Autor Wątek: Widziałam się z dziećmi autystycznymi  (Przeczytany 2191 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

neti

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 19
Widziałam się z dziećmi autystycznymi
« dnia: Grudzień 23, 2002, 19:30:23 »
Witam,
Dawno się nie odzywałam gdyż cały czas jestem zalatana i załatwiam sprawy związane z akcją.
Niedawno zorganizowalismy zbiórkę pieniedzy w szkołach gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych po symboliczne 50gr od każdego ucznia. ( uzbieraliśmy ponad 1600 zł). Za te pieniądze kupiliśmy 9 dzieciom autystycznym prezenty gwiazdkoowe.
W piątek zorganizowaliśmy właśnie pierwsze spotkanie z dziećmi autystycznymi oraz ich rodzicami.
Nie przyszło na spotkanie tylko 2 dzieci . Ale tu muszę się przez chwilkę zatrzymać. Bardzo to przeżyłam i jak myślę osoby które uczestniczyły w tym spotkaniu również. Może to dla państawa jest dziwne, ale to było moje pierwsze zetknięcie się tak na żywo z osobami chorymi na autyzm. Przez ostatnie 5 miesięcy głęboko i bardzo dokładnie szukałam informacji o autyzmie, rehabilitacji. Przeczytałam dużo ksiązek, artykółów na ten temat. Znałam to wszystko z teorii. I gdy wszyscy zasiadliśmy przy jednym stole to popłynęły mi łzy nie mogłam nic powiedzieć.....wszystko co przeczytałam - zobaczyłam na własne oczy.....i to co teraz czuję nie jest do opisania. Przepraszam, że tak mówię ( a raczej piszę) w sumie to dla państawa jest chlebem powszednim. Proszę mnie nie zrozumieć źle - ale teoria zetknęła sie z praktyką a raczej z własnymi doświadczeniami i ciesze się ,ze doszło do tego spotkania.
Cieszę się, ze ta mała akcja wypaliła. Miałam problemy z dobraniem prezentów ( szczególnie dla chłopca, który dodatkowo jest niewidomy). Ale jak widziałam wszystkim dzieciom prezenty się podobały.
Może to też zabrzmi jakoś drastycznie ( przynajmniej tak zareagowało moje najbliższe otoczenie)- poznałam chłopca , który ma 18 lat - nie mówi, wciąż na Pampersach, zamknięty w sobie - jego całe zycie to plastikowa spiralka ( sprężynka kolorowa)oraz centymetr krawiecki. Najgorsze chyba jest to, ze jego rodzice - a raczej mama która samotnie go wychowuje jest biedna, nie miała i nie ma  pieniędzy na jego leczenie, rehabilitację. Chłopiec cały czas kręci głową na boki i się kołysze oraz bawi się spiralką.
I jak tu pomóc.....czy można coś u takiego chłopca jeszcze zrobić?? czy umieją mi państwo na to trudne pytanie odpowiedzieć?? Bo ja nawet nie chcę powiedzieć tego co wiem na ten temat z teorii. Ale moze coś przeoczyłam. czy dadzą mi państwo nadzieję??
Aneta Rostkowska


Ps: Chciałabym państwu życzyć wszystkiego co najlepsze z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia i żeby 2003 rok okazał się lepszy i pomyślniejszy.
Serdecznie pozdrawiam. Aneta Rostkowska