Autor Wątek: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?  (Przeczytany 12200 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

  • Gość
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #15 dnia: Listopad 15, 2003, 11:23:09 »
Drogi Jacku!
Ciesze sie .ze skorektowales moj poglad na sprawe.Uwazam jedna niezmiennie ,ze kazdy rodzic musi podjac te decyzje dotyczaca przyszlosci dziecka samodzielnie i w oparciu o udokumentowane przypadki wyleczen.
To ,ze jest ich wiele (w co nie watpie ) w przypadku "Opcji" daje wielu nadzieje.Kazdy z nas bez wzgledu na droge terapeutyczna musial "pogrzebac" swoje dziecko i na nowo urodzic TO.Mi w czyms takim pomogl holding(powtarzam tylko ,ze calkowicie nie zgadzam sie z teoria idaca za tym ruchem).
Ciesze sie ,ze Synek ma sie swietnie i bawi sie z siostra w gotowanie.
Moja corka tez tak robila w wieku 2.5 czy 3 lat-co dodawalo tylko zametu psychologom ja diagnozujacym(czy to napewno autyzm???) ':cry:'
co sie w koncu okazalo - nie byly to zabawy tzw.imaginary play tylko...
nasladownictwo- nic za tym nie szlo.Mam nadzieje ,ze u Was jest inaczej.
Zycze Ci tego z calego serca.Mam tylko pytanie - ile syn ma lat-ja zawsze
widze rodzicow pelnych nadziei i idei do okolo....4.5 roku- potem jest panika ..
W wieku 5 lat -starcie ze straszna rzeczywistoscia (patrz na OLAD)i poszukiwania niuezbednych srodkow.Ja wlasnie naleze do tej grupy.jestem desperacko poszukujaca wyjcia .WYSCIG TRWA!!

Pozdrawiam Monika

Megi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2891
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #16 dnia: Listopad 15, 2003, 11:28:44 »
Moniko i Jacku, dzięki za wypowiedzi. '<img'>
A ja mam  przy okazji inną refleksję.
   Dobrze, że wypowiada się tak wiele osób  - mamy  istny przegląd metod i starań o dzieci ...a wniosek  z tego jak zwykle płynie jeden: ze to rodzice muszą poznać deficyty dziecka i nie zdawać się na jedną metodę. Gdybym  trafiła kiedyś w ręce np. specjalistów od AIT   nie rozglądając się na boki i nie szukając innych metod, to pewnie tkwilibyśmy w lesie nadal. Powiem wam coś okropnie nieprawomyślnego : nie jestem zwolenniczką żadnej metody.  Po prostu każda metoda niesie ze sobą ograniczenia  ,a każde dziecko  jest inne ( wiem to trywialne, ale powinno być wyryte w głowie każdego ,kto zajmuje się  dzieckiem z autyzmem).
Metoda ABA -świetnie przygotowuje dziecko do szkoły , uczy konkretnych zachowań, Opcja- uczy  rozumieć i kierować dzieckiem bez wywierania nacisku, uczy twórczych zachowań, AIT- leczy , ewidentnie leczy zaburzenia sensoryczne itd. Dieta -leczy jelita, odtruwanie -naprawia stan po zatruciu metalami ciężkimi itd.
 Pokażcie mi terapię, która to wszystko bierze pod uwagę.  Możemy wybrać jakiś kierunek leczenia a o resztę zadbać sami. Jeżeli rodzic skupi się tylko na jednej metodzie, to moim zdaniem ma szansę jak w loterii- trafi na to co działa, albo nie trafi...Cieszy mnie fakt, ze niektórym udało się trafić w dziesiątkę, znam też osoby, którym nie udało się. Moim zdaniem nie powinniśmy na forum zniechęcać do żadnej metody, bo to byłoby krzywdzące dla dzieci, którym może pomóc .
 Inna sprawa, ze niektóre metody wykluczają się a musimy też brać pod uwagę  przy wyborze terapii to co odpowiada naszej naturze . ( ale to już inny temat)

beta

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 204
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #17 dnia: Listopad 15, 2003, 14:25:26 »
Pozwólcie przyłączyć się do dyskusji - świetnie, że taka się wywiązała. Jestem zadeklarowaną zwolenniczką ABA. Dlaczego ? Jak już gdzieś napisałam, wybrałam tę metodę z kilku powodów: raz, że najbardziej pasowała mi do mojego dziecka, jego stanu, dwa, że jest to metoda bardzo logiczna i przekonywująca - po prostu ją rozumiem, rozumiem dlaczego dane działanie wywołuje takie a nie inny efekt, ale przede wszystkim przekonuje mnie w niej fakt, że jest najbardziej udokumentowaną - a przez to naukową - metodą przynoszące określone efekty. STATYSTYCZNIE, jest to metoda, która indywidualnie (tzn. bez stosowania innych, dodatkowych terapii) przynosi najlepsze rezultaty. Przy wyborze tej metody kierowałam się więc faktem, że moje dziecko poddane terapii behawioralnej, ma STATYSTYCZNIE  największe szanse na wyjście ze swojej choroby. Nigdy nie wiemy jaki będzie ostateczny rezultat terapii (oczywiście mając nadzieję na jak najlepszy), ale kierując się udokumentowanymi doświadczeniami innych trzeba dać dziecku tę szansę. Niestety, czas biegnie i nie będzie można wrócić do stanu początkowego i zacząć jeszcze raz, jeśli zrobi się błąd. Jest dokładnie tak jak mówi MOnika - gdy dziecko ma 3 lata - uchodzi mu dużo, gdy 4 - trochę mniej. A jak ma już 5 czy 6 - zaczyna się panika i żal, że się straciło tyle czasu. Sama przez to przeszłam i nikomu nie życzę. Dlatego uważam, że powinno się dziecku dać szansę JAK NAJWCZEŚNIEJ i taką, której prawdopodobieństwo uzyskania pożądanych efektów jest możliwie jak najwyższe.
Terapia behawioralna jest metodą edukacyjną - uczy dziecka poprawnych zachowań, likwiduje deficyty w zachowaniu, przestawia jego myślenie na poprawne tory, uczy, jak funkcjonować w społeczeństwie ... Nie wyleczy jednak z candidy i z alergii, nie zlikwiduje wysokiego poziomu metali ciężkich w organizmie. Podobnie dieta, odczulanie i chelation nie nauczą dziecka jak funkcjonować w społeczeństwie, jak nie być agresywnym, jak zacząć poprawnie używać języka. Natomiast mogą doskonale wspomóc proces edukacyjny. Człowiek który ma grypę nie jest w stanie być świetnym i energicznym menedżerem, ale sam fakt nie posiadania grypy z nikogo wspaniałego menedżera jeszcze nie zrobił ... do tego konieczna jest nauka, zbieranie doświadczeń, ćwiczenie pewnych sytuacji - podobnie jak ABA. Moim zdaniem więc - dobra ABA plus celne terapie wspomagające - to byłby ideał w aktualnie istniejącym stanie wiedzy i doświadczeń.

Bardzo ciekawe jest to, co piszesz Jacku o opcji - oglądnęłam już stronę son-rise. Jest to bardzo ciekawe i wierzę, że przynosi efekty, ale np. ja, przy moich uwarunkowaniach emocjonalnych w stosunku do problemów syna nie mogłabym jej stosować. Nigdy nie mogłam zaakceptować autostymulacji, kompulsji, fobii, rutyn syna i dlatego odpowiada mi terapia, która bezpośrednio i wprost z nimi walczy. Co nie zmienia faktu, że podziwiam osoby, które stosują metodę opcji.

pozdrawiam wszystkich serdecznie,
beta

  • Gość
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #18 dnia: Listopad 16, 2003, 00:41:28 »
Dziekuje Ci Beta!
Jest dokladnie tak jak piszesz.Ja rowniez "wzielam byka za rogi" w leczeniu
autyzmu.Dosc mialam "glaskania kotka".
Wiadomo jest ,ze dzieci autystyczne nie znosza ciaglych wizyt obcych w domu- my wybralismy tylko dwie terapeutki (na chwiele mamy nawet tylko jedna).Zastanawiam sie jak Mateusz radzi sobie z tymi 17 woluntariuszami.??
Ja -czasem -nie radze sobie sama .Mialam taka jedna -ktora czula sie lepiej
w moim domu niz ja- juz sie pozegnalysmy.Lubie jasne sytuacje i prywatnosc.
Dom dla mnie jest ogniskiem ,cieplem ,bezpieczenstwem.Nie wyobrazam sobie przemarsz takiej liczby ludzi przez moje zycie.
Dlatego podziwiam !!
Z naszych ostatnich osiagniec jest-pozdrawianie ludzi i machanie "papa"i "hello" -z pelnym kontaktem wzrokowym.Wczoraj na plazy mala znalazla kolezanke(w zasadzie to obca dziewczynka ja znalazla)
Podawaly sobie patyczki i listeczki-ktore Nicole wynosila na brzeg i ukladala z nich figury.Czasem ktos obcy cos do niej mowi-ona zachowuje sie normalnie.
Raz jakas obca pani podsadzila ja na drzewo.Obcym mowimy ,ze nie mowi po angielsku- slowo autyzm jest dla nich zbyt przerazajace i uciekaja jak od zadzumionej.Mala juz rysuje roznymi kolorami(odpowiednio dobierajac -drzewo-zielone),slucha sie pieknie w dwoch jezykach ,jest bardzo samodzielna .jeszcze pol roku temu ....nie byloby o czym pisac.
Najtrudniej jest zaczac.Potem to juz leci...a dziecko przeskakuje szczeble
nauczania jak wicher.Wyscig trwa!
pozdrawiam wszystkich walczacych !
Monika

Dorunia

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 370
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #19 dnia: Listopad 16, 2003, 00:52:38 »
Dobrze jest poczytać o waszych osiągnięciach, o tym że warto walczyć, aż za gardło ściska. Podziwiam Waszą wolę walki, to dzięki Wam "podnoszę" się i chcę dalej walczyć o mojego synka. Przynam nie mamy o czym pisać, ale jest światełko w tunelu, od 2 miesięcy Daniel jest na diecie, wreszcie śpi całe noce, widzimy że teraz bwyają złe dni, ale większość jest ok (jeszcze dwa miesiące temu wszystkie były złe dni).
Jego poziom rozwóju ogólnego jest bardzo w tyle i nie wyobrażam sobie by mógł to nadrobić, muszę chyba dojrzeć by nabrać "wiatru w skrzydła" i uwierzyć.
Pozdrawiam, mama trójki Skrzatów (Myszor (97'), Kotek (02'), Miśka (04'))

"Nikt bowiem nie jest pewny
kiedy los rzuci go na drugą stronę
tego szeregu prowadzącego
od pełnej sprawności
do miejsca niemocy i bezradności"
(Jan Szczepański)

olad

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 625
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #20 dnia: Listopad 16, 2003, 03:04:57 »
Wiecie co przypomina mi sie jak Antos zaczynal kiedy poszedl do autystycznego przedszkola i po jakims czasie awansowal do dzieci wyzej funkcjinujacych. Przykro bylo patrzec ale byl na szarym koncu. Zazdroscilam innym matkom i bilam sie po uszach dlaczego nie zaczelismy wczesniej. Te inne dzieci ktorych matki zaczely jak dzieciaki mialy 18 miesiecy byly takie doswiadczone i madre i przede wszystkim spokojne. Ja natomiast zdesperowana, w depresji i bilam sie z myslami czy nam sie uda. To wlasnie te matki dodawaly mi ducha. Przekonywalay, ze poradze sobie z dieta, ze terapia w domu tez sie uda. Moniko ujelas to bardzo dobrze wiscig z czasem sie zaczal i nadal trwa. Mysle, ze gdybysmy zaczeli od momentu kiedy ja zaczelam sie niepokoic, ze jest cos nie tak  a juz napewno w chwili kiedy wiedzialam, ze to autyzm (bo sama w koncu po przekopaniu calego internetu postawilam diagnoze) po autyzmie nie byloby juz sladu. No coz stalo sie tak jak sie stalo ale jest bardzo dobrze obecnie i jestem juz spokojna o przyszlosc mojego synka. Jak sobie przypomne niedouczonych lekarzy i psychologow jak mnie straszyli i glupoty wygadywali to skora mi cierpnie. Zapytalam sie na samym poczatku jednej z psycholog, ktora ewaluowala malego i podejzewala autyzm jak zachowuja sie dorosle osoby z atuzmem (tyko podejzewala a autyzm krzyczal u malego z kazdej strony zreszta powiedziala nam ze zanim przypnie mu taka tabliczke to poczeka jeszcze rok - na co chciala czekac na kompletna regresje czyz nie wiedziala ze wczesna interwencja itd). Pwiedziala mi ta owa pani no wiesz jak widisz kogos na ulicy i zapytasz o godzine a on ci odpowie i nie spojrzy w oczy to znaczy, ze ma autyzm?'<img'>!!! Czy do tego trzeba byc autysta, zeby w przelocie burknac, ktora godzina i leciec dalej. Oj gdybym tylko ja teraz spotkala chyba bym wybuchla ile jeszcze dzieci bedzie czekalo na jej nastepny rok i dalej popadalo w chorobe. Dobrze miec to forum i uczyc sie od was nikt lepiej mnie nie pokierowal jak rodzice to oni wiedzieli gdzie sie udac, do jakiego osrodka, lekarza, czy ktora terapie wybrac. Patrze jak trafiaja tu nowe osoby i choc znowu po raz setny mowimy o tym samym, tlumaczymy od poczatku to potem milo uslyszec, ze dieta zaczela dzialac i dziecko wkoncu zaczelo przesypiac cale noce (nawet nie wiecie jaka odczuwam wewnetrzna satysfakcje kiedy piszecie, ze cos dobrego zaczyna sie dziac). Choc czasami te kroczki sa maluskie ale dla nas i naszych dzieci milowe. Zycze wszystkim dalszego zapalu!
wasza olad

  • Gość
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #21 dnia: Listopad 16, 2003, 03:27:45 »
Doruniu!
Znam Twoje rozterki.Uwierz mi - ja juz pogodzilam sie z faktem ,ze moja przepiekna corka bedzie nieskofukcjonujaca -niepelnosprawna kobieta.
Tak naprawde - to byl moment zwrotny.Uderzajac dna -mozna sie tylko odbic.
terapia ABA jest bardzo prosta!!!Potrzeba cierpliwosci i ...nieustepliwosci(a dzieci lubia testowac!!).Dla upartego kazda matka moze to robic.Ja wybralam opcje terapeuty- ale tylko ze wzgledu na ...moj charakter i brak czasu aby doswiadczac sie na wlasnym dziecku.Potrzebowalam NAJLEPSZYCH do pomocy.Jesli synek pokazuje jakakolwiek pozytywna zmiane - to juz jest nadziejaUwierz mi Nicole byla na samym dnie .Z jedynych autystycznych zachowan .ktore ja obeszly bylo- agresja.Ale w zamian mielismy unikajace dziecko.Nikt ani nic ja nie interesowalo.Plasala cale dnie i "wyparowywala"przed naszymi oczami.Synus spi-to wspaniuale -mozg sie regeneruje ,odzywia ,oczyszcza.To dobry poczatek.Teraz zajmij sie pasozytami , alergiami ,badaniami.W miedzyczasie zacznij ABA - przygotowania do terapii trwaja czasem 2 miesiace.Trzeba wyszkolic terapeutow,przygotowac materialy pracy(jest tego od diabla - wszystko ze zdjec i laminowane i z rzepani).Mnostwo zabawek popakowanych i posegregowanych ,tematycznie(gotowanie , ukladanie , malowanie etc).
Pokoj najlepiej jak ma kolor zielony lub niebieski .Ma byc cichy i nie przechodni.
Stoliczek maly z 2 krzeslami(krzesla z nalokietnikami),jest tego mnostwo.
Same zdjecia (wszystkich miejsc do ktorych chodzicie , wszystkich czynnosci dnia , zabawy , zabawki w domu , przekaski , czy formy nagrod(u nas mala uwielbia zabawe tzw.goop czyli "glutem " to taka masa przelewajaca sie - ona to uwielbia do sie pokroic za zabawe tym ).trampolina jest swietnym ":Re-inforsem)i co tam dzieciaka kreci.
Moje dziecko na przekaski dostaje rodzynki ,chrupki kukurydziane (ostatnio nawet to wycofuje )kawaleczki jablka ,.Inne to "wacki string"taki glut ze sprayu-ona tym strzela na lustro i duza pilke.
Musisz zastanowic sie co dziecko lubi a co nie.
Nie trac czasu -0 do roboty.
Efekty sa po 2 miesiacach.I co fajne - utrzymujace sie i narastajace.
Ta sama droga uczy sie czytac pisac ,rysowac /.
Na stronie  www.dotolearn.com znajdziesz obrazki do wydrukowania- to jak
po klatce uczy dziecko rysowanie.ja zalaminowalam - i uzywamy codziennie.
Rysujemy juz domek , buzie ,glowonoga.Wciaz klatka po klatce- ale moze wkrotce juz samodzielnie .W toalecie zawiesilismy"wideo" czynnosci - siusiu ,
spuszcza wode , myje rece ,wyciera.I choc juz dawno to umie- uczy sie nazw poszczegolnych czynnosci.W przedszkolu sa zachwyceni-mowia ,ze ona najladnie wykonuje te rutyne (jest w grupie 4-5 ,5 latkow).
jesli chcesz wiecej szczegolow napisz na prajwa.
Maly Cie jeszcze zaskoczy .Uwierz w to !
Monika

jacekc

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 189
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #22 dnia: Listopad 16, 2003, 18:08:36 »
Mariusz ma 6 lat. Straciliśmy 3 lata wskutek jakości państwowych ośrodków wczesnej interwencji (zdiagnozowali go jak Rauna; mentally retarded) ale tak jak jego rodzice nie uwierzyliśmy. Oby rezultat był ten sam. Jak Mariusz znosi wolontariuszy? Znosi dobrze gdyż zostaliśmy odpowiednio przygotowani w Instytucie do ich doboru i prowadzenia szkoleń, feedbacków i pracy nad motywacją, wyświetlano nam filmy szkoleniowe jak powinien pracować wolontariusz. Byli tacy co po rozmowie kwalifikacyjnej nie pokazywali się już. Mamy teraz samych fantastycznych ludzi którzy okazują mu uczucie, akceptują go i on się im odwdzięcza tym samym. Nie oznacza to że nie popełniają błędów, jak sądzę my też nie jesteśmy od nich wolni ale mamy systematyczne efekty. Dzięki Megi za informację o tej pigułce na candidę. Jesteśmy zdesperowani. Teraz w dodatku zaczęło się wyrzynanie ząbków i dopiero się dzieje...

jacekc

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 189
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #23 dnia: Listopad 16, 2003, 18:44:13 »
Jeszcze do Bety. Właśnie ze względu na uwarunkowania psychologiczne musieliśmy zdobyć te kilka tysięcy USD i tam pojechać. Bez zmiany samego siebie tego się nie zrobi. gdy zajęliśmy miejsce w sali wykładowej zastanawialiśmy się po co przy każdym miejscu stoi pudełko chusteczek. Przekonaliśmy się aż nadto po co. Ja nie podejmuję się tego opisywać bo to bez sensu ale mimo całej bariery językowej i pracy tłumacza przeniknął nas czar tego pięknego miejsca położonego wśród gór, lasów i łąk, zmusili nas do zajrzenia w samego siebie i spojrzenia na dziecko, jego świat i odczucia, były momenty gdy wszyscy płakali jak bobry czytając na głos własne listy pisane do dziecka a mówiące o tym kim jest dla nas i co chcemy mu dać w życiu od siebie, były momenty nieopisanej nadziei i radości gdy na filmie chłopiec który wył i bił głową w ścianę po 3 latach na pytanie "czy chciałbyś być autystą" odpowiedział z uśmiechem "o nie, raz wystarczy"... Tego się nie przekaże. Oczywiście każdy indywidualnie reaguje na takie bodźce, oczywiście po powrocie do domu część z ludzi może wykazać się "słomianym ogniem" ale my przynajmniej wiemy czego się trzymać i jaki jest nasz priorytet życiowy. W lipcu przyszłego roku jedziemy tam z Mariuszem na Intensive. Zrobimy wszystko aby oni tam mieli jak najmniej pracy.
Życzymy wszystkim nadziei i wiary niezależnie jaką metodą pracują z dzieckiem.

Megi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2891
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #24 dnia: Listopad 19, 2003, 12:33:58 »
Właśnie przeczytałam broszurę, którą napisał Raun Kaufmann  w tłumaczeniu Jacka C. ( Jacek był tak uprzejmy, że mi przesłał ją . Jacku mam nadzieję, że nie odmówisz  innym  żądnym wiedzy i podzielisz się też z nimi  na priv tym tekstem?) '<img'>
  Moim zdaniem to bardzo interesujący  tekst, jak każde świadectwo osoby, która ma już autyzm za sobą . Jest to  dość  skrótowa biografia pogłębiona refleksjami na temat przekraczania ograniczeń w myśleniu .   Przy okazji autor  rozprawia się z dość powszechnym zarzutem wobec Opcji czyli " fałszywą nadzieją " ( spotkaliście się z tym stwierdzeniem? Bo ja tak)
 To mi dało do myślenia...

alicja

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 988
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #25 dnia: Listopad 19, 2003, 13:43:48 »
A ja wciąz jeszcze zastanawiam się co by było gdyby... I co tak naprawdę chciałabym zmienić w swoim autystycznym synku.
Poza tym ,że chciałabym aby wrócił do nas na dobre (jeszcze czasami odzywa się taka sklonnośc do alienacjii) i zaczął komunikować się mową na swoim poziomie intelektualnym - chyba ...nic. Ogromnie go kocham takim jakim jest, z jego logicznym ,zwartym mysleniem (typowo autystycznym), z jego nieustannym glodem pieszczot ,z jego samodzielnością w zdobywaniu informacjii o otaczajacym go świecie i żądaniu poszanowania i godnosci własnej osoby o czym sie wielokrotnie przekonałam. Nauczył mnie tak ogromnej empatii i cierpliwosci, umiejetnosci  zawierania kontaktu na tak różnych poziomach (cóż wobec tego znaczy zwykły słowny kontakt z "normalnym", przeciętnym odbiorcą?).
No właśnie, mój starszy syn jest wręcz zazdrosny o tę wyjątkową umiejętność jaką posiedliśmy z Karolem, on bedąc zdrowym dzieckiem chyba jej nie ma, a może nie umie jej w sobie odszukać? On moze przecież po prostu użyć słów...

Z pewnoscią bedziemy skakać do góry, kiedy pewien autorytet powie: "wasze dziecko nie jest juz autystyczne..." ale mam nadzieję, że to co najwięcej kocham w swoim autystycznym dziecku choc trochę pozostanie... ':<img:'>

Pozdrawiam serdecznie Alicja ':cool:'

jacekc

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 189
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #26 dnia: Listopad 20, 2003, 08:51:13 »
Alicjo naprawdę pięknie to ujęłaś. Obserwując Mariusza który generuje wokół siebie jakiś wyjątkowy urok któremu ulegają nie tylko wolontariusze ale też specjaliści mający z nim do czynienia też chcielibyśmy aby to mu zostało.
A tak poza tym to dziękuję wszystkim którzy do mnie napisali w sprawie przetłumaczonego tekstu Rauna za miłe słowa. Są one bardzo "opcyjnie" '<img'> motywujące. Wkrótce zabiorę się za inne materiały jakie mi przysłano z Instytutu; artykuły z prasy oraz informacje zawarte w folderze informacyjnym.

jacekc

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 189
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #27 dnia: Listopad 20, 2003, 14:07:00 »
Opublikować tego tłumaczenia oczywiście nigdzie nie mam prawa ale mam nadzieję że tych którzy go przeczytali podniósł na duchu i zdanie rozpoczynające ten wątek na samym jego początku już nie będzie funkcjonowało. Zabraliśmy z sobą do Sheffield książkę "Przebudzenie Syna" . Raun wpisał do niej dedykację dla Mariusza. Barry i Samahria wierzyli w cud, my wiemy już że takie cuda się zdarzają i tej wiary życzymy wszystkim.




alicja

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 988
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #28 dnia: Listopad 20, 2003, 15:13:09 »
Dzięki , ale się  ':<img:'>  zarumieniłam!!

Pozdrawiam serdecznie  Alicja ':cool:'

  • Gość
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #29 dnia: Listopad 22, 2003, 03:04:11 »
Alu zgadzam sie z Toba calkowicie.!!! '<img'>  '<img'>
W mojej corce jest jakas "niebianska " lub "nieziemska " moc , ktora rozpromienia.Ktos kiedys powiedzial o  dzieciach autystycznych"ksiezycowe"  i to bardzo trafnie okresla  ich nature.
Corka nauczyla mnie ...gotowac ,czytac ksiazki miliony razy , hustac na kocu , wspinac na drzewa , cieszyc sie z malych zwyciestw , szanowac niepelnosprawnych , planowac dzien ,byc spontanicznym w kontaktach z dziecmi ,byc ogromnie cierpliwym i mnostwo innych.
tak sie sklada ,ze tego nie mialam w dziecinstwie.... ona "zmusila "mnie byc
prekursorem nowej rodziny-takiej blizszej idealowi.takiej z filmu "Domek na prerii" etc.jestem jej ogromnie wdzieczna .
Wygoda "pizzy " na telefon , fanty na lunch czy "podrzucenie " dzieciaka do przedszkola - zdominowala moje zycie.dzisiaj choc jest mi czasem trudno(brak wzorcow )staram sie "zmagac sama ze soba ".
Juz teraz widze jak wiele sie zmienilam na lepsze , jak wiele wszyscy skorzystali ,jak bardzo sie ciesze ,ze Nicole jest z nami.
Do  tego trzeba dojrzec.I mysle ,ze motoda ,ktora sie prowadzi dziecko nie ma
tu nic do rzeczy.My behaviorysci nie zjadamy naszych dzieci na sniadanie.Kochamy je ogromnie - taka niesamowita miloscia ktorej z niczym nie da sie porownac (wybacz moj mezu!)
Zycze kazdemu ,aby dojrzal i  wejzal w swiat malego ,bezbronnego czlowieka zagubinego na tej trudnej drodze zycia .
Pozdrawiam wszystkich walczacych ,
Monika