Autor Wątek: BULIMIA a chelatacja  (Przeczytany 14029 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

ewa27

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 105
BULIMIA a chelatacja
« dnia: Maj 25, 2016, 23:07:30 »
Witajcie!

Na forum trafiłam za sprawą bloga fungidia i tamtejszego forum, szukając informacji nt. kandydozy- szukam już wszędzie co mi może dolegać.
Z góry przepraszam, przyznaję- o chelatacji czytam od pięciu dni, ale bardzo intensywnie po 8h dziennie. Napaliłam się jak szczerbaty na suchary i potrzebuję Waszej opinii- czy zatrucie rtęcią może dotyczyć również mnie, czy nie nakręcam się znowu na marne, bo dniami i nocami myślę o tym.
Postaram się możliwie streścić. Od początku:
- mam 21 lat
- w wieku 10-11 lat założono mi 5 lub 6 amalgamatów (w tym 3 bardzo duże), w 16-18r.z. kolejne 2 małe
- 15r.ż. początek problemów jelitowych: OGROMNE gazy i wzdęcia- totalna dysproporcja do ilości i jakości jedzenia; chyba było to złożone w czasie z moim odchudzaniem- jadłam za mało, dużo ćwiczyłam; ważyłam prawie 70kg przy 170cm, doszedł też refluks, zgaga, ale chyba miałam to wcześniej
- niedługo potem zaczęły się problemy emocjonalne: depresja, niechęć do ludzi, smutek, melancholia itp. AUTOAGRESJA również, mam to do teraz w atakach szału np walę głową w ścianę, biję się po brzuchu, drapię, kiedyś spuszczałam sobie krew nad wanną >30ml... ale wstyd :( spinam całe ciało na długie minuty; autoagresja była też w dzieciństwie ale nie dam głowy czy przed czy po amalgamatach
- poszłam do psychologa, ale bez rodziców mnie nie chcieli przyjąć, czułam, że jest źle i chciałam sobie pomóc, miałam myśli samobójcze. CO WAŻNE nie wydarzyło się w moim życiu nic, co by mogło wywołać depresję, ani traumy, nikt mnie nie molestował itd.
- zostałam zarejestrowana do gastrologa, termin- 5msc; załamka. nie wyczekam. zaczęłam się głodzić, bo uroiłam sobie, że jak mniej będę jeść o mniej będzie wzdęć. po kilku tygodniach przerodziło się to w bulimię, a konkretnie wymiotowanie; przeczyszczanie było tylko epizodyczne
- na wizycie: h. pylori ok, stopień strawienia kału ok, jakiś test z potu z ręki(?) ok, cała morfologia ok. więcej badań nie miałam, bo mama wygadała się o bulimii i pani uznała, że moje objawy są wynikiem choroby psychicznej i wysłała do psychiatry. dostałam jakieś leki na refluks i jelita ale nie brałam, bo nie pomagały
- u psychiatry: dostałam seronil 10->20->30->40mg-> drgawki->30- nie działał już. przestałam brać i korzystać z ich pomocy. psychologowie nie pomagali; seronil pogarszał gazy, coś tam pomagał, jak to psychotrop, ale generalnie SPONIEWIERAŁ MI MÓZG, do dziś mam po nim to otępienie i zawieszam się
- od tamtego momentu do dziś doszły: przewlekły lekki katar od 3 lat; grzybica pochwy od 2 lat nie mogę wyleczyć- wraca; nie potrafię myśleć i to jest najgorsze- zawaliłam liceum, miałam rok przerwy przed studiami (przez stan psychiczny i lęk) które teraz też zawalam. PROSTE ZDANIE CZYTAM KILKA RAZY zanim je zrozumiem, znowu liczę na palcach jak dziecko, nie mogę się skoncentrować, zawieszam się, gapię w jedno miejsce i o niczym nie myślę; mrowienie w kończynach gdy tylko się na nich położę lub trzymam ręce nad głową; bardzo niska odporność- była słaba zawsze ale jest coraz gorzej- łapię infekcje górnych dróg oddechowych ze stanem podgorączkowym i długo choruję, ostatnio miesiąc temu i parę dni temu znowu

Pojawia się kwestia z tytułu: co jest wynikiem... "czegoś" a co bulimii? Bo mam jeszcze problemy ze stolcem (często zielony, chyba że mam zatwardzenie), mdłości, zgagę nadkwasotę, bóle jelit od paru lat, żołądka, źle mi po mocno tłustym, po cukrze jeszcze większe gazy, coraz gorzej z psychiką, zero odporności na stres, sucha skóra /nie do nawilżenia/... sporo tego jest, nie będę już wymieniać.

Przepraszam za tę litanię... żalę się, wybaczcie , chyba nie mam już komu.

Czy zatrucie rtęcią może mnie dotyczyć? Jak prawdopodobne to jest? Czy ja już jestem hipochondryczką i sama doprowadziłam się do tego stanu? Nie wiem już co było najpierw, ile sama sobie wyrządziłam krzywdy wymiotująć.

Chcę się chelatować, ale już nie wiem, czy jestem "zartęciowana' czy znowu coś sobie wmawiam. Pomóżcie kochani!

ewa27

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 105
Odp: BULIMIA a chelatacja
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 25, 2016, 23:14:47 »
Dodam jeszcze, że za miesiąc będę miała gastroskopię, a za półtora kolonoskopię. Trzeba sprawdzić, jak bardzo zniszczyłam sobie kichy.
Wiem już, że trzeba dobrze przygotować narządy przed chelatacją. Czy podczas tych badań mogę zrobić coś, co dodatkowo sprawdzi stan i wydolność wątroby, jelit, żołądka? Z nerkami nigdy nie miałam żadnych problemów. Mogę mieć deficyty soków trawiennych, nadżerki jak nie wrzody żołądka i przełyku, nieszczelne zwieracze na bank- wymiotowałam hardcorowo- tylko pochylając się i samą przeponą wyduszałam, bez odruchu wymiotnego... Co więcej mogę zrobić, aby zbadać stan narządów?
PS cała moja morfologia, tsh, kał (pasozyty i krew utajona), mocz w normie, potas też. ważę ok 58kg/170cm

Arn

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: BULIMIA a chelatacja
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 26, 2016, 00:15:50 »
Moim zdaniem i na podstawie tego co czytałem nie ma się co nastawiać na chelatacje jako na jakieś wybawienie. Warto sobie zrobić, bo w dawkach zalecanych przez Cutlera (max 150-200mg) ciężko sobie zrobić krzywdę a to już duży plus w porównaniu do wielu leków konwencjonalnych jak choćby słynne IPP na refluks. Suplementacja brana przy okazji też nie zaszkodzi, także spróbować można ale odpowiedź da Ci tylko Twój organizm. Chelatacja obecnie opiera się na doświadczeniach empirycznych - jeśli będziesz coś czuć to będziesz wiedzieć czy masz jakiś problem czy nie. Jeśli nie masz żadnych źródeł rtęci to po prostu się przechelatuj a przy okazji zdrowa dieta nie zaszkodzi.

ewa27

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 105
Odp: BULIMIA a chelatacja
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 26, 2016, 00:45:08 »
Mam jeszcze 5 amalgamatów. Ostatnio w czwartek również był usuwany jeden, a na drugi dzień lub nawet pod wieczór tego samego dnia rozwinęło się choróbsko (dopiero dziś czuję się ok). Najpierw gardło na dwa dni, potem zatoki, dalej zawalone płuca i mnóstwo flegmy. Temperatura skakała, ale średnio było 37,3- 37,5 st C. Serce mi waliło, pociłam się straszliwie i od rana do południa miałam biegunkę, ale dopiero wczoraj i dziś. No i w nocy byłam bardzo niespokojna, mnóstwo czarnych i nękających myśli, jakby coś mnie omamiało. Bardzo dziwne to było, nigdy nie przechodziłam infekcji w ten sposób. Nie wiem, czy to od wymiany amalgamatu, bo od kilku dni czułam się dziwnie, osłabienie, otępiałość, chandra; może i tak bym coś złapała, a to się tylko zbiegło w czasie z usuwaniem plomby. Niemniej było dość dziwne.

Arn

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: BULIMIA a chelatacja
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 26, 2016, 00:55:12 »
Jak rozumiem wymieniasz je w sposób zwyczajny a w proponowanej często "bezpiecznej" wymianie związanej z różnymi procedurami? To na razie masz spokój bo zanim nie wymienisz i tak się chelatować nie możesz. A jak wymienisz to po odpowiednim okresie czasu (jak czytałaś to pewnie wiesz co i jak) będziesz mogła na własnej skórze ocenić czy coś Ci podczas tej chelatacji jest czy nie i to jest zasadnicza odpowiedź na to czy problem jest z tym związany. Oczywiście można zrobić milion badań naprowadzających ale i tak wniosek będzie taki żeby jednak sprawdzić jak się reaguje na chelatacje.

ewa27

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 105
Odp: BULIMIA a chelatacja
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 26, 2016, 01:07:22 »
Tak, wymieniam standardowo, niestety. Chelatacji raczej i tak spróbuję. Głównie chodzi mi o to, że jeśli tak się postaram, nakręcę, nasuplementuję i kupię wszystko (a jest to sporo pieniędzy) i się okaże, że to nie to- to będzie załamka. Tym bardziej, że jestem pod kreską- mam jeszcze co najmniej 3 zęby do kanałowego leczenia (3x800zł) a 3 już wyleczyłam, jeszcze te 5 amalgamatów wymienić to też 800zł no i parę mniejszych ubytków pewnie 6 stówek pęknie.

Da się jakoś bezpiecznie sprawdzić reakcję organizmu na chelatację tak "jednorazowo", bez supli etc i w przypadku zaobserwowania reakcji zrobić wszystko za jakiś czas wg protokołu?

Nie jestem sknerą, po prostu jestem zmuszona do oglądania każdej złotówki kilka razy zanim ją wydam.

Arn

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: BULIMIA a chelatacja
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 26, 2016, 10:50:45 »
Akurat te suplementy nie są jakieś kosmicznie drogie. W 200 zł można się zamknąć z zapasem na powiedzmy 2 miesiące.

Co do reakcji to nie ma jakiejś złotej zasady. Możesz wziąć w teorii 200 mg ALA co 3 godziny - koszt prawie żaden i jeśli nie jesteś zatruta to powinno działać jak placebo ale jeśli jesteś to wtedy bierzesz sama odpowiedzialność za wzięcie takiej dawki, bo reakcja nie jest znana.

Ja bym się nie nastawiał na chelatację jako lekarstwo na wszystkie bolączki. Przy obecnie zanieczyszczonym środowisku nikomu nie zaszkodzi zrobić tych parę cykli na sprawdzenie.

lucky.pl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3858
Odp: BULIMIA a chelatacja
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 26, 2016, 19:18:06 »
Nie zgodze sie do konca z Arn.

Chelatacja moze byc "lekiem na wiele bolaczek" (dlugoterminowym), jesli dolegliwosci wynikaja z rteci. A rtec tak sie sklada powoduje MASE dysrupcji organizmu na wielu poziomach, i przez to moze powodowac mase dolegliwosci. Rtec rowniez powoduje ze  z owiele wieksza latwoscia lapiemy syfy ktorych jest tak wiele w otoczeniu, o ktorych mowi Arn, i gorzej je tolerujemy. Reagujac zle na tyle rzeczy mozna miec wrazenie ze wiele rzeczy nam szkodzi, nie tylko rtec , gdzie tak naprawde rtec moze byc kluczowa w tym ze tak bardzo jestesmy wrazliwi na mase tych zlych rzeczy w srodowisku. A ze jest ich obecnie duzo, to inna sprawa.
I tak sie sklada masz bardzo duzo objawow rteciowych (problemy z jelitami, nerwica, nadnerczowe problemy zapewne) i z taka iloscia plomb, naprawde dziwne byloby zebys nie miala zatrucia rtecia. Racje ma Arn, ze na 100% sama bedziesz musiala sie przekonac obserwujac swoje reakcje na chelatacji - przy czym musisz sprobowac jakas ilosc cyklow 10-15 - ale tylu ludzi sie tu przewinelo przez lata opowiadajac swoje historie i potem przekonujac sie ze sa zatruci, ze ja osobiscie uwazam po twojej historii ze zatruta jestes.

Koniec koncow - bardzo duza szansa na to i musisz sama to sprawdzic.

I uwazalbym z zaczynaniem na 200mg ala. Jesli jestes zatruta , to na takiej dawce moze to byc zbyt silna reakcja i mozesz bardzo zle sie poczuc.
Nie, nie jest tak ze taka duza ilosc ALA nam nie zaszkodzi, owszem ALA samo w sobie nie jest szkodliwe , ale rtec ktora ono mobilizuje moze spowodowac bardzo duzo zlych objawow, jesli nie zrobi sie tego racjonalnie.
I nie jest tez do konca tak ze jesli nie masz reakcji na 200mg ala (czyli duzej dawce) to znaczy an 100% ze nie jest sie zatrutym. Niektorzy zatruci paradoxalnie reaguja na poczatku chelatacji bez widocznych reakcji. (czesto ci najbardziej)

Po prostu zatruci ludzie dziela sie na dwie grupy - ci ktorzy beda reagowac silnie na duze dawki ala  (ci sa w wiekszosci) i ci w mniejszosci co na pocztaku nie beda mieli.

I teraz najwazniejsze:
Pamietaj ze chelatacja to nie wszystko. Zeby ja dobrze przejsc musisz dostosowac diete i odpowiednio wspierac sie suplementacyjnie. Malo tego - musisz to robic zeby poczuc se lepiej. I to jest dla ciebie dobry news - mozesz wiele symptomow juz teraz mocno zminimalizowac jesli dopasujesz diete i wspracie suplementacyjne i odzyskac duzo jakosci zycia.

Co do diety:
- bezglutenowa, bezcukrowa, bezsiarkowa . Zdrowa maxymalnie ile sie da (duzo warzyw itp, odpowiednie oleje, bez zywnosci przetworzonej)
- poczytaj o przesiekliwym jelicie i infekcjach jelitowych i jak je leczyc. Zapewne je masz. W gre wchodza najbardziej grzybiczne, pasozytnicze i  czasem bakteryjne (jak clostridia przy agresywnych zachowaniach).

Z suplementow: podstawow suplementy cutlerowskie (cynk, wit c, magnez) i wsparcie nanderczy. Zwlaszcza na te ostatnie zwoc uwage bo na pewno masz je skopane.

Szczegolowo doczytaj wszyystko w starych postach na forum (uzyj opcji wyszukiwania wpisujac haslo jakies np 'nadnercza'), oraz na stronach bioautyzm.pl i pdm.org.pl 

« Ostatnia zmiana: Maj 26, 2016, 21:34:58 wysłany przez lucky.pl »
Uprzejmie proszę o stosowanie wyszukiwarki forum przed zadawaniem pytan. Dużo informacji jest w przeszłych postach.
Nie jestem lekarzem. Moje posty maja charakter informacyjny o zagadnieniach związanych z chelatacja Cutlera. Więc peace ;)

www.bioautyzm.pl

fight the future

lucky.pl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3858
Odp: BULIMIA a chelatacja
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 26, 2016, 19:40:32 »
aha. wszystkie suplementy testuj z osobna zeby zobaczyc jak reagujesz. notuj to. dwa dni jeden suplement, potem dwa dni kolejny etc.
Uprzejmie proszę o stosowanie wyszukiwarki forum przed zadawaniem pytan. Dużo informacji jest w przeszłych postach.
Nie jestem lekarzem. Moje posty maja charakter informacyjny o zagadnieniach związanych z chelatacja Cutlera. Więc peace ;)

www.bioautyzm.pl

fight the future

lucky.pl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3858
Odp: BULIMIA a chelatacja
« Odpowiedź #9 dnia: Maj 26, 2016, 19:56:59 »
Tak, wymieniam standardowo, niestety. Chelatacji raczej i tak spróbuję. Głównie chodzi mi o to, że jeśli tak się postaram, nakręcę, nasuplementuję i kupię wszystko (a jest to sporo pieniędzy) i się okaże, że to nie to- to będzie załamka. Tym bardziej, że jestem pod kreską- mam jeszcze co najmniej 3 zęby do kanałowego leczenia (3x800zł) a 3 już wyleczyłam, jeszcze te 5 amalgamatów wymienić to też 800zł no i parę mniejszych ubytków pewnie 6 stówek pęknie.

Da się jakoś bezpiecznie sprawdzić reakcję organizmu na chelatację tak "jednorazowo", bez supli etc i w przypadku zaobserwowania reakcji zrobić wszystko za jakiś czas wg protokołu?

Nie jestem sknerą, po prostu jestem zmuszona do oglądania każdej złotówki kilka razy zanim ją wydam.

ok, moj blad, teraz doczytalem ze dopiero usuwasz amalgamaty.

Czy jestes zatruta duzo ci powie reakcja organizmu na odpowiednie diety i suplementy o ktorych pisalem. Jesli ci pomoga to z duzym prawdopodbienstwem jestes zatruta. Suplementy mozesz wprowadzic juz od teraz i nawet powinnas jesli usuwasz teraz plomby.

Btw jak usuniesz juz wszystkie amalgamaty to chelatacje przy uzyciu dmsa mozesz zaczac juz 4 dni po usunieciu osttaniego amalgamatu. Ja na twoim miejscu oczywscie bym sie wstrzymal zanim nie dopasujesz diety i suplementow (z 2 tyg). Ale nie trzeba czekac 3 miesiecy z chelatacja jak w przypadku ala.
« Ostatnia zmiana: Maj 26, 2016, 20:08:27 wysłany przez lucky.pl »
Uprzejmie proszę o stosowanie wyszukiwarki forum przed zadawaniem pytan. Dużo informacji jest w przeszłych postach.
Nie jestem lekarzem. Moje posty maja charakter informacyjny o zagadnieniach związanych z chelatacja Cutlera. Więc peace ;)

www.bioautyzm.pl

fight the future

ewa27

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 105
Odp: BULIMIA a chelatacja
« Odpowiedź #10 dnia: Maj 28, 2016, 11:11:59 »
Chłopaki- przede wszystkim dziękuję za odzew, bardzo to cenię.

Wczytuję się w te tiole i- o boże- nie toleruję ich totalnie! Od lat unikam kapustnych czy strączkowych, bo wzdęcia i ból brzucha są nie do opisania, ale nie wiedziałam, że to chodzi o tiole i aż tyle pokarmów je zawiera. Sporo z nich jadłam na co dzień... I prowokowałam wczoraj i dziś mleko- ewidentnie nie toleruję.

Mam jeszcze kilka szybkich pytań ;)
1. Ponawiam- czy podczas zbliżających się gastroskopii i kolonoskopii mogę przy okazji wykonać jakieś badania, które będą pomocne? Może powiedzieć lekarzowi, żeby zwrócił na coś uwagę?
2. Lucky- czy dieta b/g musi być tak restrykcyjna jak dla celiaków? Może wystarczy wyrzucić ten widoczny gluten w dużych ilościach?
3. Czy dobrym pomysłem jest zbadanie już teraz wątroby i nadnerczy? Myślałam o badaniach: ALT, AST, kortyzol no i jakieś jeszcze w kierunku nadnerczy-co warto? Żyję w ciągłym stresie; budzę się z nim i zasypiam (ciężko), jestem wciąż poddenerwowana, jakby zaraz coś się miało stać, paraliżuje mnie to. Więc pewnie te nadnercza. Wątroba zapewne również, jedzenie bardzo długo zalega, ciężko trawię tłuszcze szczególnie smażone. A kupki robię zielone- chyba przez stres, czytałam, że gdy kupka jest zielona, to żółć nie zdążyła zmienić barwy czy coś takiego.
4. O czym świadczy taka reakcja na cukier prosty (im większe ilości tym gorzej), że robię się senna, zmęczona, nie mam siły iść, jakbym była naćpana, gorzej myślę, język się plącze. Potem po paru godzinach bywają napady płaczu albo złości. To wina insuliny czy może odzywa się kandydoza (nawet nie wiem czy ją mam- już sama nie wiem jakie badania warto robić w tym kierunku)?

Pozdrawiam :)

krzem

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1782
Odp: BULIMIA a chelatacja
« Odpowiedź #11 dnia: Maj 28, 2016, 16:53:07 »
Ad 4. O bulimii jeśli nadal jest aktywna. Wpadasz z hiper do hipoglikemii. Zapewne hemoglobina glikowana wyjdzie poniżej 4%, ale to będzie tylko dowód na obecny stan infekcji grzybicznej.  Pomijam fakt wyczerpanych nadnerczy i potrzebę chelatacji, bo ta ostatnia w przypadku psychosomy, która wg tematu wątku jest problemem, to temat "drugi". Nie mam na myśli tego, że chelatować się nie powinnaś. Jeśli ataki są codziennością, będzie trzeba dużo silnej woli, żeby nie zrobić sobie krzywdy na cyklu.
Tulo 12.2010

"Nothing ever goes away until it has taught us what we need to know."

lucky.pl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3858
Odp: BULIMIA a chelatacja
« Odpowiedź #12 dnia: Maj 30, 2016, 15:48:42 »
dlatego odpowiednia dieta i dopasowana suplementacja na poczatku jest konieczna zeby ustabilizowac swoj stan.

Cytuj
2. Lucky- czy dieta b/g musi być tak restrykcyjna jak dla celiaków? Może wystarczy wyrzucić ten widoczny gluten w dużych ilościach?

musi byc.

Cytuj
4. O czym świadczy taka reakcja na cukier prosty (im większe ilości tym gorzej), że robię się senna, zmęczona, nie mam siły iść, jakbym była naćpana, gorzej myślę, język się plącze. Potem po paru godzinach bywają napady płaczu albo złości. To wina insuliny czy może odzywa się kandydoza (nawet nie wiem czy ją mam- już sama nie wiem jakie badania warto robić w tym kierunku)?

pewnie kandydoza/i pasozyty/ +nadnercza + pewno ciut insulina jako hipoglikemia reaktywna.
« Ostatnia zmiana: Maj 30, 2016, 20:56:47 wysłany przez lucky.pl »
Uprzejmie proszę o stosowanie wyszukiwarki forum przed zadawaniem pytan. Dużo informacji jest w przeszłych postach.
Nie jestem lekarzem. Moje posty maja charakter informacyjny o zagadnieniach związanych z chelatacja Cutlera. Więc peace ;)

www.bioautyzm.pl

fight the future

Arn

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 113
Odp: BULIMIA a chelatacja
« Odpowiedź #13 dnia: Maj 30, 2016, 16:22:14 »
Nie zgodze sie do konca z Arn. Chelatacja moze byc "lekiem na wiele bolaczek" (dlugoterminowym), jesli dolegliwosci wynikaja z rteci. A rtec tak sie sklada powoduje MASE dysrupcji organizmu na wielu poziomach, i przez to moze powodowac mase dolegliwosci.
I dlatego może też być często nadinterpretowana. Nie twierdzę, że zawsze. Czytałem wiele wątków i często one są dosyć uznaniowe, to znaczy oparte na pewnych odczuciach, że dziś się czuje lepiej, jutro gorzej, teraz mam depresje, jutro nie mam, dziś mam dobry humor, wczoraj nie miałem itd. To znaczy wszystko można interptetować na wszystkie strony i ciężko znaleźć osoby na ziemi bez jakiś objawów z listy dotyczącej przewlekłego zatrucia rtęcią. A dobra dieta raczej nikomu nie zaszkodzi.

Gorzej, że różne "cudowne" diety się wykluczają tak na prawdę i o ile gluten, mleko i cukry proste, szczególnie przetworzone można odrzucić o tyle każde kolejne odrzucenie (np. niskotiolowe) już bardzo mocno wpływa na menu i ilość składników odżywczych w tym menu, a jakby dodać jeszcze dietę zasadotwórczą czy zgodną z grupą krwi to nic nie zostanie;)

ewa27

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 105
Odp: BULIMIA a chelatacja
« Odpowiedź #14 dnia: Maj 30, 2016, 20:54:57 »
Gorzej, że różne "cudowne" diety się wykluczają tak na prawdę i o ile gluten, mleko i cukry proste, szczególnie przetworzone można odrzucić o tyle każde kolejne odrzucenie (np. niskotiolowe) już bardzo mocno wpływa na menu i ilość składników odżywczych w tym menu, a jakby dodać jeszcze dietę zasadotwórczą czy zgodną z grupą krwi to nic nie zostanie;)

Arn, mimochodem poruszyłeś bardzo ważną dla mnie kwestię. Niestety nie mogę zastosować u siebie diety "idealnej", bo znowu wychudnę. Teraz po chorobie (serio myślę, że usuwanie amalgamatu ją wywołało) straciłam 3kg, ważę 56kg, to za mało- źle się czuję, okropnie wyglądam, dodatkowo straciłam apetyt i boję się jeść czegokolwiek. Dlatego coś "szkodliwego" jednak muszę dopuścić do diety:

Wyrzucam tiole- z oczywistych przyczyn.
B/c- bo mam jazdy insulinowo-cukrowe, pewnie bulimia najbardziej się tu przyczyniła.
B/m- rzeczywiście nie toleruję laktozy, tzn. na pewno mleka, jeszcze wybadam, jak ma się sprawa z jego przetworami, ale pewnie lepiej wyrzucić. Masła nie wyrzucę z diety, ale ono na szczęście nie ma za dużo laktozy.

Nie wyrzucę glutenu. Zmniejszę udział zbóż w diecie, ale coś cholera muszę jeść... Zastąpię zwykły chleb żytnim bezdrożdżowym na zakwasie, bo nie mam po nim zgagi i lepiej toleruję. Nie mogę jeść aż tak wybiórczo, coś kosztem czegoś.



Ale słuchajcie, rok temu badałam się w kierunku celiakii. Oto wyniki badań krwi:

h_tTG_IgA:   3.1 CU   (<=19.9 CU)
h_tTG_IgG:   <3.8 CU   (<=19.9 CU)

Czy mogę na ich podstawie uznać, że mój organizm nie najgorzej radzi sobie z glutenem? Wiadomo, że lepiej dla jelit byłoby go wyeliminować, ale może aż tak nie zaszkodzi?
« Ostatnia zmiana: Maj 30, 2016, 20:57:57 wysłany przez ewa27 »