Forum Strony Dzieci

Tematyczne => Autyzm => Wątek zaczęty przez: Amelia w Listopad 13, 2003, 12:40:44

Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: Amelia w Listopad 13, 2003, 12:40:44
Wiem że autyzmu nie da się wyleczyć, ale w jakim stopniu można go zminimalizować. Co to jest norma społeczna i czy nasze dzieci będa samodzielnie żyć?[Byłam na wizycie z małym u neurologa i lekarka powiedziała mi że trzeba z nim intensywnie pracować , żeby "wyrównać wszystko przed zerówką" mały ma 3 latka. Podała mi przykład dziecka zdiagnozowanego w wieku 5 lat, które jeszcze w pierwszej klasie miało nauczanie indywidualne, a teraz chodzi do zwykłej szkoły i postęp jest oszałamiający. Czego oczekiwać po terapii, czego się spdziewać? Ja pracuję z myślą, że go "wyleczę". Czy jednak można wszystko wyrównać, czy nasze dzieci osiągną taki pułap gdy już nasza pomoc nie będzie potrzebna? janosz jest dość wcześnie zdiagnozowany i wykazuje tylko pewne cechy (myślę, że należy do dzieci muśniętych) ale czy to rokuje PE£N¡ rehabilitację. Wiem że Jacek oglądał filmy z terapii Kaufmanów, efekty czy ich syn żyje normalnie?czy znane są przypadki pełnego wyleczenia?
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: jacekc w Listopad 13, 2003, 14:10:37
Ja miałem osobiście okazję poznać Rauna Kaufmanna. Jest to dowcipny młody człowiek na luzie, absolwent kilku niezłych uczelni, prowadzi samochód co świadczy o całkowitym wyleczeniu zaburzeń sensorycznych, jest doskonałym mówcą, podrywa dziewczyny (sam widziałem) i jego całkowite wyleczenie jest poza wszelką dyskusją. Mam film przedstawiający go w wieku 6, 15 i 18 lat. To po prostu niewiarygodne. O ile w wieku 6 lat można dopatrzyć się pewnych gestów i min świadczących o szczątkowych pozostałościach straszliwego stanu w jakim był 3 lata wcześniej o tyle na dalszych widzimy chłopaka snującego marzenia, piszącego opowiadania Fantasy (WYOBRA¬NIA), emanującego poczuciem humoru. Poza tym przedstawiono nam 5 przypadków wyleczenia dzieci z autyzmu w stopniu całkowitym. Przedstawiono również trzy przypadki poprawienia stanu z głębokiego autyzmu do zdolności funkcjonowania u osób starszych jakkolwiek kurs Start-Up w którym braliśmy udział był ukierunkowany na małe dzieci. W Instytucie zajmują się przypadkami u ludzi w wieku od 1,5 do 55 lat. Znam kilka rodzin z Polski będących po szkoleniach w Sheffield. Wszystkie odnotowały diametralną poprawę u swoich dzieci chociaż pozycje wyjściowe z jakich startowano były różne. Wszystko zależy nie od tych kilku czy kilkunastu dni tam spędzonych ale od naszej postawy jako rodziców tu na miejscu, naszej determinacji, kwestii priorytetów życiowych, poświęcenia, ciężkiej do wywalczenia u siebie samego całkowitej akceptacji dziecka i wypływającego z niej postępowania wobec niego. Oni pokazują że MOŻNA i JAK MOŻNA. Reszta zależy od nas.
Mamy 17 wolontariuszy pracujących z Mariuszem od 3 miesięcy po 8-10 godzin dziennie. Poszukujemy dalszych do pracy w weekendy. Mariusz systematycznie wykazuje coraz lepszy kontakt z rzeczywistością. Rozumie praktycznie wszystko o czym do niego się mówi, sam również próbuje się porozumiewać a od kilku dni nawet wtrącać w nasze rozmowy wrzucając pojedyncze słowa. Rauna wyprowadzano przez 4 lata podobnie jak Jade Hogan która była w równie ciężkim stanie. Jest zupełnie zdrowa jak znany z dokumentu BBC Jordan Broadrick zupełnie wyprowadzony z autyzmu (zaprzestano terapii). Nie wiem jak potoczy się terapia Mariusza. W proigramie Son-Rise nic się nie planuje ani nie zakłada odnośnie postępów dziecka i my tego też nie robimy.  Okresowa szczegółowa kontrola w Synapsis jaką miał kilka dni temu wykazała wielki postęp w kontakcie i rozumieniu. Jedynym hamulcem jest dla niego candida której nie możemy się pozbyć.
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: olad w Listopad 13, 2003, 14:49:37
Jacku jaki byl stan wyjsciowy Rauna?
Co do stanow wyjsckowych najwieksze szanse maja dzieci mniejsze dlatego tak wazna jest wczesna pomoc. Moj syn do najmlodszych nie nalezal 4.5 lata jak zaczelismy walke. Dzis to zupelnie inny chlopiec. Snuje plany, okazuje uczucia, stawia sobie cele, interesuje sie geografia i matematyka. Wszystko go ciekawi, wszystkiego chce sprobowac, do wszystkiego podchodzi z wielkim entuzjazmem tak jakby chcial nadgonic stracony czas. Nie mowie ze jest 100% we wszystkim, bo nie oczekuje tego od niego i normalne dzieci tez maja swoje rozne. Jest ciut uparty to pozostalosc po jednych z najglebszych cech autyzmu u niego. Ogolnie jest naszym malym cudem. Kiedy zaczynalismy Antos trafil do grupy dzieci niskofunkcjonujacych ale bardzo szbyko awansowal do grupy dzieci wysokofunkjonujacych. U nas tak zadzialala metoda behawioralna, ktora zawsze byla bardzo dobrze prowadzona. Znam osobiscie dzieci wyleczone przynajmniej ja z moim egzaminujacym okiem rowniez nic nie moglam wylapac. Ciekawe jednak jest to, ze dzieci te zaczynaly na roznych poziomach jedne byly prawie ok drugi bardzo zaburzone. Nie ma reguly doszlam do wniosku. Czytalam tez historie dziewczny, ktorej przebudzenie nastapilo jak miala 12 lat podobno dzis jako dorosla osoba jest zupelne ok jesli ktos nie zna jej historii nigdy by nie przypuszczal. Kiedy zaczynalismy z Antoskiem przygotowywano nas, ze mozliwe, ze bedzie musial w przyszlosci pujsc do specjalnego osrodka i tradycyjni lekarze widzeli wszystko na czarno. Jak sie okazalo pobilismy wszelkie przypuszczenia i diagnozy. Niestety znam tez dzieci, na ktore nic nie chce zadzialac rodzice robia wszystko i tu tkwi cala zagadka dlaczego? Dlaczego jednym sie uda, dlaczego ta a nie inna terapia. Takie szukanie i probowanie. Nam sie udalo czego sie nie dotknelismy przynosilo efekty tylko jedne DMG nic nie zrobilo wiec odstawilismy. Nie probowalismy tez wielu innych produktow dostepnych tak jak sekretyna, AIT i inne. Mysle jednak, ze dzieci nasze maja ogromna szanse wyzdrowiec lub poprawic tak swoj stan choroby, ze nie czeka je specjalny osrodek w przyszlosci. Rodzice jest nadzieja ! Jeszcze raz wielki uklaon dla rodzicow dzieci starszych tak jak Ewasz. Dzieki wam my korzystamy  i mozemy zaczac duzo wczesniej nie szukajac lub czekajac latami na diagnozy. Mamy lepszy start!
No to sie rozpisalam a teraz jeszcze tylko zerkne na inne tematy i czas popracowac i pouczyc sie do egzaminu trzymajcie kciuki :)
wasza olad
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: jacekc w Listopad 13, 2003, 15:00:00
Raun był jak posążek Buddy. Polecam książkę B. Kaufmanna "Przebudzenie Syna" i drugą " Uwierzyć w cud".
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: Megi w Listopad 13, 2003, 15:09:32
Jacku,  miło, że  odpisałeś w tym wątku , cieszę się, że nieco otuchy wnosisz na forum również dobrym humorem i dobrą energią jaka , mam nadzieję nam się udziela. :)
  Olad,  dzięki za te słowa, pisałyśmy w tym samym czasie! Napisałaś dokładnie to co ja chciałam wyrazić. I również kłaniam się rodzicom dzieci starszych, za to, że przecierali szlaki i mieli o wiele trudniej niż my.  Dodam , że nawet te 5 lat temu,  gdy ja zaczynałam- poszukiwania przypominały błądzenie we mgle.
Mam kilka refleksji ...

 Amelio,  lekarka ma rację. Im szybciej i im więcej dopóki dziecko małe, tym większa szansa na zminimalizowanie. Czy wyleczenie? To zależy od naszego nastawienia i postawy. Znam wielu rodziców, którzy mają dziecko z autyzmem i są rozczarowani, że mimo wielu wysiłków postępy dziecka nie są takie jak u  innych dzieci. Ja bardzo uważam, żeby nie porównywać dziecka do innych , bo każde ma inny punkt startowy , więc lepiej sobie wyznaczać realne cele dopasowane do jego możliwości. Ja na przykład chcę żeby mój syn skończył szkołę podstawową. A szczytem marzeń jest ,aby ożenił się.  :p (  he he)  . A jak nie uda się to  wyznaczymy sobie inne cele.
  A autyzm fascynuje tak wiele osób, bo znane są wypadki wyleczenia. To jest właśnie niepojęte  i zachęcające i niestety często mamiące. Nie wiadomo czy  wszystko pójdzie jak po maśle czy też przyjedzie nam się zmierzyć  z pogorszeniem czy przeszkodą nie do pokonania, które są wywołane po prostu fizjologią, chemią czy jak to zwał... Po prostu z chorobą na którą nasz wpływ może być nieduży. Mimo to praca nad deficytami dziecka to podstawa. Dopóki czas, dopóki dziecko ma chłonny , rozwijający się mózg. Oraz akceptacja dziecka- to drugi filar terapii. Jeśli będziemy zbyt wiele wymagać , poganiać , to praca nie da nam satysfakcji a dziecko wyczuje nasze napięcie.  I cała praca na nic. I nasze siły też osłabną.
Jacek opisał jedną z najtrudniejszych terapii. Nie mam na myśli nawet tego, ze jest kosztowna, ale to , że wymaga  wielkiej cierpliwości i empatii, wielu godzin spędzonych z dzieckiem bez oczekiwania  na to, że nasza praca przyniesie od razu wyniki. I druga sprawa-  często trzeba zmienić nie tyle  swój system wartości, ile inaczej ułożyć hierarchię tych wartości. Co innego staje się dla nas  bardziej ważne, często trzeba samotnie , bez zrozumienia i poparcia innych ludzi walczyć o dziecko i swoją wizję rodzicielstwa.
Najważniejsze, to wiem po kilku latach- to dobrze czuć się w roli rodzica dziecka niepełnosprawnego i nigdy nie przepraszać  świata za swoje dziecko.
  
Niedawno byłam u syna w szkole na wywiadówce i rodzice zdrowych dzieci uskarżali się na swoje pociechy, mimo, ze nauczycielka zaraz na wstępie rzekła, ze dzieci są wyjątkowo grzeczne i pilne. Wg rodziców dzieci ich nie są wystarczająco bystre, nie umieją rozwiązywać zadań z niewiadomą, nie czytają  płynnie,  brzydko rysują,  niestarannie piszą i nie są zbyt ambitne.  :down:    Mój syn też tam uczy się ,  ale  powiedziałam innym rodzicom, że mnie najbardziej cieszy, że mój syn w ogóle może  być w tej klasie .  Ocenę dostał średnią, ale dość dobrą  - również brzydko pisze i wymaga pomocy ,  ale ja byłam najbardziej zadowoloną mamą na sali.
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: jacekc w Listopad 13, 2003, 15:27:29
Jeszcze a propos Rauna. Bryn zapowiadając jego wejście powiedziała do nas:
- wypróbujcie go, sprawdźcie dobrze jaki jest.
Jedna z matek zapytała go jak u niego wygląda ją sprawy damsko – męskie. Roześmiał się i stwierdził że nie ma żadnych z tym kłopotów. A potem wyznał.
-Wiecie, kiedyś gdy szedłem sobie do kina z walkmanem na uszach i ludzie mnie sobie pokazywali na ulicy mówiąc to ten oraz zadając setki pytań wkurzało mnie to. Uciekałem od tych spraw, chciałem żyć własnym życiem.
I to jest fakt bo od 5 lat dopiero współpracuje z Autism Treatment Center of America założonym przez swoich rodziców dojrzawszy do tego aby pomagać innym.
W miasteczku Great Barrington w knajpce gdzie byliśmy na steku widzieliśmy go niejako po godzinach z najładniejszą uczestniczką kursu – wolontariuszką. Jak nas to ucieszyło !!!
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: jacekc w Listopad 13, 2003, 16:26:44
Do Megi; jedną z pierwszych przykazań jakie nam przekazano w Sheffield pierwszego dnia szkoleń było właśnie:
Nigdy nie przepraszać za dziecko! (Bryn – siostra Rauna – szefowa Programu Son-Rise). Naprawić szkody jeżeli takie wyrządzi wskutek swojego stanu ale nigdy nie przepraszać. To nie jest jego wina.
 Jest to element szerszego podejścia do dziecka jakie nam wpajano i co zajęło ponad 2 dni zajęć – istnego prania mózgu.
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: Megi w Listopad 13, 2003, 16:53:06
:)
    A swoją drogą  myślę, że wszystkim rodzicom  bardzo potrzebne jest wsparcie psychiczne, nie tylko pomoc w terapii dzieci, ale też pomoc w odnalezieniu się w roli rodzica " innego  " dziecka.
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: przos w Listopad 13, 2003, 16:54:19
Cytat
Nigdy nie przepraszać za dziecko!

To naprawdę bardzo ważny problem.
Dla mnie to prawdziwe wyzwanie.
Dzięki Jacku za te słowa.




Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: agnieszka w Listopad 13, 2003, 23:01:45
I ja dziękuję za te słowa...
I podpisuję się pod nimi obiema rękami!! :)
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: Amelia w Listopad 14, 2003, 11:42:52
Ja także. Wiecie Janoszek był naszym wymarzonym, planowanym, wyczekiwanym. Bylismy dojrzali (mój mąż jest sześć lat ode mnie starszy)przygotowani na rodzicielstwo. Miał być wyjątkowy nawet imię dla niego wybraliśmy niebanalne (dotąd wszyscy go przekręcają)-  i wiecie co tak sobie myślę, że jest najbardziej wyjątkowy jaki mógłby być. Inny niż inne.Mając takie dziecko stajemy się wrażliwsi, lepsi- my się zmieniamy.To jakiś dar od losu także dla nas. Nas z mężem  to bardzo zbliżyło, poznaliśmy się na nowo. Problemy które kiedyś zaprzątały nam głowę odleciały, już nas nie obchodzą. Patrzymy na nie z dystansem. Czasem tylko staję się drażliwa gdy słucham moich koleżanek, dyrdymałów które wygadują i rzeczy którymi się przejmują.Ale myślę sobie, każdy ma wybór i swoje życie. My Teraz mamy inny cel w życiu, wyższy. I nie użalamy się, wykorzeniliśmy z siebie wszystkie próby porównywania naszego małego z innymi dziećmi w jego wieku.Cieszymy się jak szaleni z jego postępów i nie załamujemy się gdy nadchodzą gorsze dni ( albo staramy się nad tym pracować). Rozmawiamy, rozmawiamy, rozmawiamy. I wiecie co inny chyba tego nie doświadczają. Takiej radości z dziecka.Wyjątkowego i wspaniałego.Innego.
Dzięki, że jesteście.
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: jacekc w Listopad 14, 2003, 14:23:14
Jedna z osób pracujących z Mariuszem która studiuje Pedagogikę Specjalną podjęła decyzję napisania pracy dyplomowej o Programie Son-Rise. na moją prośbę Instytut przysłał nieco materiałów prasowych które będą jej pomocne a oprócz tego Raun Kaufmann załączył broszurę napisaną przez siebie i zatytułowaną " Uwolnić siebie ". Amelio nie ukrywam że piję tu do Ciebie a tak dokładnie do pierwszego zdania jakim rozpoczęłaś ten wątek na forum. My też tak kiedyś myśleliśmy. Jeżeli jesteś anglojęzyczna to pokombinuję aby Ci to jakoś przekazać nie łamiąc praw autorskich gdyż powinnaś to przeczytać.
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: Amelia w Listopad 14, 2003, 15:47:16
Jeszcze raz dzięki Jacku za to że jesteś na tym forum i wszyscy rodzice- świadomi, dojrzali, pełni.wchodzę na forum i potem pędzę jak na skrzydłach do domu pracować. dopiero parę dni temu przeczytałam "Przebudzenie mojego syna". Po tej lekturze ogarnął mie szał pracy a jak mam doła to wystarczy tlko tutaj wejść.
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: w Listopad 15, 2003, 09:41:08
Witam !
Jakze milo czytac o zapale ,calkowitym oddaniu i milosci rodzicow do swych pociech.Kazdy z nas jednak "wyprobowuje " rozne metody i testuje ich mozliwosci.Metoda "Opcji" jest szalenie humanitarna i dajaca niezmiernie duzo wiary w sily .Uwazam ,ze to wspanialy pomnik ludzkosci.Jedno jednak mnie zastanawia - (skaretkujcie mnie jesli jestem w bledzie)-dlaczego metoda ,ktora w swym zalozeniu akceptacji dziecka takim jakie jest -wprowadza wielogodzinne korekty jego funkcjonowania ?
czy gdzies gleboko ,zawoalowane przypadkiem nie sa podteksty typu-"matka nie rozumie - terapeuta jest nosicielem wiedzy".Czyli duch Bettelheima,Tinbergensa,Virginni Axline.
Zastanawia mnie tez dlaczego te warsztaty sa az tak drogie .
I ...w swojej dzialalnosci - tylko 3 wyleczenia ?!
Juz slysze wrzawe ,ktora sie podniesie .przepraszam ,ale probowalam kilku metod(nie az tak intynsywnie jak Jacek-ale -0 niestety bez rezultatow).
Poniewaz jestem kochajaca matka -i czytam ksiazki- wiem ,ze ABA jest w stanie wyleczyc .A dowody mam na codzien.Znam osobiscie 5 matek i ich dzieci ,ktore chodza do zwyklych szkol.Kiedys mutystyczne do 4 roku zycia
z mnostwem stymulacji.To sie dzieje "na moim podworu".
Zaluje ,ze nie zaczelam uczyc malej gdy miala 2.5roku- tylko zmarnowalam czas na ...zabawy.
Behawiorysci nie zastanawiaja sie dlaczego dziecko mowie  echolaliami
-oni pracuja nad korekta takiego stanu.Ktos moze powiedziec - ze to przejaw
nieakceptacji swego dziecka -a ja mowie - z takiego samego powodu posylamy zdrowe dzieci do szkoly(czy oceny , dyplomy ,nagrody nie sa behawioryzmem??)Ja staram sie wychowywac moje dzieci jednakowo.
"Kij i marchewka  dziala najlepiej( w przenosni).Nie jestem tyranem - wiekszosc "zbrodniczych nauk" dokonuje terapeuta- ja pozostaje kochajaca i wspolczujaca matka ,ktora moze sobie pozwolic na "podazanie za dzieckiem" tylko dlatego ,ze ....ktos pracuje z mala ABA!!
Nie zamienie tego sposobu na zadne w swiecie i gdybym musiala jeszcze raz pojechac na koniec swiata aby to zaczac- zrobilabym -bez dwoch zdan.
O dzieciach ,ktore sa zdrowe dzieki Lovaasowi-malo wiemy- rodzice specjalnie zmieniaja miejsca zamieszkanie i zacieraja slad- po to by nie byly ich pocieki szykanowane.W Sydney mamy klub "Learning to Learn" spotykamy sie co miesiac- wymieniamy poglady i wspieramy sie na wzajem .Poznalam tam wiele matek- one juz tylko przychodza z "obowiazku" przekazania swej ogromnej wiedzy.Ich dzieci sa juz NORMALNE>Nie pisze sie o nich ksiazek ani nie tworzy organizacji za porady ktorych placi sie gruba kase.
Ja zauwazylam tylko jedna roznice miedzy dziecmi- te ktore sa na diecie i zdrowieja i te ktore sa bez diety i tez zdrowieja .Sa oczywiscie i takie ktorym trudno jest pomoc...ale czas pokaze.
Nie chce wywolac wojny typu "wyzszosc Swiat Wielkanocnych nad...",ale chce jasno pokazac co robi sie na Zachodzie.
Idac do szkoly dziecko musi umiec wiele - a tylko ABA (TEACH) zajmuje sie korekcja tych niedociaglosci.Nam juz brakuje czasu na zabawy.dziecko ma niebawem 6 lat a brakuje nam ...2 lat intensywnego ABA !!
Licze na chelation (czytam OLAD jak to u niej zadzialalo!)i ciezka prace.!!!
Pozdrawiam i nie chce nikogo obrazic- wyrazic zdanie chyba moge???
Monika
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: jacekc w Listopad 15, 2003, 11:04:07
Witaj Moniko, nie zrozumieliśmy się. na kursie przedstawiono nam niejako jako materiał szkoleniowy filmy dotyczące 5 przypadków wyleczenia całkowitego dzieci oraz znacznej poprawy 3 dorosłych. Na więcej nie było czasu. Co do ilości wyleczeń w ciągu ostatnich 5 lat odnotowano ich kilkaset na świecie. Zapraszam Cię na stronę www.son-rise.org. Tam będzie więcej informacji. Jeżeli chodzi o akceptację to w filozofii Opcji nie polega ona na zaaprobowaniu dolegliwości jako takiej ale na otwarciu się na psychikę dziecka autystycznego poprzez odrzucenie jego podziału na wymarzonego i kochanego synka/córkę oraz autystyka doprowadzającego nas do rozpaczy, furii i beznadziei swoimi zachowaniami. Dzięki tej akceptacji jesteśmy zdolni do zrozumienia jego świata i wejścia weń drogą naśladowania zachowań i okazywania tego że jesteśmy elementem który jest jego wewnątrz. Wtedy drogą żmudnego przekształcania tego świata wprowadzamy dziecko w nasz. Rola rodziców jest tu kluczowa. Wczoraj Mariusz po raz pierwszy gotował i jadł na niby zupę w garnku podczas sesji z siostrą. Zachowaliśmy ten materiał na taśmie video bo jest to niesamowity krok naprzód. Chciałbym podkreślić jeszcze raz że program Son-Rise jest realizowany pod kierunkiem rodziców przez wolontariuszy a pobyt terapeuty z Instytutu w domu jest możliwy ale
jest to koszt astronomiczny. Tu nikt nie nadzoruje naszej pracy (również jest to możliwe ale koszty są potworne), musimy robić to sami.
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: w Listopad 15, 2003, 11:23:09
Drogi Jacku!
Ciesze sie .ze skorektowales moj poglad na sprawe.Uwazam jedna niezmiennie ,ze kazdy rodzic musi podjac te decyzje dotyczaca przyszlosci dziecka samodzielnie i w oparciu o udokumentowane przypadki wyleczen.
To ,ze jest ich wiele (w co nie watpie ) w przypadku "Opcji" daje wielu nadzieje.Kazdy z nas bez wzgledu na droge terapeutyczna musial "pogrzebac" swoje dziecko i na nowo urodzic TO.Mi w czyms takim pomogl holding(powtarzam tylko ,ze calkowicie nie zgadzam sie z teoria idaca za tym ruchem).
Ciesze sie ,ze Synek ma sie swietnie i bawi sie z siostra w gotowanie.
Moja corka tez tak robila w wieku 2.5 czy 3 lat-co dodawalo tylko zametu psychologom ja diagnozujacym(czy to napewno autyzm???) :cry:
co sie w koncu okazalo - nie byly to zabawy tzw.imaginary play tylko...
nasladownictwo- nic za tym nie szlo.Mam nadzieje ,ze u Was jest inaczej.
Zycze Ci tego z calego serca.Mam tylko pytanie - ile syn ma lat-ja zawsze
widze rodzicow pelnych nadziei i idei do okolo....4.5 roku- potem jest panika ..
W wieku 5 lat -starcie ze straszna rzeczywistoscia (patrz na OLAD)i poszukiwania niuezbednych srodkow.Ja wlasnie naleze do tej grupy.jestem desperacko poszukujaca wyjcia .WYSCIG TRWA!!

Pozdrawiam Monika
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: Megi w Listopad 15, 2003, 11:28:44
Moniko i Jacku, dzięki za wypowiedzi. :)
A ja mam  przy okazji inną refleksję.
   Dobrze, że wypowiada się tak wiele osób  - mamy  istny przegląd metod i starań o dzieci ...a wniosek  z tego jak zwykle płynie jeden: ze to rodzice muszą poznać deficyty dziecka i nie zdawać się na jedną metodę. Gdybym  trafiła kiedyś w ręce np. specjalistów od AIT   nie rozglądając się na boki i nie szukając innych metod, to pewnie tkwilibyśmy w lesie nadal. Powiem wam coś okropnie nieprawomyślnego : nie jestem zwolenniczką żadnej metody.  Po prostu każda metoda niesie ze sobą ograniczenia  ,a każde dziecko  jest inne ( wiem to trywialne, ale powinno być wyryte w głowie każdego ,kto zajmuje się  dzieckiem z autyzmem).
Metoda ABA -świetnie przygotowuje dziecko do szkoły , uczy konkretnych zachowań, Opcja- uczy  rozumieć i kierować dzieckiem bez wywierania nacisku, uczy twórczych zachowań, AIT- leczy , ewidentnie leczy zaburzenia sensoryczne itd. Dieta -leczy jelita, odtruwanie -naprawia stan po zatruciu metalami ciężkimi itd.
 Pokażcie mi terapię, która to wszystko bierze pod uwagę.  Możemy wybrać jakiś kierunek leczenia a o resztę zadbać sami. Jeżeli rodzic skupi się tylko na jednej metodzie, to moim zdaniem ma szansę jak w loterii- trafi na to co działa, albo nie trafi...Cieszy mnie fakt, ze niektórym udało się trafić w dziesiątkę, znam też osoby, którym nie udało się. Moim zdaniem nie powinniśmy na forum zniechęcać do żadnej metody, bo to byłoby krzywdzące dla dzieci, którym może pomóc .
 Inna sprawa, ze niektóre metody wykluczają się a musimy też brać pod uwagę  przy wyborze terapii to co odpowiada naszej naturze . ( ale to już inny temat)
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: beta w Listopad 15, 2003, 14:25:26
Pozwólcie przyłączyć się do dyskusji - świetnie, że taka się wywiązała. Jestem zadeklarowaną zwolenniczką ABA. Dlaczego ? Jak już gdzieś napisałam, wybrałam tę metodę z kilku powodów: raz, że najbardziej pasowała mi do mojego dziecka, jego stanu, dwa, że jest to metoda bardzo logiczna i przekonywująca - po prostu ją rozumiem, rozumiem dlaczego dane działanie wywołuje takie a nie inny efekt, ale przede wszystkim przekonuje mnie w niej fakt, że jest najbardziej udokumentowaną - a przez to naukową - metodą przynoszące określone efekty. STATYSTYCZNIE, jest to metoda, która indywidualnie (tzn. bez stosowania innych, dodatkowych terapii) przynosi najlepsze rezultaty. Przy wyborze tej metody kierowałam się więc faktem, że moje dziecko poddane terapii behawioralnej, ma STATYSTYCZNIE  największe szanse na wyjście ze swojej choroby. Nigdy nie wiemy jaki będzie ostateczny rezultat terapii (oczywiście mając nadzieję na jak najlepszy), ale kierując się udokumentowanymi doświadczeniami innych trzeba dać dziecku tę szansę. Niestety, czas biegnie i nie będzie można wrócić do stanu początkowego i zacząć jeszcze raz, jeśli zrobi się błąd. Jest dokładnie tak jak mówi MOnika - gdy dziecko ma 3 lata - uchodzi mu dużo, gdy 4 - trochę mniej. A jak ma już 5 czy 6 - zaczyna się panika i żal, że się straciło tyle czasu. Sama przez to przeszłam i nikomu nie życzę. Dlatego uważam, że powinno się dziecku dać szansę JAK NAJWCZEŚNIEJ i taką, której prawdopodobieństwo uzyskania pożądanych efektów jest możliwie jak najwyższe.
Terapia behawioralna jest metodą edukacyjną - uczy dziecka poprawnych zachowań, likwiduje deficyty w zachowaniu, przestawia jego myślenie na poprawne tory, uczy, jak funkcjonować w społeczeństwie ... Nie wyleczy jednak z candidy i z alergii, nie zlikwiduje wysokiego poziomu metali ciężkich w organizmie. Podobnie dieta, odczulanie i chelation nie nauczą dziecka jak funkcjonować w społeczeństwie, jak nie być agresywnym, jak zacząć poprawnie używać języka. Natomiast mogą doskonale wspomóc proces edukacyjny. Człowiek który ma grypę nie jest w stanie być świetnym i energicznym menedżerem, ale sam fakt nie posiadania grypy z nikogo wspaniałego menedżera jeszcze nie zrobił ... do tego konieczna jest nauka, zbieranie doświadczeń, ćwiczenie pewnych sytuacji - podobnie jak ABA. Moim zdaniem więc - dobra ABA plus celne terapie wspomagające - to byłby ideał w aktualnie istniejącym stanie wiedzy i doświadczeń.

Bardzo ciekawe jest to, co piszesz Jacku o opcji - oglądnęłam już stronę son-rise. Jest to bardzo ciekawe i wierzę, że przynosi efekty, ale np. ja, przy moich uwarunkowaniach emocjonalnych w stosunku do problemów syna nie mogłabym jej stosować. Nigdy nie mogłam zaakceptować autostymulacji, kompulsji, fobii, rutyn syna i dlatego odpowiada mi terapia, która bezpośrednio i wprost z nimi walczy. Co nie zmienia faktu, że podziwiam osoby, które stosują metodę opcji.

pozdrawiam wszystkich serdecznie,
beta
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: w Listopad 16, 2003, 00:41:28
Dziekuje Ci Beta!
Jest dokladnie tak jak piszesz.Ja rowniez "wzielam byka za rogi" w leczeniu
autyzmu.Dosc mialam "glaskania kotka".
Wiadomo jest ,ze dzieci autystyczne nie znosza ciaglych wizyt obcych w domu- my wybralismy tylko dwie terapeutki (na chwiele mamy nawet tylko jedna).Zastanawiam sie jak Mateusz radzi sobie z tymi 17 woluntariuszami.??
Ja -czasem -nie radze sobie sama .Mialam taka jedna -ktora czula sie lepiej
w moim domu niz ja- juz sie pozegnalysmy.Lubie jasne sytuacje i prywatnosc.
Dom dla mnie jest ogniskiem ,cieplem ,bezpieczenstwem.Nie wyobrazam sobie przemarsz takiej liczby ludzi przez moje zycie.
Dlatego podziwiam !!
Z naszych ostatnich osiagniec jest-pozdrawianie ludzi i machanie "papa"i "hello" -z pelnym kontaktem wzrokowym.Wczoraj na plazy mala znalazla kolezanke(w zasadzie to obca dziewczynka ja znalazla)
Podawaly sobie patyczki i listeczki-ktore Nicole wynosila na brzeg i ukladala z nich figury.Czasem ktos obcy cos do niej mowi-ona zachowuje sie normalnie.
Raz jakas obca pani podsadzila ja na drzewo.Obcym mowimy ,ze nie mowi po angielsku- slowo autyzm jest dla nich zbyt przerazajace i uciekaja jak od zadzumionej.Mala juz rysuje roznymi kolorami(odpowiednio dobierajac -drzewo-zielone),slucha sie pieknie w dwoch jezykach ,jest bardzo samodzielna .jeszcze pol roku temu ....nie byloby o czym pisac.
Najtrudniej jest zaczac.Potem to juz leci...a dziecko przeskakuje szczeble
nauczania jak wicher.Wyscig trwa!
pozdrawiam wszystkich walczacych !
Monika
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: Dorunia w Listopad 16, 2003, 00:52:38
Dobrze jest poczytać o waszych osiągnięciach, o tym że warto walczyć, aż za gardło ściska. Podziwiam Waszą wolę walki, to dzięki Wam "podnoszę" się i chcę dalej walczyć o mojego synka. Przynam nie mamy o czym pisać, ale jest światełko w tunelu, od 2 miesięcy Daniel jest na diecie, wreszcie śpi całe noce, widzimy że teraz bwyają złe dni, ale większość jest ok (jeszcze dwa miesiące temu wszystkie były złe dni).
Jego poziom rozwóju ogólnego jest bardzo w tyle i nie wyobrażam sobie by mógł to nadrobić, muszę chyba dojrzeć by nabrać "wiatru w skrzydła" i uwierzyć.
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: olad w Listopad 16, 2003, 03:04:57
Wiecie co przypomina mi sie jak Antos zaczynal kiedy poszedl do autystycznego przedszkola i po jakims czasie awansowal do dzieci wyzej funkcjinujacych. Przykro bylo patrzec ale byl na szarym koncu. Zazdroscilam innym matkom i bilam sie po uszach dlaczego nie zaczelismy wczesniej. Te inne dzieci ktorych matki zaczely jak dzieciaki mialy 18 miesiecy byly takie doswiadczone i madre i przede wszystkim spokojne. Ja natomiast zdesperowana, w depresji i bilam sie z myslami czy nam sie uda. To wlasnie te matki dodawaly mi ducha. Przekonywalay, ze poradze sobie z dieta, ze terapia w domu tez sie uda. Moniko ujelas to bardzo dobrze wiscig z czasem sie zaczal i nadal trwa. Mysle, ze gdybysmy zaczeli od momentu kiedy ja zaczelam sie niepokoic, ze jest cos nie tak  a juz napewno w chwili kiedy wiedzialam, ze to autyzm (bo sama w koncu po przekopaniu calego internetu postawilam diagnoze) po autyzmie nie byloby juz sladu. No coz stalo sie tak jak sie stalo ale jest bardzo dobrze obecnie i jestem juz spokojna o przyszlosc mojego synka. Jak sobie przypomne niedouczonych lekarzy i psychologow jak mnie straszyli i glupoty wygadywali to skora mi cierpnie. Zapytalam sie na samym poczatku jednej z psycholog, ktora ewaluowala malego i podejzewala autyzm jak zachowuja sie dorosle osoby z atuzmem (tyko podejzewala a autyzm krzyczal u malego z kazdej strony zreszta powiedziala nam ze zanim przypnie mu taka tabliczke to poczeka jeszcze rok - na co chciala czekac na kompletna regresje czyz nie wiedziala ze wczesna interwencja itd). Pwiedziala mi ta owa pani no wiesz jak widisz kogos na ulicy i zapytasz o godzine a on ci odpowie i nie spojrzy w oczy to znaczy, ze ma autyzm????!!! Czy do tego trzeba byc autysta, zeby w przelocie burknac, ktora godzina i leciec dalej. Oj gdybym tylko ja teraz spotkala chyba bym wybuchla ile jeszcze dzieci bedzie czekalo na jej nastepny rok i dalej popadalo w chorobe. Dobrze miec to forum i uczyc sie od was nikt lepiej mnie nie pokierowal jak rodzice to oni wiedzieli gdzie sie udac, do jakiego osrodka, lekarza, czy ktora terapie wybrac. Patrze jak trafiaja tu nowe osoby i choc znowu po raz setny mowimy o tym samym, tlumaczymy od poczatku to potem milo uslyszec, ze dieta zaczela dzialac i dziecko wkoncu zaczelo przesypiac cale noce (nawet nie wiecie jaka odczuwam wewnetrzna satysfakcje kiedy piszecie, ze cos dobrego zaczyna sie dziac). Choc czasami te kroczki sa maluskie ale dla nas i naszych dzieci milowe. Zycze wszystkim dalszego zapalu!
wasza olad
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: w Listopad 16, 2003, 03:27:45
Doruniu!
Znam Twoje rozterki.Uwierz mi - ja juz pogodzilam sie z faktem ,ze moja przepiekna corka bedzie nieskofukcjonujaca -niepelnosprawna kobieta.
Tak naprawde - to byl moment zwrotny.Uderzajac dna -mozna sie tylko odbic.
terapia ABA jest bardzo prosta!!!Potrzeba cierpliwosci i ...nieustepliwosci(a dzieci lubia testowac!!).Dla upartego kazda matka moze to robic.Ja wybralam opcje terapeuty- ale tylko ze wzgledu na ...moj charakter i brak czasu aby doswiadczac sie na wlasnym dziecku.Potrzebowalam NAJLEPSZYCH do pomocy.Jesli synek pokazuje jakakolwiek pozytywna zmiane - to juz jest nadziejaUwierz mi Nicole byla na samym dnie .Z jedynych autystycznych zachowan .ktore ja obeszly bylo- agresja.Ale w zamian mielismy unikajace dziecko.Nikt ani nic ja nie interesowalo.Plasala cale dnie i "wyparowywala"przed naszymi oczami.Synus spi-to wspaniuale -mozg sie regeneruje ,odzywia ,oczyszcza.To dobry poczatek.Teraz zajmij sie pasozytami , alergiami ,badaniami.W miedzyczasie zacznij ABA - przygotowania do terapii trwaja czasem 2 miesiace.Trzeba wyszkolic terapeutow,przygotowac materialy pracy(jest tego od diabla - wszystko ze zdjec i laminowane i z rzepani).Mnostwo zabawek popakowanych i posegregowanych ,tematycznie(gotowanie , ukladanie , malowanie etc).
Pokoj najlepiej jak ma kolor zielony lub niebieski .Ma byc cichy i nie przechodni.
Stoliczek maly z 2 krzeslami(krzesla z nalokietnikami),jest tego mnostwo.
Same zdjecia (wszystkich miejsc do ktorych chodzicie , wszystkich czynnosci dnia , zabawy , zabawki w domu , przekaski , czy formy nagrod(u nas mala uwielbia zabawe tzw.goop czyli "glutem " to taka masa przelewajaca sie - ona to uwielbia do sie pokroic za zabawe tym ).trampolina jest swietnym ":Re-inforsem)i co tam dzieciaka kreci.
Moje dziecko na przekaski dostaje rodzynki ,chrupki kukurydziane (ostatnio nawet to wycofuje )kawaleczki jablka ,.Inne to "wacki string"taki glut ze sprayu-ona tym strzela na lustro i duza pilke.
Musisz zastanowic sie co dziecko lubi a co nie.
Nie trac czasu -0 do roboty.
Efekty sa po 2 miesiacach.I co fajne - utrzymujace sie i narastajace.
Ta sama droga uczy sie czytac pisac ,rysowac /.
Na stronie  www.dotolearn.com znajdziesz obrazki do wydrukowania- to jak
po klatce uczy dziecko rysowanie.ja zalaminowalam - i uzywamy codziennie.
Rysujemy juz domek , buzie ,glowonoga.Wciaz klatka po klatce- ale moze wkrotce juz samodzielnie .W toalecie zawiesilismy"wideo" czynnosci - siusiu ,
spuszcza wode , myje rece ,wyciera.I choc juz dawno to umie- uczy sie nazw poszczegolnych czynnosci.W przedszkolu sa zachwyceni-mowia ,ze ona najladnie wykonuje te rutyne (jest w grupie 4-5 ,5 latkow).
jesli chcesz wiecej szczegolow napisz na prajwa.
Maly Cie jeszcze zaskoczy .Uwierz w to !
Monika
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: jacekc w Listopad 16, 2003, 18:08:36
Mariusz ma 6 lat. Straciliśmy 3 lata wskutek jakości państwowych ośrodków wczesnej interwencji (zdiagnozowali go jak Rauna; mentally retarded) ale tak jak jego rodzice nie uwierzyliśmy. Oby rezultat był ten sam. Jak Mariusz znosi wolontariuszy? Znosi dobrze gdyż zostaliśmy odpowiednio przygotowani w Instytucie do ich doboru i prowadzenia szkoleń, feedbacków i pracy nad motywacją, wyświetlano nam filmy szkoleniowe jak powinien pracować wolontariusz. Byli tacy co po rozmowie kwalifikacyjnej nie pokazywali się już. Mamy teraz samych fantastycznych ludzi którzy okazują mu uczucie, akceptują go i on się im odwdzięcza tym samym. Nie oznacza to że nie popełniają błędów, jak sądzę my też nie jesteśmy od nich wolni ale mamy systematyczne efekty. Dzięki Megi za informację o tej pigułce na candidę. Jesteśmy zdesperowani. Teraz w dodatku zaczęło się wyrzynanie ząbków i dopiero się dzieje...
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: jacekc w Listopad 16, 2003, 18:44:13
Jeszcze do Bety. Właśnie ze względu na uwarunkowania psychologiczne musieliśmy zdobyć te kilka tysięcy USD i tam pojechać. Bez zmiany samego siebie tego się nie zrobi. gdy zajęliśmy miejsce w sali wykładowej zastanawialiśmy się po co przy każdym miejscu stoi pudełko chusteczek. Przekonaliśmy się aż nadto po co. Ja nie podejmuję się tego opisywać bo to bez sensu ale mimo całej bariery językowej i pracy tłumacza przeniknął nas czar tego pięknego miejsca położonego wśród gór, lasów i łąk, zmusili nas do zajrzenia w samego siebie i spojrzenia na dziecko, jego świat i odczucia, były momenty gdy wszyscy płakali jak bobry czytając na głos własne listy pisane do dziecka a mówiące o tym kim jest dla nas i co chcemy mu dać w życiu od siebie, były momenty nieopisanej nadziei i radości gdy na filmie chłopiec który wył i bił głową w ścianę po 3 latach na pytanie "czy chciałbyś być autystą" odpowiedział z uśmiechem "o nie, raz wystarczy"... Tego się nie przekaże. Oczywiście każdy indywidualnie reaguje na takie bodźce, oczywiście po powrocie do domu część z ludzi może wykazać się "słomianym ogniem" ale my przynajmniej wiemy czego się trzymać i jaki jest nasz priorytet życiowy. W lipcu przyszłego roku jedziemy tam z Mariuszem na Intensive. Zrobimy wszystko aby oni tam mieli jak najmniej pracy.
Życzymy wszystkim nadziei i wiary niezależnie jaką metodą pracują z dzieckiem.
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: Megi w Listopad 19, 2003, 12:33:58
Właśnie przeczytałam broszurę, którą napisał Raun Kaufmann  w tłumaczeniu Jacka C. ( Jacek był tak uprzejmy, że mi przesłał ją . Jacku mam nadzieję, że nie odmówisz  innym  żądnym wiedzy i podzielisz się też z nimi  na priv tym tekstem?) :)
  Moim zdaniem to bardzo interesujący  tekst, jak każde świadectwo osoby, która ma już autyzm za sobą . Jest to  dość  skrótowa biografia pogłębiona refleksjami na temat przekraczania ograniczeń w myśleniu .   Przy okazji autor  rozprawia się z dość powszechnym zarzutem wobec Opcji czyli " fałszywą nadzieją " ( spotkaliście się z tym stwierdzeniem? Bo ja tak)
 To mi dało do myślenia...
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: alicja w Listopad 19, 2003, 13:43:48
A ja wciąz jeszcze zastanawiam się co by było gdyby... I co tak naprawdę chciałabym zmienić w swoim autystycznym synku.
Poza tym ,że chciałabym aby wrócił do nas na dobre (jeszcze czasami odzywa się taka sklonnośc do alienacjii) i zaczął komunikować się mową na swoim poziomie intelektualnym - chyba ...nic. Ogromnie go kocham takim jakim jest, z jego logicznym ,zwartym mysleniem (typowo autystycznym), z jego nieustannym glodem pieszczot ,z jego samodzielnością w zdobywaniu informacjii o otaczajacym go świecie i żądaniu poszanowania i godnosci własnej osoby o czym sie wielokrotnie przekonałam. Nauczył mnie tak ogromnej empatii i cierpliwosci, umiejetnosci  zawierania kontaktu na tak różnych poziomach (cóż wobec tego znaczy zwykły słowny kontakt z "normalnym", przeciętnym odbiorcą?).
No właśnie, mój starszy syn jest wręcz zazdrosny o tę wyjątkową umiejętność jaką posiedliśmy z Karolem, on bedąc zdrowym dzieckiem chyba jej nie ma, a może nie umie jej w sobie odszukać? On moze przecież po prostu użyć słów...

Z pewnoscią bedziemy skakać do góry, kiedy pewien autorytet powie: "wasze dziecko nie jest juz autystyczne..." ale mam nadzieję, że to co najwięcej kocham w swoim autystycznym dziecku choc trochę pozostanie... :;):

Pozdrawiam serdecznie Alicja :cool:
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: jacekc w Listopad 20, 2003, 08:51:13
Alicjo naprawdę pięknie to ujęłaś. Obserwując Mariusza który generuje wokół siebie jakiś wyjątkowy urok któremu ulegają nie tylko wolontariusze ale też specjaliści mający z nim do czynienia też chcielibyśmy aby to mu zostało.
A tak poza tym to dziękuję wszystkim którzy do mnie napisali w sprawie przetłumaczonego tekstu Rauna za miłe słowa. Są one bardzo "opcyjnie" :) motywujące. Wkrótce zabiorę się za inne materiały jakie mi przysłano z Instytutu; artykuły z prasy oraz informacje zawarte w folderze informacyjnym.
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: jacekc w Listopad 20, 2003, 14:07:00
Opublikować tego tłumaczenia oczywiście nigdzie nie mam prawa ale mam nadzieję że tych którzy go przeczytali podniósł na duchu i zdanie rozpoczynające ten wątek na samym jego początku już nie będzie funkcjonowało. Zabraliśmy z sobą do Sheffield książkę "Przebudzenie Syna" . Raun wpisał do niej dedykację dla Mariusza. Barry i Samahria wierzyli w cud, my wiemy już że takie cuda się zdarzają i tej wiary życzymy wszystkim.



Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: alicja w Listopad 20, 2003, 15:13:09
Dzięki , ale się  :;):  zarumieniłam!!

Pozdrawiam serdecznie  Alicja :cool:
Tytuł: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
Wiadomość wysłana przez: w Listopad 22, 2003, 03:04:11
Alu zgadzam sie z Toba calkowicie.!!! :)  :)
W mojej corce jest jakas "niebianska " lub "nieziemska " moc , ktora rozpromienia.Ktos kiedys powiedzial o  dzieciach autystycznych"ksiezycowe"  i to bardzo trafnie okresla  ich nature.
Corka nauczyla mnie ...gotowac ,czytac ksiazki miliony razy , hustac na kocu , wspinac na drzewa , cieszyc sie z malych zwyciestw , szanowac niepelnosprawnych , planowac dzien ,byc spontanicznym w kontaktach z dziecmi ,byc ogromnie cierpliwym i mnostwo innych.
tak sie sklada ,ze tego nie mialam w dziecinstwie.... ona "zmusila "mnie byc
prekursorem nowej rodziny-takiej blizszej idealowi.takiej z filmu "Domek na prerii" etc.jestem jej ogromnie wdzieczna .
Wygoda "pizzy " na telefon , fanty na lunch czy "podrzucenie " dzieciaka do przedszkola - zdominowala moje zycie.dzisiaj choc jest mi czasem trudno(brak wzorcow )staram sie "zmagac sama ze soba ".
Juz teraz widze jak wiele sie zmienilam na lepsze , jak wiele wszyscy skorzystali ,jak bardzo sie ciesze ,ze Nicole jest z nami.
Do  tego trzeba dojrzec.I mysle ,ze motoda ,ktora sie prowadzi dziecko nie ma
tu nic do rzeczy.My behaviorysci nie zjadamy naszych dzieci na sniadanie.Kochamy je ogromnie - taka niesamowita miloscia ktorej z niczym nie da sie porownac (wybacz moj mezu!)
Zycze kazdemu ,aby dojrzal i  wejzal w swiat malego ,bezbronnego czlowieka zagubinego na tej trudnej drodze zycia .
Pozdrawiam wszystkich walczacych ,
Monika