Autor Wątek: znowu "odkryto" przyczynę autyzmu  (Przeczytany 14242 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

BKT

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 559
znowu "odkryto" przyczynę autyzmu
« Odpowiedź #45 dnia: Listopad 11, 2007, 21:44:26 »
Edziamd
Ja poszłam na półroczny urlop bezpłatny i pracuję w domu jak muszę. Mam wolny zawód to sobie mogę pozwolić.
Przy normalnej pracy etatowej to nie ma siły, żeby to wszystko pogodzić z byciem w robocie z której się nie da wyrwać i żeby jeszcze wszystko dzieciom zrobić. Poranki są trudne ale przynajmniej jestem z dziećmi, widzę jak jedzą, wiem że na pewno rano jedzą, wiem że mają śniadanie do szkoły / przedszkola. Pilnowanie diety w innym wypadku jest mało wykonalne.

Tato Piotrka

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 505
znowu "odkryto" przyczynę autyzmu
« Odpowiedź #46 dnia: Listopad 14, 2007, 12:07:44 »
W nawiązaniu do propozycji Edyty przedstawiam sposób powstania zaburzeń u naszego Synka.
W pierwszym roku życia dziecka Piotrek był na diecie bezglutenowej i bezmlecznej, ze względu na skazę białkową jak i powtarzające się problemy jelitowe niwelowane z reguły przy pomocy Lakcid.
Piotrek po pierwszej szczepionce DTP dostał gorączki.
Dziecko miało ciągłe problemy z nieżytem nosa (ustawiczne katarki), podawane mu były krople do noska (Nasivin, Tetrisal), lecz te problemy ustawicznie powracały. Piotrek miał ciągle zaschnięte „smarki” w nosku i był szczepiony (podejrzewana była alergia). Nie pamiętamy wszystkich reakcji synka na szczepionki, ale po niektórych o ile dobrze kojarzymy była biegunka, gorączka, osłabienie dziecka, zaczerwienie w miejscu ukłucia, opuchlizna.
W marcu 2006r. zachorował na zapalenie uszek.
Po szczepionce rocznej (06.04.2006r.) MMRII Piotrek miał opuchliznę w miejscu zaszczepienia.
Ani pediatra ani nikt inny w przychodni nie uprzedzał nas o możliwości wystąpienia zaburzeń poszczepiennych u dziecka ani tym bardziej o zgłaszaniu takich zaburzeń, nie mieliśmy żadnej informacji ani wiedzy na ten temat. Dlatego jesteśmy całkowicie zgodni co do gorączki po pierwszej dawce DPT oraz do opuchlizny po MMRII, ale bardzo trudno nam jest sobie przyporządkować inne reakcje do poszczególnych szczepień, chodź wiemy, że takowe w mniejszym lub większym stopniu były (choćby wspomniane biegunka, gorączka, osłabienie dziecka, zaczerwienie w miejscu ukłucia, opuchlizna).
Po 13-14 miesiącu życia u synka zaczęły występować dziwne zachowania: kręcenie się w kółko, chodzenie na paluszkach, bieganie, „śmiechotki”. Zanikła mowa (w 1 roku życia wypowiadał pojedyncze słowa, sylaby), z czasem coraz gorsza reakcja na dźwięki tzn. z jednej strony brak reakcji na pewne odgłosy a z drugiej płacz na odgłos innych dźwięków.
9 sierpnia 2006r. dziecko było zaszczepione Infanrix-IPV-Hib, kilka dni potem miał biegunkę. 14 sierpnia lekarz na izbie przyjęć w szpitalu zdiagnozował na podstawie gorączki i ostrej biegunki prawdopodobną „infekcję wirusową”. We wrześniu 2006r. Piotrek dostał szczepionki Hiberix i na wirusowe zapalenie wątroby typu B. Całą jesień i zimę synek miał bardzo osłabioną odporność, często chorował: listopad – zapalenie krtani, grudzień – pieluszkowe zapalenie skóry oraz kolejne przeziębienie i odczyn spojówkowy, luty 2007r. –zapalenie gardła. Wzmagały się także recesywne zaburzenia Piotrka (np. kręcenie w kółeczku, duża nadpobudliwość ruchowa, podchodził coraz bliżej do TV, bardzo słaby kontakt wzrokowy), który przez cały okres zimowy ze względu na możliwość kolejnych zachorowań sporadycznie opuszczał dom. Pediatra na bilansie 2-latka powiedziała, żeby się tak nie denerwować, bo dzieci a szczególnie chłopcy bardzo różnie się rozwijają.
W maju 2007r. wystąpiła alergia kontaktowa i bardzo wysoka gorączka.
Po szczepionce Neisvac C na meningoccoci nastąpiła olbrzymia eskalacja negatywnych zachowań, dziecko stało się bardzo wrażliwe na jakiekolwiek dźwięki, zatykał uszka i płakał z bólu nawet na odgłos ludzkiej mowy, brak kontaktu wzrokowego. Otolaryngolodzy wykluczyli jakiekolwiek zaburzenia organów słuchu. W lipcu i sierpniu wystąpiły biegunki. Psychiatra i psycholodzy dziecięcy we wrześniu 2007r. zdiagnozowali autyzm dziecięcy.
My w ogóle nie myśleliśmy o powiązywaniu jego zaburzeń z czymkolwiek. Dopiero po Neisvac zacząłem drążyć temat i wtedy mnie olśniło, gdy złożyłem do kupy daty szczepień z datami chorób dziecka zapisanymi przez Żonę w takiej książeczce dziecka, jakich można wiele spotkać w księgarniach.
Ogólnie rzecz biorąc sprawa na dzień dzisiejszy najprawdopodobniej wygląda tak, że Piotrkowi wskutek szczepień zanikła odporność (choroby wystąpiły właściwie zawsze po szczepieniach lub po całym cyklu szczepień), częste ostre zapalenia bakteryjne i wirusowe, które ze względu na ostre stany wymagały kuracji antybiotykowej.
Na całe szczęście już dawno nie miał szczepień i dawno nie chorował, ale trzeba dodać, że rozpoczęła się także dieta, suplementacja, a teraz leczenie u dr MCK.

EwaKrzysztof

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 347
znowu "odkryto" przyczynę autyzmu
« Odpowiedź #47 dnia: Listopad 14, 2007, 17:16:46 »
A oto i nasza historia:
Rafał od urodzenia był dzieckiem bardzo spokojnym, dużo spał i nie upominał się o jedzenie. Po starszej, bardzo ruchliwej i wymagającej córce, bardzo mi to odpowiadało i nie dawało nic do myślenia. Zastanawiały mnie tylko jego oczy, okropnie wielkie, bardzo jasnobłękitne, szklany wzrok. Niespotykane u nikogo w rodzinie.
Jego rozwój zaczął nas niepokoić w 8 miesiącu, gdy samodzielnie jeszcze nie siadał. Pierwsza wizyta u neuorologa w 9 miesiącu, gdy dziecko zaczęło wstawać i chodzić przy meblach, z pominięciem siadania i raczkowania. Skierowany na rehabilitację, podczas której cofnięto go do nauki siadania i "zaliczania" kolejnych etapów dużej motoryki. W wyniku rehabilitacji rozpoczęcie raczkowania w 10 miesiącu trwające aż do pierwszych kroków w 18 miesiącu. Od 4 miesiąca ogromny przyrost obwodu głowy (zawsze powyżej 97 centyla), wodogłowie wykluczone.  Do pierwszego roku wypowiadał kilka słów: mama, tata, baba, papa, co trwało bardzo krótko, potem, nie pamiętam dokładnie kiedy, zanikło. Stwierdzone opóźnienie psychoruchowe. Teraz, gdy przypominamy sobie historię, zauważamy, że Rafał nie głużył i nie gaworzył. W 15 miesiącu rozpoczęte zajęcia surdologopedyczne (1h/tydz.) po stwierdzonym obustronnym niedosłuchu (30 dB). Czekanie na jakikolwiek postęp zajęło nam jeszcze dodatkowy rok. W międzyczasie standardowe, kojące słowa lekarzy, że należy czekać, a wszystko wróci do normy (nawet obsztorcowanie przez neurologa za "nadgorliwość" na wieść o uczęszczaniu na zajęcia logopedyczne - wg niego trzeba czekać aż dziecko skończy 3 lata!!!). A w zachowaniu: walenie głową w kant stołu, rzucanie się na podłogę, później rozbieranie się do golasa na znak protestu.
Dotrzymywanie, z kalendarzem w ręce, wszystkich terminów szczepień, oraz dodatkowe, uodparniające szczepienie w październiku 2006 (szczepionka Hiberix). Nie wiązałam dalszych faktów z tym właśnie szczepieniem, dopiero z perspektywy czasu widzę, że mniej więcej od tego czasu dziecko zaczęło się potwornie pocić (cała poduszka mokra). Innych efektów nie zauważyłam, fakt przestał chorować.  Od urodzenia w czerwcu 2007 młodszej córki, okropny regres. Ponowne moczenie się w nocy, brak kontaktu wzrokowego, nieobecność, patrzenie "na przestrzał", zapominanie piosenek z zajęć logopedycznych, agresja w stosunku do sióstr. Na turnusie logopedycznym w lipcu 2007 sugestia w kierunku diagnozy autyzmu i obecnoś candidy. Od sierpnia 2007 leczenie candidy (dieta bm, bg, bc, produkty Calivita), we wrześniu diagnoza kliniczna (autyzm dziecięcy), rozpoczęcie dodatkowych zajęć logopedycznych, terapii dzieci autystycznych, logorytmiki, SI i ćwiczeń dr Mazgutowej. Od października pod opieką Vega Medica (dr Mikołajewicz), wykrycie uczulenia na mleko, laktozę i pszenicę. Od listopada z nauczycielem wspomagającym w przedszkolu masowym. Od pierwszej wizyty w Vega Medica odstawienie Calivita (pozostał tylko sok z Noni i aktywny tlen), a rozpoczęcie kuracji odgrzybiającej i odrobaczającej m.in. lekami Sanum.
Już od pierwszych dni diety widzieliśmy poprawę "intelektualną" - odzyskany kontakt wzrokowy, zaprzestanie agresji w stosunku do młodszej siostry, dłuższa koncentracja. Niestety po włączeniu leków homeopatycznych pogorszyło się zachowanie. Rafał stał się oślo uparty, zafiksowany na punkcie niektórych czynności (np. nie wejdzie do domu, jeśli nie zadzwoni domofonem i sam nie otwprzy drzwi). Generalnie wszystko musi zrobić sam, żeby nie było histerii. Musi sam się umyć, zamknąć drzwi, zaświecić światło, nasypać proszku do pralki itd. Nie daj Boże ktoś zrobi to za niego, już jest rzucanie się po podłodze i płacz. Æwiczy naszą cierpliwość i czasami naprawdę mam już dosyć. Wiele razy hamowałam się w ostatniej chwili przed laniem, bo wyprowadził mnie z równowagi. Ale są też dobre strony. Potrafi uruchomić wieżę z ręki, co jest b. przydatne, gdy zapodzieje się pilot (my z męzem tego nie potrafimy). Zmusza nas do czystości, bo wyciąga odkurzacz codziennie.
OStatnio zwariował na punkcie komputera i nie dopuści, żeby ktosinny go używał w jego obecności. Tak jak teraz, więc kończę.
Rafał (12.2004 - F84.0) i pozostałe misiaki

sylwus-ka

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 614
znowu "odkryto" przyczynę autyzmu
« Odpowiedź #48 dnia: Listopad 14, 2007, 19:39:39 »
U nas było tak: ciąża przebiegała bez najmniejszego medycznego problemu.
Ale z niewiedzy jadłam dużo ryb morskich, opierając się na radach "Mamo To Ja" i tym podobnych gazet, na których bardzo się zawiodłam, ani słowem nie przestrzegają rodziców przed autyzmem, wręcz propagują portójne szczepienia "zaoszczędź dziecku bólu" itp. Pozatym radzą jeść w ciąży dużo ryb zwłaszcza morskich.
Miałam plombę alamangatową, teraz ją usunęłam bo chciałabym mieć drugie dziecko.
 
Poród ciężki, ze znieczuleniem, które przestało znieczulać a zaburzyło naturalną potrzebę parcia. Byłam jak naćpana i chciałam tylko spać, niezależało mi na niczym. Nigdy więcej nie chciałabym rodzić w znieczuleniu.
Jakoś się zmobilizowałam, jak dr zagroziła mi, że użyje próżnociągu a po tym dziecko może być uszkodzone. Urodził się czerwony, dostał 6 punktów, ale w 10 minucie miał już 10 punktów.

Potem rozwój przebiegał prawidłowo, o czasie odpowiadał uśmiechem za uśmiech, siadał, raczkował, chodził, gaworzył. Jakoś nie wiadomo kiedy przetał gaworzyć i nie zaczynał mówić i do tej pory nie mówi.

Na szcepienia nadgorliwie głupia i nieświadoma chodziłam z kalendarzem w ręku.

Jak miał roczek angina, 1,5 roku też. Oczywiście antybiotyki. Jakoś się to zbiegło ze szczepieniami. Najwięcej ich chyba miał około roczku.

W naszej sypialni nie ma wentylacji, okna plastykowe, szczelne. Zawsze rozszczelniam okna, niedomykając ich ,ale rosa i tak się zbiera, a przy dzwiach balkonowych na dole rósł grzyb, chyba dlatego, że codziennie otwierałam je kilka razy, nawet jak był śnieg, bo tam na balkonie miałam kosz na pampersy, żeby w domu nie śmierdziało. I tak dodatkowo dostawała się wilgoć. Teraz tego nie robię, grzyba zmyłam. A Wiktora przeprowadziłam do innego pokoju.

Mamy też problem z szambem, bo po jego wybraniu śmierdzi czasem ok. 3 tygodnie a to są chyba trujące gazy? Czasem się zamartwiam, że to może przez to ten autyzm. Oczywiście wietrzę wtedy nawet kosztem ciepła w mieszkaniu. Czy ktoś może wie czy takie coś jest szkodliwe? Czekamy aż nam zrobią kanalizację może wtedy problem zostanie rozwiązany. Mieszkamy na piętrze w domu rodzinnym męża i nie ma możliwości gdzieś indziej się przeprowadzić.

Jeśli chodzi o leczenie to Edziamd, mogę polecić lekarza DAN dr Tomaszewską w Vega Medice w W-wie jest tańsza od dr Cubały i badania wysyłane do USA za ich pośrednictwem są tańsze. Ale dr Cubała ma napewno dłuższy staż jako lekarz DAN, wcześniej to ona pracowała w Vega-Medice, zanim otworzyła własną praktykę.
www.pomagamywiktorowi.zafrico.pl
---------------------------------------------
Wiktor 20.12.2003 autyzm
Alan 02.01.2012 pod obserwacją Synapsis