Tematyczne > Autyzm

Oburzony

(1/11) > >>

przos:
Tak pierwszy raz jestem po prostu oburzony.

Proszę sobie przeczytać artykuł w Przekroju - publikowany również na www.wp.pl - najlepiej z komentarzami czytelników.

Tresowanie do życia

Zastanawiam się jaki cel stawia sobie autorka artykułu.
Wydaje mi się, że niektórym ludziom to nienawiść zasłania rozum.

Megi:
Przos, masz małe dziecko i od niedawna  wprowadzono mu terapię, więc masz szczęście. W dobrym momencie trafiliście. Jestem pewna ,że oburzenie Twoje jest zasadne,  bo twoje dziecko nie doświadczyło nieprofesjonalnych eksperymentów, ale zauważ, że są DZIECI  w Polsce, które były  królikami doświadczalnymi behawioryzmu . Znam takie dzieci i rozumiem ich rodziców, że są rozgoryczeni.
Zastanawiam się dlaczego ciągle  gdański ośrodek jest na tapecie i ciągle wraca w najróżniejszych wątkach i zdaje się, że wiem dlaczego tak się dzieje a przynajmniej zdaję sobie sprawę  jakie przyczyny mają w tym udział.
 Moje dziecko uczęszczało wprawdzie do bratniego, że tak powiem ośrodka ( {Poznań) który pozostaje pod ścisłym wpływem ośrodka z Gdańska , ale  szczęśliwie  rozruch  jego nastąpił w czasie ostrej i zmasowanej krytyki postępków gdańskich. Dzięki temu udało się uniknąć  w Poznaniu poważniejszych skandali związanych z przemocą i bezmyślnym używaniem tzw. procedur. Jest faktem, że w glorii metody behawioralnej i pod szyldem dobrotliwego obecnie Loovasa ( gdybyż on wiedział  co się działo!) metoda wykoślawiła się w praktyce , bo w teorii i na szkoleniach prezentowała się całkiem humanitarnie.  Nie wiem jak to się stało , lecz  mogę się tylko domyślać znając reguły  braku kontroli nad terapeutami. Swego czasu każdy terapeuta musiał podlegać ocenom Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Niestety, ciągle brakuje chyba stosownych ustaleń prawnych w tej kwestii.

Dość, że mówię o tej historii w czasie przeszłym, gdyż wprowadzono istotne zmiany. Ale  najpoważniejszym błędem jest chyba to, że wprowadzono je kuchennymi schodami, chyłkiem i stopniowo. Tak więc nadal wiele spraw pozostało niewyjaśnionych.  I te żale wychodzą np. w takich artykułach. Atmosfery nie oczyszczono. Mogę tylko dodać, ze to co uchodziło niegdyś za niezgodne z metodą  , dziś stosuje się- wybaczcie ironię, ale  oddaje ona atmosferę w ośrodkach- otóż stosuje się niektóre formy nauki, legalnie. Legalnie można dziecku śpiewać i rozmawiać z nim podczas zajęć na przykład. Legalnie można też nie zmuszać dziecka do jedzenia i legalnie można ( a wręcz jest to zalecone) ćwiczyć z dzieckiem tyle  i tak , aby nie konało z nudów  ( można już urozmaicać zadania!) Rodzice mogą nie wyrażać zgody na elementy terapii a terapeuci muszą dostosować się do życzenia rodziców.  Nie wiem tylko czy nadal wzbudza się lęki w rodzicu aby go zmotywować do współpracy ( "jeśli nie będzie kucać to skończy przykuty do kaloryfera"- to cytat , który obrazuje sposób motywowania rodzica do stosowania procedury z kucaniem)/ Tak czy owak-  awantura z behawioryzmem   ciągle się ciągnie  , ale publika pewnie nie wie, że jednak zmiany ta awantura  wymusiła.
Mogłabym przytoczyć więcej przykładów szerzenia się owych zmian, ale chodzi mi o coś innego.  O brak pokory wobec dzieci i rodziców o brak przeprosin, o to w końcu, że nikomu korona  z głowy nie spadnie, jeśli do win się przyznać i o zmianach zawiadomić. Ale te winy są tak ponure i wypływają z takiej buty, że pewnie wstyd się przyznać . Takie jest moje zdanie na ten temat. Dopóki wszyscy będą obrażeni, ciągle ten temat będzie wracał
Słyszałam, że  niebawem w ośrodkach terapeuci będą oceniani według dość skomplikowanego systemu. Domyślam się, że służyć ma to dzieciom i rozwojowi terapeutów a nie kolejnym dokumentacjom. No,  to życzę powodzenia i jeśli ktoś zainteresowany to czyta- nawołuję do zdjęcia korony z głowy i przemówienia do ludu. Ja w każdym razie uważam, że rodzice, którzy zbuntowali się przeciw metodom stosowanym w Gdańsku wykonali bardzo dobrą robotę , mimo ,że też nie przebierali w środkach. Może inaczej nie dało się? Nie wiem, ale jest faktem, że stało się to przyczyną istotnych zmian w  terapii behawioralnej ( w Polsce)
Jeśli chodzi o metody awersyjne, to , myślę, że w pewnych sytuacjach mogą być skuteczne i pomocne, o ile nie są stosowane mechanicznie i bezmyślnie. Polska norma to tzw. kucanie. Można rzec, że " Polska kuca od morza do Tatr". Nie wiem czy ciągle stosuje się owo kucanie tak nagminnie, ale wiem, że starsi stażem nadal kucają   ( wzmocnienie negatywne).  To jakaś polska specjalność, moim zdaniem -okropna.. To jest naprawdę trudny temat.  Wiem na czym polegają metody z użyciem bodźców awersyjnych, ale widziałam na własne oczy, ze mylono je z karą  ( z tzw. karą pozytywną mówiąc slangiem behawioralnym). Nie chcę rozpisywać się na ten temat, ale gotowa jestem podjąć rzeczową polemikę na ten temat , jeśli ktoś zechce wypowiedzieć się.

 W  obawie przed stosowaniem tych metod na wszelki wypadek do ośrodków przyjmuje się obecnie małe dzieci,  aby uniknąć używania siły oraz  takie dzieci , które mówią i nie mają stymulacji. Oczywiście, każdy kto zna się choć odrobinę na autyzmie, wie, że terapeutyczny sukces w takich przypadkach  jest murowany. No i to jest druga strona medalu wprowadzenia owych zmian w ośrodkach.
 Dzieci starsze lub niepodatne na metodę ( a są takie) to obecnie zło konieczne.  I one chyba nadal są poddawane tym drastycznym procedurom. Bo ich rodzice godzą się na to. Pewnie wierzą w to, że robią dobrze. Nie mi oceniać ich motywację, ale obawiam się, że stoi za tym porządne pranie mózgu  jakie musieli przejść i wielka rozpacz. Nie wiem czy ktoś, kto święcie wierzy w to, że czyni dobrze, byłby skłonny do samokrytyki. Tak naprawdę współczuję wszystkim.

Karolina:
Czytałam artykuł z uwagą i też w pewnym stopniu jestem oburzona.... jest to jednak oburzenie inne niż przosa.

Mnie oburza fakt, że z artykułu tak naprawdę i jednoznacznie nie płynie absolutna negacja procedur w których stosuje się przemoc.

Autorka cytuje myśli wielu osób i chyba to zrobiła w sposób delikatnie chaotyczny.

Cytat Chcemy, by terapia była dla dziecka atrakcyjna (...), jednak bardzo często dziecko stawia opór (...). Dlatego niezbędne jest stosowanie siły (...). Trzeba jednak pamiętać, by stosować tylko tyle przymusu, ile jest niezbędne - podkreśla Rybicka
Powiem szczerze, że przerażają mnie te słowa. Wcale też nie wzbudza we mnie sympatii tłumaczenie specyficznego poczucia humoru pana Karlsena a kilka linijek dalej dowiadujemy się, że na stronie www tego ponoć świetnego terapeuty widnieją słowa:Make love, not children!". i Jestem lepszy od Boga, chrześcijanie powinni się wstydzić!".
Nie pojmuje jak mozna mieć zaufanie do kogoś kto w ten sposób się nazywa.

Bardzo podoba mi się wypowiedź z ośrodka Synapsis (którą kilka linijek dalej pan Kozłowski nazywa fatalną instytucją bez efektywności)
Cytat Większość naszych dzieci zaczyna mówić i to jest nasz wielki sukces - mówi prezes Synapsis. Jego zdaniem nie ma jednej dobrej metody dla wszystkich dzieci. - Autystom z zaburzeniami zmysłów, którzy ze względu na nadwrażliwość na bodźce bardzo cierpią, nie należy na przykład zabraniać zasłaniania uszu lub oczu, bo to byłoby działanie na skutek, a nie na przyczynę - tłumaczy Wroniszewski. Zdaniem prezesa Synapsis metodę trzeba dopasowywać do dziecka, a nie dziecko do metody.


Za to od Pana Kozłowskiego dowiadujemy się
Cytat Metoda behawioralna nie każdemu musi odpowiadać. To jest kwestia światopoglądu. Dzieci autystyczne zostawione same sobie będą siedzieć i się kiwać. Moglibyśmy im dać święty spokój, ale to by znaczyło, że zaniechamy ich nauki - mówi psycholog Jacek Kozłowski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Analizy Behawioralnej, który zaprosił do Polski norweskich specjalistów.

Czyli albo procedury proponowane przez ośrodek gdański - albo tylko kiwanie przez całe zycie? Hm....dziwne - jaki trzeba mieć światopogląd - aby godzic się na stosowanie przez tych terapeutów owych metod?

Wyrażam swój sprzeciw - poniewaz wiem, że mozna wyciągać dzieci z autystycznego świata w sposób zupełnie pozbawiony przemocy.

Nie podoba mi się artykuł, ponieważ zdezorientowany rodzic dziecka autystycznego tak naprawdę nie wie - czy metoda jest jednak dobra czy nie?
Brak jednoznacznego przesłania

Skąd będzie miał pewnośc czy dziecko będzie:
Cytat Efekty terapii przywiezionej do Polski przez Jensa Skara i Arilda Karlsena były piorunujące - część dzieci bardzo szybko uczyła się elementów mowy i podstawowych czynności, takich jak jedzenie, rozbieranie i ubieranie. Stan innych drastycznie się pogorszył - przestały sypiać w nocy, zaczęły się moczyć, chociaż wcześniej to się nie zdarzało.

Dalej - jeśli nawet dowie się, że w Synapsis robi się coś odmiennego i słyszy słowa zachęty ze strony prezesa ośrodka - to za moment ma wypowiedź jednej z mam:
Cytat Mój Daniel był wcześniej w Synapsis. Przez cały dzień kazali mu kręcić klockiem, a ja miałam mu szeptać do ucha i robić masaż „pada deszczyk". To było żenujące, moje dziecko niczego się tam nie nauczyło.

Widać brak profesjoanlizmu w tym artykule.
Jest tu wiele rozpoczętych i nie ukończonych myśli. Np rozmazana wypowiedź pani z kuratorium, nie dowiadujemy się też wiele o tym - co tak naprawdę dzieje się teraz z dziećmi, które zostały przez rodziców zabrane z ośrodka - czy mają się dobrze?
Nie wiemy też nic o tym - co dzieje się z dziećmi, które są tam teraz? Czy rodzice tych dzieci rozumieją co się z nimi dizeje i dlaczego?

Sam tytuł artykułu i wstęp:
Tresowanie do życia
Podopieczni gdańskiego ośrodka dla dzieci autystycznych zaczynają mówić, sami się ubierają i jedzą. Jest tylko jeden warunek - trzeba siłą złamać opór dziecka.


Brzmi bardzoej jak zachęta a nie jak negacja zjawiska.
Tak naprawde nie wiemy co autorka miała na myśli i tu się zgadzam z przosem.
I o czyj rozum tu chodzi?



Megi:
Karolino, nie wiem czy ten artykuł miał być  wypowiedzią z jakąś tezą, czy też rodzajem reportażu. Gdyby miał mieć jakąś tezę- to zdaje się, ze niejasno prześwituje tu negacja metody  a żeby to był reportaż to za mało w nim faktów. No więc  to takie " ni to ni sio " i od razu widać, że reporterka rozmawiała z obiema stronami, które mają argumenty opanowane do perfekcji i sama nie wie co myśleć.
Te straszne opowieści o "dzikich ludziach"( wybaczcie słownictwo) to typowy straszak stosowany przez  zwolenników metody. Tymi opowieściami i filmami motywuje się terapeutów i rodziców do stosowania wzmocnień negatywnych czy też kar ( jest pewien zestaw dyżurnych opowieści i filmów służących socjotechnice z dobrym jak widać skutkiem).  Znam ich sporo ( sama byłam nieźle przestraszona   ).Wpływ tej socjotechniki widoczny jest gołym okiem w  słowach reporterki.  Poza tym są to opowieści medialne, malownicze i pod publikę, w sam raz na sensacje.
Przy okazji  wykoślawiają obraz osób dotkniętych autyzmem ( czy opisano tam jakieś miłe dziecko dotknięte autyzmem?)
Nie, nie jest to dobry artykuł- zgadzam się.
Przeciwnicy metody też wypadli blado, bo  brakuje mi w reportażu opisu  alternatywnej metody. Już minął czas oburzenia , wszyscy to znają, pora na przedstawienie jakiegoś innego programu, który pomaga dzieciom. A tego zabrakło. Sama jestem ciekawa jak miewają się dzieci, które zostały wycofane z ośrodka. Kiedyś Ewa Sz. Pisała o pewnym chłopcu znanym z artykułu " Za ciasny gorset" że odnosi sukcesy... ani słowa o tym w artykule.
 Ale powiedzmy sobie szczerze- łatwo krytykować, ale postawmy się w sytuacji kogoś, kto po raz pierwszy styka się z tym  tematem. Redaktorce też współczuję zamieszania w głowie.

olad:
Kiedy do przeprowadzenia terapi uzywa sie sily i przemocy to mozna sobie odrazu dac spokoj nic ze tego nie wyjdzie i konczy jeszcze gorzej. Podpisuje sie pod slowami pana z Synapis. Pisalam to juz wiele razy tutaj na forum nie ma zlotego srodka dla naszych dzieci i tylko metody prob, kierownictwa dobrego psychologa, ktory nie jest sprzedany na jedna terapie moga odniesc sukces. Moze i panowie ze Szwecji sa dobrymi taktykami w terapii bahawioralnej (choc metody awersyjne, ktore wprowadzili w Polsce do terapi, ktora ogolnie sie sprawdza sa absolutnie nie do przyjecia). Jednak co mnie martwi to wszystko co czytam na temat zachowania tych panow. No coz ja jako matka nie pozwolilabym prowadzic moje dziecko pod kierownictwem tak kontrowersynych osob jesli oczywiscie wszystko co czytam jest prawda. Przykro mi tez, ze terapia behawioralna zaprezentowala sie w tak krzywym swietle w Polsce. Ja mam duzo do zawdzieczenia tej terapi chocby to, ze moje autystyczne dziecko dzis bawi sie z innymi dziecmi, chodzi do szkoly, MOWI, i jest wesolym wrazliwym chlopczykiem. Nie wspominam nic o komentarzach pod artykulem, bo krew mi sie zagotowala w zylach. No coz ludzie naprawde potrafia byc wredni.
pozdrawiam wszystkich olad

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej