Autor Wątek: Doradźcie terapię domową...  (Przeczytany 130747 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

justyna555

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 93
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #150 dnia: Listopad 12, 2013, 17:00:59 »
czy lepsza ta wobec zaburzeń rozwoju dzieci
Jagoda Cieszyńska-Rożek

80,00 PLN


ISBN: 978-83-931685-2-1
Wydawnictwo: konferencje-logopedyczne.pl
Ilość stron: 472
Wydanie: 1
Okładka: twarda
OPIS:
ktoś miał może ktoś doradzi?

Bepi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1127
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #151 dnia: Listopad 12, 2013, 18:43:48 »
też bym ją poleciła  :)

widzę jak wiele problemów występuje u dzieci i wiem że musi być dobrana odpowiednia forma nauki,syn koleżanki metodą krakowską,ruszyła u niego mowa,ćwiczą nadal,ale znajoma robi błędy bo dziecko ledwo mówi a w przedszkolu na zajęcia dodatkowe chodzi na angielski i teraz czerwony to nie czerwony a red...i ma pomieszane słownictwo polsko angielskie.
My sylabujemy słowa których Kuba nie potrafi wypowiedzieć bo sylabując wypowiada prawidłowo.A jaką metodą mój ćwiczy u logopedy to nie wiem,ale mój mówi bardzo dużo i chyba teraz jest ćwiczone głównie to by wymawiał poprawnie to co mówi.
Jakub listopad 2009            Julia 2014

justyna555

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 93
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #152 dnia: Listopad 13, 2013, 13:00:06 »
 To dzięki , to zamawiam tę drugą, znowu widzę światło w tunelu .

Bepi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1127
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #153 dnia: Grudzień 07, 2013, 18:26:14 »
Jesteśmy po pierwszych zajęciach ze wczesnego wspomagania  :) no i jestem zadowolona,bo pomimo że Kuba był z Panią pierwszy raz to pierwsze 35 minut były pełne współpracy,potem jakieś chwilowe zajęcie plastyczne,trochę zabawy z nim by spotkania kojarzył z czymś przyjemnym,no i 1,5 zeszło
Wprowadzono metodę Paula Dennisona i Knill czy jakoś tak,rozmowa ze mną,długa lista pytań do wypełnienia w domu  :) oj miałam co pisać  :)

A z aktualności,dzisiaj jest dzień ok,jakiś taki rozumny jest Kuba odpowiada na pytania sensownie no i spadło u Nas więcej śniegu hehe i jest po czym deptać  ;D  :)
Jakub listopad 2009            Julia 2014

Bepi

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1127
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #154 dnia: Maj 23, 2014, 15:24:49 »
Coś miałam tu napisać to piszę

Kuba obecnie :
-mówi zdaniami chociaż te zdania czasami nie mają "rąk ani nóg" ale się stara,ma problemy z prawidłową formą np.usiałem a nie usiadłem,wzione zamiast wezmę i wiele innych i nie są związane z problemem w wymowie bo potrafi je powiedzieć bezbłędnie
-z dziećmi bawi się bezkonfliktowo,nie bije,dzieli się,wspólnie z innymi dziećmi potrafi wymyśleć jakąś zabawę
czasami się jeszcze potyka idąc po chodniku ale widzę po innych dzieciakach że to norma hehe ale nie potrafi schodzić ze schodów stawiając nogi na przemian,ma z tym problemy,idąc za rękę daje radę ale czuję że gdybym go puściła to by stracił równowagę
-maniery i kultura na pierwszym miejscu,puści bąka,beknie to przeprasza  ;D  :) używa słów takie jak proszę,dziękuje,do widzenia,dzień dobry
-polubił wodę do tego stopnia że na śnaidanie pije świeży sok a przez resztę dnia wodę
-na wczesnym wspomaganiu pięknie pracuje,stara się i odrabia zadania domowe  ;)
-na wizycie u psychologa usłyszeliśmy same pochwały,Kuba zrobił a jak nie potrafił to starał się zrobić wszystko o co prosiła Pani psycholog :)

Problemy jakie pozostały to
-problemy z pamięcią krótkotrwałą,gdy usłyszy cztery liczby lub słowa nie powtórzy ich lub jeśli próbuje to np powie dwie ostatnie cyfry z czterech usłyszanych,często mówi co.Przykład jednej sytuacji :pokazał Pani psycholog przez okno plac zabaw i powiedział że chce iść na zjeżdżalnię,pani mu odpowiedziała że jeśli ja będę miała czas to może pójdziemy,Kuba zapytał mnie czy mam czas by pójść się pobawić na plac zabaw,odpowiedziałam że tak,więc ciągle mnie gnębił byśmy już poszli,w pewnym momencie psycholog powiedziała mu że może się pobawić na placu zabaw a on wstał i podszedł do zabawek...z zachowania wynikało że nie "dosłyszał" wszystkiego i źle zrozumiał,więc w ruch chyba pójdzie coś na koncentrację
-ma problem w dostrzerzeniu na obrazkach przedmiotów które nie pasują do reszty ale pozytyw to taki że zaczął dostrzegać różnice pomiędzy 2 obrazkami
-wybiórcze jedzenie,chociaż już jest chętny by coś spróbować,nauczył się jeść wołowinę,ale robioną w piekarniku i wcześniej zmieloną z dodatkiem przypraw,z chleba nadal wszystko zdejmuje i je osobno,ale już nie wypatruje kropek i innych odcieni wędlin :)
- czasami problemy z zaakceptowaniem zasad i reguł podczas jakiejś zabawy lub gry
-stopy nadal płasko koślawe
-niska samoocena i brak pewności siebie
- buzia do wypracowania u specjalisty (w trakcie szukania bardzo dobrego logopedy,ale już mam namiar na panią która pracuje z synem koleżanki i przyjmuje w persevere)

jak mi się coś wspomni dopiszę

tak kocha siostrę


a taki z niego przystojniacha  :)


i buziaczek dla wszystkich
« Ostatnia zmiana: Maj 23, 2014, 15:28:51 wysłany przez Bepi »
Jakub listopad 2009            Julia 2014

mariols

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 116
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #155 dnia: Maj 23, 2014, 20:24:45 »
Bepi, synek słodziutki jak nie wiem co.....  :)

zosia_

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 8011
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #156 dnia: Maj 23, 2014, 22:03:25 »
Super  :) To się nadaje do księgi sukcesów  :)  ;D

mama.szymona

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 4
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #157 dnia: Czerwiec 09, 2014, 19:58:04 »
Witam
Ja trochę nie na temat i bardzo proszę o zamieszenie mojego postu we właściwym miejscu jeśli takie się znajdzie ale potrzebuję pilnej porady bo już mi ręce opadają.Jestem tu nowa ,jak większość czytam intensywnie forum od kilku miesięcy ale odzywam się pierwszy raz licząc na Waszą pomoc bo nie umiem sobie poradzić z pewną sytuacją... Na dworze 35 stopni a ja kiszę się z dzieckiem w domu! Powód - nagminne wrzucanie do wody wszystkiego co popadnie. I może dla mnie samej to nie jest wielki problem ale dla innych domowników już tak :( . Dom z ogrodem na ogrodzie stawek "oczko w głowie dziadka" (ogrodzony ale siatką sięgającą mojemu dwulatkowi pod pachy), dwa baseny w tym jeden specjalnie dla gadziny żeby mogła tam wrzucać co popadnie (głównie kamyki) ale po co, skoro stawek wydaje się być bardziej atrakcyjny :(((  Problem pojawił się jakieś dwa mce temu ale teraz to już jest dramat. Mojego dziecka nie interesuje nic poza tym cholernym wrzucaniem kamyków do stawku, a dziedek tylko zerka spod krzaczastych brwi ze srogim spojrzeniem.
Poradzdzie mi coś mądre kobiety bo ja już odchodzę od zmysłów i żal mi dziecka że kiszę go w domu albo wlekę ze sobą gdzieś po parkach w których z resztą też często jest WODA przekleństwo moje :( 
Dodam tylko,że syn niebawem kończy dwa lata , pod koniec czerwca spotkanie z psychiatrą, logopeda na razie rozkłada ręce i wysyła do innych specjalistów. Pani doktor nie nazwała problemu ale ja już wiem ,że w najlepszym wypadku mamy doczynienia ze spektrum.
Tak po krótce : syn (2lata)nic nie mówi (sylabizuje mamamama , bababbaba, yyy,uuu i takie tam) z rozumieniem też mega kłopot tylko jakieś pojedyncze polecenia naprwadę niewiele tego, nie wskazuje palcem, kontakt wzrokowy taki sobie, nie wskazuje części ciała, nie zna zwierzątek ani ich odgłosów chociaż kiedy je naśladuję to patrzy na mnie i się cieszy (choć zwróciłam uwagę ,że bardziej patrzy mi na usta),wejdzie wszędzie (moje dziecko na parapecie to norma) , złości się przy zakazach i czasami uderzy o coś główką (ale nie za mocno bo to też boli :P), trochę macha rączką ale nie przed oczami i kręci głowką na boki.
Z plusów hmmm... ja mam z nim bardzo dobry kontakt , lubi się przytulać , wygłupiać ,malować (nie tylko po kartkach), z resztą ja nie bardzo w ogóle mogę coś zrobić bo on ciągle mnie ciągnie ,żebym z nim malowała czy układała klocki, kiedy ogląda bajki (od czterech dni w ogóle tv) to śmieje się adekwatnie do sytuacji, problemów jelitowych nigdy nie mieliśmy ale jesteśmy w trakcie badania kału(lambia i owsiki wykluczone , czekamy na drożdżaki) , patrzy za w kierunku który mu wskazuję , cieszy się nowymi zabawkami (tu nie widzę stereotypii)
Przepraszam , trochę się rozpisałam i pewnie haotycznie ale próbuję Wam dać jak najwięcej wskazówek
Błagam poradzcie mi coś , jesteście moimi góru i cicho liczę na jakieś wskazówki od Was , bo póki co to tylko czekam i czekam na te wszystkie badania a z dzieckiem przestałam sobie radzić.
Z góry serdecznie dziekuję i pozdrawiam mama.szymona
Szymon 06.2012

betska

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 69
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #158 dnia: Czerwiec 09, 2014, 23:52:51 »
Dwa punkty, może coś Ci się przyda:

1. Są dwa obozy (nawet tu na forum): albo całkowicie zabraniać zabaw/zajęć stereotypowych albo się do nich przyłączyć. Dawniej,  u starszego syna był ciągle problem z bezmyślnym układaniem samochodzików w rządki itp. Na początku zabraniałam mu się tak "bawić", potem pochowałam wszystkie samochodziki (pojawiło się wtedy układanie w rządki sztućców itp.), to był przełomowy moment. Zobaczyłam, że nic zakazy nie pomogą. Oddałam mu jeden, potem drugi i kolejny samochód. Włączyłam się do zabawy: a to robimy korki i przychodzi ludzik (policjant) rozładować korek (nadawanie fabuły), potem robiliśmy włąsnoręcznie drogi na różnych kartonach. Trwało to bardzo długo zanim znaleźliśmy odpowiedni sposób (a może to kwestia czasu?, tego już się nie dowiem, ale syn bawi się coraz częściej "bez korków"). To działo się intensywnie między jego 2 lata i 3 miesiące a 2 l i 9 m.

2. Mam młodszego syna. Do drugiego roku życia brakuje mu 1,5 miesiąca. Wszelkie rzucanie kamyczków go interesuje; może wrzucać do rzeki, w potok, studzienki, kałuże, baseny i konewki, i u dziadków do oczka (nie jest strasznie przesadne, ale robi awantury gdy się mu zabrania). Ja wykorzystałabym fakt posiadania u Was  basenu na te kamyczki i tak poprowadziła to rzucanie, aby zrobić z tego fajną zabawę. Można zabarwiać wodę codziennie na inne kolory, stworzyć prowizoryczne zjeżdżalnie i robić wyścigi, czyj kamyk wpadnie pierwszy do wody, można malować (jakkolwiek) te kamyki i od razu wrzucać do wody, żeby się wyczyściły, wiele ciekawych rzeczy można jeszcze  wymyśleć; wykorzystaj fakt dobrego kontaktu z Tobą. Niestety musisz wysilić swoją wyobraźnię i sama znaleźć fajne pomysły dla swojego dziecka - coś na pewno się uda.
Nasz młodszak namiętnie wrzucał rzeczy z piaskownicy do oczka, a potem łowił sitkiem (sitko przyklejone taśmą izolacyjną do kija - fajny gadżet do łowienia w basenie). Niestety przechylał się i wpadł do oczka, na szczęście nic się nie stało, ale odtąd unikam  tego miejsca.
październik 2010, autyzm wczesnodziecięcy - terapia od X 2012

zosia_

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 8011
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #159 dnia: Czerwiec 10, 2014, 00:10:08 »
Może uda się porozmawiać z dziadkiem i zaangażować go do wspólnego wrzucania kamyków do tego oczka? Potem może uda się wspólnie przejśc do basenu i tam uatrakcyjnic to wrzucania tak, zeby było ciekawsze niż do oczka? A jak już będziecie wrzycac do oczka, to z Waszej strony bez jakiego zaangażaowania emocjonalnego, bez entuzjazmu, ze znudzeniam. A do basenu z radością, śmiechem, wygłupami, klaskaniem, jakimis atrakyjnymi rzeczami?

A mały miał badany słuch?

nowika

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 902
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #160 dnia: Czerwiec 10, 2014, 07:54:11 »
U nas też wrzucanie kamyków, kijów,grud ziemi do wody (rzeki, oczka,stawu, wiaderka z wodą, miski, buteli - wszystkiego co z wodą) jest zabawą nr 1. To już trwa bardzo długo - teraz oczywiście się nasililo w sprzyjających warunkach. Można zabraniać, ale bardziej u nas skutkuje umawianie się na 3, 4 razy i koniec. Musi to zaakceptować, albo nie zbliżamy się do wody. Nie wiem skąd to się bierze,zaczęło się bardzo wcześnie, około 1,5 roku życia, w tym roku zdecydowanie się umocniło.
Oliwier 13 I 2010 ALA 23#8,3 mg

mama.szymona

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 4
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #161 dnia: Czerwiec 10, 2014, 10:35:30 »
Dziękuję Wam bardzo za odzew. Tak jak powiedziałam dla mnie to nie problem,że dziecko wrzuca coś do wody nie zabraniam mu tego a nawet sama znajduję mu kamyki rzeby nie wrzucał ziemi bo jej grudki traktuje jako kamyk, myślałam że basen rozwiąże problem ale ten interesuje go tylko chwilę a potem czym prędzej do stawku. Sił już brakuje a dziadek ... tu bym dużo mogła napisać ale chyba nawet nie warto ,on nawet nie wie,że diagnozuję dziecko jak rok temu wspomniałam teściowej o swoich podejżeniach (dziecko nie reagowało na imię) to powiedziała do mnie "ja nic ojcu nie mówiłam bo to by dopiero było"  a po sąsiedzku mamy nastolatka który po szczepieniu ma jakieś tiki i całkiem niedawno mój teść określił go jako downa. Mój syn nigdy nie był przez niego akceptowany o ironio...teściowa ma przyszywanych wnuków ,zajmuje się na codzień dziećmi i on jest dla nich najkochańszym dziadkiem ,cały dzień siedzi z nimi na ogrodzie a  mojego przez dwa lata jeszcze nie zabrał nigdzie...
Przykre to ale nic nie poradzę mam go gdzieś...tylko właśnie on siedzi całymi dniami na zewnątrz i wszystko obserwuje i ciągle komentuje, jak próbuję odciągnąć dziecko od wody to jest cyrk i zwykle kończy się to powrotem do domu. Nie chcę zamykać się z dzieckiem w domu ,staram się jeżdzić z nim do parku gdzie może wrzucać do wody ile chce i ja robię to razem z nim ale przecież to chore ,że musimy się gdzieś włóczyć kiedy mamy ogród pod oknem.
No nie pocieszyłyście mnie,że u Waszych dzieci to trwa tak długo :(, miałam nadzieję że jakoś to zwalczę tym bardziej ,że do tej pory nie miał żadnych stereotypowych zachowań.
W takim razie może faktycznie wymyślę jakieś zabawy z tymi kamykami bo chyba innej rady nie ma ... Bardzo Wam  dziękuję , wiedziałam że na Was można liczyć .
P.s. Tydzień temu byliśmy na badaniu audiologicznym ale niestety syn wybudził się dwa razy i z badania nici. Następny termin mam na sierpień, chyba że znajdę coś wcześniej.
Szymon 06.2012

kubasinski14

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 71
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #162 dnia: Czerwiec 10, 2014, 11:19:57 »
Słuchajcie a co to jest z tą wodą? Mój też wrzuca wszystko do wody. Na spacerach podstawa to zbieranie wszelkiego rodzaju patyczków, ale jak nadarzy się jakaś woda to wszystko w niej ląduje. U dziadków jest właśnie oczko wodne i tam bankowo muszą lecieć wszystkie patyczki wyzbierane z ogrodu, czapki, laczki, zabawki, ostatnio nawet jedzenie, wszystko co w rękę wpadnie. Najgorzej jest w domu, bo czy to zlew z odmaczającym się garnkiem czy akurat odkryta gotująca się zupa, gorąca herbata - bez znaczenia. Tak jak do toalety nie potrafi iść na siusiu tylko muszę przypominać tak chęć utopienia czegoś w kibelku jest tak silna że i drzwi otworzy i klapę podniesie. Czasem już brak sił na to, zakazy nic nie dają, wie że jest kara za wrzucanie książek do wody i sam idzie do siebie na karne krzesełko, ale na tym się kończy. Ja odwracam, wzrok a On znów to samo. Próbowałam się podłączyć, ale trochę mi dziwnie coś maczać w garach albo kibelku ;-)

nowika

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 902
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #163 dnia: Czerwiec 10, 2014, 13:11:01 »
Mama.szymona, to ciekawe co Twój teść powiedziałby na to, jak mój Oli swojemu dziadkowi do kufla z piwem piasek wrzucał ;) Ja tam radzę rodzinie od razu powiedzieć co i jak, bo nie ma sensu chować się z chorobą dziecka i brać jego dziwacznych zachować "na klatę". Założę się, że jak mu powiesz o podejrzeniach spektrum to mu żarty na temat "Downów" na pewno szybko z głowy wywietrzeją!
Oliwier 13 I 2010 ALA 23#8,3 mg

mama.szymona

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 4
Odp: Doradźcie terapię domową...
« Odpowiedź #164 dnia: Czerwiec 10, 2014, 13:54:03 »
Hmm...no pewnie niebyłby zadowolony , z resztą ja swojej kawy też muszę pilnować bo zawsze jakieś zwierzątko w niej znajdę :).
Co do dziadka to taki typ , ja nic na to nie poradzę ,ubolewam że mieszkamy w jego domu ale cóż...taka sytuacja, nie chodzi o to ,że ja chcę ukryć przed rodziną problemy z dzieckiem ale wiem,że babacia nie będzie spała po nocach jak jej teraz powiem i chcę póki co darować jej ten stres, przynajmniej do czasu diagnozy.
Ja sama nie radzę sobie z tą sytuacją a co dopiero babcia(cudowna kobieta) , na końcu przyjdzie mi ją pocieszać a nie czuję się jeszcze na siłach.
Wróciliśmy z ogrodu , nawet nie było źle ,trochę oczywiście powrzucał ale też posiedział w basenie , trochę w piaskownicy ...może mu to przejdzie.Nie pozostaje mi nic jak mieć nadzieję :)
Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz dziękuję za odzew.
Szymon 06.2012