez lucky.pl »
Uprzejmie proszę o stosowanie wyszukiwarki forum przed zadawaniem pytan. Dużo informacji jest w przeszłych postach.
Nie jestem lekarzem. Moje posty maja charakter informacyjny o zagadnieniach związanych z chelatacja Cutlera. Więc peace ;)

www.bioautyzm.pl

fight the future