Autor Wątek: głową muru nie przebijesz  (Przeczytany 721 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

hanka

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 37
głową muru nie przebijesz
« dnia: Lipiec 15, 2006, 16:01:27 »
Mam wrażenie,że większość dzieci to po prostu króliki doświadczalne.Wciąż eksperymentujecie na swoich dzieciach.Czasami nie mogę tego czytać-żal.Ja mam też dziecko chore,spece medycyny orzekli ,że to autyzm.Walczyłam,ale wszystko w granicach rozsądku.Teraz pozwalam jej po prostu żyć i cieszyć się życiem.A z kim ja mam walczyć?Bóg dawno o nas zapomniał!Kochane mamy,kochajcie swoje dzieci takie jakie są,trzeba sie pogodzić i wrzucić na luz.Mam też plan na póżniej,na ostatni spacer pójdziemy obie. hanka
« Ostatnia zmiana: Sierpień 12, 2011, 17:58:03 wysłany przez hanka »

Karolina

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3895
    • Nadzwyczajne-Dzieci - strona WWW
głową muru nie przebijesz
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 15, 2006, 17:56:03 »
Haniu, inni rodzice też mają swoje plany. To, że ktoś "walczy" aby polepszyć ich stan funkcjonowania nie znaczy, że nie kocha swego dziecka.
Temat autyzmu jest nawet dla specy medycznych - jak ich nazywasz - nowy temat więc sądze, że i ich ekseprymenty nie omijają.  :)

Kiedy planujesz ten spacer?  ???
Pozdrawiam, Karolina

lilianabujala

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1232
    • http://www.wstroneslonca.info
głową muru nie przebijesz
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 15, 2006, 19:52:21 »
Hanko (jesteś z Katowic, ale cię chyba nie znam?) W papierach urzędowych naszego Stowarzyszenia co roku znajduje sie takie zdanie: "
Cytat
Chylimy czoła w kierunku rodziców, którzy z wielkim zaangażowaniem starających się pomagać dzieciom, ale szanujemy też i takich, którzy świadomie podjęli decyzję o zaprzestaniu terapii i leczenia z różnych względów

Twoja decyzja jest twoja i dlatego jest dobra.
Chociaż 'wspólny spacer' każe mi myśleć, że jesteś w słabszej kondycji? W każdym razie mnie się właśnie wtedy zdarzają takie myśli.

hanka

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 37
głową muru nie przebijesz
« Odpowiedź #3 dnia: Lipiec 15, 2006, 20:39:54 »
Nie jestem matką ,która załamała ręce i nic nie robi. Nie śmialabym zabierać głosu gdybym nic na ten temat nie wiedziała Walczyłam ,ale czy moje dziecko tego chce,czy nie ma tego dosyć?  .Walczyłam prawie 5 lat,na wszystkich frontach.Badania ,diety,suplementy,logopedzi ,psycholodzy psychiatrzy,neurolodzy ,gastrolodzy i nic .Mam dwa koty,które zachowuja się poprawniej niż moje dziecko.Pomyślałam sobie ,że skoro sprawia jej przyjemność bieganie ze sznurkiem ,to niech biega i niech będzie szczęśliwa.W cud uzdrowienia raczej nie wierze. Myślę ,że nikogo nie obraziłam i nie zniechęcilam ,to są moje subiektywne odczucia. Po prostu przestaję ją maltretować. Zdaję sobie sprawe ,że w przyszłości będzie potrzebować pomocy,a ma tylko mnie- ostatni spacer to odległa chwila. A poza tym jestem zupełnie zrównoważoną i odpowiedzialną osobą .

                                                                                hanka

Megi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2897
    • http://www.dzieci.bci.pl/strony/autism/
głową muru nie przebijesz
« Odpowiedź #4 dnia: Lipiec 15, 2006, 22:09:33 »
Hanko, zrobiłaś i robisz bardzo wiele dla swojego dziecka. Teraz możesz powiedzieć, ze próbowałaś niemal wszystkiego.  Wielu rodziców może po latach dojść też do wniosku, że " nie przebiją muru głową", wielu mur przebije , a wielu go nadkruszy-  los rozdaje nam różne karty i chyba lepiej próbować i mieć nadzieję, niż na starcie jej nie mieć. Nikomu nie można odbierać nadziei.
Ja mam taką " średnią kartę od losu " (w sensie przypadku dziecka)- ani trudną ani łatwą, myślę, że  rozumiem racje osób, którzy mają trudne dzieci i tych którzy mają dzieci lżej dotknięte autyzmem. Wiem jak to gdy dziecku nic nie pomaga i wiem jak to jest gdy coś pomaga i ono rozwija skrzydła, choć nadal mu daleko do normalności.
 Nie jest tak, że  nie warto próbować, choć zapewne większość dróg- to będą złe drogi wiodące do zniechęcenia.
Podoba mi się to, że probowałaś wielu dróg  i że akceptujesz dziecko takie jakie masz.
 Właściwie od tego każdy powinien zacząć, ale po latach wiem, że to jest bardzo trudne, bo raczej mamy mało wsparcia od naszego społeczeństwa w sensie empatii i pomocy społecznej. Każdy liczy przeważnie tylko na siebie i potem wielu z nas wpada w syndrom wypalenia.

Pozdrawiam was serdecznie !