Forum Strony Dzieci

Tematyczne => Chelatacja według A. Cutlera => Wątek zaczęty przez: Dottie w Październik 19, 2011, 21:29:11

Tytuł: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: Dottie w Październik 19, 2011, 21:29:11
Zastanawiam się nad jednym. Jeżeli dziecko jest zatrute rtęcia to czy pozbycie sie jej dzieki chelatacji pozwala organizmowi na normalne funkcjonowanie? Chodzi mi o to czy rtęci nie uszkadza płodu lub pózniej dziecka (np. podczas szczepienia) i są to nieodwracalne zmiany?





Tytuł: Odp: Odp: Chelatacja - Protokół Cutlera
Wiadomość wysłana przez: donna w Październik 19, 2011, 22:07:26
Dokladnie to pytanie zadalam Cutlerowi na konferencji. Odpowiedzial, że nie wyobrazam sobie jak bardzo zatrute dzieci byly chelatowane i wszystkie wyleczone wychelatowane dzieci funkcjonowaly zupelnie normalnie i wszystko wrocilo do normy.
Tytuł: Odp: Odp: Chelatacja - Protokół Cutlera
Wiadomość wysłana przez: Dottie w Październik 19, 2011, 22:24:42
Donna chcialabym zeby to bylo prawda. Musze poczytac wiecej na zagranicznych forach.
Tytuł: Odp: Odp: Chelatacja - Protokół Cutlera
Wiadomość wysłana przez: Agata3 w Październik 20, 2011, 06:47:23
wszyscy byśmy chcieli,a zakładając że całe życie tworzą się nowe połączenia  neuronalne więc jest to możliwe nie tylko u dzieci ale i u dorosłych.
Tytuł: Odp: Odp: Chelatacja - Protokół Cutlera
Wiadomość wysłana przez: oleczek555 w Październik 20, 2011, 09:54:55
a jeśli dziecko na skutek reakcji toksyczno- alergicznej na rtęć w szczepionce, którą dostało na porodówce omal nie zmarło(niestety mamy ku temu coraz więcej przesłanek), dostało zapalenia mózgu, które wprawdzie wyleczono- to czy usunięcie tej nieszczęsnej rtęci odwróci te zmiany, które wywołało owo zapalenie?
donna- pisałaś w którymś wątku o komorze tlenowej po chelatacji. czy w Polsce możliwa jest terapia tlenowa dla dzieci? bo ja też tak sobie wymysliłam, ze np za 2 lata skorzystałabym z naprawczych własciwości tlenu. bo jednak się obawiam, ze po takiej reakcji jak miała moja córka, to sama chelatacja nie wystarczy- mimo, że widzę (nie tylko ja) ogromne postępy po jej wprowadzeniu.
Tytuł: Odp: Odp: Chelatacja - Protokół Cutlera
Wiadomość wysłana przez: Dottie w Październik 20, 2011, 11:10:14
Dla mnie odwrocenie szkod wywolanych przez rtec wydaje sie nieprawdopodobne. Jezeli rtec uszkodzi jakas czesc mozgu to w jaki sposob wydalenie jej naprawi mozg?
Ja bym bardzo chciala zeby tak bylo ale nie wiem jak mozna to logicznie udowodnic.
Tytuł: Odp: Odp: Chelatacja - Protokół Cutlera
Wiadomość wysłana przez: zosia_ w Październik 20, 2011, 11:25:38
Codziennie komórki umierają i powstają nowe, u dzieci dużo więcej i szybciej niż u dorosłych.
Dottie, obejżyj wykłady Bruce Liptona (wszystkie części), to Ci wiele wyjasni o mozliwościach organizmu  :)
Bruce Lipton - The New Biology - Nowa Biologia, część 1 (http://vimeo.com/13090842)
Tytuł: Odp: Odp: Chelatacja - Protokół Cutlera
Wiadomość wysłana przez: olka_78 w Październik 20, 2011, 11:43:28
Ja już dawno przestałam wierzyć w logike
Tytuł: Odp: Odp: Chelatacja - Protokół Cutlera
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Październik 20, 2011, 13:11:13
Ja już dawno przestałam wierzyć w logike

czemu?
Tytuł: Odp: Odp: Chelatacja - Protokół Cutlera
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Październik 20, 2011, 13:36:30
Dla mnie odwrocenie szkod wywolanych przez rtec wydaje sie nieprawdopodobne. Jezeli rtec uszkodzi jakas czesc mozgu to w jaki sposob wydalenie jej naprawi mozg?
Ja bym bardzo chciala zeby tak bylo ale nie wiem jak mozna to logicznie udowodnic.

po 1sze)
- jest roznica miedzy uszkodzeniem funkcjonalnym a uszkodzeniem anatomicznym. uszk. funkcjonalne polega na tym ze komorki mozgu zyja, ale nie pracuja, sa wylaczone: bo np maja za mala energii, blokuja je toxyny grzybowe, infekcje wirusowe itp.
innymi slowy wieksza czesc uszkodzen mozgu przez rtec to uszkodzenia funkcjonalne, gdzie rzeczy sa wylaczone bo organizm metabolicznie jest wylaczony albo rozchwiany.
wywalajac rtec wlaczasz te rzeczy.
wiele dzieciakow autystycznych na MRI nie ma uszkodzenia anatomicznych, ma jedynie funkcjonalne bo fMRI pokazuje ze nie pracuja . zbyt czesto stawia sie znak rownosci pomiedzy jednym i drugim.

po 2gie) jako rozwieniecie drugiego - autyzm to nie tylko rtec w mozgu. wiele objawow mozgowych pochodzi z innych czesci organizmu: watroba (np hipoglikemia, niemetabolizowanie toxyn srodowiskowych), albo jelit (pasozyty i cieknace jelito).

po 3cie) nawet jesli sa uszkodzenia anatomiczny to nie jest tak ze nic sie nie goi w mozgu.  procesy naprawcze w mozgu istnieja, po prostu sa duzo duzo powolniejsze od reszty ciala dlatego sie przyjelo "mozg sie nie regeneruje".
poza tym obecna medydycna nie jest nastawiona na regenracje chociazby metoda biomedyczna, tak by pobudzic naturalne mechanizmy naprawcze w mozgu - a one istnieja po prostu nie funkcjonuja - np HBOT czy suplementacja antyoxydatami kwasami Omega 3 itp. a to wielu ludziom pomoglo naprawic dostatecznie mozgi by mogli funkcjonowac.

po 4te) - jedna rzecz to rozwalic jeden kawalek mozgu, jak przy wylewie, a druga rzecz to miec porozwalane, uszkodzone komorki mozgowe ale w sposob rozsiany - jak najczesciej jest w zatruciu. organizm jest dynamiczny zawsze dazy do zdrowia i moze pomoc tym komorkom zregenerowac sie.
czytalem keidys np. badania ktore pokazuja ze jesli jest uszkdozenie komorki nerwowej, to jesli sasiednia komorka nerwowa zyje - a to mozemy przyjac skoro nie mamy rozwalonego jednego kawalka mozgu - to pomaga ona tej uszkodzonej sasiadniej zregenerowac sie.

(czyli jakby mechanizm ewolucyjny: w grupie łatwiej przetrwac)

to jak z zadrpaniem. jesli masz mase zadrapan na ciele, one sie zagoja bez wiekszego sladu. jesli stracisz kawalek skory to to juz tak łatwo nie odrosnie - bo za duze.

po 5te) dzieciaki sa w bardzo korzystnej sytuacji bo ich mozgi wciaz sa nastawione na rozwoj, na wzrost tkanki. pomysl ze za 10 lat pojemnosc kilkuletniego dzieciaka czaszki bedzie dwa razy wieksza,  bo mozg tez. to bardzo ulatwia leczenie uszkodzen.

po 6te)dzieciaki autystyczne maja inna duza przewage nad rowiesnikami: jak pokazuje doswiadczenie sa bardziej inteligetne od innych. po prostu sa zablokowane funkcjonalnie przez proces chorobowy. w ogole wg obserwacji andiego cutlera, ludzie inteligentni sa bardziej podatni na zatrucie - to pewnie zaleznosc na poziomie genetycznym.
w momencie gdy wywalimy rtec i wszytsko zacznie trybic, nawet jesli sa uszkodzone czesci mozgu jest szansa ze inne dzialajace przejma ich dzialanie - tak jak sie dzieje u ofiar np wylewu - a ze sa to komorki mozgu bardziej IQ,  lepiej "trybiace", to dziecko i tak moze miec fajne pelnosprawne i nawet jakosciowo ponadprzecietne zycie.

po 7te) rtec blokuje wszelkie (odpowiednie) gojenie tkanek. trzeba ja wywalic by komorki miały dostateczna szanse na naprawe.


ps.  filmik ktory zosia zapodała jest bardzo sensowny, polecam!
Tytuł: Odp: Odp: Chelatacja - Protokół Cutlera
Wiadomość wysłana przez: kasia191 w Październik 20, 2011, 13:42:39
kurcze jinx wyprzedziles mnie >:(a chcialam po raz 1 zablysnac wiedza  ;D

tak tak zagdzam sie z jinxem :P
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: donna w Październik 20, 2011, 17:31:13
Widzę, że nie ma możliwości, żebyście nie robili śmietnika z długiego wątku i muszę wydzielać ciekawe dyskusje ;)

To nie jest tak, że rtęć jakoś nieodwracalnie uszkadza ogromne połacie mózgu, które już nigdy nie zostaną odrestaurowane. Po pierwsze na co dzień wykorzystujemy jakieś kilka procent powierzchni mózgu i spokojnie jego reszta może przejąć funkcje uszkodzonych fragmentów. Po drugie są możliwości odbudowania nawet tych uszkodzonych fragmentów (terapia tlenem hiperbarycznym, na konferencji mówiono o podawaniu litu). Poza tym rtęć to nie są jakie małe robaczki wyżerające mózg tylko ona zakłóca prawidłowy przepływ sygnałów przez membrany komórkowe. Na różny sposób. Czasem za dużo "przepuszczają" one do komórki, czasem za mało. Powoduje stres oksydacyjny, któremu organizm musi cały czas przeciwdziałać. Upośledza układ odpornościowy. Ogólnie wszystko na ten temat jest w artykule o fizjologicznych mechanizmach zatrucia rtęcią umieszczonym na pdm.org.pl. Najgorsze co robi rtęć, to nie to, że uszkodzi jakąś tam jedną czy drugą komórkę, w której się odłoży ale najgorsze to uruchomienie mechanizmów, które są opisane w wyżej przytoczonym artykule.
Tytuł: Odp: Odp: Chelatacja - Protokół Cutlera
Wiadomość wysłana przez: sezamek w Październik 20, 2011, 18:35:19
Dla mnie odwrocenie szkod wywolanych przez rtec wydaje sie nieprawdopodobne. Jezeli rtec uszkodzi jakas czesc mozgu to w jaki sposob wydalenie jej naprawi mozg?
Ja bym bardzo chciala zeby tak bylo ale nie wiem jak mozna to logicznie udowodnic.

a ja właśnie jestem w stanie pozytywnego szoku po odebraniu ostatnich wyników badań młodego...Zawsze miał te wyniki kiepściutkie w dolnej granicy lub poniżej, w zeszłym roku pan zasugerował, że takie wyniki mają dzieci z białaczką...  A teraz : młody nie je mleka, serków, warzyw (ma na wszystkie alergię), chleba , cukru, niektórych owoców (równiez alergia)Wydawałoby się , że będąc w tak kiepskim stanie, po wprowadzeniu diet potem ALA (które obciaza watrobę, nadnercza)-moje dziecko zapadnie na jakąś niewiadomo jaka chorobę...Tymczasem -wyniki ma REWELACYJNE-pierwszy raz w życiu...Więc organizm się naprawia po wyrzuceniu syfu w postaci złego pożywienia. Bardzo prawdopodobne, że po wywaleniu rtęci-naprawi równiez inne układy :)
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Październik 20, 2011, 18:36:54
gratuluje sezamku:) co na to sceptyczny pan lekarz?
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: sezamek w Październik 20, 2011, 18:53:32
no właśnie-chyba do tej pory biedaczek myśli -JAK TO SIĘ STAŁO ;D

Był bardzo zaskoczony przekazując mi obecne wyniki badań, zastanawiał się głośno jak to możliwe, że w ciągu niespełna roku organizm zrobił taki skok :) . A w jeszcze większym szoku był gdy zobaczył osobiście obiekt swoich badań-Franka. Rok temu nie mówił ani słowa i był mega zakręcony...Podczas pobierania krwi słabo kojarzył, ze ktoś go kłuje ... Teraz przyszedł, podał grabę osłupiałemu panu i rzekł po prostu "dzień dobry panie doktorze" hehehehehe. chyba dało mu to do myślenia

Może zrozumie dlaczego pojawiam się tylko po skierowania-raz na kilka miesięcy, albo zacznie coś czytać ...
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Październik 20, 2011, 19:46:36
no ale mowilas lekarzowi o calym leczeniu? diety chelatacja i w ogole?
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: sezamek w Październik 20, 2011, 20:07:13
jinx-oni na mnie patrzą jak na UFO gdy zaczynam cokolwiek o diecie czy leczeniu NIE PSYCHOTROPAMI... Oczywiście -nikt nie wyrażał nawet cienia chęci i zainteresowania tematem chelatacji czy konieczności wprowadzenia diety... Zeszłoroczne badania zrobione były już PO wprowadzeniu diety-wiesz ile się nasłuchałam na temat swojej nieodpowiedzialnosci i tego, że wpedzę dziecko do grobu, bo tutaj tylko lek chemiczny moze cos zdziałać-a karmic dziecko trzeba normalnie bo z wiekiem i tak wyrosnie z alergii (bla bla bla)...

Mam nadzieję, że mój upór w połączeniu z poprawa stanu młodego-da im do myslenia...Naprawdę -teraz widziałam autentyczne zaskoczenie...
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Październik 20, 2011, 20:48:00
no ja bym teraz, po efektach, wszystko im to wypomnial. i niech sie ustosunkuja a nie milczenie. ich zasrana odpowiedzialnosc, hipokratesa skladali.

ja bym wszystkim rodzicom ktorzy maja efekty po chelatacji, dietach, radzil by poza widocznymi przeslankami czyli dziecmi jako dowod, wydrukowali literature naukowa z pdm.org i pokazali lekarzaiom I NAKAZALI sie ustosunkwoac. wszak sa to artykuly naukowe, niejednokrodnie peer-reviewed a nie pismo od zielarza.
glownie mam tutaj na mysli artykuly o rteci ala  (rooney) i fragmenty ksiazki cutlera.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: favorita w Październik 20, 2011, 21:57:16
I NAKAZALI sie ustosunkwoac

Jinx... ty chyba śnisz, człowieku :)
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Październik 20, 2011, 22:17:15
oni maja duze ego, wystarczy ze wjedziesz im na nie: 1) ze nieprofesjonalizm bo nie chca sie  stosunkowac do powaznej literatury naukowej 2) ze nienaukowosc bo nie kierowanie sie kryterium "prawdy naukowej", ze 3) ze z tego samego powodu watpliwie etyczne dzialanie bo nie chciec zapoznac sie z faktami i z gory przekreslac je , 4) ze pogwalcenie przysiegi hipokratesa - bo ona zobowiazuje lekarzy to leczenia na WSZYSTKIE istniejace choroby, nie tylko ktore sa juz "oficjalnie zaklepane", a takze te co do ktorych istnienia jest wiele powaznych przeslanek.
bo ludzie choruja tu i teraz niezaleznie od tego czy jest to choroba calkowicie poznana czy jeszcze nie.

da sie da sie:) acz beda sie bronic:)

a poza ego mysle ze maja tez (ukryta) przyzwoitosc.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: olka_78 w Październik 20, 2011, 23:35:51
Cytuj
no ja bym teraz, po efektach, wszystko im to wypomnial. i niech sie ustosunkuja a nie milczenie. ich zasrana odpowiedzialnosc, hipokratesa skladali.

ja bym wszystkim rodzicom ktorzy maja efekty po chelatacji, dietach, radzil by poza widocznymi przeslankami czyli dziecmi jako dowod, wydrukowali literature naukowa z pdm.org i pokazali lekarzaiom I NAKAZALI sie ustosunkwoac. wszak sa to artykuly naukowe, niejednokrodnie peer-reviewed a nie pismo od zielarza.
glownie mam tutaj na mysli artykuly o rteci ala  (rooney) i fragmenty ksiazki cutlera.
Jeśli u nas będą pozytywne efekty chelatacji to ja napewno to zrobie. Jak mi Bóg miły.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: Dottie w Październik 21, 2011, 07:46:20
Jesli mojemu dziecku by cos pomoglo w znaczacy sposob to napewno postaralabym sie to rozglosic swiatu.
Dlatego czasem zastanawiam sie nad skutecznoscia np. Chelatacji bo w internecine (przynajmniej Polskim) nie ma za duzo wpisow rodzicow ktorzy chelatuja swoje dzieci, lub to robili.
Nawet na tym forum byli rodzice ktorzy pisali bardzo duzo a leczeniu, i  o wszystkim az nagle tak poprostu bez slowa pozegnania nic juz nie napisali.
Zastanawiajace to jest bardzo….Jedna matka wystukala kilkaset postow az wkoncu jej jednym z ostatnich  byl o tym ze kocha swojego syna wlasnie takiego jakim jest, 9 letniego chlopczyka ktory zachowuje sie jak 3 latek ….Where is she know?


Ktos kiedys powiedzial ze to dlatego ze tacy rodzice chca zapomniec i juz sie tym tematem nie interesuja.  Niby ok ale mysle ze wiekszosc takich rodzicow chcialaby podzielic sie tym wszystkim chociaz na jakims forum. Pozatym po kilku latach pisania I pewno rodzaju zaprzyjaznienia sie z forumowiczami takie zachowania jest BARDZO zastanawiajace.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: donna w Październik 21, 2011, 08:11:03
Powiem tak, dottie, nie dowiesz się czy cos dziala czy nie, poki nie sprobujesz. Mozna latami analizowac setki wpisow na roznych forach i się zastanawiac, ale to Cie nie przyblizy do odpowiedzi, bo nawet jak się dowiesz, że chelatacja podzialala super na malego Jasia to nie znaczy że podziala super na Twoje dziecko. A jak znajdziesz wpis, że chelatacja nie wyleczyla malego Jasia, to nie sprobujesz przez to? Wiec ja nie poswiecam czasu na takie rozwazania.
A to, dlaczego chelatacja nie jest powszechnie znana i stosowana w PL (bo w USA to już bardziej znana metoda, wystarczy wejsc na forum autismweb albo poczytac dziesiatki tysiecy posty na grupie yahoo poswieconej chelatacji) - to było już roztrzasane na roznych watkach na tym forum.

Ja szczerze mowiac zyczylabym sobie aby kazdy - zanim zacznie chelatowac - nie zaczal od zbierania pojedynczych opinii z roznych forow, bo to ma żadna wartosc dowodowa tylko zaczal od rzetelnego zglebienia tematu, poczytania dostepnych artykulow, zrozumienia co ro bi rtec w organizmie, zrozumienia czego potrzeba aby ja wyciagnac z organizmu, jak dlugo to moze potrwac, ktoredy ona wychodzi... Wtedy mozna by było podjac decyzje oparta na wlasnym przekonaniu i wlasnym rozumie, a nie na tym co Gozdzikowa napisala (albo czego nie napisala) 2 lata temu na forum.
Powiem też tak: nawet jeśli chelatacja nie doprowadzi do wyleczenia mojego dziecka w 100 procentach to już dla tego, co stalo się dotychczas po tych 9 miesiacach chelatowania, warto było sprobowac. KAZDA poprawa jakosci zycia dziecka jest tego warta. A jakby w ogole nie zadzialalo, to trudno - przynajmniej nie mialabym wyrzutow że nie sprobowalam.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: Dottie w Październik 21, 2011, 08:30:25
Donna- ja tez z rezerwa podchodze do wszystkiego co wypisuje sie na forach.  I  nigdy nie zaczelabym np. Chelatowac dziecka na podstawie wypowiedzi innych rodzicow. Ja nie watpie w ich wiedze (przeciez sama jestem jednym z nich) ale nie wiem na 100% kto siedzi po tej 2giej stronie monitora.
Wiem ze chelatacja dla mojego dziecka moze byc bardzo przydatna ale przygotowanie sie do niej zajmnie nam kilka miesiecy pewnie. I wcale nie chce sie bardzo spieszyc bo wiedza to postawa.
Ciesze sie ze Twojej corce tak bardzo pomogla i mam nadzieje ze dalej bedzie coraz lepiej.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: donna w Październik 21, 2011, 08:34:54
Dottie bardzo się ciesze, zawsze milo spotkac jeszcze jednego rozsadnego rodzica :) poozdrawiam i dziekuje za zyczenia też mam taka nadzieje :)
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: Hiox w Październik 21, 2011, 08:38:43
oni maja duze ego, wystarczy ze wjedziesz im na nie: 1) ze nieprofesjonalizm bo nie chca sie  stosunkowac do powaznej literatury naukowej 2) ze nienaukowosc bo nie kierowanie sie kryterium "prawdy naukowej", ze 3) ze z tego samego powodu watpliwie etyczne dzialanie bo nie chciec zapoznac sie z faktami i z gory przekreslac je , 4) ze pogwalcenie przysiegi hipokratesa - bo ona zobowiazuje lekarzy to leczenia na WSZYSTKIE istniejace choroby, nie tylko ktore sa juz "oficjalnie zaklepane", a takze te co do ktorych istnienia jest wiele powaznych przeslanek.
bo ludzie choruja tu i teraz niezaleznie od tego czy jest to choroba calkowicie poznana czy jeszcze nie.

da sie da sie:) acz beda sie bronic:)

a poza ego mysle ze maja tez (ukryta) przyzwoitosc.

jinx zyczenia....... ja juz nie raz dawalam np art o dzieciac z glodujacymi mozgami i co, no czytalam/em ........ wnioski - brak ..... a jak cos podziala powiedza:
1. terapia
2. dziecko jest starsze i naturalnie idzie do przodu tylko wolniej
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: favorita w Październik 21, 2011, 08:41:49
Dottie, wszyscy zastanawiamy się czasami, dlaczego niektórzy rodzice już nie piszą. Wiem chyba, o której mamie mówisz, ja myślę, że ona jeszcze nie odeszła z forum, tylko teraz akurat nie pisze, ale czasami jest tak, że rodzic odzywa się iluś tam latach i pisze, co u dziecka (zobacz np. posty krystynagra, o których pisała niedawno Zosia). Z autyzmem jest tak, że wszystko może się nagle diametralnie zmienić, wielu rodziców odchodzi z forum po wyleczeniu dziecka, bo chcą zamknąć ten rozdział, nie myśleć już o autyzmie, to jest psychologicznie normalne. Ale niejednokrotnie wracają, nawet po latach, i odzywają się (czasami pod innym nickiem, bo nie mogą się zalogować) - ja jestem na tym forum ponad 3 lata i pamiętam kilka takich przypadków, one szybko się gubią w gąszczu wątków, bo taki rodzic najczęściej odezwie się na chwilę i znów znika, więc trudno to śledzić. Zosia, która jest na forum już długo, mogłaby pewnie dużo więcej na ten temat powiedzieć.
 
Chelatację wg protokołu Cutlera w Polsce zaczynamy tak naprawdę dopiero my, były już wątki z lat 2005-2006 na ten temat, ale jakoś to przycichło, niewykluczone, że rodzice zbyt szybko się poddali - a może nie i wyleczyli dzieciaki? Tego nie wiemy, nie ma ich już na forum, nie wiemy, czy się jeszcze kiedykolwiek odezwą.

Dla mnie chelatacja jest jak zakład u Pascala:
- jeśli ją będę prowadzić, nic nie stracę (trochę snu nocami), a mogę zyskać wszystko
- jeśli jej nie będę prowadzić, nic nie zyskam, a mogę stracić wszystko.
Jest to po prostu chłodna kalkulacja :)

Oczywiście bardzo słusznie chcesz zacząć od przeczytania artykułów linkowanych przez Donnę nt. zatrucia rtęcią i chelatacji.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: donna w Październik 21, 2011, 08:49:47
Ja też nie widze pola do edukowania lekarzy i też raz probowalam, bardzo nieskutecznie. Mysle że w ogole niewiele ludzi chce myslec samodzielnie, doksztalcac się i czegos dowiadywac,a za to wiekszosc polega na rutynie i na tym żeby przypadkiem nic nie zrobic poza to,co pisze w ich podrecznikach.
Wiem, cutler zacheca w amalgam illness i na roznych forach do edukowania lekarzy, ale on dziala w warunkach amerykanskich, gdzie dzieci sa uczone od podstawowki w zasadzie posiadania wlasnych pogladow i samodzielnego myslenia i dochodzenia do wnioskow. U nas male dzieci uczy się posluszenstwa rodzicom co przeklada się na to, że duzi lekarze sa posluszni swoim podrecznikom i wytycznym. Szkola bardzo podkresla jeszcze wlasnie to posluszenstwo i uczenie się na pamiec. Potem studia medyczne, gdzie też nie trzeba myslec a wkuwac. Nie widze tu pola dla rozwijania naturalnej ludzkiej ciekawosci, wlasnej analizy, poswiecania wolnego czasu na czytanie i dowiadywanie się. Znam jedna otwarta i ciekawa lekarke, ktora się doksztalca i dowiaduje nowych rzeczy, ale ona przez wiele lat pracowala w USA, tam się inaczej nie da. U nas bardzo dobrze da się przezyc cale zycie jako lekarz, przepisujac jedynie syropy na kaszel i rutinoscorbin. Pewno, że "trzeba probowac" i podsuwac im literature, ale szczerze jak dla mnie to tylko frazes, bo ja natrace nerwow i czasu i energii (a mam ich i tak niewiele) a efekt z tego mizerny.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: oleczek555 w Październik 21, 2011, 09:09:17
jeśli chodzi o edukowanie lekarzy to taka trochę walka z wiatrakami. oni mają włączone zupełnie inne myślenie, juz samo ich podejście do szczepionek wyklucza moim zdaniem chęć niesienia pomocy naszym dzieciom- musieli by zbiorowo przyznać, ze od lat krzywdzą nasze dzieci i nawet jeśli jakiś lekarz po cichu zdaje sobie z tego sprawę, to głosno o tym nie powie, bo to cholernie trudne by było.
ja to w ogóle póki co nie przyznaję się do chelatacji, zresztą do lekarza w przychodni praktycznie nie chodzę (bo nie mam po co skoro małą leczę homeo), ostatnio byłam na bilansie 4 latka (prawie z półrocznym opóźnieniem) i co było najważniejsze? ano poinformowanie mnie, ze w przyszłym roku szczepienie, ale mam się nie martwić, jeśli zapomnę, bo mnie odpowiednio wcześnie poinformują. tylko się uśmiechnęłam znacząco;)
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: donna w Październik 21, 2011, 09:30:36
Ja mam w przychodni fajna lekarke ale niechetna do nauki za bardzo. Tzn recepte wypisze, mila jest, zaswiadczenie da że mala bierze suple (do przedszkola było potrzebne) itp. Ale żeby się wiecej czegos dowiedziec, to niekoniecznie. I to jest najmilszy i najfajniejszy lekarz jakiego poznalam, wprawdzie nie chce się niczego dowiedziec ale przynajmniej nie wysmiewa i nie szkodzi. Ja wiecej od lekarzy nie wymagam.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: Dottie w Październik 21, 2011, 10:38:08
Ja o zatruciu rteci myslalam juz bardzo dawno temu, zanim pojecie chelatacji bylo mi calkiem obce.
Przeczytalam tylko ze szczepionki ktore moje dziecko dostalo zaraz po urodzeniu mialy bardzo duzo rteci. Potem nie moglam juz o tym czytac bo mnie az serce bolalo ze moje dziecko zostalo tak okaleczone przez nasz kraj. Teraz zrozumialam jak szkodliwe sa  moje plomby ktorych mam sporo, bo niestety nasz kraj tylko takie refunduje a moich rodzicow nie bylo stac na doplate.
Oczywiscie nie mam zadnej prwnosci ze to rtec wywolala autyzm ale im bardziej czytam to tym bardziej wszystko uklada sie w jasna calosc.

Najbardziej zastanawialo mnie to dlaczego moje dziecko bylo calkiem lyse prawie do 2 roku. W glebi siebie wiedzialam ze to nie wrozy dobrze mimo ze wszyscy zapewniali ze to normalne. Jak widac sie nie pomylilam.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: donna w Październik 21, 2011, 10:43:57
Dottie, widzisz, ja jak bylam w ciazy i urodzilam Inge to bardzo dbalam, żeby się dobrze rozwijala, dobrze ja karmilam, prowadzalam na rozne zajecia dla bobasow i rozne takie a kwestii rteci w szczepionkach w ogole nie doczytalam. I mloda dostawala wszystkie mozliwe szczepienia, do tego 6w1.
Na konferencji Cutlera wiele osob podchodzilo do niego i wyrazalo wlasnie takie zale (a gdybym wiedzial/a wczesniej, to bym...). Pamietam jaki byl tym zniecierpliwiony i jak kazdemu powtarzal, że to nieistotne co powinno się było zrobic, istotne co mozna zrobic z tym teraz. I tego się trzymajmy bo zwariujemy :)
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: olka_78 w Październik 21, 2011, 10:52:38
Ja też szczepiłam wszystkim czym mogłam. Bo taką super mamą chciałam byc i co? Byłam niestety beznadzijenie niedouczona. Oczywiście amalgamat w pysku miałam i mam cały czas zresztą. Co tez mi nie daje spokoju. I stąd moje pytanie czy ta rtęc z amalgamatu ktory mam szkodzi nadal mojemu dziecku. Chodzi mi czy są opary jeśli np daje mu buziaka. Wiem może głupie to pytanie
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: donna w Październik 21, 2011, 10:55:04
Na konferencji Cutler mowil, że nie. Powtarzal to kilka razy bo duzo przerazonych kobiet się go o to pytalo. Mowil nawet o tym, że amalgamaty w ciazy też nie sa aż tak wielkim zagrozeniem, ilosc rteci ktora z nich przechodzi jest malutka. Generalnie uspokajal ludzi w tym zakresie. Na pewno glownie skupil się na szczepionkach, to jest jednak ogromna ilosc rteci wstrzykiwanej dzieciom.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: olka_78 w Październik 21, 2011, 11:29:07
Donna a Ty uspokoiłaś mnie i za to Ci dziękuje
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: Dottie w Październik 21, 2011, 12:00:19
Nie wiem dokladnie jak to jest bo naprawde serce mnie zaczyna bolec jak czytam o szczepionkach ale kiedys jak jeszcze czytalam i sprawdzalam sklad tych wszystkich skojarzeniowych  co kupowalismy to one nie mialy rteci w skladzie. Bardzo duzo rteci natomiast miale te ktore dziecko dostalo na poczatku w szpitalu. Pierwsza dawka byla 24 godziny po urodzeniu…Dzis pamietam jak mowilismy ze syn mial odrazu  takie szeroko otwarte oczka…
No i ten kompletny  brak wlosow przez taki dlugi czas.
Teraz wiele rzeczy sie wyjasnia. Ale skad mielismy wtedy wiedziec.
Wiem ze nie ma sensu nad tym sie zastanwiac ale wkoncu trzeba sobie to przemyslec i wyzucic swoj zal zeby zaczac dzialac. Inaczej sie nie da, za wielka krzywde nam wyrzadzona zeby tak poprostu zapomniec
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: Renatax w Październik 21, 2011, 12:41:57
Cytuj
Donna- ja tez z rezerwa podchodze do wszystkiego co wypisuje sie na forach.  I  nigdy nie zaczelabym np. Chelatowac dziecka na podstawie wypowiedzi innych rodzicow. Ja nie watpie w ich wiedze (przeciez sama jestem jednym z nich) ale nie wiem na 100% kto siedzi po tej 2giej stronie monitora.

Ja zacząłem chelatować syna jako jeden z pierwszych z tego form ,tylko po wypowiedziach jinxa(a on nie jest rodzicem),dał On masę odsyłaczy do źródła -Cutler,to wystarczyło ,dziś mamy coś koło 60 cykli za sobą (16 miesięcy) i powiem że cechy autystyczne zanikają  ,gdyby dziś przeprowadzić nowe badanie wyszłoby mu co najwyżej opóźnienie i jestem pewien na 100% że to wynik chelatacji Cutlerem,powtarzam raz jeszcze NIE MA SIĘ CZEGO BAĆ ,protokół jest bezpieczny,tylko trzeba mieć ostre samo zaparcie,nie rezygnować jak przyjdzie pierwsze pogorszenie(a może), nie rezygnować bo człowiek nie wyspany itd. a efekty przyjdą,dziś wierzą że jest możliwe całkowite wyleczenie ale to wymaga czasu i wysiłku-od nas samych.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: kasia191 w Październik 21, 2011, 12:49:56
xRentax- a procz tego terapia? czy jeszcze jakies metody typu homeo itp?
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: favorita w Październik 21, 2011, 13:16:29
xRenatax, dzięki za kolejnego budującego posta :)
Czy możesz napisać, jakie zmiany zaszły w synku od ostatniego razu, kiedy pisałeś? (z tego, co pamiętam, pisałeś po 50 cyklach)

Dottie, ja po pięćdziesięciu kilku cyklach mogę zapewnić, że chelatacja pomaga. Moja córka jest bardzo głęboko zatruta, raz ze względu na to, że to dziewczynka (dziewczynki są odporniejsze, więc kiedy pojawia się autyzm, oznacza to, że zatrucie jest już głębokie, dużo głębsze niż u chłopców), a dwa że ona obok autyzmu miała mnóstwo objawów FIZYCZNYCH zatrucia - podwyższoną nienaturalnie temperaturę ciała (czytałam, że przy zatruciu jest ona albo nienaturalnie niska, albo nienaturalnie wysoka, w zależności od tego, w co uderzy ta cholerna rtęć), dziwną, jakby "napompowaną" tkankę, wystający brzuszek, nalaną buzię, cieniutkie, rzadkie włosy, które w chwili regresu praktycznie przestały rosnąć na ponad 2 lata. Co gorsza, miała kompletnie zaburzone proporcje ciała, w wieku 3-4 lat wyglądała nie jak miniaturka dorosłego, co jest normalne w tym wieku, tylko jak "powiększony dzidziuś", z krótkimi nóżkami, prawie niewidoczną szyją, "puckami" na rączkach i udkach - tak jakby w wieku 15-16 miesięcy (wtedy był regres) zatrzymał się postęp w zmianie proporcji ciała, które tylko się powiększało. Naganialiśmy się w związku z tym po genetykach podejrzewając jakąś wadę genetyczną lub chorobę metaboliczną, oczywiście wszystkie wyniki wyszły prawidłowe. Otóż wszystkie te objawy fizyczne cofnęły się w trakcie chelatacji, Ania wygląda dzisiaj jak normalna 5-letnia dziewczynka, jest szczupła, proporcje prawidłowe, włosy pięknie rosną, powoli rozszerzamy jadłospis (do niedawna jadła tylko kilka potraw). Poza tym po 3 pierwszych cyklach dziecko wyszło z pieluch (samo, wcześniej nie było cienia szansy na trening czystości, była w pełni pieluchowana do 4 urodzin, tuż potem zaczęłam chelatować). Przed nami jeszcze bardzo daleka droga, bo autyzm nadal jest, blokada rozwojowa trwa, wiem jednak, że zważywszy na stan dziecka sprzed chelatacji, nie będzie szło tak szybko, najpierw wycofują się objawy zewnętrzne, potem dopiero przychodzi czas na postępy rozwojowe, u nas pewnie to będzie dopiero bliżej 100 cykli, zresztą jestem przekonana, że u nas trzeba będzie zrobić ich 300 na pewno.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: donna w Październik 21, 2011, 13:56:04
xRenatax, favorita - dzięki za posta, uwielbiam takie posty czytac:) ja zdecydowalam się na chelatacje też tuz po regresie po przeczytaniu postow jinxa i postow Cutlera na yahoo - ale musielismy poczekac ok 3 miesiecy,bo jelita Ingi byly w potwornym stanie, naprawdę szalejace grzyby i bakterie. Jak tylko się to ciut uspokoilo,to zaczelam i też nie zaluje. 
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: favorita w Październik 21, 2011, 14:02:30
Ja zaczęłam ponad 2 lata po regresie :( Bardzo żałuję tego czasu, bo pewnie zniszczenia w tym czasie bardzo się pogłębiły, ale dopiero rok temu informacje o chelatacji zaczęły się na serio przebijać na tym forum. Poczytałam, przemyślałam i postanowiłam, że w to wchodzę ;) - i tego naprawdę nie żałuję, przeciwnie.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: Lidka1980 w Październik 21, 2011, 14:45:21
Dlatego czasem zastanawiam sie nad skutecznoscia np. Chelatacji bo w internecine (przynajmniej Polskim) nie ma za duzo wpisow rodzicow ktorzy chelatuja swoje dzieci, lub to robili.
know?

Był kiedyś na forum gazeta.pl wątek o homeopatii i jedna z matek opisała tam jak jej dziecku pomógł jakiś tam homeopata- potem założycielka forum- pisywała również na tym forum- usunęła całość i nikt już się nic nie dowiedział. dlaczego to zrobiła? Ludzie generalnie nie dzielą się swoją wiedzą, a już na pewno swoimi sukcesami.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: Lilianna22 w Październik 21, 2011, 18:06:08
Ja zainteresowalam sie chelatacja 2 lata temu i juz wtedy zbieralam informacje. Niestety w Polsce cos w temacie robila tylko dr MCK i jak wiadomo nie byl to Cutler. Odpuscilam ja tez z innych powodow, wiec kombinowalam jak zglosic sie do jakiegos lekarza DAN za granica. Ze wzgledu na to, ze z tym tematem i chelatacji i leczenia w ogole bylam sama, wiec tak jak wiekszosc z decydujacych sie, balam sie zaszkodzic dziecku i chyba bardziej swojej niewiedzy. W koncu pomogly mi posty Jinksa i rodzicow, ktorzy pierwsi rozpoczeli chelatacje oraz materialy dotyczace Cutlera. Jeszcze raz wam dziekuje.
Szersza analize postepow mam zamiar zrobic za miesiac, kiedy minie rok chelatacji i syn bedzie mial za soba ok. 40 cykli. Na dzien dzisiejszy moge powiedziec, ze to jest jedna z najlepszych interwencji jaka podjelam dla dziecka.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: Dottie w Październik 22, 2011, 12:18:49
Dziewczyny super ze opisujecie wszytko!!! Naprawdę to bardzo pomaga drugiemu człowiekowi w podjęciu decyzji lub też w zgłębieniu tematu.

I bardzo się cieszę że waszym dzieciom to pomaga, napewno będzie coraz lepiej:)

Więc jak tylko macie jakieś uwagi to piszcie i piszczie. Ja też wszystko opiszę jak tylko zaczniemy.

Tylko w taki sposób coraz więcej dzieci będzie moglo z tego korzystac.



Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: donna w Październik 22, 2011, 12:27:55
Najlepiej byłoby robić tak, jak radził Cutler (i jinx swego czasu) - nagrywać dzieciaki na wideo - przed chelatacją, w trakcie (Cutler mówił, że np co miesiąc krótki filmik) i wtedy byłoby widać "jak na dłoni" czy działa czy nie
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: sezamek w Październik 22, 2011, 16:50:43
jak tylko uruchomię w moim 15 letnim kompie opcje odtwarzania filmików z moich telefonów-postaram się cos wrzucić... Odstępy czasowe sa wprawdzie wieksze-bo zaraz po regresie nie nagrywałam frania zbyt często... Pierwsze takie sensowniejsze filmiki zrobione są z pół roku po regresie-Franek był tylko na "terapii domowej" zerżnietej z opcji (lustra i sesje 1:1-czekaliśmy na diagnozę... a potem -juz skokami... Oczywiście-u nas to filmiki raczej nastawione na pokazanie postępów i umiejętnosci (w fazie autoagresji-kręcenie filmików było niewykonalne-naprawde trzeba było BARDZO pilnowac Frania...I tak kilka razy udało mu się porządnie rozbić sobie głowe. Bałam się , żeby sobie w ten sposób nie uszkodził jakichś  funkcji mózgu..Mam pewnie zdjęcia...) Także-jak tylko uruchomie ten złom pod kątem filmików (aby cos wybrac)-pewnie kilka przeslę :)
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: Renatax w Październik 23, 2011, 13:03:47
xRentax- a procz tego terapia? czy jeszcze jakies metody typu homeo itp?
Homeo zaniechaliśmy już dość dawno ,nie było efektów.W tej chwili tylko terapia w przedszkolu i Cutlet,choć kiedyś to był dogoter.hipoter. pływanie, DAN,homeo, ach szkoda gadać poszło masa siana a efektów nie było.
W sumie tylko DAN (ale przed chelatacją) dawał jakieś efekty .Chelatacja w wykonaniu dr.Cubały (bardzo duże dawki w dużych odstępach czsowych)skończyła się źle,bardzo źle.Cofka we wszystkich obszarach ,ale był też plus-wiedziałem że to rtęć namieszała i że syn jest mocno zatruty. Potem pojawił się jinx i dzięki niemu dziś syn wraca do nas ,powoli ,bardzo powoli ale wraca,  praktycznie już nie ucieka do "swego świata",zna swoje miejsce w świecie ,kontroluje otaczający świat,mówi np. pani mnie w przedszkolu wyzywała bo tam coś zrobiłem i opowiada co się stało ,tego kiedyś nie było!Logiczne myślenie i konsekwencje swoich zachowań tu też stała ciągła poprawa.
Po tych 60 cyklach candidy nie ma ,wystarczy 1 kwas kaprylowy dziennie -zero głupawek śmiechawek ,tu jest ok.

Żeby nie było tak słodko to powiem że wczoraj była katastrofa,naczytałem się o zwiększaniu dawek i postanowiłem spróbować zwiększyłem ALA+DMSA z12+8 na 14+10 i tragedia ,szalał biegał w takim stanie nie widziałem go z 8-10 miesięcy,ale powolutku przez 3 podania zmniejszałem mu z powrotem do 12+8 ,dzis już jest ok. :)

Niewątpliwie dla rodziców chelatujących najtrudniejszy okres to stall period, u nas trwał z 8 miesięcy,sporo pracy -dzielenie dawek ,nocne wstawanie a efektów brak ,to może zniechęcić każdego rodzica ale mój syn jest przykładem że warto swoje przecierpieć a potem cieszyć się z każdego nawet małego postępu dziecka ;)
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: olka_78 w Październik 23, 2011, 13:19:34
xRenatax chciałabym móc za ilka miesięcy napisać takiego posta ja Ty. My też już wiel przeszliśmy łącznie z leczeniem DAN, homeo terapia. Takiego zachowania jak teraz dawn nie byl. Intelektualnie naprawde dobrze ale zachowania okropne. Myśle że moje syna oprócz grzyba atakują jeszcze pasożyty, może owsiki.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: donna w Październik 23, 2011, 13:22:56
xRenatax - mieliście dużo szczęścia. Cutler wiele razy pisał, że chelatacja wg DAN może sprawić, że sytuacja dziecka pogorszy się w sposób dramatyczny i nieodwracalny. Super, że Wam się udało to odwrócić.
Grzyb u nas przestał szaleć po około 15 cyklu. Teraz trzeba podawać kwas kaprylowy i olejek z oregano i jest ok. Gdy to odstawię - głupawki wracają. Ale przed 15 cyklem to nic zupełnie nie pomagało, więc teraz to i tak nieźle.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: Renatax w Październik 23, 2011, 13:50:34
Cytuj
xRenatax - mieliście dużo szczęścia. Cutler wiele razy pisał, że chelatacja wg DAN może sprawić, że sytuacja dziecka pogorszy się w sposób dramatyczny i nieodwracalny.

Ups!Tego nie wiedziałem...ta cheltacja trwała max 2-3miesiące ,tyle daliśmy radę,ale sytuacja wtedy(koniec 2008)była taka że na forum nie było jeszcze jinxa i nic o Cutlerze nie wiedziałem.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: olka_78 w Październik 23, 2011, 13:51:48
 .
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: apple w Wrzesień 26, 2012, 22:48:39
Cytuj
Ja zacząłem chelatować syna jako jeden z pierwszych z tego form ,tylko po wypowiedziach jinxa(a on nie jest rodzicem),dał On masę odsyłaczy do źródła -Cutler,to wystarczyło ,dziś mamy coś koło 60 cykli za sobą (16 miesięcy) i powiem że cechy autystyczne zanikają  ,gdyby dziś przeprowadzić nowe badanie wyszłoby mu co najwyżej opóźnienie i jestem pewien na 100% że to wynik chelatacji Cutlerem,powtarzam raz jeszcze NIE MA SIĘ CZEGO BAĆ ,protokół jest bezpieczny,tylko trzeba mieć ostre samo zaparcie,nie rezygnować jak przyjdzie pierwsze pogorszenie(a może), nie rezygnować bo człowiek nie wyspany itd. a efekty przyjdą,dziś wierzą że jest możliwe całkowite wyleczenie ale to wymaga czasu i wysiłku-od nas samych.
xRenatax, przepraszam, moze bede zbyt dosadna, ale mozesz napisac, z jakimi cechami mial problem Twoj synek, ktore podczas chelatacji zaniknely? Bo ja jestem dopiero na poczatku drogi, 14 cykl i mam wrazenie, ze niektore sie wrecz nasiaja. Co prawda zniknelo dotykanie wszystkiego i zaczelo ruszac rozumienie mowy (zmniejszyla sie nadwrazliwosc sluchowa, bo moge malej umyc uszy patyczkiem, co kiedys bylo nie do pomyslenia, ale np. Stymulacje wzrokowe to jakies apogeum. Jak bylo u Was? Wiem, ze kazdy przypadek inny, ale to spokoju mi nie daje.

Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: Lidka1980 w Październik 01, 2012, 14:13:38

Homeo zaniechaliśmy już dość dawno ,nie było efektów.


Tak poza tematem, powiem wam, że na to też potrzeba czasu. nie jest tak, że po podaniu kulek dziecko się nagle zmieni. Czasami potrzeba lat by home dało efekt.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: apple w Wrzesień 21, 2013, 13:50:29
Coraz częściej zastanawiam się nad tym, czy rzeczy, które stoją w rozwoju u mojej córy, to efekt tego, że coś w niej jeszcze tkwi (czy to metale czy inne rzeczy) do usunięcia i wyleczenia czy po prostu co miało wyjść już wyszło, a to są szkody, które powstały w jej organizmie/mózgu...
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: ebusiek w Wrzesień 21, 2013, 14:58:53
Ja myślę, że u naszych dzieci jeszcze coś jest do wyleczenia, nie ma innej opcji !!! Jeżeli nie są jeszcze zdrowe.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: apple w Wrzesień 21, 2013, 16:46:25
Amen Ebusiek! To mi daje nadzieję...:)
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: zosia_ w Wrzesień 21, 2013, 23:16:30
Organizm, szczególnie organizm dziecka, jest cudowny. Bardzo plastyczny, potrafi się pieknie regenerowac, naprawiac uszkodzenia, znajdować "obejścia" problemów :)
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: borsooq w Wrzesień 22, 2013, 13:41:58
Warto dodać, że produkcja neuronów postępuje przez całe życie, więc uszkodzenia z technicznego punktu widzenia, są jak najbardziej naprawialne. Problem jest w przypadku, gdy organizm nie wie, że te uszkodzenia, czy problemy istnieją. Wtedy nie są usuwane, a to prowadzi do problemów.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: apple w Wrzesień 22, 2013, 13:54:27
Borsooq mozesz rozwinąć?
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: borsooq w Wrzesień 22, 2013, 15:40:58
Jasne.
Otóż do niedawna 'środowiska naukowe' twierdziły, że rozwój neuronów następuje tylko i wyłącznie do dnia porodu - stąd debilne przekonania o szkodliwości tego, czy owego do chwili porodu, a po nim już całkowicie bezpieczne. Stąd też przekonania o nieodwracalności uszkodzeń neurologicznych. Całkiem niedawno owe 'środowiska naukowe' doszły do wniosku, że jednak produkcja neuronów następuje też w okresie postnatalnym, a w zasadzie, jeśli niczym nie zaburzona, to przez całe życie (czyżbyśmy byli stworzeni do życia wiecznego? ;) Przecież to się nie mieści w głowach, szczególnie wyznawcom jedynej właściwej nauki o pochodzeniu gatunków). Tym samym, okazuje się, że fenomen azjatyckich dziadków, którzy intelektualnie przewyższają młodszych, nie jest fenomenem, a zwykłą funkcjonalnością. Dalej - aby taka wymiana neuronów (piszę ogólnie, bo nie tylko o neurony tu chodzi) mogła zachodzić - stare, uszkodzone muszą być usuwane (przez mikroglej komórkowy). W czasie agonii neuron produkuje fosfatydylserynę, aby powiadomić mikroglej o swojej śmierci - 'hello, idę na emeryturę. Wyślijcie na moje miejsce świeżaka'. I cykl się kręci. Jeśli neuron jest zaatakowany przez jakiś czynniki nieprzewidziany, to nie będzie usunięty, bo może nawet nie obumrzeć, a funkcjonować nieprawidłowo. Również sygnał o jego śmierci może nie być wysłany, wreszcie - nadmierna aktywacja mikrogleju w mózgu będzie powodować zajmowanie się czymś innym przez tenże mikroglej. Wtedy następują problemy neurologiczne, manifestujące się przez zaburzenia rozwoju u dzieci albo zaburzenia zachowania u dorosłych.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: apple w Wrzesień 22, 2013, 16:10:32
Łał, ale super to opisałeś. Czyli taka syt. że organizm nie rozoznaje śmierci komorek, moz e miecmiejsce wlasnie w chorobach autommunologicznych, kiedy ukad odpornowsciowy szaleje? Rozmawialam ostatniaz jedna lekarka, ktora mowila, ze ostatnio powstaljais naukowy artykul, w ktorym badacze twierdza, ze autyzm to alergia mozgu...Czy mega IgE jak u mojej cory moze miec z tym zwiazek....

A propos starych mędrców.. chyba kiedys juz o tym tu pisalismy. Mam podobne spostrzezenua. Kiedys starosc oznaczala madrosc w niektorych kulturach, bo mozg niby rozwija sie cale zycie? Dzis starosc to Azheimer, demencja i margines spoleczny..
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: borsooq w Wrzesień 25, 2013, 06:48:14
Szczerze powiedziawszy to nie pamiętam, czy wyczytałem to na PubMedzie w poszukiwaniu informacji o fosfatydylserynie, czy sam poskładałem. Na pewno niecały roku temu czytałem o badaniach, gdzie stwierdzono, że w autyzmie nie dochodzi do usuwania uszkodzonych komórek nerwowych. Później po lekturze SCIA i książki Amy Yasko, a także szeregu publikacji o rtęci i zatrucia nią samą, jakoś to stało się jasne dla mnie.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: michaga w Wrzesień 25, 2013, 09:11:16
Te wszystkie informacje, dzięki Wam kochani, dają takiego kopa do roboty, że zostaje mi tylko podziękować (po raz kolejny):)

Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: ebusiek w Wrzesień 25, 2013, 10:10:08
Neurogeneza, czyli regeneracja komórek nerwowych, zachodzi w mózgu nawet do późnej starości

to cytat z książki Bruce Fife autora książek "Jak pokonać Alzheimera ..." i "Stop Autism Now"
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: ToTa w Wrzesień 25, 2013, 14:28:42
Ebusiek, lektura kupiona  :)
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: borsooq w Wrzesień 25, 2013, 17:36:25
Ja czekam jeszcze na książkę J. Goldberga, po drodze czytam Cieszyńską, więc raczej po wypłacie następna :)

michaga, ja ci powiem, że mnie te informacje już czasami przygnębiają, bo jest taka mnogość interwencji, że zaczynam zdawać sobie sprawę z tego, że wszystkiego nie jestem w stanie sprawdzić. Zresztą samo, jakby nie było, eksperymentowanie na dziecku też jest dla mnie dość męczące psychicznie, mimo, że przecież chciałbym dla niego jak najlepiej i dlatego to robię. Nie wiem, może mnie deprecha łapie...
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: ebusiek w Wrzesień 25, 2013, 18:18:16
Cytuj
Nie wiem, może mnie deprecha łapie...

eee tam, nie masz powodów, twój mały całkiem dobrze funkcjonuje z tego co piszesz.
Ja to mam deprechę, ma 6 lat a na pytanie - dlaczego w przedszkolu wolisz się bawić sam a nie z dziećmi - odpisał "Bo nie umiem i nie chcę tylko z ciocią się bawić". I to odpisał jak zwykle asystentce, mnie matce nie chce nic napisać  :'(

Tota - pożytecznej lektury!  :)
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: apple w Wrzesień 25, 2013, 19:07:02
Ja czekam jeszcze na książkę J. Goldberga, po drodze czytam Cieszyńską, więc raczej po wypłacie następna :)

michaga, ja ci powiem, że mnie te informacje już czasami przygnębiają, bo jest taka mnogość interwencji, że zaczynam zdawać sobie sprawę z tego, że wszystkiego nie jestem w stanie sprawdzić. Zresztą samo, jakby nie było, eksperymentowanie na dziecku też jest dla mnie dość męczące psychicznie, mimo, że przecież chciałbym dla niego jak najlepiej i dlatego to robię. Nie wiem, może mnie deprecha łapie...

Mam to samo Borsooq... czasami wolę sobie zrobić po prostu przerwę od wszystkich informacji, a jak ktoś coś napiszę, co robi z dzieckiem, to mam wyrzuty sumienia, że ja tego jeszcze nie wypróbowałam, bo albo kasy nie mam, albo planu na to, albo siły, motywacji..... :(
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: lucky.pl w Październik 03, 2013, 13:03:23
Rozmawialam ostatniaz jedna lekarka, ktora mowila, ze ostatnio powstaljais naukowy artykul, w ktorym badacze twierdza, ze autyzm to alergia mozgu...Czy mega IgE jak u mojej cory moze miec z tym zwiazek....


Jasne ze ma. Przy czym alergia to pojecie dosc szerokie. Ale juz od dawna wynika z danych naukowych ze wiele symptomow autyzmu , i innych chorob jak depresja, wynika z aktywacji ukladu immunologicznego w mozgu i autogresji, stanu zapalnego i to zaburza prace neuronow, a z czasem moze prowadzic do uszkodzenia.

Srodowisko lekarskie po prostu wolno "nadrabia" prace naukowe ;), ale bardzo lubia robic za "nosicieli nowiny" :)
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: michaga w Październik 04, 2013, 00:34:20
Ja czekam jeszcze na książkę J. Goldberga, po drodze czytam Cieszyńską, więc raczej po wypłacie następna :)

michaga, ja ci powiem, że mnie te informacje już czasami przygnębiają, bo jest taka mnogość interwencji, że zaczynam zdawać sobie sprawę z tego, że wszystkiego nie jestem w stanie sprawdzić. Zresztą samo, jakby nie było, eksperymentowanie na dziecku też jest dla mnie dość męczące psychicznie, mimo, że przecież chciałbym dla niego jak najlepiej i dlatego to robię. Nie wiem, może mnie deprecha łapie...

Mam to samo Borsooq... czasami wolę sobie zrobić po prostu przerwę od wszystkich informacji, a jak ktoś coś napiszę, co robi z dzieckiem, to mam wyrzuty sumienia, że ja tego jeszcze nie wypróbowałam, bo albo kasy nie mam, albo planu na to, albo siły, motywacji..... :(

Wiem o czym mówicie. Ja takie odczucie miałam na poczatku jak na forum zawitałam - duuuużo informacji (haos w głowie, niepewność) i wyrzuty, ogromne wyrzuty że dopiero teraz i dlaczego tak późno (!!!!) >:(. Teraz staram się, bo nie zawsze mi to wychodzi, podchodzić do tego troche inaczej: jako inspirace, gdzie mam jeszcze zajrzeć. Nie mowie, że nie mam dołów, bo mam,...bo kasa której brakuje, bo czas który ucieka a mi zaczyna brakowac sił... I niecierpliwie się, że na jakieś interwencje musze poczekać, żeby sprawdzić czy to co właśnie robie działa, czy nie. Dawid idzie do przodu tak "szybko" jak nigdy przedtem, dlatego jestem szcześliwa, że w końcu moja praca przynosi efekty. I dlatego działam dalej.
Ale żal mi straconego czasu, bo tego nadrobić juz się nie bedzie dało.....
Tytuł: Odp: Odp: Chelatacja - Protokół Cutlera
Wiadomość wysłana przez: koliber w Styczeń 07, 2015, 08:13:25
Dla mnie odwrocenie szkod wywolanych przez rtec wydaje sie nieprawdopodobne. Jezeli rtec uszkodzi jakas czesc mozgu to w jaki sposob wydalenie jej naprawi mozg?
Ja bym bardzo chciala zeby tak bylo ale nie wiem jak mozna to logicznie udowodnic.

po 1sze)
- jest roznica miedzy uszkodzeniem funkcjonalnym a uszkodzeniem anatomicznym. uszk. funkcjonalne polega na tym ze komorki mozgu zyja, ale nie pracuja, sa wylaczone: bo np maja za mala energii, blokuja je toxyny grzybowe, infekcje wirusowe itp.
innymi slowy wieksza czesc uszkodzen mozgu przez rtec to uszkodzenia funkcjonalne, gdzie rzeczy sa wylaczone bo organizm metabolicznie jest wylaczony albo rozchwiany.
wywalajac rtec wlaczasz te rzeczy.
wiele dzieciakow autystycznych na MRI nie ma uszkodzenia anatomicznych, ma jedynie funkcjonalne bo fMRI pokazuje ze nie pracuja . zbyt czesto stawia sie znak rownosci pomiedzy jednym i drugim.

po 2gie) jako rozwieniecie drugiego - autyzm to nie tylko rtec w mozgu. wiele objawow mozgowych pochodzi z innych czesci organizmu: watroba (np hipoglikemia, niemetabolizowanie toxyn srodowiskowych), albo jelit (pasozyty i cieknace jelito).

po 3cie) nawet jesli sa uszkodzenia anatomiczny to nie jest tak ze nic sie nie goi w mozgu.  procesy naprawcze w mozgu istnieja, po prostu sa duzo duzo powolniejsze od reszty ciala dlatego sie przyjelo "mozg sie nie regeneruje".
poza tym obecna medydycna nie jest nastawiona na regenracje chociazby metoda biomedyczna, tak by pobudzic naturalne mechanizmy naprawcze w mozgu - a one istnieja po prostu nie funkcjonuja - np HBOT czy suplementacja antyoxydatami kwasami Omega 3 itp. a to wielu ludziom pomoglo naprawic dostatecznie mozgi by mogli funkcjonowac.

po 4te) - jedna rzecz to rozwalic jeden kawalek mozgu, jak przy wylewie, a druga rzecz to miec porozwalane, uszkodzone komorki mozgowe ale w sposob rozsiany - jak najczesciej jest w zatruciu. organizm jest dynamiczny zawsze dazy do zdrowia i moze pomoc tym komorkom zregenerowac sie.
czytalem keidys np. badania ktore pokazuja ze jesli jest uszkdozenie komorki nerwowej, to jesli sasiednia komorka nerwowa zyje - a to mozemy przyjac skoro nie mamy rozwalonego jednego kawalka mozgu - to pomaga ona tej uszkodzonej sasiadniej zregenerowac sie.

(czyli jakby mechanizm ewolucyjny: w grupie łatwiej przetrwac)

to jak z zadrpaniem. jesli masz mase zadrapan na ciele, one sie zagoja bez wiekszego sladu. jesli stracisz kawalek skory to to juz tak łatwo nie odrosnie - bo za duze.

po 5te) dzieciaki sa w bardzo korzystnej sytuacji bo ich mozgi wciaz sa nastawione na rozwoj, na wzrost tkanki. pomysl ze za 10 lat pojemnosc kilkuletniego dzieciaka czaszki bedzie dwa razy wieksza,  bo mozg tez. to bardzo ulatwia leczenie uszkodzen.

po 6te)dzieciaki autystyczne maja inna duza przewage nad rowiesnikami: jak pokazuje doswiadczenie sa bardziej inteligetne od innych. po prostu sa zablokowane funkcjonalnie przez proces chorobowy. w ogole wg obserwacji andiego cutlera, ludzie inteligentni sa bardziej podatni na zatrucie - to pewnie zaleznosc na poziomie genetycznym.
w momencie gdy wywalimy rtec i wszytsko zacznie trybic, nawet jesli sa uszkodzone czesci mozgu jest szansa ze inne dzialajace przejma ich dzialanie - tak jak sie dzieje u ofiar np wylewu - a ze sa to komorki mozgu bardziej IQ,  lepiej "trybiace", to dziecko i tak moze miec fajne pelnosprawne i nawet jakosciowo ponadprzecietne zycie.

po 7te) rtec blokuje wszelkie (odpowiednie) gojenie tkanek. trzeba ja wywalic by komorki miały dostateczna szanse na naprawe.


ps.  filmik ktory zosia zapodała jest bardzo sensowny, polecam!
lubie to...bardzo to lubie :)
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: apple w Styczeń 07, 2015, 15:35:34
Jak patrzę na moją małą, która jest porządnie wychelatowana, dużo jej to bardzo dało, to zastanawiam się, czy to, że nadal mamy problemy wynika z tego, że czegoś cały czas jeszcze nie znaleźliśmy czy właśnie jednak z uszkodzeń, jakie ten metal zostawił i tak wolno (dla mnie) się regenerują, o ile w ogóle.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: donna w Styczeń 07, 2015, 17:23:20
czasem mam wrażenie apple że mamy wspólne dziecko bo mam podobne przemyślenia :)
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: apple w Styczeń 08, 2015, 03:33:16
Może mają podobne problemy. Obie miały regres w późniejszym wieku ( moja wcześniej), obie zaburzenia w EEG bez napadów, silna reakcja na chelatację... itd. Pewnie stąd takie odczucia. Proces leczenia i reakcje na niego mogą być zbliżone.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: brother w Styczeń 08, 2015, 12:46:03
Donna  a czego wam a raczej waszym dzieciom do szczęścia brakuje - mowy ?
A powiedzcie mi gdzie znajduje się ośrodek mowy w mózgu ? bo chyba nie w nadnerczach nie ?
W każdym razie. Mieliście postępy i wasze dzieciaki poszył do przodu ale jeszcze czegoś brakuje, mimo iż np. nie
macie już problemów z candida itp. Ja stąd wnioskuje że musicie dalej chelatować. I to że dzieciaki nie reagują na cykle
tak jak kiedyś to nie oznacza że ALA już nie działa i wam nie pomoże. To oznacza tylko że nie macie problemów z patogenami
i nadnercza są w dobrym stanie stąd pilnują aby żadne dziadostwo się nie panoszyło jak to miało miejsce wcześniej podczas pierwszych cykli. To już przeszłiście. Teraz musicie dalej iść i chelatować dalsze pozostałe obszary mózgu. Takie moje zdanie.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: apple w Styczeń 08, 2015, 14:58:26
Donna  a czego wam a raczej waszym dzieciom do szczęścia brakuje - mowy ?
A powiedzcie mi gdzie znajduje się ośrodek mowy w mózgu ? bo chyba nie w nadnerczach nie ?
W każdym razie. Mieliście postępy i wasze dzieciaki poszył do przodu ale jeszcze czegoś brakuje, mimo iż np. nie
macie już problemów z candida itp. Ja stąd wnioskuje że musicie dalej chelatować. I to że dzieciaki nie reagują na cykle
tak jak kiedyś to nie oznacza że ALA już nie działa i wam nie pomoże. To oznacza tylko że nie macie problemów z patogenami
i nadnercza są w dobrym stanie stąd pilnują aby żadne dziadostwo się nie panoszyło jak to miało miejsce wcześniej podczas pierwszych cykli. To już przeszłiście. Teraz musicie dalej iść i chelatować dalsze pozostałe obszary mózgu. Takie moje zdanie.

Ja niewierny Tomasz - dopóki widzę efekty czy skutki uboczne, dopóty wierzę... sam Cutler zaleca zresztą max 300 cykli, i jak nie ma więcej efektów to przerwać.
Fajnie jakby to była prawda co piszesz, ale latka lecą.. trzeba szukać kolejnych metod, moja już na 200mg ALA nie reaguje, a kiedyś była mega reakcja na 5, candida się uspokoiła jak piszesz, ale do zdrowia dużo jej brakuje, nie tylko mowy niest ety
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: donna w Styczeń 08, 2015, 16:10:36
Mowy brakuje. Ośrodek mowy znajduje się w mózgu. Nadnercza mamy ogarnięte.
U nas było inaczej, brother. Mowa była do czasu gdy podałam antybiotyki na grzyba i clostridie. W tym czasie jak je podałam stała się dodatkowa rzecz - Inga w przedszkolu najadła się masy słodyczy (nie wiedziałam o tym i podawałam antybiotyki). Na antybiotykoterapii mieliśmy regres mowy, a jej efektem była jeszcze mocniejsza candida i clostridia w jelitach. Pomimo tego, że ostatnie badania kału wyszły czyste (więc niby w jelitach spoko) mowa nie wrociła. chelatujemy dalej, jasne, tylko wiesz - Ty czujesz swoje reakcje na chelatacje i możesz nam o nich pisać, nasze dzieci nam nic nie mówią i trudno trochę ograniczyć się wyłącznie do chelatacji, gdy nie wiadomo tak naprawdę, czy jakiekolwiek reakcje na chelator jeszcze są.

Donna  a czego wam a raczej waszym dzieciom do szczęścia brakuje - mowy ?
A powiedzcie mi gdzie znajduje się ośrodek mowy w mózgu ? bo chyba nie w nadnerczach nie ?
W każdym razie. Mieliście postępy i wasze dzieciaki poszył do przodu ale jeszcze czegoś brakuje, mimo iż np. nie
macie już problemów z candida itp. Ja stąd wnioskuje że musicie dalej chelatować. I to że dzieciaki nie reagują na cykle
tak jak kiedyś to nie oznacza że ALA już nie działa i wam nie pomoże. To oznacza tylko że nie macie problemów z patogenami
i nadnercza są w dobrym stanie stąd pilnują aby żadne dziadostwo się nie panoszyło jak to miało miejsce wcześniej podczas pierwszych cykli. To już przeszłiście. Teraz musicie dalej iść i chelatować dalsze pozostałe obszary mózgu. Takie moje zdanie.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: brother w Styczeń 08, 2015, 16:23:14
Ja twierdzę że po prostu jak nie ma reakcji na chelatację to nie znaczy że ona nie działa. Bo te reakcje to tylko patogeny. Patogeny związane są z układem odpornościowym. Po 50 czy którymś cyklu candida zwykle choć nie zawsze się cofa. Ja sam miałem chyba z 10 cykli przy których nie miałem żadnych reakcji. Chciałem już podnosić dawkę. A potem od cyklu nr 16 to każdy jeden był ciężki. Już nie mówię co było raczej po każdym z tych ostatnich cykłów.
Anyway. Jeżeli wasze dzieciaki nie mają w pozostałych obczarach mózgu rtęci (stąd nie reagują na dawki nawet duże) a akurat siedzi ona w tej części odpowiedzialnej za mowę, to chyba nigdy się nie dowiecie dopóki ALA tam nie dotrze i nie odblokuje tej części mózgu odpowiedzialnej właśnie za mowę. I nie wielkość dawki a raczej ilość cykli jest tu dużo ważniejsza.
Bo właśnie zatrucie to nie tylko patogeny, zatrute nadnercza, słabe hormony, słaba praca tarczycy, czy wątroby i jakby reakcje fizyczne w ciele łącznie z brain fog, zespołem przewlwkłego zmęczenia, nerwica czy depresja.
Zatrucie to też brak kreatywności, nieśmiałość, problemy z mową, wycofanie , brak pewności siebie obniżona inteligencja, problemy z nauką. I właśnie problem np. z nauką w szkole. Tego problemu nie zaobserwujesz poprzez reakcje na cyklu. To się po prostu odblokuje po tym jak rtęci zostanie wyrzucona z tej części mozgu odpowiedzialnej za zdolność do nauki.
Tak piszę o tym żeby do problemu zatrucia i reakcji na cykle nie podchodzić od strony biologicznej tylko.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: mama_Dyzia w Styczeń 08, 2015, 20:20:26
Donna a Wy MB12 dawaliscie Inguni po nie pamietam . Myocholine? Protokół witaminy A? a moze Cerebrum Compostium?
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: donna w Styczeń 09, 2015, 02:19:31
Donna a Wy MB12 dawaliscie Inguni po nie pamietam . Myocholine? Protokół witaminy A? a moze Cerebrum Compostium?

MB12 dawaliśmy - najpierw pół roku z Farmacia Fiorentini a potem parę miesięcy przerwy i kolejne pół roku z USA sprowadzane. Nic nie dało. Cerebrum brała w zastrzykach kilka serii po 10 zastrzyków wzięła. Też nic. Właśnie co do protokołu to pamiętam, że na samym początku chyba go robiłąm (tk to jest jak się nie robi notatek), ale nie dam głowy, że właściwie. Teraz się zbieramy do protokołu na pasożyty, potem jeszcze tę witaminę A chyba powtórzę.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: apple w Styczeń 09, 2015, 10:53:34
Też dawaliśmy zastrzyki MB12 chyba ponad rok albo i dłużej...? Czy coś pomogły? Ciężko stwierdzić, bo wtedy dużo rzeczy naraz robiliśmy... na pewno w organixie była poprawa metylacji.
Do protokołu witaminy A się przymierzamy. O cerebrum nie słyszałam. W ogóle homeo u nas nie działa. Przerwaliśmy klasyczne, bo nie widziałam żadnych efektów. A podawał ktoś Nivalin? To też miało być na mowę i nic nie dało.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: donna w Styczeń 09, 2015, 11:06:01
Dawalam swego czasu cos podobnego ale słabszego - Galantamind, substancja czynna ta sama tylko jej mniej ale nie podziałało.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: apple w Styczeń 09, 2015, 11:08:36
Donna, ja planuję teraz podać jakiś suplement właśnie na próbę pobudzenia mowy. Może słyszałaś o czymś dobrym?
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: katgaj1 w Styczeń 09, 2015, 11:32:13
apple a dmg lub tmg stosowaliście?

wg dr yasko na mowę to ...racetamy wszelkiej maści
a z naturalnych to brahmi i gotu cola
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: apple w Styczeń 09, 2015, 11:34:24
Dmg/ tmg stosowaliśmy dość długo.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: ebusiek w Styczeń 09, 2015, 12:01:35
O, ja też ciągle szukam coś na rozwój mowy. Właśnie znowu wróciłam do DMG. Jak miał 2,5 roku to mu to nic nie dało, ale tak sobie pomyślałam, że wtedy miał inną dietę, może teraz ...
I też myślę o tych pasożytach, bo nasz syn gorzej śpi podczas pełni i wpadki z moczeniem się pojawiają najczęściej w pełnie.
A kortexin ktoś stosował? Bezpieczne to?
Appel, Donna a czy wasze córki są nadpobudliwe? Czy tylko jest ten problem z mową? Nasz młody to nieraz jak torpeda ...
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: donna w Styczeń 09, 2015, 12:09:53
U mnie tylko problem z mowa, zero nadpobufliwosci.
W ubiegłym roku to nawet na dwugodzinnej mszy wysiedziala, spokojnie i z zainteresowaniem, więc cierpliwa to ona jest :)
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: ebusiek w Styczeń 09, 2015, 12:23:31
Nie no, może się źle wyraziłam. Nasz syn na mszy też jest grzeczny, w szkole usiedzi. Miałam na myśli takie bieganie, podskakiwanie, ciągła potrzeba manipulowania czymś w rękach, ustach, no widać nieraz, ze go nosi aż.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: katgaj1 w Styczeń 09, 2015, 13:12:25
u nas tak jest
ręce ciągle gdzieś grzebią a podczas siedzenia nogi ciągle coś kopią

to kopanie w stół to mnie do szału doprowadza
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: donna w Styczeń 09, 2015, 13:13:43
nie, tego nie ma u nas na stałe, pojawia się baaaardzo rzadko i mija po podaniu magnezu
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: apple w Styczeń 09, 2015, 14:18:53
U nas ogólnie jest spokojna, wysiedzi 3 godziny jak robimy np.krakowską i też to zależy od dnia. Jak się zbliża infekcja, to jest bardziej pobudzona. Ogólnie to niestety też ciągle mamy np. machanie rączkami - tylko teraz to się przerodził z całych rączek, na kręcenie żarówek przed oczami, czasami podskakuje,  popatrzy bokiem. Są dni, że w ogóle tego nie robi, a są kiedy niestety to ją męczy. Nie z takim natężeniem jak kiedyś,  ale jednak męczy...

Donna, no to gratuluję, że udało Wam się pozbyć tych wszytskich stereotypii! Czyli z zachowania mała wygląda jak NT dziecko? Super. Czy to faktycznie kwestia tylko i wyłącznie stanu jelit? Czy macie ładne np. wypróżnienia? Regularne, strawione itd.? Zasługa LDN? My ciągle walczymy z zaparciami...tyle rzeczy już na to próbowałam, ale stąd może u nas te problemy... hmm.. a magnez dajesz Indze co dzień czy tylko wtedy, kiedy widzisz, że potrzebuje?
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: donna w Styczeń 09, 2015, 15:42:59
Właśnie to nie jelita chyba. Kupki ma naprawdę fajne, regularne, żadnych wzdęć itp. Ostatnie badanie kału (fakt sprzed roku, ale nie mamy teraz kasy na nowe) pokazało brak złych bakterii, brak przerostu clostridii i candidy. Więc to właśnie nie jelita ją blokują, nie wiem co. Z zachowania wygląda jak normalne NT nieśmiałe dziecko, wiem bo przecież z nią jeżdżę po mieście itp i nikomu się w oczy nie rzuca, dla każdego obcego kogo spotkaliśmy jest normalnym dzieckiem. Jak się z nią dłużej pobędzie to już wiadomo że coś nie tak, no bo nie mówi, porozumiewa się takimi swoimi wokalizacjami, czasem pojedyncze słowa powie, plus gesty pokazuje. No to już widać że coś nie tak. Plus czasem ma takie chwile że ma takie głupawki, śmieje sie z niczego. Poza tym jest ok, przywita się, pożegna, rękę poda, pocałuje, pobawi się z kimś, brata przewinie no i rozumie wszystko nawet z kontekstu, śmieje się z kawałów, ogląda filmy komediowe i się śmieje z żartów. Ogólnie jest takim trochę nieobecnym, mało uciążliwym członkiem rodziny :) stara się nas nie angażować jak nie musi. Wstanie, ubierze się, jeść z lodówki weźmie, podsunie krzesło do szafki, wyjmie talerz, weźmie widelec, zje, odniesie na blat, weźmie tablet czy kredki czy cokolwiek i siądzie w kącie i se układa. Albo pójdzie na górę, przygotuje sobie kąpiel, wykąpie się i wyjdzie. Na hasło "kto by chciał pojechać na konie?" podbiega do drzwi, ubiera kurtkę i buty. Na hasło Michałka "mama przewiń jestem bludny" - leci do niego, ciągnie go za rękę do pokoju i zaczyna przewijać. Stara sie włączać do naszego życia, ale ma ograniczone możliwości - bo nie mówi, nie opowie nam nic, nie zapyta o nic, musi se sama to w główce rozkminiać. Jak potrzebuje naszej pomocy to zawsze wykombinuje jak poprosić. Na Gwiazdkę dzieci dostały XBOX z Kinectem (rewelacja imho dla naszych dzieci) i sobie tańczymy razem z Ingą do ZUmba Kids ;) więc jak chce potańczyć to mi przynosic pada do XBOX, żebym jej włączyła. Jak chce poszaleć na łóżku, to bierze koc i przynosi, wtedy ją zawijam w koc podnoszę, rzucam i gilgoczę. Gestów zna parę, trochę pisze na kompuetrze ale nic nie jest na tyle płynne aby było komunikacją. Ostatnio wyrywają jej się zdania (np jak Tomek chciał jej pomóc się rozebrać w przedszkolu to było "ja zrobię!" i rozebrała się sama), ale to mega sporadycznie.
Jest bardziej ogarnięta niż my, np pamięta jak idzie na konie, żeby wziąć marchewkę albo jak chodziliśmy na komory to potrafiła się wrócić do pokoju po butelkę wody jak ja zapomniałam. W gościach itp zachowuje się super grzecznie.
Magnez w sumie teraz daję jej jak potrzebuje.
No a na nasze stymulacje wzrokowe (a były mega nasilone) no to pomogła jednak terapia wzroku i noszenie tych okularów pryzmatowych. Już ich nie nosi, sporadycznie jak idziemy na konie to nosi bo wtedy jest na podwyższeniu (koń), z wymuszonym lateralnym ruchem i mam wrażenie, że lepiej te pryzmaty jakoś wtedy działają - to się już tak przyzwyczaiłam, że na konie bierze okulary. Ogólnie pół roku robiliśmy ćwiczenia i nosiła okulary po parę godzin dziennie i dużo jej to pomogło.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: koliber w Styczeń 09, 2015, 16:40:08
ale ona jest kochana madra dziewczyna z tego co piszesz
cudna!  :D
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: ebusiek w Styczeń 09, 2015, 16:49:58
Bardzo rozgarnięta dziewczynka. Te głupawki, śmiech nie wiadomo z czego mojemu synowi też się zdarzają, zapytany dlaczego się śmieje napisał, że mu hula w głowie. Werbalnie odpowie, że z głowy się śmieje. Kiedyś czytałam, że takie zachowania mogą być podyktowane nierównowagą jakiś tam substancji w mózgu.Linka nie zapisałam niestety.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: apple w Styczeń 09, 2015, 21:23:16
Genialnie Donna, super masz córę! :-) Idziecie do przodu :-)
ech... ten autyzm ... któż to rozgryzie... a jeszcze zapomniałam dodać, że nam wróciło dotykanie wszytskiego i fiksacje na punkcie obrazków... a to miała już wieki temu i już o tym zupełnie zapomniałam, że było... miała też taki okres ostatnio, że ładowała wszytsko do ust znów.. panie w przedszkolu szczególnie na to zwracały uwagę... wiecie co? raz w jej kupie zobaczyłam balona... połknęła i przeszedł przez jej układ pokarmowy... to straszne... ogólnie to wszytsko tak jak pisałam nie jest tak widoczne i jak ma się czym zająć, to się nie stymuluje, ale jak ma chwilę wolnego, to bardzo chętnie... jeszcze niedawno był taki okres, że nie było tych rzeczy i była cisza, pokończyły mi się suple i antygrzybiczne... dawno nie dostała, może to sprawka znów jakiegoś grzyba... poza tym tak jak kiedyś pisałam wyszedł jej ten krezol (pomimo ponad rocznego brania LDN :(
eh, chyba mnie czeka organix (w direct labs sprawdzalam nie robia już OAT, tylko organix, wiecie? czy się mylę?) i to GI effect by się przydało...
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: krecik08 w Luty 25, 2015, 18:45:29
Donna ja nie mam nawet w polowie takiej wiedzy jak Ty na temat autyzmu, ale mam takie pytanie,czy probowaliscie homeopatii konstytucjonalnej, albo turnusow masgutowej? Bo o ile dobrze pamietam to szczepionki tinusem odtruwaliscie.
Tytuł: Odp: Czy uszkodzenia wywołane rtęcią są odwracalne?
Wiadomość wysłana przez: lilylouise w Czerwiec 16, 2015, 23:40:39
Też dawaliśmy zastrzyki MB12 chyba ponad rok albo i dłużej...? Czy coś pomogły? Ciężko stwierdzić, bo wtedy dużo rzeczy naraz robiliśmy... na pewno w organixie była poprawa metylacji.
Do protokołu witaminy A się przymierzamy. O cerebrum nie słyszałam. W ogóle homeo u nas nie działa. Przerwaliśmy klasyczne, bo nie widziałam żadnych efektów. A podawał ktoś Nivalin? To też miało być na mowę i nic nie dało.

apple przypadkiem znalazlam Twoj post o nivalinie. jak dlugo podawalas coreczce?  mamy zapisany na pobudzenie mowy wlasnie i juz wykupilam 3 opakowania (a to drogie potwornie) i sie zastanawiam czy kupowac kolejne 3. troche przerazaja mnie skutki uboczne.zwlaszcza pobudzenie, bole w jamie brzusznej, wymioty i pare innych rownie "ciekawych".mieliscie jakies akcje po tym czy raczej nic sie nie dzialo? u nas maly bardzo dobrze zareagowal na preparat z upgrade'owana cholina, a nivalin zwieksza stezenie acetylocholiny, wiec spore nadzieje w tym pokladam