Autor Wątek: Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?  (Przeczytany 11943 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Amelia

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 196
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« dnia: Listopad 13, 2003, 12:40:44 »
Wiem że autyzmu nie da się wyleczyć, ale w jakim stopniu można go zminimalizować. Co to jest norma społeczna i czy nasze dzieci będa samodzielnie żyć?[Byłam na wizycie z małym u neurologa i lekarka powiedziała mi że trzeba z nim intensywnie pracować , żeby "wyrównać wszystko przed zerówką" mały ma 3 latka. Podała mi przykład dziecka zdiagnozowanego w wieku 5 lat, które jeszcze w pierwszej klasie miało nauczanie indywidualne, a teraz chodzi do zwykłej szkoły i postęp jest oszałamiający. Czego oczekiwać po terapii, czego się spdziewać? Ja pracuję z myślą, że go "wyleczę". Czy jednak można wszystko wyrównać, czy nasze dzieci osiągną taki pułap gdy już nasza pomoc nie będzie potrzebna? janosz jest dość wcześnie zdiagnozowany i wykazuje tylko pewne cechy (myślę, że należy do dzieci muśniętych) ale czy to rokuje PE£N¡ rehabilitację. Wiem że Jacek oglądał filmy z terapii Kaufmanów, efekty czy ich syn żyje normalnie?czy znane są przypadki pełnego wyleczenia?
Pozdrawiamy - Monika, Janoszek (01.08.2000)- spektrum autyzmu i Igorek (8.08.2005) zdrowy, nieszczepiony

jacekc

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 189
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 13, 2003, 14:10:37 »
Ja miałem osobiście okazję poznać Rauna Kaufmanna. Jest to dowcipny młody człowiek na luzie, absolwent kilku niezłych uczelni, prowadzi samochód co świadczy o całkowitym wyleczeniu zaburzeń sensorycznych, jest doskonałym mówcą, podrywa dziewczyny (sam widziałem) i jego całkowite wyleczenie jest poza wszelką dyskusją. Mam film przedstawiający go w wieku 6, 15 i 18 lat. To po prostu niewiarygodne. O ile w wieku 6 lat można dopatrzyć się pewnych gestów i min świadczących o szczątkowych pozostałościach straszliwego stanu w jakim był 3 lata wcześniej o tyle na dalszych widzimy chłopaka snującego marzenia, piszącego opowiadania Fantasy (WYOBRA¬NIA), emanującego poczuciem humoru. Poza tym przedstawiono nam 5 przypadków wyleczenia dzieci z autyzmu w stopniu całkowitym. Przedstawiono również trzy przypadki poprawienia stanu z głębokiego autyzmu do zdolności funkcjonowania u osób starszych jakkolwiek kurs Start-Up w którym braliśmy udział był ukierunkowany na małe dzieci. W Instytucie zajmują się przypadkami u ludzi w wieku od 1,5 do 55 lat. Znam kilka rodzin z Polski będących po szkoleniach w Sheffield. Wszystkie odnotowały diametralną poprawę u swoich dzieci chociaż pozycje wyjściowe z jakich startowano były różne. Wszystko zależy nie od tych kilku czy kilkunastu dni tam spędzonych ale od naszej postawy jako rodziców tu na miejscu, naszej determinacji, kwestii priorytetów życiowych, poświęcenia, ciężkiej do wywalczenia u siebie samego całkowitej akceptacji dziecka i wypływającego z niej postępowania wobec niego. Oni pokazują że MOŻNA i JAK MOŻNA. Reszta zależy od nas.
Mamy 17 wolontariuszy pracujących z Mariuszem od 3 miesięcy po 8-10 godzin dziennie. Poszukujemy dalszych do pracy w weekendy. Mariusz systematycznie wykazuje coraz lepszy kontakt z rzeczywistością. Rozumie praktycznie wszystko o czym do niego się mówi, sam również próbuje się porozumiewać a od kilku dni nawet wtrącać w nasze rozmowy wrzucając pojedyncze słowa. Rauna wyprowadzano przez 4 lata podobnie jak Jade Hogan która była w równie ciężkim stanie. Jest zupełnie zdrowa jak znany z dokumentu BBC Jordan Broadrick zupełnie wyprowadzony z autyzmu (zaprzestano terapii). Nie wiem jak potoczy się terapia Mariusza. W proigramie Son-Rise nic się nie planuje ani nie zakłada odnośnie postępów dziecka i my tego też nie robimy.  Okresowa szczegółowa kontrola w Synapsis jaką miał kilka dni temu wykazała wielki postęp w kontakcie i rozumieniu. Jedynym hamulcem jest dla niego candida której nie możemy się pozbyć.

olad

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 625
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 13, 2003, 14:49:37 »
Jacku jaki byl stan wyjsciowy Rauna?
Co do stanow wyjsckowych najwieksze szanse maja dzieci mniejsze dlatego tak wazna jest wczesna pomoc. Moj syn do najmlodszych nie nalezal 4.5 lata jak zaczelismy walke. Dzis to zupelnie inny chlopiec. Snuje plany, okazuje uczucia, stawia sobie cele, interesuje sie geografia i matematyka. Wszystko go ciekawi, wszystkiego chce sprobowac, do wszystkiego podchodzi z wielkim entuzjazmem tak jakby chcial nadgonic stracony czas. Nie mowie ze jest 100% we wszystkim, bo nie oczekuje tego od niego i normalne dzieci tez maja swoje rozne. Jest ciut uparty to pozostalosc po jednych z najglebszych cech autyzmu u niego. Ogolnie jest naszym malym cudem. Kiedy zaczynalismy Antos trafil do grupy dzieci niskofunkcjonujacych ale bardzo szbyko awansowal do grupy dzieci wysokofunkjonujacych. U nas tak zadzialala metoda behawioralna, ktora zawsze byla bardzo dobrze prowadzona. Znam osobiscie dzieci wyleczone przynajmniej ja z moim egzaminujacym okiem rowniez nic nie moglam wylapac. Ciekawe jednak jest to, ze dzieci te zaczynaly na roznych poziomach jedne byly prawie ok drugi bardzo zaburzone. Nie ma reguly doszlam do wniosku. Czytalam tez historie dziewczny, ktorej przebudzenie nastapilo jak miala 12 lat podobno dzis jako dorosla osoba jest zupelne ok jesli ktos nie zna jej historii nigdy by nie przypuszczal. Kiedy zaczynalismy z Antoskiem przygotowywano nas, ze mozliwe, ze bedzie musial w przyszlosci pujsc do specjalnego osrodka i tradycyjni lekarze widzeli wszystko na czarno. Jak sie okazalo pobilismy wszelkie przypuszczenia i diagnozy. Niestety znam tez dzieci, na ktore nic nie chce zadzialac rodzice robia wszystko i tu tkwi cala zagadka dlaczego? Dlaczego jednym sie uda, dlaczego ta a nie inna terapia. Takie szukanie i probowanie. Nam sie udalo czego sie nie dotknelismy przynosilo efekty tylko jedne DMG nic nie zrobilo wiec odstawilismy. Nie probowalismy tez wielu innych produktow dostepnych tak jak sekretyna, AIT i inne. Mysle jednak, ze dzieci nasze maja ogromna szanse wyzdrowiec lub poprawic tak swoj stan choroby, ze nie czeka je specjalny osrodek w przyszlosci. Rodzice jest nadzieja ! Jeszcze raz wielki uklaon dla rodzicow dzieci starszych tak jak Ewasz. Dzieki wam my korzystamy  i mozemy zaczac duzo wczesniej nie szukajac lub czekajac latami na diagnozy. Mamy lepszy start!
No to sie rozpisalam a teraz jeszcze tylko zerkne na inne tematy i czas popracowac i pouczyc sie do egzaminu trzymajcie kciuki '<img'>
wasza olad

jacekc

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 189
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 13, 2003, 15:00:00 »
Raun był jak posążek Buddy. Polecam książkę B. Kaufmanna "Przebudzenie Syna" i drugą " Uwierzyć w cud".

Megi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2891
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 13, 2003, 15:09:32 »
Jacku,  miło, że  odpisałeś w tym wątku , cieszę się, że nieco otuchy wnosisz na forum również dobrym humorem i dobrą energią jaka , mam nadzieję nam się udziela. '<img'>
  Olad,  dzięki za te słowa, pisałyśmy w tym samym czasie! Napisałaś dokładnie to co ja chciałam wyrazić. I również kłaniam się rodzicom dzieci starszych, za to, że przecierali szlaki i mieli o wiele trudniej niż my.  Dodam , że nawet te 5 lat temu,  gdy ja zaczynałam- poszukiwania przypominały błądzenie we mgle.
Mam kilka refleksji ...

 Amelio,  lekarka ma rację. Im szybciej i im więcej dopóki dziecko małe, tym większa szansa na zminimalizowanie. Czy wyleczenie? To zależy od naszego nastawienia i postawy. Znam wielu rodziców, którzy mają dziecko z autyzmem i są rozczarowani, że mimo wielu wysiłków postępy dziecka nie są takie jak u  innych dzieci. Ja bardzo uważam, żeby nie porównywać dziecka do innych , bo każde ma inny punkt startowy , więc lepiej sobie wyznaczać realne cele dopasowane do jego możliwości. Ja na przykład chcę żeby mój syn skończył szkołę podstawową. A szczytem marzeń jest ,aby ożenił się.  ':p' (  he he)  . A jak nie uda się to  wyznaczymy sobie inne cele.
  A autyzm fascynuje tak wiele osób, bo znane są wypadki wyleczenia. To jest właśnie niepojęte  i zachęcające i niestety często mamiące. Nie wiadomo czy  wszystko pójdzie jak po maśle czy też przyjedzie nam się zmierzyć  z pogorszeniem czy przeszkodą nie do pokonania, które są wywołane po prostu fizjologią, chemią czy jak to zwał... Po prostu z chorobą na którą nasz wpływ może być nieduży. Mimo to praca nad deficytami dziecka to podstawa. Dopóki czas, dopóki dziecko ma chłonny , rozwijający się mózg. Oraz akceptacja dziecka- to drugi filar terapii. Jeśli będziemy zbyt wiele wymagać , poganiać , to praca nie da nam satysfakcji a dziecko wyczuje nasze napięcie.  I cała praca na nic. I nasze siły też osłabną.
Jacek opisał jedną z najtrudniejszych terapii. Nie mam na myśli nawet tego, ze jest kosztowna, ale to , że wymaga  wielkiej cierpliwości i empatii, wielu godzin spędzonych z dzieckiem bez oczekiwania  na to, że nasza praca przyniesie od razu wyniki. I druga sprawa-  często trzeba zmienić nie tyle  swój system wartości, ile inaczej ułożyć hierarchię tych wartości. Co innego staje się dla nas  bardziej ważne, często trzeba samotnie , bez zrozumienia i poparcia innych ludzi walczyć o dziecko i swoją wizję rodzicielstwa.
Najważniejsze, to wiem po kilku latach- to dobrze czuć się w roli rodzica dziecka niepełnosprawnego i nigdy nie przepraszać  świata za swoje dziecko.
  
Niedawno byłam u syna w szkole na wywiadówce i rodzice zdrowych dzieci uskarżali się na swoje pociechy, mimo, ze nauczycielka zaraz na wstępie rzekła, ze dzieci są wyjątkowo grzeczne i pilne. Wg rodziców dzieci ich nie są wystarczająco bystre, nie umieją rozwiązywać zadań z niewiadomą, nie czytają  płynnie,  brzydko rysują,  niestarannie piszą i nie są zbyt ambitne.  ':down:'    Mój syn też tam uczy się ,  ale  powiedziałam innym rodzicom, że mnie najbardziej cieszy, że mój syn w ogóle może  być w tej klasie .  Ocenę dostał średnią, ale dość dobrą  - również brzydko pisze i wymaga pomocy ,  ale ja byłam najbardziej zadowoloną mamą na sali.

jacekc

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 189
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 13, 2003, 15:27:29 »
Jeszcze a propos Rauna. Bryn zapowiadając jego wejście powiedziała do nas:
- wypróbujcie go, sprawdźcie dobrze jaki jest.
Jedna z matek zapytała go jak u niego wygląda ją sprawy damsko &#8211; męskie. Roześmiał się i stwierdził że nie ma żadnych z tym kłopotów. A potem wyznał.
-Wiecie, kiedyś gdy szedłem sobie do kina z walkmanem na uszach i ludzie mnie sobie pokazywali na ulicy mówiąc to ten oraz zadając setki pytań wkurzało mnie to. Uciekałem od tych spraw, chciałem żyć własnym życiem.
I to jest fakt bo od 5 lat dopiero współpracuje z Autism Treatment Center of America założonym przez swoich rodziców dojrzawszy do tego aby pomagać innym.
W miasteczku Great Barrington w knajpce gdzie byliśmy na steku widzieliśmy go niejako po godzinach z najładniejszą uczestniczką kursu &#8211; wolontariuszką. Jak nas to ucieszyło !!!

jacekc

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 189
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 13, 2003, 16:26:44 »
Do Megi; jedną z pierwszych przykazań jakie nam przekazano w Sheffield pierwszego dnia szkoleń było właśnie:
Nigdy nie przepraszać za dziecko! (Bryn &#8211; siostra Rauna &#8211; szefowa Programu Son-Rise). Naprawić szkody jeżeli takie wyrządzi wskutek swojego stanu ale nigdy nie przepraszać. To nie jest jego wina.
 Jest to element szerszego podejścia do dziecka jakie nam wpajano i co zajęło ponad 2 dni zajęć &#8211; istnego prania mózgu.

Megi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2891
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #7 dnia: Listopad 13, 2003, 16:53:06 »
'<img'>
    A swoją drogą  myślę, że wszystkim rodzicom  bardzo potrzebne jest wsparcie psychiczne, nie tylko pomoc w terapii dzieci, ale też pomoc w odnalezieniu się w roli rodzica " innego  " dziecka.

przos

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 229
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #8 dnia: Listopad 13, 2003, 16:54:19 »
Cytat
Nigdy nie przepraszać za dziecko!

To naprawdę bardzo ważny problem.
Dla mnie to prawdziwe wyzwanie.
Dzięki Jacku za te słowa.





agnieszka

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 112
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #9 dnia: Listopad 13, 2003, 23:01:45 »
I ja dziękuję za te słowa...
I podpisuję się pod nimi obiema rękami!! '<img'>

Amelia

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 196
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #10 dnia: Listopad 14, 2003, 11:42:52 »
Ja także. Wiecie Janoszek był naszym wymarzonym, planowanym, wyczekiwanym. Bylismy dojrzali (mój mąż jest sześć lat ode mnie starszy)przygotowani na rodzicielstwo. Miał być wyjątkowy nawet imię dla niego wybraliśmy niebanalne (dotąd wszyscy go przekręcają)-  i wiecie co tak sobie myślę, że jest najbardziej wyjątkowy jaki mógłby być. Inny niż inne.Mając takie dziecko stajemy się wrażliwsi, lepsi- my się zmieniamy.To jakiś dar od losu także dla nas. Nas z mężem  to bardzo zbliżyło, poznaliśmy się na nowo. Problemy które kiedyś zaprzątały nam głowę odleciały, już nas nie obchodzą. Patrzymy na nie z dystansem. Czasem tylko staję się drażliwa gdy słucham moich koleżanek, dyrdymałów które wygadują i rzeczy którymi się przejmują.Ale myślę sobie, każdy ma wybór i swoje życie. My Teraz mamy inny cel w życiu, wyższy. I nie użalamy się, wykorzeniliśmy z siebie wszystkie próby porównywania naszego małego z innymi dziećmi w jego wieku.Cieszymy się jak szaleni z jego postępów i nie załamujemy się gdy nadchodzą gorsze dni ( albo staramy się nad tym pracować). Rozmawiamy, rozmawiamy, rozmawiamy. I wiecie co inny chyba tego nie doświadczają. Takiej radości z dziecka.Wyjątkowego i wspaniałego.Innego.
Dzięki, że jesteście.
Pozdrawiamy - Monika, Janoszek (01.08.2000)- spektrum autyzmu i Igorek (8.08.2005) zdrowy, nieszczepiony

jacekc

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 189
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #11 dnia: Listopad 14, 2003, 14:23:14 »
Jedna z osób pracujących z Mariuszem która studiuje Pedagogikę Specjalną podjęła decyzję napisania pracy dyplomowej o Programie Son-Rise. na moją prośbę Instytut przysłał nieco materiałów prasowych które będą jej pomocne a oprócz tego Raun Kaufmann załączył broszurę napisaną przez siebie i zatytułowaną " Uwolnić siebie ". Amelio nie ukrywam że piję tu do Ciebie a tak dokładnie do pierwszego zdania jakim rozpoczęłaś ten wątek na forum. My też tak kiedyś myśleliśmy. Jeżeli jesteś anglojęzyczna to pokombinuję aby Ci to jakoś przekazać nie łamiąc praw autorskich gdyż powinnaś to przeczytać.

Amelia

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 196
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #12 dnia: Listopad 14, 2003, 15:47:16 »
Jeszcze raz dzięki Jacku za to że jesteś na tym forum i wszyscy rodzice- świadomi, dojrzali, pełni.wchodzę na forum i potem pędzę jak na skrzydłach do domu pracować. dopiero parę dni temu przeczytałam "Przebudzenie mojego syna". Po tej lekturze ogarnął mie szał pracy a jak mam doła to wystarczy tlko tutaj wejść.
Pozdrawiamy - Monika, Janoszek (01.08.2000)- spektrum autyzmu i Igorek (8.08.2005) zdrowy, nieszczepiony

  • Gość
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #13 dnia: Listopad 15, 2003, 09:41:08 »
Witam !
Jakze milo czytac o zapale ,calkowitym oddaniu i milosci rodzicow do swych pociech.Kazdy z nas jednak "wyprobowuje " rozne metody i testuje ich mozliwosci.Metoda "Opcji" jest szalenie humanitarna i dajaca niezmiernie duzo wiary w sily .Uwazam ,ze to wspanialy pomnik ludzkosci.Jedno jednak mnie zastanawia - (skaretkujcie mnie jesli jestem w bledzie)-dlaczego metoda ,ktora w swym zalozeniu akceptacji dziecka takim jakie jest -wprowadza wielogodzinne korekty jego funkcjonowania ?
czy gdzies gleboko ,zawoalowane przypadkiem nie sa podteksty typu-"matka nie rozumie - terapeuta jest nosicielem wiedzy".Czyli duch Bettelheima,Tinbergensa,Virginni Axline.
Zastanawia mnie tez dlaczego te warsztaty sa az tak drogie .
I ...w swojej dzialalnosci - tylko 3 wyleczenia ?!
Juz slysze wrzawe ,ktora sie podniesie .przepraszam ,ale probowalam kilku metod(nie az tak intynsywnie jak Jacek-ale -0 niestety bez rezultatow).
Poniewaz jestem kochajaca matka -i czytam ksiazki- wiem ,ze ABA jest w stanie wyleczyc .A dowody mam na codzien.Znam osobiscie 5 matek i ich dzieci ,ktore chodza do zwyklych szkol.Kiedys mutystyczne do 4 roku zycia
z mnostwem stymulacji.To sie dzieje "na moim podworu".
Zaluje ,ze nie zaczelam uczyc malej gdy miala 2.5roku- tylko zmarnowalam czas na ...zabawy.
Behawiorysci nie zastanawiaja sie dlaczego dziecko mowie  echolaliami
-oni pracuja nad korekta takiego stanu.Ktos moze powiedziec - ze to przejaw
nieakceptacji swego dziecka -a ja mowie - z takiego samego powodu posylamy zdrowe dzieci do szkoly(czy oceny , dyplomy ,nagrody nie sa behawioryzmem??)Ja staram sie wychowywac moje dzieci jednakowo.
"Kij i marchewka  dziala najlepiej( w przenosni).Nie jestem tyranem - wiekszosc "zbrodniczych nauk" dokonuje terapeuta- ja pozostaje kochajaca i wspolczujaca matka ,ktora moze sobie pozwolic na "podazanie za dzieckiem" tylko dlatego ,ze ....ktos pracuje z mala ABA!!
Nie zamienie tego sposobu na zadne w swiecie i gdybym musiala jeszcze raz pojechac na koniec swiata aby to zaczac- zrobilabym -bez dwoch zdan.
O dzieciach ,ktore sa zdrowe dzieki Lovaasowi-malo wiemy- rodzice specjalnie zmieniaja miejsca zamieszkanie i zacieraja slad- po to by nie byly ich pocieki szykanowane.W Sydney mamy klub "Learning to Learn" spotykamy sie co miesiac- wymieniamy poglady i wspieramy sie na wzajem .Poznalam tam wiele matek- one juz tylko przychodza z "obowiazku" przekazania swej ogromnej wiedzy.Ich dzieci sa juz NORMALNE>Nie pisze sie o nich ksiazek ani nie tworzy organizacji za porady ktorych placi sie gruba kase.
Ja zauwazylam tylko jedna roznice miedzy dziecmi- te ktore sa na diecie i zdrowieja i te ktore sa bez diety i tez zdrowieja .Sa oczywiscie i takie ktorym trudno jest pomoc...ale czas pokaze.
Nie chce wywolac wojny typu "wyzszosc Swiat Wielkanocnych nad...",ale chce jasno pokazac co robi sie na Zachodzie.
Idac do szkoly dziecko musi umiec wiele - a tylko ABA (TEACH) zajmuje sie korekcja tych niedociaglosci.Nam juz brakuje czasu na zabawy.dziecko ma niebawem 6 lat a brakuje nam ...2 lat intensywnego ABA !!
Licze na chelation (czytam OLAD jak to u niej zadzialalo!)i ciezka prace.!!!
Pozdrawiam i nie chce nikogo obrazic- wyrazic zdanie chyba moge???
Monika

jacekc

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 189
Zminimalizować autyzm czy wyleczyć?
« Odpowiedź #14 dnia: Listopad 15, 2003, 11:04:07 »
Witaj Moniko, nie zrozumieliśmy się. na kursie przedstawiono nam niejako jako materiał szkoleniowy filmy dotyczące 5 przypadków wyleczenia całkowitego dzieci oraz znacznej poprawy 3 dorosłych. Na więcej nie było czasu. Co do ilości wyleczeń w ciągu ostatnich 5 lat odnotowano ich kilkaset na świecie. Zapraszam Cię na stronę www.son-rise.org. Tam będzie więcej informacji. Jeżeli chodzi o akceptację to w filozofii Opcji nie polega ona na zaaprobowaniu dolegliwości jako takiej ale na otwarciu się na psychikę dziecka autystycznego poprzez odrzucenie jego podziału na wymarzonego i kochanego synka/córkę oraz autystyka doprowadzającego nas do rozpaczy, furii i beznadziei swoimi zachowaniami. Dzięki tej akceptacji jesteśmy zdolni do zrozumienia jego świata i wejścia weń drogą naśladowania zachowań i okazywania tego że jesteśmy elementem który jest jego wewnątrz. Wtedy drogą żmudnego przekształcania tego świata wprowadzamy dziecko w nasz. Rola rodziców jest tu kluczowa. Wczoraj Mariusz po raz pierwszy gotował i jadł na niby zupę w garnku podczas sesji z siostrą. Zachowaliśmy ten materiał na taśmie video bo jest to niesamowity krok naprzód. Chciałbym podkreślić jeszcze raz że program Son-Rise jest realizowany pod kierunkiem rodziców przez wolontariuszy a pobyt terapeuty z Instytutu w domu jest możliwy ale
jest to koszt astronomiczny. Tu nikt nie nadzoruje naszej pracy (również jest to możliwe ale koszty są potworne), musimy robić to sami.