Autor Wątek: 9,5 miesiaca - co myslicie?  (Przeczytany 19147 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

izkasandra

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 56
Odp: 9,5 miesiaca - co myslicie?
« Odpowiedź #60 dnia: Wrzesień 19, 2016, 22:14:07 »
Esperanza u nas głużenie też było skromne i mało. Za to gaworzenie dość późno, ale jak już się rozkręciła, to gaworzyła bardzo dużo, intensywnie i głośno. U nas zatem było z tym głużeniem jeszcze gorzej, niż u Was, bo nigdy z nami nie dialogowało w tym głużeniu! To mnie wtedy doprowadzało do rozpaczy!  :( A jeśli chodzi o to milczenie, to moja zamilkła dokładnie wtedy, gdy po jakimś czasie zaczęła to swoje intensywne gaworzenie!  8) To milczenie też było dla mnie dramatem. Zresztą o jej rozwój zaczęłam się martwić też dokładnie wtedy, gdy Iza miała jakieś 5 miesięcy, więc takie rzeczy dość dobrze pamiętam!  ;) Do teraz mam różne artykuły i notatki, które wtedy nałogowo czytałam i ściągałam z netu! Kontakt wzrokowy też był wtedy dobry z daleka, a z bliska uciekała wzrokiem. I też tylko w pozycji leżącej. Wtedy tu o tym pisałam, ale później wykasowałam swoje wpisy, bo stwierdziłam, że muszę wyluzować i przestać się nakręcać. Jednak, jak widać po pewnym czasie i tak tutaj wróciłam  :)
Mowy nie  ćwiczyliśmy jakoś szczególnie, tylko troszeczkę (jakieś 3 miesiące) metodą prof. Cieszyńskiej, w ten sposób, że zakładałam małej słuchawki na uszy, włączałam płytę w przenośnym odtwarzaczu CD z tymi wyrażeniami dźwiękonaśladowczymi i nosiłam po domu przez 10 minut! I tak codziennie 10 minut! Musiałam ją nosić, bo inaczej by się nie dało, gdyż mała wciąż ściągała sobie te słuchawki!  :D A później już tylko dużo do niej mówiłam, gdyż jak była większa, to ściągała sobie te słuchawki, nawet jak ją nosiłam  ;D i wtedy dałam sobie z tym spokój. Za to gadałam do niej non stop, wydawałam z siebie różne odgłosy w różnej intonacji i robiłam to za każdym razem, jak tylko udało mi się nawiązać z nią kontakt wzrokowy  :)
Więc w sumie nie wiem, czy coś z tego u nas zadziałało, czy po prostu taki był i jest jej rozwój. Tego nie jestem w stanie ocenić. Ale wiem na pewno, co przeżywasz, bo ja wylałam wiele łez w samotności z powodu mojej córci i wiem, że też za bardzo się nakręcałam. Za każdym razem, jak tylko trochę wyluzowałam, to wydawało mi się, że z Izką mam dużo lepszy kontakt i wydaje mi się, że teraz też tak jest - odkąd zobaczyło ją kilku specjalistów i wykluczyło ASD. To spowodowało u mnie spokój wewnętrzny i to, że przestałam sobie i jej wkręcać  :-[
Mam tylko nadzieję, że nasi specjaliści się nie mylili  ;) bo jakby na to nie patrzeć, to i tak jesteśmy nadal pod obserwacją i staram się trzymać rękę na pulsie. Codziennie realizujemy program dla Izy i zobaczymy, co powiedzą specjaliści niebawem. Bo ja widzę postępy. Idzie to wolno, ale idzie w dobrym kierunku i to daje mi wielką radość!  :)