Autor Wątek: Terapia  (Przeczytany 328442 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

dorotasz

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 251
Terapia
« Odpowiedź #15 dnia: Kwiecień 20, 2005, 17:07:49 »
Onga-moim zdaniem z 3-latkiem trzeba się bawić:baraszkować, skakać, ciągać go w kocu, huśtac na huśtawce, podrzucać do góry, śpiewać mu piosenki, goniać go i łaskotać. No i jeszcze pozostaje pytanie-czy dziecko ma program ustalony przez jakiś ośrodek (czy jest pod opieką specjalistycznego ośrodka), bo jeśli tak, to sprawa jest prosta-trzeba realizować ich zalecenia.

onga

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 4
Terapia
« Odpowiedź #16 dnia: Kwiecień 20, 2005, 18:42:11 »
Staram się staram. lecz wymagania rodziców są dośc wysokie....spodziewaja się cudów...A zabawy i owszem są...z tym, że to raczej ja sie bawię , bo chłopca ciężko w nie wciągnąc...Próbowałam fragmentami porannego kręgu go przyciągnąc, to po zapaleniu światełka "miałam go z głowy"....Mam nadzieję, że w końcu jakoś do niego dotrę i choć troszkę pomogę...Dziekuję za rady:) I chętnie usłyszę wiecej:)
Miłego dnia.

krystynagra

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 724
Terapia
« Odpowiedź #17 dnia: Kwiecień 20, 2005, 18:46:18 »
zgadzam sie ,ze kazde dziecko jest inne , opisujemy tu nasze doswiadczenia ,mysle ,jednak ,ze kazda z nas od kogos cos wezmie ,pozyczy , sprawdzi m etody innej ,bo po to tu zagladamy .Ale ja caly czas mysle o jednym   - jak przekonac otoczenie ,ze gwaltowen reakcje dzieci autystycznych c zy z ZA sa skutkiemich nadwrażliwosci zmyslowej ,ze one czuja wiecej i silniej  i stad takie reakcje . Przede wszystkim chcialabym aby takich dzieci bezustannie nie niszczono ocenianiem  i karami . Np złosci mnie taka diagnoza mutyzm .Dziecko mowi ale tylko do wybreanych osob np  w domu mowi, a w szkole milczy .MIlczy bo chce uniknac dezaprobaty , osmieszenia ,kpin , złllej oceny .Czy napr<awde to tak trudno zauwazyC ???
 Przeciez tragedia n aszych dzieci bywa czesto izolacja od rowiesnikow , a one naprawde pragna miec tych pryzjaciol .Dlaczego dorosli tego nie widza. Jak czujecie w moim tekscie  gorycz i troche rozpaczy - to naprawde , to efekt koszmarow jakie przeszla An ia w szkole .Nie tylko ona , pryzpuszczam.
 Wmieniamy sie doiswiadczeniami z terapi ,ale kjaki mamy wpływ na  sytuacje kiedy dzieci są poza domem ?

iwonka22

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 224
Terapia
« Odpowiedź #18 dnia: Kwiecień 20, 2005, 20:55:07 »
Do ongi. Odpowiedz znajdziesz w poscie Elektry. Jak uwaznie poobserwujesz malucha, to zauwazysz, czym szczegolnie chetnie sie zajmuje. Poki sie dobrze nawzajem nie poznacie, nie ma mowy o bardziej zaawansowanej terapii. Rodzicom tez to lepiej uswiadomic. Najpierw KONTAKT, a edukacja potem. Moj synek co prawda nie lubil zabaw ruchowych typu skakanie, kreciolki, ale nie protestowal, kiedy kladlam sie kolo niego na podlodze  i jezdzilam samochodzikiem tak jak on. Nie zrazaj sie niepowodzeniem. Moj syn, kiedy zaczela przychodzic do niego pani psycholog rzucal jej butami i chociaz nie naruszala na poczatku ,,jego strefy bezpieczenstwa" krzyczal tak strasznie, ze uspokoic go mogla tylko kapiel w wannie. A po jakims czasie cieszyl sie na jej widok, wychodzil razem z nia na spacer. Dzieci autystyczne wychwytuja emocje osob w swoim otoczeniu, jezeli bedziesz przestraszona, zniechecona to on to wyczuje i nie bedzie czul sie bezpiecznie. Wiecej wiary w siebie i pewnosci, ze oboje postepujecie najlepiej jak potraficie.

iwonka22

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 224
Terapia
« Odpowiedź #19 dnia: Kwiecień 20, 2005, 21:12:27 »
Krysiu kochana, jak ja doskonale Cie rozumiem. Przychodzi taki moment w naszym zyciu, kiedy zadajemy sobie pytanie, co bedzie z naszymi dziecmi kiedy zabraknie im naszych opiekunczych skrzydel, kiedy beda musialy same zmierzyc sie z realiami brutalnego zycia. Jak sobie poradza? Bywaja takie dni, kiedy nie potrafie myslec o niczym innym jak o przyszlosci swojego dziecka. Taki dobry, taki lagodny, naiwny ze swoja wiara, ze skoro on nie ma wobec nikogo zlych intencji, to od innych moze oczekiwac tylko tego samego. Nie wiem czy ufnosc i zyczliwosc wobec ludzi, ktora mu wpajamy nie obroci sie przeciw niemu. Ale jaka jest alternatywa? Wzbudzac w nim uczucia przeciwne? Wychowac agresywnego zlosnika, ktory owszem potrafi przylozyc, wzbudzi strach w otoczeniu? Nie znam odpowiedzi na te pytania. Wiem tylko, ze gdyby wszyscy ludzie byli tacy jak moj syn, swiat bylby lepszy. Nie wiem czy jestes osoba wierzaca, bo mi bardzo pomaga wiara. Zwlaszcza po ostatnich smutnych wydarzeniach nabralam pewnosci ze Ojciec Swiety mowil szczegolnie do mnie NIE LEKAJ SIE. ZAUFAJ MILOSIERDZIU BOZEMU. Zawierzam milosierdziu Bozemu swoje dziecko (mam zamiar wybrac sie do Lagiewnik) liczac ze Bog pozwoli mu spotkac osoby, ktore pomoga mu i otocza opieka, tak jak nam sie to udaje do tej pory.

Funa

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 330
Terapia
« Odpowiedź #20 dnia: Kwiecień 20, 2005, 21:25:56 »
Onga mój syn rozpoczął terapie logopedyczną w wieku 18 miesięcy oswajanie z terapeutą trwało około 6 miesięcy, powolutku nic na siłe.
W wieku 2lat rozpoczął terapie behawioralną.Terapeutka behawioralna kazała mi wyjśc z pokoju, ponieważ moja mina zdradzała zaskoczenie tą metodą.
Za drzwi było słychac przerażający płacz i tak przez 4 następne spotkania,aż wkońcu dziecko same wyciągało do terapeutki rączki.
Choć było to drastyczne to zaoszczędziliśmy sporo czasu.
Myślę że warto porozmawiać z mamą aby spróbawała was zostawić 1na 1.

onga

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 4
Terapia
« Odpowiedź #21 dnia: Kwiecień 20, 2005, 21:29:38 »
Iwonko dzięki wielkie za dobre słowo. Na szczęście Wojtuś jest na tyle łaskawy, że nawet na do widzenia przytula sie do mnie...Więc mogę wierzyć, ze będzie dobrze.
Dobrej nocy.

onga

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 4
Terapia
« Odpowiedź #22 dnia: Kwiecień 20, 2005, 21:32:22 »
Bardzo sie cieszę, że Was znalazłam. Tyle tu miłych osób... i dobrze, bo to niesamowicie pomaga. Dziękuję Wam wszystkim.
Funa dziękuję:)

elektra

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 58
Terapia
« Odpowiedź #23 dnia: Kwiecień 20, 2005, 22:48:24 »
Cytat (krystynagra @ Kwie 20 2005,18:46)
zgadzam sie ,ze kazde dziecko jest inne , opisujemy tu nasze doswiadczenia ,mysle ,jednak ,ze kazda z nas od kogos cos wezmie ,pozyczy , sprawdzi m etody innej ,bo po to tu zagladamy .Ale ja caly czas mysle o jednym   - jak przekonac otoczenie ,ze gwaltowen reakcje dzieci autystycznych c zy z ZA sa skutkiemich nadwrażliwosci zmyslowej ,ze one czuja wiecej i silniej  i stad takie reakcje . Przede wszystkim chcialabym aby takich dzieci bezustannie nie niszczono ocenianiem  i karami . Np złosci mnie taka diagnoza mutyzm .Dziecko mowi ale tylko do wybreanych osob np  w domu mowi, a w szkole milczy .MIlczy bo chce uniknac dezaprobaty , osmieszenia ,kpin , złllej oceny .Czy napr<awde to tak trudno zauwazyC ???
 Przeciez tragedia n aszych dzieci bywa czesto izolacja od rowiesnikow , a one naprawde pragna miec tych pryzjaciol .Dlaczego dorosli tego nie widza. Jak czujecie w moim tekscie  gorycz i troche rozpaczy - to naprawde , to efekt koszmarow jakie przeszla An ia w szkole .Nie tylko ona , pryzpuszczam.
 Wmieniamy sie doiswiadczeniami z terapi ,ale kjaki mamy wpływ na  sytuacje kiedy dzieci są poza domem ?

Narazie sprawdzam czy potrafię zacytować (bo ja pierwszy raz...;-))...
Janek 1999

elektra

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 58
Terapia
« Odpowiedź #24 dnia: Kwiecień 20, 2005, 22:49:41 »
o kurczę nie udało się! chciałam tylko kilka zdań... hihi :-)))
Janek 1999

elektra

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 58
Terapia
« Odpowiedź #25 dnia: Kwiecień 20, 2005, 23:57:56 »
Może mi ktoś podpowie...? Tymczasem zrobię tak jak potrafię:
cytat Krysi :-):
"...Ale ja caly czas mysle o jednym   - jak przekonac otoczenie ,ze gwaltowen reakcje dzieci autystycznych czy z ZA sa skutkiem ich nadwrażliwosci zmyslowej ,ze one czuja wiecej i silniej  i stad takie reakcje . Przede wszystkim chcialabym aby takich dzieci bezustannie nie niszczono ocenianiem  i karami..."

Otóż to!!! A może Megi utworzy nowy wątek: Terapia "zdrowego"społeczeństwa??? :<img src="http://www.dzieci.org.pl/forum/Smileys/default/wink.gif" alt=";)" title="Mrugnięcie" border="0" class="smiley" />:

Często denerwują mnie, zasmucają, przygnębiają  takie nieudane określenia na zachowanie naszych dzieci!!! nie rzadko specjalistów od których bardziej lub mniej jesteśmy uzależnieni...
Każda z nas doskonale odczuwa "schody" po których musi się wspinać w miarę jak dziecku przybywa lat, czeka go przedszkole, szkoła... Krysiu! Ty jestes juz wyżej ode mnie (co świadczy o Twej ogromnej mocy) ja na etapie przedszkola...  :laugh:
Myślę, że z pewnością nie wolno nam dać się: niefortunnym diagnozom, złej ocenie. I wyglada to tak, że ciągle musimy o coś walczyć, domagać się poprawnych wniosków itp! Jest swietnie, jeżeli ma sie  dość pewności siebie, odwagi, gorzej jesli nie posiadamy tego "genu" walki ;-) (prezentuję ten drugi typ - chociaż jasiowe przeszkody troszkę mnie już zmieniły...)
Ciągle słyszymy  o terapii naszych dzieci, o ich deficytach, o ułomnościach, brakach, konieczności dostosowania do społeczeństwa.
A może by tak społeczeństwo troszkę dostosować do naszych dzieci?
Wydaje mi się, że ogromną rolę pełnią tu rodzice (tylko jest tak, ze zwykle "walczymy" w pojedynkę) a zawsze raźniej w grupie (o czym z pewnością świadczy choćby To Forum!).  
Uważam, ze oprócz "terapi" naszych dzieci powinno się prowdzic terapię rodziców (potężnego wsparcia, dodania otuchy, dobrego nastawienia, powiedzenia, że nasze dzieci to nie tylko same deficyty ale i ogrom zalet!!!). Gadam tak bo bardzo mi tego brak...
Janek 1999

iwonka22

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 224
Terapia
« Odpowiedź #26 dnia: Kwiecień 21, 2005, 00:24:42 »
Hej dziewczyny! Czy sprawa akceptacji Waszych dzueci w srodowisku pozadomowym wyglada tak tragicznie? Czy naprawde spotykacie tylko ludzi, ktorzy wskazuja na deficyty u Waszych dzieci? Cos mi tu powialo pesymizmem. Ja z kolei obracam sie w srodowiskach, w ktorych na pierwszym miejscu, jesli chodzi o metody wychowawcze jest zasada pozytywnych wzmocnien. Odnosi sie ona do wszystkich dzieci. Nauczyciele bardzo cieplo wypowiadaja sie o moim synu, chwala go, podkreslaja jego sukcesy tym bardziej im trudniej mu przychodza. Z kolegami jest podobnie. Sa dziecaki, ktore dokuczaja Wiktorowi i wysmiewaja np jego sposob mowienia, ale sa tez i takie, ktore murem za nim staja, i z wielka ochota mu pomagaja. Przeciez my rowniez przez jednych jestesmy lubiani, przez innych nie. Jednym sie podobamy a innych draznimy. Jest takie powiedzenie, ze czlowiek to nie dolar, zeby go wszyscy lubili. Ja mysle, ze gdyby w zyciu nasze dzieci ze swoimi cudownymi niewinnymi serduszkami trafialy tylko na szydercze i zatwardziale serca, to swiat nie mialby prawa dluzej istniec. Popatrzcie, jednak jest bardzo wiele ludzi, ktorzy maja w sobie pragnienie pomagania slabszym i potrzebujacym. Nie martwcie sie, jestem przekonana, ze nasze dzieciaki tez spotkaja pomocna dlon (o ile beda tego potrzebowac, bo majac takie mamy jak forumowiczki sami moga okazac sie specjalistami od pomagania innym)

elektra

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 58
Terapia
« Odpowiedź #27 dnia: Kwiecień 21, 2005, 10:24:46 »
Masz rację Iwonko! Może trochę pesymistycznie powiało... :) i faktycznie nie natrafiamy tylko i wyłącznie na niezrozumienie ze strony innych... Myślę, że ogromnie ważne jest podejście opiekunów naszych dzieci (poza domem oczywiście) bo to oni mogą wiele zdziałać (odpowiednio reagując na złe zachowania innych, którzy wykorzystują naiwność i z pewnością brak umiejętności "walki" naszych "nieboraków :D ). I jeśli napotyka się Owych Ludzi to wiary Ci przybywa... Ale bywa i tak jak wspomniałam w moim ostatnim poscie...
Ja jestem osobą, która stara się patrzeć na świat pozytywnie (moze dlatego tak bolą jakieś niefortunne i zimne określenia?)
I jasne, że ani my ani nasze dzieci nie muszą być przez wszystkich lubiane (bo to nierealne! :<img src="http://www.dzieci.org.pl/forum/Smileys/default/wink.gif" alt=";)" title="Mrugnięcie" border="0" class="smiley" />: )
Przyznaję, że ten mój nocny post nadawał się raczej do forumowej "ściany płaczu" i jestem świadoma, że należy patrzeć na te dobre strony tego świata i nikomu nie jest łatwo!
W takim razie głowy do góry!
Janek 1999

iwonka22

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 224
Terapia
« Odpowiedź #28 dnia: Kwiecień 21, 2005, 10:41:21 »
Electro! Od naszego nastawienia i samopoczucia zalezy bardzo wiele. W psychologii jest taki termin: samospelniajaca sie przepowiednia. Polega to na tym: Sprobuj wyobrazic sobie, ze drzwiami Twojego mieszkania stoi jakis facet. Bardzo chcalby wejsc, przywitac sie z Toba, ale jest niesmialy, ma pelno kompleksow wobec wlasnej osoby, nie wie jak go przjmiesz, zaklada ze bedziesz sie z niego w duchu wysmiewac. Jednak decyduje sie wejsc. I teraz sprobuj sobie wyobrazic jak taki facet wyglada. Zapewne jest leko przygarbiony, powazny, smutny nawet, ma niespokojny, rozbiegany wzrok, nie patrzy na Ciebie tylko gdzies w przestrzen. Czy polubisz takiego kogos? Raczej nie. Predzej pomyslisz sobie, ze to jest niefajna osoba. Stworzysz dystans. On to wyczuje. I wiesz co zrobi po wyjsciu od Ciebie? Klasnie w rece mowiac sobie: Wiedzialem, ze mnie nie polubi, ze mnie nie przyjmie. A co by bylo, gdyby przed drzwiami stala osoba spodziewajaca sie, ze zrobi dobre wrazenie, przekonana ze odniesie sukces?

krystynagra

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 724
Terapia
« Odpowiedź #29 dnia: Kwiecień 21, 2005, 22:31:14 »
Nas dzieli czas, Iwonko.Twoje dziecko jest o 8 lat mlodsze , do szkoly trafilo z diagnozą .Zespół  Aspergera  jest w klasyfikacji chorób od 1992. roku
Widzialaś kiedy dzieci które po całonocnej podróży do warszawskiego szpitala wzywano do lekarza po wielogodzinnym oczekiwaniu ( wywołamy panią !)
widzialaś lekarzy , którzy mowili ,ze przyjmą ci dziecko do szpitala ,ale go nie obejrzysz przez miesiac , a ono ma 6 lat !
Czy widziałaś pania psycholog , która po obejrzeniu testow 7 latka i bez żadnej diagnozy  wyrokowała - najlepiej zabrać i tak sie nic nie nauczy - Pani psycholog dzis jest znana osoba, autorką, mądrych książek o psychologii..Udzielano ci rad kiedy interweniowalas ,bo inne dzieci biły twoje - niech i ono bije ?
Widziałaś dzieci wystawiane w szkole na pośmiewisko  i obojetne twarze nauczycieli ?Wydawałaś ciężkie pieniadze na prywatne szkoły tylko dlatego ,zeby twoje dziecko mogło tam siedzieć jak mebel ,bo nawet świadectwa nie dostawało?
no itd itd .Przypadek mojej nie jest wyjatkiem .Takie są losy starszych , dzis oni ,dorosli  mają w swojej psychice głębokie blizny.A  ci których ja znam , pochodzą z troskliwych ,czułych rodzin , wyksztalconych .Nie wiemy ilu doroslych autystykow  czy Aspi mamy w zakładach dla upośledzonych i w więżieniach ? .Ja po latach doświadczeń mam skórę hipopotama.
I jeżeli mnie co martwi , to przyszlość takich dzieci jak moje z ta traumą z dzieciństwa .Ja sie po prostu boje czy moje dziecko nie zostalo zarazone ta nienawiscia jakiej doznalo i czy nie zechce\ brać odwetu na innych. Czytalam Zniewolone dzieciństwo Alice MIller - i każdemu te książke polecam -  wszyscy okrutnicy w dzieciństwie doznawali przemocy ,co nie znaczy ,ze każde dziecko które doznalo przemocy musi stać sie okrutnikiem czy zbrodniarzem.Ja sobie zdaje sprawe,ze ten stosunek do dzieci z ZA czy autystycznych - nie wynikał z zamierzonej złej woli - lecz przede wszystkim - z braku wiedzy ,ale potrzeba duzo czasu i pracy ,aby przede wszystkim te dzieci pozbyły sie poczucia krzywdy i zrozumiały dlaczego to ich spotkało .