Autor Wątek: Życie w rodzinie  (Przeczytany 22548 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

kalina i zbyszek

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 396
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #15 dnia: Kwiecień 15, 2008, 15:41:43 »
Małgorzatko, napisz co konkretnie dała wam ta terapia. Nie wiem czy byłyśmy w tej samej grupie, ale ja mam ogromną zadrę w sercu. Przepraszam jeśli Cię uraziłam, ale nie mogę o tym nie napisać. Czuję że właśnie wtedy poraz pierwszy ktoś spisał mojego synka na straty..... '<img'>
zk

malgorzatka17

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1022
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #16 dnia: Kwiecień 15, 2008, 19:06:12 »
Zostałam wywołana do tablicy a wiec staje przed nią. '<img'>  I w żadnym razie nie czuję sie urażona Kalino. W końcu jesteśmy tu po to aby dzielić sie naszymi spostrzezeniami dawać rady, pytać  itp. Ale do rzeczy.
Mój syn ma ponad 3 lata. Dokładnie 3 lata i 9 miesiecy. Jest pełnym autystą. Dzis rzecz jasna funkcjonuje dużo lepiej niż rok temu w chwili diagnozy. Wtedy niestety było to dziecko całkiem bez kontaktu wzrokowego,  z dużymi zaburzeniami sensomotorycznymi,nie mówiące, nie naśladujące, nie reagujące na imie, nie wykonujące poleceń. Może u nas duzym plusem było to że Kamil nie przejawiał duzej agresji, choć nie mogę powiedzieć że jej nie było i plusem było też to że Kamil nie był negatywnie nastawiony do pracy. Można było go zmotywować i zachecić do pracy. Tu ogromna zasługa poradni PRODESTE w Opolu, gdzie pokazali nam jak do Kamila dotrzeć i jak z nim pracować. Stopniowo maleńkimi kroczkami szliśmy do przodu. Nie od razu było kolorowo, czasem rozkładałam rece i ryczałam bo nic nam nie wychodziło. Naśladownictwo leżało i wszystko pozostałe też. Nie wierzyłam że nam sie uda. Zawziełam sie. Ocierałam łzy i pracowałam dalej. W końcu uwierzyłam że sie uda, bo coś osiąbnęliśmy. Chociażby to że Kamil już siedział przy stoliczku. To był nasz pierwszy sukces potem jakoś poszła reszta.  A od jakiś trzech czterech miesiecy mamy swego rodzaju " pospolite ruszenie" Rusza wszystko i to w bardzo szybkim tepie.
Nie potrafię Ci powiedzieć czy to zasługa Weroniki Sherbone. Ale nam ta terapia dała dużo. Po pierwsze juz sobie ją chwale ze względu na zaburzenia sensoryczne Kamila, to też w pewien sposób jest dobre dla niego. Po za tym Kamil nauczył sie tam czekać na swoją kolej, uczy sie współpracować w grupie.
Nie chce tu wychwalać pod niebiosa Naviculi bo nie jestem tym ośrodkiem jakoś bardzo oczarowana. Nie  uważam aby był to super ośrodek, ale dziekuję losowi że w ogóle taki ośrodek w pobliżu jest, bo w innych miastach nie maja nawet tego. Zawsze to jakiś dostep do darmowych  terapii. Nam sie udało dostać też wreszcie na SI, wiem że zakupić mają Tomatisa. Wiec dzieki im za to. Moze mieliśmy szczeście też to w miare dobrych terapeutek.
Ale rozumiem Cie Kalino. Jestem w Naviculi trzy razy w tygodniu. I widzę różne dzieci. Od takich po których zastanawiam sie "co one tu robią?" Bo wyglądają i zachowuja sie na pierwszy rzut oka jak zdrowe dzieci po niestety takie które są bardzo zaburzone. takie które potrafią wydobyć z siebie tylko straszne piski i krzyki. Tak takie też tam są.  
Nie rozumiem tylko jakim prawem odmówiono Wam terapii w Naviculi?'<img'>  Nie wiem jak terapeuta moze powiedzieć matce że jej dziecko nie nadaje sie na terapie? To chyba świadczy tylko źle o niej jako terapeutce że nie potrafi poradzić sobie z dzieckiem mocno zaburzonym. Nie sztuka pracować z dzieckiem zaburzonym w stopniu lekkim. Sztuka jest właśnie pracować z dziećmi tymi najbardziej zaburzonymi i według mnie to one powinny być przyjmowane w pierwszej kolejności na terapie. A wiem że na terapie z Weroniki chodzą też dzieci duzo bardziej zaburzone. W naszej grupie też jest jeden  7- letni chłopczyk bardzo mocno zaburzony i jakoś daje sobie radę, jest też inny bardzo nadpobudliwy i krzykliwy i nie potrafiący sie podporządkować ale też terapeutka potrafi do niego dotrzeć, potrafi zmusić go do tego aby współpracował z grupą, czekał i wykonywał wszystko po kolei. I nikt tam na nikogo nie krzyczy, nie patrzy krzywo i nie snuje teorii o zimnych matkach.
Rozumiem i szanuje odczucia innych. Wiem że to co ja uważam za dobre inni mogą o tym mysleć całkiem co innego. Mają do tego prawo. Zawsze powtarzam,że to co dobre dla jednego dziecka dla innego może okazać sie wrecz złe. Wszak każde z naszych dzieci jest całkiem inne.
No troche sie rozpisałam ale mam nadzieję że wyjaśniłam o co mi chodziło.
I jeszcze raz Kalino zapewniam że nie poczułam sie urażona ':laugh:'
A swoja drogą to ciekawe czy są na forum mamy które jeżdżą też na terapie do Naviculi? Moze znamy sie z widzenia? Ja zawsze jestem w piątki miedzy 15 a 16 na Cedry. Siedzę w szatni przeważnie i czekam na mojego Kamila który ma zajecia z pania psycholog i logopedą. Może któraś z Was mnie widziała? '<img'>

skarbek2006

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 324
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #17 dnia: Kwiecień 15, 2008, 22:45:01 »
Kalino jeśli o Navicule chodzi to nie przyjmują mało zaburzonych dzieci  też'<img'> mój mały jutro kończy 2lata i 2 mieś i czekamy na diagnoze bo nam ciągle ją odwlekają chociaz pani psycholog nas diagnozująca dała mi jasno do zrozumienia , że mały jest autystyczny ale z diagnozą jeszcze poczeka. Moim zdaniem poczeka ( bo nie maja miejsc na terapie sama to powiedziała) może załapiemy sie na wrzesień może !!!!!!! i gdzie ta wczesna interwencja?'<img'>???
masakra normalnie. Mój nie jest bardzo ciężko zaburzonym dzieckiem przynajmniej tak mi się wydaje niestety pojawiaja nam się nowe kwiatki w postaci tikow jak sie okazuje i innych rzeczy '<img'> i własciwie tylko ćwicze z nim w domku na razie. Natomiast leczymy u dr MCK i jakies efekty juz są ale terapia tez jest nam potrzebna. pozdrawiam bardzo
U nas tyż jest ciężko  ':angry:'

to tak na pocieszenie ale chyba wiekszości z Nas niestety u mnie też ciągłe doły  ale jeszcze staram sie nie poddawać

kalina ile ma  Wasz synek lat '<img'> Bo nie doczytałam?
Mój Skarbek 02.2006

Małgośka

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3539
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #18 dnia: Kwiecień 16, 2008, 08:40:36 »
Od administratora:

Wpis usunięty dnia 18 lutego 2013.

Powód:

- Pismo z dnia 18 lutego 2013 od "Apostołowie Opinii" reprezentującej firmę "dr Magdalena Cubała Kucharska", z sugestią   naruszenia art. 216 K.K. i 212 K.K, wzywające do usunięcia wpisu (art. 14 ust. 1 ust. o usł. elektr),
- Regulamin forum,

Zawartość wpisu została zarchiwizowana.
« Ostatnia zmiana: Luty 18, 2013, 19:43:58 wysłany przez admin »
"Niech zamienią rozpacz w żar nadziei
Niech bzem się cieszą miast śmiercią smucić
Czemu z martwych powstać by nie mieli
Skoro jeden spoza śmierci wrócił"
/psalm wbrew rozpaczy/
 
    

Małgośka

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3539
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #19 dnia: Kwiecień 16, 2008, 08:42:29 »
Kalina niewiele chyba stracilaś./na tej Weronice/.
"Niech zamienią rozpacz w żar nadziei
Niech bzem się cieszą miast śmiercią smucić
Czemu z martwych powstać by nie mieli
Skoro jeden spoza śmierci wrócił"
/psalm wbrew rozpaczy/
 
    

malgorzatka17

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1022
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #20 dnia: Kwiecień 16, 2008, 09:53:47 »

(Małgośka @ Kwie 16 2008,08:40)
QUOTE
Nie chciałabym nikogo urazić ale nie rozumiem tego pędu na leczenie u dr Cubały. Dla mnie to leczenie było za drogie chociaż maz powiedział, ze nie ogranicza mi w żaden sposob kasy. Jak  coś jest  drogie to  uważnie obwąchuję czy warto w to wejść. Dobre leczenie powinno plasować się pośrodku. No i trzeba cos zostawic na terapie i  zajęcia edukacyjne.
Znam troche osób niezadowolonych co przerwaly leczenie bo nie widziały efektow.  Te nie są chyba większe niż przy innych leczeniach ale koszty owszem.
Nie lepiej skorzystać z doświadczeń osób co zęby już zjadly próbując róznych metod? /np. Neo/ I dla których chore dziecko jest ich drugim, trzecim lub piątym dzieckiem wiec mają trochę doświadczenia?
A Weronikę proponowano nam jako terapie w Scolarze. Jak przeczytałam opis zajęc stwierdziłam, że to jakiś koszmar i nigdy na to nie poszłam.

Małgosiu nie gniewaj się ale ja z kolei nie rozumiem Twojego negatywnego nastawienia do dr Cubały.  Wiadomą rzeczą jest że ilu lekarz będzie miał pacjentów tyle będzie opinii o nim. Każdy ma prawo wyboru. Piszesz że słyszałaś złe opinie o dr Cubale, ale czy sama byłaś u niej?'<img'> Wybarałaś dr Bross i dobrze. Nikt Cie do tego nie zniecheca, nikt Cię nie krytykuje i nikt nie próbuje odwieźć Cie od leczenia u niej. Każdy wybiera to na co go stać i do czego jest przekonany, a musisz wiedzieć że nie wszyscy są zwolennikami homeopatii i nie wszystkim homeopatia pomaga tak jak nie wszystkim pomaga leczenie DAN. '<img'>  Ja osobiście znam pare osób które były u dr Bross i nie są  zadowolone bo niestety nie pomogła im. Nie piszę o tym na forum bo nie mam prawa. Nie mam prawa krytykować dr Bross bo nigdy u niej nie byłam i nie znam metod jej leczenia. Nie jestem przeciwna homeopatii ale nie jestem też jej jakąś ogromną zwolenniczką. Ale proszę nie pisz że leczenie u dr Cubały jest bez sensu bo to nie prawda.  '<img'> Myśle że wszyscy którzy leczą u dr MCK mogą poczuć się urażeni. Ja leczę swojego syna u dr Cubały od pół roku i powiem Ci że u nas jak i u moich trzech koleżanek które też leczą tam dzieci  efekty są ogromne. Nawet terapeuci mówią że Kamil zrobił ogromny skok. Ze to nie to samo dziecko. Rozumie polecenia, patrzy pieknie w oczy, zaczyna mówić, pieknie koncetruje się na pracy,  bawi się tematycznie, społecznie w zasadzie nie ma już żadnych problemów, w przedszkolu panie są pod wrażeniem jego wiedzy, mówią ze intelektualnie przewyższa  niektóre dzieci zdrowe.
Owszem, koszty są duże, nie ukrywam. Wiem że dla niektórych rodziców przewyższa to ich możliwości finansowe. Chociaż wiem od mojej koleżanki że dr Cubała też potrafi dostosować się do możliwości finansowych rodziców. Stara się szukać polskich odpowiedników np., które są duże tańsze. '<img'>
I jeszcze jedno. Dr Cubała nie ma patentu na wyleczenie z autyzmu.Tak jak i dr Bross zresztą. Nigdy tego nie mówiła. Nigdy nie usłyszałam od niej, że mogę być spokojna  że wyleczy moje dziecko. Ale robi wszystko aby pomóc.  Nie leczy w ciemno i zapewniam że nie leczy rutynowo. Nie daje wszystkim tych samych lekarstw. Wiem to bo zamawiamy leki ze znajomymi w kilka osób i każda z nas ma inne leki. Ja jestem jej wdzieczna za to co już osiągnęliśmy. Udało się jej też zwalczyć u nas candidę , czego wcześniej żadnemu lekarzowi się nie udało.
Na pewno dr Cubała pomogła wielu dzieciom ale na pewno też  wielu dzieciom nie udało się pomóc. '<img'>
I Małgosiu czemu tez krytykujesz Metode Weroniki Sherbone. Rozumiem że albo masz złe doświadczenie albo jesteś jej przeciwniczką. Masz do tego prawo. Tylko że nie wszędzie wyglądają one tak samo. Wiec znów nie krytykuj bo znów niektórzy mogą poczuć się urazeni.
Wiesz, nie obraź się ale czasem odnoszę wrażenie że dla Ciebie wszystko co nie wiąże się z odrobaczaniem, masowaniem punktów, leczeniem homeopatii jest złe. Rozumiem że u Was te metody się sprawdzają i przynoszą efekty i należy sie cieszyć i jak najbardziej pisać o tym, ale błagam nie krytykuj innych metod które sprawdzają się u innych. W końcu każde z naszych dzieci jest inne i każdemu pomaga co innego.
Wspierajmy się nawzajem, uczmy się od siebie nawzajem ale nie krytykujmy. B£AGAM!!!! '<img'>

Martadaa

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 99
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #21 dnia: Kwiecień 16, 2008, 10:37:02 »
Małgosiu (do Małgośka) my też jesteśmy z tych którym leczenie u dr.MCK pomaga-byłam nawet na tym forum wywołana przez dr "do tablicy". Wcześniej pomimo terapii od urodzenia nigdy nie było ciągłego efektu nadrabiania zaległości, były długie okresy dreptania w miejscu lub nawet cofania się. Moja Dominika nie należy do tych "zatrutych"przez szczepionki tylko jest problem z jej metaboliką, endokrynologią i Bóg jeden raczy wiedzieć z czym jeszcze.
Piszesz że nie korzystałaś z Weroniki a ja mam dla odmiany same pozytywne doświadczenia związane z tą terapią to właśnie po kilku takich zajęciach moje trzyletnie wtedy dziecko przyszło do mnie samo z siebie i przytuliło się. Ale może to też kwestia prowadzącego zajęcia myśmy miały tryb indywidualny bo problemem było przekonanie dziecka że dotyk nie boli i że ona sama może to zrobić. Nie jestem matką-lodówką tylko moje dziecko nigdy wcześniej mi nie pozwalało na czułości związane z dotykaniem jej wszystko było na dystans a moje delikatne próby kończyły się straszliwą histerią aż do zsinienia i bezdechu. Stwierdziłam że nie dam rady tego przeskoczyć bez specjalisty bo za mało mam wiedzy jak to zrobić.
Czasem się tak zdarza(na moim przykładzie ':p' ) że dzieciom niepełnosprawnym trafiają się rodzice bez szóstego zmysłu
Odpowiedzialni jesteśmy nie tylko za to co robimy lecz i za to czego nie robimy...
Misia 2001

olinek

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 609
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #22 dnia: Kwiecień 16, 2008, 10:52:47 »

(malgorzatka17 @ Kwie 16 2008,09:53)
QUOTE
I Małgosiu czemu tez krytykujesz Metode Weroniki Sherbone. Rozumiem że albo masz złe doświadczenie albo jesteś jej przeciwniczką. Masz do tego prawo.

Uwaga bo dzisiaj znowu jestem nie w sosie... '<img'>  '<img'>

sama Małgorzatko napisałas :"ma do tego prawo"
chyba i mysleć i napisać również?

Ja rozumiem ze inni rodzice sie wkurzaja jak maja inne doswiadczenia ale trzeba sie z tym pogodzic
NIe zauwazasz tego ze sporo osob pisze ze dieta to podstawa i bez tego nie ma szans? A we mnie sie wtedy gotuje , bo czemu tak , jakim prawem , moj bez diety , dieta nam nic nie dała , w przedszkolu z moim synem jest 3 dzieci wogole nie leczonych , o diecie nie maja pojecia  i sa swietni!!!!!
Tak tak odezwałby sie zaraz ktoś "ale na diecie moze byliby jeszcze świetniejsi" '<img'>
nie da sie zbawic całego świata
trzeba pozwolic pisac innym o swoich doswiadczeniach , poglądach ...czy nam sie podobaja czy nie ..bez tego nie ma rozmowy i ..wątki by sie nie rozwijały ':<img:'>
Ja tez sie kiedys wkurzałam jak Małgośka ( przepraszam Cię  Gosia i pozdrawiam '<img'> )pisała o robakach , automeridaianch , nerkach ..w kólko ':p'
Ale takie ma doswiadczenie ok!
 ja powinnam zakładac tysiac postów dziennie że leczenie u dr Cubały , Bross i dr Juana jest do d... ':cool:'
ale chyba nic nie napisze...
aleale... bądz pewna ze jak np jakis inny czarodziej, egzorcysta czy inny typ  pomoze mojemu synowi  to bede o tym pisac do konca życia na tym forum! '<img'>


Ps Małgorzatko robisz np ATEC dla sprawdzenia postępów?
bo jak przewyzsza intelig zdrowe dzieci , bawi sie i nie ma probl spol to moze wyzdrowiał a Ty nie zauwazyłas? ':p'





Ja Kasia

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 711
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #23 dnia: Kwiecień 16, 2008, 11:00:58 »
Olinku, czy mogłabym zapytać, jakie leczenie (i gdzie) stosujecie u dziecka?Jestem bardzo ciekawa, ponieważ my jesteśmy teraz na rozdrożu.Czy byłby to dla Ciebie problem napisać mi o tym?Może na komunikator?
www.pomagamypiotrusiowi.zafriko.pl

W ŻYCIU BOWIEM S¡ RZECZY, O KTÓRE WARTO WALCZYÆ DO SAMEGO KOÑCA.............

malgorzatka17

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1022
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #24 dnia: Kwiecień 16, 2008, 12:34:45 »

(olinek @ Kwie 16 2008,10:52)
QUOTE
Ps Małgorzatko robisz np ATEC dla sprawdzenia postępów?
bo jak przewyzsza intelig zdrowe dzieci , bawi sie i nie ma probl spol to moze wyzdrowiał a Ty nie zauwazyłas? ':p'

fajnie by było gdyby wyzdrowiał olinku!! No niestety aż tak super nie jest. A testy ATEC robie i są coraz lepsze, ale do zdrowego dziecka mu duzo brakuje. No tu z tą inteligencja to muszę sprecyzować. przewyzsza ale nie we wszystkich dziedzinach a panie przedszkolanki wiadomo oceniają swoim okiem, nie są fachowcami. Faktem jest że najlepiej ze wszystkich dzieci radzi sobie z puzlami,  zna cyfry do 20 i potrafi liczyć, potrafi tez dopasować cyfrę do zbioru ( i tak wiem że to charakterysteczne dla autystów co nie umniejsza to jego osiagnieć ':p' ) Zna tez cały alfabet. Literki nazywa  na wyrywki, rozpoznaje dużą i małą. Sam mówi np małe B, duze C. (tak tak wiem literkami też autystycy sie fascynują). Natomiast chyba w kwestii uspołecznienia to faktycznie zostały mu już niewielkie braki

A co do Małgosi i jej opini o metodzie Weroniki to jak sama napisała nigdy nie była na tej terapii a jedynie czytała. Sama przyznasz ze teoria a praktyka nie zawsze ida w parze. Ja np. dużo czytałam o RDI i mnie akurat nie przekonuje ta metoda ale nie oznacza to że gdybym spróbowała tej metody zmieniłabym zdanie.
I nie jestem też przeciwna odrobaczaniu. Tu chyle czoła przed Małgośką bo jej wiedza jest na pewno duzo wieksza niż moja i często korzystam z jej rad. Nie wspominając o nikolaczku, która chyba niedługo otworzy własną prywatną praktykę z odrobaczania '<img'>  Tak jak często korzystam z wiedzy.
Ale masz racje pisać mozna  tu na forum o wszystkim i każdy ma prawo do ustosunkowywania sie do wypowiedzi  i oceń innych, co też ja uczyniłam. I jeśli kogoś uraziłam to bardzo gorąco przepraszam, bo nie to było moim zamiarem. '<img'>

joser

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 643
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #25 dnia: Kwiecień 16, 2008, 21:50:05 »
Hej kobietki,miało być o nas,o tym jak sobie dajemy radę ze stresem ,ze zmęczeniem a znów mówione jest o dzieciach i rodzajach terapii.Ciekawych jak skutkuje leczenie u p.dr.Cubały odsyłam na wątek MCK.Mamy się tu wygadać,pożalić a nie oskarżać jedna drugą że leczą dziecko taką terapią a nie inną.Co dziecko to inna postać,inne natężenie zaburzenia i nie da się idealnie dopasować wszystkich terapii.Rozumiem że każda rozmowa stopniowo schodzi na temat leczenia i dzieci,sama łapię się na tym,ale oderwijmy się na chwilę od tego i pożalmy się na mężów,sąsiadów czy wrednych urzędasów.Może zostanę skrytykowana ale chyba taki był cel założenia tego wątku.A kończąc temat dzieci to najgorsze jest to że już kolejne dziecko zostało zauważone w mojej niewielkiej okolicy,zachowujące się  wg.zdania osób obserwujących jak mój Kuba 4 lata temu.Pozdrawiam.Joanna
PATRYK-styczeń 1995r (zdrowy)
KUBA-styczeń 2001r.(autyzm)

Czym słońce dla wszystkich ludzi, tym dziecko dla matki...

Martadaa

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 99
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #26 dnia: Kwiecień 16, 2008, 23:23:54 »
Masz rację Joasiu nie o tym wątek ale nawet ja dałam się sprowokować ':<img:'>  Gosi.
Wracając do tematu to melduje się posłusznie jako następna niezorganizowana z powodu permanentnego braku czasu.
Jak robię ćwiczenia jak należy to w domu panuje nieład chaotyczny(nie mylić z nieładem artystycznym) jak zaczynam ogarniać dom i podwórko to dziecko mi się "wykoleja" z terapii.
 Dobrze chociaż że mąż ma cierpliwość do mnie i znosi tą samą zupę dwa dni z rzędu...
A należał by Mu się obiad z kilku dań i koniecznie z deserem(bo łasuch straszny) za to że tak dzielnie na nas pracuje bo wydatków niemało i jeszcze kredyt spłacamy.
U nas podział jest jasny ja robię leczenie i terapię Małej a szanowny Małżonek  ma zabezpieczyć środki pieniężne i chyba nawet nieźle nam się to sprawdza tylko niestety trochę kosztem czasu dla siebie nawzajem. I tego mi brakuje ':down:' najbardziej
Odpowiedzialni jesteśmy nie tylko za to co robimy lecz i za to czego nie robimy...
Misia 2001

malgorzatka17

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1022
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #27 dnia: Kwiecień 17, 2008, 08:35:22 »
No to ja też sobie troche ponarzekam..  ':p' Ciągły brak czasu to tez niestety mój ogromny problem. '<img'>  Czasem chciałabym aby doba trwała co najmniej 36 godzin. Ile czasu zajmuje terapia naszych dzieci nie muszę Wam z pewnościa mówić. Ja niestety pracuję. Wiec prosto z pracy dwa razy w tygodniu  jedziemy  do £odzi  na terapie.  Sobota mimo że wolna od pracy to też ciągły bieg. Rano jedziemy na  prywatna terapie do £odzi do  logopedy. Prosto stamtąd na SI.
Dobrze że mam moja mamę która nam pomaga. Odbierze dziecko z przedszkola, ugotuje mu obiadek, nam tez gotuje. Ale terapia spada na mnie. Mąż nie ma czasu. Mamy już nawet nie mam śmiałości prosić. Przychodzę do domu  i najpierw robię z Kamilem sekwencje stymulacyjną. Potem ogarniam mieszkanie, cos wyprasuje, przygotuje małemu jakis deserek. Potem  czas  na ćwiczenia edukacyjne z Kamilem.  A potem wiadomo  zbliza się pora kolacji, kapania i szykowania do spania.  Wieczorem mam czas dla …… komputera i robienia pomocy do nauki dla małego. ':<img:'>  Bo męża nie ma niestety.  ':down:' Maż pracuje na dwóch etatach wiec w tygodniu raczej się mijamy. Przychodzi do domu o 16 a na 18 idzie do drugiej pracy, wraca około 23-24 jak ja już śpie. Ja wstaje to on śpi. Czas dla siebie mamy tylko w soboty i niedzielę.
Nie powiem że mąż w ogóle nie włącza się w terapie Kamila. Jak ma czas to z nim ćwiczy. Tyle że no niestety czasu mu brakuje.
Pracować musimy no bo wiadomo  nie oszukujmy się terapia i leczenie naszych dzieci kosztuje.
Ech zwariowane to życie. Ale chyba można przyzwyczaić się do wszystkiego. Ja czasem się zastanawiam czy potrafiłabym tak  bardzo zwolnić tępa i nie wiem czy bym potrafiła.  ':devil:'

Martadaa

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 99
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #28 dnia: Kwiecień 17, 2008, 10:08:31 »
A ja potrafiłabym ':cool:' ...
Przynajmniej raz na jakiś czas.
Co roku na wakacje wyjeżdżaliśmy ze szwagrostwem i ich synem -równolatkiem Dominiki do zapadłej dziury nad nasze morze.
Przez dwa tygodnie zero terapii, ćwiczeń,zajęć.
Jak pogoda to na plażę, jak deszcz to w ośrodku i totalna nuda, tak wspaniała że aż odprężająca.
To mi ładowało akumulatory na długo.
Niestety w tym roku szwagierka nie dostanie urlopu i już mi źle '<img'>  z tą świadomością...
Odpowiedzialni jesteśmy nie tylko za to co robimy lecz i za to czego nie robimy...
Misia 2001

EwaKrzysztof

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 347
Życie w rodzinie
« Odpowiedź #29 dnia: Kwiecień 17, 2008, 11:48:51 »
Od czasu do czasu, tak jak np. dzisiaj, dopada mnie ogromna wściekłość, bo to nie ja zdecydowałam, że mam chore dziecko. Lubię decydować, lubię wierzyć, że mam wolną wolę i że mogę, że to ode mnie coś zależy. Guzik prawda, nie zależy, coś czy ktoś został nam nadany i koniec, nie masz ruchu. Kompletna determinacja. Sprzeczność z tym, w co do tej pory wierzyłam.
Robię wszystko, żeby wyleczyć dziecko, ale jak widzę, że te wysiłki biorą w łeb, to mam ochotę wyć.

Nie tak to miało wyglądać, zupełnie nie tak...
Rafał (12.2004 - F84.0) i pozostałe misiaki