Autor Wątek: Terapia  (Przeczytany 324543 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

iwonka22

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 224
Terapia
« Odpowiedź #45 dnia: Kwiecień 22, 2005, 20:43:22 »
Niesamowite sa te nasze chlopaki. Moj syn, ktory autystykiem z pewnoscia juz nie jest blaga nas abysmy wylaczyli telewizor, gdy ogladamy teleturniej 1 z dziesieciu. Ostatnio caly dzien chodzil w domu w okularach przeciwslonecznych, ktore kupilam mu na zielona szkole. Na nadwrazliwosc sluchowa mysle, ze najbardziej rzeczywiscie poradziliby terapeuci SI. Ja na ich polecenie robilam Wiktorowi trening sluchowy, ktory polegal na sluchaniu kasety z bardzo nieprzyjemnymi dzwiekami (przez sluchawki). Sluchal przez 10 dni kilka razy dziennie po 10-20 minut. Mam pytanie. Czy ktoras z Was robila swemu dziecku diete sensoryczna? Jakie byly rezultaty, bo my bylismy pod duzym wrazeniem zmian, jakie sie w naszym dziecku po tej diecie dokonaly.

iwonka22

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 224
Terapia
« Odpowiedź #46 dnia: Kwiecień 22, 2005, 20:51:45 »
Czy zakladalyscie dzieciom kamizelki terapeutyczne? Chodzi mi o takie specjalne kamizelki, ktore maja zaszyte w srodku woreczki z piaskiem. Ciezar piasku nie przekracza 6 procent wagi ciala. Trzeba w tym chodzic min. 2 godziny dziennie. Dostalismy takie zalecenie w ramach SI, ma poprawic koncentracje uwagi. Moze ktos podpowiedzialby mi, jak przygotowac najprostszym sposobem taka kamizelke?

megpl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 679
Terapia
« Odpowiedź #47 dnia: Kwiecień 22, 2005, 21:12:53 »
OT - to "occupational therapy" (czy moze to ktos przetlumaczyc?) w to tez jest wlaczona czasem SI ("sensory integration")


Dieta sensoryczna - robilismy z b. dobrym skutkiem ale niestety krotkotrwalym.
Polegala ona na m in masazu szczotka i galbokim masazu/ucisku stawow co 2 godz dziennie przez co najmniej 2 tygodnie. Osoba ktora to robi powinna byc przeszkolona bo mozna dziecku niechcaca zaszkodzic.
Efekt -Krzysiowi zmniejszyly sie stymulacje na pare tygodni, ale potem znowu wrocily ze zwiekszona sila

Kamizelka - tak widzialm je w szkole. One sa wypelnione ryzem (zaszywa sie woreczki z ryzem). Tak najprosciej to mozna by bylo kupic mu gotowa kamizelke i zaszyc ryz w kieszeniach i na plecach ... nie powinno sie jej dlugo stosowac (tzn przez caly dzien, bo za duze obciazenei na stawy)
co jescze widzialam : koc do spania tez wypelniony/obciazony ryzem.  Niektorym dzieciom pomaga przespac cala noc.

Tu jest link do tych kamizelek i tam jest "sewing pattern" czyli instrukcja jak to uszyc
http://weightedvest.com/enhanced.html

Fajnie tez jest "zapatulic" malca ciasno w koc i nim "poturlikac". Ja Krzysia zawijalam (i czasami o to sam teraz prosi)  pod pachami w jego ulubiony kocyk i kladl sie na podloge i cwiczylismy "taczki" (ja go trzymalam za nogi a on chodzil rekami). Mowilismy ze "Krzys udaje ze jest gasiennica" - i tak to dzis on nazywa.

Lub 2 osoby dorosle trzymaja koc , dziecko w srodku i nim bujaja - tez dobre na ucisk ciala no i cwiczenie mowy i interakcji z rodzicem.

Meg




Krzys VIII 2000

megpl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 679
Terapia
« Odpowiedź #48 dnia: Kwiecień 22, 2005, 21:23:31 »
oj to swinie oni chca $29 za instrukcje do szycia.
To znalazlam na innej stronie:

Making your own weighted blanket

Please consult an OT on need & use of weighted blanket so that it is tailored to your child.

Making the blanket
Use two existing blankets to do this. Put the pockets on one, and then sew the two blankets together. This way also the pockets can be sewn out of any material, and no one will see what they look like. The pockets should be large to accommodate the child’s growing needs. Sow the pockets on 3 sides only. Sow Velcro on the inside of the pockets so that you can attach the weight bags as needed. The baggies can be adjusted according to how much pressure is needed. The blanket is washable as you can take out the weights.

OR Make blanket and a weighted vest using regular patterns and by creating little pockets throughout each.

OR Make the weighted blanket from a Velux blanket cut to size width wise. Fold it in half and sow the length of the blanket every four inches. Pour little plastic pellets that you can buy at a craft store into the four inch pockets. Sew the pockets closed.

Weights:
- dried peas
- modeling clay (formed flat to fit the pockket nicely)
- sheet shot (conforms to the body)
- aquarium rocks (inexpensive, easy to inserrt and easy to weigh on kitchen scale)



----------------


tu jest jeszcze fotografia takiej kamizelki:

http://www.therapyshoppe.com/product.php?cat=4




Krzys VIII 2000

elcia

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 802
Terapia
« Odpowiedź #49 dnia: Kwiecień 22, 2005, 22:44:02 »
Moja córka ma 15 lat. Przeszłyśmy wszystkie dostępne kiedyś terapie:
od 3 lat do 8 lat
-psychoterapia 3 x tyg
-gimnastyka sherbourne 1 x tyg
-gimnastyka 1 x tyg
-logopeda 1 x tyg
-zajecia pedagodiczne + zerówka
-sekwencje codziennie
-hipoterapia
-trochę holding
-"trening posłuszeństwa", realizowany przez tatę, czyli z jednej strony twarde egzekwowanie poleceń, a z drugiej hołubienie, przytulanie i peiszczoty przy każdej pozytywnej reakcji (długo kontakt z tatą był lepszy niż z mamą)
-zawsze wakacje co najmniej 1 miesiąć z dzieckiem, dużo wedrówek, góry, jeziora, morze, kąpiele
efekty:
zlikwidowanie sensoryzmów, nauczenie mowy, przygotowanie do szkoły, poprawienie koncentracji, świetna sprawność fizyczna i ogólny stan zdrowia

od 9 do 13 lat
-gimnastyka sherbourne lub Denison 1 x tyg
-zajecia plastyczne na podłodze w grupie dzieci z ADHD 1 x tyg
-hipoterapia 1 x tyg
-pobyt w świetlicy terapeutycznej z dziećmi z różnych środowisk 2-3 h dziennie
-zajęcia teatralne 3 x tyg
-zajęcia plastyczne 2 x tyg
-zajęcia taneczne 2 x tyg
-zajęcia z garncarstwa 1 x tyg
-Synapsis 1 x tyg
-szkoła (zajęcia ind + częściowo w klasie integrac)
-zajęcia z pedagogiem w szkole 1 x tyg
-odrabianie lekcji + korekta zachowań + realizacja zaleceń Synapsis 3 h dziennie z opiekunką
-trening słuchowy w sumie 3 tyg codziennie po 2 h
-basen 1 x 2 tyg
wakacje i ferie - wyjazd z rodzina na m-c, plener plastyczny, typu półkolonie w świetlicy
Efekty:
poprawa funkcjonowania społecznego i komunikacji, emisji głosu, finezyjne poruszanie się, umiejetność tańca, recytacji i śpiewu, koncentracji, zmniejszenie negatywnych emocji, poprawa wyobraźni plastycznej,
 
od 14 do 15 lat
-Synapsis: zajęcia indyw. 2 x m-c
-Synapsis zajęcia w grupie 5 Aspi przygotowujące do zrozumienia inności własnej i docenienie swojej wartości 2 x m-c
-Scolar zajęcia w grupie 4 Aspi uczace zachowań społecznych 1 x tyg
-terapia ind uzgodniona z Synapsis zorganizowana w szkole 4h na tydzień
-szkoła (ind + klasa integr.)
-opiekunka realizująca przygotowanie się do lekcji, terapie Synapsis, 25 h na tydzień
-basen 1 x tyg

Największy nacisk w terapii jest położony na :
poprawne używanie mowy - dużo ćwiczeń językowych, pisanie dziennika, czytanie tekstów, opowiadanie
uczenie poprawnych zachowań społecznych - dużo tłumaczeń, rozmów , stosowanie "socjal story"
uczenie właściwej komunikacji z rówieśnikami - odgrywanie scenek, wygaszanie emocji
Działania wszystkich współpracujących terapeutów są zsynchronizowane. Jeśli uczymy się odbywać poprawną rozmowę telefoniczną to konspekt z tych zajęć jest przekazywany opiekunce i mnie i my również to ćwiczymy.
Efekty:
-duża samodzielność: umiejętność robienia zakupów w sklepie i na bazarze, zarówno zleconych jak i na własne potrzeby z ubraniami włącznie, dbałość o wygląd i higienę, umiejętność zrobienia kilku potraw, prania, sprzątania
-zmniejszenie się do 1 na m-c ataku złego humoru (ma związek z okresem? - moze ktoś umie to powiązać)
-coraz większa samoświadomość (wyeliminowała samodzielnie echolalie)
-coraz lepsza komunikacja werbalna


Ale sie rozpisałam, ciekawe czy ktoś będzie chciał to czytac.
Ela
Elżbieta

stani

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 26
Terapia
« Odpowiedź #50 dnia: Kwiecień 22, 2005, 22:48:56 »
EwoKuby mój Maciuś przez jakiś czas zatykał uszy na dżwięk jingli (tak się
chyba nazywają muzyczne wstawki w programach informacyjnych). Przy tym
 był wyraźnie zaniepokojony. W tym czasie walczyliśmy z jego innymi zachowaniami, a z tym ograniczaliśmy się do przytulania i łagodnego uspokajania.Bywało, że nerwowo przełączałem telewizor, ale to raczej jest
błąd. Myślę, że trzeba oswajać dziecko z przykrymi dla niego dzwiękami. Na początek z dala od telewizora. Niezauważalnie minęło mu to.
Jeżeli chodzi o niechęć dotykania (jak i słuchania) to powtórzę za Meg: ''...może to być sensoryka, ale może też być nerwowość związana z czymś innym...''
Pójdź też za radą Anet-y (z przed kilku godzin)!
     Stasiek

elektra

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 58
Terapia
« Odpowiedź #51 dnia: Kwiecień 22, 2005, 22:51:16 »
Jak to dobrze, że można tu sobie wejść i poczytać... :) "przytłoczyły" (ale jak najbardziej pozytywnie) mnie Wasze opowieści o pracy z dziećmi. Naprawdę podziwiam Was bardzo za siłę, konsekwencję w działaniu...
Od zawsze (czyli od pojawienia sie problemu) szukamy logopedy (znającego się na rzeczy - czyli w miarę doświadczonego w pracy z autystą) i jakos nam się nie udaje. Póki co pracujemy "we własnym zakresie" z naszą nadzwyczajną (kochaną, z "prawdziwego zdarzenia" :D ) wolontariuszką. Nie mamy programu napisanego przez poradnię pp czy specjalistyczny osrodek - zbieramy informacje ze wszytskich mozliwych źródeł i włączamy je w życie z Jasiem... :) (uczymy czytac globalnie, ćwiczymy raczkę-bo uparciuch wielki do rysowania o pisaniu nie wspomnę! )
Mieszkamy w nieduzym mieście gdzie wiadomym jest, że brakuje jakiegokolwiek ośrodka specjalistycznego (poza poradnią PP gdzie od września mamy ":grupę wsparcia" - pisze cudzysłów, bo na pierwszych trzech spotkaniach-raz w miesiącu byli wszyscy zainteresowani rodzice w liczbie 7 a teraz jest nas 2...?). Poniewaz tej pomocy i zajęć tak mało wszedzie pomyślałyśmy z naszą wolontariuszką, że dobrze byłoby zorganizowac taką grupę(dzieci+opiekunowie), żeby ćwiczyć Scherborn (mamy mozliwość korzystania z sali gimnastycznej i salki rehabilitacyjnej fajnie zaopatrzonej za symboliczną opłatą). W róznych miejscach zostawiałam informacje na ten temat ale jak na razie zainteresowanie żadne :(  Ostatnia moja nadzieja to umieszczenie tej informacji w ogłoszeniach forumowych...
Niewiele w tym poście rad terapeutycznych...
Janek 1999

iwonka22

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 224
Terapia
« Odpowiedź #52 dnia: Kwiecień 23, 2005, 13:29:09 »
Droga Elu! Myslalam, ze Wiktor ma napiety program zajec, ale to co Ty zaprezentowalas w odniesieniu do swej cory, robi na mnie ogromne wrazenie. Jak udalo sie Wam organizacyjnie realizowac tak bogaty program? Mnie czasem brakuje czasu, zyjemy w ciaglym pospiechu, pedzimy z zajec na zajecia, a do tego jeszcze lekcje, starsza corka, sprawy domowe. Podziwiam Was i szczerze gratuluje. Przyklad Twego dziecka dobitnie pokazuje, jak wielokierunkowo trzeba dzialac, aby usprawnic funkcjonowanie takich dzieci jak nasze. Wlasciwie, to trzeba podporzadkowac temu swoje zycie. Szczerze gratuluje i choc moj syn tez bardzo dobrze sobie radzi, to mysle, ze musze poczekac az bedzie w wieku Twojej corki, aby moc w pelni cieszyc sie sukcesami terapii i wychowania, bo okres dojrzewania to taki swoisty sprawdzian, ktory weryfikuje czasem osiagniecia i daje ostateczna odpowiedziec co tak naprawde udalo sie nam zrobic.

megpl

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 679
Terapia
« Odpowiedź #53 dnia: Kwiecień 23, 2005, 17:01:54 »
Ela,
PRZECZYTALAM cale!!!! :D

Bardzo podziwiam wasz program i postepy corki.

Prosze napisz na czym polegaly "zajecia plastyczne na podłodze w grupie dzieci z ADHD"

oraz czy trening słuchowy byl prowadzony jakas konkretna metoda?

Dzieki, Meg
Krzys VIII 2000

elcia

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 802
Terapia
« Odpowiedź #54 dnia: Kwiecień 23, 2005, 18:27:14 »
Drogie moje!
Miło mi słuchać te pochwały- opłaciło sie pisać całą godzinę.(he,he :D )
Oczywiście nie zawsze jest tak dobrze, jak by się chciało. Jest jeszcze bardzo dużo zachowań do wyeliminowania i wiele do nauki. Ciągle poszukuję nowych metod. W tym celu wspomagam małą również suplementami, ale to w innym wątku.
Iwonko! Jak mi się udało to wszystko pogodzić. Musze przy tym nadmienić że oboje z mężem pracujemy i mamy jeszcze starszego o 2 lata syna. Otóż, uznaliśmy w rodzinie , że musimy racjonalnie podzielić czas na dzieci i swoja pracę. Przez pierwsze lata mąż pracował na popołudnia i do rozpoczęcia pracy organizował córce zajęcia. Po południu ja się zajmowałam dziećmi. Oczywiście widywaliśmy się dopiero późnym wieczorem. Możliwość pracy zawodowej była dla mnie bardzo istotna, pozwoliła mi się realizować w pracy i jednocześnie zachować świeże spojrzenie na terapię córki. Dlatego oboje z mężem mieliśmy duży wpływ na wychowanie jej. Myślę że w wielu rodzinach, w zwiążku z tym że dzieckiem zajmuje się mama a tata musi dużo pracować, aby utrzymać rodzine, to dziecko autystyczne nie ma zbyt dużego kontaktu z ojcem. A jest to bardzo wazne, szczególnie dla chłopców. Moja mała na początku była bardziej przywiązana do męża, który był bardziej konsekwentny i umiał nakreślić jej odpowiednie granice. Teraz jest mała kobietką, strojącą się (naprawdę duże poczucie smaku i doboru kolorów) i mająca typowe zainteresowania babskie typu moda, dbanie o figurę i włosy, więc teraz ze mną ma swoje sekrety. Tata jest od wyjazdów na narty, wakacje, basen.
Bardzo dużo dała nam decyzja o zatrudnieniu na ok. 25 godzin tygodniowo opiekunki. Z założenia miała to być osoba młoda , ale studiująca lub po studiach pedagogiki specjalnej, wprowadzajaca ją w świat. Miała odrabiać z nią lekcje, być cieniem w świetlicy i na wycieczkach z innymi dziećmi i realizować pewne wytyczne Synapsis bądź moje, które tworzyłam na podstawie dostępnych materiałow. Chodziło też o to , aby po szkole córka nie była samotna i nie spędzała czasu, zamykając się w sobie. Teraz mamy już kolejną panią i jestem z nich i ich pracy bardzo zadowolona.
To wszystko oczywiście wymaga pewnej wizji, wiary w to ze się podoła, optymizmu. Bardzo ważna jest też organizacja i to nie konwencjonalna. My mieszkamy na krańcach Warszawy, ja pracuję po drugiej stronie, a zajęcia córki są jeszcze gdzie indziej. Wobec tego ja nie jadę po córkę, aby ją zawiżć na zajęcia, bo to zajęłoby mi 2 godz., tylko przywozi ją pani a ja ją odbieram i wracamy razem do domu. W podobny sposób jest ze szkoła: mąż rano ją zawozi, a opiekunka odbiera.
Meg! Zajęcia odbywały się w Ośrodku Terapeutycznym 2 godz., pierwsza to gimnastyka Scherbourne w grupie 6-8 dzieci z mamami, potem posuiłek wspólny przy stole,Druga godzina : terapeutki zadawały temat np. wakacje, prezenty, które chciałbym dostać pod choinkę, moja rodzina itp, dawały przybory np. kredki, farby, klej, pisma kolorowe i dzieci a także mamy wykonywały zadany temat. Potem obrazki były zawieszane na ścianie i każde dziecko mówiło co narysowało. Wszystko odbywało sie na podłodze. dzieci siedziały lub leżały i malowały. Jak były omawiane obrazki to dzieci sziedziały w objęciach mam. Były oklaski. Jak były imieniny dziecka, to pozostałe wspólnie robiły olbrzymi obraz - laurkę, na której się podpisywały. Naprawdę były one cudowne.
Terapię słuchową robiłyśmy metodą Tomatisa pod kierunkiem wspominanej w innym wątku pani Małgosi Szurlej.
Pozdrawiam
Ela
Elżbieta

iwonka22

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 224
Terapia
« Odpowiedź #55 dnia: Kwiecień 24, 2005, 13:16:54 »
U nas funkkcjonuje scenariusz z niepracujaca mama i zarabiajacym na potrzeby rodziny tata. Co prawda w wolnych chwilach pomagam mezowi w prowadzeniu firmy, glownie sprawy papierkowe, ale nie za bardzo mnie to satysfakcjonuje. Wiele razy myslalam o powrocie do pracy, (grafik komputerowy) ale jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia z Wiktorem, maz czesto wyjezdza, jedni dziadkowie schorowani, drudzy aktywni zawodowo. Syn chyba cierpi na deficyt kontaktu z tata, czasem mysle, ze ta jego delikatnosc i lagodnosc po czesci bierze sie stad, ze przebywa glownie z kobietami. Co prawda chodzi z mezem na basen, kregle, jezdza razem na rowerze, ale zdarza sie to niestety rzadko, wiekszosc czasu spedza ze mna i siostra. Elu czy moglabys mi powiedziec, jak ,,zdobyc" takiego fachowego opiekuna, u nas musialby by to byc raczej facet, moze gdybym miala osobe, ktora przejelaby czesc obowiazkow (odrabianie lekcji, wozenie na zajecia) moglabym zrealizowac swoje marzenie o powrocie do pracy, chocby w niepelnym wymiarze godzin, co w wielu wydawnictwach jest mozliwe. Nie ukrywam, ze dlugoletnie przebywanie w domu, koncentracja wylacznie na sprawach Wiktora wywoluje u mnie czeste spadki nastroju. Im lepiej z Wiktorem, to tym gorzej ze mna, bo odzywa sie przytloczone przez tyle lat moje ja, moje pragnienia i tesknoty. Bylabym wdzieczna za informacje, i podziwiam takich madrych decyzji, ktore zaowocowaly poprawa zdrowia dziecka, a jednoczesnie pozwolily Tobie zachowac tak zwana rownowage psychiczna.

elcia

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 802
Terapia
« Odpowiedź #56 dnia: Kwiecień 24, 2005, 16:40:39 »
Iwonko!
Dziewczyny znajdowałam z ogłoszenia w prasie i wywieszonego w szkole pedagogiki specjalnej na Grzegorzewskiej. Telefonów było z 10. Z 5 przeprowadziłam rozmowy, z nich 2 były do zaakceptowania. Kierowałam się głownie tym, czy lubi ona pracować z dziećmi, szczególnie trudnymi, czy chętnie uczy się czegoś nowego i co zamierza robic w przyszłości, czy jest komunikatywna. Trzeba sie liczyć z tym,że studenci zaocznych studiów chętnie podejmują pracę ale muszą się z niej utrzymać. Znaczy to,ze musisz ich zatrudnić na co najmniej 100 godzin miesięcznie, co daje wydatek rzędu 1000zł. Na pewno trudniej jest z młodymi facetami, bo mniej ich studiuje kierunki związane z dziećmi.
Opiekunce należy na początku jasno określić co ma robić z dzieckiem: odrobic lekcje, odprowadzić, robić konkretne terapie, chodzić na spacer itd. Po krótkim czasie okaże się, czy ma do tego predyspozycje czy nie. Moja obecna sama układa program np rozumienia, mowy, czytania ze zrozumieniem, opisywania postaci ze zdjęć, dialogi, układa "social story". Dokształca się na szkoleniu w Synapsisie. (A może wśród tych osób szkolących się tam znajdziesz odpowiednią? ) Ma kontakt z terapeutką córki z Synapsis i ze szkoły. A przy tym jest kumpelka, wzorem młodej dziewczyny zarówno pod względem zachowania, ubioru jak i języka młodzieżowego.
Radzę ci daj ogłoszenie w prasie i na uczelniach pedagogicznych. Naprawdę taki starszy kolega na pewno dobrze wpłynie na Wiktora, a Tobie da możliwość oddechu i dystansu, po to przecież, żeby nabrac nowych sił do wieloletniej pracy z Synkiem.
Z całego serca życzę Ci tego.
Ela
Elżbieta

gral

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 213
Terapia
« Odpowiedź #57 dnia: Kwiecień 24, 2005, 17:33:18 »
Pytanie do iwonki22
chodzi mi o trening słuchowy. Co to były za kasety, czy to był  Sonas Samonas, czy coś innego i kto Ci to zapisał?
Gosia

gral

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 213
Terapia
« Odpowiedź #58 dnia: Kwiecień 24, 2005, 17:35:37 »
Pytanie do iwonki22
chodzi mi o trening słuchowy. Co to były za kasety, czy to był  Sonas Samonas, czy coś innego i kto Ci to zapisał?
Gosia

dodo

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1058
Terapia
« Odpowiedź #59 dnia: Kwiecień 24, 2005, 18:47:46 »
Alek ma prawie 4 lata i własnie mija pierwszy rok prowadzenia "go" metodą behawioralną. Ma ok. 14 godzin w tygodniu zajęć w domu prowadzonych przez dwie panie - pedagogów specjalnych, które udało nam się przeszkolic przez naszą supervisorkę. W weekendy i w dni kiedy zabraknie zajęć z terapeutkami, ja prowadze ćwiczenia. (Osobiście uważam, ze nie powinno się brać wyłacznie na siebie terapii behawioralnej; sztuką jest znaleźć dobrych terapeutów, ale jest to możliwe i wskazane, choćby ze względu na to, że dziecko powinno ćwiczyć z różnymi osobami.) Na codzień korzystamy z zasad ABA; naukę mowy z sytuacji zadaniowych przenosimy na naukę komunikacji w sytuacjach codziennych.
Alek poza zajęciami w domu tym uczęszcza do oddziału specjalnego w przedszkolu, gdzie ma 7 godzin zajęć indywidualnych: 1,5 godziny z psychologiem (głównie SI), 1 godz. z logopedą, 4,5 godz. z pedagogiem specjalnym, która to pani jest jedną z jego terapeutek domowych. Ona i logopeda czesto realizują program ABA.
W domu dodatkowo robimy sekwencję oparte głównie na SI, których jakoś nie dażę miłością...
Od niedawna doszła hippoterapia (2x tydzień, po kilkanaście minut).
Postępy są, ale stopniowo zdobywane i dość wolno, wg mnie.
Metoda behawioralna mnie osobiście przekonała i była bardzo dobrym sposobem na okiełznanie trzylatka i zdobycie jego uwagi. Ja nauczyłam się jak z nim pracować. W ciągu dwóch miesięcy zrobił postępy jakich nie dokonał przez dziewięć miesięcy sekwencji i zajęc w przedszkolu (6x tydzień). Zaczynaliśmy od podstaw zupełnych, teraz głownie ćwiczymy mowę, bo Alek zaczął w końcu wypowiadać dźwięki. Przeraża mnie to, ze jest tylko 14 godzin zajęć, a nie 40 wtygodniu, ale czasu i ... czasu (bo czas to pieniądz) nie wystarcza na wszystko...
Po roku wiem jednak, ze behawiorka nie załatwi wszystkiego. U nas pozostaje problem z energią Alka i rozpierającą "siła wewnętrzną", nadpobudliwością, której to mimo sekwencji jakoś nie umiemy pokonać i która wręcz narasta; strasznie go to dekoncentruje... machanie łapami przeradza się w wyginanie całego ciała... i uniemożliwia prowadzenie zajęć no i naukę. Nie wiem czy to sensoryzmy, czy próba ucieczki...
No właśnie co zrobić z tymi "machaczami": nadgarstki czy stumulacja wzroku? bo już sama nie wiem... Na wiele sensoryzmów znam receptę, na "machacze" praktycznie żadnej....
"myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć..." la,la,la
Dorota, mama Alka (ur.11.05.2001) i malutkiej Alicji