Autor Wątek: nawroty ?  (Przeczytany 5788 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

zosia_

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 8011
nawroty ?
« dnia: Październik 14, 2003, 05:06:54 »
Jak trwoga - to ...na forum
Kiedyś bywałam często na starym forum, pisałm troszkę ale przede wszytskim pochłaniałam informacje. Teraz, kiedy wracam tu po długiej nieobecności, widzę jak ogromna drogę przeszliście  (niestety beze mnie), jak wiele informacji i sugestii wtedy jeszcze nieśmiało sugerowanych - teraz jest już oczywistych dla Was i dokładnie omówionych.
Długa przerwa w czytaniu Was sprawia, że nie bardzo rozumiem fachowy jezyk, którym się posługujecie z taką łatwością.

A nie było mnie tu bo naiwnie myślałam, że wszystko jest już dobrze, że problemy minęły.
Króciutko przypomnę historię Zosi. Nigdy nie była zdiagnozowana przez lekarzy jako dziecko z jakimikolwiek zaburzeniami. Wiele z jej zachowań niepokoiło mnie na tyle, że przestałam wierzyć zapewnieniom pediatry i szukając pomocy i informacji trafiłam na to forum.
Zastosowałam dietę, odstawiłam mleko, gluten, słodycze, sięgnęłam po tran, citrosept, witaminy, robiłyśmy ćwiczenia uzyskane z Synapsis.
Efekty przyszły bardzo szybko. Mała zaczęła się przytulać, napady złości i histerii były coraz  rzadsze, zaczęła zadawać pytania, dosłownie "wysypała" się z niej mowa. Zaczęła chodzić do przedszkola i nikt nawet nie zauważał, że jest troszkę inna. Może tylko dość uparta.

To wszystko uspiło moją czujność. Z czasem odstapiłam od rygorystycznej diety i Zosia zaczęła jeść wszystko to, co pozostali domownicy.
Rodzina, która cały czas uważał, że zdaje mi się, że wymyślam, że , że, że.....  zaczęła mimo moich protestów  kupować jej słodycze, ciasteczka, czekoladki, lizaczki. Prosiłam, żeby tego nie robili...  Uśmiechali się z politowaniem i tłumaczyli, że przeciez taki mały kawałeczek jej nie zaszkodzi...

Teraz pojawiły się w zachowaniu córki pewne rzeczy, które mnie niepokoją.
JUż sama nie wiem, czy jestem przewrażliwiona, czy też reszta mojego otoczenia się myli i moje obawy są słuszne.

Zosia jest od jakiegos czasu bardziej uparta i nerwowa, często się złości i płacze, znowu ma tylko kilka potraw, które akceptuje - odmawia jedzenia czegokolwiek innego  - ale może jest rozpieszczona
Jej mowa od dłuższego czasu jakby stanęła w miejscu. Ale tak bywa też u zdrowych dzieci - zatrzymują sie aby potem ruszyć ze zdwojoną siłą.
Znowu bardzo reaguje na głośniejsze dżwięki - kuli się, zatyka uszy. Ale może to nic złego.
W przedszkolu chodzi na angielski i bardzo szybko to łapie, powtarza całe zdania, zwroty, wyliczanki.  No to chyba juz naprawdę dobra wiadomość.
Ale jednocześnie w tym samym okresie nie nauczyła się żadnej nowej piosenki czy wierszyka po polsku.
Często budzi sie w nocy i płacze bez żadnego powodu.
JUż spała bez pieluchy , teraz musiałyśmy wrócić do niej bo codziennie moczyła łóżko.
Jest wyrażnie nieufna i bardzo nieśmiała w stosunku do obcych - ale może to taki wiek.
No i coś, co jest dla mnie najmniej zrozumiałe i najbardziej przykre.
Przestała mnie akceptować '<img'>  Kiedy jesteśmy same w domu wszystko jest niby ok ale wiem, że tylko mnie toleruje. Jeszcze pół roku temu mówiła często sama, że mnie kocha, przybiegała i przytulała się, często się uśmiechała.
Teraz, nawet kiedy robimy coś, co bardzo lubi (czytanie, rysowanie, klocki), chętnie bierze w tym udział ale mnie akceptuje tylko dlatego, że nie ma nikogo innego.
Kiedy tata przychodzi z pracy - ja nie tylko przestaję istnieć, kompletnie przestaje mnie akceptować. Nie pozwala mi się dotykać, nie mogę jej nawet wytrzeć nosa czy przebrać. Na każdą próbbę kontaktu reaguje agresją. Mówi - nie kocham cię, odejdż, idż sobie, nie lubię, nigdy. Nie odpowiada na moje pytania, stara się na mnie nie patrzeć...
Bardzo ciężko mi to pisać. Nie mogę zrozumieć takiego zachowania. Kiedy próbujemy rozmawiać z nią na ten temat - zamyka się, odpowiada - bo tak, bo nie lubię, bo nie kocham, nie powiem...
Dodam, że jestem osobą raczej łagodną, nie krzyczę, nie jestem gwałtowna, nigdy jej nie uderzyłam, analizowałam swoje zachowanie wiele razy (rowież z mężem) i nie znależliśmy żadnej przyczyny.

Nie wiem co ma robić, co mam mysleć.
Dziwne zachowania mojej córeczki nigdy nie były bardzo nasilone, choc było ich wiele i bardzo charakterystycznych.
Czy jest możliwe, że w ten sposób choroba znowu daje znać o sobie ?
Czu ktos spotkał się z takimi reakcjami u dziecka ?

Próbowałam delikatnie porozmawiać o jej reakcjach na mnie z lekarzem ale zaczął dziwnie mi się przyglądać i wypytywał pod kątem molestowania lub znęcania się, więc dałam spokój.
Nie dziwię mu się bo takie zachowania są przeciez nie bez powodu, ale ja wiem, że w tym przypadku nie może być o tym mowy.
Ale jakiś powód jest - tylko jaki ?

Mała reagowała podobnie na kontakty kiedy była jeszcze całkiem malutka. Reagowała płaczem na dotyk, ni pozwalał się głaskac, przytulać czy masować.
Bywało, że w ciągu dnia akceptowała tylko jedną osobę, ale wybór wydawał się przypadkowy - czasem byłam to ja, czasem, babcia lub tata, siostra.
Teraz zawsze chodzi o mnie.

Przepraszam, że tyle napisałam, wspólczuję tym , którzy przeczytali wszystko.
Pewnie to wszystko bardzo haotyczne.
Może jdnak ktoś miał podobne doświadczenia i wskaże mi drogę  ':down:'

jacekc

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 189
nawroty ?
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 14, 2003, 07:55:07 »
Witam serdecznie,
Ja po staremu z maniackim uporem opierając się na doświadczeniach z moim Juniorem. trzeba zbadać dziecko pod kątem drożdżycy. Wiem co się działo z Mariuszem gdy go to złapało. Cukry rozkładane przez grzyb tworzą substancje halucynogenne i tylko indywidualną kwestią jest to jak dziecko na nie reaguje. Mariusz popadał w błogostan z którego nic nie mogło go wytrącić, Twoja córeczka może reagować inaczej. co do cofania się to wydaje mi sie że takie zjawisko owszem, czasem występuje ale nie na tym etapie i nie w tym wieku. ma inne podłoże i inaczej się objawia. Tu trzeba by było konkretnego wstrząsu psychicznego aby dziecko poszukało drogi ucieczki ponownie w głąb. Przyczyna chyba jest o podłożu związanym z dietą.
Pozdrawiam
-J.C.

alicja

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 988
nawroty ?
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 14, 2003, 09:14:03 »
Witaj Zosiu '<img'>

Niestety nie pocieszę Cię: w jednym z wątków Olad (nasza stała korespondentka z USA '<img'> ) donosiła o doswiadczeniach rodziców po zaprzestaniu diety.
Były jednoznaczne: główne symptomy choroby wracały, być może już trochę w innym wymiarze ,ale jednak.
Chyba nie pozostaje nic innego jak powrót do niej, po trzech miesiącach sama przekonasz się czy to ten kierunek.

Pozdrawiam Alicaj ':cool:'

ewasz

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 864
nawroty ?
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 14, 2003, 09:19:48 »
Zosiu,
sama sobie odpowiedzialas na poczaku swojego listu. Zmieniliscie diete.
Musisz wrocic do diety wyjsciowej, jakakolwiek by ona nie byla: czy calkowicie bezmleczna bezglutenowa i beglutenowa i bezcukrowa, czy tylko bezglutenowa. Byc moze oprocz przyczyny zwiazanej z zatruciem organizmu toksynami z nierozlozonych prawidlowo pokarmow istnieje takze problem kandydozy, o ktorym przypomnial Jacek. Zakazeniu candida towarzysza najczesciej jakies objawy gastryczne: biegunki lub zaparcia, gazy, czasami bole brzucha. Moze wystepowac jeden z wymienionych objawow, a moze kombinacja kilku ... Wiele informacji na ten temat znajdziesz tu na forum i w dziale "autyzm" na www.akson.org
serdecznie pzdrawiam
ewa

gosia

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 50
nawroty ?
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 14, 2003, 10:24:34 »
Zosiu! My też mamy podobny problem. Przyznaję, że mniej rygorystycznie stosowaliśmy ostatnio dietę( w przedszkolu chyba też, bo nie dostarczyliśmy zaświadczenia) i efekty są. Mały zrobił duże postępy- nauczyliśmy go odpowiadac na proste pytania, zaczął się komunikować.Ale jego myśli krążyły tylko wokół słodyczy , a my natychmiast spełnialiśmy jego prośby, no bo tak strasznie się cieszyliśmy, że wreszcie sam się dopomina . Jego zachowanie jednak znacznie się pogorszyło- znów wokalzowanie pod nosem, rytuały. Pobudzenie ruchowe i brak apetytu. ograniczyliśmy mocno słodycze- i już widac poprawę- chce jeść , a nawet spróbował wędliny.
Jak jest lepiej , to nasza czujność zawodzi...Chciałabym zrobić małemu badania na alergię.Jaki test jest najlepszy?
Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

Megi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2891
nawroty ?
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 14, 2003, 13:19:12 »
Zosiu! '<img'>
 Jak poprzednicy zgadzam się, że być może  mniej rygorystyczna dieta ma taki wpływ na córeczkę, tym bardziej, że pojawiły się kłopoty z nadwrażliwością słuchową i moczenie nocne.  Wprowadź dietę i obserwuj, to jedyna rada jaką możemy ci dać na razie.
 Myślałam też o  tym co Cię bardzo boli, czyli braku akceptacji ze strony córeczki. Możliwe, że tata jest dla niej bardziej atrakcyjny ze względu na to, że  nie spędza z nią tyle czasu co Ty. Może ma mniejsze wymagania , co nie oznacza, że jest lepszym rodzicem  ale po prostu kojarzy jej się tylko z zabawą  , jest mniej osiągalny, jego towarzystwo jest jakby dobrem mniej dostępnym? Wiele zdrowych dzieci wykazuje takie reakcje. Znałam dziecko w wieku 3 lat, które zachowywało się tak samo przez pewien czas.
Serdeczności! '<img'>

zosia_

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 8011
nawroty ?
« Odpowiedź #6 dnia: Październik 14, 2003, 13:28:31 »
Dziekuję Wam bardzo za odpowiedzi.  Dziękuję, że jesteście. '<img'>
To bardzo ważne wsparcie. Przynajmniej wiem, że nie zwariowałam  '<img'>

Mam jeszcze pytania. Słyszałam, że w przedszkolu muszę przedstawić jakieś zaświadczenie, żeby stosowali dietę. Skąd mam je wziąć skoro Zosia nie chodzi do lekarza?
Może wiecie, gdzie w Poznaniu lub okolicach można zrobić badania na kandidozę i metale ?


Jeszcze raz dziękuję za zrozumienie '<img'>

joannai

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 168
nawroty ?
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 14, 2003, 13:31:38 »
Witam
Odpowiadam gosi '<img'>

Pisałam juz w watku Secrenase nasal spray+Bethanecole o teście ALCAT jest najlepszy dla naszych dzieci u których po zwyklych testach skórnych nic nie wychodzi.

"Alcat Test i nie jest oficjalnie zarejestrowany w Polsce więc nie da sie tego przeprowadzić z kasy chorych. Polega na określeniu zachowania wszystkich krwinek białych krążących we krwi po zetknięciu z alergenem poza organizmem. Jest szczególnie przydatny w diagnozie schorzeń centralnego układu nerwowego, ponieważ bada między innymi zachowanie płytek krwi od dawna podejrzewanych o udział w wywoływaniu większości schorzeń mózgu. Polecam książkę Alergie dr Danuty Myłek jest bardzo ciekawa i co ważne babka jest praktykiem nie tylko teoretykiem."


Pozdrawiam

Joanna





olad

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 625
nawroty ?
« Odpowiedź #8 dnia: Październik 14, 2003, 15:16:03 »
Przykro mi Zosiu, ze mala przechodzi lekka regresje. Wiem, ze ci ciezko szczegolnie kiedy dziecko nie chce miec blizszych kontaktow:(. Zgadzam sie ze wszystkimi sugestiami formuowiczow a Ewasz wyjala mi slowa z ust '<img'>. My troche sie zatanawialismy nad zwagodnieniem diety, poniewaz tak jak u was Antosiek bylyszczy wszystko posuwa sie w bardzo dobrym kierunku. Dobrze, ze popytalam niezatapionych rodzicow i szybko wybilam sobie z glowy zmiany w diecie. To co piszesz dokladnie bylo mi opowiadane. W przeciagu paru miesiecy dzieci wracaja skad zaczely '<img'>. Dobrze, ze piszesz o tym przyda sie to uspionym rodzicom takim jak ja '<img'>. A z tymi cukerkami to naprawde juz nie wiem jak do ludzi przemawiac nie tu, bo tu sie boja cos podac bez zgody rodzicow. Jak jade do Polski to przechodze dokladnie przez to samo. Ale przeciez nie zaszkodzi, niech dziecko ma, niech sie cieszy, co jestes taka rygorystyczna itp. Moja corka nie autystyczna lykala landrynki i sie dusila. Niemoglam przedlumaczyc, ze twrade cukierki dziecko lyka az doszlo do tragedi kiedy sie dusila. Za moimi plecami byly podawane czekoladki no rece mi opadaly. Sama nie wiem jak postepowac z takimi upartymi osobnikami. Tez szukam sugesti jak sobie radzic w takich wypadkach.
Zosiu wracaj do diety i sprawdz drozdzyce te wszystkie slodycze, o ktorych piszesz mam wrazenie uchodowaly cos.
olad

zosia_

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 8011
nawroty ?
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 24, 2003, 22:37:56 »
'<img'>  Od mojego rozpaczliwego postu na temat nawrotów  mineło 10 dni '<img'>
Normalnie szok  ':p'  10 dni bez cukru, glutenu, drożdzy i mleka  +  citrosept ':p'   i   to działa jak  automat - Mała z dnia na dzień jest lepsza, mniej się złości, bawi się, rozmawia, stolce powróciły do normy, coraz rzadziej upomina się o słodycze '<img'>

Nie spodziewałam się tak błyskawicznych efektów  (odpukać  ':alien:' ), tak się cieszę, nawet już się do mnie przytula '<img'>

(gdyby nie ciemne chmury związane ze szczepieniami - byłabym szczęśliwa '<img'>  )

jacekc

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 189
nawroty ?
« Odpowiedź #10 dnia: Listopad 03, 2003, 10:31:17 »
Jeszcze jedna uwaga na temat regresów. Pomijając kwestię kandidy to często może się tylko wydawać że następuje pogorszenie. Nasze dzieci nie lubią zmian i reagują na nie różnie. Mariuszowi skończył się leniwy błogostan gdy zaczęto z nim pracować ponad 8 godzin dziennie i pojawiła się masa nowych ludzi w jego życiu którzy to ludzie zaczęli oczekiwać od niego różnych nowych rzeczy, nawiązywać z nim kontakt i męczyć go różnymi czynnościami, mówić do niego patrząc w oczy i oczekując tego samego. Mariusz zaczął się izolować od tych zmian uciekając przed nimi w różny sposób. Przestał mówić na pewien czas, stał się przekorny, zaczął szczypać niektórych wolontariuszy i nas zresztą też po policzkach, złościć się, uciekać z pokoju zabaw. Ale to że on stara się nie reagować i zniechęcać nas do współpracy nie znaczy że jego proces edukacyjny stoi. Konsultowaliśmy się w tej sprawie z Instytutem Opcji. Wcale tak nie jest. On nadal chłonie bodźce. Spryt z jakim usiłuje nas wszystkich wykiwać świadczy o tym świadczy. On &#8222;naciska guziki&#8221; próbując co jest skuteczne i o to właśnie chodzi. W końcu znajdzie ten właściwy guzik, nawiąże kontakt i ruszy z miejsca. Nie ma co się martwić na zapas. Co do diety to tutaj może rzeczywiście tkwić przyczyna regresu. Mariusz czai się jak prawdziwy drapieżnik aby coś uszczknąć zakazanego i chociaż to czasami wygląda komicznie (prawdziwa szkoła przetrwania) jest dla nas czymś naprawdę wyjątkowo trudnym. Pilnowanie go pod tym względem jest gorsze od wszystkiego co tylko można sobie wyobrazić, od całej reszty programu Son Rise który prowadzimy już na pełnych obrotach od mn. w. miesiąca. Córka miała urodziny; był tort. Wszystko leżało na szafie. Trzeba było zobaczyć jak kombinował aby tam się dostać... On poza tym wszystko rozumie o czym mówimy. Złapaliśmy go kilkakrotnie na tym i pewnych tematów jego dotyczących musimy unikać. Ostrzegano nas zresztą przed taką możliwością podczas szkolenia. Nie ma co więc rozdzierać szat. Ten kto czytał &#8222;Przebudzenie Syna&#8221; także może znaleźć moment kryzysu w terapii Rauna Kaufmanna. To był właśnie moment oporu. To mija. Trzeba być cierpliwym i pracować dalej.  Zaręczam że minął u Rauna bez śladu. Sam o tym zresztą mówił.

zosia_

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 8011
nawroty ?
« Odpowiedź #11 dnia: Listopad 03, 2003, 14:29:35 »
Zauważyłam coś, co mnie niepokoi. Zosia bardzo szybko i pozytywnie zareagowała na powrót diety. Jest dużo spokojniejsza, rzadko moczy się w nocy, przesypia już raczej bez płaczu i budzenia, z brakiem słodyczy pogodziła się dość łatwo, tylko z chlebem muszę ja pilnować bo wykazuje sporo sprytu, żeby coś uszczknąć ;)
Niepokoi mnie jednak jej szybkie męczenie się. Czy to jest normalny objaw ?
Przedtem miała tyle energii, że nie dawalismy jej rady. Potrafiła przejść kilka kilometrów bez najmniejszych oznak zmęczenia. Teraz jest zupełnie inaczej. Męczy się bardzo szybko, marudzi już po przejściu 200 metrów, pozabawie kładzie się na chwilę aby odpocząć.
Czy zaobserowaliście takie objawy u swoich dzieci?

olad

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 625
nawroty ?
« Odpowiedź #12 dnia: Listopad 03, 2003, 16:56:43 »
Tak na poczatku diety Antos byl bardzo ospaly i powolny. Potem wszystko wrocilo do normy (choc byly takie momenty tez podczas chelation ale to juz inny temat). Musze jednak stwierdzic, ze moje dziecko meczy sie szybciej. Widze to czasami na spacerze jak idziemy to sie meczy dosc szybko natomiast na skuterze moze pociagnac dluzej.
olad

zosia_

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 8011
nawroty ?
« Odpowiedź #13 dnia: Listopad 11, 2004, 00:13:41 »
To też odkopię ;) Taki sentymentalno wspominkowy nastrój... No i cos dla tych, którzy dopiero zaczynają dietę i nie bardzo wierzą w jej skuteczność ;)

bella

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 3
nawroty ?
« Odpowiedź #14 dnia: Listopad 11, 2004, 01:01:02 »
zosiu dobrze ze odkopalas ten watek, dodaje wiary w slusznosc dzialania
   pozdrawiam