Autor Wątek: czy autyzm można wyleczyć?  (Przeczytany 99677 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

apple

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2261
Odp: czy autyzm można wyleczyć?
« Odpowiedź #255 dnia: Grudzień 11, 2013, 04:26:57 »
Cytuj
Jaka przyszlosc widze dla Ingi? Widze ja jako czlowieka niczym nie skrepowanego w swoim rozwoju, lubiana przez innych, majaca wokół siebie mase kochajacych ludzi, swiadoma tego, że przynalezy do tego swiata i spoleczenstwa, rozwijajaca swe pasje. Moze być i na szkolnej pensyjce, moze być i na kasie w tesco, moze miec dzieci a moze i nie miec, ale to wszystko ma być jej nieskrepowany wolny wybor,odpowiadajacy jej i pasujacy, a nie smutna koniecznosc wynikajaca z faktu jej choroby.

No dokładnie tylko takie myśli o mojej córce, czasami mnie trzymają w duchowym pionie. Może jestem naiwna, może za mało doświadczona, może mam za małe jeszcze dziecko, żeby tak myśleć - nie wiem. Jak będzie - okaże się w przyszłości. Ale tylko dzięki takiemu nastawieniu mogę iść do przodu, z leczeniem, z terapią. W ogóle ze wszystkim, z życiem. To dotyczy każdej dziedziny. I nikt mi nie zabroni wierzyć o moje dziecko do końca i walczyć o nie, chyba że sama się poddam. I wszystko co udało nam się osiągnąć i co spróbowałyśmy i przyniosło poprawę miało swój początek właśnie w takim podejściu.


Cytuj
Ja też chciałabym dorzucić coś od siebie do tej dyskusji. Zastanawiam się dlaczego niektóre z was odmawiają sobie wiary, że ich dziecko będzie w stanie dobrze funkcjonować w życiu osobistym jak i społecznym? Boicie się rozczarowania za ileś tam lat jeśli tak się nie stanie? I co z tego? Będziecie przez to mniej kochać swoje dziecko czy się o nie troszczyć? Na pewno nie… Natomiast utrzymując to lękowe przeświadczenie, ze wasze dziecko będzie mieć w życiu ciężko, pod górę i może w ogóle nie będzie samodzielne – teraz i przez następne kilkanaście lat osłabiacie siebie i skazujecie się na niepotrzebną frustrację. Właściwie z jakiego powodu? Bo są jakieś statystyki? I dobrze naukowcy muszą się na czymś doktoryzować. Może właśnie wasze dzieci będą wśród tych, którzy będą żyć spełnionym życiem mimo obciążenia autystycznymi cechami czy zaburzonym rozwojem. I wtedy ta wasza wieloletnia frustracja i lęk będą naprawdę bezsensowne i niepotrzebne.

Dzięki Lilianna, to bardzo mądre, co napisałaś... co mi da życie w strachu, w lęku przed wiarą w to, że dziecku może być lepiej , ciągły lęk przed rozczarowaniem... tylko mnie zmęczy i sfrustruję, a czas wyprowadzania dziecka mi dany, zamiast wykorzystać też na zmianę siebie, zmarnuję... co mi da "katowanie siebie" czarnymi scenariuszami, myślami...? i z drugiej strony, nie chodzi mi  tu bynajmniej o jakieś optymistyczne myślenie czy motywujące powtarzanie pozytywów aż do znudzenia... ale zdrowe, dające kopa nastawienie, wiarę + działanie.


Cytuj
Dziecko autystyczne nie przechodzi wzorca rozwoju neurotypowego wobec czego w konsekwencji „będzie inne”. Moim zdaniem to nie przesądza o jego powodzeniu w życiu. Bardzo wiele osób neurotypowych ma różnego rodzaju inne obciążenia z dzieciństwa, które rzutuje na jego sposób postrzegania świata, funkcjonowanie w życiu społecznym i osobistym. Mam na myśli takie przykładowe obciążenia jak pobyt w domu dziecka, dorastanie w rodzinie z problemem alkoholowym, przemocą fizyczną lub psychiczną, czy nawet wychowywanie dzieci przez samotną, pogrążoną depresji matkę. To nie są rzadkie przypadki i mimo „neurotypowości” dorośli już ludzie często nie potrafią ułożyć sobie szczęśliwego życia, mimo, że teoretycznie są w stanie skończyć szkołę, zdobyć zawód, utrzymać się, założyć rodzinę i mieć dzieci. W praktyce, w życiu wygląda to trochę inaczej. Nawet ludzie o neurotypowym rozwoju, wychowani w dobrej rodzinie dokonują czasem złych wyborów, bywają nieszczęśliwi, mają problemy emocjonalne, ulegają nałogom, czasem popełniają przestępstwa. Owszem ich rodzice wierzyli, że zdrowy kilkulatek ma przed sobą świetlaną przyszłość, planowali dla niego dobry zawód, szczęśliwą rodzinę. Życie jednak wszystko weryfikuje i nikt nigdy nie przewidzi jak będzie żyć i co robić dzisiejsze małe dziecko za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat.


To mój kolejny lęk rozwiewasz... zawsze nie mogę pojąć jak dziecko, które nie przeszło tych wszystkich wzorcowych etapów wczesnego rozwoju... może normalnie żyć...? Ale to co piszesz jest mocne. Poza tym natura zna wiele przypadków dążenia do normy, pomimo odchyleń, "samowyrównywania się", gojenia choć często więcej czasu to zajmuje...
« Ostatnia zmiana: Grudzień 11, 2013, 04:30:19 wysłany przez apple »
'08
2 lata#ALA
DMSA, COMBO
'11
zdrów, nieszczepiony


www.bioautyzm.pl
www.pdm.org.pl

koliber

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2352
Odp: czy autyzm można wyleczyć?
« Odpowiedź #256 dnia: Grudzień 29, 2013, 09:25:16 »
dieta to podstawa leczenia autyzmu
ja bardzo długo sie broniłam przed dieta (i niczegoi tak nie załuje jak własnie tego ze od razu po diagnozie nikt WYSTARCZAJACO MOCNO mna nie potrzasnał oi nie krzyknał do ucha "DIETA!!!")
zmarnowałam sporo czasu na WYGODNICTWO
bo łatwo zapchac dzieciaka glutenowym klejem i podlac go mlekiem....skoro sie domaga i "lubi" :P
płyneły jakies niesmiałe sygnały...ze dieta pomaga, ze rodzice takich dzieci odstawiaja pewne produkty...ale były zbyt subtelne
dlatego ja zamierzam wszedzie kirzyczec ze dieta jest NIEZBEDNA
bez diety wszelkie terapie sa jak uczenie dziecka czytac z ciemnymi okularami na nosie w pochmurny dzien- moze i cos zobaczy ;)
rodzice ! musicie spinac poslady i wprowadzac bezwzglednie diete bezglutenowa, bezmleczna (i jego przetworów) oraz bezcukrowa (bo kazde z naszych dzieci ma problem z cukrem...z powodu candidy)
kazde nadaktywne dziecko to niemalze gwarancja ze candida jest i ma sie swietnie z mleczkiem i cukrem

moj syn zrobił OGROMNY skok odkad jest na diecie
wczesniej to ja po szyje stałam w jakims szlamie próbujac desperacko biegac ::)


dieta DIETA i jeszcze raz DIETA...i dopiero potem terapie itp

ja straciłam 1,5 roku na ZŁUDZENIA ze dieta nie jest konieczna
nie popełniajcie mojego błędu

Lilianna22

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3747
Odp: czy autyzm można wyleczyć?
« Odpowiedź #257 dnia: Grudzień 29, 2013, 13:18:00 »
Koliber, naprawdę niewielu z nas po usłyszeniu diagnozy na drugi dzień wywaliło mleko i gluten. Sama diagnoza jest potężnym obciążeniem i szokiem. W dodatku zwykle podawana w towarzystwie informacji, że tylko terapia pomaga, ale i ona niewiele pomoże. Najpierw trzeba mieć siłę, żeby uporać się z tą traumą, potem czas, żeby znaleźć potrzebne informacje i przerobić sobie to we własnej głowie. Dopiero potem jest czas na działanie. Dużo zależy też czy twoi bliscy cię wspierają czy nie. Ja zostałam sama z problemami dot. terapii/ leczenia/ diety/ przedszkola i też dużo czasu zajęło mi odnalezienie się w nowej rzeczywistości, gdzie w dodatku było wiele sprzecznych informacji, co pomaga a co szkodzi.

Zostaw przeszłość za sobą, patrz przed siebie i z nową nadzieją zaczynaj kolejny dzień  :).
Życzę wam i wszystkim forumowym rodzicom i dzieciom dużo codziennych radości, sukcesów w pokonywaniu autystycznych przeszkód i lepszego każdego następnego roku :).

koliber

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2352
Odp: czy autyzm można wyleczyć?
« Odpowiedź #258 dnia: Grudzień 29, 2013, 16:57:00 »
wiem...to prawda, trzeba najpierw w ogole dopuscic do siebie diagnoze (ja broniłam sie przed nia jakis czas...patrzyłam na wszystkich jak na idiotow co sie mi dziecka czepiaja ;) )
ale jak juz zaakceptowałam ten stan to szkoda ze nie znalazł sie nikt kto mi by powiedział jasno i wyraznie- BEZ DIETY osiagniesz BARDZO MAŁO
dlatego ja bede to wszystkim wrecz na chama wciskac diete ;)...a niech mnie biora za jakas nawiedzona ;)
sama straciłam czas mojego dziecka i jesli choc jeden rodzic usłyszy moj krzyk i dotrze d niego chociaz miesiac wczesniej niz do mnie to bede szczesliwa :)

mam nadzieje ze wczesniej mnie nie zbanujecie hihi



wszystkiego najlepszego w nowym roku :)



justysiak

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 569
Odp: czy autyzm można wyleczyć?
« Odpowiedź #259 dnia: Grudzień 29, 2013, 19:48:07 »
Ja też jestem jak najbardziej za dietą. Wiem, że podobno nie u wszystkich dzieci działa, ale zastanawialam się nawet kiedyś czy to nie kwestia niskonsekwencji.  Ja to nawet naczynia synkowi inne mam, bo może ktoś czegoś nie domyje. Może to przesada, ale juz tak mam, bo dla mnie to nawet na chlopski rozum - jak mózg może się dobrze rozwijać skoro ciało odżywia się czymś co mu szkodzi.  Chociaż efekty diet są na pewno u różnych dzieci różne i niestety nie u wszystkich dzieci aż tak spektakularne. Teraz pewnie gromy się na mnie posypia, że my tu na forum nawiedzone z tymi dietami, ale najśmieszniejsze jest to, że przeważnie piszą to osoby, które nidgy żadnej nie zastosowały. Wg mnie dieta to duży krok do wyzdrowienia

A diagnozę trzeba po prostu wyryczec a później jakoś się z tego podnieść żeby zacząć walczyć. Chociaż wszyscy na pewno wiemy jakie to trudne :(
« Ostatnia zmiana: Grudzień 29, 2013, 19:51:48 wysłany przez justysiak »
Najukochańszy Synek - marzec 2011
Promyczek - luty 2014

misiolina

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1104
Odp: czy autyzm można wyleczyć?
« Odpowiedź #260 dnia: Grudzień 29, 2013, 20:37:04 »
Ja też się dluuuugo przed dietą bronilam mimo że mała  jadła sporadycznie  słodycze mleko od urodzenia odstawione gluten ograniczony grzyb się totalnie rozrosl naszczęście było to widać od strony organizmu a nie regresu Teraz mała jest na duecie nadal nie drastycznie rygorystyxznej ale napewno bg gm ten cukier jest we wszystkim,  i nie było wielkiego wow ale np przestała być dzieckiem jczacym a fajna dzuewczynka,  jesteśmy bez diagnozy nadal są problemy ale wiem że dieta pomga
Mala.2012

koliber

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2352
Odp: czy autyzm można wyleczyć?
« Odpowiedź #261 dnia: Grudzień 30, 2013, 07:48:21 »
nie było wielkiego wow bo dieta musi byc SCISLE PRZESTRZEGANA
inaczej w ogole nie ma sensu

uwazam tez ze własnie dlatego nie u wszystkich dzieci działa...bo albo rodzice maja za mała wiedze/ swiadomosc na temat tego co jest czym, albo ida na łatwizne kupujac połprodukty albo własnie czasem dziecko przestrzega diety a czasem nie

np gluten jest w wedlinach...a parowki to jest mega swinstwo (wszystkie)

jak tu czytałąm co niektorzy daja dzieciom...albo jakas propozycje menu bezglutenowego to az mnie zatrzesło ;D
dieta bezglutenowa to jest bardzo duzy wysiłek, oznacza samodzielne pieczenie wedlin nawet...bo tylko wtedy mozemy powiedzie ze dziecko jest na diecie :)