Autor Wątek: Życie w rodzinie  (Przeczytany 22592 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Małgośka

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3539
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #60 dnia: Kwiecień 20, 2008, 09:37:46 »
Najgorsze, że pewnie większośc tych chorób dałoby się zdiagnozować "od ogona"poprzez zaburzenia własnego pola elektromagnetycznego i leczyć dostymulowując pole....
"Niech zamienią rozpacz w żar nadziei
Niech bzem się cieszą miast śmiercią smucić
Czemu z martwych powstać by nie mieli
Skoro jeden spoza śmierci wrócił"
/psalm wbrew rozpaczy/
 
    

Małgośka

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3539
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #61 dnia: Kwiecień 20, 2008, 10:08:20 »
Ojej dziewczyny jesteście WIELKIE w tych codziennych trudnościach z którymi sobie radzicie to jest taki cichy heroizm.Kalino, Gabi, wszystkie jesteście bardzo dzielne!
"Niech zamienią rozpacz w żar nadziei
Niech bzem się cieszą miast śmiercią smucić
Czemu z martwych powstać by nie mieli
Skoro jeden spoza śmierci wrócił"
/psalm wbrew rozpaczy/
 
    

malgorzatka17

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1022
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #62 dnia: Kwiecień 20, 2008, 18:01:14 »

(Małgośka @ Kwie 20 2008,09:37)
QUOTE
Najgorsze, że pewnie większośc tych chorób dałoby się zdiagnozować "od ogona"poprzez zaburzenia własnego pola elektromagnetycznego i leczyć dostymulowując pole....

':help:'  '<img'>

.

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1342
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #63 dnia: Kwiecień 20, 2008, 21:37:23 »
Popieram.
 ':help:'

olka_78

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 723
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #64 dnia: Kwiecień 20, 2008, 21:42:23 »
Nie chce wyjść na ignorantke w temacie ale również nie kumam tego co ostatnoi napisała Małgośka

Małgośka

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3539
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #65 dnia: Kwiecień 20, 2008, 22:01:23 »
Bo już nie chcę być nudna, na wszystkich wątkach to samo mialam na myśli akupunkturę.
"Niech zamienią rozpacz w żar nadziei
Niech bzem się cieszą miast śmiercią smucić
Czemu z martwych powstać by nie mieli
Skoro jeden spoza śmierci wrócił"
/psalm wbrew rozpaczy/
 
    

.

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1342
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #66 dnia: Kwiecień 20, 2008, 22:19:23 »
Taka tylko informacja wklejona z wikipedii..

Mukowiscydoza
(zwłóknienie torbielowate, łac. mucoviscidosis, ang. cystic fibrosis, CF, mucoviscoidosis, mucoviscidosis) – wrodzona, genetycznie uwarunkowana choroba ogólnoustrojowa o różnorodnej ekspresji klinicznej. W klasycznej (pełnoobjawowej) postaci objawia się skłonnością do zapalenia oskrzeli i płuc, niewydolnością zewnątrzwydzielniczą trzustki, niepłodnością oraz podwyższonym stężeniem chlorków w pocie....

kalina i zbyszek

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 396
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #67 dnia: Kwiecień 23, 2008, 16:28:31 »
Zabawne, ale może uda mi się załatwić terapię do domu.... Po tylu bojach. Nie dałam się im ':p'  '<img'>
A w domu... Mąż woli być sam, syn jak zwykle woli tatę, a drugi, interesowanie kocha mnie za to, że daję mu cyca... A ja egoistycznie chciałabym być ukochaną mamusią. Zawsze i bezinteresownie.  ':alien:'  ':laugh:' Nie ma we mnie nic z cichego heroizmu. Jestem głośną egoistką. Zapewniam wszystkich.  ':p'  '<img'> I nawet gdybym dała se ręce uciąć mając gwarancję że dzięki temu mój starszy syn będzie zdrowy to i tak by był czysty egoizm...  ':p' No może z odrobiną wrodzonego lenistwa... '<img'> Życie moje by stało sie prostsze. Widoki na przyszłość by się poprawiły... No i wreszcie posłuchałabym muzyki zamiast krzyków Bartka...
Ale o ile ze starszym  nie jest dobrze młodszy jakby szedł na przód. Może jeśli nawet w końcu stwierdzą u niego autyzm, to nie pełny, może tylko ADHD lub Aspargera? Byłabym taka szczęśliwa.   ':cool:'  ':<img:'>  '<img'>
zk

joser

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 643
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #68 dnia: Kwiecień 23, 2008, 20:32:05 »
Witajcie moi drodzy!Muszę się pochwalić że testy poszły mi nadspodziewanie dobrze więc teraz mam chwilę błogiego lenistwa ale od maja ostro do nauki bo na jesień czeka mnie egzamin państwowy w stolicy.Piszecie że trochę łatwiej gdy ma się jedno dziecko zdrowe.Ja mam nastolatka w "oślim"wieku i chłopcy zostawieni sami zaraz drą koty na całego.Starszy się denerwuje bo Kuba rusza mu jego rzeczy i czasem domaga się zabawy,a gdy nie dostaje tego co chce zaraz krzyczy"mamo,powiedz coś Patrykowi!!!"Ponieważ starszy "zaciąga"basem a mały falsetem to wyobraźcie sobie jaka orkiestra w domu.Ustawiam obu i obaj reagują tak samo"to nie ja". '<img'> Mamy czasem wyrzuty sumienia że prowadząc dom "kradniemy"czas dziecku potrzebującemu.Ja mam czasem wyrzuty w drugą stronę:że poświęcając mnóstwo czasu Kubie mam go za mało dla starszego,który też wymaga dopilnowania i pomocy w lekcjach.Mąż nie ma cierpliwości(dwa podobne uparte charakterki więc się ścierają)a poza tym moi mężczyźni to typowo ścisłe umysły i humanistyka na mojej głowie.Patryk nie potrafi napisać z sensem i składnie zadań z polskiego,jest "książkowym"dysortografem i oczywiście nigdy nie ma nic zadane.Co do porównań to mam odniesienie do siostrzenicy 1,5 roku młodsza od Kuby.Też był czas gdy obserwowałam ich oboje i w duchu porównywałam"to powinien robić,to powinien umieć,z tym powinien sobie radzić bo mała to potrafi a jest młodsza",a niestety nie umiał,nie robił,nie radził sobie.Teraz to się zmienia i Wiki coraz rzadziej pyta"ciociu a co Kubuś powiedział?".Co do urzędów to na szczęście mam dobre relacje z paniami z PPP.Jak pytam zawsze podpowiedzą i doradzą.Na mój widok nikt nie wzdycha z rezygnacją chociaż też jestem tam dość częstym gościem. '<img'> Może przemawia do nich postęp mojego dziecka i wzięli sobie za punkt honoru mi pomóc jak mogą.W p.psycholog mam stałego sojusznika w walce z urzędami i dzięki jej za to.A przy każdym spotkaniu jeszcze mi"dosłodzi"jaka jestem wspaniała i silna i zdeterminowana,że od razu lepiej.Nic tak nie poprawia samopoczucia jak parę komplementów.I jeśli choroba mojego syna nauczyła mnie cierpliwości i nie reagowania na uszczypliwe komentarze innych mamusiek czy "moherowych beretów"tak też nauczyłam się słuchać komplementów z uśmiechem i satysfakcją że są zasłużone.Kończę ten wywód bo właśnie mój pierworodny mnie przekupuje lodem abym go dopuściła do kompa(trafił w mój czuły punkt).Pozdrawiam.Joanna
PATRYK-styczeń 1995r (zdrowy)
KUBA-styczeń 2001r.(autyzm)

Czym słońce dla wszystkich ludzi, tym dziecko dla matki...

Małgośka

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3539
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #69 dnia: Kwiecień 23, 2008, 21:53:09 »
Kochają nas te dzieciaki tylko nie umieją okazać. Ja ze zdrowym  pierworodnym '<img'> dzieckiem mialam kiedyś taką sytuację, że ciagle mi dokuczała/zodiakalny Skorpion/ W domu pojawiało się mlodsze rodzeństwo etc. I spostrzegawcza koleżanka powiedziała "ona cie bardzo kocha". Tak? zdziwiłam się-myslałam, że mnie nienawidzi. I mówiłam to calkiem serio.
"Niech zamienią rozpacz w żar nadziei
Niech bzem się cieszą miast śmiercią smucić
Czemu z martwych powstać by nie mieli
Skoro jeden spoza śmierci wrócił"
/psalm wbrew rozpaczy/
 
    

joser

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 643
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #70 dnia: Kwiecień 23, 2008, 22:27:31 »
No i jestem z powrotem.Jako ta wredna matka od zadań i kontroli wypędziłam syna do spania a młodszego "sprzedałam"do babci na noc.Mogę więc spokojnie popisać bez "kleszcza"na plecach"mamo już'<img'>".Kochają nas te dzieciaki na pewno tylko czasem ciężko im to okazać.Nawet tym zdrowym trudniej,bo jak tu wyznać miłość tej zmęczonej i ciągle wymagającej matuli,która tylko się czepia.Kuba pojmuje to bardzo dosłownie.Jak kocha to cmoka,ściska i przytula się na każdym kroku,a jak jest zły to głośno krzyczy"nie lubię cię!!!".Ale to już specyfika męskiej natury.
PATRYK-styczeń 1995r (zdrowy)
KUBA-styczeń 2001r.(autyzm)

Czym słońce dla wszystkich ludzi, tym dziecko dla matki...

Gangola

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 112
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #71 dnia: Sierpień 14, 2008, 13:32:27 »
Podnoszę wątek, powyżalajmy się jeszcze trochę...

My, mamy naszych kochanych dzieci, jesteśmy już tak jednotorowe, że nawet w wątku o nas, piszemy o dzieciach. Zauważyłam, że moje myśli kręca się już tylko i wyłącznie wokół Krzysia...

Ja cierpię na chroniczny brak czasu, czasami odsypiam cały tydzień w niedzielę. Niestety muszę pracować, kredyty i te sprawy, więc Krzyś na razie zostaje z nianią. Od września pójdzie do Ośroka edukacyjnego zamiast do przedszkola. Naprawdę świetne miejsce, mają mnóstwo pomocy, ale nie będę się na jego temat rozpisywać, odsyłam:
Ośrodek Rehabilitacyjno Edukacyjno Wychowawczy

Będę miała wtedy 2 godz po pracy, żeby zająć się domem zanim Krzysia stamtąd wezmę. Może czasami sobą...

Ja na szczęście mogę liczyć na pomoc rodziców, jednych i drugich. Nie tyle opieką nad Krzysiem, ale jakimś wsparciem finansowym, psychicznym.
Czasami mąż mnie strasznie wkurza, jak nie ma cierpliwości, jak nie rozumie Juniorka, ale jakoś wybaczam. '<img'> Jeszcze nie jest tak źle, wiadomo każdy ma lepsze i gorsze dni...
Ja mam ostatnio te gorsze...
Wielki smutek zamieszkał w moim sercu...

"Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą"...
Krzyś i ceroidolipofuscynoza

Małgośka

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3539
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #72 dnia: Sierpień 14, 2008, 15:28:34 »
Chciałam przypomnieć osobom wierzącym '<img'> na tym forum  , że u Pana Boga każde zycie ma sens nawet to po ludzku sądząc przegrane.Np. błogosławiona Aniela Salawa z Krakowa to zdaje się pracowała jako służaca/tak się mówilo przed wojną/.
Zawsze można swoją bezsilność za coś ofiarowac ':inlove:'
"Niech zamienią rozpacz w żar nadziei
Niech bzem się cieszą miast śmiercią smucić
Czemu z martwych powstać by nie mieli
Skoro jeden spoza śmierci wrócił"
/psalm wbrew rozpaczy/
 
    

Małgośka

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3539
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #73 dnia: Sierpień 14, 2008, 17:14:41 »
Zdaje sie, że bardziej interesuje Go jak bardzo się staralismy i czy zrobliśmy wszystko co możliwe w danej sytuacji niż to czy odnieśliśmy w końcu sukces. '<img'>
"Niech zamienią rozpacz w żar nadziei
Niech bzem się cieszą miast śmiercią smucić
Czemu z martwych powstać by nie mieli
Skoro jeden spoza śmierci wrócił"
/psalm wbrew rozpaczy/
 
    

Abril

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 785
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #74 dnia: Sierpień 14, 2008, 19:44:50 »
Magdalenkaaa78 napisała:
QUOTE
Z jednej strony cieszę się, że nie mam dziecka np. z zespołem Downa, gdzie ta niepełnosprawność wypisana jest na twarzy. Z drugiej myslę sobie, że rodzicom takich dzieci paradoksalnie jest łatwiej: nie muszą nic tłumaczyć. Nie muszą udowaniać choroby swojego dziecka.


Mój syn urodził się z zespołem Downa.Faktycznie to dość charakterystyczna choroba.Ale tak się jakos "złożyło",że nie bardzo po nim widać  '<img'> .Jest szczupłym blondynem,buzia zamknięta itd.Nie każdy kto nas mija "widzi" jego chorobe.Jedynie po jego zachowaniu można "przypuszczać",że coś z nim jest nie tak.Czasem zdaża się(ostatnio bardzo żadko) ,że musze "udowodnić",że moje dziecko jest chore (wtedy gdy "ktoś sie nas czepia") Wówczas słysze:przepraszam nie wiedziałem  ':angry:'

Ja tez mam chwile zwątpienia  '<img'>
Należe do grona samotnych rodziców.Tak więc ze wszystkim musze radzić sobie sama.Wyjazdy do lekarza,rehabilitacja,szkoła Matiego,sprawy urzędowe itp.Poza tym oczywiście obowiązki domowe - a jest ich nie mało o czym same wiecie.
Co do pracy.Owszem chciałabym pracować,bo z tym co teraz mam to kiepsko nam się wiedzie.Ale jest dylemat:iść do pracy a co z synem?'<img'>? Nie stać mnie na nianie a rodzina no cóż ......zostawie to bez komentarza ':angry:' Czuje się strasznie samotna i czasem mam wrażenie ,że zaczyna mnie to wszystko przerastać.Jest mi ciężko.........coraz ciężej.