Autor Wątek: Doradźcie terapię domową...  (Przeczytany 132740 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

zosia_

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 8011
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #90 dnia: Maj 30, 2012, 17:07:50 »
Dobrej jakości tran - mam na mysli tran bez dodatków smakowych (i zadnych innych), czysty. Smakuje - jak tran. Rewelacji nie ma ;)  Ja podaję ten z  Kirkmana w płynie. Trzymam go w lodówce i podaję zimny, wtedy jest znośniejszy.
wyciskam sok z grejpfrutów albo z  pomarańczy, wołam dzieciaki, po łyżce tranu do dzioba i od razu piją sok. Wtedy naprawdę jest ok, nawet nie zdążą się otrząsnąć. Tran zostawia taki rybi posmak i zapach w ustach, jesli się go łyka bez soku. Z sokiem od razu po - jest ok. Dzieciaki otwierają już dziobki jak ptaki  ;) na łychę tranu a kiedyś trzeba było je namawiać. Łykam razem z nimi, więc wiem, ze można się szybko przyzwyczaić :)
Jak jest duży problem, to mozna tez kupić ten tran w kapsułkach (pod warunkiem, że dziecko łyka kapsuły).

Ale najczęściej opór wobec smaku tranu jest bardziej w  głowie rodzica niż u dziecka. I jak już ktoś podaje łychę sam mając wykrzywioną z obrzydzenia twarz, to trudno oczekiwac u dziecka innego nastawienia. A jak jeszcze rodzic sam tego nie chce wziąć do ust... no to już nawet argumentów nie ma  ;)

Bepi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1127
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #91 dnia: Czerwiec 13, 2012, 10:45:30 »
pieszę z nowinami
cukier nadal niemile widziany,byłam na kilku zajęciach i tu chciałabym się poradzić

syn ma 2 terapeutki z jedną dogaduje się super,słucha,wykonuje polecenia,terapeutka zauważyła wyobraźnie przestrzenną,ja też ale nie wiedziałam że to akurat tak się nazywa,terapeutka widzi postępy (ćwiczymy w domu) w zachowaniu również jest poprawa.
Ale u 2 pani już tak fajnie nie jest,terapeutki różnią sie charakterami,ostatnio uczestniczyłam kilka razy na zajęciach jak radziłyście no i była sytuacja że syn coś chciał teraputka powiedziała zę pobawi się po zajęciach (to taka nagroda dla dzieciaków-basen z piłkami,piłki itd),mój synek malo rozumie co się do niego mówi w szczególności rozbudowanych zdań,nie rozumie słów np."jak dasz autko do pudełka dam Ci nagrodę" przetestowałam tą formę wielokrotnie i w różnych sytuacjach i syn nie wiem o co mi zwyczajnie biega i po słowie "nie" bo to świetnie rozumie powstała niemiła atmosfera,syn nie chciał współpracować,nogami ilustracje kartonowe przydeptywał/zakrywał,ja wiedziałam że mam na to nie reagować,stwierdziłam że przestanie robić tak gdy teraputka zajmie sie w tym czasie dziewczynką (wiadomo złosć jednego wywołuje złość u drugiego) która również była na tych zajęciach,ale ciagle wracała słowami do moejgo syna by te kartoniki zostawił co go drażniło coraz bardziej...terapeutka powiedziała mi później że mam konsekwentnie reagować,ja jednak po szybkiej analizie stwierdziłam że lepiej było zostawic to niż na siłę zabierać synowi nogi...no i zostawiłam to tak jak było,usiadłam z nim 30 cm dalej i zajęłam czymś (pokazując z daleka mu te ilustracje) przestał je nogami ciagle przykrywać...ale terapeutka po zajęciach powiedziała że mam na takie sytuacje reagować,syn jest uparty,nie ulegam mu na jakieś piski czy krzyki,ale ta sytuacja była dla mnie bezsensowana by o takie drobiazgi znowu denerwować syna,bo gdybym dołączyła się do słów terapeutki to zapewne byłby krzyk...
I mam pytanie zwrócić terapeutce uwage by przy innych takiego typu sytuacjach na niego nei zwracała uwagi i by go nie drażniła...bo przecież poszło o bzdurę
Ta pierwsza terapeutka wie że syn jest BARDZO zaborczy i nie popuści,więc ona unika sytuacji konfliktowych i problemów z moim nie ma

no i nadal nie wiemy czy syn nie rozumie czy po prostu jest nieposłuszny,mieliśmy wiele sytuacji w których wiedziałam że syn wie o co mi chodzi a nie wykonywał polecenia więc można było myśleć że to nieposłuszeństwo ale bywały również sytuacje w których syn naprawdę miał niewiedzę na twarzy...Czasami jak go o coś proszę by podał co wydaje mi się że powinien wiedzieć co to to biegnie i szuka w zabawkach a na ogół ma to przed nosem...

Mowa nam się rozwija,ćwiczymy obecnie nad "daj" i "tak" z tak poszło łatwo z daj jest problem,czasami powie taj ale gdy on chce pić mówię by powiedział "daj pić" a on mówi "a pić" albo "chce pić" i 2 piękne słowa wypowiada  ;D "ko cie" tzn kocham cię  ;D ale najpierw powiedział to do naszego małego kociaka 8) sam też nazyw coś czego go nei uczymy np "ajo" jajo no i w końcu kogut roki "kukuyku" a nie kuuuuu
Jakub listopad 2009            Julia 2014

kasia.

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 117
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #92 dnia: Czerwiec 23, 2012, 19:52:27 »
dla mnie odraczanie nagrody do końca zajęć to abstrakcja :o sama nie wiedzialabym o co chodzi - kiedy dokladnie, czy na pewno ją dostane, za co itd? czy terapeutka byla pewna ze syn to rozumie?
czy jesli chłopiec oporowalby cala godzine to tez dostalby basen bo to koniec zajęć? :/

i jak piszesz - syn nie kuma o co chodzi w sytuacji z autkiem w zamian za cos, to jak ma zrozumiec nagrodę, ktora jest odroczona.
W takim wypadku nagroda powinna pojawić sie natychmiast po wykonaniu okreslonego zadania (max po 3 sekundach).

dzieci, które mają baaaaardzo niski poziom rozumienia mowy biernej też oporują.

Bepi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1127
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #93 dnia: Czerwiec 27, 2012, 15:15:19 »
dla mnie odraczanie nagrody do końca zajęć to abstrakcja :o sama nie wiedzialabym o co chodzi - kiedy dokladnie, czy na pewno ją dostane, za co itd? czy terapeutka byla pewna ze syn to rozumie?
czy jesli chłopiec oporowalby cala godzine to tez dostalby basen bo to koniec zajęć? :/

i jak piszesz - syn nie kuma o co chodzi w sytuacji z autkiem w zamian za cos, to jak ma zrozumiec nagrodę, ktora jest odroczona.
W takim wypadku nagroda powinna pojawić sie natychmiast po wykonaniu okreslonego zadania (max po 3 sekundach).

dzieci, które mają baaaaardzo niski poziom rozumienia mowy biernej też oporują.
Opiszę Ci to dokładnie
na zajęciach jest tak że mój syn chodzi do 2 sal,w jednej jest ta pierwsza terapeutka o której wspomniałam a w 2 jest ta druga wg której jestem mało konsekwentna wobec syna,tyle że zaborczosć mojego syna jest ponad moje pojmowanie  ;) ja uparta i on no i tu sie ta zaborczość kończy,na ogół bez oczekiwane przezemnie efektu...
Po zajęciach z pierwszą Panią dzieci przechodzą do mniejszej sali do 2 terapeutki.Wtedy pierwsza Pani skończyła wcześniej a 2 się spóźniała trochę no i syn odrazu pobiegł do piłek,gdy przyszła w końcu terapeutka syn nie chciał pójść,namówiłam go by psozedł ale pokazywał terapeutce ze chce tam pójść,czyli do piłek.
Wiele razy sosowałam metodę "jak usiadziesz ładnie do Ci dam" czy "jak pozbierasz to Ci dam..." i wiele innych i mój dzieciak tego nie rozumiał,nie wiedział ze coś dostanie po czymś co mu kazałam zrobić,jedynie jak się pojawiały słowa "nie dam Ci,najpierw pozbieraj" to te zdanie powodowało u syna krzyki,słów bez tego okropnego  ;D Nie nie rozumiał.Traktował to jako zakaz nawet stwierdzenie "nie teraz" Ciagle próbuję go tego nauczyć mówiąc że jak pozbiera klocki dostanie tą kolorowanke (którą akurat zobaczył wysoko na półce) jeśli nie wykonuję,mówię po prostu -pozbieraj klocki/puzzle,w zależnosci czym sie katualnie bawił,gdy to robił mówię że ładnie pozbierał jak prosiłam wiec dam mu kolorowankę.Tak samo mamy gdy jesteśmy na placu zabaw gdy nie chce iść,to mówię że jak pójdziemy to wejdziemy do sklepu i coś kupimy,jednak ciągle muszę mu o tym przypominać  8)

Ta 2 terapeutka mówiła mu np. "jak posłuchasz wszystkich zwierzątek i pokażesz które jakie odgłosy wydaje to pójdziemy do piłek,ale najpierw to zrobimy" jak dla mnie to trochę brzydko to nazwę ale juz totalnie pojechała po bandzie...jego skupienie i myslenie moze zatrzymało sie przy 3-4 słowie tego zdania  ;D
Wg tej akurat terapeutki nie jestem konsekwentna i stąd takie efekty tzn.krzyki i taki bunt
wg tej fajniejszej teraputki jest inaczej,sama czeka aż coś sie wyjaśni bo też nie potrafi tego wydobyć z syna jak ma z tym rozumowaniem mowy,szybko zastosowała tą samą metodę co ja pokazując i używając krótkich zdań i łatwych słów.

Ja postępuje tak jak wydaje mi sie słusznie,jak czegoś wymagam w zamian za nagrodę i gdy syn wykona polecnie przypominam co miał zrobić i co miał dostać i mówię ze to dostanie i natychmiast daje mu obiecaną rzecz lub jeśli tak jak w przypadku tego placu zabaw przypominam,bo jak bym mu powiedziała to kupimy piciu czy bułeczkę i bym bez słowa szła w kierunku sklepu z nim to by chciał ciągle wracać na plac zabaw i by sie buntował (testowane oczywiście  ;D ) a jak idę i mówię ze idziemy do sklepu po jakieś piciu lub czy po tą bułeczkę,że pójdziemy tedy czy tędy do tego sklepu i powiem Ci że taki sposób jest super bo problemu nie ma


na początku lipca mamy wizytę u psychologa,na wywiad ze mną i obserwację syna.Mam miliony pytań, może coś psycholog doradzi i czegoś się dopatrzy.Nie twierdzę że moje dziecko nic nie rozumie,bo rozumie dużo ale gdy widzę innych rodziców z dziećmi od 1,5 do 3 lat to widzę jak dużo one rozumieją i widzę dużą różnicę pomiedzy synem a tymi dziećmi,kiedyś ktoś mi powiedziałam że może za dużo wymagam od dziecka i mi się wydaje jednak prawie codziennie jesteśmy na placu zabaw i obserwuję dzieci i to w jaki sposób porozumiewają się z rodzicami i ile rozumieją.Syn akurat ma na placu zabaw rówieśnika z tego samego miesiąca i w rozumowaniu jest ogromna różnica.Kiedyś myślałam że jego małe słownictwo jest tego powodem,ale jest duzo dzieci któe mało mówią a wiecej rozumieją niż mój
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 27, 2012, 15:21:22 wysłany przez Bepi »
Jakub listopad 2009            Julia 2014

magnolia33

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 727
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #94 dnia: Czerwiec 28, 2012, 12:27:44 »
.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 10, 2013, 20:59:06 wysłany przez magnolia33 »
Usunęłam prawie wszystkie swoje posty (prócz tych, których nie byłam w stanie), gdyż atmosfera na tym forum jest nie do zniesienia. Wszystkiego najNTego Waszym dzieciaczkom!

kasia.

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 117
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #95 dnia: Czerwiec 28, 2012, 20:47:43 »
Bepi szkoda, ze te dwie Pani są skrajnie różne, ale co zrobić.
Z tego co piszesz wnioskuję, że nie jest najgorzej :) opór trzeba przezyc, nie ma chyba reguły na to u jakich dzieci się pojawia (tez mi się czasami zdarza oporować a nie mam 3-4 lat :P )

mysle, ze kazdy rodzic jest ekspertem od swojego dziecka wiec na pewno wspolnie z psychologiem coś wymyślicie.
a gdzie idziesz na wywiad?

kasia.

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 117
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #96 dnia: Czerwiec 28, 2012, 20:50:59 »
Bepi, no znowu muszę ci niestety napisać, że mój identycznie zachowywał się kiedyś. I też właśnie odroczonych nagród kompletnie nie rozumiał - dla niego istniało tu i teraz, jakieś parę miechów  temu dopiero zaczął rozumieć zależności przyczynowo-skutkowe. Teraz dopiero sens mają słowa: bo nie obejrzysz bajki albo jak się sam ubierzesz to ci dam... A kiedyś działaliśmy na zasadzie akcja-reakcja - lubił bańki mydlane więc jak tylkko coś dobrze zrobił to zaraz je miał.

aj. napisalam i mi skasowalo. Magnolia to jest super przy uczeniu przyczyna- skutek, odraczaniu nagród :)
także wszystko po kolei, powoli aż będzie sukces  ;D

Bepi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1127
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #97 dnia: Lipiec 04, 2012, 16:47:44 »
Bepi, no znowu muszę ci niestety napisać, że mój identycznie zachowywał się kiedyś. I też właśnie odroczonych nagród kompletnie nie rozumiał - dla niego istniało tu i teraz, jakieś parę miechów  temu dopiero zaczął rozumieć zależności przyczynowo-skutkowe. Teraz dopiero sens mają słowa: bo nie obejrzysz bajki albo jak się sam ubierzesz to ci dam... A kiedyś działaliśmy na zasadzie akcja-reakcja - lubił bańki mydlane więc jak tylkko coś dobrze zrobił to zaraz je miał.

u nas jest identycznie:tu i teraz
syn nawet nie rozumie sarkazmu
gdy powiedziałam ostatnio "a spróbuj to ruszyć" tonem zakazującym nie zrozumiał,postąpil wręcz przeciwnie przekonany że mu pozwoliłam

Dzisiaj byliśmy u psychologa,obecny stan ospy pozwolil nam na to  :) więc się cieszę że nie umknęła nam wizyta
Psycholog nas pamiętała,bo byliśmy ubiegłego roku :o
Typowego autyzmu nie dostrzegła,jakiejś dużej nadpobudliwości również nie zauważyła,ale deficyt uwagi tak,zeszła na tor zespołu aspergera,ale i tu nie powiedziała że to na 100% bo syn jest mały.Mamy czekać i robić to co robimy czyli chodzimy na zajęcia SI,syn ma terapię logopedyczną i bardzo dużo ćwiczę z synem w domu.Psycholog skupiła się również na rodzinie,teść mnie niepokoił a dokładnie jego chłodny stosunek do swoich dzieci i to mi dało do myślenia,bo mówi jedno a robi drugie,psycholog powiedziała że wygląda jakby teść miał ZA ale nie tylko na podstawie uczuć to stwierdziła,ale też głowy do matematyki w której jest bardzo dobry...i kilku innych rzeczy
No i doszło wybiórcze jedzenie mojego M i jego brata,sztywność w wykonywaniu czynności...nie wiem czy dobrze to nazwałam ??? ale chodzi o to że jak szwagier idzie na siłownię którą zrobił sobie w piwnicy to nawet może się walić,jego siostra może rodzić na chodniku to się nie ruszy bo on ćwiczy,czy jak usiądzie do komputera to nie zejdzie dopóki czegoś nie zrobi co sobie postanowił,mój M ma znowu tak że jak w weekend wstaje to pierwsze co robi to sobie śniadanie,nie pamiętając o mnie czy synu który mnie budzi by mu zrobić jeść bo jest głodny...albo że kawe musi wypić przed komputerem i wiele innych tego typu zachowań a ich siostra ma ten sam stosunek do dzieci co ich ojciec,więc wszystko krąży w najbliższej rodzinie a pradziadek mojego syna miał podobno tyfus,gdzieś natknęłam się na informację że uszkadza ukł.nerwowy czy coś w tym stylu...miał nie mieć dzieci bo czekał go jakiś zabieg ale zdążył narobił 5 (przepraszam za formę) :)
Ciocia mojego M wspomniała mi że jej mąż też kiedyś był mało uczuciowy ale podobno polepszył się ...
Więc nie wiem co o tym wszystkim myśleć,napewno powiem to neurologowi do którego niebawem się wybieramy bo może to istotne informacje
Jakub listopad 2009            Julia 2014

Bepi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1127
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #98 dnia: Lipiec 25, 2012, 11:07:19 »
pisałam mi wyskoczył bład przy wysyłaniu posta  >:(

Więc w skrócie,mamy poprawę mowy tzn.wąchając wczoraj kalafior mówił "no pachnie" a zjeść już nie chciał  ;D
zamiast bu mamy mułka,mówi buty,buciki,pijot (pilot),łap,kop i jeszcze kilka innych słów

Za to 19 lipca wstał jakby lewą nogą,od rana był na nie.
Na terapii terapeutka skupiła się na nadwrażliwości,na rączce jeździła mu różnymi przedmiotami,jedna jakoś poszła,kolejnej już nie dał.
Na terapi u tej 2 terapeutki to już totalna jazda była,rzucił w nią autami,był duży bunt i stwierdziłam że lepiej będzie jak wyjdziemy z terapii.
A od 3 dni mamy ogromny problem z tą nadwrażliwością dotykową bo wystarczy że do syna zbliżam gąbkę i chcę go umyć a on tak piszczy i krzyczy jakby ktoś mu solą sypał po ranach,krzyczy że mam go zostawić,o głowie już nie wspomnę,chociaż w sobotę byliśmy u fryzjera i przetrwał to,a fryzjerka pierwszy raz użyła maszynkę ;)

Co do terapeutki o której wspominałam postanowiłam że nie chce by pracowała z synem po pierwsze te wzajemne drażnienie się a po 2 doszłam do wniosku że jej terapia mojemu dziecku nie jest potrzebna bo to co ona robi na zajęciach ja robię w domu z synem,czyli słuchanie z taśmy i pokazywanie,naśladowanie itd.to ćwiczymy w domu codziennie więc jej 30 minut tygodniowo nie jest nam potrzebne
Co do nadwrażliwości to konieczne jest chyba wystawianie dziecka na ekspozycje,więc zastanawiam się czy z tą kąpielą robić tak by w 2 minuty dziecko wykąpać czy unikać dotyku gdy to jest wzburzone... ?
Jakub listopad 2009            Julia 2014

Bepi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1127
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #99 dnia: Sierpień 22, 2012, 10:21:40 »
Kochani mam ważne pytanie
Nie badaliśmy kupy z kierunku grzybów,badaliśmy kilka razy w kierunku wszelkich pasożytów.
Z kupą przez pewien czas było ok,od kilku dni znowu mamy dziwaczne kupy,dzisiaj była w kupie jasna galaretka,z dalszej części jelita,bo pierwszy kawałek stolca był ok reszta była luźna z śluzem i galaretką jasnego koloru jak np.kolor moczu.
Powiedzcie czy to coś czy kompletnie nic takiego ?
Jakub listopad 2009            Julia 2014

Bepi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1127
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #100 dnia: Wrzesień 15, 2012, 14:05:26 »
potem przylazły zatwardzenia,kupa jednak była codziennie-małe bobki  8)
wczoraj wieczorem po ponad tygodniowych zatwardzeniach pojawiła się duża i normalna kupa,a to na ogół przepowiadało luźną...no i dzisiaj pojawiła sie bardzo luźna kupa i potem "plackowata" kupa
Jak na złość ! chciałam taką kupę oddać do laboratorium a tu sobota,mam nadzieję że jutro też taką zrobi...
Jakub listopad 2009            Julia 2014

me

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 134
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #101 dnia: Październik 02, 2012, 00:48:49 »
Witam. Chciałabym prosić o radę.
Naszym problemem jest brak mowy (jedynie dwa słowa), brak reakcji na imię i brak pokazywania palcem.
Synek ma 22 miesiące. Nie jest nadpobudliwy, z koncentracją też nie ma większego problemu.
Pokazuję mu książeczki, czytam ale zazwyczaj sam przewraca strony zanim zdołam wszystko mu pokazać.
Próbuję nauczyć go jakiś słów, bez szału - po jednym. Od dwóch-trzech dni uczę go słowa "kaczka" (ma taką zabawkę która go dość interesuje). Mówię jak kaczka robi, potem znowu mówię jak się nazywa to zwierzątko. Jak mu sie znudzi to nie zmuszam do dalszej nauki.
Jak narazie nic.
Patrzymy w lustro, mówię kto tam jest, pokazuję najpierw na lustro, potem na nas ale też nic.
Nie wiem jak zachęcić Go do mowy.
Co do reakcji na imię, próbowałam z nagrodami (wiem że może trochę to dziwne podejście ale brak mi pomysłów). Jak odwrócił się gdy Go wołałam (nie wiem czy to z przypadku czy faktycznie zrozumiał) dawała mu pistację bo bardzo je lubi. Przez jakąś godzinę było ok, reagował raz na 10 prób (jak na Niego to super) ale potem olew :(
Brak mi pomysłów...
11.2010

Costos

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1538
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #102 dnia: Październik 02, 2012, 08:36:42 »
spróbuj wprowadzić płyty Cieszyńskiej/Wianeckiej do słuchania na słuchawkach
Jaś ( 06.2008 ) - 25mg  ALA#79,  25mg DMSA#18
TS: mmr.,  nux vom., inf., bcg, wzwb, pneumo, rota, depakina, polly antyb., polly vaccine, anaesthetic rem.
homeopatia klasyczna (A.Ś)

Bepi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1127
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #103 dnia: Październik 02, 2012, 09:53:46 »
Witam. Chciałabym prosić o radę.
Naszym problemem jest brak mowy (jedynie dwa słowa), brak reakcji na imię i brak pokazywania palcem.
Synek ma 22 miesiące. Nie jest nadpobudliwy, z koncentracją też nie ma większego problemu.
Pokazuję mu książeczki, czytam ale zazwyczaj sam przewraca strony zanim zdołam wszystko mu pokazać.
Próbuję nauczyć go jakiś słów, bez szału - po jednym. Od dwóch-trzech dni uczę go słowa "kaczka" (ma taką zabawkę która go dość interesuje). Mówię jak kaczka robi, potem znowu mówię jak się nazywa to zwierzątko. Jak mu sie znudzi to nie zmuszam do dalszej nauki.
Jak narazie nic.
Patrzymy w lustro, mówię kto tam jest, pokazuję najpierw na lustro, potem na nas ale też nic.
Nie wiem jak zachęcić Go do mowy.
Co do reakcji na imię, próbowałam z nagrodami (wiem że może trochę to dziwne podejście ale brak mi pomysłów). Jak odwrócił się gdy Go wołałam (nie wiem czy to z przypadku czy faktycznie zrozumiał) dawała mu pistację bo bardzo je lubi. Przez jakąś godzinę było ok, reagował raz na 10 prób (jak na Niego to super) ale potem olew :(
Brak mi pomysłów...

wiesz co u Nas mowa poszłą super odkąd zaczęłam z moim ćwiczyć,czasami odwiedzimy logopedę by skontrolowała i doradziła...ćwiczycie też aparat mowy ? Jak dzisiaj,może jutro bo dzisiaj mamy coś do załatwienia i nie wiem czy dam radę,ale nagram Ci jak wyglądają nasze lekcje nauki mówienia,może Ci podsune pomysł,zrobimy taką lekcję jak zaczynaliśmy,bo zaczynaliśmy akurat jak nasz miał 22 miesiące  ;) szału nie będzie bo w skrócie Ci napiszę że zaczynaliśmy od naśladowania np.kotek robi miau miau,piesek robi hau hau,kaczka kwa kwa,kura koko,krowa muu itd wszystkie chwyty dozwolone,dzieci najwięcej łapią podczas zabawy i gdy dysponują rzeczami dla nich atrakcyjnymi,więc nakupowaliśmy mnóstwo książeczek odpowiednich do wieku i jakieś wiersze rymowanki akurat z tej serii DeAgostini które były w kioskach,baśnie itd,byle były kolorowe i interesujące...jak nie chciał przeglądać ze mną siadałam sama i mówiłam na głos,coś mu się utrwaliło,bo teraz jak coś powie od siebie a nie co go wyuczymy to mówi to już w prawidłowej formie.Zaczynał od
banan-ba
jabłko-bo
piłka-pi
autko-auko
dzisiaj to jest banan,japko i piłka
a pies to piesek "a jak robi" hua hau
kot to kot/kotek "a jak robi" miau miau...
małpa "a jak robi" uu aa uu aa "a co je" banan  ;D
Dzięki upórowi,konsekwencji teraz powtarza jak papuga nawet i krokodyl powie,ale nie dokładnie,ale wiadomo o co chodzi,teraz jest łatwiej,wcześniej nie było...
Byliśmy u 2 logopedów,jedna dawała słowo do nauki w domu,ale taką poprzeczke postawiła że syn nie dał jej rady np.kazała nauczyć słów chomik,pasek,młyn,mak,kawa itd itd dla nie było to za trudne,inna nie potrafiła z nim pracować,obecnie mamy zajęcia z oligofrenopedagogiem-logopedą i jest ok,wymaga i z sukcesem.

Nie można się też dołować przy porażkach i nie wolno się poddawać,bo to nie jest kwestia dnia,tygodnia,miesiąca...

tu możesz poczytać
http://www.dzieci.org.pl/forum/wsparcie-dla-rodzicow/czy-ktos-cwiczy-metoda-symultaniczno-sekencyjna-prof-cieszynskiej-i-eli-wianecki/
http://www.dzieci.org.pl/forum/autyzm/terapia-elzbiety-wianeckiej/

« Ostatnia zmiana: Październik 02, 2012, 10:40:35 wysłany przez Bepi »
Jakub listopad 2009            Julia 2014

Bepi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1127
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #104 dnia: Listopad 15, 2012, 11:12:51 »
Coś tu napisać wypada ;D bo to takie moje małe miejsce w którym mogę pisać o postępach i porażkach
Syn ciągle chodzi na terapię...ostatnio na widok terapeutki nie krzyczy więc robi postępy,ale nadal zachowuje się jak totalnie źle wychowane dziecko któremu na wszystko się pozwala...niestety...Nadal jest bardzo uparty i w dalszym ciągu próbuje wymuszać krzykiem,a ja nadal uparta jak osioł :)
Synalek jest na diecie bezmlecznej i niespecjalnie bawi się autkami,tzn nie układa ich rzędami,a przed dietą układał nawet klocki kolorami (nie cały czas),ale wtedy to miał zapalenie trzustki więc kiepskie samopoczucie,od 2 dni nie ruszył nawet autek  ;D kupując zabawkę wybrał 2 motory a nie kolejne autko  :)
Mamy nowe słowa,próbuje powtarzać wszystko,nawet gdy usłyszał moje "pieszczotliwe" słówko jakie powiedziałam do faceta gdy mnie wkurzył tzn. głupek  :)
Pojawiło się pytanie "dlaczego"

Jednak spotykając się z znajomymi których trochę nie widziałam a w szczególności oni nie widzieli mojego syna zaczynam się zastanawiać czy diagnozę jaką mamy jest słuszna...wiadomo jest jedno że mój syn jest opóźniony w pewnych sferach,ponieważ syn znajomych starszy od mojego o 3 tygodnie dużo mówi,jest rozumny,odpowiada na pytania,zadaje je...ale on dużo gada i to może to jest ta jego przewaga,bo zaczął szybko mówić,ale znajomi mają również córkę która ma rok i 8 miesięcy więc tyle ile mój syn miał gdy zaczęłam zastanawiać się nad autyzmem i różnica jest ogromna,mała jest rozumna,wesoła,zauważyłam że mojego mogę porównać do niej a nie do rówieśnika jeśli chodzi o rozumienie...
Ale pocieszające jest to że syn nie widział ich długo,może i nawet zapomniał a znajomemu pozwolił się wziać na ręce,połaskotać,a nawet przytulić...co dla mnie było szokiem bo gdy spotykam ciotkę mojego faceta,jego ojca czy kilka innych osób syn albo chowa ręce,jest skłonny nawet uderzyć gdy ktoś go zatrzyma...a tu taka reakcja.Nie ma też problemu z moimi rodzicami,siostrą i siostrzenicą oraz jej 2 partnerem,ale ze szwagrem gdy byli jeszcze małżeństwem nie było problemów...

To jest takie wybiórcze...jednych akceptuje a innych nie,wydawałoby się że dziecko autystyczne nie powinno wybierać poszczególnych osób które akceptuje i z którymi gada czy też dwrotnie,wycofuje się.
Wiem oczywiście że nie ma 2 identycznych autystów,ale zastanawia mnie też dlaczego tak szybko u nas wszystko ruszyło,jak czytam o innych dzieciach o tych dietach,lekach,suplementach,odrobaczeniach,chalatacjach...u nas niczego nie było,jedynie ograniczenie cukru po czym syn się uspokoił i mogę powiedzieć o nim to że jest energicznym i żywym dzieckiem a nie nadpobudliwym malcem.
Wczorajsza kąpiej równie nie była dramatem,oczywiście gdyby miał możliwość wyboru to by poszedł spać tak jak stał i bez kąpieli,ale pozwolił się wykąpać,ale głowy nie myłam...Sam gąbkę potrafi wziąć i umyć miejsca gdzie mu pokazuję ale nie robi tego tak delikatnie jak ja a nie drażni go to.
Dzisiaj pościelił swoje i nasze łóżko chwaląc się i mówiąc "pościeiłem łóśko"  ;D
Jakub listopad 2009            Julia 2014