Autor Wątek: Terapia  (Przeczytany 180043 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

iwonka22

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 224
Terapia
« Odpowiedź #150 dnia: Czerwiec 15, 2005, 13:19:25 »
Ostatnio przeczytalam sobie archiwalny watek dotyczacy metod pracy, ktore pomogly dzieciom. Byl tam post Olad, w ktorym forumowiczka opisuje tzw kalendarz dnia. Przypomnialo  mi sie, ze my rowniez realizowalismy taki pomysl, z ta roznica, ze Wiktor sam przypinal karteczki z czynnosciami, ktore wykonywal w rubryce ,,dzis", wieczorem przepinalam to wszystko do rubryki ,,wczoraj" a rubryka ,,jutro" byla zapelniana przeze mnie czynnosciami, ktore bedziemy wykonywac nastepnego dnia. W kazdym razie rubryka ,,dzis" musiala byc zawsze pusta, do biezacego zapeklniania przez Wiktora. Tak jak w przypadku synka Olad, mojemu synowi takze bardzo pomogl ten kalendarz. Pomogl Wiktorowi zrozumiec pewne najwazniejsze pojecia czasu, pomogl odnalezc sie w codziennej rzeczywistosci, a poza tym, byl doskonala okazja do przepracowania sytuacji, zwykle bardzo stresujacych, kiedy jakis punkt dnia po protu nie mogl sie odbyc, bo np nie przyszla terapeutka na zajecia, albo zepsul sie samochod i my nie moglismy jechac na zajecia itp. Bardzo polecam ten sposob, bo wydaje mi sie, ze on w jakis sposob porzadkuje chaos jaki bolesnie odczuwaja nasze dzieci. Wykonanie kalendarza jest dosc pracochlonne, trzeba go wciaz uupelniac nowymi kartkami z rysunkiem jakiejs czynnsci i podpisem, ale oplaca sie to zrobic.

anet

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 707
Terapia
« Odpowiedź #151 dnia: Czerwiec 15, 2005, 16:57:53 »
hej Iwonka:)
mam prsbe czy mozesz blizej opisac jak ta praca z kalendarzem wyglądała?
skad je przepinał do rubryki dzis?i jeszcze jedno gdzie jest ten  wątek w którym Olad opisywała kalendarz...
pozdrawiam
anet

iwonka22

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 224
Terapia
« Odpowiedź #152 dnia: Czerwiec 15, 2005, 17:34:17 »
Na scianie w kuchni powiesilam tablice korkowa. Wczesniej powycinalam prostokatne karteczki (15cmx5cm) narysowalam symbole czynnosci np. sniadanie - talerzyk z kubeczkiem, kapiel - wanna cwiczenia - klocki ktore byly elementem sekwencji itp. Te czynnosci byly podpisane literami jak u Domana. Na karteczkach byly rowniez napisane dni tygodnia, oraz slowa wczoraj, dzis, jutro (tez tak jak u domana). Wygladalo to tak:
Wczoraj                          dzis                   jutro
poniedzialek             wtorek                     sroda
                            sniadanie                 sniadanie
                     wychodze do przedszkola    wychodze do przedszkola
                      wrocilem do domu                wrocilem do domu
                     cwiczenia                            cwiczenia
                     obiad                                       obiad
                     jedziemy do klubiku              zajecia z \Marysia
                    kolacja                                     kolacja
                    kapiel                                          kapiel
                    ide spac                                     ide spac
Przed rozpoczeciem jakiejs czynnosci Wiktor sam przypinal karteczke pinezka do tablicy. Wieczorem wszystkie kartki z kolumny ,,dzis" przypinalam do ,,wczoraj", odpinalam kartki z kolumny ,,jutro" bo nastepnego dnia byly potrzebne aby je przypinac pod ,,dzis" a pod kolumna jutro przyinalam kolejne karteczki z rozkladem zajec. Wiktor mial kontrole nad tym co kazdego dnia robi, mial pelny oglad rzeczywistosci w jakiej funkcjonuje. Zrobil sie bardziej zdyscyplinowany, pilnowal swoich stalych punktow dnia, gorzej bylo, gdy cos wypadalo z harmonogramu i nie mozna bylo powiesic karteczki, ale to tez dobra sytyacja terapeutyczna, bo przeciez w zyciu nie da sie funkcjonowac wedlug jednego schematu i Wiktor nauczyl sie, ze zycie moze zaskakiwac i szykowac niespodzianki i to nie jest koniec swiata, ze pozniej przychodzi kolejny tydzien i pewne rzeczy dzieja sie tak samo. Na przestrzeni 2 lat stosowania kalendarza zmienialy nam sie grafiki dnia, z jednych zajec trzeba bylo rezygnowac, wprowadzic inne, przychodzily inne panie. Wiktor  coraz latwiej ,,przelykal" te zmiany, mysle, ze wlasnie dzieki kalendarzowi. O kurcze, ten moj post nie jest zbyt czytelny, smiac mi sie chce jak czytam, zwlaszcza moment, kiedy dzis juz jutro stanie sie wczoraj, ale staralam sie opisac najlepiej jak potrafie. W razie watpliwosci prosze pytac. Ten post Olad byl na archiwalnym forum na poczatku (1, 2, lub 3 strona) a tytul mial Metody, ktore zadzialaly. Pozdrawiam
  PS strasznie krzywo to wyszlo, ale mam nadzieje, ze domyslicie sie o co chodzi, bo nie chce mi sie poprawiac.

iwonka22

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 224
Terapia
« Odpowiedź #153 dnia: Czerwiec 21, 2005, 20:20:20 »
Bazujac na wlasnym doswiadczeniu chcialabym zachecic rodzicow do konsekwentnych cwiczen z zakresu kinezjologii edukacyjnej i wykorzystywania w terapii cwiczen Denissona. Mysle, e maja one bardzo duze znaczenie dla rozwoju naszych dzieci, zwlaszcza wszelkie cwiczenia z przekroczeniem linii srodkowej ciala. Kiedys robilam te cwiczenia bardzo intensywnie, ale w natloku zajec zepchnelam je na dalszy plan i teraz przy testach, ktore Wiktor mial robione wyszlo to moje zaniedbanie. Okazalo sie, ze nadal zaburzony jest ruch galek ocznych (brak cwiczen wodzenia wzrokiem za pokazywanym przedmiotem) niechec do samodzielnego czytania(pomimo posiadania tej umiejetnosci) a przeciez czytanie to rowniez wodzenie wzrokiem i kontrolowanie poszczegolnych linijek. Cwiczenia Dennisona poprawiaja napiecie miesni, co u Wiktora rowniez okazalo sie slabym punktem. Z obszaru SI musimy pracowac nad zaburzonym czuciem w palcach, bo rowniez przestalam masowac, zaniechalam zabaw roznymi fakturami. Teraz musimy nadrobic. Terapeutka zalecala jak najczestsze maczanie rak w blocie, kisielu, zabawy szyszkami, kasztanami (w lupinach) aby rece otrzymywaly jak najwiecej bodzcow. Z  cwiczen Dennisona najbardziej skuteczne sa ruchy naporzemienne oraz leniwe osemki wykoinywane na rozne sposoby. Wiem, wielu rodzicow prowadzi bardzo zaawansowana  terapie swoich dzieci, ale sa i tacy, ktiorzy z jakis powodow nie maja dostepu do profesjonalnej pomocy, wiec moze im takie informacje sie przydadza.

Megi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2897
    • http://www.dzieci.bci.pl/strony/autism/
Terapia
« Odpowiedź #154 dnia: Czerwiec 21, 2005, 21:16:02 »
Na pewno się przydadzą! Iwonko dziękuję ci, ze opisujesz to. To wielki skarb i proszę o jeszcze :D

krystynagra

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 724
Terapia
« Odpowiedź #155 dnia: Czerwiec 21, 2005, 23:57:07 »
Dennisona robimy 6 lat w ramach porannej gimnastyki - potwierdzm pozytywne rezultaty ,ale muszą minąc miesiące, nawet lata systematycznych ćwiczeń. Rodzice powinni to samo robić.
 Polecam też szycie i robótki na drutach i szydełku -moze to dla dziewczyn ,ale znalam docenta faceta co dziergał z powodzeniem

anet

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 707
Terapia
« Odpowiedź #156 dnia: Lipiec 01, 2005, 00:14:55 »
drogie mamy:)
piszczie jak pracujecie z dziecmi...
jaka terapie prowadzicie? wiem ze watek medyczny rozwija sie nawet w kilku watkach a terapia jakos wolniej....
pozdrawiam

anet

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 707
Terapia
« Odpowiedź #157 dnia: Lipiec 01, 2005, 00:17:52 »
my pracujemy nad kilkoma sferami rozwoju..
mamy cwiczenia na rozumienie mowy, na nasladowanie, komunikacje, cwiczymy pewne umiejetnosci szkolne...itd
jesli kogos interesuje to chetnie opisze... bo to na prawde pomaga...i przynosi efekty:)

illa

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 467
Terapia
« Odpowiedź #158 dnia: Lipiec 01, 2005, 08:42:15 »
Anetko opisz opisz, mi juz co prawda duzo napisalas, ale moze tutaj inne mamy skorzystaja, a potem inne cos dopisza, pozdrawiam

mgosia

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 54
    • mgosia@dzieci.org.pl
Terapia
« Odpowiedź #159 dnia: Lipiec 01, 2005, 19:52:03 »
Czy ja też mogę prosić o opis ćwiczeń jaki wykonujecie. Będę tą mamą, która się czegoś od bardziej doświadczonych nauczy.
Dzięki
nie wiem co napisać

lilianabujala

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1233
    • http://www.wstroneslonca.info
Terapia
« Odpowiedź #160 dnia: Lipiec 01, 2005, 22:20:17 »
nie znosilam sekwencji, zrezygnowałam z nich przy pierwszej okazji i zawsze nabijałam sie z nich, kiedy przeszłam na ABA. A JEDNAK - 2 przypadki ozdrowieńców jakich znam - fizycznie, bez żadnych tam 'koleżanka-koleżance' (jeden stuprocentowy, drugi niby trochę widać, ale to facet, który będzie miał żonę i dzieci, a czyż może być lepszy wyznacznik wysokiego funkcjonowania?!)  - no więc ich terapie jako fundament miały te wszystkie oklepywania i głaskania, a nastepnie czystą edukację. bez muśnięcia behawiorem. nie zapytałam ich nigdy o diety.

mirekp

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 745
Terapia
« Odpowiedź #161 dnia: Lipiec 02, 2005, 11:41:39 »
tak się złożyło że nasza pani psycholog która nam układa sekwencje wzięła sobie urlop i nie ułozyła dalszych ćwiczeń. Najpierw przestaliśmy robić sekwencje ponieważ jak już pisałam Cyprian zaczął zatykać sobie uszy i krzyczeć a potem to jakoś tak wyszło. Dziwnym trafem a może i nie dziwnym dziecko przestało zatykać uszy i wydzierać się przy tym w niebogłosy. Nie wiem czy te sekwencje to jest dobry pomysł dla mojego dziecka
Julita

szarlotka

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 191
Terapia
« Odpowiedź #162 dnia: Lipiec 02, 2005, 22:13:48 »
Julitko,

Moje doświadczenia z sekwencjami są podobne jak Iwonki - wykonujemy je nadal teraz jest to tylko dodatek. One naprawde ogromnie nam pomogly a przez pierwszy rok odgrywaly najwazniejsza role w terapii synka - potem doszly inne rzeczy /terapia SI intensywne zajecia edukacyjne itp/.

Podobnie jak synek Iwonki moj synek nie byl na poczatku zachwycony z koniecznosci cwiczenia - potem jakos je zaakceptowal polubil -jesli ktores ewidentnie nie nadawalo sie dla niego to informowalam o tym terapeutkę i sekwencja zmieniala sie - jesli w trakcie okreslonej sekwencji dochodzily jakies stymulacje syna /np uderzanie sie po uszach / to program zmienial sie.

Generalnie jeden zestaw cwiczen trwal okreslony czas a potem dostawalismy nowe cwiczenia  - zawsze po wnikliwej obserwacji dziecka i po dlugiej rozmowie z nami. Teraz wiem ze one nie byly przypadkowe zawsze mialy jakis cel.

Sekwencje ulegly zmianie kiedy syn zaczal uczeszczac na terapie SI ale nadal je robimy 2 razy dziennie.  Nasz syn jest teraz dzieckiem bardzo wysokofunkcjonujacym. Oczywiscie nie tylko dzieki sekwencjom ale mysle ze konsekwentne cwiczenia tez maja swoj udzial w dobrym stanie syna.

Jesli moge Ci cos poradzic to nie rezygnuj z nich. Czy to psycholog z Synapsis nie przygotowal Wam nowych cwiczen ?  Nie chce mi sie wierzyc. :(   Moze Warto wrocic do tematu?


Serdecznie pozdrawiam
szarlotka

mirekp

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 745
Terapia
« Odpowiedź #163 dnia: Lipiec 03, 2005, 10:03:01 »
nie to nie Synapsis tylko psycholog z innego miejsca, ale to nie jej wina, troche my zawaliliśmy. Wokół leczenia dr Verzelli na które zdecydowaliśmy się jest dużo pracy i nie wyrabiamy z czasem. Już dostarczyłam nowa płyte z nagraniem synka jak wykonuje sekwencje. Myśle że dalej będziemy to robić. Dziękuje za rady i pozdrawiam serdecznie
Julita :)

szmaragd

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 927
Terapia
« Odpowiedź #164 dnia: Lipiec 03, 2005, 20:05:40 »
my robilismy sekwencje i uwazam je za bardzo dobry sposób terapii szczególnie w poczatkach bardzo trudnych kiedy dzieci nie chca i nie umieja jeszcze współpracowac ...jesli znudziły wam sie cwiczenia które robiliscie do tej pory mozecie je zastapic innymi ...mozecie zamiecic ,wprowadzic ,dołozyc kilka nowych cwiczen ...oczywiscie ma to sens wtedy gdy dziecko podpozadkowało sie i miare gładko wykonuje wczesniejsze cwiczenia ...my wplatalismy miedzy cwiczenia sekwencji cwiczenia takie ja k pokazywanie czesci ciała ...rysowanie kreski w małym prostym labiryncie ..powtarzanie sylab ..i inne