Autor Wątek: kilka stron z Delacato  (Przeczytany 11449 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

kaja

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 384
kilka stron z Delacato
« dnia: Sierpień 17, 2006, 17:20:02 »
udalo mi sie przepisac kilka stron z ksiazki Delacato "Dziwne, niepojete dziecko autystyczne" mam nadzieje, ze moj trud nie pojdzie na marne i komus sie przyda, ja bylam zauroczona ksiazka i sposobem w jaki autor przedstawil zachowania naszych dzieci. Milej lektury, tym, ktorzy jej nie znaja:)

Str 97-126
 
VIII ODCZYTYWANIE SENSORYZMÓW
 
z książki :
"DZIWNE, NIEPOJÊTE.
Dziecko autystyczne"
- Carl H. Delacato
 
 
Słuchaniu symfonii lub oglądaniu baletu mogą towarzyszyć silne emocje związane z odbiorem przekazu, jaki niesie muzyka lub taniec, lecz obserwowanie dziecka autystycznego może być przeżyciem dużo bardziej wstrząsającym, skoro w każdym rytualnym ruchu zawiera się pełne przerażenia wołanie o pomoc i o zrozumienie.
Najważniejsze, żeby się nie przestraszyć. Trzeba usiąść i spokojnie przyjrzeć się symfonii ruchów pamiętając, że dziecko jest jednocześnie i orkiestrą, i tancerzem, a przede wszystkim kompozytorem i choreografem, czyniącym rozpaczliwe wysiłki by jego autystyczny przekaz został, zrozumiany. Jest to akt twórczy, pełne emocji wołanie jednej istoty ludzkiej do drugiej.
Nie zwracaj uwagi na improwizacje. Patrz i wsłuchuj się uważnie w główny wątek, główne przesłanie.
Zarówno ogólne, jak i szczegółowe przykłady przytoczone w tym rozdziale mogą pomóc, nie wyczerpują jednak tematu. Nie są w stanie, ponieważ każde dziecko jest indywidualnością, a co za tym idzie tworzy nowe sensoryzmy, których część postaram się tu opisać. Poniższe generalne zasady i szczegółowe przykłady mają charakter wskazówek, a nie wyczerpującego katalogu ,,-izmów".
Najlepiej rozpocząć pracę w oddzielnym pomieszczeniu sam na sam z dzieckiem. Sprawdź, czy pomieszczenie jest naprawdę ciche, czy nie pracuje w nim klimatyzacja, nie słychać hałasów z ulicy i rozmów. Patrz uważnie, co przyciągnie uwagę dziecka. Siedź bardzo spokojnie, postaraj się jednak być tak przyjaznym jak tylko można bez narzucania się. Nie podchodź bliżej dziecka, pozwól, by samo się do ciebie zbliżyło. Nie możesz wykonywać gwałtownych ruchów aby go nie prze-straszyć. Mów do dziecka cicho i w naturalny sposób, ale nie za dużo. Kiedy zaobserwujesz, co zwróciło jego uwagę, spróbuj przeanalizować także zachowanie. Którego zmysłu dotyczy?
Następnie zamknij oczy i posłuchaj. Można się wiele dowiedzieć przysłuchując się ruchom dziecka, wydawanym przez nie dźwiękom oraz hałasom, jakie robi różnymi przedmiotami. Przenieś się teraz do innego pomieszczenia i powtórz całą tę procedurę. Inne otoczenie stwarza możliwość zebrania zupełnie innego rodzaju spostrzeżeń. Pamiętaj, że często jesteś dla niego intruzem, więc w czasie obserwacji spróbuj stać się w jak największym stopniu częścią pokoju.
Są to pewne ogólne wskazówki, które pomogą ci obserwować i ocenić zachowanie.
Jedną z trudności związanych z obserwowaniem sensory-zmów u dziecka, jest nasz własny, często błędny, odbiór rzeczywistości.
Na przykład spostrzeżenie, że przy każdym wejściu dziecka do pokoju kot ucieka i chowa się, może doprowadzić nas do wniosku, że kot ucieka, bo się boi. Co stanie się z naszym wnioskiem kiedy zobaczymy, że po tym, jak dziecko poszło, Umyło się i przebrało, kot podszedł do niego i ułożył się zwinięty w kłębek na jego kolanach?
Najbardziej prawdopodobny będzie wniosek, że dziecko bawiło się z psem sąsiadów, który zawsze straszy koty. Przychodzi do domu mając na sobie jego zapach. Kot ucieka więc przed zapachem. Nie potrafimy wyczuć zapachu psa sąsiada tak, jak potrafi to zrobić kot i wyciągamy błędny wniosek.
Za kolejny przykład niech posłuży pytanie, dotyczące zapachów, jakie zadałem kiedyś znajomej dziewczynce pochodzącej z Dalekiego Wschodu. Poprosiłem ją, by powiedziała, czy biali ludzie w Stanach Zjednoczonych pachną jakoś inaczej. Odpowiedziała, że pachniemy wszyscy jak mleko. Chociaż nawzajem nie odczuwamy swoich zapachów, ponieważ wszyscy odżywiamy się w podobny sposób, dla niej nasz wspólny zapach był charakterystyczny.
Znałem kiedyś dziecko, które nie oglądało telewizji w swoim domu, oglądało ją natomiast namiętnie u sąsiadów. Ktoś mógłby wyciągnąć wniosek, że nie lubiło przebywać u siebie w domu. Kiedy spytałem o to samo dziecko, odpowiedziało, że nie ogląda telewizji „bo to boli". Po wielu dalszych pytaniach i dociekaniach odkryłem, że odbiornik był zepsuty i wydawał bardzo wysoki, drażniący dźwięk, którego nikt z nas nie słyszał, był on natomiast bardzo przykry dla dziecka. Po zreperowaniu telewizora dźwięk zniknął i dziecko zaczęło z przyjemnością oglądać telewizję we własnym domu.
Za każdym razem, kiedy obserwujemy dziecko i próbujemy ocenić jego zachowanie, musimy mieć pewność, że robimy to w sposób obiektywny, wychodząc poza własne utarte schematy postępowania.
Pamiętajmy, że dziecko, które odsuwa się od nas jest prawdopodobnie nadwrażliwe w zakresie któregoś zmysłu.
Trzeba być szczególnie wyczulonym na zachowania dziecka, mające związek z jego głową. Pamiętaj, że receptory wzroku, słuchu, smaku i zapachu są ulokowane na bardzo małej powierzchni ciała - na twarzy i głowie. Zaobserwuj, który z receptorów dziecko faworyzuje lub pomija w swoim zachowaniu.
 
Zwracaj uwagę na każdą aktywność, prowadzącą do ograniczenia działania któregoś z narządów zmysłów. Sygnałem tego może być zasłanianie w jakikolwiek sposób uszu, zasłanianie nosa, częste wkładanie ciemnych okularów lub zakrywanie oczu. Ograniczanie funkcji receptorów wskazuje zazwyczaj na nadwrażliwość.
Wielokrotnie bardzo trudne będzie określenie, z jakim obszarem zmysłowym związane jest dane zachowanie. Na przykład to, że dziecko odsuwa się od was, kiedy próbujecie się do niego zbliżyć, może wiązać się z zapachem, dotykiem lub słuchem. Aby wyeliminować tę trzecią możliwość, zachowajcie całkowitą ciszę w trakcie zbliżania się do niego. Jeżeli zachowanie dziecka nie ulegnie zmianie, będzie zapewne chodziło o wasz zapach lub dotyk. Pamiętajcie, że dziecko nadwrażliwe węchowo może wyczuć o wiele więcej zapachów niż normalne, może też wyczuć bardzo delikatne zapachy, czego większość z nas nie potrafi. Ponieważ ciała nas wszystkich wydzielają jakąś woń, wiele nadwrażliwych dzieci po prostu nie potrafi znieść naszej obecności. Aby to sprawdzić, trzeba wyeliminować kolejny zmysł - dotyk. Dotknij dziecko, przesuń dłońmi po jego rękach i ciele. Czy jest to nadwrażliwy obszar?
Podczas każdej obserwacji spisuj powtarzające się zachowania, notuj także te, które sprawiają dziecku największą przyjemność. Możesz teraz zakwalifikować je do jednej z podanych niżej kategorii:
 
1. dotyk,
2. węch,
3. słuch,
4. smak,
5. wzrok.
DOTYK
Arystoteles pierwszy zwrócił uwagę na piąty zmysł - zmysł dotyku. Przez długi czas uwzględniano istnienie jedynie czterech pozostałych, ponieważ odpowiadały one posiadanym przez człowieka, wyraźnie wyodrębnionym narządom zmysłów: wzrok - oczom, słuch - uszom, smak - językowi, a węch - nosowi.
Inaczej było w przypadku skóry, która pokrywa całe ciało, nie jest więc specyficzna. Przed Arystotelesem zmysł dotyku dzielono na wiele podzmysłów. Dopiero on połączył wszystkie jego elementy - odczuwanie temperatury, bólu, ucisku i doznania proprioceptywne - w jedną całość. Czujemy nacisk i temperaturę na powierzchni skóry, czujemy także niektóre wewnętrzne uciski i ból. Propriocepcja, ważna w utrzymywaniu równowagi, jest to odbieranie ruchów ciała, zmiany pozycji i wzajemnego położenia różnych jego części dzięki receptorom czuciowym znajdującym się w stawach i mięśniach. Wszystkie te cztery elementy składają się na zmysł dotyku.
Dotyk jest u żywych organizmów najstarszym sposobem radzenia sobie ze światem, posługuje się nim nawet ameba, ponieważ gdy dotknie czegoś, otacza to swoim ciałem. Dalej mamy stworzenia pulsujące, takie jak morskie ślimaki i inne mięczaki, aż do strzykw i ośmiornic. Stworzenia te poruszają się rytmicznie, by zwiększyć prawdopodobieństwo wejścia w kontakt dotykowy z czymś, co może okazać się pożywieniem.
Im bardziej złożony organizm, tym większy zakres ruchów, a co za tym idzie - więcej sposobności do posługiwania się dotykiem.
Wszyscy przechodzimy przez fazę prenatalną, w trakcie której zdecydowanie dominują wrażenia dotykowe. W okresie ciąży otoczeni jesteśmy płynem, który dostarcza ich całemu ciału i stanowi nasze pierwsze środowisko sensoryczne. Jest to najmniej wymagające i zarazem najbardziej satysfakcjonujące środowisko zapewniające nam ciepło, opiekę, bezpieczeństwo i do pewnego stopnia możliwość ruchu, jednak doznania zmysłowe, jakich nam dostarcza, związane są głównie z dotykiem.
Prowadząc obserwacje pod kątem taktylizmów, należy zwrócić szczególną uwagę na reakcje dziecka na zmianę temperatury, gorąco i zimno, a także na ból i na nacisk - niektóre dzieci prawie wcale ich nie czują, niektóre zaś są w tym zakresie nadwrażliwe. Wrażliwość na bodźce proprioceptywne wyraża się w koordynacji ruchów oraz w wyczuciu równowagi.
Oceniając taktylizmy szukaj także powtarzających się czynności, które w jakiś sposób angażują skórę. Będzie to cały wachlarz zachowań od gryzienia się i uderzania, do głaskania i delikatnego łaskotania. Zwróć szczególną uwagę na twarz, wargi, nos. I odwrotnie, przyjrzyj się dziecku pod kątem zachowań, które mogą odgradzać je w jakiś sposób od otaczającego świata.
Mimo, że za narząd dotyku uważa się głównie skórę, zwróć uwagę na inne obszary wrażliwe na dotyk, na przykład na język i usta. Badania wskazują na niezwykłą wrażliwość w tym zakresie czubka języka, przejawiającą się w możliwości różnicowania dwóch punktów za jego pomocą. Być może jest to najwrażliwsza spośród wszystkich części ciała, nie wyłączając palców dłoni. Ważne są również usta, przy czym od ich wnętrza wrażliwsze są same wargi. Na temperaturę i nacisk wrażliwe są również zęby.
Najważniejszym odbiorcą bodźców dotykowych jest dłoń. To jej używamy najczęściej do sprawdzania czegoś dotykiem. Jest bardzo ruchliwa, a jej palce są niezwykle wrażliwe. Należy zatem bardzo dokładnie obserwować posługiwanie się dłońmi.
Nadwrażliwość dotykowa
O tego rodzaju nadwrażliwości świadczy unikanie przez dziecko dotyku. Będzie się sprzeciwiało dotykaniu go, broniąc się nawet pięściami. Dotyk innego człowieka może sprawiać niezwykłą przykrość.
 
Reaguje również negatywnie na dotyk ubrania (zwłaszcza z różnego typu szorstkich tkanin) i odzież krępującą ruchy. Nie znosi zmian temperatury, nie lubi wody, o ile ma temperaturę inną niż jego ciało.
Dosyć często czuje ciepło pod wpływem dotyku. Ale może też odczuwać wzrost napięcia. Wybiera miękkie, pluszowe zabawki i używa ich zazwyczaj do głaskania lub delikatnego łaskotania swojego ciała.
Taktylizmy nadwrażliwego dziecka są zazwyczaj bardzo subtelne. Próbując naprawić ten system odbioru bodźców będzie się samo głaskało lub łaskotało.
Wiele dzieci z nadwrażliwością dotykową sprawia wrażenie jakby się masturbowały. Jeśli nawet dotykają swych genitaliów, czynią to wyjątkowo delikatnie, a bardzo często są tak zajęte sprawiającymi im przyjemność manipulacjami inną częścią ciała, że taktylizmy nie obejmują obszarów genitalnych.
Trudno opisać kłopoty, jakie sprawiają przy ubieraniu. Choć wydaje się, że są one skutkiem nadwrażliwości dotykowej, ich przyczyną może być również nadwrażliwość zapachowa. Dzieci nadwrażliwe dotykowo nie będą chciały nosić ubrania zbyt szorstkiego lub krępującego ruchy, na przykład wełnianych lub tweedowych spodni, za ciasnych swetrów i golfów. Należy to jednak sprawdzić również pod kątem węchu, dziecko może bowiem nie chcieć włożyć ubrania ze względu na jego zapach. Dotyczy to zwłaszcza włókien sztucznych oraz tych materiałów, którym nadano fakturę trwałego za-gniecenia.
Nadwrażliwe dotykowo dziecko nie znosi dużych różnic temperatur i ciśnienia. Nie toleruje bólu i generalnie unika wrażeń dotykowych, których sprawcami są inne osoby. Woli  własny dotyk - zawsze delikatny i rytmiczny.
Zbyt mała wrażliwość na dotyk
W skrajnym przypadku, dziecko takie może doznać poważnych obrażeń i nie płakać. Często potrafi śmiać się podczas bicia, nie zwraca uwagi na siniaki i skaleczenia, wydaje się nie reagować na doznania cielesne. Są to dzieci, które same dostarczają sobie stymulacji. Gryzą się, wkłuwają sobie w skórę szpilki, uderzają się, szczypią w miękkie części ciała, wykręcają ciało w dziwnych pozycjach - wszystko to, co byłoby dla nas bolesne, wydaje się sprawiać im przyjemność. Ulubionym zajęciem tych dzieci jest rytmiczne poruszanie całym ciałem, zwykle związane z koniecznością utrzymania równowagi. Przy ocenie takiego zachowania należy również uwzględniać jego aspekty wizualne i słuchowe.
Poważniejsze taktylizmy są zazwyczaj odbierane przez obserwatorów jako autodestrukcyjne. Są na przykład dzieci, które gryzą rękę tak mocno, że słychać zgrzyt zębów o kość, które rzucają się z pewnej odległości na przedmioty i mają posiniaczone lub pokryte zgrubiałą skórą dłonie, ręce, kolana, łokcie lub części twarzy.
Jeśli stłuką sobie jakąś część ciała lub skaleczą się, ciągle dłubią przy ranie, nie dopuszczając do jej zagojenia.
Biały szum
Te dzieci drapią się po ciele, jakby swędziły je miejsca po ukąszeniu komarów lub much.
Często przechodzi po ich ciele dreszcz, jakby dotknął je jakiś niewidzialny przedmiot.
Przez pewien czas sprawiają wrażenie cichych i spokojnych, potem następuje nagły wybuch różnych, jakby nagromadzonych wcześniej w ciele taktylizmów.
Dzieci te są ofiarami „wybuchów taktylizmów" - uderzania i bicia siebie lub innych. Po wybuchu następuje okres względnego spokoju, dopóki nie nagromadzą się znowu.
Należy przyjrzeć się ich skórze, gdyż często sprawia wrażenie jakby „cierpła". Pojawia się efekt gęsiej skórki, na moment stają pokrywające ją włoski, a potem wszystko, wydawałoby się bez żadnej przyczyny, wraca do normy.
 
WÊCH
Węch jest najsłabiej poznanym obszarem zachowania się dzieci autystycznych, jego zaburzenia uważane są za najbardziej aspołeczne ,,-izmy", a ich nieszczęśliwe, małe ofiary są niezwykle silnie odrzucane przez społeczeństwo.
Ponieważ jesteśmy ludźmi cywilizowanymi i oświeconymi, skupionymi na patrzeniu i słuchaniu, zazwyczaj ignorujemy zmysł węchu. Kiedy pojawiają się problemy w tym obszarze, często zapominamy, że to właśnie węch odegrał niegdyś główną rolę w naszej ewolucji, i że bardzo niedawno, bo jeszcze w dzieciństwie, był naszym dominującym zmysłem.
Niekiedy trudno jest oddzielić węch od smaku. Węch ma do czynienia ze związkami chemicznymi, występującymi w postaci gazu w powietrzu, smak natomiast ma kontakt ze związkami chemicznymi rozpuszczonymi i przenoszonymi w cieczach.
Trudność w rozróżnianiu tych dwóch kanałów sensorycznych wywodzi się z ich ewolucji. Na etapie życia w wodzie, pierwszy organ węchu musiał wykrywać rozpuszczone w niej zapachy. Służył do tego narząd Jacobsona znajdujący się na podniebieniu zwierząt wodnych. Miał on za zadanie decydować, które części potencjalnego pokarmu pochodzącego z wody mogły być skierowane prosto do żołądka, a które należało zwrócić - stąd jego lokalizacja.
Gdy zwierzęta wyszły na ląd (płazy i prymitywne gady), musiał rozwinąć się u nich dodatkowy organ węchu. Narząd Jacobsona został uzupełniony drugim, bardziej przypominającym ludzki, przystosowanym do odbioru zapachów z powietrza. U tych zwierząt oba
 
narządy były położone bardzo blisko siebie, dopiero w miarę ewolucji te dwa układy coraz bardziej się rozdzielały. Oba układy węchowe zachowały się doskonale na przykład u pytona.
My, ludzie, mamy zachowany szczątkowy (prymitywny i generalnie bezużyteczny) narząd Jacobsona w podniebieniu, zaraz za siekaczami. Narząd ten początkowo pomagał nam rozpoznawać zapachy rozpuszczone w wodzie.
Dodatkowo mamy w nosie błonę węchową, dzięki której odczuwamy zapachy znajdujące się w powietrzu. Powietrze wraz z zapachami dociera do niej przez nozdrza i przewody nosowe. U człowieka te dwa układy są najbardziej oddzielone, wciąż jednak pozostają blisko siebie. Ssanie palca przez dziecko może faktycznie być związane ze stymulowaniem języka i warg, bądź odbiorem bodźców smakowych. Kiedy jednak stymuluje ono narząd Jacobsona - może dostarczyć także doznań węchowych.
Na zapachy, jakie sami wydzielamy, na ogół składają się wonie substancji wydalanych z naszego ciała, zatem to, co wprowadzamy do naszego organizmu (pożywienie) ma istotny wpływ na to, jaki zapach się z niego wydobywa. Ci z nas, którzy spożywają duże ilości białka mają charakterystyczny zapach. By go poczuć, trzeba polizać językiem wierzch dłoni, a potem powąchać rękę. Jest to charakterystyczny zapach skóry danej osoby.
Należy pamiętać, że nasz organizm jest nastawiony na eliminowanie zbędnych i szkodliwych produktów przemiany materii i że produkty te mają zapach. Pozbywamy się ich razem z kałem, moczem, potem i wydychanym powietrzem. Zapachami towarzyszącymi czynnościom naszego organizmu zajął się na szeroką skalę przemysł, rozwijając przynoszącą kolosalne zyski produkcję różnorodnych środków stosowanych w celu zmiany lub zamaskowania wszelkich woni. W przypadku ludzi o nadwrażliwym węchu środki takie zawodzą, ponieważ są oni w stanie wyczuć zapach mimo wszelkich prób jego ukrycia. Miliony dolarów wydajemy nie tylko na maskowanie i zmienianie zapachów naszych ciał, próbujemy również zmieniać zapachy, które nas otaczają. Czyste powietrze to już tylko puste słowa, oczyszczanie i nitrowanie powietrza oznacza jedynie usuwanie zapachów.
Wiemy coś niecoś o zapachach ubrań. Pierzemy naszą odzież i czyścimy chemicznie, by pozbyć się zapachu, co więcej, dodajemy środki aromatyzujące do mydeł i proszków próbując zamaskować pozostałość przykrych woni. Efekt jest krótkotrwały, ponieważ ubranie szybko przesiąka zapachem naszego ciała i pachnie tak samo jak my.
Poza tym, większość sztucznych tkanin oraz materiałów, którym fabrycznie nadano fakturę trwałego pogniecenia zachowuje nadal własny (chemiczny) zapach, jak i zapachy pochodzące od nas. Wydajemy miliony dolarów na usuwanie lub poprawianie zapachu naszych ciał (mamy wiele środków przeciwzapachowych przeznaczonych do różnych części ciała), przegrywamy jednak bitwę z zapachami naszych ubrań i powietrza wokół nas. W efekcie dzieci z zaburzeniami węchu mają jeszcze większe trudności.
 
Nadwrażliwość węchowa
 
Dziecko nadwrażliwe węchowo żyje w przerażającym świecie. Jak wiadomo, pies potrafi wyczuć zapach naszych śladów, może iść za naszym tropem i wyczuć z daleka czyjąś obecność, nawet jeśli upłynęło już dużo czasu. Dziecko obdarzone węchem takim, jak pies, ma z tego powodu wiele trudności.
Mimo, że dawno opuściłe¶ pokój, dalej czuje zapach, który po sobie zostawiłeś. Jesteś dla niego otoczony bardzo złożoną i wciąż zmieniającą się, charakterystyczną dla ciebie wonią, która zmienia się w ciągu dnia i cyklicznie, na przestrzeni miesiąca. My sami, mając normalne węchowe kanały senso-ryczne, nie zdajemy sobie sprawy z posiadania takich zapachowych wizytówek.
Potrafimy ignorować pewne zapachy, ale nadwrażliwe dzieci tego nie potrafią. Odrzuca je od jednych, przyciągają je inne, a wszystko to bardzo wyraźnie wpływa na sposób ich zachowania.
Ponieważ zapach znajdujący się w powietrzu jest niewidzialny, ich uwagę odwraca nieuchwytny dla nas bodziec. Osoby o normalnie czułym węchu nie tylko nie są w stanie go zobaczyć, ale także poczuć. Dlatego właśnie powstaje tak wiele nieporozumień.
Należy pamiętać, że dziecko z nadwrażliwością węchową może wyczuwać zapachy na znacznie większą odległość niż sobie wyobrażamy. Niektóre zwierzęta są w stanie wyczuć zapach, którego źródło oddalone jest o ponad półtora kilometra; człowiek normalnie potrafi wykryć zapach jedynie z bliskiej odległości. Dziecko nadwrażliwe czuje zapachy, których nie możemy wykryć, pochodzące ze źródeł bardziej oddalonych niż przypuszczamy - z sąsiednich pomieszczeń, a czasami i z pobliskich domów.
Kobiety muszą zwracać szczególną uwagę na zapach swego oddechu i ciała podczas menstruacji. Ogólna, praktyczna zasada, o której należy pamiętać w przypadku nadwrażliwego węchowo dziecka jest taka, że „maskowanie" (za pomocą dezodorantów, płynów do płukania ust, perfum, pudru, lakierów, itd.) nie tylko nie ukrywa istniejących zapachów, ale dodaje do nich nowe, co sprawia, że nasza węchowa wizytówka staje się dla dziecka mniej czytelna.
Wiele dzieci nadwrażliwych wymiotuje lub ma mdłości na zapach własnego moczu, odmawia więc oddawania stolca i moczu dopóki może się jeszcze powstrzymać. Są tak wrażliwe na zapachy, że własne odchody przyprawiają je o mdłości.
Dzieci te uciekają przed naturalnymi zapachami innych ludzi, które również wywołują w nich odrazę. To są właśnie dzieci walczące przy piersi. Dziecko, po raz pierwszy przystawione do piersi, właśnie dzięki węchowi odnajduje sutek. Natomiast dziecko z nadwrażliwością węchową nie jest w stanie znieść silnego zapachu sutka i walczy, by móc się od niego odsunąć. Tak więc zjawisko walczenia w czasie karmienia jest skutkiem zapachu, a nie braku powietrza.
Zmiany w metabolizmie matki, zachodzące podczas karmienia piersią, jeszcze bardziej utrudniają sprawę. Wzrasta temperatura jej ciała i matka zaczyna się pocić. Ten dodatkowy zapach sprawia, że dziecko nie jest w stanie znieść karmienia piersią. Z tego samego powodu czynnie przeciwstawia się później próbom brania go na ręce i przytulania. Nie może znieść zapachu podnoszących je osób.
Mimo, że nie czujemy wydzielanych przez siebie woni, dziecko je wyczuwa. Im bliżej się znajdujemy, tym silniejszy jest nasz zapach, a co za tym idzie, coraz gorsze jest samopoczucie dziecka.
Zwracaj uwagę na swój oddech, gdyż jest on głównym źródłem brzydkich zapachów wydobywających się z wnętrza ciała. Większość zabiegów higienicznych jamy ustnej pomaga rozwiązać ten problem, nie można jednak zmienić faktu, że nasz oddech ma zapach, co jest związane z obecnością w nim substancji wydalanych przez organizm. My nie zdajemy sobie sprawy z tych zapachów, natomiast doskonale uświadamia sobie ich istnienie zbyt wrażliwe na zapachy dziecko.
Dzieci te często sprawiają kłopoty przy karmieniu. Nie są w stanie znieść silnych zapachów potraw, wraz ze wzrostem ich intensywności narasta opór przed jedzeniem. Nie zjedzą czegoś, co mocno pachnie i nie pozwolą się nakarmić, po prostu nie są w stanie dostatecznie zbliżyć się do jedzenia, by je spróbować.
£atwo się duszą. Silne zapachy lub woń odchodów wprost dławią je w takich okolicznościach, w których osoby z normalną wrażliwością węchową nie czują żadnego zapachu.
 
Zbyt mała wrażliwość węchowa
Są to dzieci poszukujące silnych wrażeń zapachowych. Ich najbardziej drastyczne zachowanie polega na rozsmarowywaniu własnych ekskrementów na ścianach, meblach i sobie samych. Dzieciom tym największą radość sprawia przebywanie w towarzystwie silnych, znajomych zapachów.
Zapach kału jest niepowtarzalny. Żadna inna substancja wydalana przez ludzki organizm nie ma tylu zapachów i do tego w takim stężeniu. Specyfika zapachu zależy od rodzaju pożywienia, jakie przyjmujemy. Dla osób obdarzonych normalnym węchem zapach kału jest zbyt silny i nieprzyjemny, natomiast dla dzieci o zbyt słabym węchu jest on najpotężniejszy, najprzyjemniejszy i najbardziej zrozumiały.
Są to dzieci, które lubią moczyć się w nocy i które często bawią się własnym moczem.
Są to dzieci, które nim zaczną cokolwiek robić, muszą obwąchać każdy przedmiot znajdujący się w pomieszczeniu i każdą osobę. Jeśli obserwowałeś kiedykolwiek psa, który obwąchiwał wszystko w swoim otoczeniu, żeby sprawdzić, kto zostawił zapach swego moczu i umieścić wszędzie swoją wizytówkę (i zarazem dowód własności) - zrozumiesz, co robi takie dziecko. Podchodząc do każdej rzeczy i obwąchując ją, próbuje dowiedzieć się o niej czegoś więcej.
Dziecko, które ma ręce stale mokre od śliny jest zazwyczaj zbyt mało wrażliwe węchowo. By to zrozumieć, trzeba powąchać jego dłonie. Można wtedy wyczuć ostry, nieco kwaśny zapach który tworzy mieszanka woni śliny i skóry.
Dziecko z obniżoną wrażliwością uwielbia silne zapachy towarzyszące gotowaniu. Jest niewybredne przy jedzeniu, dość często zjada rzeczy niejadalne.
Zazwyczaj tak długo wstrzymuje kał i mocz, że samo zaczyna silnie nimi pachnieć. Własny zapach daje mu poczucie bezpieczeństwa, a im jest silniejszy, tym lepiej. Bardzo lubi przebywać w ubikacji i sprzeciwia się spuszczaniu po nim wody.
Uwielbia czuć zapach ludzi. Podchodzi do różnych rzeczy i osób, nachyla się i obwąchuje. Próbuje odczytać charakterystyczny zapach wielu przedmiotów wąchając wszystko, na co się natknie, a im silniejszy zapach, tym bardziej jest zadowolone.
Węch - biały szum
Dzieci takie odczuwają stale jakiś zapach. Wygląda to tak, jakby miały jakiś wewnętrzny zapach, który ich nos jest w stanie wykryć.
Często zasłaniają ręką usta i nos, a potem dmuchają w kierunku nosa, by poczuć zapach swego oddechu (tak, jak sami to robimy, żeby sprawdzić czy potrzebna jest nam już nowa porcja odświeżacza do ust).
Takie dziecko lubi wtykać sobie do nosa niewielkie przedmioty próbując w ten sposób zmienić sam proces wąchania. Często nie może się zdecydować, czy iść w stronę źródła zapachu, czy też uciekać przed nim.
Czasami zaczyna gwałtownie oddychać (hiperwentylacja), zwłaszcza przez nos, tak jakby chciało przeczyścić kanały nosowe. Jeśli przeziębi się lub ma katar, staje się dość napięte.
 S£UCH
Bardzo wiele dzieci przejawiających słuchowe ,,-izmy" jest diagnozowanych po prostu jako głuche. Często trudno jest odróżnić zbyt małą wrażliwość od nadwrażliwości, ze względu na to, iż dziecko nadwrażliwe usiłuje ochronić się przed zgiełkiem i hałasem, jakie panują ! w naszym świecie. Wyłącza jak gdyby swój słuch, zamykając : dostęp wszelkim dźwiękom z zewnątrz, przez co sprawia wrażenie głuchego. Jego twarz ma zwykle odcień popielato-szary l i niemal wszystko wydaje się wskazywać na to, że jest głuche.
Dopuszcza do siebie jedynie te dźwięki, które samo inicjuje. Obserwując takie dziecko przez dłuższy czas można zauważyć, że gdy w spokoju samo sobie dostarcza stymulacji, Jego twarz traci często swoją zwykłą bladość. Kiedy świat zewnętrzny zaatakuje je dźwiękami, buzia znowu blednie i szarzeje.
Narządem słuchu jest ucho, zatem problemy mogą się zaczynać od jego zewnętrznej części. Poważne zniekształcenia mogą powodować różnice w odbiorze bodźców, np. wielkie i odstające małżowiny uszne potrafią skupić więcej dźwięków niż małe i płaskie. Kolejne czynniki, które mogą wpływać na słuch dotyczą przewodu słuchowego prowadzącego do ucha środkowego. Chodzi tu o szerokość tego przewodu, ilość woskowiny oraz mechanizm jej gromadzenia. Ucho wewnętrzne jest ściśle powiązane z narządem równowagi, tak więc słuch i poczucie równowagi trzeba badać razem. Kręcenie się w kółko i wszystkie ruchy wywołujące zawroty głowy, w których nie biorą udziału oczy, zazwyczaj dotyczą słuchu.
Dzieci z zaburzeniami odbioru wrażeń słuchowych sprawiają zazwyczaj najwięcej trudności swoim zachowaniem. Te, u których rozwinęły się ,,-izmy" słuchowe, są powszechnie odrzucane przez kulturę. Dzieje się tak ze względu na ich zachowanie, często niezrozumiałe i trudne do opanowania. Najlepszym miejscem do diagnozowania słuchowych ,,-izmów" są łazienki, gdyż jest w nich dużo gładkich, twardych powierzchni, od których dobrze odbija się dźwięk. Nie ma tam grubych dywanów ani ciężkich zasłon, zatem nic nie tłumi dźwięków i nie mogą one nigdzie uciec. Są natomiast muszle klozetowe z odgłosami spuszczanej wody, a także wanny i umywalki - również wytwarzające dźwięki.
Dźwięk płynącej wody odbija się od gładkich, twardych powierzchni łazienki i jej wyposażenia. Jeśli ściany są wyłożone glazurą, dźwięki rozbrzmiewają jeszcze głośniej i dłużej. Jako ogólną zasadę można przyjąć, że dzieci autystyczne, które uwielbiają bawić się w łazience, mają prawdopodobnie zbyt małą wrażliwość słuchową, natomiast dzieci opierające się przed pójściem do niej, są zbyt wrażliwe.
W ocenie zachowań związanych z zaburzeniami słuchu nie wolno przeoczyć żadnej aktywności, której towarzyszą dźwięki. Spróbuj na chwilę zamknąć oczy i posłuchać dziecka. Dźwięki te będą się różniły: od wokalizacji do cmokania wargami, klepania się po uszach i ciągłego uderzania jednym przedmiotem o drugi. Wsłuchaj się w te hałasy. Czy słyszysz jakiś rytm? Zwracaj uwagę na jednostajne kiwanie się, podczas którego dziecko ma nieruchome oczy. Zachowanie to spowodowałoby u osoby o otwartych oczach zawroty głowy, nie wywołuje ich jednak u tych dzieci.
Do oceny słuchu nie należy używać muzyki, ponieważ zmienia ona zachowanie dziecka. Dzieci te najczęściej poznają przedmioty przez opukiwanie, stukają w nie palcem i słuchają dźwięków, które wydają różne części przedmiotów. Podobnie zachowuje się lekarz opukujący klatkę piersiową pacjenta i słuchający wydobywanych z niej w ten sposób dźwięków. Gdy opukiwanie nie zdaje egzaminu, dzieci takie potrafią podrzeć lub rozbić przedmiot uważnie przysłuchując się dźwiękom powstającym w trakcie niszczenia go.
Nadwrażliwość słuchowa
Należy zdawać sobie sprawę, że dziecko o nadwrażliwym słuchu potrafi zupełnie dobrze znosić hałas który samo robi, zatem przy ocenie stopnia wrażliwości można uwzględniać jedynie dźwięki nie związane z jego aktywnością.
Nadwrażliwość słuchowa przejawia się zwykle unikaniem lub nieodbieraniem. Dziecko ucieka od dźwięków i hałasów. Jeśli nie będzie mogło oddalić się wystarczająco, zatka uszy rękami lub zupełnie zignoruje dźwięk. W tym ostatnim przypadku będzie sprawiało wrażenie całkowicie głuchego i potwierdzą to testy. Dźwięki sprawiają mu ból, więc jeśli nie może się od nich odizolować odsuwając się lub zatykając uszy, wyłącza je w swoim mózgu. Takie dziecko nawet nie drgnie, kiedy rozlegnie się za nim głośny hałas.
Jego twarz ma zazwyczaj popielatoszary kolor, a zachowanie sprawia, że wydaje się zupełnie głuche. Pozorna głuchota znika natomiast, gdy samo zaczyna wydawać dźwięki -słucha ich z przyjemnością.
Zdarza się, że dziecko z nadwrażliwością słuchową zwraca się w kierunku dźwięku. Dźwięki te są zazwyczaj łagodne - na przykład szepty - i pochodzą od ludzi. Kiedy mówisz do niego szeptem, uważaj, aby nie poczuło na uchu twojego oddechu, gdyż znowu może zacząć ignorować dźwięki.
Należy pamiętać, że dziecko nadwrażliwe słuchowo słyszy wiele dźwięków, które my, obdarzeni normalnym słuchem, ignorujemy i często nie zdajemy sobie nawet sprawy z ich istnienia lub jesteśmy w stanie wyłączyć je ze świadomości. Ma bardzo lekki sen, a często w ogóle nie śpi w nocy.
Wiele elektrycznych i mechanicznych urządzeń wydaje dźwięki o wysokiej częstotliwości, których my nie słyszymy, słyszą je jednak nadwrażliwe dzieci. Można to zaobserwować u tych spośród nich, które wsłuchują się w pozornie nieistniejące dźwięki wydawane przez żarówki, rury, schnące ubranie, odbiorniki telewizyjne itp.
Dziecko nadwrażliwe słuchowo boi się zwierząt. Przerażają je dźwięki, jakie wydają, głównie dlatego, że nie można ich przewidzieć - na przykład mruczenia kota czy warczenia psa. Po drugie, większość z nich jest zbyt głośna, aby dziecko mogło sobie z nimi spokojnie poradzić.
Szczególną torturą jest strzyżenie włosów. Dziecko panicznie boi się nie tylko szczęku nożyczek, przeraża je także dźwięk maszynki elektrycznej tuż nad uchem.
Właściwie wszystko, co dzieje się w pobliżu ucha, nawet jeśli nie wydaje hałasu, budzi przerażenie - na przykład niezwykłe męczarnie sprawia mycie uszu.
Panicznym strachem napawa dziecko również czyjś ciężki oddech, chrapanie i odgłosy przeciągów.
Boi się tłumu, ruchu ulicznego i syren - dźwięki z nimi związane pojawiają się niespodziewanie i są za głośne, by mogło je znieść. Ich nasilenie sprawia dziecku ból.
Również wiatr stwarza problemy. Jest to nieprzewidywalny dźwięk: nie można zobaczyć jego źródła, a prócz tego ciągle się zmienia. Wysokie dźwięki pochodzące nie wiadomo skąd zawsze wywołują lęk, a ich stale zmieniające się brzmienie niepokoi dziecko.
Podstawową zmianą, jaką wprowadza w środowisku zamieć śnieżna jest stłumienie wszelkich odgłosów. Nadwrażliwe słuchowo dziecko musi przystosować się wówczas do zupełnie nowego świata dźwięków. Często siada jakby pogrążone w transie, wsłuchując się w ciszę lub czekając, aż się ona skończy.
Szczególnie trudne są dla niego burze z deszczem. Nie tylko grzmoty wywołują paroksyzmy strachu, również odgłosy bębnienia kropli deszczu o dach są zbyt głośne i brzmią jak stłumione uderzenia pioruna.
Nadwrażliwe słuchowo dziecko - jeśli nie może opanować bólu i strachu, które powodują hałasy płynące ze środowiska - często próbuje uciec od źródła dźwięków. Ta reakcja unikania może przybrać formę ucieczki z pokoju, schowania się w toalecie, pod łóżkiem albo nawet ucieczki z domu.
Chowanie się pod jakimś przykryciem może świadczyć zarówno o nadwrażliwości wzrokowej, jak i słuchowej, należy więc zaobserwować, co poprzedza tę reakcję - dźwięk czy widok. Kartkowaniu książek towarzyszy cichy, uspokajający dźwięk. Zachowanie takie, traktowane jako jeden z „izmów", może być związane z jednym lub drugim obszarem nadwrażliwości, trzeba je zatem uważnie obserwować.
Dziecko nadwrażliwe słuchowo nie toleruje żadnych stałych dźwięków w otoczeniu, na przykład hałaśliwej klimatyzacji lub centralnego ogrzewania. Nie znosi zwłaszcza szumu fal nad brzegiem morza.
Właśnie do tej kategorii należą „uciekające" dzieci, o których czasami czytamy. Kiedy dźwięki stają się zbyt głośne lub zmieniają się zbyt nagle, dziecko stara się ich nie dopuszczać zasłaniając uszy, chowając się, albo oddalając od ich źródła. Kiedy wszystkie te sposoby zawiodą, ucieka. W gazetach często pojawiają się historie o „dzieciach specjalnej troski", które oddaliły się gdzieś od swojej rodziny lub klasy. Cała społeczność rzuca się na poszukiwanie, robiąc przy tym zwykle wiele hałasu. Dziecko uciekło od dźwięków, z którymi nie mogło sobie poradzić. Chowa się w cichym miejscu szukając spokoju. Hałaśliwe poszukiwania wzmagają jego przerażenie, należy zatem je prowadzić w sposób cichy i spokojny.
Zbyt mała wrażliwość słuchowa
Jest to dziecko, dla którego świat jest za cichy. Dlatego krzyczy oraz trzaska i łomocze wszystkim, czym się tylko da. Do jego mózgu dociera zbyt mało przekazów dźwiękowych, poszukuje więc większej ilości dźwięków o większej częstotliwości i natężeniu.
Dziecko wytwarza w różny sposób głośne, rytmiczne dźwięki. Słucha ich z lubością, przykłada ucho do wibrujących, dźwięczących powierzchni. Uwielbia wszelkie hałasy. Stara się zbliżyć do ich źródła, często całymi godzinami siedzi i przysłuchuje się włączonej pralce, zmywarce, mikserowi czy odkurzaczowi. Lubi przebywać w kuchni i/lub łazience, dwóch najgłośniejszych pomieszczeniach w domu (zwłaszcza jeśli są wyłożone glazurą i terakotą). Ciągle spuszcza wodę w ubikacji, odkręca krany i podchodzi do urządzeń elektrycznych, które hałasują.
Można także zaobserwować sporo zachowań przypominających posługiwanie się echosondą. Dziecko krąży obok np. ściany wydając jakieś dźwięki i nadsłuchuje, jak brzmią odbite od jej powierzchni, inaczej w każdym miejscu. Uwielbia siedzieć nad brzegiem morza i słuchać szumu
 
fal. Fascynują je śmieciarki, karetki i wozy strażackie. Bardzo lubi przysłuchiwać się kosiarkom oraz wszelkim hałaśliwym urządzeniom, wydającym miarowe dźwięki.
 
Lubi także drzeć i miąć w rękach papier, najlepiej sztywny, a nie miękki, jak chusteczki do nosa; wydzierać kartki z notesu i słuchać towarzyszących tym czynnościom dźwięków.
Szczególny problem, a zarazem frajdę dla dziecka ze zbyt małą wrażliwością słuchu stanowią drzwi. Otwiera je i zamyka z różną siłą. Czasami trzaska nimi z łoskotem aż odskakują. W swojej pogoni za dźwiękami wydaje się być destrukcyjne, zupełnie jakby rozrywało różne rzeczy na kawałki chcąc sprawdzić, jaki dźwięk mają w środku.
Oceniając zabawki, należy zwrócić szczególną uwagę na ich ruchome i obrotowe części, a także dźwięki, jakie wydają. Jeśli zabawka nie wydaje żadnych dźwięków, zwykle chodzi o problemy związane ze wzrokiem, jeśli zaś jest hałaśliwa -mamy do czynienia z problemami słuchowymi. Należy uważnie jej posłuchać. Czy wydaje dźwięki tarcia lub piszczy? Dzieci o zbyt małej wrażliwości słuchu lubią bawić się piszczącymi i dzwoniącymi zabawkami.
Uwielbiają tłok, jaki panuje np. w cyrku i uliczny gwar. Często siedzą wpatrzone bezmyślnie w przestrzeń chłonąc dźwięki z otoczenia.
Takie dzieci lubią wszystkie rodzaje dźwięków.
Słuch - biały szum
Dzieci te sprawiają wrażenie zaabsorbowanych własnymi wewnętrznymi dźwiękami. Po biegu siadają spokojnie i wsłuchują się w bicie swego serca. Po posiłku mogą przysłuchiwać się odgłosom towarzyszącym pracy układu trawiennego.
Dzieci te często zaczynają gwałtownie oddychać ustami wsłuchując się w wydawane przy tym dźwięki. Potem zmieniają tempo oddychania i przysłuchują się sobie z zachwytem.
Częstokroć wybuchają krzykiem bez widocznej przyczyny. Kołyszą głową albo całym ciałem jakby sprawdzały, czy zmieniają się dźwięki, jakie słyszą w głowie.
Przybierają dziwne z punktu widzenia grawitacji pozycje, na przykład przewieszają się przez krzesło głową w dół lub ustawiają ją pod kątem. Wyglądają tak, jakby wsłuchiwały się w siebie.
Stale wydają jakieś ciche dźwięki i przysłuchują się im.
SMAK
Głównym narządem smaku jest język. Na jego powierzchni znajduje się ponad dziesięć tysięcy maleńkich kubków smakowych, których wspólna praca polega na określaniu czterech podstawowych smaków: kwaśnego, słonego, gorzkiego i słodkiego - są to jedyne odczuwane przez nas smaki.
Czubek języka jest najbardziej' wrażliwy na smak słony i słodki, jego boki na kwaśny, a tył - na gorzki.
Wszystkie rzeczy posiadające smak są po umieszczeniu w ustach oceniane przez język pod kątem tych czterech smaków. Z jedzenia podczas żucia uwalnia się zapach, który odczuwamy, gdy przedostanie się do nosa i zetknie ze śluzówką.
W zasadzie dzieci, które są nadwrażliwe smakowo, używają do próbowania jedzenia koniuszka języka i zwracają uwagę na słony i słodki smak jedzenia bądź jakichkolwiek przedmiotów. Te zaś, które mają obniżoną wrażliwość w tym zakresie, używają raczej boków i tyłu języka, odbierają więc smak gorzki i kwaśny. Dzieci cierpiące na biały szum mają tendencję do stymulowania i ssania boków i tyłu języka, odbierając głównie smak gorzki i kwaśny.
Język jest również bardzo wrażliwy na dotyk, czasami więc niezwykle trudno jest rozdzielić te dwie funkcje. W tym celu szczególnie pomocne mogą się okazać nawyki jedzeniowe preferowanie pokarmów o określonej konsystencji wskazuje na sferę doznań dotykowych, natomiast kierowanie się smakiem, na wrażenia z nim właśnie związane.
Obie funkcje trudno rozdzielić również ze względu na to, że w obydwu przypadkach dziecko wchodzi w bezpośredni kontakt z przedmiotami. Ponieważ człowiek posiada niezwykle rozwinięte zmysły słuchu i wzroku, ograniczona została jego wcześniejsza zależność od smaku i zapachu.
Dzieci często sprawdzają smak określonych rzeczy, na przykład wszystkich przedmiotów w tym samym kolorze, jakie znajdują się w pokoju. Przeciągają językiem po wybranych obiektach, żeby je lepiej poznać. W tym samym celu liżą ludzi. Ich tendencja do sprawdzania smaku różnych rzeczy umożliwia zazwyczaj określenie problemów. Przyjrzyj się dziecku, które zjada właśnie papierosa. Jeśli zacznie nim pluć, jest nadwrażliwe, jeśli nie, ma zbyt małą wrażliwość.
Duży procent dzieci cierpiących na zaburzenia smaku nie lubi słodyczy. Nadwrażliwe reagują na silne smaki nudnościami i unikają ich. Są zazwyczaj strasznymi niejadkami i jeśli w ogóle cokolwiek jedzą, to są to rzeczy o delikatnym smaku. Dzieci o zbyt małej wrażliwości nie są wybredne -jedzą wszystko, często rzeczy niejadalne, a nawet obrzydliwe w smaku.
 
Nadwrażliwość smakowa
 
Dzieci nadwrażliwe smakowo już we wczesnym okresie życia wypluwają jedzenie zbyt silnie stymulujące ich kanał smakowy. Są niesłychanie wybredne, niektórym na skutek nadwrażliwości ledwo udaje się przeżyć.
Widziałem dwunastoletnie dziecko, które nigdy w życiu nie zjadło niczego poza odżywką dla niemowląt i mlekiem! Spotkałem się także z sześcioletnią dziewczynką, która po odstawieniu butelki nie jadła niczego poza niedojrzałymi jabłkami ! Dzieci te odrzucały inne jedzenie, ponieważ dostarczało im zbyt silnych wrażeń smakowych.
Takie dzieci, mając bardzo niską tolerancję na różne smaki, od początku sprawiają kłopoty przy karmieniu. Nie znoszą na przykład gazowanych napojów i potrafią rzucić szklanką czy butelką o ziemię, jeśli będzie zawierała nielubiane „bąbelki"
 
Zbyt mała wrażliwość na smak
 
Możemy nazwać te dzieci śmietnikiem naszej grupy, ponieważ są w stanie zjeść wszystko. Jest to oczywiście niebezpieczne, bo mogą zjeść lub wypić nawet tak niesmaczne rzeczy, jak benzyna oraz różne trujące substancje, jakie tylko zdołają znaleźć, na przykład farbę. Mają regularnie płukane żołądki, bo biorą do ust wszystko, co im wpadnie w ręce.
 
Smak - biały szum
Dzieci te ciągle czują w ustach jakiś smak. Kiedy obserwujemy ich zachowanie, okazuje się, że ssą własny język i policzki, żeby wydobyć z nich smak. Jeśli nie przynosi to oczekiwanego skutku, zwracają ostatnio zjedzony pokarm, a następnie ponownie go żują, smakują i połykają.
Ich wrażenia smakowe zdają się płynąć z wnętrza. Nie zwracają uwagi najedzenie, pozwalają się karmić, ale rzadko jedzą samodzielnie.
Często mają spuchnięte języki na skutek próbowania smaku własnej śliny poprzez ssanie języka, zwłaszcza jego boków. Po pewnym czasie język robi się od tego szerszy i grubszy
 
 
WZROK
            Wzrok jest z wielu względów najbardziej imponującą zdobyczą człowieka, który w takim stopniu udoskonalił posługiwanie się tym zmysłem, że jest on, zdaniem większości naukowców,   najbardziej   wykorzystywanym   kanałem sensorycznym. Wzrok ma największy, spośród wszystkich zmysłów, zasięg działania - widzimy obiekty znajdujące się kilka centymetrów przed oczami, jak i gwiazdy w kosmosie.
Oczy są, po skórze, najbardziej wyeksponowanym narządem zmysłu, możemy więc obserwować ich prącie. Nigdy nie jesteśmy do końca pewni, co dzieje się w uchu, wewnątrz nosa czy ust, ale oczy dają wiele wskazówek na temat sposobu, w jaki się nimi posługujemy.
By ocenić wizualizmy, należy zwracać uwagę na wszystko, co dotyczy ruchów ciała - kiwanie się, kręcenie, obracanie. Należy uwzględniać wszystkie ruchy wykonywane przed oczami, a także natrętne śledzenie poruszających się obiektów - samochodów, zegarów, płyt gramofonowych.
Warto zwrócić uwagę na wszelkie przedmioty, którymi dziecko posługuje się podobnie jak niewidomy swoją laską -takie jak kijki, linijki, długie zabawki — trzymane przed sobą lub obracane w powietrzu.
Większość rytmicznych ruchów wykonywanych różnymi przedmiotami pod kontrolą wzroku, lecz bez wydawania dźwięków, można traktować w kategoriach wizualizmów. Należą do nich również ruchy wykonywane ciałem - obmacanie się, kołysanie, dziwaczne podrygiwanie.
Do mózgu dziecka cierpiącego na nadwrażliwość wzroku dociera zbyt dużo bodźców; nawet mały pyłek kurzu może Przyciągnąć jego uwagę. W przypadku zbyt niskiej wrażliwości bodźców tych jest za mało, stąd wiele rytmicznych ruchów ciałem, szczególnie wykonywanych w odpowiednim ustawieniu względem źródeł światła. O wzrokowym białym szumie świadczy miarowe dotykanie powiek lub ich silne poklepywanie. Można spróbować samemu, na czym polega biały szum, zamykając oczy i przyciskając powieki palcami. Będziemy mieć wówczas złudzenie, że widzimy światło w różnej postaci. Naciskanie lub poklepywanie powiek sprawi, że ten obraz będzie się stale zmieniał, jak w kalejdoskopie.
Nadwrażliwość wzrokowa
Dziecko ciągle przygląda się mikroskopijnym pyłkom kurzu lub maleńkim punkcikom w swoim otoczeniu. Mogłoby godzinami zbierać paproszki z dywanu lub ze swojego ubrania. Potrafi znaleźć sobie maleńki pyłek kurzu i przypatrywać mu się w nieskończoność.
Nagłe, ale kontrolowane ruchy całym ciałem są „znakiem firmowym" takiego dziecka. Mogą to być ruchy na boki, potęgujące efekt ruchu gałek ocznych, lub w przód i w tył, pozwalające dziecku zbliżać się i oddalać od jakiegoś obiektu. Wszystkie te ruchy są starannie kontrolowane.
Dzieci o nadwrażliwym wzroku uwielbiają wszelkie koła, zegary z widocznymi, obracającymi się częściami, kręcące się płyty, nakręcane bąki, wszystko to, co obserwowane zbyt długo i zbyt uważnie wywołuje zazwyczaj złudzenia optyczne. Ale te dzieci rzadko, jeśli w ogóle, im ulegają.
Często są nazywane genialnymi idiotami ze względu na fantastyczną pamięć wzrokową. Potrafią odtworzyć niemal wszystko, co kiedyś widziały, z zaskakującą wiernością. Wykazują fenomenalne zdolności w zakresie czytania. Potrafią odtworzyć, niemal w całości, przeczytane wcześniej dramaty Szekspira, książkę telefoniczną, kodeks drogowy, czy inne niezwykłe teksty.
Dzieci o zbyt dużej wrażliwości wzrokowej całymi godzinami przyglądają się kropelce śliny rozpiętej między dwoma palcami. Używają jej (może to być również kropla wody czy szkiełko) zarówno jako szkła powiększającego, jak i pryzmatu rozszczepiającego światło na różne kolory. Uwielbiają patrzeć przez maleńkie dziurki, popękane szkło, fascynują je małe, skomplikowane przedmioty. Biorą na przykład pojedynczy kosmyk włosów, mocno go naciągają i oglądają dokładnie, często posługując się nim jako celownikiem, nastawionym na odległe przedmioty.
Zazwyczaj nie lubią luster i oglądania własnego odbicia, dotyczy to nawet fotografii.
Jedną z ich ulubionych rozrywek jest tworzenie niezwykle skomplikowanych wzorów. Często rysują jakieś desenie lub układają przedmioty tak, by utworzyły pewien wzór, który uznają za fascynujący.
Urzekają je również gwiazdy i księżyc, samoloty, chmury i wysokie mosty. Przyglądają się im bardzo długo i uważnie.
Zazwyczaj boją się ciemności. Przestraszyć je może nagły błysk światła, błyskawica, nie lubią też silnego blasku słońca. Będą nieszczęśliwe, jeśli rodzina postanowi spędzić wakacje £, w domku z widokiem na plażę i brzeg morza.
Zbyt mała wrażliwość wzrokowa
Kluczowym objawem u dzieci ze zbyt małą wrażliwością wzroku jest kołysanie się. Może to być kiwanie się w przód • i w tył, co powoduje, że oglądany przedmiot przybliża się i oddala, lub na boki, co pozwala oglądać go z prawa i z lewa.
Kolejnym objawem jest szeroko pojęte zainteresowanie źródłami światła, począwszy od słońca (co może być groźne dla oczu), na maleńkich punkcikach światła kończąc. Dziecko spędza bardzo wiele czasu przyglądając się promieniom słońca wpadającym przez okna. Patrzy nie tylko na słońce, interesują je także linie cienia - im ostrzej zaznaczone, tym bardziej intrygujące.
Zachowaniem, które trudno zrozumieć, jest chodzenie powoli dookoła przedmiotów połączone z intensywnym przyglądaniem się im. Jest to w rzeczywistości próba ustalenia granicy przedmiotu i wyznaczenia jego położenia w przestrzeni.
Dziecko przesuwa często dłonią albo popycha zabawkę na kółkach wzdłuż krawędzi danego przedmiotu (na przykład krzesła lub stołu). Fascynują je krawędzie, może więc całymi godzinami jeździć po nich zabawką, w taki sposób, że ona nigdy nie spada.
Dziecko ze zbyt małą wrażliwością wzroku boi się wysokości, schodów, ciemnych tuneli, często również napawa je lękiem szybkość. Ze względu na ograniczoną zdolność widzenia nie potrafi sobie radzić ze wszelkiego typu głębiami oraz szybkością.
Bardzo uważnie należy obserwować obracanie przedmiotami, np. ołówkiem. Jeśli dziecko robi to przed oczami, jest to jedna z najczęściej spotykanych form wizualizmów i może dotyczyć niezliczonej ilości przedmiotów.
Jeśli na podłodze stykają się dwa kolory, na przykład dywanów, kafelków, czy jakichś chodników, dziecko zatrzymuje się w tym miejscu, robi krok do przodu, po czym cofa się, powtarzając tę czynność wielokrotnie. Próbując znormalizować funkcjonowanie własnego wzroku, potrafi tak godzinami przestępować z jednego koloru na drugi. Często widywałem, jak takie dzieci przewracały się dochodząc do miejsca styku dwóch różnych dywanów. Po prostu potykały się o inny kolor.
Dzieci te bardzo interesują się lustrami lub innymi błyszczącymi powierzchniami - garnków, talerzy, szkła i klamek u drzwi. Wpatrują się w nie godzinami, poruszając miarowo przedmiotem albo własnym ciałem i śledzą zmieniające się refleksy świetlne.
Jeszcze inną rzeczą, którą uwielbiają robić, jest wyginanie drucianych wieszaków na ubrania albo po prostu drutu. Oglądają potem nowy kształt, znowu wyginają metal i wpatrują się w swoje dzieło, jakby chciały zdążyć je obejrzeć przed kolejną zmianą. Zmieniają kształt wieszaka wyginając go, a potem mu się przyglądają jakby chciały zobaczyć, czy widzą to właściwie.
Powszechne u takich dzieci jest wyginanie palców i bawienie się dłońmi. Wszystkie te czynności podejmowane są j zawsze w polu widzenia.
Do zabawy służą im także wszelkie gumki. Naciągają je i celują w różne obiekty, albo strzelają nimi i obserwują, jak lecą w powietrzu.
Intrygują je liście poruszane wiatrem i wszystko, co kołysze się miarowo, unoszone jego podmuchami. Często dzieci same dmuchają na kawałki papieru lub drobne pyłki i przyglądają się ich ruchowi.
Lubią także rzucać przedmiotami i obserwować je w locie.. Wybierają jednak do tego celu rzeczy stosunkowo lekkie, rzadko rzucają czymś ciężkim, tak jak to robią dzieci o zbyt małej wrażliwości słuchowej.
Wzrok - biały szum.
U dzieci tych często występuje rozszerzenie źrenic. Nie tylko patrzą „przez" ludzi, często patrzą także „przez" rzeczy. Zachowują się tak, jakby przyglądały się czemuś bardzo uważnie, ale ta rzecz znajduje się w środku ich gałek ocznych. Patrzą w taki sposób, jakby ich oczy nie były zwrócone na świat zewnętrzny, lecz do wewnątrz. Wyglądają, jakby widziały rzeczy, których nie ma.
Często dotykają powiek, trą je, rozciągają lub silnie poklepują, by wywołać błyski światła, widziane niejako wewnątrz. Mają obsesję na punkcie oczu i wiele powtarzanych przez nie czynności właśnie ich dotyczy.
Chociaż wszystkie dzieci cierpiące na wizualizmy niechętnie nawiązują kontakt wzrokowy (nie patrzą prosto w oczy), dzieci należące do tej grupy nie są w stanie tego zrobić nawet jeśli je zmusimy. Ich obraz rzeczywistości jest i tak zniekształcony, a każde doznanie wzrokowe pogłębia te zniekształcenia. Zachowują się podobnie jak osoby niewidome. Są skupione stale na świecie, który tak naprawdę nie istnieje. Ich widzenie jest najczęściej zniekształcone, widzą rzeczy, których faktycznie nie ma, obrazy, które pochodzą z wewnętrznego świata.
Teraz, kiedy przyjrzałeś się już dokładnie swojemu dziecku, musisz zdecydować, który z kanałów sensorycznych nie funkcjonuje prawidłowo. Na czym polega zaburzenie - czy jest to nadwrażliwość, zbyt mała wrażliwość, czy biały szum. Poczekaj kilka dni i powtórz obserwację oraz ocenę. Pamiętaj, że opisane przypadki i ogólne zasady mają służyć jedynie jako pomoc w obserwacji i nie stanowią wyczerpującego katalogu sensoryzmów. Nie można podać pełnej ich listy, ponieważ każde dziecko jest indywidualnością, tworzy charakterystyczne dla siebie „izmy" których mogłem nie opisać.
Jeśli sensoryzmy pojawiają się w obrębie więcej niż jednego kanału, należy sporządzić listę zaburzonych kanałów i wypisać pod każdym z nich odpowiednie sensoryzmy. Pomoże to w podjęciu decyzji, od którego kanału należy zacząć terapię. Zawsze należy zaczynać od tego obszaru, w którym dziecko przejawia największą ilość sensoryzmów.
Gdy przeprowadzisz już wystarczającą liczbę obserwacji, żeby rozstrzygnąć, które z kanałów sensorycznych nie funkcjonują normalnie i na czym polega zaburzenie, będziesz przygotowany do rozpoczęcia terapii służącej przetrwaniu.
Koniec str 126 i rozdziału VIII

zosia_

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 7640
kilka stron z Delacato
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 17, 2006, 17:40:54 »
Kaja, wielkie dzięki za ten tekst :)

Megi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2897
    • http://www.dzieci.bci.pl/strony/autism/
kilka stron z Delacato
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 17, 2006, 18:36:24 »
Dziekuję ci Kaju, jesteś bardzo uczynna, na pewno wielu osobom ten tekst rozjaśni w głowie.
:)

kaja

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 384
kilka stron z Delacato
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 17, 2006, 19:08:41 »
mam nadzieje bo juz mnie paluchy bola;) mysle i wiem i Wy tez, ze sami rodzice moga byc doskonalymi terapeutami SI poprzez swoja obserwacje bo najlepiej znaja swoje dzieci i ich zachowania a ta dziedzina jest dla nich najwiekszym polem do popisu i zaden fachowiec im nie dorowna. Po prostu sa najlepsi tylko czsami brakuje wiary w siebie:)

Basia 77

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 11
kilka stron z Delacato
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 18, 2006, 14:41:01 »
Kaja jesteś kochana. tyle pracy włożyłaś w pisanie-dzięki :D
teraz muszę się na spokojnie w to wczytać a jak będzie z realizacją to się zobaczy. dziękuję jeszcze raz ,dzięki takim osobom jak Ty to forum jest bardzo pomocne. od niedawna mam net więc dopiero rozpoczęłam ''przygodę'' ze zdopbywaniem informacji od innych mających podobny problem.
mamusia Juleczki[5.12.2000] i Bartusia[15.09.2005]

basia77a

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 10
kilka stron z Delacato
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 19, 2006, 10:39:54 »
witam . z przyczyn technicznych basia77a to przedtem basia77
JULIA NATALIA 5.12.2000

M.Gosia

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 98
kilka stron z Delacato
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 20, 2006, 09:14:41 »
Kaju , czy jest szansa na dalsze tłumaczenie ?!  :D  :D  :D

kaja

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 384
kilka stron z Delacato
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 20, 2006, 11:12:51 »
Gosiu to bylo tylko przepisanie bo ksiazk w jez polskim i mialam pozyczona doslownie na dwa dni od pani psycholog z poradni, jesli tylko zgodzi mi sie pozyczyc znowu to chetnie przepisze nawet calosc ale to musi potrwac bo przed chwila wlasnie dzwonilam do poradni i owa pani jest na urlopie do konca miesiaca ale jak tylko wroci to bede ja prosic o pozyczenie no i bede przepisywac:)

kaja

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 384
kilka stron z Delacato
« Odpowiedź #8 dnia: Sierpień 20, 2006, 11:39:39 »
bardzo ciekawy i laczacy sie z tematem rozdzialu 8, jest nastepny 9, tam sa podane konkretne juz sposoby radzenia sobie z problemami, jak patrzylam rozdzial jest krotszy niz ten, wiec moze ktoras z mam lub ktorys z tatusiow bedacych w posiadaniu ksiazki przepisalby ten rozdzial (tak niesmialo proponuje) a moze udaloby sie zeskanowac i wkleic tutaj?? bardzo prosze w imieniu wszystkich zainteresowanych, bo niestety ale Delacato juz od kilku lat jest niedostepny na rynku.
pozdrawiam kaja

kaja

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 384
kilka stron z Delacato
« Odpowiedź #9 dnia: Sierpień 20, 2006, 15:50:22 »
Kochani Rodzice, udalo mi sie wyszarpac od wspomnianej pani psycholog Delacato po prostu zadzwonilam do niej do domu ale niestety jutro musze oddac. Postaram sie wiec przepisac caly dziewiaty rozdzial bo sie bardzo laczy z poprzednim, musicie mi jednak wybaczyc, ze bede "dawac" kawalkami bo moje dziecko wymagajace cos jest dzisiaj i ciagle czegos ode mnie chce a jestesmy sami w domu. Chyba mi to zajmie do poznego wieczora ale damy rade:). Na razie tyle.

Tytul rozdzialu:
IX TERAPIA UMOŻLIWIAJ¡CA PRZETRWANIE

Terapia, jeżeli ma mieć szansę na sukces, musi przebiegać w dwóch etapach:
Etap pierwszy: Przetrwanie.
Celem tego etapu jest wyeliminowanie sensoryzmów, co sprawia, że otoczenie zaczyna lepiej znosić zachowania dziecka. Uwolnienie dziecka od sensoryzmów, które dotychczas pochłaniały cala jego uwagę pozwoli mu zacząć zwracać uwagę na to, na co chcemy, żeby reagowało, umożliwia także skupienie się na zadaniach przewidzianych w drugiej fazie leczenia.
 
Etap drugi: Właściwa terapia.
Celem tego etapu jest taka zmiana kierunku rozwoju dziecka, aby mogło ono być włączone do społeczeństwa.
Przetrwanie
Większość przypadków nieudanej terapii wiąże się z niepowodzeniem na etapie pierwszym. Wybór między przetrwaniem a poddaniem się budzi przerażenie. Trudno wyobrazić sobie ból, strach i poczucie bezsilności, które potrafią doprowadzić rodziców do rozpatrywania możliwości rezygnacji. Niezwykle ciężko rozmawiać na ten temat, zwłaszcza z rodzicami bliskimi podjęcia takiej decyzji.
Odbyłem wiele rozmów z zapłakanymi matkami, które były już o krok od poddania się. Omawialiśmy po kolei przyczyny, które do tego doprowadziły. Ku mojemu zaskoczeniu, nie był to brak tolerancji na zachowanie, i nie zachowanie było podstawową przyczyną rozważania możliwości rezygnacji z dalszych starań. Tym, co przywiodło je do takich myśli była niemożność zrozumienia, dlaczego dziecko zachowuje się tak, a nie inaczej. Reakcje matek były następujące:
„Nie chodzi nawet o to, że denerwuje mnie tym, co robi, ale nie ma żadnego powodu, żeby tak się zachowywał."
„Jego zachowanie jest dziwaczne, ale można je znieść. Skoro jednak nie ma żadnego powodu, żeby się tak zachowywać, myślę, że to może być psychoza."
„Mogłabym znieść dziwne zachowanie - gdyby tylko miało jakiś cel."
„Gdyby były jakieś powody tego zachowania, które potrafiłabym zrozumieć, mogłabym je nawet zaakceptować."
Wyjaśniając im swoją teorię, uważnie obserwowałem reakcję. Zaczynały płakać i zupełnie zmieniały nastawienie. Teraz miały chociaż teoretyczny powód „dlaczego" dziecko zachowuje się tak dziwnie. Teraz nawet samo zachowanie nie było już takie dziwne. Zauważyłem, że szansę dziecka na przetrwanie poważnie rosły, kiedy rodzice zaczynali rozumieć możliwe przyczyny zachowania. Nawet jeśli występowało dalej, było do zniesienia, ponieważ rodzice nie uważali już, że jest bezsensowne lub denerwujące. Teraz zachowanie dziecka wydawało się mieć sens, można je było zatem zrozumieć i zaakceptować.
Stwierdziłem, że udział rodziców w ocenianiu zachowania oraz zrozumienie przez nich teorii zbliża nas do celu, jakim jest umożliwienie dziecku przetrwania.

Tak więc pierwszym celem, który należy osiągnąć  podczas wstępnego etapu terapii, jest zrozumienie przez rodziców zachowania swoich dzieci.
Po drugie, należy pomóc dziecku w pozbyciu się sensory-zmów na tyle, by otoczenie przestało je odrzucać lub uważać za beznadziejny przypadek. Na tym etapie musimy zająć się bezpośrednio zaburzeniami sensorycznymi, by uzyskać natychmiastową zmianę zachowania.
Trzecim celem pierwszego etapu jest uwolnienie dziecka od dziwnych nawyków sensorycznych, które pochłaniają całą jego uwagę. Pozbywszy się ich raz, może zacząć dopuszczać do swojego układu nerwowego bodźce z realnego świata. Może też przejść do drugiego etapu terapii.
Aby dziecku udało się przetrwać musimy:
1. Zrozumieć zachowanie. Gdy zrozumiemy jego przyczyny, dużo łatwiej będzie je znosić, ponieważ to, co rozumiemy, mniej nam przeszkadza. Zrozumienie prowadzi do akceptacji.
2. Zmienić otoczenie tak, by zmniejszyć problemy związane z odbiorem bodźców zmysłowych.
3. Próbować tak zmienić otoczenie, aby zmniejszyć ilość sensoryzmów.
4. Zmienić, na ile się da, funkcjonowanie receptorów, które zapoczątkowuje sensoryzmy.
5. Dzięki terapii możemy pomóc dziecku zacząć normalizować funkcjonowanie tych kanałów sensorycznych, w których g występują zakłócenia.
Przedstawiony w dalszej części materiał ma charakter propozycji, jakie działania można podjąć w celu zwiększenia szans dziecka na przetrwanie. Nie są one z całą pewnością wyczerpujące, okazały się jednak przydatne. Ze względu na to, że każde dziecko jest inne, mogą być potrzebne również inne techniki, należy więc traktować poniższy zestaw jako przewodnik, modyfikując go w razie potrzeby.

cdn

kaja

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 384
kilka stron z Delacato
« Odpowiedź #10 dnia: Sierpień 20, 2006, 17:29:34 »
jak to dobrze, ze program word pozwala na autokorekte ze znakami polskimi, gotowa do druku inaczej kiepsko by to wygladalo.

ciag dalszy rozdzialu 9

DOTYK
Należy mieć na uwadze cztery wymiary czucia dotykiem:
odczuwanie temperatury, bólu, nacisku i propriocepcję (odczuwanie ruchu). Trzeba również pamiętać, że oprócz skóry pokrywającej całe ciało, wrażliwe dotykowo są również usta, język i zęby.
Najbardziej specyficzną i aktywną w tym zakresie częścią naszego ciała są dłonie. Wrażliwe dotykowo jest jednak całe ciało i żeby dziecko mogło poczuć dotykiem jakąś rzecz lub osobę, musi ona wejść w bezpośredni kontakt z jego ciałem (nie dotyczy to jedynie odczuwania temperatury).
Nadwrażliwość dotykowa
Trzeba pamiętać, że takie dziecko reaguje niepokojem na doznania dotykowe, które są poza jego kontrolą lub których samo nie prowokuje. Absorbują one jego myśli i są źródłem lęków.
Należy wyeliminować wszystkie sztywne, szorstkie, ciasne lub niewygodne ubrania. Dziecko boi się każdego ucisku na swoje ciało, a więc wszelkie próby kontaktu fizycznego, jak np. przytulanie, powinny być podejmowane w sposób delikatny. Panicznie boi się bólu, a co za tym idzie - lekarza dentysty. Do histerii może je doprowadzić nawet słaby ból, na przykład, wywołany przez rzęsę, która wpadła do oka, należy zatem chronić je przed bólem, na ile to możliwe.
Ogromne kłopoty może sprawiać kąpanie takiego dziecka, będzie też prawdopodobnie krzyczeć podczas obcinania paznokci. Pamiętaj, że dla niego jest to naprawdę bolesne. Trze-
ba uważać także na szorstkie ręczniki. Ma także tendencję do odczuwania gorąca w reakcji na dotyk i łatwo się poci, należy więc pilnować, aby w domu nie było za ciepło i ubierać dziecko w stosownie do temperatury. Oprócz tego jest nadwrażliwe na zimno, należy więc, na ile to możliwe, utrzymywać tempeaturę na stałym poziomie.
Na początku terapii pozwól, żeby bawiło się swoim ciałem, na przykład siadając w dziwnej pozycji lub wyginając )alce. Daje mu to możliwość odbierania wrażeń proprioceptywnych, które je uspokajają. W miarę jak zacznie robić postępy, postaraj się zastąpić te zabawy zajęciami bardziej odpowiednimi dla jego wieku i bardziej zróżnicowanymi ruchowo.
Pamiętaj, że jest niezwykle wrażliwe na łaskotanie. Nawet słaby wietrzyk może zupełnie zmienić jego zachowanie. Należy ograniczyć do minimum nieprzyjemne doznania dotykowe, z którymi musi jakoś sobie radzić. Poproś inne osoby, żeby go nie dotykały i nie pieściły. Nie narzucaj mu dotyku, pamiętaj, że jest dla niego nieprzyjemny.
Przyjrzyj się dokładnie, jakie taktylizmy pojawiają się w zachowaniu. Znajdź jeden, który sprawia mu dużą przyjemność i spróbuj zrobić z dzieckiem to, co zazwyczaj robi samo . Na przykład, jeśli gładzi się po policzku, zacznij je bardzo delikatnie głaskać. Jeśli to zniesie, przejdź do następnego taktylizmu, który lubi. Spróbuj dotknąć je w taki sposób, w jaki dotyka się samo. Jeżeli toleruje to, co robisz, zacznie tolerować zmiany - będzie można głaskać je nie tylko po policzku, ale i po głowie, szyi i tak dalej. Podstawowym celem takiego postępowania jest wyrobienie tolerancji na bodźce dotykowe pochodzące z zewnątrz i kontrolowane przez kogoś innego, a nie samo dziecko.
Zacznij następnie delikatnie głaskać je po całej twarzy, przesuwając się powoli w kierunku uszu. Na początku może krzywić się lub stawiać opór. Kiedy zaakceptuje twój dotyk, zacznij nazywać głośno części twarzy, których dotykasz. Potem zacznij stymulować klatkę piersiową, ramiona i ręce. Na początku głaszcz je całymi dłońmi, a kiedy to zaakceptuje, powróć do delikatnego dotykania czubkami palców. Zawsze mów mu, czego dotykasz. Jeśli nie będzie w stanie dłużej tego znosić, przestań na chwilę, a potem zacznij znowu.
Zbyt mała wrażliwość na dotyk
Takie dziecko potrzebuje jak najwięcej stymulacji. Potrzebuje zmiany temperatur w otoczeniu, w którym przebywa na codzień i doznań proprioceptywnych. Poruszaj jego rękami i nogami, biegaj z nim. Lubi, kiedy się je ściska, przyciska, silnie obejmuje, łaskocze. Jeśli porusza rytmicznie ciałem, spróbuj uchwycić ten rytm i wzmocnić go, przyłączając się do dziecka i naśladując jego ruchy w przesadny sposób.
Szczególnej uwagi wymaga skóra. Trzeba ją szorować szczotką, łaskotać, trzeć szorstkim, suchym ręcznikiem, zmieniać temperaturę wody w wannie podczas kąpieli. Rób dziecku głębokie masaże włączając w nie nawet szczypanie. Pomóż przedostać się informacjom ze skóry do mózgu przez częste powtarzanie tych czynności, coraz silniejsze i długotrwałe stymulowanie skóry, a przede wszystkim przez wprowadzenie jak najbardziej zróżnicowanych bodźców dotykowych.
Szczególną uwagę należy poświęcić tym fragmentom ciała, które dziecko uderza, rani, uszkadza, kłuje lub na których skóra uległa zgrubieniu od zbyt częstego drażnienia. Są to obszary wymagające większej ilości stymulacji. Pamiętaj, że takie dziecko ma obniżoną wrażliwość na ból, trzeba więc chronić je przed takim rodzajem autostymulacji, którym może wyrządzić sobie krzywdę. Do stymulacji dotykowej można używać różnych wibrujących urządzeń, a nawet małych wibratorów. Wiele dzieci bardzo lubi takie masaże całego ciała.
Kiedy będzie już w stanie przyjąć bodźce dotykowe płynące z zewnątrz, możesz zacząć stosować bardziej konsekwentne podejście. Zacznij od takiej aktywności związanej z dotykiem, która pojawia się najczęściej. Dotyczy ona zazwyczaj, choć nie wyłącznie, dłoni i przedramienia. Dłonie i ręce należy poddać działaniu zróżnicowanych temperatur - można je na przykład zanurzać na przemian w zimnej i gorącej wodzie:
Bądź ostrożny z gorącą wodą nawet jeśli dziecko nie czuje bólu, może się łatwo poparzyć, trzeba więc najpierw sprawdzić temperaturę własną ręką. Na przemian powoli i energicznie nacieraj i masuj wierzch dłoni i przedramienia, szczyp je i oklepuj, pamiętając także o ugniataniu. Cały czas uważaj, żeby nie zrobić dziecku krzywdy. Następnie poruszaj we wszystkie strony jego dłonią, ręką i palcami. Stawiaj pewien opór ruchom dziecka, zwłaszcza ruchom palców. Gdy skończysz, natrzyj dłoń i przedramię szorstkim ręcznikiem.
Biały szum
W pracy z takim dzieckiem nigdy nie stosuj wibratora i nie pozwól mu dotykać wibrujących urządzeń domowych.
Potrzebuje ono wielu doznań związanych z bodźcami dotykowymi pochodzącymi z zewnątrz. Podstawowym celem, jaki powinno osiągnąć, jest nauczenie się odróżniania wrażeń dotykowych, wywołanych bodźcami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Za każdym razem, gdy podajemy dziecku jakiś bodziec dotykowy, musi to być jasno i dokładnie określone, skąd pochodzi.
Jeśli, na przykład, ma być łaskotane, musi to być dla niego jasne, że będziesz je łaskotać. Nie ma tu miejsca na subtelności. Pokaż mu swoje palce, wykonaj przesadne ruchy łaskotania i powiedz, zanim zaczniesz, co zamierzasz robić. Potem, w trakcie łaskotania, znowu powiedz mu, co robisz.
Następny krok będzie polegał na nauczeniu dziecka rozróżniania różnych rodzajów wrażeń dotykowych pochodzących spoza jego ciała i znajdujących się pod kontrolą innej osoby.
Trzeba zademonstrować mu każdy bodziec dotykowy i wyjaśnić, na czym polega, przed jego zadziałaniem oraz w trakcie stymulacji. Na tym etapie musi nauczyć się odróżniania i porównywania dwóch różnych bodźców. Mówimy na przykład: „będę cię ściskał, a potem podniosę cię do góry". Podczas każdej z tych czynności należy dziecku ponownie powiedzieć, co robisz. Wykonaj jeszcze jakieś dwa ćwiczenia tego typu, stosując tę samą procedurę.
Kiedy dziecko zacznie tolerować wrażenia dotykowe pochodzące z zewnątrz i rozumieć różnicę między nimi a doznaniami wewnętrznymi, możesz zacząć dostarczać mu wiele różnorodnych doświadczeń. Rób to bezustannie. Im mniej czasu będzie miało na zajmowanie się sygnałami płynącymi ze swojego wnętrza, tym więcej będzie musiało poświęcić na radzenie sobie z bodźcami dotykowymi płynącymi z zewnątrz. Dziecko potrzebuje ciągłych doznań związanych z zewnętrzną stymulacją, dotyczy to temperatury, bólu, ucisku i bodźców proprioceptywnych. Pamiętaj, aby zawsze nazywać każde doświadczenie dotykowe i mówić mu, na czym będzie polegało, zanim zaczniesz cokolwiek robić.
W miarę wzrostu tolerancji dziecka zmieniaj rytm. Musisz narzucać mu nie tylko same doznania dotykowe, ale również ich rytm, który za każdym razem powinien być inny. Powtarzanie jest niezwykle ważne i pomocne w uczeniu takiego dziecka.

kaja

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 384
kilka stron z Delacato
« Odpowiedź #11 dnia: Sierpień 20, 2006, 18:37:03 »
cd rozdzial 9

WÊCH
Jest to najmniej poznana sfera zachowania dzieci autystycznych. Podstawowym problemem nie jest tutaj dziecko lecz jego otoczenie. Ze względu na to ci z nas, którzy zostali obdarzeni normalnymi zdolnościami węchowymi mają olbrzymie trudności w zrozumieniu zaburzeń związanych z węchem.
Jeśli masz pomóc przetrwać takim dzieciom, musisz spróbować na nowo przyjrzeć się swoim własnym możliwościom węchowym. Pamiętaj, że substancje wydzielane i wydalane na zewnątrz mają specyficzny, silny zapach, oraz że wszystkie żywe organizmy muszą je stale wytwarzać, jeśli mają przeżyć.
Ponieważ węch nie jest u współczesnego człowieka dominującym kanałem sensorycznym, musimy być niezwykle wyczuleni i zawsze o tym pamiętać, gdy mamy do czynienia z dziećmi, u których występują smelizmy. Musimy włożyć dużo wysiłku w zrozumienie problemu. Uważna obserwacja może nam w tym bardzo pomóc.
Nadwrażliwość węchowa
Musimy zdać sobie sprawę, że nasze ciała otacza wiele różnych zapachów, które się często zmieniają. Musimy zatem zbliżać się do takich dzieci bardzo powoli, cały czas pamiętając, że nasze ciało wydziela silną woń. W przypadku dzieci nadwrażliwych maskowanie jej za pomocą innych zapachów rzadko zdaje egzamin, raczej stwarza jeszcze większe problemy. Natomiast dobrym antidotum jest świeże powietrze.
£azienki i kuchnie powinny być starannie wietrzone. Należy zrezygnować z używania środków o silnym zapachu, nawet jeśli nam wydaje się on przyjemny. Dotyczy to odświeża-czy do powietrza, dezodorantów, niektórych past do zębów, płynów po gołemu, lakierów do włosów, wód kolońskich i perfum.
Ubranie należy czyścić środkami bezzapachowymi i prać w mydłach i proszkach bez zapachu. Mycie twarzy dziecka myjką, która wisiała wilgotna przez kilka godzin, może być dla niego straszliwym przeżyciem, ponieważ tkanina zaczyna wydzielać bardzo nieprzyjemną dla niego woń. Szczególnie drażniący zapach wydają pieluszki, należy więc je trzymać poza zasięgiem węchu dziecka.
Trzeba również ograniczyć do minimum domowe zapachy, zwłaszcza powstające w trakcie gotowania i przyrządzania jedzenia. Zapach kapusty, brukselki lub ryb może wywołać wymioty. Pokarm dzieci powinien mieć łagodny smak i nie mieć zapachu.
Po wyeliminowaniu z otoczenia dziecka najbardziej przerażających je woni, zacznij przezentować mu zapachy delikatne i łagodne. Uprzedź je, jaki to będzie zapach, a następnie przysuń wydzielającą go rzecz bliżej dziecka. Powtórz ponownie, co to za zapach. Nie podsuwaj niczego dziecku pod nos! Poczuje zapach z większej odległości, niż sobie wyobrażasz. Lepiej, żeby jego źródło było za daleko niż za blisko.
Powiedz dziecku, co to za zapach, nawet jeśli wydaje ci się, że nie zwraca nań żadnej uwagi. Sprawdź, czy w powietrzu nie ma innych woni, które mogłyby je zmylić.
Staraj się spędzać z dzieckiem jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu.
Wytłumacz wszystkim, którzy mają kontakt z dzieckiem, że ich zapachy silnie na nie oddziałują. Na przykład kobiety w trakcie menstruacji nie powinny zbliżać się do niego.
Kiedy dziecko będzie już potrafiło znieść słabe, delikatne i odległe wonie, możemy wprowadzać zapachy ludzi, pamiętając jednak, że są najbardziej zagrażające.
Podprowadzaj ludzi bliżej dziecka, pozwól mu ich obwąchać. Niech siadają coraz bliżej. Gdy zacznie robić postępy, zakrywaj mu oczy i pytaj „kto to jest", „co to jest". Jeśli nie wie, powiedz mu i pozwól powąchać jeszcze raz.
Pamiętaj, że uczysz je żyć wśród ludzi i znosić zapachy, które nie podlegają jego kontroli. W miarę jak będzie robiło postępy, wprowadzaj coraz bardziej zróżnicowane zapachy, szczególnie te domowe, staraj się, na ile to możliwe, włączać dziecko w normalny świat zapachów.
 
Zbyt mała wrażliwość węchowa
 
Dzieci takie wymagają dużego natężenia zapachów w swoim otoczeniu. Powinny na każdym kroku stykać się z zapachami domowymi i wydzielanymi przez odzież, również z wonią ciała. Jeśli jest to niemowlę, pozwól mu wąchać pieluszkę, którą właśnie zmoczyło. Pozwól mu powąchać odchody, podsuwaj pachnące jedzenie, ale przy każdym zapachu mów głośno, co to jest! Nie komentuj, czy jest to zapach przyjemny czy nie, po prostu nazwij go.
Przedstawiaj dziecku ostre zapachy występujące w jak najczystszej postaci. Sprawdź, czy nie nakładają się na nie inne wonie z otoczenia. Rzeczy przeznaczone do wąchania podsuwaj mu prosto pod nos i zawsze mów, co to za zapach. W miarę postępów prezentuj mu zapachy coraz mniej intensywne, z coraz większej odległości.
W tym momencie dziecko jest przygotowane do nauki odróżniania zapachów. Zacznij od dwóch bardzo silnych, ale zupełnie różnych. Zrób to w formie zabawy. Czy potrafi z zamkniętymi oczami rozpoznać zapach octu? Gdy zrobi postępy w rozróżnianiu, dawaj mu do wąchania słabsze zapachy z większej odległości.
Teraz możesz zacząć odzwyczajać je od wąchania nieprzyjemnych naturalnych zapachów. Pilnuj, aby natychmiast spuszczać wodę w toalecie, przechowuj brudne pieluchy i rzeczy do prania w szczelnych pojemnikach. Od tej chwili możesz również odzwyczajać dziecko od obwąchiwania różnych przedmiotów i osób. Chodzi tu o zwiększenie odległości, z jakiej dziecko je wącha. Jeśli musi w tym celu przykładać do nich nos, praktycznie oznacza to, że nie mają żadnego zapachu. Powinno nauczyć się, że zapachy przenoszą się w powietrzu i same do niego docierają. Musi na nie poczekać, a nie samo się do nich zbliżać.
 
Węch - biały szum
Celem pracy z tymi dziećmi jest nauczenie ich reagowania na zapachy pochodzące spoza ich ciała. W domu należy stosować pochłaniające zapachy dezodoranty, a także bezwonne środki do czyszczenia odzieży. Celem takiego postępowania jest stworzenie środowiska w miarę wolnego od zapachów, aby mieć pewność, że dziecko również jest od nich wolne.
Każdego dnia spryskuj dziecko i jego ubranie innym, pojedynczym zapachem. Wystarczy jedna lub dwie krople na ciało i na materiał, z którego uszyta jest odzież. Możesz użyć wody po goleniu, octu, wody kolońskiej lub perfum, nafty, amoniaku itp. Zapachy te muszą być wyraźne i łatwo odróżnialne od innych. Większość perfum się nie nadaje, ponieważ pachnie w podobny sposób. Zapachy należy zmieniać codziennie, gdyż stają się dla dziecka „zapachem dnia"!
Codziennie rano powiedz mu, jaki będzie „zapach dnia". Kiedy zacznie robić postępy, możesz zacząć wybierać zapachy mniej charakterystyczne i nie tak silne.
Po kilku tygodniach stosowania „zapachu dnia" zacznij wprowadzać inne wonie. Musi nauczyć się odróżniania „zapachu dnia" od innych, które mu prezentujesz. Pamiętaj, aby zawsze pokazać dziecku źródło zapachu, opisać je, a dopiero później podać mu do powąchania. W miarę jak zacznie reagować na zapachy pochodzące z zewnątrz, stopniowo redukuj intensywność „zapachu dnia". Kiedy już wyraźnie na nie reaguje, odstaw go i rozwijaj dalej umiejętność różnicowania, podsuwając dziecku zapachy i prosząc, by rozpoznało je z zamkniętymi oczami.
W uczeniu takich dzieci niezwykle ważne i skuteczne jest powtarzanie.

M.Gosia

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 98
kilka stron z Delacato
« Odpowiedź #12 dnia: Sierpień 20, 2006, 20:37:09 »
Kaju dzięki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :)  :D  :)

kaja

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 384
kilka stron z Delacato
« Odpowiedź #13 dnia: Sierpień 20, 2006, 21:02:51 »
no to skonczylam:) ufff


S£UCH
Dzieci z zaburzeniami słuchu są więźniami otaczającego je środowiska. Niezwykle istotne jest to, czy otoczenie pochłania dźwięki, czy je odbija. Można łatwo wprowadzić w nim zmiany i w rezultacie uzyskać zmianę zachowania dziecka.
Przyczyną problemów może być także źródło dźwięków, jeśli nie wytwarza ich samo dziecko. Musi się ono nauczyć, skąd pochodzą dźwięki, kto je kontroluje lub wytwarza.
Dzieci z zaburzeniem słuchu zazwyczaj uwielbiają muzykę, jeśli nie jest zbyt głośna. Najważniejszym celem jest tu przejście od wytwarzania samemu dźwięków do słuchania tych, id którymi kontrolę mają inne osoby.
Nadwrażliwość słuchowa
Największy problem w przypadku takiego dziecka polega na tym, że wyłącza ono wszystkie dźwięki pochodzące z innych źródeł niż ono samo i słucha tylko tych, które samo wytwarza i kontroluje. Na dźwięki wydawane przez innych reaguje jakby było zupełnie głuche. Czasem przez całe życie uznaje się je za głuche i potwierdzają to badania słuchu.
W pomieszczeniach, w których przebywa, powinny znajdować się pochłaniające dźwięki dywany, kotary, specjalne wykładziny sufitowe. Unikać natomiast trzeba gładkich podłóg, glazury na ścianach, żaluzji i rolet zamiast zasłon.
Trzymaj je z dala od wszelkich zgromadzeń, tłoku, plaż i wszystkich miejsc, gdzie mogłoby być narażone na zbyt silne dźwięki.
Nie zmuszaj go do wejścia do łazienki lub kuchni, która nie została przerobiona tak, aby pochłaniała dźwięki, gdyż będzie tam dla niego zbyt głośno.
Nie strasz go głośnymi lub nagłymi hałasami. Będzie się bało zwłaszcza dźwięków, które biorą się „znikąd". Zawsze
musisz uprzedzić je, że może grzmieć lub będzie wyć syrena. Nigdy na nie nie krzycz!
Trzymaj je z dala od hałaśliwych zwierząt i głośnych miejsc. Nie zabieraj go na koncerty, przyjęcia, mecze, na lotnisko ani do centrum miasta.
Takie dziecko miewa często problemy z poczuciem równowagi, ze względu na zbyt dużą wrażliwość ucha środkowego. Będzie narażone na chorobę lokomocyjną i zawroty głowy jeśli się je zbyt gwałtownie poruszy lub obróci.
Zwróć uwagę na to, gdzie śpi - musi to być ciche miejsce, gdzie nie będą docierały hałasy z domu i podwórza, odgłosy walczących zwierząt, pociągów, ruchu ulicznego lub przelatujących samolotów. Wszystkie te dźwięki będą zakłócały jego sen. Jeśli nie ma możliwości zapewnienia mu cichego kąta do spania, włącz radio nadające bez przerwy spokojną muzykę. Takie tło muzyczne „maskuje" odgłosy, które zwykle budzą dziecko, i pozwala mu spać.
Zawsze należy wcześniej uprzedzić dziecko o możliwości hałasu lub zasadniczych zmianach w otaczających je dźwiękach. Dotyczy to zwłaszcza odbywania podróży, przyjmowania gości, przeprowadzek.
To właśnie takie dzieci mogą zostać „uciekinierami", trzeba więc mieć nad nimi nadzór, zwłaszcza w nowym otoczeniu. Nowe otoczenie może oznaczać tłok, licznych gości, znaczącą zmianę w poziomie hałasu w świecie dźwięków dziecka. Poszukiwania „uciekiniera" powinny się odbywać w ciszy i spokoju. Pamiętaj, że dziecko zazwyczaj ucieka od różnych dźwięków, poszukując cichej kryjówki. Czasem chowa się pod narzutę albo koc, zawsze jednak jak najdalej od źródła dźwięku atakującego jego niezwykle wrażliwe uszy.
Jeśli zbyt trudno mu znieść dźwięki w swoim otoczeniu i nie można tego zmienić, kup parę korków do uszu dla pływaków. Włóż je dziecku w uszy - odetną napływające dźwięki i zwiększą jego tolerancję na hałaśliwe sytuacje. Można także
zastosować zatyczki woskowe, które są dopasowane do uszu dziecka i służą mu do tego samego celu - wyeliminowania hałasu. Są to jednak wyłącznie środki umożliwiające dziecku przetrwanie w normalnym środowisku, a nie metoda leczenia.
Dziecko takie potrzebuje w swoim otoczeniu wiele ciszy. Najważniejszym treningiem komunikacji jest szeptanie. Podejdź do niego jak najbliżej. Zacznij mówić szeptem. Początkowo może się odsunąć, ale gdy nabierze większego zaufania, pozwoli ci szeptać do siebie. Wielkim postępem będzie, gdy pozwoli ci mówić szeptem wprost do ucha. Staraj się wykorzystać każdą okazję, by porozmawiać w ten sposób.
Wiele takich dzieci zachowuje się jak głuche, zastanawiamy się więc, czy słyszą cokolwiek. Jeśli jesteśmy wytrwali w dostarczaniu im dźwięków, które nie budzą lęku, zazwyczaj zaczynają dopuszczać niektóre z nich do siebie. Ich twarz traci popielato-szary odcień i zyskuje normalny kolor.
Zbyt niska wrażliwość na dźwięk
Dziecko takie potrzebuje niezwykle dużo stymulacji dźwiękowej, jednak nie może być ona chaotyczna. Dźwięki powinny być ostre, łatwe do rozpoznania i należy prezentować je pojedynczo, a nie w zestawach.
Otoczenie powinno odbijać dźwięki, należy więc do minimum zredukować pochłaniające je dywany oraz zasłony, bardzo dobre są natomiast wszelkie kafelki. Najlepszym pod względem akustycznym środowiskiem dla takiego dziecka będzie łazienka i kuchnia. Należy pozwolić, a faktycznie zachęcić, aby spędzało większą część dnia w tych pomieszczeniach na eksperymentach z dźwiękiem.
Dźwięk podawany jako bodziec powinien być przerywany. Nie może być ciągły i nie może konkurować z innymi odgłosami w tle - na przykład muzyką. Należy dawać dziecku
Zabawki wydające dźwięki w trakcie manipulowania nimi.
Dziecko ze zbyt małą wrażliwością słuchu lubi zgiełk uliczny i tłok. Trzeba na nie uważać na ulicy, ponieważ nie potrafi dokładnie określić źródła dźwięku, co może być niebezpieczne.
Będzie opukiwać i ostukiwać różne przedmioty, by dowiedzieć się czegoś więcej na temat dźwięków, jakie można z nich wydobyć. Robi to z upodobaniem. Te głośne, powtarzające się odgłosy są denerwujące dla ludzi obdarzonych normalnym słuchem, dobrze jest więc codziennie zapewnić mu miejsce, gdzie będzie mogło oddawać się takim zajęciom nie przeszkadzając reszcie rodziny. Trzeba pozwolić mu pokrzyczeć i po-hałasować w ciągu dnia bez narażania się na złość otoczenia.
Uwielbia zwierzęta, zwłaszcza psy, czasem może jednak zrobić im krzywdę, żeby usłyszeć jak szczekają i warczą. Należy pilnować je w trakcie zabawy z psem, żeby ochronić przed reakcją zwierzęcia.
Taki dzieciak uwielbia przebywać nad morzem, chodzić po zakupy albo mieszkać na zatłoczonym campingu. We wszystkich tych miejscach rośnie intensywność docierających do niego dźwięków.
Może odnosić korzyści z zabawy takimi urządzeniami, jakczy walkie-talkie. Nie z mały mikrofon, wzmacniacz, muszaj go do używania ich, po prostu ucz, jak działają.
Dodatkowo, poza wzmocnieniem dźwięku, dziecko musi mieć możliwość jego przechowywania. Pomoże mu w tym zwykły magnetofon, dzięki któremu będzie mogło nagrywać dźwięki i ponownie je sobie odtwarzać.
Zrób wszystko, co możesz, aby pomóc mu zrozumieć dźwięki, by potrafiło je zlokalizować i przechować.
Rozmawiaj z nim dużo, mówiąc głośno i wyraźnie. Mów całymi zdaniami na temat otaczającego je świata. Staraj się przyciągnąć jego uwagę, ale jej nie wymuszaj.


Słuch - biały szum
Nie pozwalaj spędzać takiemu dziecku zbyt wiele czasu na siedzeniu i słuchaniu siebie.
Bombarduj je nieustannie dźwiękami, szczególnie mową. Musi być cały czas zajęte różnymi
rodzajami zadań i czynności, aby nie mogło się koncentrować na dźwiękach płynących z wnętrza.
Przeraża je śnieg, boi się po nim chodzić, ponieważ jest zbyt cicho. Często staje się podniecone w czasie zmian ciśnienia. Tuż przed nadejściem burzy jego podniecenie rośnie, jakby zmiany ciśnienia powodowały zmiany w jego wewnętrznych odgłosach.
Odpowiednim zwierzęciem dla takiego dziecka jest kot. Często przysłuchuje się jego mruczeniu i innym kocim odgłosom.
Zachęcaj je do przyjmowania coraz innych pozycji ciała -na przykład kładzenia się na podłodze, turlania z zamkniętymi oczami, biegania. Wszystkie te czynności zmieniają jego wewnętrzne odgłosy i pomagają mu zacząć je odróżniać. Staraj się brać udział w tego rodzaju aktywnościach i kontrolować je poprzez lekkie dotykanie dziecka.
Kolejny krok polega na nauczeniu dziecka odróżniania odgłosów pochodzących z jego wnętrza i z zewnątrz. Podsuwaj mu zabawki wydające dźwięki. Pamiętaj, aby za każdym razem pokazać, skąd pochodzi dźwięk. Pozwól mu dotykać przedmioty wydające dźwięki - głośniki, pianino, zmywarkę do naczyń i pralkę, radio - by poczuło rękami wibrację dźwięku.
Nie pozwól, aby w jego otoczeniu występowały stałe dźwięki - na przykład szum fal nad brzegiem morza czy też szum pracującej przez cały czas klimatyzacji, ponieważ odróżnienie „wewnętrznych" i „zewnętrznych" odgłosów będzie mu sprawiało dużą trudność.
Kup mu dobre słuchawki lekarskie, dzięki którym będzie mogło słuchać swojego serca, krążenia krwi (zwłaszcza na szyi) i odgłosów trawienia. Co pewien czas przerywaj słuchanie, delikatnie podnosząc słuchawki. Mów do słuchawek, mu-
sisz być jednak pewny, że widzi wtedy twoje usta i czuje oddech.
Staraj się eliminować dźwięki, które dziecko stale wydaje, na przykład buczenie czy ciągłe klepanie. Jeśli oddycha ciężko (hiperwentyluje się) i wsłuchuje się w siebie, daj mu posłuchać siebie przez słuchawki. Staraj się na ogół ograniczać hiperwentylację.
Baw się z nim w wiele „dźwiękowych" zabaw. Mają one na celu nauczyć dziecko, że należy słuchać „zewnętrznych" dźwięków. Sprawdzaj, czy obserwuje cię, kiedy wytwarzasz dźwięki. W uczeniu takich dzieci niezwykle ważne i pomocne jest powtarzanie.
SMAK
Podstawowe problemy u tych dzieci związane są z jedzeniem. Niektóre z nich (zbyt wrażliwe) mają takie trudności z przyjmowaniem pokarmu, że wpływa to na ich zdrowie. Inne (o zbyt małej wrażliwości) są dla siebie naprawdę niebezpieczne ze względu na tendencję do jedzenia wszystkiego, co zobaczą, trzeba je zatem szczególnie pilnować. W domu nie powinno być żadnych substancji ani płynów, których spożycie byłoby niebezpieczne.
Pamiętaj, że najbardziej wrażliwy na dotyk jest czubek języka, używamy go też najczęściej jako narzędzia do odróżniania smaków. Najbardziej wyczulony jest na smak słodki i słony, natomiast boki języka reagują na smak kwaśny, a tył na gorzki.
Nadwrażliwość smakowa
Przejawia się problemami związanymi z jedzeniem. Jeśli będzie ono miało zbyt wyraźny smak, dziecko zaciśnie usta,wskazane jest więc podawanie potraw delikatnych, nie zawierających przypraw.
Ponieważ dzieci te używają do próbowania zazwyczaj czubka języka, znają smak słodki i słony. Dopóki ich poczucie smaku nie unormuje się, nie podawaj im kwaśnych ani gorzkich potraw.
Nigdy nie należy podawać im gazowanych napojów, ponieważ nasycenie dwutlenkiem węgla daje zazwyczaj efekt wzmocnienia smaku.
Zwróć także uwagę, by delikatne jedzenie podawane takiemu dziecku było jak najpożywniejsze. Dzieci nadwrażliwe odznaczają się słabym apetytem i nie zjedzą żadnej dużej porcji.
Nowe jedzenie podawaj dziecku wymieszane z takim, które już zna i które wiesz, że będzie jadło. Gdy będzie gotowe do ćwiczeń, weź odrobinkę (małą kropelkę) nowego jedzenia umieść ją na podniebieniu dziecka, zaraz za przednimi zębami. Weź kolejną kroplę i umieść na czubku języka. Teraz powiedz mu, co to za jedzenie.
Gdy nauczy się znosić taką procedurę z łagodnym jedzeniem, przejdź do smaku słodkiego i słonego. Pamiętaj - tylko mała kropla umieszczona za przednimi zębami, następnie kropelka na czubek języka, a potem mówisz mu, co to za smak.
Postępując cierpliwie, można doprowadzić dziecko do tak kwaśnych i gorzkich smaków, jak octu i musztardy. Zacznij jednak od łagodnych, potem przechodź do słonych i słodkich, a dopiero na końcu do kwaśnych i gorzkich.
Zbyt mała wrażliwość smakowa
Po pierwsze, usuń z domu wszystkie substancje, które mogłyby być trujące - środki do czyszczenia, silne mydła, naftę itp. Ze względu na słabą zdolność odróżniania smaków, dziecko może stać się niebezpieczne samo dla siebie. Będzie zadowolone z każdego jedzenia, które mu podasz lub które znajdzie samo, włączając w to również substancje niejadalne. Musisz zwracać uwagę, by odżywiało się właściwie.
Ponieważ nie potrafi odróżniać smaków, należy je tego nauczyć. Stwierdziliśmy, że w przypadku takich dzieci o wiele łatwiej jest rozpoczynać od tyłu języka, wprowadzając smak gorzki w formie płynu. Należy powiedzieć dziecku, co to jest, a potem podawać do spróbowania. Gorzkie smaki podajemy wyłącznie w postaci płynów przez około dwa tygodnie, a następnie przechodzimy do kwaśnych. I te również najlepiej podawać w płynie. Odkryliśmy, że odpowiednio kwaśny smak ma zalewa octowa z pikli. Należy umieścić kilka jej kropli po obu stronach języka i pokazać dziecku słoik po marynatach. Pozwól mu powąchać słoik i powiedz, że jest to kwaśny smak marynowanych warzyw. Æwiczenie należy powtarzać przez około dwa tygodnie. Następnie wprowadź smak słony - na czubek języka, a po kolejnych dwóch tygodniach smak słodki - również w to samo miejs'ce. Codzienny trening smakowy powinien się składać z czterech do ośmiu prób smaków, na każdą z nich wystarczy kilka kropli. Gdy zakończysz już trening smaku słodkiego, zacznij ponownie od gorzkiego. Zawsze umieszczaj próbkę smakową na odpowiedniej, wskazanej wyżej części języka.
Gdy dziecko nauczy się w ten sposób smaków, możesz zacząć je mieszać - jednego dnia słodki, następnie gorzki, potem przez dzień kwaśny, a na koniec słony. W momencie, gdy przestanie mu to sprawiać trudność, zacznij wymieniać smaki w ciągu dnia.
Smak - biały szum
Dzieci należące do tej kategorii czują nieustannie w ustach jakiś wewnętrzny smak, który absorbuje ich uwagę. Próbują smaku własnej śliny i dlatego często ssą język.
Staraj się jak najbardziej ograniczyć zwracanie i ponowneprzeżuwanie pokarmu. Na skutek ciągłego ssania język może zgrubieć. Spróbuj skłonić dziecko do ćwiczeń. Czystymi rękami wyciągaj mu język i masuj go. Gdy myjesz mu zęby, zwracaj uwagę, by szorować również język - jego czubek i boki, uważając jednak, by nie robić tego zbyt długo i nie doprowadzić do podrażnień. Niektóre dzieci reagują dobrze na irygator do płukania jamy ustnej. Uważaj i staraj się chronić dziecko przed połknięciem płynu do płukania, który może zawierać silne środki.
Gdy dziecko będzie gotowe, możesz zacząć próbować przebić się przez „biały szum". Najpierw weź jedzenie odpowiadające jednemu z czterech smaków (np. kostkę cukru) i umieść je między zębami a policzkiem dziecka. Sprawdź, czy go nie żuje. W miarę jak pokarm będzie się rozpuszczał, jego smak będzie przenikał w kierunku języka. Wykonaj takie ćwiczenie z wszystkimi czterema smakami. Znajdź ten smak, który dziecko znosi najlepiej.
Rozpocznij trening od tego smaku. Musisz pokazać dziecku, co to jest, dać mu do powąchania, a potem włożyć między policzek a zęby, żeby mogło się rozpuścić. Po tygodniu stosowania tej metody, przejdź do kolejnego smaku. Pamiętaj, że dziecko musi pozwolić, by substancja rozpłynęła się w ustach między zębami a policzkiem. Zanim włożysz mu coś do ust, zawsze powiedz, co to za smak. Æwiczenia te można wykonywać od czterech do ośmiu razy dziennie.
Jeśli dziecko nie toleruje gorzkiego lub kwaśnego smaku, stosuj jedzenie, które zawiera tylko śladowe ilości tych smaków, np. gotowane owoce z sokiem z cytryny lub ugotowaną, posiekaną cykorię. Kiedy nauczy się tolerować takie smaki, zacznij uczyć ich rozróżniania, dając mu coś do spróbowania i mówiąc, co to jest. Zawsze zaczynamy od słodkiego i słonego smaku, i zawsze (w przypadku „białego szumu") od czubka Języka. W trakcie nauki wprowadzaj kolejne smaki do normalnego jedzenia. Sprawdź, czy dziecko żuje. Nie pozwalaj,
aby połykało całe kęsy, ponieważ nie czuje wtedy smaku. Dzieci łykające zbyt duże kęsy często zwracają i ponownie przeżuwają jedzenie, czemu należy zawsze przeciwdziałać.
W uczeniu takich dzieci niezwykle ważne i potrzebne jest powtarzanie.
WZROK
Mając do czynienia z dzieckiem przejawiającym zaburzenia wzroku, musisz zwracać uwagę na oświetlenie i wszelkie źródła światła. Obserwuj także wszystkie ruchy, w których biorą udział oczy. Dotyczy to ruchów całego ciała, ruchów rąk i nóg wykonywanych w polu widzenia, a także patrzenia na poruszające się przedmioty - np. uporczywego obserwowania pociągów lub ruchu ulicznego oraz śledzenia wirujących przedmiotów.
Obejmuje to także wszystkie formy rytmicznego poruszania się - podskakiwanie, kołysanie się - w które zaangażowane są oczy.
Zwróć uwagę na wszystkie kijki, gumki i inne zabawki, którymi dziecko manipuluje rytmicznie przed oczami. Mówiąc krótko, obserwuj zachowanie i określ, które czynności podejmowane są w polu widzenia i ze względu na wzrok.
Zbyt duża wrażliwość wzroku
W przypadku tych dzieci, musimy w jak największym stopniu ograniczyć silne bodźce wzrokowe. Najlepiej czują się one w łagodnym dla wzroku otoczeniu, przy bocznym oświetleniu i ścianach o stonowanych kolorach. Należy wyeliminować jaskrawe lub migające światła, lustra i inne błyszczące przedmioty, przy pomocy których dzieci mogą bawić się światłem.
Nie zmuszaj dziecka do przebywania w słoneczne dni nad brzegiem morza, ponieważ światło słoneczne i jego odbicia spowodują zbyt duże zamieszanie w jego świecie.
Zabieraj je na dwór wieczorem, gdy słońce zajdzie i cienie nie są zbyt ostre. Męczarnią może być przejażdżka samochodem w jasny dzień, przy bezustannym migotaniu światła. Jeśli musi przebywać na słońcu lub odbyć podróż samochodem, załóż mu ciemne okulary.
Rodzice muszą przejąć kontrolę nad poruszaniem się światła. Trzymając w ręku małą latarkę poruszaj nią tak, aby promień światła wędrował po całym zaciemnionym pokoju. Poproś dziecko, aby śledziło wzrokiem jego ruch, którym faktycznie ty sterujesz. Jeśli lubi obracać przedmiotami, ty je obracaj i zatrzymuj. Jeśli lubi samo kręcić się w kółko, ty obracaj jego ciałem za niego. Staraj się ograniczyć wszystkie rodzaje aktywności związane ze wzrokiem, które kontroluje dziecko, na korzyść takich zachowań, które będą kontrolowane przez kogoś innego.
Dawaj mu skomplikowane zadania ćwiczące wzrok - na przykład układanki lub kalkowanie obrazków. Na początku musisz pomagać mu w tych zadaniach.
Zacznij uczyć czytania. Choć może się to wydać dziwne, dzieci te szybko uczą się czytać i opanowują tę umiejętność zupełnie dobrze. Często zdarzają się takie, które czytają wyjątkowo dobrze, nawet jeśli nie nauczyły się jeszcze mówić, chociaż sprawiają wrażenie, że nie zwracają zbytniej uwagi na to, co im pokazujemy. Mają często fenomenalną pamięć wzrokową. W przeszłości niektórzy nazywali je „genialnymi idiotami", gdyż potrafiły niemal z fotograficzną dokładnością zapamiętać skomplikowany wzór.
Nie pozwól dziecku poświęcać zbyt dużo czasu na jeden typ zadań. Dawaj mu ciągle inne ćwiczenia, coraz bardziej skomplikowane.
 
Zbyt mała wrażliwość wzroku
 
Dzieci te wymagają dużo słońca, jasnego światła, jaskrawo pomalowanego pokoju i ogólnej stymulacji wzrokowej. Ważny jest kontrast między światłem a ciemnością, na przykład wyraźne cienie. Światło powinno padać bezpośrednio, a nie rozpraszać się.
Uważaj na dziecko w trakcie pokonywania schodów oraz wszelkich wzniesień. Pilnuj je także na ulicy, ale pozwól mu spędzać dużo czasu na dworze. Pamiętaj, że w szare, pochmurne dni może być zdenerwowane i niespokojne.
Trzeba zachęcać dziecko do dotykania wszystkiego, co widzi. Ucz je techniką prezentacji i komentarza: pokazuj mu jakiś przedmiot, mów o nim, pozwól mu go dotknąć. Potem chodź z nim po pokoju, żeby mogło zobaczyć go z różnych odległości i w różnym oświetleniu. Do nauki wykorzystuj różnokolorowe światła oraz cienie. Pokazuj, jak zmienia się cień w zależności od ustawienia przedmiotu względem źródła światła.
Cały czas sprawdzaj, co dziecko robi. Czy widzi to, co ty? Przypominaj mu ciągle, by patrzyło na przedmioty i dotykało ich.

Kup mu dużą lupę, przez którą będzie mogło oglądać świat. Pilnuj, żeby nie patrzyło prosto w słońce lub inne źródło światła. Powinno patrzeć na oświetlone przedmioty, sprzęty i osoby, a nie przyglądać się samemu światłu. Musi nauczyć się, że samo światło nie ma znaczenia, nabiera go dopiero w powiązaniu z przedmiotami i osobami. Ponieważ dziecko nie widzi wyraźnie konturów, zarówno ludzi, jak przedmiotów, często ma kłopoty z nalewaniem płynów, umieszczeniem rzeczy tam, gdzie chce lub z ich podnoszeniem. Pomóż mu poznać dokładne kontury ludzi i przedmiotów. Niech bada je dotykiem, przygląda się, a potem znowu dotyka.
 
Kolejny problem stwarza poruszanie się, ponieważ jeszcze bardziej komplikuje świat o rozmytych granicach. Naucz dziecko, aby patrzyło na przedmiot, idąc w jego kierunku. Potem powinno go dotknąć
 Czasem dziecko może sygnalizować, że widzi aurę wokół jakiejś rzeczy lub osoby. To, co naprawdę widzi, to rozmyty brzeg lub kontur. Najczęściej dzieje się tak z obiektami, które wypadają z centrum jego pola widzenia. Przedmioty lub ludzie znajdujący się na peryferiach pola widzenia mają dla niego bardziej rozmyte kontury, niż znajdujące się w centrum. W czasie ćwiczeń zawsze sprawdzaj, czy patrzy na dany obiekt prosto, umieszczając go w centrum pola widzenia, a nie z boku.
Kup mu pudełko fosforyzujących kredek. Namalujcie razem obrazki i pokaż mu te rysunki w ciemności. Narysuj także kredką linie na krawędziach mebli w jego pokoju, aby mogło widzieć ich kontury nawet w nocy.
Wzrok - biały szum
Wzrok dziecka działa tak, jakby był skierowany do wewnątrz. Musimy pomóc mu spojrzeć na świat zewnętrzny.
Musisz ograniczyć dotykanie, poklepywanie i tarcie powiek, ponieważ za pomocą tych czynności dostarcza sobie wewnętrznej stymulacji wzrokowej. Poprzez klepanie lub tarcie oczu, wytwarza błyski światła w swoim mózgu. Możesz mu pomóc bawiąc się malutką latarką, której ruchy ty kontrolujesz. Należy wiele razy włączać i wyłączać światło, ale musisz to robić ty, a nie dziecko.
Nie próbuj wymuszać kontaktu wzrokowego każąc dziecku patrzeć na siebie. Zacznij od zabawek ze światełkami i latarki w częściowo zaciemnionym pokoju. To ty musisz mieć kontrolę nad źródłem światła. Ty musisz przyciągnąć wzrok dziecka. Pokaż mu źródło światła, ale nie pozwól nim manipulować. Rozpocznij od światła i ciemności, a potem przejdź szybko do kolorów.
Możesz używać dobrze oświetlonego lusterka, by pomóc dziecku zobaczyć to, co znajduje się poza zasięgiem jego wzroku. Musisz nie tylko przyciągnąć jego wzrok, musi to być uwaga skierowana na coś, co nie podlega jego kontroli. Æwicz w półmroku, w cichym pomieszczeniu. Chodź wokół dziecka -nie pozwól, aby kierowało wzrok tylko w jedną stronę i na jedną odległość. Zmieniaj bezustannie kierunek i dystans.
Dziecko takie widzi niekiedy wokół przedmiotów i ludzi drgania powietrza, dlatego stałość obrazu wszelkich obiektów jest, w jego oczach, zagrożona. Własne ruchy nie są dla niego płynne, tak jak my je spostrzegamy, lecz gwałtowne i przerywane, jak w świetle stroboskopu. W rezultacie łatwo zniechęca się do świata zewnętrznego i powraca do oglądania własnych, wewnętrznych obrazów.
Posłuż się dużym lustrem sięgającym podłogi. Zapewnij dobre oświetlenie, najlepiej naturalne. Kiedy dziecko zobaczy swoje odbicie, obrysuj palcem na powierzchni lustra kontur jego ciała. Pokaż mu w lustrze różne części ciała, potem niech ono zrobi to samo z twoim odbiciem.
Powinno spędzać dużo czasu na obserwacji w lustrze twoich ruchów. Staraj się poruszać w sposób przesadnie płynny. Następnie poleć mu, aby samo chodziło, pełzało i poruszało powoli rękami przyglądając się jednocześnie swojemu odbiciu. Kontroluj, czy wszystkie ruchy są wykonywane płynnie, aby dziecko nauczyło się, że można je tak widzieć - jako spokojne i ciągłe, a nie gwałtowne i przerywane.
Nie pozwól, by spędzało zbyt dużo czasu zgodnie ze starymi nawykami, patrząc „w siebie". Staraj się odwodzić je od tego, zapewniając mu taki świat bodźców wzrokowych, na które musi reagować - patrzeć i zwracać na nie uwagę.
Również u takiego dziecka niezwykle ważne i pomocne są powtórzenia.
Powyższe sugestie dotyczące dochodzenia do etapu przetrwania nie są i nie mogą być wyczerpujące. Są to jedynie wskazówki, ponieważ każde dziecko jest inne. Jeśli jednak zrozumiesz problem i rozumiesz proponowane podejście, będziesz umiał je uogólnić i zaimprowizować odpowiednie postępowanie. Celem jest jak najlepsze funkcjonowanie kanałów sensorycznych, by choć częściowo uwolnić dziecko od natrętnych zachowań odciągających jego uwagę od rzeczywistego świata.
Pamiętaj, że dziecko próbuje naprawić swoje wadliwie funkcjonujące kanały sensoryczne. Pomóż mu. Do tej pory samo starało się sobie pomóc. Możesz je w tym wesprzeć, pamiętaj jednak, że jest to w najlepszym wypadku redukowanie objawów. Powyższe propozycje mają pomóc dziecku uwolnić się od symptomów behawioralnych, bez czego nie będzie  w stanie wystarczająco długo przetrwać w otaczającym je świecie, by przejść do następnego etapu terapii.
U dzieci, którym powiodło się w tej pierwszej fazie leczenia, pojawiają się znaczne zmiany w zachowaniu, co powoduje, że zaczynają być tolerowane przez otoczenie. Ponadto, mogą przejść do kolejnego etapu z doskonałą umiejętnością koncentrowania uwagi, którą to umiejętność rozwinęły w fazie poprzedzającej terapię.
Gdy dziecko przejdzie pomyślnie etap przetrwania, może być traktowane jako osoba z uszkodzeniami mózgu, mająca trudności z porozumiewaniem się i mówieniem. Można zatem rozpocząć właściwą terapię.

ewasz

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 858
    • http://www.domrainmana.pl
kilka stron z Delacato
« Odpowiedź #14 dnia: Sierpień 20, 2006, 23:22:28 »
Kaju
jestes WIELKA :)
usciski dla Marka (co on robil kiedy Ty przepisywalas ksiazke ?)
ewa