Autor Wątek: dzieci, które "wróciły"...  (Przeczytany 88409 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

sezamek

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 876
dzieci, które "wróciły"...
« dnia: Czerwiec 30, 2012, 01:17:58 »
witajcie - na prosbę koleżanek z forum zakładam ten wątek... W końcu zaczynam troche wierzyć, że moj syn jest posród ludzi, rowiesników itd... Zapraszam WSZYSTKIE mamy (i tatusiów) do opisywania drogi dziecka. Od stanu "wyjściowego"(np. po regresie , lub zauważeniu przez rodzica zaburzen)-do TERAZ . Ku nadziei  :)
franio -lipiec 2007     (autyzm)
zuza   -wrzesień 2009

http://AutyzmSoft.pl


www.pomagamy-franiowi.pl

kasia191

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1231
Odp: dzieci, które "wróciły"...
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 30, 2012, 07:28:40 »
sezamek-ja mysle ze towj Franek juz dawno wrócil :)

sezamek

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 876
Odp: dzieci, które "wróciły"...
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwiec 30, 2012, 11:00:40 »
Kasiu-ale MI trzeba było kilku miesięcy wielkiej depresji-zeby to do mnie dotarło...

ok- FRANIO:
Ciąża w porządku, urodzony o czasie niemal bez komplikacji (dotyczyły mnie-straciłam przytomnosc w trakcie porodu). Rozwijał sie wspaniale, był bardzo wesoły, sprytny (szybko zauwazył, ze w łóżeczku turystycznym mozna hustac górnym poziomem-i mielismy usypianie z głowy :) )Bardzo spoleczny, domagajacy sie ludzi. Uwielbiał wrony jako mały berbeć. Biegał za nimi wrzeszczał KRRRAAA-pokazywał, gadał o wronach. Kazdy spacer zawierał punkt obowiazkowy-wizytę na plantach, gdzie nasz syn -ledwo chodzący (miał rok) biegał szczęśliwy za wronami ... Mówił ładnie "mama, tata, daj, nima", odgłosy zwierząt, przekomarzał się , uwielbiał zabawe w kuku, machał raczka, pokazywał przedmioty... Przed drugimi urodzinami zaczał sam korzystać z nocnika...
No i-jak u wielu z nas -nadszedł czas szczepionki... Zaprowadziłam malucha do gabinetu i przezyłam niezły szok. Moje dziecko w momencie wkłucia szcepionki, zaczeło potwornie krzyczeć, płakać, skrecać sie nieadekwatnie do ukłucia z bolu. Jego płacz-to bylo zwierzęce wycie, ktorego NIGDY WCZESNIEJ nie słyszałam... Do płaczu doszły bordowe plamy na całym ciele... Bardzo długo nie mogłam go uspokoić, cała buźka spuchła od łez.Pielęgniarka przestaraszona-DOKOŃCZYŁA szczepienia ...

Od tamtego dnia-płacz towarzszył nam coraz cześciej. W tak zwanym miedzyczasie-zaszłam ponownie w ciążę. Młody zaczął kręcić sie w kółko. Znając go-bylismy przekonani, ze to nowy "numer popisowy" -on uwielbiał sie chwalić... Gdy nauczył sie chodzic-biegał po całym domu, szukała sobie widza i tupiąc przemaszerowywał przd nim i rytmicznie klaszczać krzyczał "bra-wo, bra-wo!!!". Myśleliśmy poczatkowo, że to nowy trick Frania-mający oczarowac wujków...

Moja druga ciąża-masakra-powiklania i krwowtoki od 10 tygodnia. Nawet nie liczyłam na to, ze drugie dziecko przyjdzie na swiat. Non stop wizywt w szpitalu, hektolitry kroplówek, hormony, tony magnezu i srodków rozkurczowych... Podczas jednej z wizyt u mnie w szpitalu- Tato Frania stwierdził, ze franio przestał zupełnie zwracac uwagę na wrony... Tłumaczylismy to znudzeniem, chociaz oboje bylismy zaskoczeni.

 Powoli zaczeł zanikac słowa, pokazywanie paluszkiem... Kontakt wzrokowy stał sie ulotny-az w końcu zanikł całkowicie. Młody zaczął sie dziwnie zachowywać-ustawiał kilometrowe rzędy przedmiotów, przkopujac nasze szafki i poszukującnp same fioletowe, lub przedmioty tylko z metalu. Rządki-nigdy nie były przypadkowe-zawsze był jakiś element wspólny np właśnie kolor lub materiał...Nasz przytulak zaczął unikac przytulania, w końcu doszło do tego , ze nie mozna było chwycic go za reke. Zachowywał sie tak-jakby sprawiało mu to wielki ból. Coraz wieksza część dnia wypełniły akcje z Franiem leżącym na ziemi i wrzeszczacym w niebogłosy...


Podczas przerw w hospitalizacji ( ;))-zabierałam małego na spacery (pochłaniały wieksza cześć dnia)-zauważyłam , młody pokazuje napisy pod znakami drogowymi i mówi swoje "KRRAAA"... Jego żywe ukochane wrony-zamieniły sie w czarne literki... Wróciła równiez pielucha... Franio zaczał bardzo bac sie toalety, nocnika-to było autentyczne przerazenie, nie jakas fanaberia czy bunt. Widziałam w oczach mojego syna autentyczny strach i panikę...

Kolejne zabawy-ustawianie rzędów plastikowych butelek na krawedzi stołu. Na odkręconych gwintach butelek-poustawiane były kule i piłeczki,na nich z kolei-miniaturowe gumowe zwierzatka... Wymagało to ogromnej precyzji. Franio spedzał całe godziny a potem dni -ustawiajac w nieskonczonosć nowe "konstrukcje".

Urodziła się Zuzia. Ekspresowo, bo w 15 minut, ponad 4 kilogramy. Po porodzie okazało sie , ze ...miałam łozysko bliźniacze i lekarz musi wykonac zabieg czyszczeni... Wyjaśniła sie sprawa moich "powikłań " Po prostu-Zuza miała towarzystwo dlatego te powikłania od 10 tygodnia...potem okazałao się , ze natura jest jednak nieomylna, bo z czasem młodsza siostra stała sie jedna z kluczowych postaci w przywracaniu Frania swiatu...

Gdy mała miała 3 tygodnie-ja byłam juz pewna. AUTYZM-i to nie cechy czy podejrzenie... To była pewność stuprocentowa. Nie miałam złudzeń, chociaz BARDZO chciałam je mieć...  Pojawiały sie nowe stymulacje. Wrony z ptaszkow w literki a z literek-przekształcily sie w dziurki. Rozpoczeła sie faza zapychania wszystkich szcelin malenkimi kulkami z papieru toaletowego... Kontakt zerowy, chodzenie na palcach, te same trasy na spacerach, POTWORNE biegunki i krzyki. Mlody nie zauwazył nawet, ze wróciłam ze szpitala z dzidziusiem...

Zaczęlismy działać... Najpierw -wizyta u dr Bross. Przyjeła nas 11 listopada, podczas dnia wolnego... Do dzisiaj jestem jej wdzieczna-chyba usłyszała przez telefon moje wolanie o pomoc. na diagnoze musielismy czekać, dowiedziałam sie , ze poradani w moim miescie nie zajmuje sie autystami i musze szukac gdzie indziej...Zaczęłam czytać Forum

-przerwa :)
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 30, 2012, 11:40:17 wysłany przez sezamek »
franio -lipiec 2007     (autyzm)
zuza   -wrzesień 2009

http://AutyzmSoft.pl


www.pomagamy-franiowi.pl

sezamek

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 876
Odp: dzieci, które "wróciły"...
« Odpowiedź #3 dnia: Czerwiec 30, 2012, 18:24:15 »
ze względu na dłuuugie oczekiwanie na diagnoze-zaczelismy działać... Dociski stawów, uwrazliwiwanie ciała poprzez masaże w wannie-szczoteczka chirurgiczną, hustanie na pilce, wykonywanie cwiczeń rączkami Frania, spacery. W miedzyczasie Franio przeszedł komplet badań-to wtedy wyszła nam podwyzszona (przekroczona) bilirubina, bardzo slaba morfologia krwi, wszystkie badania neurologiczne-idealne... Od razu wprowadzilismy dietę. Najpierw bez mleka, potem bez cukru. Na koncu wyrzucilismy gluten.  Franio-pomimo naszych interwencji-przeszedł ponowny regres-połaczony z ostrym stanem zapalnym watroby; wymiotował żółcią, wciskał sie brzuszkiem z całej siły w krawedzie krzeseł i stołów, kupy w pieluszkach były snieznobiałe. Krzyk był nie do wytrzymania, nadwrazliwość słuchowa stała sie najwiekszym przeklenstwem, pojawiły sie lęki. Udostepnilismy mlodemu nasza szafke nocna w sypialni, w której sie chował przed hałasem i tam krzyczał. Soboty-masakra-całe osiedle odkurza, pierze, sprzata... Mlody zaczał wykazywac zachowania autoagresywne i uderzac glową w twarde powierzchnie typu kanty mebli... Cały czas faza zapychania dziurek i szczelin -najpierw papierem toaletowym, potem,,,JEDZENIEM... Oczywiscie brak kontaktu stały,pojawiła sie fobia samochodowa-wyplatywał się z pasów i z całej sily walił główka w szybę. Cała polowa twarzy była w czarnych siniakach, czesto mial podbite oko... Około 3 roku zycia-zaczelismy zauwazać, że nasze dziecko sie zmienia. Cuda zdziałała hipoterapia, która wyraxnie go wyciszała (pomimo tego , ze histerycznie bał sie koni...)W miedzyczasie-usłyszelismy diagnozę-AUTYZM-z tekstem "dziecko zachowuje sie jak zwierzatko-trzeba je tresować"... Dostalismy na NFZ 3 razy w tygodniu SI, z KTA 1 raz w tygodniu basen... Równolegle sporo cwiczen robiłam równiez z córeczką-ktorą Franio zaczał zauwazać :). Oczywiscie-całość tych pierwszych polepszeń przypisuje diecie i leczeniu homeopatycznemu.  Na przedszkole specjalne i zajecia wczesnego wspomagania-musielismy czekac aż Franio skonczy 3 latka... W domu-remont, pokój zciagniety z opcji-lustra na scianach, usuniecie obrazów i bodxców rozpraszajacych... Codziennie po kilka godzin maglowalismy ćwiczenia przed lustrami.Rozpoczeło sie nocne wybudzanie i fazy nadpobudliwosci... O 3-4 nad ranem czytalismy mu ksiązki... To wtedy zauwazyliśmy, ze F. bardzo duzo przyswaja noca, jest spokojniejszy... jego nadwrazliwy sluch "odpoczywał" i młody mógł sie skupic na tym co mowimy... Zaczał pojawiac sie kontakt wzrokowy. Najpierw wyłącznie przez lustro, potem zaczał odwracac sie do nas...
Po cichu-świetowalismy :)
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 30, 2012, 23:38:04 wysłany przez sezamek »
franio -lipiec 2007     (autyzm)
zuza   -wrzesień 2009

http://AutyzmSoft.pl


www.pomagamy-franiowi.pl

kasia.

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 117
Odp: dzieci, które "wróciły"...
« Odpowiedź #4 dnia: Czerwiec 30, 2012, 22:02:35 »
:) taki mały happy end - wszystko idzie do przodu, chociać wywróciło mnie na drugą stronę jak czytałam "takie małe zwierzątko, trzeba wytresować"  :( załamałabym się gdybym usłyszała coś takiego

kris_

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 33
Odp: dzieci, które "wróciły"...
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 30, 2012, 22:31:26 »
Sezamek, po jakim szczepieniu był taki regres?

sezamek

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 876
Odp: dzieci, które "wróciły"...
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 30, 2012, 23:28:27 »
kris-właśnie jestem w trakcie odtruwania i sama sie dłuuugo zastanawiałam. To "cudowny pakiecik"-DTP, ACT-HIB i Polio (Imovax). W wieku 6 m-cy Franio miał po tym pakiecie sino-czarne plamy na ciele , zlewajace się ze soba (lekarz oczywiscie nie mial pojecia co to)potem( kilka dni poźniej) wyladował w szpitalu na zap. płuc, oskrzeli, dusil sie. Rozwinelo sie to w ciagu kilku godzin. Po kolejnej dawce-młody wysiadł...w miedzyczasie było jeszce MMR-i były wylewy podskorne na policzkach (z tym tez bylam u lekarza-tez oczywiscie nikt nie wiedział co jest grane...) wylewy były niebieskie i wyglagały jak rozlewajace sie plamy farby...Ale regres był po tej ostatniej dawce DTP hib i polio. Ostatnio wyczytałam na nie szczepimy .pl , ze bezwzglednym przeciwwskazaniem do szczepienia , jest alergia na jajko kurze-bo to na bialkach jajka kurzego szczepionki sa hodowane... nie wiem jaki sens w niepodawaniu dzieciom(niemowletom) jajek , skoro aplikuje sie je dozylnie juz w pierwszej dobie zycia...

Kasiu-ja tez sie zalamamłam-kobita mowiła do mnie-a jedno moje dziecko dostawało szału (Franio) -a drugie-wtedy niespełna 3 miesieczne -trzymałam przy cycu...Z przekory chyba i wstrzasu-nigdy nie zgodziłam sie na behawiorkę...

A ja durna i ufna byłam...szczepilam az huczało i jeszcze plakałam , ze nie stac mnie na extra pakiet pneumokoków i innych cudow...Przepraszam za literówki-mo syn ZNOWU nie może spać (tatus wyjechał i mlody teskni)
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 30, 2012, 23:43:04 wysłany przez sezamek »
franio -lipiec 2007     (autyzm)
zuza   -wrzesień 2009

http://AutyzmSoft.pl


www.pomagamy-franiowi.pl

sezamek

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 876
Odp: dzieci, które "wróciły"...
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 30, 2012, 23:53:44 »
diagnozowalismy mlodego w styczniu... Mrozy-23...pomieszkiwalismy tydzien u znajomej, ktora akurat miała "dziure" w wynajmie mieszkania. Codziennie-dojeżdżalismy meterem z wózkiem -do ośrodka

Ok. Około 3 roku zycia-zaczeło sie cos dziać... Cały czas kontynuowalismy homeopatie, terapie domowa , SI i koniki. Po 3 urodzinach-udało nam sie Frania odpieluchowac. Poprawil sie znacznie kontakt wzrokowy. Nie mówil nadal ani słowa czy sylaby (poza około 2 tygodniowym epizodem , gdy zaczał nasladowac odgłosy i powtarzac słowka. Potem-znowu przez rok-cisza...). jedyne dxwieki jakie wydawał to wrzaski. Ja marzyłam aby usłyszec kiedys normalny głos mojego syna...
Do przedszkola poszedł w majtasach i patrzący w oczy, ale z całym pakietem izmów i zaburzen sensorycznych.
franio -lipiec 2007     (autyzm)
zuza   -wrzesień 2009

http://AutyzmSoft.pl


www.pomagamy-franiowi.pl

kasia.

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 117
Odp: dzieci, które "wróciły"...
« Odpowiedź #8 dnia: Lipiec 01, 2012, 08:55:32 »
Sezamek a nie szukałaś dla Frania cienia?

kris_

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 33
Odp: dzieci, które "wróciły"...
« Odpowiedź #9 dnia: Lipiec 01, 2012, 10:06:59 »
Sezamek, jeszcze jedno pytanko: do jakiego przedszkola poszedł Franio?

Dzięki!

lawenda

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 35
Odp: dzieci, które "wróciły"...
« Odpowiedź #10 dnia: Lipiec 01, 2012, 16:05:45 »
Cudowny pomysl piszcie jak najwiecej.
Samych slonecznych dni dla Frania

zosia_

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 8005
Odp: dzieci, które "wróciły"...
« Odpowiedź #11 dnia: Lipiec 01, 2012, 16:30:15 »
Powrót córki nie był tak spektakularny, trwał wiel lat, nie dam rady tego spisać ponownie bo za dużo tego i pamięc zawodna. Opisywałam na forum wszystko przez te 10 lat i jak ktoś ma czas i chote to można przejżeć moje posty.
Synek jest w "w drodze" już 3,5 roku (od diegnozy). Głeboko wierzę, że jemu też się kiedyś uda.

Costos

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1538
Odp: dzieci, które "wróciły"...
« Odpowiedź #12 dnia: Lipiec 01, 2012, 16:39:31 »
Zosiu, ale tak krótko napisz choć
-ile lat trwało leczenie Zosi
- jakie interwencjie podjęliście
- co wg Ciebie poskutkowało najbardziej

A "Jasia autyzm" jest podobny do tego który miała Zosia?
Jaś ( 06.2008 ) - 25mg  ALA#79,  25mg DMSA#18
TS: mmr.,  nux vom., inf., bcg, wzwb, pneumo, rota, depakina, polly antyb., polly vaccine, anaesthetic rem.
homeopatia klasyczna (A.Ś)

sezamek

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 876
Odp: dzieci, które "wróciły"...
« Odpowiedź #13 dnia: Lipiec 01, 2012, 17:46:12 »
ja pisze dalej :). najpierw Franio poszedła do przedszkola specjalnego w sasiednim miescie. Na poczatku, w obawie, ze zrobi sobie krzywdę (mial cały czas nasilone na maksa zachowania autoagresywne)-chodziłam z nim do tego przedszkola przez 2 miesiace w pełnym wymiarze godzin :). Potem zaczęłam uciekac na pare minut, godzinke, dwie-az udalo sie po prostu zostawic Frania na okres około 4 godzin... Bardzo dlugo trwał ten czas "separacji"-młody bardzo długo plakal i protestował , gdy wychodziłam.Dopiero przed 4 urodzinami, gdy pojawiła sie mowa-zaczął równiez więcej rozumieć i zaczał sam mówić do mnie "papa mamu" i zamykać drzwi... Mowa-pojawiła się po kombinacji-chelatacja + homeo... Po kuleczkach w marcu czy kwietniu 2011 zaczęły pojawiac się jakies słówka. Najczęściej bardzo niewyraźne-Franio miał spore zaburzenia sensoryczne-jego buzia "nie działała". Pojawila sie tez chęć kontaktu i komunikacji. Młody zdesperowany probował mowić -nie udawalo mu się , więc plakał i z całej sily bił sie po twarzy... Widok okropny, bo on naprawde bardzo chciał  i starał sie jak mógł...Po chelatacji-pojawiały sie zdania. Wszystko-ruszyło z kopyta. juz p okolo 12 tygodniach postepy NARESZCIE widzieli wszyscy... Młody po prostu sie odblokował, zaczęly zanikac zaburzenia sensoryczne... Nadwrazliwośc sluchowa jest obecnie niewielka(boi sie szcekania psów i nie lubi odgłosu smazenia), po okolo 8 miesiącach "uruchomiły sie "równiez raczki Frania (i tutaj akurat kombo chelatacja i turnusy Masgutowej okazało sie strzałem w 10)...
 W lutym tego roku przenieslismy Frania do przedszkola masowego bez wspomagania. Radzi sobie bardzo dobrze, bawi się z dziecmi, uczestniczy w zajęciach rytmiki , rysuje ze wszystkimi...
To taki skrót -i to baaardzo duży...

Po chelatacji-bardzo poprawiły sie wyniki badań. W końcu morfologia w normie, bilirubina również... Uregulowała sie watroba.  Obecnie leczymy mlodego z alergii, chelatujemy, odtruwamy Tinusem...

Nie wiem czy on jeszce jest autystyczny... jest bardzo czuly, kontaktowy, zagaduje do ludzi na ulicy, ma kolegów... Oczywiscie dziwactwa-w postaci wielkiego zafascynowania toaletami-równiez ma. Ale nie sa juz bardzo nasilone. Obecnie wiekszośc rysunków nie przedstawia juz łazienek i instalacji. Pojawiły sie na nich zwierzatka i ludziki. A to juz COŚ...

Na dzien dzisiejszy-mogę powiedziec , ze wrócił... Nie wiem co bedzie kiedyś i dlatego nie mam odwagi powiedziec sobie "masz zdrowe dziecko"... Tak naprawde bede mogła to napisac , jak młody będzie miał co najmniej 15 a nie 5 lat...
franio -lipiec 2007     (autyzm)
zuza   -wrzesień 2009

http://AutyzmSoft.pl


www.pomagamy-franiowi.pl

zosia_

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 8005
Odp: dzieci, które "wróciły"...
« Odpowiedź #14 dnia: Lipiec 01, 2012, 21:29:03 »
Zosiu, ale tak krótko napisz choć
-ile lat trwało leczenie Zosi
- jakie interwencjie podjęliście
- co wg Ciebie poskutkowało najbardziej

A "Jasia autyzm" jest podobny do tego który miała Zosia?

Wiesz, to trudno tak powiedzieć. Objawów autyzmu nie ma już od wielu lat ale leczenie właściwie w pewnym sensie trwa do dziś (teraz akurat robimy Tinusa). "Wróciła" już dawno ale jej organizm nadal jest bardzo wrazliwy. Nie ma silnej równowagi w sensie zdrowia fizycznego. Interwencji różnych podejmowalismy bardzo wiele, łatwiej wymienić czego nie robiliśmy (nie robiliśmy typowego DAN). To było podejscie bardzo elastyczne, robilismy to, co naszym zdaniem w  danym momencie i stanie było odpowiednie. Napewno kluczowa była dieta, tran, Myocholina, leczenie grzyba, pasozytów, suplementacja (ale dośc specyficzna), z terapii to elementy neuro-re -edukacji i Opcji, czaszkowo-krzyzowa. Jako prawie  siedmiolatka poszła do zwykłej zerówki w małej społecznej szkole (bez żadnego wspomagania).

"Autyzm" Jasia jest zupełnie inny. U niej objawy były ksiązkowe, gwałtowne, zdecydowane i bardzo dokuczliwe. U niego wszystko przebiegało tak subtelnie, zdradliwie, stopniowo. Objawy nigdy nie były bardzo gwałtowne. Nie walił głową, nie chodził na palcach, nie kręcił sie wkółko, nie budził się w nocy z krzykiem, nie miał tak bardzo nasilonych sensoryzmów. Ale trudniej go wyprowadzic niż Zosię, słabiej reaguje na wszystko co robimy, "powrót" jest taki jak wejscie, stopniowo, powoli, bez fajerwerków, mozolnie, bardzo powoli.