Autor Wątek: życzliwi  (Przeczytany 5807 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Baskwi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1510
życzliwi
« dnia: Sierpień 11, 2008, 17:32:11 »
Korzystając  z wakacji bywamy w różnych miejscach, we wszystkich zachęcam synka do mówienia i co nam się przytrafia? W piątek powiedział że chce Mcdonalda ( na widok KFC ale co tam)więc wzięłam zestaw i okazało się że frytki są surowe, kurczak zreszta tez a zabawki brak, więc rozpacz.
Odzyskałam zabawkę i dostałam dwa kupony w ramach rekompensaty ale rozpacz była  '<img'>  
W niedzielę w ZOO uczę go by powiedział daj a pani zza lady uczy mnie by mówił poproszę . Wiec grzecznie pytam czy jest terapeutką metody behawioralnej, a ona mi mówi że ma dziecko. Ja troje, ale mówię tylko że każde jest inne a wychowani ludzie nie wcinaja się w sprawy innych i mówia przepraszam jak z czymś wyskoczą. Ale na basenie pani doceniła jego starania w mówieniu i spontanicznie go nagrodziła '<img'>, więc skąd u innych tyle chęci by jeszcze nam dokopać?

olinek

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 609
życzliwi
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 11, 2008, 18:11:56 »

(Baskwi @ Sie. 11 2008,17:32)
QUOTE
więc skąd u innych tyle chęci by jeszcze nam dokopać?

bo ludzie  czują się lepsi jak inni maja gorzej
stara prawda...........

gagata

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 109
życzliwi
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 11, 2008, 19:28:12 »
Często wychodzę z moimi podopiecznymi na miasto.W pojedynke oczywiście '<img'> i nigdy nie spotkałam się z uwagami nie na miejscu '<img'>   '<img'>  '<img'> Kilka razy ktos zapytał co to za choroba???Albo ja bez pytania powiedziałam "autystyk"

Raczej mam pozytywne doswiadczenia ':cool:'





ad_rem

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 904
życzliwi
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 11, 2008, 19:52:14 »

(olinek @ Sie. 11 2008,18:11)
QUOTE

(Baskwi @ Sie. 11 2008,17:32)
QUOTE
więc skąd u innych tyle chęci by jeszcze nam dokopać?

bo ludzie  czują się lepsi jak inni maja gorzej
stara prawda...........

... jak świat...

Ale zadałaś pytanie (Baskwi) - jak sobie z tym radzić?
Otóż WCALE. Ignor. Nic tak dobrze nie ostudza "edukujących zapędów ludzkich" jak ignor. A najlepiej poparty zjadliwym spojrzeniem (typu 'litościwe wzniesienie oczu do nieba' ':p') skierowanym do zaprzyjaźnionej osoby, która w Twojej okolicy się akurat znajduje. Dziecko też może być '<img'>.

Przeżywam to od jakiegoś czasu, kiedy mam dylemat: wyjść z domu z Młodym czy nie. No bo tak: wyjść trza. Młody CHCE. Ale w upał 30 stopniowy ubiera się w poliestrową kurtkę z kapturem oraz okulary na pół twarzy. I żebyś Go zabiła - nie ubierze się inaczej. Tak ubrany wyjdzie. I jak ja z Nim wyglądam "w parze" na ulicy, ja w kusych szmatach i On opatulony po zęby - to sobie możesz wyobrazić... Spojrzenia ludzkie też... No i co? I jakie wyjście? (tak mnie wzięło, bo właśnie wróciłam ':p') Z jednej strony skazać go na więzienie? Z drugiej - nie zmuszę, znaczy umiem zmusić, ale coś jest na rzeczy, on się po prostu źle czuje, opisać tego nie umie, zaczyna się wściekać, bo go nie rozumiem (bo nie rozumiem, to fakt), dostaje jakichś zawrotów głowy, a w tym opatlunku nie dostaje - i co ja mam zrobić? '<img'> (toż ja bym chyba zeszła, jakbym się tak ubrała w taką pogodę... A on schodzi, jak się ubierze inaczej, i zrozum tu dlaczego...)
... bo dużo można zauważyć, jeżeli się.... PATRZY...

jagodziak

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 84
życzliwi
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 11, 2008, 20:32:30 »
Pamiętam sytuację jakieś 2 lata temu, początek lata, Jaga jakimś cudem znalazła swój kapelusik podszyty polarkiem, który nosiła wiosną.
Nie było mowy żeby założyć jej coś cieńszego na głowę, wyszłyśmy tak , myślę sobie trudno mam to gdzieś co sobie ludzie pomyślą - wtedy akurat nikt nie zwrócił mi uwagi  '<img'>

Wiosną tego roku - pamiętam że było bardzo ciepło - Jagoda w kurteczce podszytej polarem, zapięta pod szyję (wszystkie rzeczy na suwaki czy guziki musi mieć pozapinane), na głowie cienka czapka.Założyła na głowę dodatkowo kaptur, ledwo wyszłam na ulicę już jakaś starsza pani zwraca mi uwagę że przegrzewam dziecko, że to gorsze niż jakby zmarzła. Na początku nie zwracałam uwagi, ale pani za mną szła i powtórzyła to jeszcze dwa razy - w końcu jej powiedziałam żeby zajęła się własnym beretem- który zresztą miała na głowie. Może to trochę nie ładnie, ale nie chciało mi się tłumaczyć że mam dziecko z problemem.


Monika
Jagoda ur.09.2004
lipiec 2007 "Scolar"- autyzm dziecięcy
marzec 2008 "Synapsis" - autyzm dziecięcy
Hugo ur.05.2009

Baskwi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1510
życzliwi
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 11, 2008, 20:40:55 »
Ignoruję dopóki ktos bezposrednio się nie czepia i nie zmusi mnie do odpowiedzi. zapomniałm nadmienic że te nasze próby mówienia przeprowadzam tylko wtedy gdy wiem że nikomu nie przeszkadzamy , nie robimy kolejki etc. Nie mówię co dziecku dolega chyba że jest to ktos życzliwie zainteresowany np. gospodarze u których spędzaliśmy wakacje okazali się naprawde fajnymi ludzmi. Dorota, nie wiem czy to cię pocieszy ale z mojmi  nastolatkami tez nie zawsze chcę sie pokazywac na ulicy a oni ze mną ':<img:'> A moja chrześnica która spędza u mnie wakacje cały czas lata na różowo, brrr..

Baskwi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1510
życzliwi
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 11, 2008, 20:47:32 »
Mam jeszcze takie spostrzeżenie, że chyba mamy dziewczynek sa bardziej narażone na uwagi,
czyżby chlopakom więcej rzeczy uchodziło płazem? A czy grzecznie było ze strony tej pani iśc za Wami i się powtarzać? Jak młody kiedyś wył i rzucał sie na ziemie to ze dwie przyleciały go pocieszac , a ja twardo załatwiałam sprawy, nie dały rady i odeszły. Niekiedy mu pozwalam sie poawanturowac jak np. nie ma nikogo w recepcji przychodni czy za długo czekamy pod gabinetem ':<img:'> działa.

joser

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 643
życzliwi
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 11, 2008, 20:53:03 »
Popieram Ad  rem,ignorować jak tylko się da.Niestety nasze dzieci mają swoje "manieryzmy"i mają do tego prawo.Wyjście poza cztery ściany to już dla niektórych stres jak diabli a tu jeszcze każą ubierać coś co drapie,gryzie albo wręcz pali w skórę.Lub odwrotnie drążnią "przeciągi" pod szyją i po rękach(mimo upału).Mój mały jakiś czas temu chodziłby w czapce zimowej cały rok gdybym nie usunęła ją z zasięgu jego wzroku,podobnie z letnią,więc dwa razy do roku mam generalne przemeblowanie w szafach i rotacja ubrań zgodnie z porami roku.Też nakłaniam dziecko do mówienia,no i czasami jest szczere do bólu.Wtedy tłumaczę mu spokojnie dlaczego tak pan/pani wygląda albo to robi.Szczęście w nieszczęściu że Kuba mówi bardzo niegramatycznie i ludzie pojmują że jest "jakiś" problem i nie komentują szczerości mojego dziecka,czasem uśmiechają się z wyższością i "wyrozumiałością". '<img'>
PATRYK-styczeń 1995r (zdrowy)
KUBA-styczeń 2001r.(autyzm)

Czym słońce dla wszystkich ludzi, tym dziecko dla matki...

ad_rem

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 904
życzliwi
« Odpowiedź #8 dnia: Sierpień 11, 2008, 20:55:06 »
No ale uczciwie, Dziewczyny, takie dziwactwa teraz po ulicy chodzą, że faktycznie '<img'> ostatnio chyba się osiedle do nas przyzwyczaiło ':p' Mit "dziewuszki w sukieneczce z falbankami" - to chyba jest TO.  Jak nie daj co - dziewczynka jest ubrana inaczej - od razu katastrofa. Na chłopaka nikt nie popatrzy w sumie, łajzowate takie, w kapturze i dresie i im to uchodzi jakoś szybciej...

Ale mimo wszystko wzbudzamy jednak zdumienie głębokie. Pani w mięsnym to kiedyś nas zagadnęła:
- Ale... ja przepraszam... czy tam (wskazuje za okno) jest AŻ tak zimno? (31 w cieniu....)

A ja na to bardzo grzecznie, że tak. ;)
... bo dużo można zauważyć, jeżeli się.... PATRZY...

beata1

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 872
życzliwi
« Odpowiedź #9 dnia: Sierpień 11, 2008, 21:04:29 »
Ja dzisiaj w kolejce do pobrania krwi znowu usłyszałam od pani, że zbyt bezstresowo wychowuję dziecko. Tłumaczyć się nie lubię i nigdy tego nie robię, ale w przypływie nie wiem czego powiedziałam jej, że gdyby ją ktoś wychowywał bardziej bezstresowo, to może byłaby milsza i nie wtykała nosa w nieswoje sprawy. W kolejce było jakieś 20 osób
Filip lipiec 2002r.

olinek

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 609
życzliwi
« Odpowiedź #10 dnia: Sierpień 11, 2008, 21:12:43 »
najlepszy jest tekst , ktory kiedys przeczytałam tu na forum
 "taki duży a jeszcze nie mowi?"    a my na to  " taka stara a jeszcze żyje?" '<img'>

czekam żeby wdrożyć w życie ale na razie nie miałam okazji  ':p'

a poważnie
ja nigdy nie przepraszam za dziecko , nigdy nie tłumacze , nie wyjaśniam
czyli IGNOR totalny jak pisze Dorota
gnieniegdzie uchodze za wredote
pfff

ad_rem

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 904
życzliwi
« Odpowiedź #11 dnia: Sierpień 11, 2008, 21:18:13 »
Joser, kiedyś (jak był młodszy) miałam to samo i sobie wytłumaczyłam to bardzo prosto: czy on kłamie? Nie. Owszem, szczerość do bólu nie zawsze jest taktowna i na miejscu, ale... Ale z drugiej strony sami wiemy, że zmilczymy wiele rzeczy z grzeczności i taktu, a wcale niedobrze. I może tej czepialskiej pani (albo niedomytej i cuchnącej, nazwijmy rzecz po imieniu) to dobrze zrobi, jak jej dziecko kubeł zimnej wody na głowę wyleje... W sumie przecież nie zdarza się to nagminnie, może się zastanowi trochę... nad sobą i swoim zachowaniem... I frustracja mi od razu przeszła '<img'> No ale to trwało, było cięzko czasem, że nie panuje nad słowem, a on jeszcze był wredny do bólu, jadowity oraz wysoce elegancki, więc tym bardziej dokładał... I długo mi było w sumie... wstyd... jednak... co by nie powiedzieć...

Ale IGNOR jest najlepszy. W sytuacjach wyjątkowych dochodzi jeszcze postawa "nos do góry" ;) I też uchodzę za wredną jędzę ;)
... bo dużo można zauważyć, jeżeli się.... PATRZY...

joser

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 643
życzliwi
« Odpowiedź #12 dnia: Sierpień 11, 2008, 21:41:54 »
Ja też nie tłumaczę się za dziecko ,jeśli już to dziecku właśnie.Nie mówię "tak nie wolno!!!nie mów tak!!"Ze stoickim spokojem tłumaczę że np.pani niedomyta bo ma awarię wody,albo jest tak ubrana bo pralkę ma zepsutą itd.Po takim tłumaczeniu robię swoje jak gdyby nigdy nic a czasami uśmiecham się infantylnie do pani "opisanej na obrazku".To chyba rozbraja opisaną bo jeszcze nie spotkałam się z jakimś komentarzem.Jak pisałam patrzą z "wyrozumiałością "albo udają że nie słyszały.nie o nich mowa.Jak Kuba był mniejszy i nie mówił.swoje perswadował krzykiem to częściej zdarzały się "dobre rady"i pouczenia"taki ładny a taki niegrzeczny.""a kto to tak nie słucha mamusi?"w takich sytuacjach ignor totalny i zero reakcji na te rady.
PATRYK-styczeń 1995r (zdrowy)
KUBA-styczeń 2001r.(autyzm)

Czym słońce dla wszystkich ludzi, tym dziecko dla matki...

Baskwi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1510
życzliwi
« Odpowiedź #13 dnia: Sierpień 11, 2008, 22:12:28 »
Joser, jeszcze tak nie tłumaczyłam ale przy najbliżej okazji...Ja raczej staram się byc grzeczna, ale niekiedy wrodzona złośliwość i język trenowany od dzieciństwa na braciach nie potrafi zmilczeć.Byle nie po chamsku by nie znizac się do ich poziomu.

beata1

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 872
życzliwi
« Odpowiedź #14 dnia: Sierpień 11, 2008, 23:12:39 »
Ja mam młodszą siostrę, tegoroczna maturzystka i zawsze jak się widzimy to ona z taką smutną, przejętą miną pyta: "i jak Filipek, lepiej", a ja jej ostatnio: "właśnie Pana Tadeusza przeczytał i zaczynamy trylogię". Boże, na prawdę myślałam, że zrozumie aluzje, a ona takim blondynkowatym głosikiem:            "na prawdę? to super"
 '<img'>
Filip lipiec 2002r.