Tematyczne > Autyzm

przedszkole

<< < (2/8) > >>

szmaragd:
nie bede sie powtarzac ale wiesz pewnie jak sie czuje ......miałam takie nadzieje jak rozmawialismy przez telefon ze wam sie uda..i plany co do swojego syna .ale powiem ci ze w duchu podejrzewałam ze na dłusza mete przedszkole nie wytrzyma......oni przechowuja dzieci jak bagaze,robiac przy tym słodka mine ...INTEGRACJA jakze puste to słowo i poco skoro niechce sie pomóc pytam poco  

ilona_wr:
Aż brak słów na tę sytuację     !!!!
Nie wiem jak można tak potraktować kogokolwiek! Niestety znieczulica ludzka choc nawet to jest za lekko powiedziane na temat tej " cudownej pani dyrektor" Aż mi się krew zagotowała w żyłach. Nie mieści mi sie w głowie co sie dzisiaj dzieje
Powodzenia i wytrwałości !!!

Megi:
Przos, bardzo wam współczuję!   
Nie wiem czy to cię pocieszy, ale może raźniej  ci będzie gdy napiszę , że nie jesteś sam i że to   co was spotkało  było też moim udziałem ,   podobną sytuację  mieliśmy kilka lat temu. Myślałam, że przez ten czas  nieco zmieniła się mentalność pedagogów ?
Wtedy , oczywiście mało kto  u mnie w mieście myślał o jakiejś indywidualnej terapii dla dzieci, więc to ja  byłam towarzyszką syna w przedszkolu. Też na podobnych zasadach jak twój synek. Wszystko szło pięknie, było miło i dziecku podobało się,  aż do dnia, gdy pod nieobecność dyrektorki ( która się zgodziła na te wizyty), dosłownie nam  zatrzaśnięto drzwi przed nosem ze słowami, że  nie możemy wejść .  Rozmowa  następnego dnia z dyrektorką niewiele dała, też zażądano aby dziecko było samo w przedszkolu  albo wcale. Potem Michał ilekroć widział grupę dzieci , przedszkole, plac zabaw , to mówił  ( myląc wtedy jeszcze zaimki)  ; "Tu nie wpuszczają cię" .
Dowiedziałam się wkrótce  , że nasza obecność  po prostu była krępująca dla pań, zakłócała rutynę,   uniemożliwiała ploteczki itd.
Myślę, ze podobne mogą być i tym razem powody.
 Nie wiem czy mogę ci coś doradzać, ale może przyda ci się moje doświadczenie z szukaniem  przedszkola a potem szkoły dla syna. Mój mąż po prostu był w kuratorium dowiedzieć się która z placówek  jest najbardziej otwarta na nietypowe dzieci, gdzie rządzi  światły   i rzutki dyrektor  ( no wiesz... wiele zależy od szefa)
Ze szkołą trafiliśmy świetnie  , a do przedszkola synek chodził krótko ( wiek!), ale tam też było  bardzo fajnie.   Nie ma chyba innego wyjścia niż próbować gdzie indziej.  Trzymajcie się ! To smutne, że   musimy żebrać o ustąpienie skrawka miejsca w czyimś  świecie.
 No i najważniejsze co ja już wiem po tych kilku latach: nie występować w pozycji proszalnej. Ja wręcz  powiedziałam  ,że mój syn realizuje program " wprowadzania do grupy" i że to normalny, szeroko praktykowany ( !) etap w terapii. I że tak  właśnie trzeba  terapię  autystów prowadzić ( "na całym swiecie tak się robi, nie wie pani?") Bo tak się  powinno robić, nie kłamię  

No, nie dawajcie się kochani, dzielni i bojowi!

 Acha ! Rada praktyczna: mówić, ze placówkę poleciło kuratorium albo Wydział Oświaty



martags:
Powiem jedno ze noz w kieszeni sie otwiera  
Ja (jako przewodniczacza RADY RODZICOW w przedzkola nr 56 w Lublinie ) zawsze jestem informowana przez pania dyrektor o problemach w przedszkolu.  I jakie kolwiek "zawieszenie" uczeszczania dziecka jest konsultowane z RADA RODZICÓW !! Jest to przedszkole publiczne, ale wiem ze uczeszczaja do niego dzieci np. z cukrzyca ( gdzie musi byc podawana insulina - co do godziny - i opwiedznie wyzywienie ) i nie bylo nigdy takich problemow. Moja Ola tez chodzi to tego przedszkola - nie bylo i nie ma problemu z paniam aby przemyly oczko ( ktore czami bywa naprawde bardz bardzo zaropiale - po lezekowaniu ( protez oka ))

powodzenia i trzymaj cie sie

ps
moj syn poszedl do przedszkola jako 4 latek ( opozniony rozwoj mowy ) nie bylo problemow z tego powodu i dodatkowo mial 3 razy w tygodniu spotkanie z lokopeda

wszystkie dzieci chodza na 10 godzin , ale jest mozliwoes zapisania dziecka nawet  na godzine i to bez rzadnych wiekszych problemow

olad:
Megi z tym kuratoriem to dobra rada. Przypomnialo mi sie jak bylam w Polsce z powdow rodzinnych i corka moja musiala na pare miesiecy pujsc od szkoly polskiej. W lokalnej szkole pani dyrektor nie chciala jej przyjac mimo, ze dziecko ma obywatelstwo polskie. Jakies testy ewaluacje chciala. Poszlam do kuratorium natrafilam na bardzo mile panie, ktore wskazaly mi szkole gdzie pani dyrektor jest bardziej otwarta. Mala byla w tej szkole przez 2 miesiace i bylo swietnie. A wiec wszystko zalezy od ludzi i ich serca.
olad

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Idź do wersji pełnej