Autor Wątek: leczenie psychiatryczne  (Przeczytany 3790 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

obrazki

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 834
    • galeria mojej córki
leczenie psychiatryczne
« dnia: Styczeń 17, 2012, 19:04:49 »
Zakładam ten wątek z kilku powodów.
Po pierwsze wiele dzieci z autyzmem wczesniej czy pózniej trafia do psychiatry lub sugeruje się ich rodzicom, że jest taka potrzeba i leczenie farmakologiczne może pomóc. Po wtóre  rzadko się o tym mówi i ciężko się przyznać do takiej decyzji, bo to swego rodzaju terapeutyczna porażka. Osobiście znam kilkanaścioro dzieci z  autyzmem karmionych Rispoleptem Zawsze to trudna decyzja. Dla mnie najtrudniejsza i uważam ją za  ostatecznosć.
Tak się jednak stało, że musiałam się zdecydowac na ten krok, ponieważ trzeba było pomóc dziecku NATYCHMIAST. Zastanawiałam się cały rok, próbując rozwiązac problem inaczej. Kilka lat temu też stałam pod ścianą (epizod anorektyczno-bulimiczny), ale jakoś wybrnęłyśmy z problemów. Teraz jednak sytuacja się pogarszała. Zachowania kompulsywne i natrętne myśli bardzo utrudniały dziecku codzienne funkcjonowanie, w tym naukę w szkole. Wszystkie czynnosci trwały kilkakrotnie dłużej i czasem niemożliwe było wyjście z domu. W szkole zachowania córki zwracały uwagę i przeszkadzały już nauczycielom i uczniom, mimo ich życzliwości. Prócz zachowań kompulsywnych dokuczało córce bardzo złe samopoczucie, na granicy depresji
oraz  silne emocje i autoagresja. Córka sama prosiła już o pomoc lekarza.
Od miesiąca dostaje Fevarin (50mg dziennie) i niską dawkę Rispoleptu (0,5 mg dziennie).
Leki były wprowadzane stopniowo i na mniejszej dziennej dawce.
Co się zmieniło?
Moja córka jest weselsza i bardziej skłonna do współpracy. Łatwiej jej zapanować nad swoimi emocjami. Pojawiają się wyraźne okresy bez kompulsji (np pisze normalnie w zeszycie, zamiast zapisywac i skreslać jedno słowo po kilka razy). Jest spokojniejsza. Lepiej śpi w nocy. Poprawiła się koncentracja. Możemy czasem bez nerwów wyjść do szkoły. Zachowania kompulsywne nadal są dokuczliwe i trzeba będzie podnieść dawkę leku.
Leczenie potrwa chyba kilka miesięcy i potem chcę leki odstawić. Jeśli się nie uda poprawić stanu dziecka to zrezygnuję z takiego leczenia. Nie zgodzę się też na śrubowanie dawki.
Okres leczenia farmakologicznego wykorzystam na spokojne podjęcie innych działań. Dążę też do stopniowej zmiany diety.
Na pewno napiszę, jak się nam powiodło.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 18, 2012, 18:27:50 wysłany przez obrazki »
jesień 1994, autyzm

Lilia

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 425
  • zaufanie budzi odpowiedzialność
Odp: leczenie psychiatryczne
« Odpowiedź #1 dnia: Styczeń 18, 2012, 11:36:09 »
Obrazku, "zaleczycie" problem, który i TAK WRÓCI.
Nie chelatujesz dziecka, prawda?
Gdybym ja stanęła przed wyborem:
psychotropy czy chelatacja + żmudna praca...
Zgadnij co bym wybrała...

Nie dziwie się rodzicom, że wstydzą się takich decyzji.
Oznacza to poddanie się, wiesz?
Huguś (  3 latka :)    )
16 # 10 mg ALA

oleczek555

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 607
Odp: leczenie psychiatryczne
« Odpowiedź #2 dnia: Styczeń 18, 2012, 11:56:47 »
Lila- nie oceniaj tak łatwo. Ja sama jestem przeciwnikiem leczenia psychiatrycznego, bo na mój chłopski rozum to jakbyś jakiegoś guza, który wywołuje koszmarny ból leczyła apapem czy ketonalem. Ale jestem w stanie zrozumieć decyzję matki dziecka już dorosłego, ja sama mam dziecko niespełna 5 letnie i chwilami mam dość, a co ma powiedzieć matka dziecka pełnoletniego, które już konkretnie umie się postawić. Ja wolę leczyć przyczynę, a nie skutek, ale ciebie Obrazku rozumiem, że zdecydowałaś się na takie leczenie, choć tego nie pochwalam.

obrazki

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 834
    • galeria mojej córki
Odp: leczenie psychiatryczne
« Odpowiedź #3 dnia: Styczeń 18, 2012, 12:03:17 »
Lilia, podkresliłam, że trzeba było pomóc natychmiast, nie w ciągu roku. I nie wstydzę sie tego, że tak zrobiłam, bo sytuacja była dramatyczna (nie napisałam o wszystkim, bo myslę, że moja córka by tego nie chciała). Poza tym przeczytaj uważnie co napisałam.
Druga sprawa. Moje dziecko ma 17 lat, mam za sobą tyle własnie lat niespania. Jestem wyczerpana psychicznie i fizycznie. Przez 13 brałam czynny udział w terapii córki, dzień w dzień. Ona miała przez kilka lat 20 godzin terapii tygodniowo, resztę robiłam sama w domu plus wszystkie pomoce plus normalna nauka w szkole plus wakacje plus normalne uczenie zycia. Woziłam ją na rozne zajęcia dodatkowe, podawałam suplementy, stosowałam masaże i cuda wianki, dbałam o integrację poza szkołą. Tak jak napisałaś - żmudna praca od 17 lat, bo nie czekałam aż ktoś mnie wyręczy. A sukcesy mamy ogromne. Moja córka skonczyła podstawówkę z czerwonym paskiem na swiadectwie idąc takim programem jak inne dzieci. Jest w miarę samodzielna i radzi sobie dobrze w nowych, niewyuczonych sytuacjach, umie gotować, przyszyć sobie guzik itd. Poza tym jest cudowna i wrażliwa,ma fantastyczne poczucie humoru. Teraz jest w liceum. A mam jeszcze drugie dziecko. Jestem sama w życiu i w terapii (córka od kilku lat nie ma terapeuty, bo paradoksalnie "za dobrze" juz sobie radzi),nie mam stałej pracy, nie mam pieniędzy na badania ani suplementy, a nie bede chelatować na wariata, ani sama. Zrobiłabym to być może pod opieką lekarza lub gdyby moja córka była malutka. Po prostu nie czuję się na siłach. Perspektywa wstawania co trzy godziny w nocy po kilkunastu latach bezsennosci wywołuje we mnie myśli samobójcze. Gdy prześpię dwie godziny pod rząd to czuję się szczęśliwa. I wez pod uwagę, że chelatacja nie musi pomóc, choć może. Dodatkowo autyzm dziecka nie jest moim jedynym problemem, jak zresztą i większości ludzi. Jeszcze jedna sprawa, nie jestem 100 % przekonana do chelatacji, mam zbyt wiele watpliwości. Natomiast nie rezygnuję i pomagam dziecku jak tylko mogę. Walczę ze szkołą, nauczycielami i rodziną.
I naprawdę nie oceniaj mnie w ten sposób, bo postawiłam wszystko na jedną kartę
Ja się nie chwalę, że podjęłam ten krok, naprawdę kosztuje mnie to dużo, po prostu się boję.
Nie widzę na razie żadnych negatywnych skutków ubocznych. Zdarzają się ludzie, ktorzy potrzebują takiego własnie leczenia. Innym rodzicom zawsze odradzałam leczenie psychiatryczne. Przyczyny problemu nie znam. Moja córka ma nieco zachowań psychotycznych, co się zdarza w autyzmie. I wiem Lila, ze problem moze wrócić i nie mam zamiaru się poddawać. Gdybyś przeczytała co napisałam, może byś to zrozumiała.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 18, 2012, 18:31:37 wysłany przez obrazki »
jesień 1994, autyzm

sezamek

  • Gość
Odp: leczenie psychiatryczne
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 18, 2012, 12:20:01 »
chmm-ja tez uwazam , ze mając dziecko juz pełnoletnie, objete obowiazkiem szkolnym , zdające sobie sprawe ze swojej innosci i problemów ten "wybór" jest bardzo ograniczony niestety...Wrzeszczacy kilku latek-jest zupełnie inaczej odbierany niz wrzeszczaca dorosła dziewczyna...Nikt przygladajacy się z boku nie bedzie sie zastanawiał czy ma jakies problemy(na przyklad sensoryczne)-tylko najpewniej dorzuci opinię-cegiełke do mitu o tym , ze autyzm to choroba psychiczna...Ja rozumiem, ze taka decyzja jest najtrudniejsza decyzja dla mamy na tym etapie zycia i funkcjonowania corki... Oczywiscie-rowniez polecam chelatację-bo wiem , ze rozwazasz obrazku (?)-moze sprobujcie na feriach, które już niedługo... zawsze te dwa cykle beda za wami-grunt to zacząć...

Jak franio był młodszy-rowniez zaproponowano nam leczenie psychiatryczne (DWULATKA  :o) lub oddanie dziecka do zakładu... masakra-nawet nie wnikałam czy jest taka mozliwosć-uslyszałam to przez telefon od pani z poradni-moze chciala mnie splawic, nie wiem)... Obiecalismy sobie wtedy, ze do ukonczenia przez niego 8 lat-nie podamy psychotropów i w ogóle postaramy sie unikac leczenia farmakologicznego...Ale jesli dopadnie nas obowiazek szkolny a stan dziecka sie nie zmieni (a był bez kontaktu)-to zaczniemy powaznie myslec nad tym rozwiazaniem... Teraz moge sobie cwaniakowac, ze "w zyciu" i że "wstyd mysleć" Ale powiem wam-gdybym nie znalazła sposobu, który pomaga-pewnie tez bym sie zdecydowała-niestety...A kto wie co bedzie kiedys... Albo rzeczywiscie pokombinuj z dietą czy suplementami (chocby magnez który dobrze wplywa u naszych dzieci na samopoczucie :) )

obrazki

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 834
    • galeria mojej córki
Odp: leczenie psychiatryczne
« Odpowiedź #5 dnia: Styczeń 18, 2012, 12:30:49 »
Tak sezamku, dziekuję za zrozumienie. To mój pierwszy raz i mam nadzieję ostatni, bo chcę żeby moje dziecko było niezależne również od leków. Moja córka jest niedodiagnozowana (czekam w tej chwili na wyniki badan tarczycy), bo terapeuci wmawiali mi dosc długo, że terapia behawioralna wystarczy. Od dawna mysle, ze to bzdura.
Tak, daję magnez, omega 3-6-9 i żeńszeń, chociaż każda dodatkowa tabletka jest odbierana jako molestowanie ;) Melatonina zupełnie nie podziałała na problemy ze snem.  Dziurawiec nie pomógł na stany depresyjne (stosowałam przez 2 miesiące). Odstawiam ulubione słodycze (najbardziej pożądana nagroda) i usiłuję przetłumaczyć, ze są toksyczne. Wiem, że mojej córce pomógłby spokój (są w mojej rodzinie niedojrzali, nieodpowiedzialni dorośli  i dążę do separacji od nich), uporządkowane życie, dająca satysfakcję praca, jakieś koleżanki (nie ma ich na codzień) i motywacja.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 18, 2012, 15:58:35 wysłany przez obrazki »
jesień 1994, autyzm

dral

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 409
Odp: leczenie psychiatryczne
« Odpowiedź #6 dnia: Styczeń 18, 2012, 12:49:32 »
Dlaczego niektórzy tak potępiają leczenie psychiatryczne skoro niektórym pomaga. Mój syn gdyby nie ten sposób, sam by siebie zjadł. Miałam na to patrzyć? Nie pomagało nic ani integracja sensoryczna, ani masaże, kąpiele, suplementy i cuda wianki tak jak pisała Obrazki. Pomoc była potrzebna i po przetestowaniu kilku leków jeden okazał się pomocny. Syn już nie bierze leków ale w tamtym czasie to był dla niego i dla nas ratunek. Spał 2 godziny na dobę albo wstawał 10 razy czyli my w zasadzie nie spaliśmy. Rozumiem  Obrazki bo ja po takiej nocy szłam do pracy i wiem jak to wygląda. Po powrocie tez nie ma jak się przespać. U nas trwało to półtora roku.
Krzyczący i uciekający dzieciaczek jest dla otoczenia do przyjęcia, gorzej jak trzeba przytrzymać lub dogonić chłopa 175 cm i 70 kg. To już budzi nie lada zdziwienie i komentarze.
Obrazki ta metoda pomaga, może mamy jakieś obiekcje bo wiadomo nie jest to naturalne ale czysta chemia ale ja jakbym była znowu w takiej sytuacji zrobiłabym to samo. Dla dziecka- mój syn odżył po tym leczeniu. Był szczęśliwszy, łatwiej sobie radził w życiu codziennym. I nie było to dla mojej wygody , Ja dla swojego dziecka mogę zrobić wiele jak wiele każdy wie bo to robi.
Pozdrawiam
Danuta '<img'>

obrazki

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 834
    • galeria mojej córki
Odp: leczenie psychiatryczne
« Odpowiedź #7 dnia: Styczeń 18, 2012, 12:52:40 »
Dral, bardzo Ci dziekuję za odpowiedź, dałaś mi nadzieję, że czasem jeden raz wystarczy i nie musi oznaczać uwiązania do leków.
jesień 1994, autyzm

sezamek

  • Gość
Odp: leczenie psychiatryczne
« Odpowiedź #8 dnia: Styczeń 18, 2012, 12:56:22 »
Obrazku-tarczyca to okropna sprawa-pisze tak-bo sama jestem w trakcie połaczonej diagnostyki (SIEBIE leczę)w kierunku niedoczynnosci tarczycy i endomertiozy (to juz w ogóle okropnie wykanczajace). Ogólnie-ja podobno neurotypowa jestem-ale przy ataku jednej z moich chorob i pogorszeniu przy drugiej-zwierze ze mnie wyłazi-niestety... Przypuszczam , ze w przypadku slabszego organizmu-takie zaburzenia pracy tarczycy-moga dawac spektakularnie niekorzystne efekty...

A na behawiorke nigdy sie nie zgodziłam bo dziecko bylo zbyt zakrecone do tej pory nie mam w sumie filmiku z terapii-bo zwyczajnie nie da sie jej prowadzic...On sie nie rozwija dzieki standardowej terapii tylko własnie jak juz gdzies pisalaś-przy karmieniu kotów na osiedlu,albo koni podczas terapii(wiecej czasu spedza w stajniach niz na koniku :P) myciu garów, podłóg czy łażeniu po kalużach w czasie burzy-ŻYCIE... Ale wiem , ze łatwo gadać o małym dziecku, które mozesz sobie jedna reka podniesć i pod pachą zaniesc je do domu...

obrazki

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 834
    • galeria mojej córki
Odp: leczenie psychiatryczne
« Odpowiedź #9 dnia: Styczeń 18, 2012, 13:03:38 »
Tak Sezamku, koniki też były, mamy w domu króliki i rybki :) Nasza terapia tez sie nie ograniczała do stolika (jednak dużo dała), zawsze zachęcałam swoje dziecko do zwyczajnej aktywności typu kapiel w kałużach  i turlanie się z górki oraz eksperymenty jej pomysłu :)) Tęsknię za mozliwością wsadzenia dziecka pod pachę  :))) Zamiast bajki czytałam jej ostatnio wieczorem Tristana i Izoldę (lektura).
Tarczyca była kiedys badana, ale poprosiłam o jeszcze, bo zbyt duzo osób w rodzinie ma Hashimota i niedoczynność.
jesień 1994, autyzm

dral

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 409
Odp: leczenie psychiatryczne
« Odpowiedź #10 dnia: Styczeń 18, 2012, 14:07:29 »
My jesteśmy na etapie "Kamieni na szaniec". Wielkie rozbawienie budzą u młodego wyrazy śmierć, umarł, zabity. Buzia uśmiechnięta od ucha do ucha i co gorsze nikt nie jest mu w stanie wyjaśnić, ze to nic zabawnego a wręcz przeciwnie. Dobrze, że to tylko jeżeli chodzi o opisy. Na pogrzebie babci zachował się bardzo w porządku.
Pozdrawiam
Danuta '<img'>

Mama Lenki

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 135
Odp: leczenie psychiatryczne
« Odpowiedź #11 dnia: Styczeń 18, 2012, 14:18:31 »
oj, oj,
Lilia, łatwo się mądrzyć i krytykować, jak się jest mama trzylatka, a nie dziecka chodzącego do szkoły i dorastającego.
Myślę, że od 'obrazki' mogłabys się wieeeeele nauczyć.
Wg mnie trzeba być bardziej powściągliwym w swoich opiniach i nabrać trochę pokory wobec życia.
Nie piszę tego złośliwie, ale naprawdę jest różnica walczyć z chorobą rok, a lat 17.
A kolejna kwestia, to jest taka, że aby stwierdzać, że protokół AC jest "lekiem na całe zło" to wypadałoby mieć conajmiej kilkuletnie doświadczenie.
Obrazki, a Ty pamiętaj, że każda decyzja, którą podpowiada Ci serce jest odpowiednia, bo żadna matka nie chce skrzywdzić swojego dziecka :)
Obrazku, "zaleczycie" problem, który i TAK WRÓCI.
Nie chelatujesz dziecka, prawda?
Gdybym ja stanęła przed wyborem:
psychotropy czy chelatacja + żmudna praca...
Zgadnij co bym wybrała...

Nie dziwie się rodzicom, że wstydzą się takich decyzji.
Oznacza to poddanie się, wiesz?
Lena V 2003

obrazki

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 834
    • galeria mojej córki
Odp: leczenie psychiatryczne
« Odpowiedź #12 dnia: Styczeń 18, 2012, 14:21:12 »
Wiesz Dral, moja córka też czasem dziwnie reaguje, nieadekwatnie. Trochę brakuje jej empatii albo po prostu ją fascynują ludzkie reakcje. Np obserwowanie kłótni z wyzwiskami, wrzaskami i żywą mimiką powoduje dziką uciechę. Pogrzebu jeszcze nie przerabiałyśmy.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 18, 2012, 14:30:11 wysłany przez obrazki »
jesień 1994, autyzm

obrazki

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 834
    • galeria mojej córki
Odp: leczenie psychiatryczne
« Odpowiedź #13 dnia: Styczeń 18, 2012, 14:29:20 »
Mamo Lenki, bardzo Ci dziekuję za wsparcie.
Cieszę się, że zaczęłam ten wątek, bo widzę, że jest taka potrzeba. Wasze zrozumienie wcale  mnie nie rozleniwia, raczej daje mi siłę, by jak najszybciej zakończyć ten smutny psychiatryczny epizod. Leki zawsze mi się kojarzyły z bezwolnymi ludzkimi kukiełkami snującymi się po szpitalach i domach pomocy społecznej i opuszczonymi przez rodzinę.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 18, 2012, 14:39:06 wysłany przez obrazki »
jesień 1994, autyzm

kasia191

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1144
Odp: leczenie psychiatryczne
« Odpowiedź #14 dnia: Styczeń 18, 2012, 14:39:14 »
Obrazku, "zaleczycie" problem, który i TAK WRÓCI.
Nie chelatujesz dziecka, prawda?
Gdybym ja stanęła przed wyborem:
psychotropy czy chelatacja + żmudna praca...
Zgadnij co bym wybrała...

Nie dziwie się rodzicom, że wstydzą się takich decyzji.
Oznacza to poddanie się, wiesz?

wiesz co jesteś poprostu bezczelna................ normalnie pozjadałaś wszystkie rozumy???? bo twoje wypowiedzi sa takie jagbyś była kur............ Alfa i Omega to prosze wylecz wszystkie dzieci!!! Normalnie czytajac ten wpis aż krew mi zawrzała w żyłach!!!!!

obrazki-jestes najlepsza matka dla swej córki i nigdy w to nie watp,ak jak kazda z nas dla swego dziecka,podjelas decyzja nalepsza wg Ciebie i to jest to co kazda matko robi,PODEJMUJE decyzje ktore wzg niej sa najlepsze czy to sie tyczy lekow,czy tyczy sie terapi czy chelatacji
przeciez zadna z nas tutaj nie chce pograzyc bardziej dziecka wiec jeszcze raz powtorze LILIO!! Zostaw w koncu nagonke na AC,kto chce chelatuje kto nie chce wybiera inna droge,ja tez cheltuje i co? naganiam tak na ludzi???? nieeeeee daje prawo wyboru a ty dalej swoje i swoje

« Ostatnia zmiana: Styczeń 18, 2012, 14:49:05 wysłany przez kasia191 »