Autor Wątek: Życie w rodzinie  (Przeczytany 22581 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Małgośka

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3539
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #75 dnia: Sierpień 16, 2008, 23:11:02 »
Trzeba mieć nadzieje, że bedzie lepiej '<img'>
Ja to bym Was kochane mamy gdybym była dobrą wrózką wszystkie zabrała na jakis wyjazd  chociaż na tydzień bez dzieci np. w słowackie góry żebyście odpoczęły. '<img'>
A dlatego słowackie bo niedaleko i nie ma tłoku jak po naszej stronie. I są cieplice. '<img'>
"Niech zamienią rozpacz w żar nadziei
Niech bzem się cieszą miast śmiercią smucić
Czemu z martwych powstać by nie mieli
Skoro jeden spoza śmierci wrócił"
/psalm wbrew rozpaczy/
 
    

macia23

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 145
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #76 dnia: Sierpień 17, 2008, 01:18:31 »
Z własnego przykładu: w zeszłym roku pojechałam sobie z koleżanką nad morze(czwartek-niedziela) a w sobotę dzwoni moja mama i dostaję wywód jaką to jestem wyrodną matką ,bo sobie pojechałam gdzieś (wypowiedziane  z sarkazmem) wypocząć.Rozmowa trwała 10s po czym podziękowałam za miły telefon i sie rozłączyłam. ':down:'
To jest właśnie wsparcie rodzinne
Maciej 30.06.2004
Kuba 29.05.2002

Małgośka

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3539
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #77 dnia: Sierpień 17, 2008, 08:10:18 »
Normalka '<img'> Moja rodzina uważała, że się lenię najbardziej w okresie gdy miałam małe dzieci i pracowałam 15 godzin na dobe/plus dyzur nocny od czasu do czasu/ w ciąglym napięciu- ze względu na bezpieczeństwo małych dzieci. Zdarzalo się, że 3 miesiące nie wychodzilam z domu/po urodzeniu/ dziecko wystawiałam w wózku na dwór.
Obserwowalam też ostatnio na wczasach wychudzone mamy małych dzieci/użyły na nich jak za pszeproszeniem pies w studni ciągle musiały latać za maluchami/. Ojcowie nie fatygowali się czesto aby zmienic żonę w pilnowaniu nawet na czas obiadu, żeby kobiecina mogła się najesc ':angry:'
Ciągle pokutuje ten komunistyczny przesąd, że "praca w domu nie jest pracą" To był ich"hit" propagandowy. ':angry:'
"Niech zamienią rozpacz w żar nadziei
Niech bzem się cieszą miast śmiercią smucić
Czemu z martwych powstać by nie mieli
Skoro jeden spoza śmierci wrócił"
/psalm wbrew rozpaczy/
 
    

Małgośka

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3539
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #78 dnia: Sierpień 17, 2008, 08:14:06 »
Czy my tez będziemy takie na starość? '<img'>  '<img'>
"Niech zamienią rozpacz w żar nadziei
Niech bzem się cieszą miast śmiercią smucić
Czemu z martwych powstać by nie mieli
Skoro jeden spoza śmierci wrócił"
/psalm wbrew rozpaczy/
 
    

Abril

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 785
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #79 dnia: Sierpień 17, 2008, 11:34:08 »
Małgośka napisała:
QUOTE
Ja to bym Was kochane mamy gdybym była dobrą wrózką wszystkie zabrała na jakis wyjazd  chociaż na tydzień bez dzieci np. w słowackie góry żebyście odpoczęły


Oj chętnie  '<img'> - tylko który ośrodek pomieściłby Nas wszystkie   ':laugh:'  ':laugh:'

QUOTE
Czy my tez będziemy takie na starość?    


Napewno nie - My potrafimy wyciągac wnioski z zachowań  i błędów innych

Do macia23
Faktycznie niezłe wsparcie  ':angry:'  .Znam to osobiśćie.Po ponad roku przebywania w szpitalu i walki o życie mojego dziecka ( to było 11 lat temu ) chciałam DOS£OWNIE NA WEEKEND wyjechać do mojego ukochanego Krakowa,aby "naładować akumulatory" i co................Owszem pojechałam 1,5 roku później z synem. Taaaa grunt to rodzinka nie ma co  ':angry:'  ':angry:' ( oczywiście nie wszyscy mają tak "słodko" jak ja i tego im zazdroszcze)

kasiura

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 39
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #80 dnia: Sierpień 22, 2008, 16:08:23 »
no jak sie uzalac to na calego;)
mnie ojciec dziecka zostawil jeszcze w ciazy... nie kontaktuje sie z nami a dziecka nawet nie widzial do dzis...placi malo i z duuuuzymi opoznieniami, wiec nie jest mi latwo

w sumie jednak nie jestem na codzien zdolowana bo wbrew wszystkiemu mysle ze kiedys sie los do mnie usmiechnie, ale kiedy juz wydaje mi sie ze jest calkiem fajnie to zdaza sie cos co mnie dobija...

chcialam od pazdziernika wrocic na studia, ale zadzwonilam do zlobka gdzie mala byla na liscie rezerwowej od stycznia i okazalo sie ze jestesmy na 96 miescu!!! w praktyce to oznacza ze nigdy nie dostanie zlobka:((( na domiar zlego w krakowie obowiazuje przepis ze do przedszkola maja prawo dzieci ktore skonczyly 3 lata od stycznia do wrzesnia. Moja sie urodzila w listopadzie i bedzie mogla sie o przedszkole starac dopiero jak skonczy 4 lata:((( zalamalo mnie to

mam 25 lat i niby cale zycie przede mna... ale sytuacja jest taka, ze nie moge wrocic na studia bo jestem z dzieckiem, nie stac mnie na nianie bo nie mam pracy, nie mam pracy bo nie skonczylam studiow...

dziecko jest najwazniejsze ale mysle tez o sobie; moze to glupie, ale jestem coraz starsza, grubsza:) i brzydsza:)))) na dodatek opieka nad mala zajmuje mi 24h na dobe, nigdzie nie wychodze i obawiam sie ze bede do konca zycia sama z dzieckiem, bez pracy i kasy, na wiecznym utrzymaniu coraz starszych rodzicow...:(

Gangola

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 112
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #81 dnia: Sierpień 22, 2008, 16:31:57 »
Kasia głowa do góry, musisz mieć nadzieję. Szukać, starać się. Może na początek jakieś bezpłatne studium zaoczne?? Choćby na jakąś asystentkę. Teraz jest dużo kursów w UM dl a kobiet. Musisz mieć siłę.

Wiem, że jest mi łatwiej, bo mam męża, ale sami do wszystkiego dochodziliśmy, oczywiście z pomocą rodziców, ale ja też wracałam na studia i musiałam nianię znaleźć, później dobiła nas choroba Krzysia, z którą długo nie mogliśmy się pogodzić.
Teraz pracuję, skończyłam studia (inż), muszę wynajmować opiekunkę, bo Krzyś jak pójdzie do ośrodka to tylko od 12-17.

Musisz mieć siłę.
Ja mieszkam 60 km od Krakowa, Krzyś ma 4,5 roczku a ja mam lat tyle co Ty. Może kiedyś się spotkamy '<img'>

Odezwij się na priv
Mogę długo nie odpisywać, bo wyjeżdżam z Krzysiem na badania i nie wiem, kiedy wrócimy '<img'>

Trzymaj się mocno
Wielki smutek zamieszkał w moim sercu...

"Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą"...
Krzyś i ceroidolipofuscynoza

jana

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 644
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #82 dnia: Sierpień 22, 2008, 17:35:24 »
kasiura, przynajmniejunas jest tak, ze dzieci samotnych matek maja pierwszenstwo w przyjeciu do przedszkola, skladalas podanie jako smaotna matka?
Antos 22.I.2004

Nie mozesz zabronic ptakom smutku krazyc nad twoja glowa,
ale mozesz nie dopuscic do tego, aby uwily gniazdo w twoich wlosach

kasiura

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 39
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #83 dnia: Sierpień 22, 2008, 21:38:44 »
gongola; no ja jednak poswiecilam juz na moje studia ponad 4 lata ciezkiej pracy plus wiele miesiecy praktyk zamiast wakacji wiec ciezk by mi bylo zmienic to na inny kierunek, bo naprawde to byly lata wyzeczen, niestety moje studia trwaja 6 lat (jeszcze 2 lata) i nie ma zaocznych.

jana: a co do zlobka/przedszkola; w calej polsce teoretycznie pierszenstwo maja samotne matki, ale w praktyce co drugi rodzic w formularzu wpisuje ze jest sam z dzieckiem...
pisal nawet kiedys facet w wyborczej ktory zajmuje sie internetowa strona zapisow do przedszkoli i byl w szoku bo wielu jego znajomych (zameznych) ktorych zna wpisywalo ze samotnie wychowuja dzieci...
w zlobku tez mi pani powiedziala ze wszyscy mowia ze sa samotni, przyszedl np tatus i mowi ze samotnie wychowuje...pani na to ze jaki jest dzielny i jak sobie radzi a on na to ze zona sama siedzi z dzieckiem i na tym polega ta samotnosc...

no nic, na poczatku pewnie kazdy czarno wszystko widzi... ja jednak najbardziej na swiecie marze o tym zeby sie usamodzielnic! (oczywiscie poza tym zebym mala byla zdrowa:)





Abril

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 785
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #84 dnia: Sierpień 24, 2008, 19:50:15 »
kasiura napisała
QUOTE
dziecko jest najwazniejsze ale mysle tez o sobie; moze to glupie, ale jestem coraz starsza, grubsza:) i brzydsza:)))) na dodatek opieka nad mala zajmuje mi 24h na dobe, nigdzie nie wychodze i obawiam sie ze bede do konca zycia sama z dzieckiem, bez pracy i kasy, na wiecznym utrzymaniu coraz starszych rodzicow...:(


QUOTE
no nic, na poczatku pewnie kazdy czarno wszystko widzi... ja jednak najbardziej na swiecie marze o tym zeby sie usamodzielnic!


To prawda "czarne myśli" ma chyba każdy ale głowa do góry  ':laugh:'  Będzie dobrze napewno.Ja też byłam pesymistką ale do czasu.Myślałam podobnie jak Ty.Sama wychowuje syna od 11 lat - tatus ehh  ':angry:' pozostawie bez komentarza.W przerwach między jednym pobytem w szpitalu a drugim skończyłam studium medyczne  '<img'> - fakt nie było łatwo ale się udało  ':laugh:'  ':laugh:' .Siedzenie w domu też mnie przygnębiało - znajomi powyjeżdżali za granice-ale od czego jest internet  '<img'>.Dzięki niemu przybyło nowych znajomych i nie tylko ,bo od kilkunastu miesięcy nie jestem sama - mam wspaniałego faceta  ':inlove:'

Tak więc uwierz - będzie lepiej  ':laugh:'  ':laugh:'
Życze Ci tego

iwee

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 47
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #85 dnia: Grudzień 17, 2008, 12:08:05 »
Akurat znalazlam ten watek wiec tez sie wyzale. Ja mieszkam w UK i nie znam tu nikogo, owszem dwie mamy ze szkoly Daniela, ale Daniel chodzi do zwyklej szkoly wiec i nne mamy maja zwykle problemy zwyklych dziwci. A mnie ogromnie brakuje ze tak na zywo moc sie podzielic stresem wywolanym przez autyzm, zeby ktos rozumial co do niego mowie opowiadajac o synie..Ludzie przytakuja glowa ale i tak nic tak naprawde o autyzmie nie wiedza. I czuje sie osamotniona z tym problemem. Ide do szkoly odebrac synka a tam baby na calego glosza jakie to ich dziecko genialne ja ciesze sie ze Danny nie zapomnial pomachac "by by"  nauczycielce. Na szczescie juz dawno nauczylam sie nie porownywac Daniela do innych dzieci '<img'>
Maz jest anglikiem i doskonalne radzi sobie z synem maja ze soba naprawde swietny kontakt. Ale on calymi dniami pracuje. Ja w domu juz 5 rok dzien dzien z dziecmi. Czesto wieczorem jestem juz takim klebkiem nerwow ze wyzywam sie na mezu juz jak tylko przekroczy prog domu. Pozniej dzieci ida spac wiec mi przechodzi, humor wraca  i wtedy przepraszam..
Sterow dodaje bo tak malo czasu mam na wszystko i caly czas drecza mnie wyrzuty sumienia ze za malo robie dla mojej 2,5 letniej corki. Ona praktycznie wychowuje sie sama:( Bo Daniel tak dominuje w rodzinie no i jest pol silniejszy niz ona (ma 5,5 lat). Tez ona latwo nie ma bo dostal jej sie dosc apodyktyczny brat ktoremu czasami najlepiej po prostu zejsc z drogi, no ale ona malutka i nie rozumie. Wiec sama widze w jakim stresie ona czasem zyje. Wraca Danny ze szkoly i znow sie zaczyna: placz na zmiane, krzyki, wyrywanie zabawek, ataki furii a ja tylko wkolko latam za nimi i rozdzielam. Zdarza sie ze juz ich zamykam w dwoch osobnych pokojach zeby sie tam wyryczeli i wrocili jak postanowia byc mili. Ja w tym czasie zatykam uszy. Normalnie mowie wam czasem to istne wariatkowo. Tez bym chciala czasem to zostawic wszystko i przynajmniej wyjsc na kolacje z mezem i zapomniec o byciu mama. No ale opiekunka tu bardzio kosztuje i tez nie wiem czy bym zaufala obcemu, bo Daniela trzeba znac zeby wiedziec co z nim robic.
No a tak w ogole to blizniaki teraz w drodze ':laugh:'  Tak zeby pzypadkiem nam sie za bardzo w zyciu nie nudzilo to tym razem podwojne szczescie bozia dala.. Ech, oby do przodu..





kalina i zbyszek

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 396
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #86 dnia: Grudzień 17, 2008, 19:28:27 »
kochana,
jest wiele powodów do zazdrości i radości
maszszanse na to co ja bym chciała ale się boję... to znaczy na więcej dzieci zdrowych i niż chorych.  ':laugh:' '<img'>
 
':alien:' Wiesz ja jestem trochę dziwna i nie uważam że chore dzieci trzeba kochać bardziej. Jeśli córeczka nie ma nawet trzech lat, może dobrzebyłoby się skupić na niej i jej emocjach podczas wybuchów brata. Wiem że to niełatwe. Mój młodszy syn ma trzy lata. Jeśli starszy źle się czuje fizycznie to skupiam się na nim, albo jeśli widzę że to nie od niego zaeży... W innych sytuacjach zawsze staram się skupiać na młodszym. Jeśli nie mogę ze względu na starszego, staram się mu to wynagradzać...
odwagi, będzie dobrze...
Najważniejsze że twój syn nie zostanie sam
zk

Małgośka

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3539
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #87 dnia: Grudzień 17, 2008, 19:44:47 »
Zawsze jak dzieci są małe to jest to najtrudniejszy okres w życiu rodziny i w każdej jest tak jak w Twojej-wyrywanie zabawek i wieczne mediacje. ':p' Dopiero jak najmłodsze ma tyle lat, że pojdzie do szkoły można trochę pożyc. I potem wszyscy nam zazdroszczą dużej rodziny '<img'>
"Niech zamienią rozpacz w żar nadziei
Niech bzem się cieszą miast śmiercią smucić
Czemu z martwych powstać by nie mieli
Skoro jeden spoza śmierci wrócił"
/psalm wbrew rozpaczy/